bestudent
10.02.13, 00:28
Znalazłem się na tym forum po dzisiejszym egzaminie ustnym. Profesor egzaminował studentów, a w kącie siedziała... jego trzyletnia córka. Przepraszał, że nie miał jej z kim zostawić, bo żona w szpitalu. Niby rozumiem, ale u mnie w pracy za coś takiego byłaby od razu nagana. Wyobrażacie sobie obsługującego Was urzędnika w banku, i obok dziecko? A może ja sobie nie życzę, żeby mojej odpowiedzi przysłuchiwał się jakiś bachor. Oczywiście tego na głos nie mogłem powiedzieć. Co wy o tym myślicie?