Dodaj do ulubionych

Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy?

28.02.13, 19:20
Mam jedną wścibską sąsiadkę. Od początku, odkąd zamieszkałam w nowym miejscu, widzę jak wygląda przez okno tudzież wystaje na klatce schodowej, i się wszystkiemu przygląda. Po prostu typ plotkary i takiej, która musi wszystko wiedzieć pierwsza. Nie moja sprawa, nie moje życie, chociaż wk..... mnie coś takiego. Ale ogólnie staram się nie zwracać uwagi na takich ludzi. Ale dzisiaj przesadziła. Zaczepiła mnie po południu, jak wracałam z pracy, ze słowami, żebym ,,lepiej pilnowała swojego synalka, bo ona dobrze wie, co on robi z tym i z tym'' (tutaj wymienione, o co i o kogo chodzi). Zamurowało mnie. Po pierwsze wiem, że to wszystko kompletna bzdura, po drugie - dostatecznie mnie zdenerwował ton, jakim to powiedziała.
Więc powiedziałam pani wprost, że nie życzę sobie takich tekstów, że ma się wyrażać grzeczniej, i żeby się nie interesowała życiem moim i syna, bo to nie jej sprawa.
Pani oczywiście święcie oburzona, i jeszcze wygadywała, że jak tak dalej będzie, to jeszcze tego pożałujemy (że niby ja z synem).
Zła jestem. Bo o ile mogę zdzierżyć, że babiszon nie ma własnego życia, i się musi podniecać oglądaniem innych ludzi, to nie będę tolerowała takich uwag, do tego bzdur typowych.
I tak się tylko po prostu zastanawiam, co tacy ludzie mają z tego, że się wtrącają tam, gdzie nie trzeba. I co musi im w głowie siedzieć, że takie rzeczy wymyślają (czyt bzdury na całej linii).

Nasz stosunek do zwierzat jest rowniez miarą naszego czlowieczenstwa

W takim razie Adolf Hitler był dobrym człowiekiem.
Obserwuj wątek
    • cersei8 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 19:53
      Hm niektore tego typu osoby moga byc dobrym system wczesnego ostrzegania przed zlodziejami, to tak na plussmile
      Pamietam mame mojej kolezanki z bloku, ktorej glowa w oknie (zaleznie od pogody otwartym lub nie) stanowila niejako staly element elewacji...
      Ta pani wlasnie rozpuscila plotke, ze podczas naszego wyjazdu wakacyjnego - mojego z mama - z moim tata zamieszkala kochanka.
      Tylko ze byla to siostra taty, ktora przyjechala z matka zeby ta mogla porobic sobie dokladne badania w szpitalu.

      Nastepnym razem poradz sasiadce zeby sobie znalazla jakies inne hobby, albo kota przygarnela.
      • kosheen4 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 20:29
        cersei8 napisał(a):

        > Ta pani wlasnie rozpuscila plotke, ze podczas naszego wyjazdu wakacyjnego - moj
        > ego z mama - z moim tata zamieszkala kochanka.

        lol, moja mama po powrocie z wakacji dowiedziała się, że u mojego ojca bywała jakaś kobieta - i to strasznie brzydka.
        tak naprawdę bywał długowłosy kolega. smile
        mam sentyment do sąsiadki. za dzieciaka nazywaliśmy ją "kula szpiegula". dzisiaj staje w oknie raczej z przyzwyczajenia, bo już nic nie widzi prawie na jedno oko, a drugie ma sztuczne. już się jej nie kłaniam, bo nie widzi tego, za to głośno mówię DZIEŃ DOBRY! big_grin
    • doral2 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 20:05
      ludzie się interesują i wtrącają w nie swoje sprawy, bo ponieważ nie posiadają spraw swoich.
      z reguły są to ludzie starsi, którym czas się przelewa przez palce w oczekiwaniu na śmierć.
      rodzina ma ich gdzieś, wnuki olewają, dzieci lekceważą, bo już nie są do niczego potrzebni, a zabierają tlen z powietrza.
      dlatego ci ludzie potrzebują być ważni i zauważani przez innych i robią co mogą i co potrafią, by ktoś się nimi zainteresował, zanim zejdą z tego świata.

      ty też kiedyś będziesz starym człowiekiem, oczekującym śmierci, rozpaczliwie potrzebującym uwagi innych.
      i proś boga (wszystko jedno jakiego), byś nie była gorsza niż ci, których teraz nie rozumiesz, których teraz krytykujesz, którym teraz tyłek obrabiasz, którymi teraz pogardzasz.
      bo jeszcze nie wiesz, jak będzie twoja starość wyglądać i jak upierdliwa będziesz ty sama.

      parafrazując twoją sygnaturkę " Nasz stosunek do zwierzat jest rowniez miarą naszego czlowieczenstwa", nasz stosunek do ludzi starszych jest również miara naszego człowieczeństwa.
      pomyśl o tym w wolnej chwili.
      • pulcino3 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 20:18
        bullshit
      • larrisa Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 21:01
        doral2 napisała:

        > ty też kiedyś będziesz starym człowiekiem, oczekującym śmierci, rozpaczliwie po
        > trzebującym uwagi innych.
        > i proś boga (wszystko jedno jakiego), byś nie była gorsza niż ci, których teraz
        > nie rozumiesz, których teraz krytykujesz, którym teraz tyłek obrabiasz, którym
        > i teraz pogardzasz.
        > bo jeszcze nie wiesz, jak będzie twoja starość wyglądać i jak upierdliwa będzi
        > esz ty sama.

        Cóż za wzruszająca historia, szkoda że nieprawdziwa.
        Plotkowanie i obrabianie d.upy nie ma wiele wspólnego w wiekiem.
        • aneta-skarpeta Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 03.03.13, 07:00
          dokładnie

          znam mega plotkary w kazdym wieku, choc nawiększa ma po 30tce- ta wie wszystko co sie dzieje u niej w miejscowości i wszyscy wiedzą co się dzieje u niejwink
    • atteilow Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 20:15
      lestrange_e napisała:
      > Zaczepiła mnie po południu, jak wracałam z pracy, ze słowami, żebym ,,lepiej pi
      > lnowała swojego synalka, bo ona dobrze wie, co on robi z tym i z tym'' (tutaj w
      > ymienione, o co i o kogo chodzi).

      Sądząc po tonie w jakim się zwróciła, to sadzę, że mialyście ze sobą jakis wczesniejszy konflikt, i ona teraz zwyczajnie odbila pileczkę. Tak to już w zyciu jest, ze jedno wynika z drugiego. Zawsze bylaś fair wobec niej?
      • lestrange_e Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 28.02.13, 20:54
        Nie miałam nigdy z nikim żadnego konfliktu. Tutaj w nowym miejscu mieszkam można powiedzieć dopiero od roku, i szczerze nie interesują mnie za bardzo sąsiedzi i ich życie. A do konfliktów z nimi to mi daleko. Po prostu chce żyć w miarę w zgodzie z sąsiadami. I w sumie mi się udaje, gdyby nie owa pani, której się robi w głowe od tej samotności, zdaje się. Zresztą, NIGDY z nią dłużej nie rozmawiałam, w zasadzie poza zwykłym dzień dobry.
        To, że wścibstwo tej pani działa mi na nerwy, nie oznacza z góry, że ja zachowywałam się wobec nie nie fair.
        Tyle że nie pozwolę sobie, żeby ktoś do mnie mówił takim tonem, i takie rzeczy wymyślał.
    • majenkir Re: 28.02.13, 20:48
      lestrange_e napisała:
      > Zaczepiła mnie po południu, jak wracałam z pracy, ze słowami, żebym ,,lepiej pi
      > lnowała swojego synalka, bo ona dobrze wie, co on robi z tym i z tym'' (tutaj w
      > ymienione, o co i o kogo chodzi). Zamurowało mnie. Po pierwsze wiem, że to wszy
      > stko kompletna bzdura,


      A jestes pewna?
      • lestrange_e Re: 28.02.13, 20:50
        Jak najbardziej. I wiem, jak to zabrzmi, ale za dobrze go znam, więc wiem, czego mogę się spodziewać, a czego nie
        • doral2 Re: 28.02.13, 20:58
          lestrange_e napisała:

          > Jak najbardziej. I wiem, jak to zabrzmi, ale za dobrze go znam, więc wiem, czego mogę się spodziewać, a czego nie.."

          sratatata.
          twoje własne dziecko zaskoczy cie jeszcze nie raz, ani nie dwa.
          widać niewiele wiesz o życiu.
          • lestrange_e Re: 28.02.13, 20:59
            Heh, i tutaj się mylisz moja droga. Syn już mi takie rzeczy nawywijał, że już chyba limit wyczerpał.
            • atteilow Re: 28.02.13, 21:01
              a jednak wink
        • kk345 Re: 28.02.13, 21:09
          > Jak najbardziej. I wiem, jak to zabrzmi, ale za dobrze go znam, więc wiem, czeg
          > o mogę się spodziewać, a czego nie

          Jesli mówisz o tym samym synu, który uciekał z domu na tydzień i podnosił ręke na matkę, to faktycznie juz wiesz, czego się po nim spodziewać. I tak, wscibska sąsiadka na pewno go oczernia i się czepia, bo nie ma własnego życia, nie dlatego, ze chce Cię uczulic na jego towarzystwo...
          • lestrange_e Re: 28.02.13, 21:15
            Tak, mówię o tym synu.
            Tyle że ja to towarzystwo dobrze znam, rodziców od tego towarzystwa też, i to jest całkowita przeciwność tego towarzystwa, które miał wcześniej.
            A wiem, że sąsiadka jest ,,znana'' z tego, że rózne bzdury ludziom mówi. Niekoniecznie prawdę.
            • kk345 Re: 28.02.13, 21:18
              Więc w najlepszym razie masz informację pochodzacą z dwóch, równie niewiarygodnych źródel- syn i sasiadka...Ja bym sie jednak zastanowiła, czy to na pewno ona konfabuluje...
              • lestrange_e Re: 28.02.13, 21:34
                kk345 napisała:

                > Więc w najlepszym razie masz informację pochodzacą z dwóch, równie niewiarygodn
                > ych źródel- syn i sasiadka...

                Akurat nie od syna mam pozytywne informacje o nim samym.
                • kk345 Re: 28.02.13, 21:40
                  > Akurat nie od syna mam pozytywne informacje o nim samym.
                  Przy takich problemach, jakie sprawiał, sprawdzałabym uwaznie kazdą informację na jego temat, niezależnie od źródła.
                  • lestrange_e Re: 28.02.13, 21:59
                    Owszem. Co do tego źródła mam zaufanie. I mam powody.
                • lily-evans01 Re: 03.03.13, 21:04
                  Niemniej sprawdziłabym te "rewelacje", nawet jeśli zabolały.
                  Jak mawiali starzy towarzysze, kontrola podstawą zaufania wink.
    • kol.3 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 03.03.13, 07:20
      Plotkarstwo i robienie sensacji jest niezależne od wieku i płci. Mnie i mojego brata dawno temu kolega zupełnie młody poinformował, że widział naszego tatę na ulicy z kochanką. Poznał po tym, że tata szedł i obejmował tę panią w pasie. Wypytaliśmy kolegę, kiedy to było i o której godzinie.Okazało się że w niedzielę w porze powrotu naszych rodziców z kościoła. Okazało się że kolega wziął naszą mamę za kochankę, od razu, a priori, no bo idzie starszy facet i obejmuje własna zonę, to przecież niemożliwe, żeby to była żona, musi być kochanką.
      • malwa51 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 03.03.13, 16:44
        big_grin
    • kerri31 Re: Po co ludzie się wtracają w nie swoje sprawy? 03.03.13, 15:27
      Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie:

      lestrange_e napisała:

      > I tak się tylko po prostu zastanawiam, co tacy ludzie mają z tego, że się wtrąc
      > ają tam, gdzie nie trzeba.

      Odpowiedź: ....babiszon nie ma własnego życia, i się musi podniecać oglądaniem innych ludzi....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka