Dodaj do ulubionych

Smutno mi.

20.07.04, 13:53
Miało być zupełnie inaczej. Chciałam mieć dobrego męża, dzieci, wspaniałe
kontakty w rodzinie, a tu sit, aż nie chce mi się o tym pisać, ale jak nie
napisze, to chyba się dzisiaj zaryczę.
Od 4 lat jestem ze wspaniałym facetem. Od dwóch lat jestem jego żoną. Przed
ślubem mieszkaliśmy ze sobą na stancji. Testowaliśmy się smile Po namowach
teściowej (wydawało mi się, że mnie akceptuje i lubi, że w końcu skończyło
się ex’owanie) oraz z braku innych perspektyw na pół roku przed planowanym
ślubem zamieszkaliśmy z teściami. Można by rzec, że się zaczęło. Na początku
leciutkie dogryzania, złośliwości, przytyki o Michała byłą dziewczynę, która
z nimi kiedyś też mieszkała. Magdzia to była taka rezolutna dziewczyna, że
skończyła studia (ja musiałam przerwać), że pracowała w ZUSie (ja na
bezrobociu), że taka dobra, uczynna, świetnie gotowała (ja nawet wody sama na
herbatę nie mogłam wstawić, bo to przecież kuchnia Michała matki) itd.
Podświadomie zaczęłam od siebie wymagać coraz więcej i więcej, zagryzałam
zęby, żeby się im tylko przypodobać, ale to nie przynosiło skutków, bo choć
umyłam wszystkie okna w domu, swoje na piętrze i przyszłej teściowej na
parterze, to przecież mogłam je umyć, bo nie pracuje i bycze się cały dzień
przed telewizorem, a Magdzia wróciła z pracy i zmęczona okna umiała umyć. Tak
więc w skrócie Magdzia RULEZ. Do tego przyszła teściowa naobiecywała nam
pomocy, bo to nie mamy mebli po przeprowadzce, swojego kibelka, kanapa się
rozsypuje -
Obserwuj wątek
    • mamakochana Re: Smutno mi. 20.07.04, 13:59
      Agnieszko. Nie rozumiem dlaczego jeszcze się stamtąd nie wuyprowadziliście????
      Z tego co zrozumiałam to i tak coś płacicie za ten luksus mieszkania z tą
      psychicznie chorą teściową? Na pewno jesteście w stanie wynając choćby pokój
      przy normalnej rodzinie.
      Moim zdaniem należy podjąć tę decyzje i zerwać stosunki z teściami. Myslę że
      mąż nie będzie miał nic przeciwko temu bo, jak sama piszesz, zdaje sobie sprawę
      z sytuacji.
      Koszmar!
      • agawit28 Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:05
        Tak jak już napisałam, naprawdę nie możemy się wyprowadzić. Gdyby tylko
        pojawiła się taka możliwość dawno byśmy to zrobili, a tak teście, w szególności
        teściowa wykańczają nas psychicznie, właściwie mnie, bo mąż cały dzień w pracy.
        Teściowa zresztą uważa, że to my ją skrzywdziliśmy i powinniśmy ją przeprosić,
        żyć według tego co oni uważają, bo ona żyła tak jak jej matka kazała nawet jako
        dorosła już kobieta.

        Nie daje już rady, naprawdę. Nawet ostatnio pomyślałam, że gdybym umarła to
        miałabym już spokój. Nikt by nie wrzeszczał na mnie, nikt by ze mnie nie
        szydził, nie wyzywał od bezpłodnych suk, co to kalek narodzą.

        Boże, przecież TY jesteś.

        Aga
        • mamakochana Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:09
          Dlaczego nie możecie się wyprowadzić? Mąż przeciez pracuje. A i ty pewnie byś
          coś znalazła jakbyś była w lepszej psychicznie formie. Dla mnie to jedyne
          wyjście z sytuacji. Nie wiedzę innego dobrego rozwiązania.
          • jktasp Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:13
            Dla mnie też wyprowadzka, to jedyne wyjście z sytuacji. Jesteście młodzi,
            zdrowi, możecie zacząć wszystko od zera i niech diabli porwą teściów, a była
            Twojego męża, jest taka cudowna bo nie jest synową, jakby nią była to też
            teściowie by sie nad nią pastwili.POzdr
          • umasumak Zgadzam się z mamąkochaną 20.07.04, 14:20
            przecież piszesz że zdzierają z was na rachunkach. Bardzo mi Cię żal, bo wiem
            co to znaczy być nieakceptowaną przez rodzinę ukochanego. W naszym związku też
            tak było (uważali że to "chory" układ: ja - rozwódka z dzieckiem, on - osiem
            lat młodszy), z tym że jak Łukasz powiedział im, że choćby nie wiem co robili
            on i tak będzie ze mną, to dali spokój. Teraz jestem ich "ukochaną" synową.
            Piszę ukochaną w cudzysłowie bo wyczówam leciutki fałsz (tolerują mnie ze
            względu na uczucia syna). Poza tym nie mieszkamy z nimi.Zróbcie wszystko, żeby
            odciąć się od nich. Tylko wtedy się ułoży.
            • umasumak masz wielki atut w tej całej sprawie... 20.07.04, 14:23
              ... czyli męża za sobą. jego miłość i lojalnosc niech doda Ci sił
          • felietonista Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:28
            Odnoszę wrażenie Agnieszko, że w tej sytuacji Ty nawet boisz się już żyć
            własnym życiem. Zapewne spadła Twoja pewność siebie nawet względem Twojego
            męża.
            Może powinnaś z nim porozmawiać. Nie piszesz dlaczego nie możecie się
            wyprowadzić - mamakochana ma rację, jeśli i tak płacicie teściom, to może
            lepiej płacić komuś normalnemu? Może jednak problem w tym, że Twój mąż sam nie
            podejmie takiej decyzji a Ty boisz się o tym nawet wspomnieć.

            Moim zdaniem powinnaś postawić się przysłowiowym okoniem, zażądać od męża
            zmiany miejsca zamieszkania używając argumentów podanych przez
            przedrozmówczynię: będziesz mogła wtedy zacząć normalnie funkcjonować,
            zaczniesz szukać pracy. Wierz mi, odrobina zmiany potrafi człowieka ogromnie
            zmotywować. Będzie Ci się chciało znowu żyć.

            Wiem, piszę nie to co chciałaś - oczekiwałaś słów o sprawiedliwości i krytyki
            nikczemności teściowej. To wszystko prawda, ale o tym ty już wiesz najlepiej i
            to niczego nie zmieni i nie poprawi tej sytuacji. Musisz zacząć działać -
            jesteś wartościową, młodą osobą, życie przed Tobą, nie możesz go w ten sposób
            trawić.

            Pozdrawiam Cię gorąco i życzę siły.
            Kasia

            P.S. Nie odbierz tego jako aluzję, ale mój oficjalnie bezrobotny mąż też działa
            na nerwy mojej mamie - tylko dlatego, że nie ma roboty, chociaż w tym czasie
            cudownie zajmuje się naszym synem. Jak dorwie coś do roboty, zastrzeżenia
            chwilowo znikają (do następnego okresu oczekiwania na to coś, hłe hłe).

            Buziaki
    • kachwi1 Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:21
      no jasne, na co jeszcze czekacie? wyprowadźcie się, chociażby do jednego
      pokoiku przy jakiejś rodzinie, naprawdę na nieduże pieniądze można już wynająć
      pokój. mało pieniędzy? nie piszesz, czemu ty się nie rozglądasz za pracą? za
      dodatkowym zajęciem? jakimkolwiek zarobkiem? wiesz, łatwiej jest siedzieć i
      użalać się nad sobą, niż wziąć sprawy w swoje ręce.
      a takie sprawy z teściami kończą się czasami bardzo źle, nawet rozwodem, no bo
      ile można. proszę nie bierz tego osobiście, ale znam takie przypadki, kiedy
      kobieta niby to narzeka na teściów, a tak naprawdę to jest jej wygodnie - płaci
      tylko połowę czynszu, albo nie płaci w ogóle, obiadu nie musi gotować, no bo
      przecież i tak mamusia synkowi ugotuje, itd. nie twierdzę, że tak jest w twoim
      przypadku, ale po prostu weźcie się do roboty! przecież w takiej atmosferze nie
      można normalnie funkcjonować! pozdrawiam serdecznie.
      • mamaestery Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:43
        to ja dopisze dalszy scenariusz ,podobny do twojego zycia a faktycznie
        prawdziwy,moja kolezanka tak zyla...15 lat wytrzymala ,godzila sie na wszystko
        i robila to chyba z checi mieszkania w domku bo oboje pracowali i stac by ich
        bylo na wlasne mieszkanie..i tak jak na poczatku maz ja wspieral w koncu zaczal
        patrzec na nia oczami swojej matki,uzywac jej slow w klotni ...sa juz po
        rozwodzie...mysle ze gdyby w odpowiednim czasie wziela nogi za pas nawet
        wynajeli pokoj udaloby im sie,bo mieliby swiety spokoj a nie tesciowa na
        karku..oczywiscie dzieci sie doczekali,dwojki,ale jednego syna tesciowa
        odebrala jej,trudno wchodzic w szczegoly tutaj na forum ale mysle ze dopoki
        mozesz UCIEKAJ!i tak teraz zyjecie w nedzy jak piszesz,nic waszego a na
        jedzenie brakuje wiec nic nie tracicie,tylko mozecie zyskac...
        pozdrawiam!!!zycze sily!!!
      • agawit28 Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:46
        Nie jest u nas tak jak piszesz. Wszystkim zajmuje się ja, a na teściową owszem
        mogę liczyć ale tylko w jednej materii, że jak tylko nadarzy się sposobność to
        mi dokopie. Choć gotuje obiady mężowi codzinnie, to ona nadal w kłótnich
        potrafi mi powiedzieć, że przecież nawet zupy nie umiem ugotować. Jak się jej
        kiedyś zapytałam skąd to wie i jak to możliwie, że jest tego taka pewna, bo
        przecież nie przychodzi do nas, to odpowiedziała, że wie i koniec. Mamy osobne
        wejście z teściami. Od ostatniej awantury oni już nie przychodzą do nas, (mąż
        powiedział, że nie życzy ich sobie, a szczególnie matki) ani my nie chodzimy do
        nich. Nie możemy się wyprowadzić, ponieważ ciażą na nas zobowiazania finansowe.
        3/4 pensji męża na to idzie. Teście o tym wiedzą, w sumie dzięki nim siedzimy w
        długach, ale widać, że się z tego cieszą, bo im mniej mamty, tym bardziej
        zależni jesteśmy od nich. I się wtedy zaczyna. Nie pracuje, ponieważ jestem po
        2 operaciach i choć odebrali mi właśnie rente, to nadal nie nadaje się do
        pracy. Tak twierdzi mój lekarz.

        Chodzi ogólnie o to, że nie umiem się z tym pogodzić, nie rozumiem jak tak
        można robić krzywdę jedynemu dziecku, jak można sie cieszyć, że Michał chodził
        w trampkach całą poprzednią zimę, bo nie mogliśmy mu kupić butów. Nie rozumiem.
        Nie zrobiłam im żadnej krzywdy, a czuje, że gdyby tylko mogli zniszczyli by
        mnie jak jakiegoś śmiecia. Cały czas mi to wmawiają i ja po woli zaczynam w to
        wierzyć. Mam chyba depresje, czuje sie zaszczuta, bo zanim wyjde z domu
        upewniam sie, czy nikogo nie ma na podwórku lub czy nikt nie wychodzi od ich
        strony, a jak ktos jest to nie wyjde, bo samo spojrzenie tych ludzi wbija mnie
        w ziemie.

        Aga
        • agawit28 Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:49
          a moje pytanie odnośnie mojej histori, to czy ktoś musi, musiał radzić sobie z
          taką sytuacją z teściami bez możliwości wyprowadzki?

          jak sobie z tym poradzić, jak to olać i przestać się przejmować? jak wmówić
          sobie, że to są obcy ludzie? jak żyć normalnie w tej sytuacji?

          Aga
          • umasumak Re: Smutno mi. 20.07.04, 15:02

            >
            > jak sobie z tym poradzić, jak to olać i przestać się przejmować? jak wmówić
            > sobie, że to są obcy ludzie? jak żyć normalnie w tej sytuacji?

            Nie musiasz sobie tego wmawiać. To są obcy ludzie. natomiast wmów sobie że Twój
            mąz Cę kocha i tego się trzymaj. Razem to przetrwacie. A jak pospłacacie długi
            to się wyprowadzicie. napisz sobie (na ścianie, w notatniku, czy w
            czymkolwiek), kiedy nastąpi spłata długu i ciesz się z tego że wtedy to właśnie
            nastąpi i ta data jednoczesnie oznacza uwolnienie się od teściów. Postaraj się
            też nie myśleć o nich. Czekaj na męża kiedy wraca z pracy i bądźcie dobrzy dla
            siebie. Bo tak naprawdę to jesteście najważniejsi dla siebie. Pozdrawiam
            >
            > Aga
        • sakada Re: Smutno mi. 20.07.04, 14:55
          Posłuchaj. Ja też miałam kiedyś taką sytuację, że na gwałt chcieliśmy się z moim niemężem wyprowadzić (tyle, że od mojej mamy, nie teściów). Szukaliśmy jakiegoś taniego lokum i znaleźliśmy bardzo przyzwoity, duży pokój z osobną kuchnią i toaletą za 200 zł miesięcznie. Toż to grosze! Jak się dobrze szuka można znaleźć. A, że macie zobowiązania finansowe przez teściów... Zaraz możecie dzięki nim mieć ich jeszcze więcej i zrobi się błędne koło. Tak więc radzę zmykać póki czas.
          • mamaestery Re: Smutno mi. 20.07.04, 15:37
            mam nadzieje ze nie urazilam ciebie opisujac historie mojej kolezanki....mysle
            ze bardzo trudno byc asertywna w takiej sytuacji,ja w kazdym badz razie nie
            potarfilabym,zwlaszcza ze nie pracujesz i nie masz oderwania,mozliwosci
            zlapania dystansu do sprawy....zastanowcie sie jeszcze raz jakie sa mozliwosci
            waszej wyprowdzki,skontaktuj sie z lekarzem,depresja to choroba trzeba ja
            leczyc,nie mozesz jeszcze bardziej sie zalamac,a mysli samobojcze wskazuja na
            to ze juz jest bardzo zle,trzymaj sie z mezem razem i najwazniejsze zacznij
            dbac o siebie olej ta kobiete,nie dopasowuj sie do niej i tak nigdy jej nie
            dogodzisz,walcz o siebie!
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Smutno mi. 20.07.04, 15:26
      Naprawdę zastanów się jeszcze powaznie czy nie moglibyście się jednak
      wyprowadzić. My mieszkamy na 24,5 m2 w trójkę (mąż, Oleńka i ja) i jakoś
      żyjemy. Z tym, że i moi teściowie (duży dom) i moja mama (duże mieszkanie) są
      naprawdę w porządku. Ale nie mieszkamy z nimi i koniec.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka