Kurcze - jakie atrakcje można zafundować prawie półtorarocznej Królewnie?
Mąż odbiera ją ze żłoba przed 16 i idą do domu, ja wracam ok. 17, wieczorne ablucje zaczynamy ok. 19:30. I te 2-3 godziny spędzamy w zarzuconym zabawkami salonie: jakieś książeczki, jakieś misie, klocki - co dzień to samo.
Co można jej zaproponować?
I jeszcze parę info: mieszkamy w sumie w lesie, ale pogoda po psie (ostatnio ok. -10 i ślisko niemożliwie), a ona ledwo chodzi w kombinezonie i buciorach i wywala się co chwila. "Zadaszony" plac zabaw w naszej wsi jest jeden i tam jeździmy w łikedny, basen na drugim końcu wsi - przynajmniej 45 min jazdy w jedną stronę. A zresztą basen odpada, bo ona ciąglę przeziębiona, kaszle, prycha, glut do pasa i lekarz odradzał. Mówi, że basen świetny na odporność, owszem, ale pod warunkiem, że dziecko chodzi regularnie i zaczyna jako zdrowe. A tak z doskoku z zaziębionym maluchen to lepiej jednak nie.
Czasem w ramach rozrywki zabieramy ją do IKEA

lubi sobie pobiegać w tych ekspozycjach, szafki przeglądać i takie tam. Zresztą, nawet wypad do spożywczaka ją jara, ale tam nie jest zbyt bezpiecznie dla malucha.
Już nie wiem co mam robić, nudzi mi się popołudniami jak mopsu - i jej zapewne też, a czasu do zagospodarowania w sumie niewiele...