Dodaj do ulubionych

dylemat kociej mamy

21.03.13, 16:57
mamy mlodego kota (maj 2012, u nas od wrzesnia). od poniedzialku go nie bylo. to o dzien dluzej niz najdluzsza nieobecnosc. wysterylizowana kotka. plochliwa. mieszkamy na prowincji, wiec ma dokad chodzic, ale do tej pory preferowala nasza stodole-gigant. juz wywieszac list gonczy, czy nawet "bezplciowce" na wiosne sa bardziej sklonne do przygod?
po drugie: chodzic po okolicy i ja wolac, czy lepiej zeby zajarzyla, ze musi sama wrocic?
Obserwuj wątek
    • szpil1 Re: dylemat kociej mamy 21.03.13, 19:44
      Ja bym się po okolicy przebiegła i kota powołała. I jak od poniedziłku kota nie ma to bym się martwiła.
    • gato.domestico Re: dylemat kociej mamy 21.03.13, 19:48
      czy miala robone usg po sterylizacji?moze została źle wysterylizowana tzn. nie wyczyszczono wszystkiego w trakcie zabiegu....
      takie ruje zdarzaja sie u steryliz.kotek...przejdz sie i jej poszukaj a potem do weta na kontrole....i hormony
    • beliska Re: dylemat kociej mamy 21.03.13, 19:58
      Nie działa wiosna na moje wymiskowane. Za to od lat kocury do nich i tak przyłażą.
      Kota wysterlizowana lubi polować i może się zapędzić zbyt daleko-zgubić. Szczególnie, ze wraz z wiosną koty chcą połazić więcej, przynajmniej moje. Warto wołać,
      bo koty mają doskonały słuch i wołanie może im wskazać na drogę do domu.
      Sprawdzone na moich. Zawsze nawołuję, jak zbyt długo nie ma lub ot tak w razie potrzeby. Dobra metoda, u mnie działa lepiej na koty/ także gwizdanie/ niz na psa. Ogłoszenie nie zaszkodzi również.
    • deszcz.ryb Re: dylemat kociej mamy 21.03.13, 20:16
      Kot mógł się zgubić, mogło coś go przejechać, zjeść, zagryźć, ktoś go mógł przypadkiem zamknąć w garażu albo jakiejś piwnicy, ale może ktoś uznał, że kot jest bezdomny i go przygarnął?

      Porozwieszaj ogłoszenia ze zdjęciem w okolicy i na stronach internetowych twojej okolicy [przy okazji przerzyj też działy "znaleziono kota"], poinformuj pobliskie schronisko.

      I OCZYWIŚCIE, że chodzić i wołać - chyba chcesz znaleźć kota? Pokiciaj szczególnie przy tych garażach/piwnicach. Kota szuka się po zmierzchu, z latarką [widać świecące kocie oczy], z jakimś mocno pachnącym przysmakiem [ryba wędzona].

      Życzę, żeby kotka się szybko znalazła.
      • iin-ess Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 09:03
        Mój kot dzisiaj pierwszy raz nie wrocil na noc. Ale o 8 rano przyszedł, aż sie trząsł z zimna, a głodny, że malo miski nie zjadł. Po tak długim czasie bym szukała różnymi sposobami.
      • mamusia1999 Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 17:21
        moja kota zarejestrowana w rejestrze Tasso. odradzaja rozwieszanie autorskich plakatow, bo to niestety woda na mlyn oszustwo/szantazystow. w szczegolnosci odradzaja wywieszanie wlasnego numeru telefonu. zamowilam "ichnie" plakaty (bezplatne), anonimowe, prosi sie o informacje na adres rejestru. no i wszyscy ochotnicy w regionie maja namiary mojej koty, tylko ze kote wzielismy niemal dorosla z azylu i do zadnej zawieszki sie przyzwyczaic nie dala. dobrze, ze ma inny znak szczegolny.
        trzymajcie kciuki, ezby sie znalazla, bo mi serce peknie.
        • aquarianna Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 22:58
          > trzymajcie kciuki, ezby sie znalazla, bo mi serce peknie.

          Trzymam bardzo mocno. Będzie dobrze, ale poszukać też nie zaszkodzi.
          Gdy mój starszy kocur zniknął pierwszy raz na cały dzień wpadłam w panikę. Wrócił, odetchnęłam z ulgą, przyzwyczaiłam się. Potem zniknął na 3 dni. Histeria. Wrócił. Znów się przyzwyczaiłam. Pół roku później zniknął na tydzień - prawie zeszłam na zawał. Wrócił. Teraz więcej go nie ma, niż jest. Przychodzi się najeść, wyspać, posiedzi jeden dzień, po czym znów znika na 2-3 tygodnie, a niekiedy i dłużej. Prawdopodobnie bywa w tym czasie u kilku innych rodzin, bo takie doszły do mnie słuchy od sąsiadów wink Uznałam to za normę, nie jestem w stanie go w domu zatrzymać. Ale on jest niekastrowany, to trochę inaczej niż u Ciebie. Choć moja kastrowana kotka też lubi zniknąć na 2-3 dni jak jej coś strzeli go łba. Znam historie, w których koty znikały na całe miesiące i wracały.
    • default Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 09:20
      Szukaj koniecznie, nie chcę krakać, ale jest duże prawdopodobieństwo, że coś się stało sad
      Z moich 3 kastratów tylko kot ma ciągoty do dalszych wycieczek (kotki zadowalają się ogrodem moim i sąsiada, dalej nie łażą), ale i on nie wypuszcza się na dłużej niż kilka-kilkanaście godzin. Kiedy zeszłej jesieni nie wrócił przez 3 dni, byliśmy niemal pewni, że coś się stało - i fatycznie: kot wrócił, ale z przetrąconym zadem, albo go auto potrąciło, albo pies/człowiek (a raczej bydlę w tym przypadku sad) poturbował. Kocina była w szoku i te kilka dni najpewniej gdzieś się zadekował i usiłował dojść do siebie... Być może w końcu nas usłyszał, bo chodziliśmy po okolicy i darliśmy się nieustannie, i zdecydował wyjść z ukrycia i wrócić do domu.
      • mamusia1999 Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 16:59
        no martwie sie. bardzo. dzieciom nie okazuje, ale czarno widze sad kotka unika obcych, wiec raczej sie na nowo nigdzie nie "przytuli". nawet nie bardzo widze, co by mialy dac ogloszenia, bo sie zlapac obcemu nie da. a jak ja ktos widzial, to juz jej tam pewnie dawno nie ma. na dodatek po okolicy chodzi inny podobny kot (z tych pregowanych na bialym) i bedziemy miec sporo falszywych "trafien". w schronisku nikt nie oddal, w systemie w ktorym jej chip jest zarejestrowany, tez jej nie ma. zal mi serce sciska.
        • gato.domestico Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 17:40
          rozpusc koniecznie w okolicy wici...mogla wlezc do jakiejs piwnicy, ktos ja przez przyp zamknął i moze nie móc wyjsc...nasz kocur kiedys przez 2 tyg grzes przepadł...wrocil strasznie chudy...wet od razu stwierdzil ze na pewno gdzies musiał "utknać"
    • maja.london888 Re: dylemat kociej mamy 22.03.13, 17:49
      Szukać, a najlepiej dać ogłoszenie. Nam kot (wykastrowany) i kotka (wysterylizowana) zginęli dwa razy - za każdym razem okazało się, że siedzą u sąsiadów w piwnicy. Sąsiedzi chcieli pozbyć się myszy, więc "wypożyczyli" koty. Po daniu ogłoszenia koty (najedzone i czyste) szybko "same" wróciły.
    • mamusia1999 Re: dylemat kociej mamy/ZALOBA 23.03.13, 19:01
      juz pierwszy z zapytanych sasiadow nam powiedzial, ze widzial zwloki kota w srode nad ranem. nie wierze w taki zbieg okolicznosci. czarna rozpacz.
      a my co chwile jednak wygladamy na gzyms stodoly, stamtad obserwowala okolice i stamtad ruszala do domu po dachu.

      cudna byla. ale ja drugi raz nie zaryzykuje. bo co moge zrobic wiecej? miesiacami przed kastracja ogladala samochody prez okno, potem prowadzalismy ja na smyczy. kocica przyjaciolki 7 rok przy tej samej ulicy mieszka (=droga prez wies, 50kmh), sasiedzi tez maja juz stare koty. kilka poldzikich sie paleta. a trafilo akurat nasza Flo. kota domowego nie chce, bo co to za zycie dla drapieznika w 4 scianach?
      ...juz nic nie widze przez lzy....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka