co zrobilybyscie w tym przypadku? poszly mu nagadac? podalybyscie go gdzies? czy zignorowaly? zakladalam ostatnio watek o chorobach towarzyszacych nam do konca zycia. okazuje sie, ze mojej choroby prawdopodonie nie ma, tzn. jestem calkowicie zdrowa, hormony lykam od miesiycy na darmo. z jdnej strony ciesze sie, z drugiej nie bo stracilam zaufanie calkowicie do lekarzy. jeden lekarz zdjagnozowal chorobe, drugi twierdzi, ze jestem calkowicie zdrowa a podwyzszony poziom hormonu przysadki mózgowej o niczym nie swiadczy, bo jest teoretycznie w normie. hmm. szukac kolejnego specjalisty? czuje sie oszukana