Dodaj do ulubionych

Dom jak hotel

29.03.13, 14:51
Lekko się zszokowałam po paru wątkach poświęconych życiu towarzyskiemu nastolatków na sąsiednich forach. Przypuszczam, że gdyby do męża ematki regularnie wpadali znajomi o dowolnych i niekonsultowanych porach, siedzieli do nocy lub nocowali bez uzgodnienia, kąpali się spontanicznie i w ogóle czuli bardzo swobodnie, to ów mąż zostałby stanowczo przywołany do porządku.
A nastolatkowi/nastolatce zdaniem wielu osób wolno. Wolno zapraszać dzień w dzień przyjaciół, spędzać noc z dziewczyną czy chłopakiem kiedy rodzice są w domu i w ogóle wolno uprawiać swobodne życie towarzyskie i prywatne, a rodzice mają to zaakceptować, nie wyganiać małolatów i nie ograniczać.
Podobno młody człowiek ma prawo... A jak do owego prawa ma się prawo rodziców do spokoju, komfortu i odpoczynku we własnym domu?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 14:53
      chyba bym powiedziala, ze chce mieszkac we wlasnym domu i bym dokrecila srobke
    • joanekjoanek Re: Dom jak hotel 29.03.13, 14:55
      triss_merigold6 napisała:

      > Podobno młody człowiek ma prawo... A jak do owego prawa ma się prawo rodziców d
      > o spokoju, komfortu i odpoczynku we własnym domu?

      Płodząc dziecięta, rodzice świadomie sobie to prawo ograniczyli na ileś tam lat.
      Na początek zabiera im je drący ryja niemowl.
      Potem logistyka okołoprzedszkolna i okołoszkolna.
      A potem bujne życie towarzyskie małolatów. Niestety, ja uważam je za równie silną i niezbywalną potrzebę jak potrzeba darcia ryja przez niemowla. Owszem, niemowla można uciszyć na przykład wacikiem ze spirytusem, a małolata przywołać do porządku różnorakimi metodami toporowo-łagrowymi, ale śmiem twierdzić, że to nie jest dobry pomysł. Rozwojowo.

      Także ten, no trzeba przeczekać Dla Dobra Dziecinki.
      • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:03
        Jest pakiet podstawowy upierdliwości - ten, który opisałaś i pakiet ekstra - ów związany ze zgłaszanymi przez małolata czy małolatę roszczeniami dotyczącymi częstotliwości i długości czasu goszczenia narzeczonych i/lub przyjaciół.
        Przywołanie małolata do porządku poprzez wskazanie właściwej hierarchii robi znakomicie rozwojowo - zaczyna rozumieć, że pewne przywileje i prawa łączą się z obowiązkami, a z niektórych można bez skrępowania korzystać dopiero po pewnym usamodzielnieniu się.
        • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:14
          Triss, ale powiedz szczerze: jaki pakiet upierdliwości. Mają swój pokój, do rodziców przyjdą na pogawędkę zaproszeni, że czasem skorzystają z łazienki?
          Jaką widzisz alternatywę na życie towarzyskie małolata? Szlajanie się po ulicach? Przesiadywanie w lokalach? Życie uczuciowe w bramie, krzakach czy piwnicy?
          • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:20
            Qrde widzę normalnie. Nie mieszkam w pałacu i raczej nie będę mieszkać. W tygodniu odwiedziny krótkie i kończone o jakiejś przyzwoitej porze, bo jest szkoła, zajęcia pozaszkolne i domowe obowiązki. W weekendy można dłużej, ale nie wyobrażam sobie żeby mi kilkoro nastolatków siedziało w chałupie non stop. Życie uczuciowe niech sobie uprawiają kiedy mnie nie ma w domu - mogę wyjechać na weekend, iść na 2 seanse do kina czy z chłopem do znajomych.
            • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:24
              To rozumiem. Warunki są konieczne. Ja miałam swój pokój. Chyba nie przeszkadzaliśmy. Choć np. na telewizję chodziliśmy do rodziców, bo u nich był telewizor.
              • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:30
                YYy ja też miałam swój pokój. I mój syn ma swój pokój. Po prostu nie widzę opcji, żeby mi się non stop ktoś kręcił po mieszkaniu.
                Nocowałam dziesiątki razy u przyjaciółki za zgodą jej i moich rodziców jak jej rodzice wyjeżdżali na działkę, byłyśmy same i nikomu nie przeszkadzałyśmy gadając do rana.
                • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:38
                  Cóż mam powiedzieć, u mnie było inaczej. Oczywiście, że nie nocowaliśmy u siebie bez przerwy, tylko raz na jakiś czas. Ale towarzystwo po południu było u mnie często. W ogóle nie było tutaj przeszkód. Siedzieliśmy paczką to tu, to tam...znaczy raz w jednej chałupie, raz w drugiej, to w trzeciej...
                • joanekjoanek Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:39
                  Ja miałam swój pokój z osobnym wejściem z korytarza, które mi udostępniono w jakimś stosownym wieku. Tak czy owak miałam ograniczenia czasowe, głównie na gruncie złego humoru pani matki, bo one nigdy nie były werbalizowane wprost. Ale to, co miałam w ofercie, było dość wyjątkowe (choć nie całkiem - przebijała mnie koleżanka, która w liceum mieszkała już we własnym mieszkaniu z siostrą), i ja to doceniałam bardzo. Mami, tenkju! Przyspawane były do mojego pokoju na stałe osoby trzy, które były moimi przyjaciółmi, i mamunia wprawdzie patrzyła na nich wilkiem, ale ich raczej nie przepędzała. U dwojga z nich było z wzajemnością, tzn. u nich też tak można było być ciągle. Było to cudowne, serio. Już stara jestem, a nadal wspominam z ogromnym sentymentem i rozrzewnieniem, postaram się swojej dzieciarni też to dać, mimo że - owszem - jest to dla rodzica wyrzeczenie.
                • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:43
                  > Nocowałam dziesiątki razy u przyjaciółki za zgodą jej i moich rodziców jak jej
                  > rodzice wyjeżdżali na działkę, byłyśmy same i nikomu nie przeszkadzałyśmy gadaj
                  > ąc do rana.

                  Może to zależy od "pojemności" mieszkania/domu. U nas towarzystwo córki bywa czasem na cały weekend i ja tego w ogóle nie widzę, nie przeszkadza mi to zupełnie, bo córka ma swój pokój, tam wszyscy siedzą nawet i do rana albo dłużej, nie rozłażą się bez potrzeby po całym domu.
    • bri Re: Dom jak hotel 29.03.13, 14:59
      Może tym rodzicom, którzy na to pozwalają obecność gości zaproszonych przez dzieci w odpoczynku nie przeszkadza ani komfortu nie zaburza? Zasady panujące w danym domu to sprawa indywidualna.
      • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:04
        Rodzicom opisującym temat właśnie przeszkadza, to inni forumowicze twierdzą, że przeszkadzać nie powinno.
        • morgen_stern Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:07
          A może by tak linka wypadałoby wrzucić, hm? Nie każdy bywa na "sąsiednich forach" wink
          • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:12
            Nie, bo temat się przewija w różnych wątkach.
            Mnie szokuje napadanie na rodziców, którzy np. niezbyt przychylnie patrzą na pomysł nocowania nastoletniego narzeczonego czy narzeczonej. Nocowania ot tak, a nie dlatego, że uciekł ostatni pociąg podmiejski i małolat musiałby wracać 15 km na piechotę polami w środku nocy.
            • bri Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:16
              Naprawdę??? Naprawdę Cię to szokuje? wink
              • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:24
                Oczywiście, że szokuje.
                Gdybym wiedziała, że matka jakiejś 16-letniej panienki pozwala na zostawanie na noc mojemu 16-letniemu synusiowi, to bym uznała, że panienkę ordynarnie podkłada chłopakom, żeby zaszła w ciążę i szybko wydała się za mąż.
                Tak samo byłabym zdziwiona wiedząc, że rodzice chłopaka nie mają nic przeciwko nocowaniu narzeczonej nastolatki podczas ich obecności.
                • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:28
                  No ale tamta dziewczyna nie zajdzie w ciążę z przyjaciółką.
                • bri Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:39
                  Rozumiem, że przeciwko seksowi szesnastolatków nic nie masz, pod warunkiem, że rodzice i dzieci wspólnie udają, że tematu nie ma? wink

                  Matka 16-latki, która pozwala na zostawanie w domu na noc jej chłopakowi ordynarnie ją podkłada, ale jak Ty z partnerem wychodzicie na dwa seanse do kina wszystko jest OK?

                  Mocno niespójne mi się to wydaje. Rozumiem jak najbardziej względy komfortu i wygody, ale to co napisałaś powyżej z komfortem i wygodą nic wspólnego nie ma.
                • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:39
                  > Gdybym wiedziała, że matka jakiejś 16-letniej panienki pozwala na zostawanie na
                  > noc mojemu 16-letniemu synusiowi, to bym uznała, że panienkę ordynarnie podkła
                  > da chłopakom, żeby zaszła w ciążę i szybko wydała się za mąż.

                  Jak ktoś chce zajść w ciążę to naprawdę nie musi w tym celu zapraszać swojego chłopaka na noc smile
                  Poza tym, co to znaczy "pozwolić zostać na noc"? Pozwolić nocować ogólnie w domu czy nocować w tym samym łóżku, co córka/syn?
                  U nas często nocują znajomi córki czy syna, w konfiguracjach damsko-męskich i da się tak towarzystwo rozparcelować, że nikt zgorszenia nie sieje wink

                  > Tak samo byłabym zdziwiona wiedząc, że rodzice chłopaka nie mają nic przeciwko
                  > nocowaniu narzeczonej nastolatki podczas ich obecności.

                  A dla mnie to szczerze mówiąc naprawdę nic szokującego.
                  • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:03
                    Ile razy można tłumaczyć oczywistości. Zgadzając się potulnie na nocowania osobników płci przeciwnej tworzymy młodzieży cieplarniane warunki, które obracają się przeciwko nam. Kreujemy sobie na własne życzenie bamboccioni. Po co oni mają się usamodzielniać i wyprowadzać, skoro w domu rodzinnym jest wszystko co do wygodnego życia potrzeba? Darmowe jedzonko, pranie, czynszu żadnego nie trzeba płacić, a wygodny seksik też w pakiecie.

                    Młody człowiek musi wiedzieć, że manna nie spada sama z nieba, a jak chce się poseksić, to musi trochę zakombinować.
                    • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:15
                      hę? Jakoś się usamodzielnilam szybko, wyjeżdżając na studia do innego miasta.

                      > Młody człowiek musi wiedzieć, że manna nie spada sama z nieba, a jak chce się p
                      > oseksić, to musi trochę zakombinować.

                      Znaczy co? Kombinować, by szczapić malołatę w knajpianym kiblu?
                      • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:38
                        Chciało ci się wyjechać, to wyjechałaś. Ja jestem z Warszawy i tutaj nikt nigdzie na studia nie wyjeżdża (no chyba, że do Londynu itp.), bo wszystko ma na miejscu. Do wyboru, do koloru.

                        Każdy kombinuje wedle siebie. W kiblu knajpianym seksu nie uprawiałem, za to na łonie natury i w moim dużym fiacie jak najbardziej.
                        • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:53
                          Czyli jednak- byle z oczu starych. No masz...KAżdy sądzi według siebie, Riki, i to chyba wszystko.
                        • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 17:59
                          > Chciało ci się wyjechać, to wyjechałaś. Ja jestem z Warszawy i tutaj nikt nigdz
                          > ie na studia nie wyjeżdża (no chyba, że do Londynu itp.), bo wszystko ma na mie
                          > jscu. Do wyboru, do koloru.

                          A jest w ogóle jakiś przymus wyjeżdżania? Mieszkanie w rodzinnym mieście, a nie daj Boże w domu rodziców, to jakaś ujma na honorze?

                          > Każdy kombinuje wedle siebie. W kiblu knajpianym seksu nie uprawiałem, za to na
                          > łonie natury i w moim dużym fiacie jak najbardziej.

                          Jako 16-latek w swoim dużym fiacie? smile
                    • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 17:57
                      > Ile razy można tłumaczyć oczywistości. Zgadzając się potulnie na nocowania oso
                      > bników płci przeciwnej tworzymy młodzieży cieplarniane warunki, które obracają
                      > się przeciwko nam. Kreujemy sobie na własne życzenie bamboccioni.

                      Szczerze? Kompletnie nie widzę żadnego powiązania, żadnej korelacji. Kompletnie.

                      > Po co oni maj
                      > ą się usamodzielniać i wyprowadzać, skoro w domu rodzinnym jest wszystko co do
                      > wygodnego życia potrzeba?

                      Czyli jeśli zapewniam dziecku jedzenie, picie, ubrania, łóżko, wodę do mycia i generalnie wszystko, czego mu trzeba do życia (a muszę zapewniać, bo taka jest moja rola jako rodzica), to znaczy, że ono nie będzie czuło potrzeby usamodzielnienia się? Co ma jedno do drugiego, a już tym bardziej, co mają tu do rzeczy noclegi znajomych kolegów czy koleżanek? Popłynąłeś chyba trochę za daleko wink

                      > Darmowe jedzonko, pranie, czynszu żadnego nie trzeba
                      > płacić, a wygodny seksik też w pakiecie.

                      To wszystko nastolatek może sobie zapewnić NIE zapraszając nikogo na noc, tylko w ciągu dnia. Więc co - w ogóle zabronić wizyt kolegów i koleżanek?

                      > Młody człowiek musi wiedzieć, że manna nie spada sama z nieba, a jak chce się p
                      > oseksić, to musi trochę zakombinować.

                      Ale my tutaj nie mówimy stricte o potrzebie zasekszenia, tylko o nocowaniu znajomego towarzystwa. To wcale nie musi się ze sobą wiązać.
                      • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:00
                        1. aquarianna , jeśli nie widzisz i nie czujesz tej korelacji, to ja Ci jej nie uzmysłowię

                        w życiu nie można mieć za łatwo, bo to robi krzywdę

                        wygooglaj sobie młodzieńca Piotra Kukulskiego i poczytaj co nieco

                        2. > Czyli jeśli zapewniam dziecku jedzenie, picie, ubrania, łóżko, wodę do mycia i
                        > generalnie wszystko, czego mu trzeba do życia (a muszę zapewniać, bo taka jest
                        > moja rola jako rodzica), to znaczy, że ono nie będzie czuło potrzeby usamodziel
                        > nienia się?


                        Ja nie mówię o dziecku, tylko o prawie dorosłej i dorosłej młodzieży. Takiej, która się bzyka i ma zazwyczaj świetne mniemanie o sobie. 18-latek ode mnie również otrzyma darmowy wikt i opierunek, ale powinien czaić bazę, że jest tylko częściowo u siebie. A jak chce pełne samostanowienie, balangi, 'artystyczny nieład' zamiast porządku i co noc nowe dupeczki, to sorry batory, ale musi na to zarobić. Niech sobie wynajmie chałupę, ja się nawet na początek w połowie dołożę, ale niech poczuje, że dorosłe życie kosztuje. Dla mnie to elementarz wychowania, ja się dziwię, że muszę takie rzeczy tłumaczyć.

                        3. > To wszystko nastolatek może sobie zapewnić NIE zapraszając nikogo na noc,
                        > tylko w ciągu dnia. Więc co - w ogóle zabronić wizyt kolegów i koleżanek?


                        Niech sobie przychodzą, ale bez żadnych noclegów i pomieszkiwań. Proste i jasne zasady.
                        • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:17
                          > w życiu nie można mieć za łatwo, bo to robi krzywdę

                          Ależ oczywiście się z tym zgadzam, tylko uważam, że Twoje wnioski płyną za daleko.

                          > Ja nie mówię o dziecku, tylko o prawie dorosłej i dorosłej młodzieży.

                          A my mówimy tutaj o nastolatkach smile
                          Których rodzice zobowiązani są utrzymywać, czy im się to podoba, czy nie.
                          Dalszy Twój wywód świadczy jedynie o tym, że rozmawiamy o zupełnie innych sprawach.

                          > Niech sobie przychodzą, ale bez żadnych noclegów i pomieszkiwań. Proste i jasne
                          > zasady.

                          Może dla Ciebie. Ja nie widzę niczego nienormalnego czy dziwnego w fakcie, że znajomi naszych dzieci u nas nocują. Nie codziennie, bo i codziennie się u nas nie zjawiają. Ale jeśli są, to nie ma żadnego problemu. Problemem byłby za to wieczorny powrót do domu, bo wszyscy jesteśmy porozrzucani w różnych kierunkach, w promieniu 20 km od centrum miasta.
                          • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:27
                            Nastolatki to b. pojemne pojęcie. Jeśli pojawia się temat bzykania, no to ja niejako z góry zakładam, że mówimy o takich nastolatkach typu 16+

                            Jeśli chodzi o dzieciaki 11-15, to też raczej nie zgadzałbym się u siebie na tabor cygański. No chyba, że faktycznie mieszkałbym w okolicy, gdzie z domu do domu jedzie się na odległość 20 km oraz dysponowałbym wolną bazą noclegową (duża chałupa i puste piętro/pokoje).
                            • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:41
                              riki_i napisał:

                              > Nastolatki to b. pojemne pojęcie. Jeśli pojawia się temat bzykania, no to ja ni
                              > ejako z góry zakładam, że mówimy o takich nastolatkach typu 16+

                              Ale temat bzykania wynikł niejako przy okazji. W pierwszym poście Triss w ogóle o tym nie wspominała, a jedynie była przeciwna zbyt częstym wizytom znajomych dziecka połączonych z nocowaniem. A takie wizyty to nie jest domena tylko i wyłącznie 16+.

                              > Jeśli chodzi o dzieciaki 11-15, to też raczej nie zgadzałbym się u siebie na ta
                              > bor cygański. No chyba, że faktycznie mieszkałbym w okolicy, gdzie z domu do do
                              > mu jedzie się na odległość 20 km oraz dysponowałbym wolną bazą noclegową (duża
                              > chałupa i puste piętro/pokoje).

                              No i u nas tak właśnie jest. Dlatego pisałam wcześniej, że wizyta nawet 3-4 osób jest dla nas praktycznie kompletnie niezauważalna.
                              • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:47
                                No to rozumiem i nie mam nic przeciwko, ale Twój przykład nie jest reprezentatywny dla polskich realiów typu duże miasto, dzieciaki z jednej dzielnicy i małe mieszkanka w blokach. Ja to podświadomie miałem na myśli.
                                • triss_merigold6 Przywilej ludzi dorosłych 29.03.13, 20:45
                                  Mniej więcej o to mi chodziło.
                                  Życie towarzyskie tak, ale z poszanowaniem praw dorosłych. Sorry, oboje pracujemy, wracamy zmęczeni i ostatnią rzeczą na jakiej nam zależy jest tabor cygański w domu i kolejka do łazienek. Poza tym kwestia mojego osobistego komfortu - chcę zjeść obiad po południu z dziećmi i facetem i porozmawiać przy okazji bez krępowania się cudzą obecnością; rano też wolałabym się nie natykać na jakieś koleżeństwo w okolicach łazienki czy kuchni. Mam IMO prawo do tego, żeby swobodnie czuć się we własnym domu, który ostatecznie współutrzymuję.

                                  Życie towarzyskie i erotyczne bez ograniczeń jest przywilejem ludzi dorosłych, którzy przynajmniej częściowo płacą swoje rachunki, piorą swoje gacie i robią sobie sami zakupy.
                                  • aquarianna Re: Przywilej ludzi dorosłych 29.03.13, 20:53
                                    Triss, ale czy ktoś Ci coś narzuca? Żyj po swojemu i tyle.
                                    • triss_merigold6 Re: Przywilej ludzi dorosłych 29.03.13, 20:57
                                      Nie, mnie nikt nie narzuca. Jestem na tyle terytorialna i pewna swojego zdania, że realizuję w domu zasady, które uważam za słuszne.
                                      Nie narzucam też zdania innym, jeśli komuś nie przeszkadzają liczni małoletni goście, którzy czują się swobodnie to jego sprawa i jego dzieci. Mam prawo do innego modelu.
                                      Dziwi mnie natomiast odmawianie praw rodzicom w imię komfortu towarzyskiego szczyli w wieku gimnazjalnym czy licealnym. Halo, jest hierarchia jakaś, pewne przywileje zyskuje się z wiekiem, ale w pakiecie z prawami idą obowiązki.
                        • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:28
                          Riki, moim zdaniem młodzi SĄ u siebie, a nie- częściowo u siebie.
                          • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:05
                            U siebie to będą, jak będą w stanie utrzymać przynajmniej częściowo lokal i zarobić na swój wypas. Na razie mieszkają z rodzicami i ci narzucają reguły z jakimś uwzględnieniem potrzeb młodzieży.
                            • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:12
                              Ja patrzę na to inaczej. Zarabianie nie ma nic do rzeczy. Dom rodzinny jest domem wszystkich.
                              Chyba nie ma sensu dalej to rozkminiać- jak napisałam: za duże różnice w założeniach.
                              • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:19
                                Jest domem wszystkich ale wszyscy mają jakieś ograniczenia dla dla dobra wspólnego. Żeby nie krępować dzieci czekamy z bardziej wylewnymi formami okazywania uczuć aż szczeniaki pójdą spać albo korzystamy z momentów kiedy są w placówkach opiekuńczo-wychowawczych. I dokładnie tego samego będę w przyszłości oczekiwała od potomstwa, mogę bezstresowo wiedzieć że się bzykają, ale nie muszę wiedzieć kiedy i gdzie.
                                Poza tym w domu życzę sobie mieć pewną swobodę, a obcy młody człowiek widzący mnie rano jak idę w szlafroku do łazienki czy kuchni, byłby dla mnie krępujący.
                • xika_da_selva Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:31
                  Cos mi sie zdaje, ze wiekszosc wpadek czy chociazby seksu nastolatkow ma miejsce na wagarach, bo odwolali lekcje, lub rodzice pozno do domu wracaja wink. W nocy to jednak chyba malolaty spiawink
                  Wiesz, ze nawet jesli kolezanka przyjdzie do Twojego syna za Twoja zgoda i przy Twojej obecnosci to i tak beda rozne rzeczy robic?
                  Ba! nawet uchylone drzwi matki nie uratuja...wink
                  Zapomnial wol jak cieleciem byl...

                  triss_merigold6 napisała:

                  > noc mojemu 16-letniemu synusiowi, to bym uznała, że panienkę ordynarnie podkła
                  > da chłopakom, żeby zaszła w ciążę i szybko wydała się za mąż.
                • sen.bon Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:35
                  Powinnaś wiedzieć, że w ciążę nie zachodzi się wyłącznie w nocy. Równie dobrze owa małolata może skłamać, że wzięła tabsy i bzyknąć się z Twoim synem w dowolnej lokalizacji i o dowolnej porze . Wszystko opiera się na rozsądku Twojego dziecka i jego kryteriach selekcji.
                  • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 20:51
                    Czy ja kiedykolwiek pisałam, że bzykanie małolatów mi przeszkadza ideologicznie? Nie przeszkadza, ale szykować sypialni młodej parze też nie mam obowiązku. Moja zgoda nie jest młodzieży do niczego potrzebna, jak ktoś pyta mamusię o zgodę i prosi o ułatwienia lokalowe, to znaczy, że do tego bzykania nie dorósł.
                    Doskonale wiem, że nocowanie nie jest potrzebne do tych celów, ono po prostu nie mieści się w mojej wizji domowych zasad dotyczących realizowania życia towarzyskiego.
                    • sen.bon Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:52
                      Ok, teraz jasne. Po prostu co innego wynikało z tego konkretnego postu.
                      Mam trochę inne poglądy na tę sprawę, ale rozumiem Twoje.
        • bri Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:08
          Różnice opinii w internecie normalna sprawa.
        • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:16
          To ja mówię, że nie powinno przeszkadzać. Chodzi o (prawdopodobnie homoseksualną) córkę (16), u której przesiaduje przyjaciólka, czasem u niej nocuje, kąpie się, siedzą po ciemku itd.
          • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 20:53
            I twierdzisz, że 16-latka ma prawo nocować u siebie kogo chce nawet jeśli wyraźnie przeszkadza to jej rodzicom i czują się skrępowani obecnością obcej dziewuchy?
            Trochę tolerancji, to ich dom, a panienka może się z lekka ograniczyć towarzysko i przyjacielsko.
            • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:26
              A kto twierdzi, że ma prawo? Ich dom, ich prawo. Ale moim zdaniem to złe prawo. Moja opinia- li i tylko-nie muszą jej brać pod uwagę. Mają prawo błądzić. Tyle, że konflikt sobie już zafundowali (jeśli chodzi o tamten akurat wątek).
    • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:11
      Ja żyłam w domu, w którym nie przeszkadzało. Randkowałam przy ojcu i matce. Byłam w bliskiej komitywie z rodzicami przyjaciół- jadłam u nich, spałam i vive versa. Wielu moich przyjaciół odwiedza moich rodziców do dziś, gdy mnie już dawno tam nie ma. Nie śpią już, rzecz jasna itd, ale jakieś więzy się utrzymały.
      I dziwi mnie, jak jest inaczej.
      • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:16
        Ja też randkowałam przy rodzicach, odwiedzali mnie znajomi, ale na litość boską, jak miałam 16 czy 17 lat, to nie przyszłoby mi do głowy żeby pytać starych czy chłopak może nocować. Oczywiście, że by nie mógł i u nikogo ze znajomych z liceum takich akcji nie było.
        • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:22
          A ja nocowałam, i mój chłopak u mnie też. Bez seksu. Starzy to wiedzieli. Uczyliśmy się, gadaliśmy. Jeździliśmy na wczasy z naszymi rodzicami (znaczy ja z jego, a on z moimi), jeździliśmy razem pod namiot, ba- rodzice nas odwozili.
          Koleznaki też u mnie nocowały. Nawet nierzadko. I ja u nich.
          Co za fajne czasy to były. Pozmieniało się czy co...
          • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:07
            nabakier napisała:

            > A ja nocowałam, i mój chłopak u mnie też. Bez seksu.

            Że jak? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić nocowania w tym wieku bez seksu.
            • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:17
              Ja to nie Ty.
            • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:00

              > Że jak? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić nocowania w tym wieku bez seksu.

              To wiele wyjaśnia smile
    • tully.makker Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:12
      Generalnie uwazam, ze lepiej jest, zeby nastoletnie dziecko zycie towarzyskie prowadzilo w domu - w koncu kontrola podstawa zaufania. A ze bywa to uciazliwe... mozna sie dogadac, trzeba tyljko z dzieckiem rozmawiac. Czasami do zachrypniecia.
    • kropkacom Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:25
      Może rodzice ci wolą aby nastolatek uskuteczniał sporą część swojego życia towarzyskiego w ich domu, niż gdziekolwiek indziej?
      • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:32
        Ok, to pozwól, że zadam inne pytanie: czy nastolatek ma prawo do nieograniczonego życia towarzyskiego, czy jednak musi uwzględniać jakoś reguły domowe i potrzeby innych domowników?
        • kropkacom Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:36
          To zależy chyba od danej rodziny i danego domu.
      • verdana Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:32
        Ja rozumiem, ze czasem powinny być ograniczenia - rodzice mają coś ważnego do zrobienia, chcą czuć sie swobodnie u siebie, spokojnie można powiedzieć "w przyszłym tygodniu nie zapraszaj gości, nie zapraszaj gości w czwartki itd". Rozumiem teź ograniczenie godzin - jak chcę iść spać, to goście są zawadą. Dotyczy to zresztą w przypadku starszego nastolatka obu stron - nie zaprasza sie gości, jak nastolatek musi się akurat na jutro nauczyć czegoś w ciszy i spokoju, a goście przeszkadzają.
        Co do nocowanie, uważam, ze zależy to od poglądów rodziców. Jeśli uznaje sie, ze seks dopiero po ślubie - to trudno pozwalać na nocowanie. Albo , ze seks jest tylko dla dorosłych. Albo, ze nie ma mowy, aby co tydzień nocował inny facet.
        Ale nie należy przeginać, czyli uznać, zę mieszkanie należy do rodziców, własne dziecko nie ma prawa zapraszać w ogóle bez uzgodnienia znajomych, bo nie jest u siebie.
        • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:36
          Ma prawo zapraszać ale uwzględniając powyższe ograniczenia.
          Akceptuję jak najbardziej seks przed ślubem, ale jak małolat taki dojrzały, że uprawia, to niech włoży trochę wysiłku w zorganizowanie sobie miejsca i czasu.
          • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:38
            czyli gdzie? w krzakach?
            • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:47
              Dawaliśmy sobie radę za małolackich czasów więc i dzisiejsze nastolatki dadzą sobie radę. Nie muszą prosić o pozwolenie, naprawdę.
              Były imprezy całonocne w domach, były działki, wracało się ze szkoły przed rodzicami i chata była wolna + mnóstwo innych miejsc, plenerowych też.
              • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:18
                No, ale co to za różnica? Poza tym, że ukradkiem i na chybcika (fatalne jak dla mnie, ale rozumiem, że jak kto lubi). Bo nie rozumiem.
                • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:41
                  Nie udawaj, że nie rozumiesz. Różnica jest zasadnicza. Co innego ukradkiem się seksić zanim rodzice przyjdą, a co innego jak ci obcy facet rano blokuje łazienkę i wyżera żarcie z lodówki.
                  • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:51
                    Jezu, zaraz obżerać? Naprawdę tacy niegościnni byliście? A jak mieliście wieczornych gości (w porze kolacji) to trzymaliście ich o suchy pysku? Ubędzie komuś tej jednej kawy i bułki?
                    Mówimy chyba o różnicach kulturowych, doprawdy.
                    • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 17:07
                      nabakier, ja z trudem Cię kulturowo pojmuję, ale wydajesz mi się mega pozytywną osobą

                      natomiast świat nie składa się z kobiet takich jak nabakier i z równie sensownych facetów

                      w Polsce wzorce zachowania są takie, że jak dasz komuś palec, to ci utnie rękę

                      zgoda rodziców na nocowanie dziewczyny/faceta sprawia prawie natychmiast, że ów osobnik /-czka/ poczuwa się w cudzym domu pewniej niż we własnym.

                      co innego częstować kogoś, a co innego jak ten ktoś sam się częstuje (nieproszony)
                      • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:04
                        > zgoda rodziców na nocowanie dziewczyny/faceta sprawia prawie natychmiast, że ów
                        > osobnik /-czka/ poczuwa się w cudzym domu pewniej niż we własnym.

                        Generalizujesz, naprawdę. Albo masz takie fatalne doświadczenia, ale musisz przyjąć do wiadomości, że nie każdy ma takie same.

                        > co innego częstować kogoś, a co innego jak ten ktoś sam się częstuje (nieproszo
                        > ny)

                        Ale w jakim sensie częstuje się nieproszony?
                        • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:14
                          aquarianna napisała:

                          > Ale w jakim sensie częstuje się nieproszony?

                          W normalnym sensie. Włazi ci do kuchni i wyżera zawartość lodówki.

                          Naprawdę nie widzisz różnicy, gdy zapraszasz do domu gości i ich częstujesz jedzeniem, a sytuacją, gdzie jakiś obcy człek łazi po Twoim domu, czuje się jak domownik, nocuje kiedy chce i swobodnie korzysta tak z łazienki, jak i z kuchennych zapasów? No sorry, to niepojęte, jak można tego nie rozumieć.
                          • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:27
                            Nie rozumiem, bo nie mamy takich znajomych, dzieci również. Ale jeśli są u nas goście (albo u dzieci), to normalne, że im zapewniamy posiłki i napoje. Napoje stoją też w lodówce, więc nie ma problemu, by ktoś sobie sam nalał soku albo wody, jeśli chce mu się pić. Trudno, bym to ja miała cały czas biegać i komuś usługiwać. Śniadania też dzieciaki robią sobie same z gośćmi, z tego, co jest w lodówce i szafkach.
                            Natomiast nie spotkałam się nigdy z sytuacją, by ktoś z gości szedł do kuchni i wyjadał nam jakieś zapasy bez uzgodnienia, czy mu wolno. Dla mnie to nie do przyjęcia.
                            Co do łazienki, to nie wiem co masz na myśli "swobodnie korzysta z łazienki". A jak ma inaczej korzystać? Ukradkiem? Za łaskawym pozwoleniem państwa? Jeśli ktoś u nas nocuje, to naturalne jest, że i z łazienki musi skorzystać.
                            • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:32
                              Ja też nie mam TAKICH znajomych. Ale rozmawiam dużo z ludźmi, także z rodzicami nastolatków (sprecyzujmy , z półki 16+ ) i stąd wiem, że takie zachowania są na porządku dziennym.

                              Co do łazienki, to nikomu nie bronię z niej korzystać, ale obcy ludzie blokujący rano łazienkę bywają wkurzający. Zwłaszcza, gdy nie mieszkamy w domu z 3 łazienkami, w tym jedna specjalnie dla gości.
                              • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:45
                                riki_i napisał:

                                > Ja też nie mam TAKICH znajomych. Ale rozmawiam dużo z ludźmi, także z rodzicami
                                > nastolatków (sprecyzujmy , z półki 16+ ) i stąd wiem, że takie zachowania są n
                                > a porządku dziennym.

                                Że dzieciaki panoszą się same po kuchni i wyżerają zawartość lodówki bez pozwolenia? No na takie znajomości z pewnością bym nie pozwoliła.

                                > Co do łazienki, to nikomu nie bronię z niej korzystać, ale obcy ludzie blokując
                                > y rano łazienkę bywają wkurzający. Zwłaszcza, gdy nie mieszkamy w domu z 3 łazi
                                > enkami, w tym jedna specjalnie dla gości.

                                No i o tym też właśnie pisałam - większość problemów z gośćmi rozbija się o metraż mieszkania/domu. Na 50 m2 też by mnie szlag trafiał, ale gdy mam niemal 4 razy tyle, w tym oddzielną łazienkę dla gości, to zwisa mi to i powiewa. Zwłaszcza, że znajomi dzieci to nie taka hołota, jak opisana wyżej.
                      • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:12
                        Dzięki za kąplimenta, miłe to, bo jestem uważana tu za dziwaczkę wink No w takim domu się wychowywałam, nie umiem chyba inaczej tego wytłumaczyć.
          • kropkacom Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:39
            > to niech włoży trochę wysiłku w zorganizowanie sobie miejsca i czasu

            Znaczy co ma zrobić? big_grin Co z oczu, to z serca... Jakoś tak stało.
            • lolinka2 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:54
              Dulszczyzna, znaczy... z Pragi rodem.
              • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:12
                Tiaaa, dulszczyzna... Lolinka2 rozumiem, że optujesz za modelem pewnej niemieckiej rodzinki, u której kiedyś byłem. Córka kończy 15 lat, to idziemy do ginekologa żeby włożył jej spiralkę, a potem kolega z klasy (15-latek) sobie nocuje, kiedy mu wygodnie. To nie jest dulszczyzna, tylko obiektywnie słuszna nowoczesność, co nie?
                • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:16
                  Nie, no lepsza małolata, która wpadnie, bo w tango poszła urwana ze smyczy rodzicielskiej.
                  • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:43
                    Jest smycz i smycz. W tango to idzie ktoś, kto ma na codzień kompanię karną. Czy nie jarzysz sytuacji, w której dom jest całkowicie normalny, ale noclegi panienek/facetów są zabronione?
                    • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:55
                      Jarzę, jarzę, ale nie pochwalam. Dla mnie bez sensu, ale jak kto woli. Ja wolę co innego.
                • bri Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:22
                  Triss ma prawo się nie zgodzić, ale niech zawczasu wymyśli jakieś bardziej logiczne wymówki, bo w tym wątku wypada słabo. Dobrze jej podpowiadasz. "Nie chcę żebyś miał za wygodnie" brzmi sensowniej niż "Nie, bo nie.".
                  • rosapulchra-0 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:53
                    Nie, nie. Powinna tak mówić: "nie chcę żebyś miał wygodniej ode mnie, gdy byłam w twoim wieku".
                    • araceli Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:17
                      rosapulchra-0 napisała:
                      > Nie, nie. Powinna tak mówić: "nie chcę żebyś miał wygodniej ode mnie, gdy byłam
                      > w twoim wieku".

                      A ja słyszałam, że dobry rodzic to taki, który chce żeby jego dziecko miało LEPIEJ tongue_out
                      • rosapulchra-0 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:28
                        I do takich zaliczasz triss?
                    • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:12
                      Z perspektywy czasu uważam, że miałam zaj...ście wygodnie - starzy moi i chłopaka pracowali więc po lekcjach te 2 godziny wolnej chaty dało się wyrwać. Była działka, brak ogrzewania zimą nas nie zniechęcał, był jakiś zdezelowany fiat którym dało się jechać nad Wisłę. Były imprezy całonocne, cykle osiemnastek. Od III licealnej wyjeżdżałam z chłopakiem w ferie i wakacje za zgodą i wiedzą rodziców.
                      Czego, przepraszam, chcieć więcej?
                      • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:36
                        No, ja akurat chciałam więcej. I nie chodzi tylko o tzw. chłopaka. Ale generalnie o towarzystwo. Oczywiście, mieliśmy swoje tereny bez rodziców- knajpy, spacery, koncerty- wiadomo. Ale mój dom był też miejscem spotkań. Nie rozumiem, dlaczwego miałoby by inaczej. Owszem, był czas, gdy ktoś był chory czy ojciec miał urwanie łba (bilanse, był księgowym). Wtedy chodziliśmy na palcach, albo szliśmy do innej chałupy.

                        To jest chyba kwestia elastyczności rodzinnej. No i bliskości z rodzicami. Ja z moimi żyłam blisko. Choć zarazem w dużej dyskrecji. Nikt mnie nie karał, nie stawiał jakichś sztywnych granic, ja ich nie nadużywałam, oni byli dyskretni.
                        Ty stosujesz inny model wychowawczy i relacji rodzinnych. Tu chyba nie ma co nawet porównywać. Trzeba by w konkrecie sytuacji- w tamtym wątku to się akurat pokazało.
                • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:06
                  > Córka kończy 15 lat, to idziemy do ginekol
                  > oga żeby włożył jej spiralkę, a potem kolega z klasy (15-latek) sobie nocuje, k
                  > iedy mu wygodnie.

                  Uważasz, że lepiej, żeby się bzykali bez spiralki w krzakach, też kiedy im wygodnie?
                  • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:20
                    Wiesz z taką filozofią życiową, to może od razu profilaktycznie:

                    - wszyć nastolatkowi w dupę esperal (nie wpadnie w alkoholizm)
                    - aplikować co rano metadon do herbatki (nie złapie kopa po narkotykach)
                    - wszczepić czipa z gps-em pod palec (żeby się dzieciątko gdzieś nie zagubiło)

                    to są pomysły z tej samej myślowej półki co wkładanie spirali piętnastolatce
                    • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:37
                      > to są pomysły z tej samej myślowej półki co wkładanie spirali piętnastolatce

                      Jeśli ta 15-latka JUŻ uprawia seks, to zaprowadzenie jej do gina i zaaplikowanie środków anty (nie mówię, że akurat spirali) jest lepszym pomysłem, niż udawanie, że absolutnie nie ma żadnego problemu.
                      • riki_i Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:43
                        No, jeśli 'mleko się rozlało' i 15-latka uprawia seks, no to zgadzam się. Faktycznie, jest to wtedy rozsądne wyjście. Ale zrobiłbym to z poczuciem klęski wychowawczej, bo imho nie jest to wiek na regularne życie seksualne. W moim autentycznym przykładzie, owa Niemka zamierzała założyć piętnastoletniej córce spiralę profilaktycznie. Niejako antycypując jej bujne życie płciowe.
                        • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 19:46
                          > W moim autenty
                          > cznym przykładzie, owa Niemka zamierzała założyć piętnastoletniej córce spiralę
                          > profilaktycznie. Niejako antycypując jej bujne życie płciowe.

                          W takim razie inaczej to zrozumiałam. Zgadzam się, że założenie spirali 15-latce "bo a nuż" to totalne nieporozumienie.
                          • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:17
                            Przede wszystkim rodzic 15-latki ma prawo nie zgadzać się żeby regularnie uprawiała seks. Piętnastolatce nie jest to do niczego potrzebne, jeśli rodzic wie i się zgadza i jeszcze ułatwia, to poniósł klęskę wychowawczą. Pomijam Cyganów i tym podobne etnokręgi.
                            Nigdzie qrde nie jest powiedziane, że nastolatek ma prawo do komfortowego i regularnego pożycia, a rodzice mają obowiązek mu/jej to ułatwić.
                            • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:37
                              To jest niepotrzebny of top. Riki tak poprowadził- absurdalne.
              • ledzeppelin3 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:32
                Pani Dulska akurat wolała, żeby Zbyszko w domu umoczył, niż poza domem lumpował
                Stąd ciąża służącej
              • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:13
                Od kiedy to religijna wiocha taka wyzwolona?
    • moofka Re: Dom jak hotel 29.03.13, 15:51
      u mojego jeszcze nie nastolatka kreca sie czesto
      ale oni maja swoj pokoj i orzy okazji mlody im dupe zawraca, a nie mnie
      wiec mi to nie szkodzi, zakladam ze jak bedzie starszy to bedzie tak samo
      ja sie nie musze nimi zajmowac
      koledzy czasem nocuja
      na nocowanie panienki w celu rozrywkowym nie zgodzilabym sie
      chyba ze by bardzo musiala, bo np dla bezpieczenstwa nie powinna po nocy wracac
      wowczas nocowalaby raczej w pokoju obok
    • kai_30 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 16:09
      U nas bywało uciążliwie, jak mieliśmy mniejsze mieszkanie, teraz już nie. Ale obowiązuje zasada wzajemności - raz kumpel nocuje u syna, raz syn u kumpla, a my mamy chatę wolną wink

      I tak, ja też byłam dzieckiem, któremu nie pozwalano na to, żeby ktoś u mnie nocował, a i odwiedziny były widziane średnio przychylnie, matka podsłuchiwała pod drzwiami itd. Natomiast nie było problemu, kiedy chciałam iść na noc do koleżanki. Trochę egoistyczne, nie?

      Natomiast co do nocowania chłopaka, to oczywiście nie wchodziło w grę w ogóle - moja matka straszyła mnie zawałem, jak się dowiedziała, że w wieku 19 lat uprawiałam już seks (znalazła środki antykoncepcyjne w moim plecaku). Moim synom do tego etapu jeszcze trochę brakuje i of coz wyobraźni mi też nie starcza big_grin ale wiem jedno - taka jak moja mać zdecydowanie nie chcę być.
      • rosapulchra-0 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 17:19
        Cytat taka jak moja mać zdecydowanie nie chcę być

        Ja również, więc moje dzieci mają pełną swobodę w dobieraniu znajomych i zapraszaniu ich do domu. I póki co ani razu nie nadużyły naszego zaufania. A i znajomych dobierają sobie bardzo ostrożnie.
        • phantomka Re: Dom jak hotel 29.03.13, 17:44
          Bo prawda jest taka, że jak będziesz trzymać krótko, to osiągniesz odwrotny efekt.
          Ja bardzo lubię, kiedy w domu jest dużo ludzi, na razie koleżanki córki są jeszcze nie do końca samodzielne, więc to bardziej męczące, ale młodzież w domu - fajna sprawa.
          Miałam takie możliwości w domu rodzinnym i jestem wdzięczna za to mamie. Chłopak nocował od czasu do czasu, a mimo tego, nie miałam parcia na uprawianie seksu przed 18.
          • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:20
            No właśnie ja też.
    • jak.z.nut Re: Dom jak hotel 29.03.13, 17:50
      Ja prowadzę taki dom, co prawda mój syn nie ma jeszcze dziewczyny ale w jego pokoju nocują koleżanki również. Ma duży pokój, dwa oddzielne łóżka, w razie dyskomfortu któregoś z nich jest wolny pokój, chociaż raczej z niego nikt nie korzysta. Nie mam z tym problemu, bo nie traktuję nastoletniego syna jak siedlisko zła i rozpustysmile w przypadku kiedy my mamy jakieś plany, kolidujące z goszczeniem kogoś u nas, informuję o tym syna i tyle. Znam syna i znam towarzystwo w którym się obraca, być może właśnie dlategosmile Inną sprawą jest że mamy duży dom i trudno w nim sobie wchodzić w drogę.
    • podkocem Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:00
      Hmm... zycie towarzyskie tapczanowe po domach bylo za moich czasow, w obecnym swiecie malolaty robia sobie w piatke telekonferencje na skypie.
      • heca7 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:16
        Moje dzieci jeszcze za małe na seks wink
        Ale jakoś sobie nie wyobrażam zbyt bogatego życia towarzyskiego. Cały dół domu jest otwarty, każdy schodzący z góry będzie mnie widział leżącą na kanapie przed tv. A nie będę z tego powodu zamykać się we własnej sypialni. Nie ma też mowy o spaniu kolegów/ koleżanek w domu. Tzn sporadycznie, owszem ale często , nie. I nie interesują mnie tu zwyczaje ematek tongue_out
        Nie. Każdy ma swój dom i niech tam na noc wraca. Spania chłopaków/ dziewczyn moich dzieci w domu przynajmniej do 18-tki nie przewiduję. Ja nie sypiałam i nie umarłam od tego.
    • araceli Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:09
      triss_merigold6 napisała:
      > A jak do owego prawa ma się prawo rodziców do
      > spokoju, komfortu i odpoczynku we własnym domu?

      Kolejny wątek Triss pt. 'nie rozumiem jak inni mogą żyć inaczej niż ja!'. big_grin

      Nie każdego pałętający się po domu znajomi pozbawiają 'spokoju, komfortu i odpoczynku'. Ot cała tajemnica smile
      • ledzeppelin3 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:39
        To jest kwestia, że niektórzy prowadzą tak zwany "dom otwarty", a inni mówią, że my home is my castle
        Ja jak Triss- z tej drugiej opcji. Dzieci jeszcze względnie małe, najstarsza 8 lat. Dzieciaki mi się obce po domu pętają, ale wytrzymuję to średnio przez dwie godziny dwa razy w tygodniu, inaczej robię się nerwowa.
        I uczę małolatów, że nie cała lodówka jest dla nich i dla ich gości.
        Większość dzieci umie się zachować, a jak się zdarzy egzemparz, co bezczelnie wyżera lodówkę a sam do siebie nigdy nie zaprasza, to grzecznie acz stanowczo daję odpór wizytom egzemplarza.
        Domu otwartego sobie nie wyobrażam, nie mam takiej potrzeby.
        • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:22
          O toto. Moi rodzice mieli znajomych i przyjaciół ale zapraszali i byli zapraszani na jakieś rocznice, imieniny, sylwestry - umawiane i bez spontanu.
          Dom bardziej otwarty z hucznymi kilkudniowymi balangami prowadziłam w czasach studenckich i nieco później a i tak nie miałam do czynienia z chamami, którzy sami oporządzali lodówkę.
          Teraz do syna przychodzą zaprzyjaźnione dzieci z zaprzyjaźnionymi matkami, my też chodzimy ale sorry, to jest umawiane i bez wykorzystywania którejś ze stron.
          • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:41
            Triss, na boga, nikt nie mówi o łamaniu zasad, wpraszaniu się, wykorzystywaniu czy obżeraniu gospodarzy. Przeciez wiadomo, że to zwrotne: raz u Ciebie, raz u nas. Wiesz, jakie to fajne, wysłać dzieciaka do przyjaciół i mieć wolny wieczór z nocą? Na drugi raz Ty bierzesz ich dzieciaka, oni robią u siebie imprezę, dzieci przeszczęśliwe, bo wiadomo, że to frajda- taki nocleg u kumpla. Przecież to jest czysty zysk.
            • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:09
              Tak i jestem za dopóki zdarza się to sporadycznie. Ale czym innym jest zgoda na imprezę u siebie czy wysłanie dzieci na imprezę do kogoś, a czym innym takie spontaniczne nocowanie sobie panienki czy chłopaczka - na to się absolutnie nie zgadzam.
              • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:49
                > spontaniczne nocowanie sobie panienki czy chłopaczka - na to się absolutnie nie
                > zgadzam.

                A co rozumiesz przez "spontaniczne nocowanie sobie panienki czy chłopaczka", bo teraz to zgłupiałam szczerze mówiąc. Przychodzi ktoś niespodziewanie do Twojego dziecka i bez uzgodnienia z kimkolwiek zostaje sobie na noc, ot tak?
                • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:54
                  Chwała Panu nie, moje starsze dziecko niedawno skończyło 8 lat i wszelkie pozaszkolne kontakty towarzyskie ma monitorowane.
                  Mówimy o zakresie swobody jaką mają/powinny mieć nastolatki mieszkające z rodzicami odnośnie swojego życia towarzyskiego i bardziej prywatnego.
          • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:47
            > Teraz do syna przychodzą zaprzyjaźnione dzieci z zaprzyjaźnionymi matkami, my t
            > eż chodzimy ale sorry, to jest umawiane i bez wykorzystywania którejś ze stron.

            No ale zaraz, to o czym my w końcu rozmawiamy? O nocowaniu zaproszonej do siebie kolegi czy koleżanki czy o wpraszaniu się komuś po chamsku i bez uzgodnienia na obiad i na noc? Przecież to są dwie zupełnie różne kwestie.
        • araceli Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:06
          ledzeppelin3 napisała:
          > To jest kwestia, że niektórzy prowadzą tak zwany "dom otwarty", a inni mówią, ż
          > e my home is my castle

          No i? Są tacy ludzie i tacy ludzie. Triss po prostu tego nie rozumie jak zz resztą niczego czego ona sama nie robi / nie popiera. I tworzy kolejne idiotyczne wątki z arcykomicznym świętym oburzeniem tongue_out
    • lilly_about Re: Dom jak hotel 29.03.13, 18:42
      To zależy. Ja miałam pełną swobodę w przyprowadzaniu znajomych. W liceum prowadziłam niemal dom otwarty. To były jednak spotkania, a nie dzikie imprezy. Miało to swoje dobre strony, rodzice wiedzieli z kim się spotykam, poznawali moich przyjaciół. Natomiast kopulacjom pod dachem rodzinnym mówię nie. Jeśli jest się na tyle dorosłym, żeby podjąć życie seksualne, to trzeba umieć zorganizować je sobie.
    • koronka2012 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:28
      Pomiędzy domem zamkniętym a otwartym jest całe spektrum zachowań pośrednich, śmiem twierdzić - najczęściej spotykanych.
      Wizyty - tak, ale nie całą klasą, nie codziennie, i nie do późnej nocy.

      Przykładem chorego układu jest dom mojej koleżanki, gdzie jej syn nie ma żadnych ograniczeń w zapraszaniu gości, a koleżanka ma teorię, że lepiej jak w domu siedzą, niż miałby gdzieś się włóczyć po nocy. W rezultacie w sezonie wakacyjnym miała codziennie kilku kolegów, okupujących salon, wyżerających lodówę, przesiadujących do 3 nad ranem i zostawiających po sobie chlew totalny. Dla mnie niepojęte.
      • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 21:43
        To jest chore. Ale nie ma co przywoływać takie skrajności, przecież nie o takie coś chodzi.
        • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:12
          No widzisz, dla mnie przesiadywanie gości w porze obiadowej czy nocowanie kiedy rodzice są w domu jest skrajnością.
          Mając te naście lat odwiedzałam koleżanki po szkole, koleżanki przychodziły do mnie ale jak wracali rodzice i padało hasło obiad, to każdy się zwijał do siebie. Siedzenie komuś nad głową kiedy rodzice wrócili, dzieci mają coś szykować z nimi, a potem zjeść spokojnie, było postrzegane jako niegrzeczne, żeby nie powiedzieć chamskie.
          • nabakier Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:18
            Nie, no wiadomo, że wpraszanie się na obiad to wiocha. Ale przecież po południu, czy zostanie na kolację to inna sprawa. U nas się jakoś szczególnie nie przelewało, ale dwie kanapki więcej to aż tak nie robiło. Siedziało się przy herbacie i herbatnikach. Jakoś to nie był problem.
            • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:25
              Zgoda, ale nie codziennie. Nastolatek ma lekcje, zajęcia dodatkowe i obowiązki w domu właśnie po południu. I ma się dostosować też do tego, że dorośli chcą odpocząć po pracy w domu po którym nikt obcy się nie kręci. To nie oznacza zakazu przyjmowania gości tylko nakaz uwzględniania woli dorosłych w tym zakresie.
              • leniwy_pierog Re: Dom jak hotel 30.03.13, 10:33
                Jak to "ma się dostosować"? Dlaczego obcym ludziom chcesz życie urządzać? To jest prywatna sprawa innych ludzi, kiedy mają gości. Co Cię to obchodzi? Nie każdemu muszą znajomi dziecka przeszkadzać w odpoczynku po pracy. Tobie przeszkadzają, to nie zapraszaj. Ale uwierz, że są tacy, dla których to nie jest kłopot.
                Ja mam dwie przyjaciółki, znamy się od podstawówki. Odwiedzałyśmy się codziennie, nocowałyśmy często w weekendy czy wakacje, spędzałyśmy razem całe godziny. I nikomu z dorosłych to nie przeszkadzało, dodatkowa bułka z serem na kolację i szklanka herbaty też nie była problemem. Obowiązki też się odwalało wspólnie. We 3 się łatwiej sprząta, czy zajmuje młodszym rodzeństwemsmile
                • thegimel Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:03
                  Ale autorkę dziwi nie tyle posiadania domu otwartego, co ataki na ludzi, którzy takiego domu z różnych powodów nie mogą/nie chcą prowadzić. Nie wyznaję zasady mój dom, to moja twierdza, ale domu otwartego też prowadzić nie zamierzam, chyba, że będzie mnie stać na tak wielką chałupę, że nie będzie mi to wadziło. I tak, moje dziecko dopóki ze mną mieszkać, musi się w sporym stopniu dostosować - owszem, możemy negocjować zmiany zasad, ale jednak na linii nastolatek-rodzice, to rodzice mają więcej do powiedzenia. I po raz kolejny - tak, obcy człowiek przebywający w moim domu musi się dostosować do zasad u mnie panujących, oczywiście nie tych typu; jemy na śniadanie wyłącznie owsiankę o 9 rano, ale typu: nie łazimy nago, nie wyżeramy gospodarzom całej lodówki, nie okupujemy godzinami łazienki etc. a przede wszystkim jak rodzice nastolatka z różnych powodów wizyty sobie nie życzą, lub chcą ją skrócić - to trzeba się dostosować. Ja oczywiście chętnie wyjaśnię dlaczego w danej chwili wizyta nie jest mi na rękę. Spanie kolegów od czasu do czasu jak najbardziej - nocowanie dziewczyny - nie wiem, podejrzewam, że będzie zależało od dziewczyny, dojrzałości mojego syna i innych okoliczności. No i inaczej podeszłabym do pytania o nocleg ukochanej gdy syn miałby lat 15, inaczej niż 19.
      • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:44
        > koleżanka ma teorię, że lepiej jak w domu s
        > iedzą, niż miałby gdzieś się włóczyć po nocy.

        Całkiem słuszna koncepcja.

        > W rezultacie w sezonie wakacyjnym
        > miała codziennie kilku kolegów, okupujących salon, wyżerających lodówę, przesi
        > adujących do 3 nad ranem i zostawiających po sobie chlew totalny. Dla mnie niep
        > ojęte.

        Mieszasz różne kwestie i wychodzi z tego bałagan. To chyba oczywiste, że chory jest układ, gdy banda chłopaków wyżera wszystko z lodówki i w dodatku zostawia po sobie chlew. Ale sam fakt, że w wakacje mieszkają po kilka osób u kogoś, nawet przez ileś dni nie jest naprawdę niczym chorym, jeśli obu stronom to odpowiada.
        • triss_merigold6 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:55
          Doprecyzowałabym: o ile rodzicom nastolatków to nie przeszkadza. Mnie by przeszkadzało.
          • aquarianna Re: Dom jak hotel 29.03.13, 23:00
            triss_merigold6 napisała:

            > Doprecyzowałabym: o ile rodzicom nastolatków to nie przeszkadza.

            O tym właśnie piszę - jeśli obu stronom (rodzicom i dzieciakom) to odpowiada.

            > Mnie by przeszkadzało.

            A mnie niekoniecznie i szczerze mówiąc lubię, gdy u dzieci są goście, w wakacje nawet po kilka dni. Inna sprawa, ze ja znam ich znajomych bardzo dobrze i ich obecność nie jest dla mnie w ogóle krępująca. Pewnie gdyby mieli mieszkać tygodniami, to też bym się zbiesiła, ale takich akcji do tej pory nie było i nie zapowiada się.
        • koronka2012 Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:12
          aquarianna napisała:

          > > koleżanka ma teorię, że lepiej jak w domu s
          > > iedzą, niż miałby gdzieś się włóczyć po nocy.
          >
          > Całkiem słuszna koncepcja.

          Dla mnie średnio słuszna. Bo w rezultacie na bazie tej koncepcji koleżanka np. tuż po powrocie ze szpitala miała w domu imprezę do białego rana. I sprzątanie też, bo młodzież wybawiwszy się śpi do 16tej, a ona musiała odgruzować kuchnię żeby móc zjeść śniadanie, bo nie zostało ani jedno czyste naczynie. Widziałam na własne oczy to pobojowisko.
          I na moje zdziwienie pada odpowiedź - "bo jakby poszedł to i tak bym nie spała, denerwując się".

          Tymczasem - cóż za genialny w swej prostocie pomysł - można (i IMO TRZEBA) było zrezygnować w danym dniu z imprezy w ogóle. I w domu - i poza nim... biorąc pod uwagę stan zdrowia matki.


          > Ale sam fakt, że w wakacje mieszkają po kilka osób u kogoś, naw
          > et przez ileś dni nie jest naprawdę niczym chorym, jeśli obu stronom to odpowia
          > da.

          Ale stronom to NIE odpowiada, bo wakacje ma młodzież, nie pracujący dorośli. Strona - w postaci mojej koleżanki - po prostu kapituluje, dorabiając ideologię (zresztą ona ma problem z asertywnością w wielu sprawach). Strona w postaci syna nie została nauczona empatii czy choćby zastanowienia nad kwestią poszanowania potrzeb innych ludzi w otoczeniu. To jest chore.
          • aquarianna Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:22
            > Ale stronom to NIE odpowiada, bo wakacje ma młodzież, nie pracujący dorośli. St
            > rona - w postaci mojej koleżanki - po prostu kapituluje, dorabiając ideologię (
            > zresztą ona ma problem z asertywnością w wielu sprawach). Strona w postaci syna
            > nie została nauczona empatii czy choćby zastanowienia nad kwestią poszanowania
            > potrzeb innych ludzi w otoczeniu. To jest chore.

            To jest chore, ale szczegóły tej całej sytuacji dodałaś dopiero w tym poście.
      • araceli Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:08
        koronka2012 napisała:
        > W rezultacie w sezonie wakacyjnym
        > miała codziennie kilku kolegów, okupujących salon, wyżerających lodówę,
        > przesiadujących do 3 nad ranem i zostawiających po sobie chlew totalny.
        > Dla mnie niepojęte.

        Ale to nie jest kwestia prowadzenia domu otwartego tylko kultury osobistej znajomych. Ja też (z uwagi na zamieszkiwanie 'nad morzem') mam w sezonie sporo gości - obsługują się sami i żaden chlewu nigdzie nie zostawia.
        • thegimel Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:14
          No widzisz, a ja z kolei podczas mieszkania w jewropejskiej stolycy też byłam atrakcyjnym adresem, ale zapędy znajomych szybko musiałam uciąć - gości miałabym na okrągło, część nastawiona do tego na pełną obsługę + oprowadzanie. Nie było wyjścia, musiałam wprowadzić selekcję.
          • aquarianna Re: Dom jak hotel 30.03.13, 11:22
            > Nie było wyjścia, musiałam wprowadzić selekcję.

            Wpuszczałaś tylko tych w krawatach, jako mniej awanturujących się? wink
            • thegimel Re: Dom jak hotel 30.03.13, 13:21
              Wiesz, jak ktoś z dalszych znajomych, dalszej rodziny, który przez lata nie odczuwał potrzeby kontaktu, a nagle zapałał do mnie wielką miłością, to starałam się wymigać od wizyty. Dla osób bliskich mój dom jest otwarty (chyba, że czas nieodpowiedni na wizyty z obiektywnych przyczyn- zaplanowany wyjazd, epidemia grypy etc). W sumie przejechałam się raz - dość dobry kolega wyjeżdżał w trybie mocno przyspieszonym, ale sobie na to uczciwie zapracował. Pamiętam, że rodzicom nie przeszkadzały wizyty koleżanek i kolegów (noclegi już mniej, ale mieliśmy małe mieszkanie), ale też były pewne granice. W sumie wywalono i wprowadzono zakaz wizyt tylko dla jednej koleżanki siostry - dziewczyna nie dość, że siedziałaby u nas od rana do wieczora ze wszystkimi posiłkami, to jeszcze była dość męcząca i do kompletu... miała lepkie palce.
              • thegimel Re: Dom jak hotel 30.03.13, 13:22
                Lepkie rączki miało być - zwinęła parę drobiazgów. Niby wartość żadna, ale miłe to nie było.
    • nanuk24 Re: Dom jak hotel 29.03.13, 22:56
      Znajomi w domu tak, oczywiscie, ale wszystko ma swoje granice. Nie codziennie od switu do nocy i nie zostajacym na noc kolezankom, a tym bardziej 15/16 - latkom - chyba bym trupem padla na taki pomysl.
    • kkalipso Re: Dom jak hotel 29.03.13, 23:10
      Nasz dom był otwarty dla wszystkich.Matka uwielbiała gości a i tych potrzebujących zawsze z chęcią przyjeła.Sąsiadki wpadały po cukier,koleżanki mamy przeczekać do odjazdu autobusu(tego akurat nie lubiłyśmy bo jak mamy nie było to musiałyśmy ugościć)więc był pełen gości i radości.

      Co do tematu to zawsze będę jej za to wdzięczna ,że była taka ugodowa w tym temacie.Jak moja naj przychodziła z psem bokserem i siedziałyśmy po nocach to jeszcze coś do jedzenia przyniosła.Wychodząc prosiła o gaszenie świateł zwłaszcza w łazience(bo po co to palić).Jak przyszła pora na pierwsze towarzystwo i wypożyczalnie video to niby gdzie mieliśmy oglądać na ławce pod blokiem?Zrywaliśmy nocki u nas albo u innego znajomego który miał warunki.Seks w wieku 15 lat nie był mi w głowie ,zwykłe przytulanki starczyłysmileJak będę ja w tym temacie NIE WIEM mam nadzieję ,że podobna do matki.
    • hugu Re: Dom jak hotel 30.03.13, 15:18
      Wszystko chyba zależy tu od indywidualnych doświadczeń i upodobań.
      Są ludzie bardzo towarzyscy, którzy dla towarzystwa dali by się nie tylko powiesić, ale też wciągnąć w rolę służącej i pokojówki wesołego grona młodzieży. Towarzyscy mają z tego jakąś swoją przyjemność, tak matkując, podsuwając ciasteczka, zmieniając pościel i widząc, że apetyt gościom dopisuje, buziaki się śmieją, a dziecko łapie punkty u towarzystwa. Wiele matek lubi taki gwarny dom, wpadanie na kolejnych ludzi, hałasy, głosy, "dom tętniący życiem" (nawet młodo "poczętym" - im nas więcej, tym weselej!).
      Jak ktoś lubi przyjmować gości, lubi ten gwar, zmienność, bezpośrednią obecność na swoim terytorium cudzego życia i cudzych spraw - byłoby okrucieństwem wmawianie mu, że ma zamknąć drzwi, przegnać gości i w ciszy studiować fizykę kwantową. Taki temperament, taki styl, równie uprawniony, jak i styl inny:
      Bo ktoś inny z kolei postrzega dom jako miejsce spokoju, wygodnego ładu i odpoczynku ("Ja tu (u)rządzę!"). Ktoś ma dużą potrzebę prywatności i wysokie poczucie intymności. Jakaś pani nie wyobraża sobie, by obcy młodzian zobaczył ją rano idącą do łazienki w piżamie poplamionej krwią miesiączkową, bo akurat zawiodła podpaska. Nie godzi się też na to, by we własnym domu nie czuć się swobodnie i musieć kryć się po kątach. Chce móc bez stresu w upalna, letnią noc, wyskoczyć nago do kuchni, by wypić szklankę wody. Nie myśli także zwiększać puli swoich domowych obowiązków o obsługiwanie i karmienie cudzych dzieci, sprzątanie po nich, ustalanie z nimi różnych spraw itd. Po prostu nie jest amatorką skakania wkoło innych ludzi i woli swój wolny czas poświęcić na: jogę, czytanie, seks, kąpiel w olejkach eterycznych, etc. Woli to od zmieniania po kimś pościeli i zdwojonego biegania ze zmiotką. Oczywiście, przyznajmy to, pani ta nie jest imputowanym paniom od lat wzorcem kobiecości, dla którego służenie innym za uśmiech i akceptację to podstawa. Nie jest to osoba towarzyska - ale jej wartości są równie uprawnione, jak wartości ludzi towarzyskich.
      Problem zaczyna się, gdy pod jednym dachem muszą pomieścić się ludzie o rozbieżnych preferencjach życiowych.
      Ja sama wychowałam się w domu pełnym gości - i szczerze tego nienawidziłam. Byłam pomyłkowo otwierana w łazience, gdy robiłam siusiu (nie, nie molestowanie, zamek był słaby i nikt go nie naprawiał latami), ciągle obijałam się w drzwiach o obce osoby, musiałam miło rozmawiać z ludźmi, których uważałam za debili, nagminnie obcy używali mojego ręcznika czy szamponu, a kiedy schowałam się gdzieś w kącie z książką - byłam na siłę wyciągana do towarzystwa, bo przecież książki to nuda, a towarzystwo - taka ciekawa sprawa!
      Jak dla kogo, powiadam, jak dla kogo!
      Teraz strzegę swojej prywatności jak niepodległości, dom mam zamknięty i jest mi z tym dziko dobrze: Moja twierdza kochana, bezpieczna i nareszcie moja!
      Dziękuję Triss za wątek: pomógł mi w uświadomieniu sobie, ze dzieci rosną i być może przyjdzie się zmierzyć z ich odmiennością w upodobaniach towarzyskich... Mam widoki na nowe locum i ten wątek jest bardzo ważny w kontekście takiego rozkładu pomieszczeń, by życie towarzyskie młodzieży nie napłynęło na moje terytorium. I jest rozwiązanie: Młodzież na dole, starzy na górze! Oddzielne łazienki, ba, może nawet coś na kształt oddzielnej kuchenki...
      Zechcą młodzi gości? Proszę bardzo, ale sami po nich piorą, sprzątają i im gotują. I żadne z ich znajomych nie przełazi przez moje najprywatniejsze terytorium. I nie pije z mojego kubeczka z biedronką! smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka