kolteta
15.04.13, 11:54
W skrócie. Mamy kredyt konsumencki, którego spłata kończy się w lutym 2014. W związku ze zmianą stóp procentowych zmieniła się wysokość raty (niewielka kwota). Co miesiąc otrzymujemy salda, na każdym z nich widnieje kwota 0 zł. Pisma o zmianie wysokości raty nie otrzymaliśmy. Otrzymaliśmy za to wezwanie do zapłaty odsetek, które powstały ze względu na różnicę w wysokości rat sprzed i po zmianie stóp procentowych i kosztów wezwania (35 PLN!!). Napisaliśmy reklamację, że na saldach żadnego zadłużenia nie ma a pisma o zmianie wysokości raty nie otrzymaliśmy. Bank reklamację odrzucił, broniąc się, że wysłała smsa (sms anonimowy, bez podpisu, tylko info, że "ma pan zadłużenie w kwocie X PLN). Napisaliśmy do arbitrażu, temu bank odpisał, że pismo wysłała, dołączył nawet kopię rzekomego pisma. Na piśmie nie ma żadnej daty, mogło być wygenerowane w każdej chwili. Co więcej bank w swojej odpowiedzi napisał coś takiego "potwierdzamy, że umowa kredytowa została spłacona w całości w sierpniu 2012 roku". I jak to teraz ugryźć? Pominę niekompetencje "radcy prawnego", który wysmarował do nas takie kwiatki, ale co można teraz zrobić. Bank nie odniósł się w żaden sposób do naszej prośby o przesłanie potwierdzenia nadania do nas tego pisma i nowego harmonogramu spłat (co ciekawe salda docierają bez problemu). Nie chodzi o ta niewielką kwotę, ale o zasadę, nie robi się tak i już. takich jak my może być bardzo wielu a to spora kasa jest bo pewnie wielu odpuści. Poradźcie coś drogie emamy.