Dodaj do ulubionych

kontrolowanie partnerki

12.05.13, 22:02
Mam takie pytanie do forumek ze sporym doświadczeniem damsko-męskim,które umieją ocenić pewne kwestie mając odpowiednie porównanie i dystans. Jaki stosunek mieli/mają Wasi faceci do wyjść-imprez ze znajomymi/koleżankami? Napisałam "mieli",bo może nie macie potrzeby prowadzenia takiego życia towarzyskiego, mając męża i dzieci.Po prostu zależy mi na zdaniu kobiet, które już tego doświadczyły. No bo jak ocenić faceta,który niechętnie odnosi się do Waszych wyjść na imprezę np.? Nie mam na myśli nałogowego imprezowania,ale czasem mam wrażenie, że jak dziewczyna/kobieta ma ochotę w któryś piątek wyjść wieczorem z koleżankami do klubu(nie rezygnując tym samym z czasu spędzonego z misiem),to dla wielu facetów jest powodem do kłótni czy wręcz zapaleniem się lampki alarmowej? Sama nie wiem,jak to ocenić.Miałyście takich facetów,którzy krzywo patrzyli na wasze imprezowe wyjścia i czynili wam z tego tytułu wyrzuty,obrażali się i stroili fochy? Ja nie wiem czy oni w większości tak mają i impreza negatywnie im się kojarzy,czy to kwestia osobnicza,gdzie ujawnia się zaborczość konkretnego pana? Czy naprawdę istnieje po prostu frakcja facetów wyznających zasadę, że "babę to najlepiej w domu trzymać"? Bo ja nie wiem...
Obserwuj wątek
    • vi_sovari Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:09
      Niestety, niektórzy tak mają, że baba to ma w domu siedzieć, bo wyjdzie z koleżankami, nasłucha się i we łbie jej się poprzewraca, jeszcze jakiegoś podziału obowiązków zacznie żądać czy co.... Osobiście spotykałam się z paroma facetami, którzy mieli takie zapędy, jednak szybko im to z główek powybijałam. A tym, którym nie zdołałam, podziękowałam za "współpracę" smile Nie jestem psem, żeby mnie gdzieś "wypuszczać".
    • imasumak Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:09
      Mój mąż bardzo niechętny jest moim wyjściom. Jest dość zaborczy, chociaż widzę, że z tym walczy. On sam nie wychodzi towarzysko beze mnie, chociaż ma przyzwolenie. Taki typ. smile
    • fomica Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:09
      Jeśli pytasz o osobnicze doświadczenia, to o swoim przypadku mogę powiedzieć tak: mój małżonek jest uosobieniem wyrozumiałości i pobłażliwości. Nigdy mi niczego nie zabraniał, nie kontrolowal, nie robił awantur. Czasem wychodze z koleżankami (rzadko), czasem on z kolegami, temat jest naturalny i neutralny.
    • a1ma Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:09
      Absolutnie nie ma żadnych uwag co do moich wyjść bez niego (i z wzajemnością).
      Gdyby miał, to prawdopodobnie nie byłby już moim mężem.
      Jak można żyć z człowiekiem, który ogranicza naszą wolność?
    • moofka Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:13
      znam takie uklady - i bardzo wspolczuje
      pieklo z powodu firmowego wyjazdu mialo u nas co roku kilka dziewczyn
      i przed i po i w trakcie
      wykrecic sie tez nie mogly bo sluzbowe
      uwazam ze t troche upokarzajace
      i dla kontrolujacego i dla kontrolowanej
      my nie praktykujemy - ufnie puszczam starego na wszystkie jego wojaze
      i sama tez bywam gdzie chce i na ile moge
    • przystanek_tramwajowy Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:14
      Ja natomiast zaobserwowałam, że na tym forum jest frakcja kobiet, które wyznają zasadę: "chłopa to najlepiej w domu trzymać" Niekwestionowaną przywódczynią tej frakcji jest koleżanki triss.
      • triss_merigold6 Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:23
        Wypraszam sobie, mój kolegów ma i czasem się z którymś spotka w weekend czy po południu. Opcja łażenia po nocy do klubów/pubów jest wykluczona, nie zgłasza takiego zapotrzebowania.
        • drinkit Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:43
          Opcja łażenia po nocy do klubów/pubów jest wykluczona, nie zgłasza ta
          > kiego zapotrzebowania.


          Ale tu chyba z tego powodu, że macie na stanie dzieci i mało czasu, więc rodzina jest priorytetem? A nie chodzi o zaborczość/strach/ obawę przed rogami etc etc
        • przystanek_tramwajowy Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:53
          Spróbowałby zgłosić, to by wałkiem dostał w łeb smile
    • thegimel Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:15
      Tak, niestety istnieją tacy faceci. Jeśli pan nie jest w stanie załapać, że wyjścia partnerki nie oznaczają z automatu jej rozwiązłości, puszczalstwa i diabli wiedzą co jeszcze, to pana należy szybo zostawić. Tacy panowie zazwyczaj nie rokują i lubią z nich przemocowcy wyłazić. Nie spotykałam się z nikim takim, ale znałam kilka dziewczyn, które związały się z takimi egzemplarzami. Na początku dumne i blade - on tak kocha, jest taki zazdrosny, nie pozwala wyjść na kawę, na piwo z kumpelą, uważa wszystkie koleżanki za głupie etc. Najczęściej kończy się to odcięciem laski od znajomych lub też przy próbie buntu dziewczyna bywa szantażowana (jak pójdziesz, to koniec z nami), wyzywana, lub nawet po twarzy dostaje. Ogólnie - lepiej trzymać się z daleka
      • mamaemmy Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:23
        Mój patrzy krzywo jak gdzies wychodzę z koleżankami wink
        Po ślubie siedzialam jakies 3 miesiace w domu i tak sie przyzwyczaił,więc po tym okresie pierwsze wyjscie było SZOKIEM bo przeciez ON nie chodzi wink -a pozwolenie ma ,ale kolegów ma w 90% żonatych i jak już na imprezę idą to rodzinnie smile
        za to ja -dzięki niemu-poznałam kilkanascie nowych dziewczyn i z kilkoma z nich wychodzimy co jakis czas na piwo/pizzę/na imprezę.
        On w tym czasie zostaje z Emką.
        Ale zauwazyłam,że z każdym wyjsciem się przyzwyczaja bardziej do tego smile
        Tylko zawsze jak mnie widzi w stroju/makijażu-całej stylizacji-to mówi "O nie! Taka nie wyjdziesz smile smile Za ładnie wyglądasz! " Ale to jedyne jego symptony zadrości,innych nie ma,a szkoda wink
    • 18lipcowa3 Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:32
      Nigdy nie miałam z tym problemu, znaczy wychodziłam, balowałam - zwłaszcza w czasach bezdzietnych i żaden z partnerów nie miał nic przeciwko.
      Owszem, pytali z kim, dokąd, kiedy wracam, czasem krzywo patrzyli na strój czy coś ( zwłaszcza jak wychodziłam po jakiejś kłotni czy coś ) ale żaden się nie obruszał, nie zakazywał, nie śledził. Byłoby to bardzo krótko ucięte, ale ja też po prostu nie jestem typem kobiety którą interesuja się psychole, zazdrośnicy, przemocowcy.
    • drinkit Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:40
      N
      > o bo jak ocenić faceta,który niechętnie odnosi się do Waszych wyjść na imprezę
      > np.?

      Chyba bym śmiechem zabiła. Jestem przyzwyczajona do towarzyskiego życia, nie przyszłoby mi do głowy zabraniać chłopu wyjść i vice versa. To chore dla mnie. Ja stara imprezowiczka jestem, z doświadczeniem i praktykująca. No ale wiem że są pary przyrośnięte do siebie lub ludzie z niskim poczuciem wartości którzy boją się że ktoś ich walnie od razu po rogach.
      • lilly_about Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:05
        Lepiej bym tego nie ujęła wink
    • podkocem Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:41
      Nie, zaden facet mi nie robił wyrzutów, ale może też dlatego, ze najczęściej wychodziliśmy wspólnie albo nie było przeszkód by wyjść wspólnie ale sam wybrał kanapę w domu? Typowo babskie imprezy to były wieczorki panieńskie i może ze 2 razy zrobiłyśmy sobie z siostrami M girls night out.

      Gdybym wychodziła co tydzień pewnie miałby wąty, ale z drugiej strony ja też bym w takiej sytuacji nie była zadowolona.
    • mamusia1999 Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:46
      oboje wychodzimy "osobno" kiedy chcemy, z kim chcemy i dokad chcemy. ba, nawet wyjezdzamy i to nie tylko sluzbowo. jak sie dobrze zastanowic, to my nawet jakis hard core jestesmy, szczegolnie malzon. posiadam bowiem od czasow wczesnej mlodosci kumpli i przyjaciol odmiennej plci i spotkania z nimi nie sa monitorowane wink albo prowadze babskie rozmowy z jego kumplami.

      ale pamietam czasy, kiedy moje wyjazdy do KRK byly zrodlem pewnego podskornego niepokoju. wiodlam tam bowiem zycie zupelnie odmienne od zwiazku/malzenstwa/rodziny i moj partner/maz chyba nie mial pewnosci, czy sie znowu nie skusze. albo po prostu byl to teren bardzo mu obcy. nigdy jednak nie bylo to zrodlem ograniczen czy fochow.
      • kroofka84 Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 23:02
        Mój mąż nie lubił, jak wychodziłam sama np. do pubu. Na kawę owszem, na północne chlanie - nie. Nie jest przemocowcem. Ale fakt, że te puby jakoś odpuściłam, jak dziecko się urodziło to już w ogóle. Choć gdyby nie jego foch, może bym się jeszcze czasem urwała na taką babską popijawę. Ale w sumie nie rozpaczam, że trochę zgrzeczniałam wink
    • vi_san Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 22:59
      Niektórzy tak mają. Nie należy liczyć, że "z czasem mu przejdzie" - zasada jest taka, że raczej się pogłębia.
      Przy czym też należy pamiętać, że imprezowanie imprezowaniu nierówne - jeśli chcesz pójść na całą noc "pobalować" - dopuść też możliwość, że on się po prostu martwi i troszczy o twoje bezpieczeństwo. Ale jeśli to powiedzmy "popołudniowo - wieczorny" wypad a pan stawia veto - rozważ, czy nie jest zbyt zaborczy.
      Ja mam duża potrzebę wolności i szukałam aż znalazłam takiego, któremu nie przeszkadza, jeśli chcę gdzieś wyjść SAMA, znaczy z koleżankami, ale bez niego, nie przykuwa mnie kajdankami do kaloryfera... A ja wolę wychodzić z nim, niż sama. smile
    • kosc_ksiezyca Re: kontrolowanie partnerki 12.05.13, 23:03
      Miałyśmy. Już nie mamy, gdyż zesłałyśmy ich na najdalsze drzewo.
    • stuletnia_stokrotka Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 06:44
      sporo chodzę na imprezy bez męża ale nigdy nie pytałam go o zgodę na wyjście tylko informuję,że wychodzę.mąż może i najszczęśliwszy nie jest ale nie jest typem pana i władcy,właściciela swojej żony więc problemu nie ma.
      ale mam koleżanki,które bez swojego misia nigdzie nie wychodzą bo miś nie pozwala-i tego nie pojmuję jak można być tak uległą i uzależnioną od chłopa tongue_out
    • dziennik-niecodziennik Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 09:31
      nie mialam takiego bo starannie takich uniam. dla mnei sytuacja gdzie facet nie chce kobiety samej nigdzie puscic jest chora. jeszcze zrozumiem tłumaczenie ze mają mało czasu dla siebie i ze mu szkoda ze kolejny wieczór zamiast razem spedza osobno - ale w zwiazku gdzie widują sie codziennie albo wrecz juz żyją razem to to dla mnei absurd.

      > Nie mam na myśli nałogowego imprezowania,ale czasem mam wrażenie, że jak d
      > ziewczyna/kobieta ma ochotę w któryś piątek wyjść wieczorem z koleżankami do kl
      > ubu(nie rezygnując tym samym z czasu spędzonego z misiem),to dla wielu facetów
      > jest powodem do kłótni czy wręcz zapaleniem się lampki alarmowej? Sama nie wiem
      > ,jak to ocenić.

      a jak to mozna oceniac? to jest chore. lampka sie zapala ze co, ze ona go zdradzi? to co ona jest, pospolita dziwka puszczalska ze tak jej trzeba pilnowac bo od razu nogi rozkłada?
      dla mnei takie traktowanie jest upokarzające.
      • dziennik-niecodziennik Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 09:33
        uzupełniając - mój mąż nie ma nic przeciwko moim wyjsciom. zna moich znajomych, wie z kim wychodzę, wie ze to ludzie ktorzy sami mnie nie skrzywdzą i jescze przypilnują zeby nikt inny tego nei zrobił.
        ja mam to samo z jego wyjsciami - wiem ze moge im ufac.
        ale i tak bez siebie imprezujemy rzadko smile po prostu lubimy razem.
    • premeda Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 10:00
      Znam dwóch którzy nie mieli żadnych obiekcji, przed samotnymi wyjściami partnerek i szybko doczekali się rogów. My tak dobieraliśmy się pod względem upodobań, żeby podobnych zgrzytów nie było, na szczęscie oboje jesteśmy domatorami.
    • landora Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 10:35
      Wychodzę z koleżankami (a czasem tez z moim bardzo dobrym kumplem) kiedy chcę, nie pytając męża o pozwolenie, bo on jest moim mężem, a nie ojcem, a ja jestem dorosła. Raczej rzadko, bo jestem typowym samotnikiem, ale mogłabym częściej, nie mrugnąłby okiem.
      On wychodzi ze znajomymi, również nie pytając mnie o pozwolenie, bo nie jestem jego matką. Dość często, bo jest towarzyski.
      Często też wychodzimy razem.
      Póki to wszystko jest w granicach rozsądku, to żadne z nas nie ma nic przeciwko.
      Dzieci jeszcze nie mamy, jak będziemy mieli, to będzie pewnie trudniej, bo dojdzie opieka nad nimi. Ale to już zupełnie oddzielna kwestia.
    • saguaro70 Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 10:43
      Nie wydzielam małżonce czasu. Jak ma ochotę iść to idzie, mnie to nie wadzi. Zostaję wtedy z małą i się nią zajmuję.
      Każdy człowiek potrzebuje wolności, inaczej ocipieje.
    • lilly_about Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:04
      Nigdy bym nie była z osobą, która ma mnie kontrolować czy zezwalać na wyjścia ze znajomymi. Bardzo współczuje osobom tkwiącym w takich ukladach.
    • quelquechose Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:05
      Wychodze, a jakze - gdyby ktorys probowal focha strzelac, to po prostu taki zwiazek by nie przetrwal. Chadzam regularnie (choc nie jakos nazbyt czesto) na imprezy salsowe sama - wytancze sie w pare godzin i wracam na chate smile lub spotykam sie z przyjaciolmi na piwo, a w rezulatcie nocuje u przyjaciolki, bo mieszkamy od siebie 30 km i po alkoholu juz samochodem nie wracam. Nie latam wiec jakos szczegolnie duzo, a moj facet nie protestuje - czasem w zartach wink Jak mi sie zdarzy wiecej niz zazwyczaj, to sama sie troche ograniczam, bo ostatecznie mam rodzine, z ktora chce przebywac. Moj facet prawie wcale nie wychodzi wieczorami - ja nie mam nic przeciwko (wrecz przeciwnie), ale jakos mu sie znajomi rozeszli podczas poprzedniego zwiazku.
    • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:07
      Mój mąż nigdy nie robił mi problemu o wyjścia z kolezankami, piwo z ludźmi z pracy czy inne imprezki bez niego. Tak samo ja nie mam pretensji o jego spotkania beze mnie.
      Ot, kwestia zaufania i dojrzałości.
      • kietka Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:11
        nie ma z tym najmniejszego problemu
        tylko ja jakos nie czuje potrzebu chodzenia do klubu z kolezankami, jak sie spotykamy, to w knajpie na posiadówce...
    • default Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:41
      Mój mąż zdecydowanie jest z opcji "babę to najlepiej w domu trzymać" wink aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że to naganne i powściąga swoje pretensje, prezentuje je raczej w formie troski o mnie.
      Ponadto on różnicuje moje nieobecności - najgorzej znosi wyjazdy integracyjne (dzwoni do mnie kilka-kilkanaście razy dziennie, poza tym - nie je), nieco lepiej moje kilkudniowe wyjazdy do siostry (ale też wydzwania, no i oczywiście - nie je), natomiast kilkugodzinne spotkania z przyjaciółkami - całkiem spokojnie i ze zrozumieniem.
      • hakeldama Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 23:22
        A gdyby cię tak na przykład firma wysłała służbowo na 2 miesiące do Australii to mąż by z głodu padł?

        Jak to nie je?
        • default Re: kontrolowanie partnerki 14.05.13, 08:29
          hakeldama napisała:

          > A gdyby cię tak na przykład firma wysłała służbowo na 2 miesiące do Australii t
          > o mąż by z głodu padł?

          Jest to bardzo prawdopodobne.

          > Jak to nie je?

          No nie je. Nie umie sobie wziąć jedzenia sam, a od innych (np. jego siostra chce go wtedy dokarmiać) nie weźmie. Pod tym względem jest jak pies smile
          Zostawiam mu deserki w pudełkach (np. smakija) - to jeszcze zje.
          • blond_suflerka Re: kontrolowanie partnerki 14.05.13, 09:59
            Nie wiem czy to nie jest zbyt osobiste pytanie, najwyżej nie odpowiesz. No ale czy to jest problem psychologiczny-w sensie, że partner karze siebie nie jedząc albo szantażuje Ciebie swoim głodem czy też jest tak niesamodzielny, nieporadny i jakoś uzależniony od Ciebie, że nie jest naprawdę w stanie sam zrobić sobie pożywienia?
            • default Re: kontrolowanie partnerki 14.05.13, 10:28
              Myślę, że wszystkiego po trochu wink, chociaż to nie jest tak, że on jest w ogóle niesamodzielny i nieporadny, przeciwnie - jest osobą bardzo przedsiębiorczą, energiczną i z dużą siłą przebicia - właśnie oprócz kwestii samodzielnego żywienia. Tu ma jakiś defekt... Dzisiaj po południu mam spotkanie biznesowe, wrócę wieczorem i on będzie czekał głodny na podanie michy, mimo że w lodówce stoi garnek bigosu smile
    • tully.makker Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:47
      Mam prace ktora wymaga w miare regularnych wyjsc poppoludniowych i wieczornych oraz wyjazdow i chlop musi sie z tym pogodzic.

      Czasami cos narzeka, a ja oferuje stosowne wspolczucie.
      • wtopek Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:53
        czym innym jest wyjście drugiej strony na wieczorne pogaduchy z psiapsiółami albo na mecz z kumplami

        czym innym wyjście na baleciki czy inny klubbing do późnej nocy czy do świtu

        jeśli się jest małżeństwem, to nie można zachowywać się jakby się nic nie zmieniło od szaleńczych młodzieńczych czasów i np. co drugi weekend uwalać się z kumplami

        przecież można wyjść na imprezę wspólnie, czy naprawdę ludzie mają takie parcie na odrębne imprezowanie?
        • morgen_stern Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 11:58
          No choć raz się z tobą zgodzę. Mylone są tu dwie rzeczy - wyjście z koleżankami czy znajomymi na piwo z całonocnym clubbingiem i innym chlaniem. Ja wiem, że przyspawać się do siebie nie można, ale opcja całonocnego balowania partnera nie podobałaby mi się szczególnie. Zwłaszcza regularnie.
          • thegimel Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 15:07
            Ale w wątku założycielskim było napisane o co chodzi - okazyjne wyjście z koleżankami. Szalone imprezowanie jak się jest w stałym związku i do tego ma dzieci zazwyczaj naturalnie się mocno ogranicza. I człowiekowi też zazwyczaj się priorytety zmieniają. Kiedyś sporo balowałam, teraz by mi się nie chciało. Natomiast chętnie pójdę gdzieś czasami z koleżankami, mąż spotyka się z kumplami z podstawówki. I owszem, nadmierne imprezowanie na jakimś etapie związku zazwyczaj staje się problemem, ale tu była mowa o okazyjnych wyjściach. I jak najbardziej znam panów, którym takie wyjścia bardzo przeszkadzają.
        • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:01
          Osobne wyjścia czesto są spowodowane koniecznością opieki nad dzieckiem (dziećmi).
          • wtopek Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:19
            aha, więc baletujemy osobno, bo nie ma z kim dziecka zostawić, czy to ma w ogóle sens?

            jak się ma dziecko, nie musi się mieć takiego parcia na imprezki, a jeśli już to nie tydzień w tydzień

            a jak się już chce wyjść na noc od czasu do czasu, to można przecież zorganizować opiekę

            zastanawiam mnie jak ktoś może się dobrze bawić samemu, zostawiając żonę czy męża w domu
            • lilly_about Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:29
              A ty jesteś przyspawana do męża, że oderwanie na imprezkę z przyjaciółkami, czy innymi znajomymi sprawiłaby ci fizyczny ból? Czy ty jesteś dorosłą samodzielną osobą i nie potrzebujesz kontaktu z innymi bez obecności małzonka? Bo mi podczas wyjścia z koleżankami na piwo, czy znajomymi z pracy na wódkę mój partner jest zbędny. I niekoniecznie wiąże się to z powrotem nad ranem w stanie nietrzeźwym.
            • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:34
              A kto każe balować co tydzień?
              Kto mówi o pijaństwie i balangach do rana?
              Jak wychodzimy razem to opieka do dziecka jest.
              Nie muszę non stop spędzać czasu z mężem. Imprezki osobno też są fajne.
              • wtopek Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:43
                a dlaczego imprezowanie osobno jest fajne?
                • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:46
                  Bo możesz pogadac do woli z kolezankami i poplotkować?
                  Bo mozna z kolegami mecz obejrzeć w spokoju?
                  • wtopek Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:55
                    czytaj wyżej smile))
                    • blond_suflerka Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:22
                      Ja czytałam wyżej i dalej nie rozumiem. Przecież para to dalej dwie osobne jednostki. Mój partner może danego dnia nie mieć ochoty na tańce a ja owszem i czy w związku z tym ja nie powinnam iść na całonocną imprezę? Dlaczego? Może być też tak, że jedna strona w ogóle nie lubi takich imprez czy to oznacza, że druga strona ma z nich zrezygnować?
                      Dla mnie tu jest w ogóle błąd w założeniu dlaczego jest się w związku. Dla mnie związek to bliska relacja dwojga ludzi, którzy prowadzą normalne swoje życie a nie jakiś twór, który ma być celem samym w sobie i po wejściu w owy ludzie nagle mają tracić swoje upodobanie, zainteresowania czy w ogóle tożsamość.
                      • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:27
                        Jak jesteś w związku nie możesz mieć własnego żcyia, pasji czy swojego grona znajomych, z którymi się spotykasz raz na jakiś czas.
                        Przynajmniej tak to wygląda zdaniem niektórych.
                        • ceide.fields Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:30
                          To po co w ogóle się żenić? Osobni znajomi, osobne imprezy, osobne budżety, osobne sypialnie big_grin
                          • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:37
                            Proponuje jednak czytać ze zrozumieniem i nie dodawać od siebie tego co nie jest napisane.
                            Nikt nie mówi, ze imprezy i znajomi są wyłącznie osobne.
                            • ceide.fields Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:39
                              Proponuję czytać wcześniejsze wpisy i odróżniać pogaduszki przy kawie i winku od całonocnych imprez.
                              • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:41
                                Ale ja akurat pisałam o pogaduszkach przy kawie czy winku- szkoda, ze nie zauważyłaś.
                                • ceide.fields Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:45
                                  Dziwne, bo we wcześniejszych wpisach, jakoś sama nie zauważyłaś, że rozgraniczane są kameralne pogaduchy od ostrych jazd.
                                  • melancho_lia Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:46
                                    Bo moze nie mam czasu na czytanie wszelkich wypocin. A do dyskusji włączyłam się przy konkretnym wpisie. No ale skoro tego nie rozumiesz...
                                    • wtopek Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 14:06
                                      dziękuję za określenie moich i innych wpisów

                                      nie ma to jak z wyżyn patrzeć na motłoch i dobrotliwie wtrącić swoje głębokie przemyślenia, zadziwiając nas, szaraczków
                          • blond_suflerka Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 13:50
                            ceide.fields napisała:

                            > To po co w ogóle się żenić? Osobni znajomi, osobne imprezy, osobne budżety, oso
                            > bne sypialnie big_grin

                            O, i tu jest problem. Dla niektórych związek to pomysł na życie a druga osoba ma być motywacją, sensem, plastrem i wypełnić pustkę. Dla dojrzałych ludzi, którzy mają swoje życie(ale życie a nie poczekalnię albo wegetację) drugi człowiek jest potrzebny do tego, żeby nawzajem się dopełnić, wzbogacić i razem swoje życie przeżywać i wtedy wraz z wejściem w związek nie przestaje się lubić tego co się lubiło wcześniej.
                            • wtopek Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 14:04
                              fajne dorabianie ideologii do potrzeby bycia razem

                              ślub, dziecko, a potem mogę wracać do uprawiania spadochroniarstwa stratosferycznego i bicia rekordów głębokości zanurzeń big_grin

                              albo pustka, albo dojrzała elyta big_grin
                              • blond_suflerka Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 14:32
                                wtopek napisał:

                                > fajne dorabianie ideologii do potrzeby bycia razem
                                >
                                > ślub, dziecko, a potem mogę wracać do uprawiania spadochroniarstwa stratosferyc
                                > znego i bicia rekordów głębokości zanurzeń big_grin
                                >
                                > albo pustka, albo dojrzała elyta big_grin

                                No ale po ten prześmiewczy ton? Przecież ja nikogo nie zaatakowałam.
                                Po pierwsze to mowa była o samodzielnych wyjściach na imprezy a nie o sportach ekstremalnych wiążących się z jakimś tam ryzykiem. Chodzi o zwykłe wyjście, które według niektórych tutaj(i Ciebie chyba też) w parze jest dopuszczalne a już solo nie, tak? Czyli w solo jest tak samo niebezpieczne jak to spadochroniarstwo stratosferyczne?wink

                                Po drugie nie napisałam nic obraźliwego. Prawdą jest, że osobowość dojrzała to taka, która potrafi zadbać o swoje potrzeby sama i ma pewną emocjonalną samowystarczalność. Tym samym potrafi normalnie funkcjonować jeśli ukochana osoba jest gdzieś dalej. Nie dzwoni kilkanaście razy, normalnie dba o siebie(tutaj ktoś pisał o meżu, który nie je jeśli żona jest daleko), wykonuje swoje obowiązki, itd.
                                Po trzecie jakby już rozpatrywać te ryzykowne zainteresowania to bym powiedziała tak, że wszystko jest kwestią dogadania się i określenia priorytetów. Jeśli kobieta poznaje miłośnika ryzykownych zachowań to musi brac pod uwagę to jaki on jest a nie jaki ona sobie wymyśliła, że on będzie po ślubie(jak już się dla niej zmieniwink. Ma przecież pełne prawo do decyzji, co jest dla niej do zaakceptowania a co nie. Poza tym związek ewoluuje-czasem lubie sami odpuszczają pewne rzeczy bo gdzieś wewnętrznie czują, że to co mogą stracić jest ważniejsze niż to co zyskują dzięki uprawianiu danego sportu.
                                Oczywistym jest, że tryb życia trochę się zmienia gdyby człowiek jest w parze albo gdy pojawiają się dzieci no ale trochę a kompletnie to różnica. Oto mamy dorosłą kobietę, która będąc singielką normalnie korzystała z życia(chodzłąi na imprezy, spotkania, wyjeżdżała) i nagle po wejściu w związek(który z założenia ma być czymś uszczęśliwiającym) musi pytać o zgodę gdy chce gdzieś wyjść i nie wychodzi bo tej zgody nie otrzymuje albo jak już wychodzi to wydzwania się do niej jakby miała pięć lat i była sama gdzieś w niebezpiecznej sytuacji. Czy to jest według Ciebie zdrowe?
            • drinkit Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 20:53
              > jak się ma dziecko, nie musi się mieć takiego parcia na imprezki


              a jeżeli ktoś ma i może sobie na to pozwolic własnie dzielac opiekę i balując osobno ze swoimi znajomymi?
        • drinkit Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 20:51
          > jeśli się jest małżeństwem, to nie można zachowywać się jakby się nic nie zmien
          > iło od szaleńczych młodzieńczych czasów i np. co drugi weekend uwalać się z kum
          > plami



          dlaczego?
    • kiddy Re: kontrolowanie partnerki 13.05.13, 12:08
      Nie jestem niczyja własnością, żeby mi ktoś mówił, co mogę, a co nie. Dla mnie to jest niepojęte, że dorośli ludzie "zabraniają sobie" nawzajem czegokolwiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka