Dodaj do ulubionych

o obrażaniu

28.05.13, 18:33
Przeczytałam wątek o zaproszeniach na wesele i część mówiła,że nie warto się obrażać. Że to młodzi decydują itd. Generalnie obrażanie się to obciach, a ja się zastanawiam, czy w końcu sie nie obrazićwink Tylko u mnie sytuacja odwrotna. Rodzinę mam bardzo małą, relacje poprawne, kontakt częsty, więc to,że nie może ich zabraknąć na weselu mojego brata było oczywiste. Zaproszenia dostali stosownie wcześniej. Kuzynka nie przyjdzie, bo jej się nie chce dziecka ciągnąć (ma możliwośc zapewnienia opieki, więc to ściema), kuzyn niby ma przyjsć, ale jego żona tego nie potwierdza. Zachowują sie jakby brat im plany na weekend popsuł, kłopot robił. Jemu przykro, bo to jedyna rodzina oprócz mnie, a ja mam ochotę zrobić awanturę. Dodam,ze my u nich na weselach byliśmy, a nawet pomagaliśmy w organizacji.
Obserwuj wątek
    • nitka111 Re: o obrażaniu 28.05.13, 19:02
      Jak widać ile ematek tyle historii weselnych, to i ja podzielę się swoją:

      Zapraszając na wesele kuzyna, dowiedziałam się, że niestety nie da rady przyjść, bo pracuje, córka po rozwodzie została z nim, więc wiadomo każda możliwość dorobienia była dla niego ważna. W rozmowie dodał, że córka spędzi ten weekend z matką. Nie pamiętam już teraz czy jego rodziców zapraszaliśmy tego samego dnia czy trochę później ( generalnie wcześniej telefonicznie umawialiśmy się na pasujący każdemu termin), ale przy zapraszaniu ich zostaliśmy zapytani czy mogą ew. przyprowadzić wnuczkę ( córkę tego kuzyna właśnie), bo jest pod ich opieką w ten weekend - to jeszcze potwierdzą.
      Po matce dziecka można się spodziewać najgorszego, może olała weekend z córką, więc ok niech będzie.
      Po pewnym czasie moja mama zapytana przez dziadków ( jej teściów) czy już wszystko mamy zapięte na ostatni guzik, powiedziała zgodnie z prawdą, że czekamy jeszcze na potwierdzenie czy córka kuzyna będzie i czy cały czas czy tylko na obiedzie. I od tej pory temat wymknął się spod kontroli, ciotka zadzwoniła do brata ( mojego taty) ze skargą, że nie potrafimy w oczy powiedzieć, że nie życzymy sobie obecności dziewczynki, itp., itd.
      Zrobiło się nieprzyjemnie i w końcu ja zadzwoniłam do ciotki bezpośrednio i powiedziałam, że chcę wyjaśnić temat, bo dużo plotek się narobiło. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i bez urazów ciotka z wujkiem bawili się na weselu a wnuczka ( 10 lat) zapytana powiedziała, że umówiła się z siostrą mamy na weekend i tyle.

      A i jeszcze jedno, w ostatnich przygotowaniach pomagał nam mój "klatkowy" kolega z dzieciństwa zaproszony z dziewczyną tylko na ślub. Jak teraz się dowiedziałam zachowałam się buracko, bo kilka dni przed weselem okazało się, że nie przyjdą 2 osoby i zapytałam czy mogliby i chcieliby przyjść. Ona się rozchorowała ( dzwoniła z życzeniami ze szpitala - na pewno, przyjażnimy się zresztą do dziś mimo, że nie są razem), ale on przyszedł. oczywiście było dla mnie nie do pomyślenia oczekiwać prezentu, najlepszy już od niego dostałam pomoc w awaryjnej sytuacji i udostępnienie auta, od zaraz.
      • thanksgiving Re: o obrażaniu 29.05.13, 00:32
        Chyba najwięcej obrażania się jest właśnie z okazji wesel.
        Jak wiadomo, w Polsce jest zwyczaj, że zaproszenia przynosi się osobiście. My mieszkamy za granicą, więc wysyłaliśmy wszystkim zaproszenia pocztą, nawet moim rodzicom. Widocznie obraziłam tym mojego kuzyna, bo jak on po dwóch latach żenił się, to też wysłał mojej mamie (swojej chrzestnej) zaproszenie na swoje wesele pocztą. Kuzyn mieszka tym samym miasteczku, co moi rodzice smile
    • deszcz.ryb Re: o obrażaniu 29.05.13, 08:21
      No, ty przesadzasz już w drugą stronę. Ty zapraszasz, ale to gość decyduje, czy przyjdzie. A jak nie przyjdzie, to NIE TWOJA SPRAWA. Przyjmujesz to po prostu do wiadomości i mówisz z miłym uśmiechem: szkoda, że was nie będzie. I koniec sprawy. [!]

      Kuzynka ma świetną wymówkę [dziecko] a ty nie masz prawa oceniać, czy ona "ściemnia", czy nie. Może jej się nie chce iść na wesele - wolałabyś, żeby ci to w oczy powiedziała "nie chce mi się iść na twoje wesele"? Bo kuzynka teraz wybrała eleganckie wyjście z całej sytuacji.

      A co do kuzyna: jaki problem zadzwonić do niego i powiedzieć, że właśnie domykacie listę gości i prosicie o potwierdzenie przybycia?

      O cóż chciałabyś zrobić awanturę, no ja cię proszę... uncertain Bo ktoś na twoje wesele nie chce przyjść? Jak dziecko normalnie...
      • lauren6 Re: o obrażaniu 29.05.13, 09:01
        Dokładnie. Uwielbiam te śledztwa około weselne: powiedziała, że musi się zająć dzieckiem, a ma opiekę! Zdrada, spiseg, zrywamy znajomość!

        Ludzie opanujcie się. Mamy kryzys, a wesele to JEST WYDATEK. Trzeba kupić kieckę, iść do fryzjera, paznokcie zrobić, do koperty pieniądze włożyć, a i tak tyłek obrobią, bo jeszcze nie zrzuciła po porodzie kilku nadmiarowych kg. Na prawdę samotny ojciec dziecka, czy matka niemowlęcia muszą się wam tłumaczyć, że ich najzwyczajniej na świecie nie stać na taki wydatek? Że nie chcą robić za dziada w rodzinie, co musi skąpić na kopercie? Więcej luzu.
        • mx3_sp Re: o obrażaniu 29.05.13, 09:44
          niekiedy jeszcze trzeba sobie za hotel zapłacić.
        • kiddy Re: o obrażaniu 29.05.13, 11:26
          Albo po prostu nie lubi się takich spotkań i tyle. Ja też z radością przychodziłabym tylko na śluby, bo wesel nie lubię. I tyle, żadnego innego podtekstu w tym nie ma.
    • aagnes Re: o obrażaniu 29.05.13, 10:41
      Niedawno produkowalam sie na ten temat w innym watku i wiele opinii bylo podobych do mojej.
      Otoz chodzenie (jezdzenie) na wesela jest zdecydowanie w odwrocie. powod jest prosty jak konstrukcja cepa: pieniadze: począwszy od nieszczesnej koperty, w ktora nigdy nie wiadomo ile wlozyc, zeby nie bylo obciachu i obgadywania, ze ten dal tyle a jezdzi ekstra autem a ten tyle, chociaz dalismy mu tyle - ogolnie zenada. po wszelkie dodatkowe wydatki, ciuchy, dojazd, zakwaterowanie, zapewnienie opieki dzieciom - nieraz taka impreza zaczyna sie w piatek (wyjazd) konczy w niedziele (powrot), z 1000 zl pęka. dlatego nei dziw sie, ze ludzie stosuja nawet najglupsze wymowki, byleby nie isc. koniec kropka. wesele jest fajne tylko dla tych co organizuja dla wiekszowsci to zazwyczaj umęczenie.
    • blond_suflerka Re: o obrażaniu 29.05.13, 11:52
      Przemawiają do mnie argumenty o braku funduszy no ale to jest może powód, żeby zacząć robić wesela adekwatne do sytuacji bo zaczyna się z tego robić przerost formy nad treścią. W tak ważnym dniu chyba każdy chce być blisko z rodziną i przyjaciółmi. Pieniądze to bzdura, to nie jest istota wesela. Może więc trzeba robić normalne spotkania, w normalnych kieckach i ze zwykłym poczęstunkiem, tak żeby każdy mógł i chciał przyjść. I żeby idea uroczystości była zachowana. No bo w końcu z powodu kasy bliscy nie moga razem z bliskimi świętować? To kuriozalne.
      • volta2 Re: o obrażaniu 29.05.13, 13:38
        I żeby idea uroczystości była zachowana. No bo
        > w końcu z powodu kasy bliscy nie moga razem z bliskimi świętować

        bardzo ładnie to napisałaś -
        w mojej rodzinie niedawno zdarzył się taki przypadek, że jeden kuzyn z żoną i z dzieckiem nie dojechał (o czym informował) - początkowo nie chciał się przyznać, dlaczego, więc go naciskano, proponowano ułatwienia w dojeździe na imprezę. przestano naciskać, gdy wyznał - że to powody finansowe zmuszają go do zostania w domu.
        i zapadła cisza, nikt się już nie oferował w pomocy logistycznej,

        zupełna głupota - ludzie z powodu biedy się wykluczają sami, ale niejako za przyzwoleniem reszty. nikt nie powiedział, no co ty, przyjedźcie, prezent dacie symboliczny(garnitur też się jakiś znajdzie w szafie i kiecka z butami, nie musi być nówka sztuka)


        i z drugiej strony - chrzestna mojego męża przyjechała do nas na wesele, skromnie ubrana, bez koperty, z jakimś naprawdę taniutkim prezencikiem(komplet szklanek z bazaru od ruskich).
        wtedy jeszcze byłam głupią gęsią, i się trochę krzywiłam, dziś uważam, że kobieta postąpiła super. miała odwagę w sumie( w mojej rodzinie ludzie woleliby nie przyjść, żeby się nie narazić na komentarze i krzywe miny) - a szklaneczki nam służą na każdej bibce. są okropne i kiedyś może się wytłuką, ale jak widzę tę chrzestną czasami to strasznie ciepło o niej myślę.
        po latach - pamiętam jej obecność i to że była. że się nie dała wykluczyć.
    • kerri31 Re: o obrażaniu 29.05.13, 12:13
      Ludzi nie stać na pójście na wesele, to spory wydatek.
    • agaja5b Re: o obrażaniu 29.05.13, 14:21
      Ach te weselasmile My raz mieliśmy sytuację na granicy. Wyszło tak, że jednego dnia było wesele mojej siostry ciotecznej i kuzynki mojego męża. Oba wesela w miejscowościach oddalonych od siebie o 30 km. Obie rodziny nie mogły sie zająć naszymi dziećmi (jedna 4 lata, druga była rocznym dzieckiem), bo tez były zaproszone. No i my w tym wszystkim. Lobby z dwóch stron potężne, no jak to, a czemu, padały argumenty czyja rodzina blizsza, no cyrk. Myslelismy nawet żeby do jednych pójśc na slub a do drugich na część wesela (oczywiście z dziećmi) ale stwierdziliśmy że najuczciwiej wobec wszystkich i najwygodniej dla nas będzie zostać w domu i wysłać kartki z życzeniami . Tak zrobiliśmy, podając ten powód kiedy odmawialiśmy. Na szczęście zrozumieli i obeszło sie bez kwasówsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka