sandra1301
07.06.13, 20:42
Kilka tygodni temu rano, spiesząc się do pracy nie mogłam otworzyć auta. Powód: sąsiad zaparkował tak blisko moich drzwi (od strony kierowcy) że nie sposób się przecisnąć. Wściekła zostawiłam mu kartkę za szybą, aby nie parkował tak blisko. Do auta dostałam się wsiadając z drugiej strony.
Dziś rano sytuacja się powtórzyła. Córka siedziała już w foteliku z przodu, przypięła się pasem, ja próbowałam się wcisnąć ze swojej strony, no niestety, chudziną nie jestem, a gdyby nawet to nie dało się prawie w ogóle otworzyć drzwi. Znowu wyciągnęłam kartkę i napisałam mu bez ogródek że następnym razem wzywam straż miejską. Dziecko musiało wysiąść, ja przecisnąć się przez fotelik na swoje miejsce. Wkurzona na maksa.
Co byście poradziły?