gozdzikowa.panna
15.06.13, 17:35
Rozgoryczona afera, ktorej jestem uczestniczka postanowilam skierowac taki oto apel do polskich mezatek 30,40,50 +. Na wstepie pozwole sobie jednak wprowadzic Panie w kontekst sytuacyjny.
Jestem 26 letnia pracownica pewnej instytucji. Zatrudniona jestem tu od niecalego roku. Mialam to szczescie ( i nieszczescie za razem) poznac tu wspanialego czlowieka, ktory jest moim przelozonym. Jest to mezczyzna po 40, dla mnie prywatnie wzor jesli chodzi o zawod. Bardzo szybko zlapalismy wspolny jezyk, polubilismy sie. Wspolne lunche, kawy, ktore nauczyly mnie chyba wiecej niz cale studia. Nasza relacja miala i ma charakter czysto kolezenski oraz troche na zasadzie mistrz/mentor i uczennica. Wszystko bylo pieknie, a ja z radoscia i zapalem realizowalam sie w pracy, dopoki zona owego pana nie dowiedziala sie o nas(?). Podczas odwiedzin widziala nas rozmawiajacych oraz przeczytala maila (to wiem od niego), ktorego wyslalam mu. Kobieta wpadla w szal, na imprezie "firmowej" potraktowala mnie jak smiecia i zakazala mu kontaktow ze mna.
I teraz mam taka prosbe do Was mezatki. Wyluzujcie. Wiecej wiary w siebie i w partnera. To, ze mloda osoba lubi towarzystwo Waszego misia, nie oznacza, ze niemozliwie go pragnie. Ja mam narzeczonego ktorego uwielbiam, a ten pan, mimo szacunku jakim go darze ze wzgeledow zawodowych i zwyklej ludzkiej sympatii jest dla mnie zupelnie nieatrakcyjny. Duzo( za duzo) starszy, niezadbany tak jak lubie, nie w moim typie. On rowniez nigdy nie przekroczyl zadnej granicy, nie odbywaly sie tu zadne zaloty czy flirty. Przyjmijcie kobiety do glowy fakt taki, ze jesli sie zyje, to sie spotyka wiele osob, a jesli ma sie cos w glowie, to te osoby chetnie te sprawy poznaja. Nie oznacza to jednak, ze kazda zainteresowana wymiana zdan to lowczyni zonatych starszych mezczyzn. Zamiast atakowac hehe " rywalke" zajmijcie sie soba, swoja atrakcyjnoscia i swoimi relacjami z mezem.