Dodaj do ulubionych

wychowanie po francusku - kto zna z autopsji?

27.06.13, 12:45
Wpadła mi ostatnio w ręce książka pt "dzieci w paryżu nie grymaszą". napisana przez amerykankę żyjącą we francji. urodziła tam córkę i zaczęła zauważać, że francuskie dzieci zachowują się zupełnie inaczej niż amerykańskie:
- nie widuje się ani w parkach ani w sklepach dzieci z napadami złości;
- na placach zabaw dzieci bawią się same - matki nie muszą biegać za nimi z rozwianym włosem;
- dzieci potrafią grzecznie i uprzejmie odezwać się do obcych ludzi;
- WSZYSTKO jedzą bez grymasów!
- potrafią się sobą zająć, kiedy matka np.: ma gości lub rozmawia przez telefon
- itp.
Dodatkowo zauważyła, że francuzki (w przeciwieństwie do amerykanek) są eleganckie i zadbane, wyglądają na bardziej zrelaksowane - i to pomimo tego, że w przeważającej większości szybko wracają do pracy (amerykanki często wybierają opcję stay-at-home mum), a statystyki pokazują, że mężczyźni francuscy mniej pomagają w domu niż amerykańscy.

Jak zaczęła dociekać, skąd się biorą te różnice, to stwierdziła że:
- podczas gdy amerykanki OCZEKUJĄ, że ich życie po urodzeniu dziecka przewróci się do góry nogami, że będą wykończone a dziecko będzie najważniejsze, francuzki uważają, że będąc matką nie przestają być kobietą, pracownicą, żoną, kochankąwink;
- francuscy rodzice bardzo dbają i kochają dzieci, ale nie uważają, że cały dom powinien się podporządkowywać ich potrzebom; w związku z tym dzieci są przyzwyczajone np.: do tego, że rodzice nie biegną na każde ich zawołanie, że nie stoją im ciągle nad głową, tylko zajmują swoimi sprawami;
- w ameryce od pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym kobiety zaczytują się poradnikami o wychowywaniu dzieci, znają wszystkie teorie i metody wychowywania, ciągle zastanawiają się nad słusznością swoich wyborów; we francji poradniki nie są popularne, a różne teorie raczej nieznane, wszyscy wychowują dzieci w podobny sposób, przekazywany z pokolenia na pokolenie, rodzicami nie targają zatem ciągłe wątpliwości, czy przypadkiem nie "niszczą kreatywności dziecka", bo wszyscy dookoła robią tak samo.

W teorii bardzo mi się to wszystko podoba ale i tak mam wątpliwości: jak to się dzieje, że z tych tragicznie rozpuszczonych amerykańskich dzieci wyrastają dorośli, którzy tworzą najbardziej przedsiębiorczy naród na ziemi? o francuzach zaś nikt raczej nie ma nic dobrego do powiedzenia (poza tym że umieją dobrze zjeść i się ubrać)? oczywiście - to są duże uogólnienia i w dużej części stereotypy.
Ale to jest temat do dłuższych rozważań.
Natomiast to, co mnie w tej chwili szczególnie interesuje, to czy w rzeczywistości to wychowanie po francusku wygląda tak pięknie jak to autorka opisała? Może wypowiedzą się emigrantki z Francji?wink
No i drugi temat: który model wychowania Wy wolicie? Mnie się bardziej podoba francuski, ale w praktyce chyba mam więcej z amerykanek (do tej pory nie udało mi się nauczyć mojego 3,5 latka żeby siadał z nami do obiadu i sam zjadał jedzenie).
Obserwuj wątek
    • volta2 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:02
      dzieci francuskich nie znam
      ale nie wiem, jak to zrobili amerykanie, że z mojego dziecka stworzyli człowieczka, który gdyby miał wybierać obywatelstwo, to już dziś wybrałby amerykańskie, bo ameryka jest naj, naj, naj.(nigdy tej ameryki nie widział, więc może łatwiej?)

      wpoili mu takie zasady współżycia również szkolnego(w teorii i w praktyce) - że my polscy rodzice nie możemy się nadziwić( w sensie, że tak skutecznie, bez współpracy z rodzicem itp.)

      poradniki - rzeczywiście dostałam serię poradniczków do poczytania na temat: jak wzmacniać dziecko psychicznie, jak w nim budować poczucie wartości, samoocenę itp.
      oczywiście nie przeczytałam, bo wszystko po angielskusmile
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:06
        no właśnie.
        wałkuski bardzo pozytywnie wypowiadał się o szkole swojego syna (oczywiście, to była bardzo dobra szkoła - tam poziom szkolnictwa jest bardzo zróżnicowany, i stanowi jeden z podstawowych czynników wyboru miejsca zamieszkania).
        bardzo mu się podobało, że szkoła po pierwsze uczy myślenia, a po drugie - wspiera budowanie pewności siebie. w przeciwieństwie do szkoły polskiejuncertain

        ale to już dalsze etapy. w przeczytanej przeze mnie książce mowa była raczej o dzieciach przedszkolnych
    • aannaa6 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:25
      Jak koleżanka urodziła dziecko we Francji, dostał cały pakiet "uprzyjemniaczy" da młodych matek - regularne spa, fitness, kluby matek gdzie zapewniono opiekę nad niemowlakami. Wszystko pokrył budżet (miasta?). Mamy mogą odpocząć, zrelaksować się,nie przelewają frustracji na dzieci.
      • simonkapl aannaa 27.06.13, 13:32
        Kto ci takich bzdur nagadal?
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:32
        i zapewne sławetną "rehabilitację krocza"smile

        No ale mnie bardziej interesuje, jak tamtejsze matki wychowują dzieci, niż co dostają od państwasmile
        • simonkapl Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:35
          A tak, rehabilitacje miesni Keggla bardzo sie zaleca i cale szczescie, bo mamy sobie nie zdaja sprawy jakie to wazne.
        • rhaenyra Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:37
          > No ale mnie bardziej interesuje, jak tamtejsze matki wychowują dzieci

          z liscia
        • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:53
          nihiru napisała:

          > i zapewne sławetną "rehabilitację krocza"smile



          a przepraszam, co jest smiesznego w "rehabilitacji krocza", czyli w rehabilitacji mieśnie Kegla?

          pewnie fajniej jest miec nie trzymanie moczu po czterdziestce i na starośc.
          • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:57
            > a przepraszam, co jest smiesznego w "rehabilitacji krocza", czyli w rehabilitac
            > ji mieśnie Kegla?

            nic.
            czy ja sugerowałam inaczej?
            ja tylko zwracam uwagę na fakt, że Francja jest chyba jedynym krajem, w którym taki zabieg jest finansowany z budżetu.
            • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:00
              to, ze inni tego nie robia, to nie znaczy, ze jest to złe.

              nie jestem do końca przekonana czy aby Francja jest jedyna finansujaca z ubezpieczenia zdrowotnego. W Polsce na pewno tego nie ma i długo nie bedzie, bo w Polsce, to sie problemy kobiet lekcewazy i sie ironizuje. Cóz, przepaśc cywilizacyjna
              • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:01
                > to, ze inni tego nie robia, to nie znaczy, ze jest to złe.

                tego też nie sugerowałam
                • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:03
                  alez owszem sugerowałaś to, podobnie jak usmiechy wokół rehabilitacji mieśni kegla.
                  • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:03
                    Jakie kursy trzeba skończyć aby zostać rehabilitantem krocza? Bo to chyba musi być mężczyzna?
                    • viviene12 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:32
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Jakie kursy trzeba skończyć aby zostać rehabilitantem krocza? Bo to chyba musi
                      > być mężczyzna?

                      hahaha
                      baaaardzo smieszne
                      • allatatevi1 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:57
                        Dziewczyny, dlaczego tak was bawi ta rehabilitacja mięśni krocza?
                        We Włoszech czy Hiszpanii to już standard, finansowany z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, w krajach dużo mniej rozwiniętych cywilizacyjnie (Brazylia) to też już jest dość rozpowszechnione.
                        Z tego co się orientuję to we Włoszech takie szkolenia dla rehabilitantów mięśni krocza otwarte są dla pielęgniarek i położnych, natomiast w Ameryce Łacińskiej ludzie najpierw kończą fizjoterapię a potem wybierają specjalizację, np. reedukację mięśni krocza.
                        • viviene12 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 16:03
                          allatatevi1 napisała:

                          > Dziewczyny, dlaczego tak was bawi ta rehabilitacja mięśni krocza?

                          alez w ogole mnie nie smieszy.
                          W De takie kursy prowadza albo przeszkolone polozne, albo rehabilitantki/ fizjoterapeutki
                          - w zasadzie do tej pory spotkalam sie tylko z kobietami prowadzacymi. Facetowi pewnie trudno byloby cwiczyc napinanie niektorych miesni razem z grupa

                        • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 17:48
                          We Wloszech to dopiero raczkuje i nie jest wcale w standardzie.
                          • allatatevi1 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 18:32
                            Pewnie zależy od regionu - u nas jest w standardzie, bezpłatnie, razem z wcześniejszą szkołą rodzenia, poradami laktacyjnymi i kursem masażu niemowlęcia - moja przyjaciółka niedawno urodziła więc jestem na bieżąco.
                            • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 18:47
                              To jeszcze zalezy co przez te reedukacje sie rozumie. Jakie kolezanka miala zabiegi w jej ramach?
                              Specjalistyczne zabiegi takie jak maja we Francji to tutaj sie oferuje dopiero wtedy kiedy juz sa objawy czyli nietrzymanie moczu i poczatki obnizania sie narzadu rodnego.
                            • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 08:04
                              Jeszcze jest sprawa taka, ze porody we francji sa bardzo zmedykalizowane, jest powszechne rutynowe nacinanie krocza a to bardzo przyczynia sie do obnizania sie narzadu rodnego i nietrzymania moczu. Poniekad byli zmuszeni wprowadzic te profilaktyczna rehabilitacje bo sami przyczyniaja sie do problemow.
                              • kamelia04.08.2007 Polska ci sie z Francja pomyliła? 28.06.13, 11:44

                                > Jeszcze jest sprawa taka, ze porody we francji sa bardzo zmedykalizowane, jest
                                > powszechne rutynowe nacinanie krocza a to bardzo przyczynia sie do obnizania si
                                > e narzadu rodnego i nietrzymania moczu.




                                co za bzdura?????!!!!! ty sie zastanawiasz nad własnymi głupotami?

                                na pewno sa bardziej zmedykalizowane, niz w Polsce, bo we Francji sie oksytocyny na dzień dobry nie podaje.

                                Powszechne rutynowe nacinanie krocza? Kolejna głupota. Przy ani jednym dziecku nie było u mnie nacinania krocza, mimo ze przy pierwszym były kleszcze. Przy drugim nawet nie było peknięc.


                                A najbardziej do obnizania narzadu rodnego sie przyczynia nadwaga, cięzka fizyczna praca, w tym dzwiganie cięzarów, duze ciąże i przedłużające sie porody.
                              • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:50
                                Nie porownuje tu akurat z Polska ale generalnie Francja tez jest w czolowce pod wzgledem medykalizacji porodow.

                                > A najbardziej do obnizania narzadu rodnego sie przyczynia nadwaga,

                                A gdzie ja pisalam, ze naciecie sie bardziej przyczynia niz to co ty wymienilas? Napisalam, ze sie znacznir przyczynia.
                                • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 15:04
                                  tak samo jest w czołówce jak Włochy, Niemcy, UK.
                                  W PL jest niepotrzebna medykalizacja, a tam gdzie potrzebna, to jej nie ma.

                                  A jesli szukac niezmedykalizowanych porodów, to zapraszam do Afryki: pełna natura, tylko czemu smierlenośc tak wysoka?
            • viviene12 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:55
              nihiru napisała:

              > > a przepraszam, co jest smiesznego w "rehabilitacji krocza", czyli w rehab
              >
              ja tylko zwracam uwagę na fakt, że Francja jest chyba jedynym krajem, w którym
              > taki zabieg jest finansowany z budżetu.

              nie wiesz - nie pisz
              w Niemczech jest jak najbardziej refundowana gimnastyka poporodowa
              przez kazda kase chorych.
              I to nie jest zadne dobrodziejstwo, tylko normalna oszczednosc, bo leczenie skutkow jest o wiele drozsze niz profilaktyka
              • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:58
                > w Niemczech jest jak najbardziej refundowana gimnastyka poporodowa
                > przez kazda kase chorych.

                dzięki za info.
            • mysza.82 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 06:18
              nie tylko francja, conajmniej szwajcaria tez. i zaloze sie, ze jak by poszukac, to i inne kraje sie znajda.
        • eliszka25 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:18
          nihiru napisała:

          > i zapewne sławetną "rehabilitację krocza"smile
          >
          w tym nie ma nic smiesznego. w szwajcarii tez juz w szpitalu zaraz po porodzie polozna informuje mloda mame na ten temat. kasa chorych pokrywa przynajmniej polowe kosztow (zalezy od kasy chorych i wariantu ubezpieczenia). po kazdym porodzie korzystalam, bo jest to swietna sprawa, a temat nietrzymania moczu po porodzie czy problemow natury intymnej nie jest tabu, tylko rowniez jest poruszany na takich zajeciach. poza tym lekarze zalecaja korzystanie z tej mozliwosci co jakis czas i mozna to zrobic w kazdym wieku. na kursie, na ktorym bylam po urodzeniu mlodszego syna byly nie tylko mlode mamy, ale np. kobieta po menopauzie, ktora leczyla wlasnie nietrzymanie moczu.
          • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:21
            widzę że "poszłam o jedną buźkę za daleko", bo już kolejna osoba mnie prostujebig_grin



        • mayaalex Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 17:47
          Nie krocza tylko miesni macicy, i akurat to nie to samo co kegel. Finansuja to tez w Belgii, bylam, zaliczylam, polecam. Sesje obejmowaly rowniez miesnie brzucha smile unikaja dzieki temu pozniejszych wydatkow wynikajacych z nietrzymania moczu, obnizenia scianek macicy, etc.
          • memphis90 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 16:08
            Rehabilitacja mięśnia macicy? Eeee, chyba coś pokręciłaś, macicy się nie ćwiczy. Może chodziło o mięśnie dna miednicy?
    • simonkapl Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:30
      Urodzilam 3 dzieci we Francji i jedno co moge powiedziec: dzieci francuskie nie sa wychowywane ale tresowane.I to wszytsko na ten temat.
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:35
        nie bądź wiśnia - powiedz coś więcej!big_grin
      • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 23:27
        taaaaa,
        bo potrafia powiedziec kilka magicznych slow, jak:
        merci,
        bonjour,
        s'il vous plaît,
        biedne dzieciatka
    • hellulah Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:40
      No pacz pani, jakie to logiczne - krytykować poradniki dla rodziców (że zbędne) a samemu robić kasę na pseudo-poradniku dla rodziców smile smile smile

      Stany Zjednoczone to ogromny i bardzo, bardzo zróżnicowany kraj. Pisanie o amerykańskim stylu wychowania bez zwrócenia uwagi na różnice społeczne i kulturowe możesz sobie o kant pośladka rozbić.

      To, że o Francuzach nie można raczej niczego dobrego powiedzieć zakrawa na... hej, to miał być dowcip, prawda?

      Bo inaczej jest zarówno głupota, jak i szowinizm. Ja dziękuję.

      Kobita wymyśliła sposób na zarobieni kilku dolców, ok, jej prawo, ale łykać to jak Sasha... eee, nie, nie.

      Owszem różnice między krajami i ogólnie pojętymi kulturami są, np. we Francji matki mają rozmaite benefity i socjale, o czym w US możesz sobie pomarzyć, no chyba, że akurat twoja firma ma wdrożony jakiś tam plan czegoś. Emancypacja kobiet we Francji także pod wieloma względami przewyższa to, co uskuteczniają bardziej konserwatywne rejony US. I faktycznie, we Francji dziecko jest niejako dobrem narodowym, a w US każdy powinien sobie być sterem i okrętem, byle płynął pod tą samą dumnie napiętą banderą i śpiewał mniej więcej ten sam pełen patosu hymn. Na pewno różnice są, ale cała koncepcja książki - czysto merkantylna i typowo tabloidowa, oparta na generalizacjach, czyli do kosza.
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:55
        > No pacz pani, jakie to logiczne - krytykować poradniki dla rodziców (że zbędne)
        > a samemu robić kasę na pseudo-poradniku dla rodziców smile smile smile
        Halo halo - nikt nie pisał że zbędne! W książce został tylko stwierdzony fakt, że tu jest tak, a tam inaczej! I tylko na podstawie stwierdzenia, że matki amerykańskie są mniej pewne siebie i swoich wyborów można wywnioskować, którą opcję autorka uważa za sensowniejszą!
        No i ta książka nie jest i nie pretenduje do miana poradnika! Opisuje tylko różnice.

        > Stany Zjednoczone to ogromny i bardzo, bardzo zróżnicowany kraj. Pisanie o amer
        > ykańskim stylu wychowania bez zwrócenia uwagi na różnice społeczne i kulturowe
        > możesz sobie o kant pośladka rozbić.
        To prawda, dlatego autorka na samym początku napisała, że porównuje zamożną klasę średnią, bo z taką miała styczność i w USA i we FR.

        > To, że o Francuzach nie można raczej niczego dobrego powiedzieć zakrawa na... h
        > ej, to miał być dowcip, prawda?
        > Bo inaczej jest zarówno głupota, jak i szowinizm. Ja dziękuję.
        To było moje stwierdzenie, nie autorki, więc mnie proszę obciążyć odpowiedzialnościąsmile.
        Rzeczywiście nie znam żadnego Francuza i opieram się na obiegowych opiniach, więc jeśli masz inne zdanie na ich temat, to chętnie je poznam.

        > Kobita wymyśliła sposób na zarobieni kilku dolców, ok, jej prawo, ale łykać to
        > jak Sasha... eee, nie, nie.
        >
        > . Na pewno różnice są, ale cała koncepcja książki - czysto merkantylna i typowo
        > tabloidowa, oparta na generalizacjach, czyli do kosza.

        Nie czytałaś, a już taką zdecydowaną opinię masz? To prawie tak jak ja z tymi Francuzamiwink
        • hellulah Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:04
          > Nie czytałaś, a już taką zdecydowaną opinię masz? To prawie tak jak ja z tymi F
          > rancuzamiwink

          O tym, że o całym kraju i jego mieszkańcach nie można generalizować, to się po prostu wie. Pisanie o Francuzach, że nie można o nich powiedzieć nic dobrego... Ja opinię o książce mam na podstawie tego, co ty uznałaś za najważniejsze do przekazania, czemu miałabym tobie nie ufać? No dobrze, mylę się i zapewne książka jest wynikiem solidnych, popartych literaturą badań etnograficznych. A niech tam smile
          • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:12
            Skoro nie popisałam się z opinią o Francuzach/Amerykanach, to może i mojej relacji z książki nie należy wierzyć?wink

            A na serio - książka w żaden sposób nie należy do kategorii naukowych. Natomiast autorka wystarczająco podparła swoje osobiste doświadczenia i obserwacje badaniami statystycznymi i wywiadami z psychologami, nauczycielami itp, żeby można ją było traktować w miarę poważniesmile
        • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 17:46
          nihiru napisała:

          > Rzeczywiście nie znam żadnego Francuza i opieram się na obiegowych opiniach,


          żeby sprawidliwosci stało sie zadośc, to obiegowa opinia o Polakach jest taka, że smierdza, nie myja sie, maja braki w uzebieniu i cuchnie od nich alkoholem, o Polkach zas, ze nosza krótkie spodniczki wydekoltowane bluzki i buty na obcasie, do tego długie wlosy blond z wyraxnie widocznym odrostem.

          Przyjemnie, co?
    • lajente Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:54
      Różnice jakie są będą w Polsce krytykowane, ponieważ Polki mają bardzo martyrologiczne podejście do macierzyństwa, macierzyństwo je wchłania, jest ono często największą "życiową rolą", a dziecko wynoszone na piedestał staje się najważniejszym członkiem rodziny.
      We Francji macierzyństwo jest jedną z wielu ról jakie pełni kobieta, po urodzeniu dziecka Francuski nie są tylko mamami, ale kobietami, które dbają o siebie, robią kariery, chcą być niezależne - więc szybko wracają do pracy. Nikt ich za to nie potępia, jak to często dzieje się w Polsce, karmienie piersią też trwa krótko i nikt nie mówi, że to "wyrodna matka". Wątki takie jak tu, gdzie kobieta udowadnia kobiecie, która jest gorszą matką, a która lepszą nie mają racji bytu.

      Większość poznanych Polek żyjących we Francji oburzało się na francuskie mamy "jak tak można" - dzieli nas bardzo wiele, mentalnie nie do przeskoczenia.
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:00
        Dokładnie - też mam wrażenie że w Polsce skręca się raczej w kierunku modelu amerykańskiego
    • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:57
      Ameruykanke to wszsko dziwi, ot narody cywilizacji rzowijajacej sie.

      nie wszystko mi sie podoba we Francji, ale i tez nie jest tak, że wszyscy jednakowo wychowuja swoje dzieci.
      Przywiazuje sie uwage do tego, by dzieci zachiowywały sie grzecznie, by nie rozrabiały, czekały na swoja kolej, by były uprzejme. maja sie dostosowac do zwyczajów, oczekuje sie odpowiedniego zachowania np. w restauracji, nie ma podjadania miedzy posiłakami. Nie chcesz jeśc kolacji, to nastepnym posiłek sniadanie (a nie za godzine kanapka).
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:04
        > Przywiazuje sie uwage do tego, by dzieci zachiowywały sie grzecznie, by nie roz
        > rabiały, czekały na swoja kolej, by były uprzejme. maja sie dostosowac do zwyc
        > zajów, oczekuje sie odpowiedniego zachowania np. w restauracji, nie ma podjadan
        > ia miedzy posiłakami. Nie chcesz jeśc kolacji, to nastepnym posiłek sniadanie (
        > a nie za godzine kanapka).

        Moim zdaniem - bardzo sensowne podejście.
        Może gdybym tak robiła, nie miałabym problemów z 3-latkiem, który nie chce normalnie zjeść obiadusmile
    • joxanna Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 13:58
      Z trójki jedno urodziłam we Francji. Ale do niektórych kwestii mogę się odnieść:

      > francuscy rodzice bardzo dbają i kochają dzieci, ale nie uważają, że cały dom powinien się podporządkowywać ich potrzebom

      TAK. nawet pamiętam takie pogadanki przedporodowe w szpitalu, gdzie na każde pytanie (jak karmić, jak spać, jak nosić, jak robic cokolwiek) odpowiedź zaczynała się od sekwencji: tak, jak wam i waszym rodzinom będzie wygodnie. To dziecko wchodzi do rodziny, a nie odwrotnie.

      > ak to się dzieje, że z tych tragicznie rozpuszczonych amerykańskich dzieci wyrastają dorośli, którzy tworzą najbardziej przedsiębiorczy naród na ziemi? o francuzach zaś nikt raczej nie ma nic dobrego do powiedzenia

      NO, NIEZUPEŁNIE. To w zasadzie nic nie mówi o Francuzach, ani o Amerykanach, ale o tym, kto tak twierdzismile. Nie wszyscy Amerykanie są kreatywni, a Francuzi też parę Nobli mają na koncie, parę większych spółek, własny pomysł na państwo, w którym się bardzo wygodnie żyje. No nie wiem, dla mnie USA jest daleko od raju na ziemi, a Francja całkiem blisko. Sama przedsiębiorczość nie jest dla mnie istotną wartością - ale umiejętność życia i zorganizowania sobie pracy, tak, żeby to życie jeszcze istniało - jak najbardziej.

    • dziewczyna_z_plazy Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:02
      Francuskie mamy wracaja do pracy dosyc szybko (koncza karmienie naturalne i sa zdziwione, ze mozna chciec dluzej, komentuja wprost " eeeee, moze w Polsce tak sie robi") dziecko trafia do niani/zlobka, a w wieku lat 3 do bezplatnego przedszkola ( nazywanego szkola, wiekszy jest nacisk na nauke niz zabawe ) i tu upatruje przyczyny roznic. Widuje sceny wcieklosci w sklepach, grymaszenie przy stole i model wychowania "dziecko krol", ale nie mozna uogolniac.
      • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:05
        pewnie, ze jest wsciekłośc w sklepach, pewnie, ze grymaszenia przy stole, w końcu jest to normalna dziecieca natura, tak jak normalne jest sikanie w pieluchy.

        na ulicy, czy z ludxmi dzieci sie maja jednak zachowywac kulturalnie, wyszalec sie moga na placu zabaw, czy na róznych innych zajeciach sportowych.
    • afro.ninja Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:04
      A jak autorka poradnika zapatruje sie na przemoc wobec dzieci? Daje rady jak elegancko trzasnac dziecko w twarz? smile

      kobieta.newsweek.pl/wychowaj-dziecko-po-francusku,51237,1,1.html
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:18
        > A jak autorka poradnika zapatruje sie na przemoc wobec dzieci? Daje rady jak el
        > egancko trzasnac dziecko w twarz? smile

        Elegancko pominęła ten temat milczeniemsmile

        Natomiast ogólny wydźwięk jej książki jest zbieżny z podejściem opisanym w powyższym artykule.
    • wildenthal Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:11
      Ja mieszkam we Francji i nie podoba mi sie tutejszy sposob wychowywania dzieci.
      Matki rzeczywiscie szybko wracaja do pracy, a ze godziny pracy tu sa koszmarne (do 18-19 z powodu przerwy na lunch) to dzieci wychowuja glownie nianki. Jak matka nie pracuje to tez czesto ma nianke, zeby miec czas na swoje fitnesy i inne.
      Mam wrazenie, ze nikt tu do dzieci nie mowi, nie rozmawia z nimi, tylko tak sie placza miedzy krzeslami. Nikt sie nimi nie zajmuje i nie bawi - to dlatego bawia sie same, nie maja innego wyjscia. W rodzinie mojego meza nikt dzieciom nie czyta, nie spiewa, nie mowi wierszykow - od tego jest przedszkole od 2 roku zycia. Starsze dzieci wychowywane sa przez TV i komputery, spedzaja przed nimi mnostwo czasu, zreszta maluchy tez..
      Wszechobecne bicie, klapsy i po twarzy, dziadkowie rowniez, nagminnie w miejscach publicznych, nikt na to nie zwraca uwagi, nikt sie nawet nie obejrzy. To dlatego te dzieci takie grzeczne i zdyscyplinowane. Uczone sa tez, ze maja byc cicho, wiec rzeczywiscie nie slychac ich, moja bratowa jak byla z wizyta to sie nie mogla nadziwic, ze tych dzieci w ogole nie widac i nie slychac (a mialam wtedy po sasiedzku trojke za jedna sciana i dwojke za druga).
      Od stolu rzeczywiscie nie odejda przed doroslymi - bo by dostaly po pysku. Nie grymasza, jak nie chca to nie jedza. Wiedza, ze do nastepnego posilku nic nie dostana do jedzenia.
      Matki po prorodzie maja za darmo 10 seansow rehabilitacji miesni Kegla - super sprawa. Natomiast wiedza o opiece nad noworodkiem zerowa. O wzmozonym czy obnizonym napieciu miesniowym u niemowlakow nikt tu nie slyszal. Nikt tego nie rehabilituje, niemowlaki leza miesiacami w lezaczkach bo tak rodzicom wygodniej. Wozka glebokiego nie uzywa nikt, najmlodsze jezdza w fotelikach samochodowych po prostu.
      Bardzo rzadko raczkuja. Zaczynaja chodzic czesto kolo 18-20 miesiaca. Ze smoczkami lataja bardzo czesto jeszcze w wieku 8-10 lat (to tez rodzicom na reke, przynajmniej sa cicho). Wszedzie tez widze dzieci ssajace kciuki, we wieku wszelakim, znam nawet jedna 16-latke i jedna 18-latke ktora ssa kciuk.
      Nikt tu z dziecmi nie spi w jednym lozku (w ogole nie do pomyslenia), nie usypia sie tez dzieci, zamyka sie drzwi i dziecko ma samo zasnac. Wobec wszystkich francuskich dzieci ktore znam stosowana jest tez metoda karnego krzeselka, jak placze to jest zostawiane samo sobie. Placzacego dziecka sie nie przytula i nie pociesza, bo ono "kaprysi".
      To tak na szybko bo moglabym jeszcze dluuuuugo pisac...
      • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:17
        a przepraszam, gdzie ty mieszkasz w tej Francji?
        wystarczy, że sie ograniczysz do deparetamentu

        Zadziwia mnie to. Może u mnie na prowincji jest inne podejscie, a ty sie obracasz wsród burżuazji
        • melmire Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:36
          Tez sie zastanawiam, bo wsrod moich znajomych (i nieznajomych) troche inaczej to wyglada, to jest, zupelnie inaczej smile Nawet slawnego prania po pysku, ktore widzialam dzieckiem bedac, teraz nie widuje.
        • wildenthal Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:37
          Bretania. Ale mieszkalam pare lat w regionie paryskim i mialam podobne odczucia. Oczywiscie uogolniam, na pewno sa Francuzi wychowujacy dzieci inaczej, ale ogolnie najczesciej spotykam sie z takim podejsciem. Francuzki ktora karmila piersia jeszcze nie poznalam choc na pewno sa. Nawet pani pielegniarka, ktora w szpitalu instruowala mnie jak przystawiac do piersi wyznala, ze swoje karmila butelka.
          • melmire Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:41
            Ja jestem z poludniowego zachodu smile Moja znajoma wlasnie urodzila, karmi piersia, i bedzie w domu przez najblizsze dwa lata. Ale tak jej sie uklada ze moze sobie na to pozwolic.
            Inni znajomi tez wychowuja syna fajnie, bez terroru ale w rozsadnych granicach, czytaja mu, zapisany jest na perkusje, do szkoly cyrkowej, do ludoteki. Mysle ze wiele zalezy od srodowiska z ktorego wywodza sie rodzice smile
            • lajente Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:09
              melmire napisała:

              > Ja jestem z poludniowego zachodu smile Moja znajoma wlasnie urodzila, karmi piersi
              > a, i bedzie w domu przez najblizsze dwa lata. Ale tak jej sie uklada ze moze so
              > bie na to pozwolic.

              Sugerujesz, że Francuzki wracają do pracy bo muszą, a twoja znajoma może sobie pozwolić na siedzenie w domu? Wybacz, ale patrzysz i wyciągasz wnioski typowe dla polskiej mentalności. Francuzki pracują bo chcą.
              • melmire Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:17
                Yyyy, wielu moich znajomych obu plci pracuje za najnizsza krajowa, za ktora nie da sie utrzymac trzech osob. Wiec wiele osob (kobiet czy mezczyzn smile ) pracuje bo musi.
                Nie mowie tu o platnym macierzynskim (16 tygodni z czego minimum trzy przed porodem), tylko o mniej platnym/bezplatnym urlopie rodzicielskim (max 3 lata). Nie kazdego stac na to zeby nie pracowac, niestety sad
                • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:23
                  ale nawet wśród osób które mogłyby sobie pozwolić na niepracowanie jest to niepopularne.
                  tak wyczytałambig_grin
                  • melmire Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:27
                    Zalezy w jakis sferach smile
                  • kamelia04.08.2007 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 15:02
                    > ale nawet wśród osób które mogłyby sobie pozwolić na niepracowanie jest to niep
                    > opularne.
                    > tak wyczytałambig_grin

                    ty masz jakis problem z czytaniem, nieprawdaż?

                    jedne Francuzki wracaja od razu po macierzyńskim, a inne nie.
                    wszystko jest kwestia wyboru, ale nie w sensie, ze albo wracam do pracy, albo bedziemy mieszkac pod mostem, tylko chcemy miec jeszcze wiecej pieniedzy. Te Francuzki "siedzą w domu", bo moga po prostu sobie na to pozwolic, ich męzowie zarabiaja tyle, by utrzymac rodzine.
      • nihiru Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:26
        > Mam wrazenie, ze nikt tu do dzieci nie mowi, nie rozmawia z nimi, tylko tak sie
        > placza miedzy krzeslami. Nikt sie nimi nie zajmuje i nie bawi - to dlatego baw
        > ia sie same, nie maja innego wyjscia. W rodzinie mojego meza nikt dzieciom nie
        > czyta, nie spiewa, nie mowi wierszykow - od tego jest przedszkole od 2 roku zyc
        > ia.

        Zupełnie co innego wynikało z lektury. Rodzice rozmawiają z dziećmi, dużo im czytają i prowadzają na różne dodatkowe zajęcia. Z tym, że o ile amerykańscy rodzice robią to, żeby "pomóc dziecku w rozwoju" i licytują się, który przedszkolak umie już czytać, a który grać na skrzypcach, o tyle francuscy robią to żeby "otwierać dzieciom oczy" (cytuję książkę), czyli zapoznawać je z otaczającym światem.
        tak samo z jedzeniem - nie zmuszają dzieci do jedzenia, ale opowiadają im o różnych smakach, dyskutują z nimi o jedzeniu i konsekwentnie podają im różne produkty do spróbowania. nie ma podejścia typu "chce jeść tylko chleb i parówki? Odpuść, ja też byłam niejadkiem i mi przeszło"

        • peilin Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 14:55
          Z mojej perspektywy - 2 dzieci od 2 roku życia we francuskiej szkole w Warszawie (już 7 lat smile
          - porządek - dzieci wiedzą jak się zachować w szkole, kto to jest nauczyciel, kto dyrektor, że do dorosłych odzywamy się grzeczenie
          - duże wymagania - bardzo szkolne przedszkole
          - brak niańczenia dzieci i rodziców smile
          - duża samodzielność dzieci - rodzice od 6 latków zostawiają/odbierają dziecko na boisku
          - nauczyciele wymagający, ale jednocześnie uważni i dbający o rozwój dzieci.

          Podsumowując jestem bardzo zadowolona, bo dzieciaki są radosne i samodzielne, szkoła jest na moim zdaniem smile dobrym poziomie, dzieci są ucywilizowane.

        • ania_mo Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:04
          Mieszkam we Francji od roku. Nie widziałam jeszcze sławnego "bicia po twarzy" poza pewną zabawą w którą grają na przerwach dzieci w szkole, na koniec której biją się po twarzaw (serio smile.
          To co mi się podoba to wychowanie dziecka do samodzielności. Dużo wolności, zostawienie wyboru i dawanie dzieciom możliwości przeżycia jego konsekwencji. Taki model panuje w szkole moich dzieci. "Nie wchodź do kałuży bo będziesz miał mokre buty" nie posłuchałeś trudno siedzisz do końca lekcji w mokrych (przykład z życia syna)
          Ja się do tego dłużej przyzwyczajałam niż dzieci.
          • afro.ninja Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 16:49
            ania_mo napisał(a):

            > Mieszkam we Francji od roku. Nie widziałam jeszcze sławnego "bicia po twarzy" p
            > oza pewną zabawą w którą grają na przerwach dzieci w szkole, na koniec której b
            > iją się po twarzaw (serio smile.

            Skoro dzieci bawia sie w tak ponizajacy sposob, to znaczy, ze byly bite po twarzy od malenkosci.

            Mysmy jako dzieci grali w dupniaka wiadomo, najczesciej dostawalismy klapsy w tylek.
            • ania_mo Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 18:04
              Muszę zapytać kolegów moich dzieci. Są bardzo otwarte i komunikatywne więc pewnie powiedzą czy mamy ich "leją po twarzy". Myślę że to bardzo stara zabawa i nie wyciągałabym takich wniosków.
              • afro.ninja Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 09:08
                ania_mo napisał(a):

                > Muszę zapytać kolegów moich dzieci. Są bardzo otwarte i komunikatywne więc pewn
                > ie powiedzą czy mamy ich "leją po twarzy". Myślę że to bardzo stara zabawa i ni
                > e wyciągałabym takich wniosków.

                No tak, przemoc jest zabawa.
                • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 09:21
                  je te tiens tu me tiens par la barbichette
                  le premier qui rira aura une tapette

                  zabawa, bardzo stara,
                  polegajaca na trzymaniu sie przez dzieci za brode
                  i patrzeniu sobie prosto w oczy
                  spiewajac:
                  ja trzymam cie za brode
                  ty trzymasz mnie za brode,
                  kto pierszy sie zasmieje ten dostanie "tapette" czyli klapsa, pacniecie reka w policzek (nie ma to nic wspolnego z przemoca)
                  poczym nastepuje cisza i dzieci "wykonuja pojedynek" powagi
                  patrzac sobie w oczy
                  przegrywa ten kto wybuchnie pierwszy smiechem,

                  ot francuska przemoc
                  • afro.ninja Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:26
                    ingryd napisała:
                    >
                    > ot francuska przemoc

                    To juz wole naszego polskiego dupniaka. Bicie po twarzy, nawet lekkie jest naprawde czyms ponizajacym. Jesli czlowiek wyrosl w kulturze, gdzie z liscia rodzice moga bic dzieci kiedym im sie tylko spodoba, to nic dziwnego, ze dzieci bawia sie w taki sposob od wiekow i to w szkole!
                    Bo u nas takie zabawy np. w dupniaka byly zakazane, zreszta taka zabawa, tez miala w sobie duzo elementow ponizenia, na szczescie bawilam sie w nia bardzo rzadko.
                    • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:51
                      alez czy nie mozesz zrozumiec, ze to nie jest BICIE po twarzy?
                      rownie dobrze mogloby to byc zlapanie za nos, czy ucho,
                      nie ma w tym nic upokarzajacego,
                      dzieciaki zasmiewaja sie do lez przy tym
                      dlatego ze celem tej zabawy jest powstrzymac smiech
                      to tak jak polska zabawa pt "cisza na morzu , cisza w kosciele, kto sie odezwie to bedzie ciele..."
                      no kurcze, czlowiek skrecal sie ze smiechu zeby pary z geby nie puscic, bo jak nie to fanta trzeba bylo dac


                      dupniaka nie znam
                      • afro.ninja Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 12:16
                        ingryd napisała:


                        > no kurcze, czlowiek skrecal sie ze smiechu zeby pary z geby nie puscic, bo jak
                        > nie to fanta trzeba bylo dac

                        Wolałabyś dać fanta, czy dostać nawet leciutko w policzek?

                        >
                        >
                        > dupniaka nie znam

                        sjp.pl/dupniak
                        • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 13:22
                          aaaaa... salonowiec,
                          juz wiem,
                          nie grywalam wink

                          jeszcze raz, barbichette nie ma nic wspolnego z biciemporyju
                  • ania_mo Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 13:31
                    To właśnie ta zabawa. I to jedyne "policzki" jakie widziałam.
      • simonkapl Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 17:12
        Lpiej bym tego ujac nie mogla.I nie ma, ze dziecko placze w nocy, ze moze sie zle czuje, potrzebuje czulosci, nie.Ono ma spac, ma drzemac w dzien.
        Niestety, moje dzieci to ufoludki,nie robily nigdy sjest, co w szkole przysparza sporo problemow, nie sa nigdy zmeczonr, zero doudou, smoczka.Jestesmy dziwakamiwinkW przedszkolu jest karne krzeselko, nawet za to, ze dziecko na przyklad za duzo kleju wyleje na kartke.
        Na pewno wiele rzeczy jest tu dobrych, na przyklad wlasnie nie podjadanie miedzy posilkami, nie przegrzewanie dzieci.
        No i niech kazdy wychowuje jak chce.Ja wychowuje po swojemu i nie chce miec dziecka wychowanego przez nianie, bo to ja jestem mama.
      • edelstein Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 19:08

        O kurcze wychowuje syna po francuskubig_grin
        Tez mialam nianke,by miec czas na przyjemnosci.
        Z dzieckiem sie bawie,als spiewanie i mowienie wierszykow odpada.
        Dziecko ma byc cicho kiedy tego sie Od niego wymaga.Co w tym dziwnego? Nie mowiac o tym,ze normalnym jest,ze dzieci odchodza od stolu razem z doroslymi lub gdy ci na to pozwola.
        Dziecko ma jesc to co jest na talerzu,nie chce,nie musi,nastepny posilek jest o zwyklej porze.
        Nie rozumiem tez co dziwnego jest w tym,ze dzieci sypiaja we wlasnym lozku od zawsze.Po to pokoj i lozko Maja.
        U Nas to sie kindersztuba nazywatongue_out

        “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
        Autorem powyzszego zdania jest M.
        • hanna26 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 19:47
          Ja bym to raczej nazwała głupotą matki.
          • edelstein Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 20:25
            Jakies argumenty?
            • gulcia77 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 20:49
              Edel, ty masz być MATKĄ. Stuprocentowa martyrologia i tysiąc lat męczeństwa państwa polskiego wink Ty nie masz innej roli, wyrodna jesteś, a dziecko winno Tobą rządzić co najmniej do 30 big_grin Jak Ci się chce, to wygrzeb sobie jak na mnie forum napadło, jak napisałam, ze kindersztuba jest ważna i że dziecko nie musi siedzieć w autobusie big_grin
              • edelstein Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 21:38
                Ee tam ja tam nawet nie urodzilam,mu dziecko wyciagneli,tak wiec tak czy siak jestem wyrodna.
            • hanna26 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 21:04
              Można to nazwać głupotą matki, można tresurą jak kto woli.
              Ma jeść to co jest na talerzu? Rozumiem że wszystko jedno, czy ma na widok i zapach tego odruch wymiotny, czy nie, ma jeść bo nic innego nie dostanie? Ma być cicho, gdy chce mu się płakać, nie dlatego, że mama je przytuli i pocieszy, ale dlatego, że tak zostało wytresowane. Cóż, chcesz mieć tresowane dziecko, twoja sprawa.
              • edelstein Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 21:35

                Potrafisz czytac czy ci swiete oburzenie wzrok przycmilo?
                Moje dziecko nie musi jesc jesli nie chce,ale nic innego nie dostanie w zamian.Dziwnym trafem nic nie budzi jego odruchow wymiotnych.
                Nie mam pojecia o ci ci chodzi z tym byciem cicho i plakaniem.

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
                • hanna26 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 22:24
                  Chyba przeceniasz swoje możliwości. big_grin
                  Oburzać mogę się na kogoś, kto mi zrobił jakąś krzywdę. A co mnie to może obchodzić, że obca baba tresuje swoje dziecko jak małpkę? Wyrażenie zdziwienia to jeszcze nie oburzenie, prędzej rozbawienie.

                  > Moje dziecko nie musi jesc jesli nie chce,ale nic innego nie dostanie w zamian.
                  > Dziwnym trafem nic nie budzi jego odruchow wymiotnych.

                  Chyba po prostu nie ma wyboru.

                  > Nie mam pojecia o ci ci chodzi z tym byciem cicho i plakaniem.

                  Napisałaś, że dziecko ma być cicho, kiedy się od niego tego wymaga. Normalne dziecko nie zawsze jest cicho, kiedy się tego od niego wymaga. Czasem chce mu się na przykład płakać.
                  • edelstein Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 10:42

                    Ma wybor moze zjesc,nie zjesc,zjesc czesc.W przedszkolu i szkole tez nikt nie bedzie mu specjalnie gotowal i odgrzewal.
                    Nadinterpretujesz,kto napisal,ze wymaga by dziecko bylo cicho gdy chce plakac.Rodzic ani glupi,ani slepy nie jest.
                    -
                    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                    Autorem powyzszego zdania jest M.
      • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 23:42
        nikt tu do dzieci nie mowi, powiadasz,
        beezyduryyy totatlne,
        dziecko tutaj traktuje sie jak normalna istote ludzka
        ani nie uposledzona, ani nadczlowieka, un enfant est une personne,

        nie maja pojecia o napieciu miesniowym,
        chcialam kolezance uswiadomic ze comiesieczne wizyty u pediatry sa OBOWIAZKOWE,

        chodza ok 18-20 msc? nie widzialam takich (a mam staz 26 letni)

        placzacego dziecka sie nie przytula i inne tego typu rewelacje zostawiam bez komentarza, bo klawiatury szkoda
    • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:08
      Zamówiłabym dwójkę francuskich dzieci, najlepiej parka, gdzie je można nabyć? smile
      • ciastko_z_kota Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 15:54
        w Inter Marche albo Auchan.
        • soczek_bez_gazu Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 17:59
          najlepsze w leclercu, 7.99 za kg
          • ania_mo Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 18:16
            Lepiej uważaj. Potem nie wyrobisz na ślimaki i bordeaux. Swoją drogą moja dziewięciolatka poinformowała mnie ostatnio że wszystkie jej koleżanki już próbowały "bordeaux" białego i czerwonego a ona nie (nie wiem dlaczego akurat bordeaux) smile
    • sanciasancia Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 16:48
      Mnie jakoś Patricia Druckman nie przekonuje odkąd przeczytałam wywiad o zdradach. Jako żywo nie widziałam związków, w których ludzie ze sobą są razem, ale nie traktują się poważnie, bo nie są po ślubie.

      W przedszkolu mojej córki i na placu zabaw, dzieci są niezwykle grzeczne i sympatyczne. I zawsze podchodzą i pytają się, czy mogą pobawić się cudzą zabawką, co nie jest normą w Polsce w przypadku trzylatka. Ale może w przypadku bardziej zamożnych okolic, gdzie matka rezygnuje z pracy zawodowej, jest inaczej.
    • d.o.s.i.a Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 17:18
      Mam kolezanke mieszkajaca we Francji. Dobra przyjaciolka. Ale jak mi powiedziala, ze zamyka swoja corke w ciemnej lazience jak ta placze i marudzi to mi sie odechcialo z nia przyjaznic.
      Co zauwazylam w sposobie jej wychowania to to, ze dziecko ma nie grymasic i nie ma prawa miec gorszego dnia, bo jak nie to... ciemna lazienka az sie uspokoi.
      Przyznam, ze zmrozilo mnie to i wielokrotnie sie zastanawialam skad sie to u mojej przyjaciolki wzielo. Teraz juz chyba wiem, ze to wplywy francuskie...
      • simonkapl Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 17:25
        Hmmmm, sadze, ze takie rzeczy to i w Polsce sie dzieja i w wielu innych krajach tez.Wiec nie doszukiwalabym sie na sile wplywow francuskich.
        • d.o.s.i.a Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 18:31
          Normalnie tez bym sie nie doszukiwala, ale znalysmy sie wiele lat i w zyciu nie przyszloby mi do glowy, ze taka metoda moglaby pojawic sie w glowie mojej znajomej ot tak. A jak mi o tym powiedziala, to mialam wrazenie, ze to nie do konca jej metoda. Nie wiem jak to wytlumaczyc dokladnie.
    • gulcia77 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 20:38
      Moja babcia jest w połowie Francuzką i pierwszą część życia spędziła we Francji. Moją mamę wychowała na zasadzie, że dziecko musi się umieć sobą zająć i trzeba go szybko nauczyć samodzielności. Tak zostałyśmy później wychowane my z siostrą, a teraz ja tak wychowuję młodego. I stwierdzam, że to się naprawdę doskonale sprawdza.
      A teraz powiem wam, jak o tym mówiła chrzestna mojej babci (choć nie wiem, jak to brzmiało po francusku, podaję tłumaczenie mojej babci): "Dziecko musi znać swoje miejsce w stadzie". No cóż, uważam, ze to mądre smile
      • azja001 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 22:01
        W takim razie mi ten francuski model odpowiada. Nie trawię matek wiecznie stojących tuż za dzieckiem bo przecież ono takie malutkie i bezbronne. Wiecznie nadopiekuńczych i nie pozwalających ponosić konsekwencji. Nie przekonuje mnie karmienie dzieci do 3 roku życia, dla mnie to zaspakajanie jakichś potrzeb tych matek a nie dzieci, śpiących z niemowlakami a pózniej nie daj Boże z przedszkolakami bo to niby taka więż niesamowita. Udręczone w swojej misji bycia matkami zapominają o swoich potrzebach i wychowują małych egocentryków którzy nie nauczeni liczyć sie z potrzebami rodziców nie liczą się z potrzebami ludzi w ogóle.
        • simonkapl Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 22:18
          Chynie do konca rozumiecie "francukie wychowanie"?Tu nie chodzi o to trzesienie sie nad dzieckiem.One oddaja dzieci do niani jak maja kilka tygodni.Niania ma przecietnie 4,5-cioro dzieci, logiczne , ze sie nimi dobrze nie zajmie.Zmuszane sa do spania w dzien w przedszkolu do 5 lat.W nocy placza, nikt do nich nie pojdzie, nie sprawdzi czesto, czy dziecku cos dolega , czy cos potrzebuje, autentycznie tak jest.Za to smoczki, kciuk w buzi, szmatka do 8 lat to norma.Czy nie wydaje wam sie, ze dzieci w ten sposob zaspokajaja potrzebe czulosci? Maja wychowaywac sie bez rodzicow kiedy skoncza 3 tygodnie, ale smoka w buzi moga miec do 8 lat i to jest ok.Chyba to jest jakis absurd, nie sadzicie?
          Dobrze, ze dzieci jedza na godzine, to mi sie bardzo podoba.Ale nie podoba mi sie na przyklad, kiedy moja 2,5 letnia corka w przedszkolu dostala kare, bo troszke za duzo kleju na kartke wycisnela.Albo dostala kare bo siku nie chciala zrobic ze wszytskimi, mimo, ze tumaczylam pani, ze ona sika 2 razy dziennie zazwyczaj.
          Albo sytuacja: corka sasiadki niechcaco wylala sok u mnie i dostala po twarzy z calej sily.I to jest wlasnie to znanie swojego miejsca w stadzie.
          Sasiadka moja , kiedy dzieci sie klocily o zabawki, zabrala je wszytskie na strych i od tej pory maja tylko kredki i kartki w pokoju i tak juz zostanie.
          I powiem wiecej, dzieci francuskie sa bardzo pewne siebie czesto bezczelne, wszedzie sie czuja jak u siebie, bo od malenkosci szlajaja sie po obcych domach.Fakt, ze nie wolno im wyrazac uczuc, zloscic sie, powoduje, ze maja problem w wyrazeniem emocji w zyciu doroslym.
          Duzo by mowic.Czasem ciezko by pewnie bylo w to uwierzyc.
          Ja swoje dzieci wychowujepo swojemu, walcze o to, zeby szanowano ich "odmiennosc".Podlug rowiesnikow sa bardzo dobrze rozwiniete, co pani w szkole podkresla na kazdym kroku.W kazdym razie, nie musza tulic sie do obcych ludzi, jak to maja tu dzieci w zwyczaju, bo maja dosc czulosci na co dzien.
          • ania_mo Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 23:29
            Myślę że bardzo dużo zależy od środowiska. W Polsce też inaczej się wychowuje dzieci na wsi, w dużym mieście, inaczej w rodzinach robotniczych a inaczej w inteligenckich. Czy mogę zadać pytanie o to gdzie mieszkasz? Ja nie widziałam nigdy ani bicia dzieci, ani 8 latków ze smoczkami, nie wyobrażam sobie też karania dzieci za to że chce im się siku (w szkole jest specjalna pracownica przy toaletach która pomaga dzieciom). Dzieci które poznałam są otwarte, zaproszone do domu zachowują się przyzwoicie-jak to dzieci, bardzo łatwo nawiązują rozmowę. Oczywiście są wyjątki, problemy jak wszędzie. Awantury na ulicach też widziałam, próby wymuszeń na mamach w sklepie, w szkole są bójki. To są dzieci.
            • wildenthal Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 27.06.13, 23:50
              Nie wiem czy to zalezy od departamentu, pewnie bardziej od rodziny. Ja mieszkalam w paru miejscach, to juz obecnie moje trzecie miejsce zamieszkania we Francji i zarowno w Paryzu jak i tu na wsi widuje zarowno bicie jak i wyrosniete dzieci ze smoczkiem. Zeby nie szukac daleko - siostrzenica mojego meza ma 5 lat i ciagle ze smoczkiem, a widzac podejscie rodzicow to jeszcze pare lat pociagnie. 5 lat i smoczek to tu bardzo czesto sie zdarza, widze w przedszkolu corki. A takie bardziej wyrosniete, na oko 8 -10 lat ze smoczkiem to zdarza mi sie widziec normalnie w supermarkecie, na placu zabaw, (zarowno w Paryzu jak i na prowincji)moze nieczesto, ale zapada w pamiec, bo w Polsce nigdy nie widywalam.
              • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 00:18
                5 lat i smoczek, to jak ona do przedszkola chodzi
                bo ze smoczkiem na pewno nie moze,
                chyba ze na lezakowanie,
                od ponad cwiecwieku nie widzialam 5 latkow ze smokami
                czesciej te smoki zastepowane sa kciukiem
                ale palucha nie utniesz
                • wildenthal Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 14:22
                  Tak, widuje smoczki w przedszkolu, jak przychodze i odbieram corke czyli przed i po zajeciach. Na zajecia ze smoczkiem wchodzic nie wolno, tak samo jak nie mozna wniesc na sale ukochanego pluszaka.
                  Comiesieczne wizyty lekarskie z maluchem do 1 roku zycia sa obowiazkowe, ale nie u pediatry - u rodzinnego lekarza ogolnego. Ja mojemu lekarzowi rodzinnemu, ktory pediatra nie byl, co miesiac zglaszalam, ze z synkiem cos jest chyba nie tak, ale bagatelizowal, ze ten typ tak ma. O zadnych rehabilitacjach nikt mi nic nie umial powiedziec i nic nie robilismy. Syn zaczal pozno siadac i chodzic. A inne dziecko w rodzinie meza przekrzywilo sie na prawa strone. Moim zdaniem ewidentnie z tego powodu, ze caly dzien lezalo w lezaczku i to wysoko podniesionym do pozycji polsiedzacej, zeby dziecko moglo swiat ogladac, nie nudzilo sie i nie przeszkadzalo rodzicom. No i to dziecko wygielo sie w luk na jedna strone, tak splynelo na bok w tym lezaczku. Lekarz rodzinny podczas comiesiecznej wizyty nakazal podkladac poduszke pod prawy bok, zeby sie dziecko odgielo. Teraz ma dwa latka, dopiero niedawno zaczelo chodzic, ale jakos tak koslawo.
                  Dzieci tu pozno zaczynaja chodzic - no uogolniam. Znam niejednego maluszka pomykajacego w 12-tym miesiacu. Ale Polsce mam duzo malych dzieci w rodzinie i kilka przyjaciolek z dziecmi i zadne z tych dzieci nie zaczynalo chodzic w wieku 18-20 miesiecy. A tu we Francji zbyt wiele znam przypadkow pozno chodzacych dzieci, zeby sie nie pokusic o uogolnienie. Znam dziecko ktore w 18-tym miesiacu nie potrafilo samo wstawac, nie mowiac o chodzeniu, wiec rodzice zaczeli to dziecko na sile stawiac na nogi, ciagnac za rece - i tak mala nauczyla sie w koncu chodzic. A dopiero potem zaczela sama wstawac na nogi. Ja wczesniej nie wiedzialam, ze taka kolejnosc jest w ogole mozliwa. Mysle, ze tu jest wiecej pozno chodzacych dzieci i to nie przypadek, ale wynik olewackiego nastwienia rodzicow i lekarzy do stymulacji ruchowej.
                  Naprawde znacie jakas Francuzke ktora ma swiadomosc, ze raczkowanie albo niesadzanie dziecka jest wazne? Oni do tego nie przywiazuja zadnej wagi i nie maja bladego pojecia. Ostatnio przed przedszkolem w grupie oczekujacych na odebranie dzieci mam wywiazala sie dyskusja na temat czy dziecko raczkowalo czy nie i prawie zadne - jedno sie turlalo, drugie pomykalo na pupie. W rodzinie meza tez zadne nie raczkowalo. A jak sie kiedys wyrwalam z porada, zeby dziecka nie sadzac, ze samo powinno w swoim czasie usiasc, bo mi szkoda sie tamtego dziecka zrobilo, mialo ze 4 miesiace, to popatrzyli na mnie jak na kosmite. Jak dodalam, ze przez to sadzanie najprawdopodobniej nie bedzie raczkowac, to sie juz pograzylam zupelnie. Zupelnie nie wiedzieli o czym ja gadam. I uslyszalam, ze wszystkie nianki ktore mieli, osoby teoretycznie ksztalcone do opieki nad dziecmi, sadzaja swoich podopiecznych.
                  Nie znam arystokratow, normalni ludzie, klasa srednia.
                  No przytulaja, caluja, kochaja przeciez. Ale nie jak dziecko placze, kaprysi, ma atak histerii - wtedy idzie na karne krzeselko lub do swojego pokoju i ma przemyslec w samotnosci.
                  No mowia do nich, rozmawiaja na pewno, ale chyba w zaciszu domowym, bo mam takie wrazenie na wszystkich zjazdach rodzinnych, przyjeciach, imprezach przedszkolnych itd, ze dzieci lataja samopas i nikt nie zwraca na nie uwagi. Dorosli rozmawiaja ze soba i zajmuja sie soba.
                  Dzien dobry, dziekuje itd. - piekne slowa. Z tym ze widzialam scenke jak dziecko nie powiedzialo dziekuje po czym mama pacnela je w glowe i pouczyla "powiedz dziekuje". Taki sposob uczenia grzecznosci mi nie odpowiada.
                  Joga, karate i inne fitnesy dla mam to cudna sprawa, o ile jest jakas rownowaga w potrzebach mamy i dziecka, bo jesli dziecko siedzi nonstop u nianki czy sasiadki, a mama prowadzi zycie towarzyskie jak bezdzietna singielka to dla mnie cos jest nie tak.
                  Wspolne obiady sa bardzo wazne. U mnie w domu tez jemy o stalych porach, razem przy stole. Ale widzialam kiedys dziecko ktore juz nie moglo do konca wysiedziec, marudzilo, wiec uslyszalo, ze jak sie tak bedzie zachowywac to dostanie kare. Siedzialo spokojnie do konca i sie nie odzywalo. Jesli tak ma wygladac budowanie radosnej atmosfery wspolnych rodzinnych posilkow to ja dziekuje.
    • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 00:13
      wywolana do tablicy sie czuje,
      2 dzieci urodzonych i wychowanych nad sekwana (dzisiaj to juz 20 latki)
      umiejscowienie : paryz, klasa srednia,
      ten poradnik kiedys czytalam
      i fakt jest cos w tym (poznalam kilka mam amerykanskich)
      roznica jest dosyc duza,
      ogolnie podejscie do dzieci i ich wychowanie "francuskie" bardzo mi odpowiada
      jest jedna glowna zasada
      dziecko jest czlowiekiem
      istota ludzka rozumna,
      wiec nie traktuje sie go jak kaleke, ani jak nadczlowieka,
      nasza pediatra bardzo ladnie ucinala moje zapedy matkopolkowskie
      mowila spokojnie :
      pani kowalska,
      pani syn, jest dzieckiem inteligentnym, nie ma problemow ze sluchem,
      wiec wystarczy mu wytlumaczyc raz, ewentualnie 2 razy gdyby miala pani watpliwosci ze nie zrozumial, i na tym koniec, moze byc pani pewna ze dotarlo.
      mowila mi : dziecko potrzebuje byc czasami samo, czasami potrzebuje sie nudzic, musi miec rowniez obowiazki (nie tylko same prawa);
      tak tutaj dzieci uczy sie jako pierwszych slow : dziekuje, poprosze, przepraszam,
      to takie magiczne wytrchy ktore otwieraja wiele drzwi w zyciu.
      dzieci jedza posilek przy stole razem z reszta rodziny bo sa jego czescia,
      jedza to co jestna stole przygotowane dla wszystkich, czasami sa to ich bardziej ulubione dania, czasami mniej (no ale na cukierkach i frytkach nie wyrosna w zdrowiu)
      sa socjalizowane wczesniej i ucza sie szacunku do innych, nie sa dzikie, nie chowaja sie za mame, nie czepiaja sie spodnicy i nie szepca do ucha.
      i wiedza ze RODZICE to tez ludzie, maja swoje lepsze i gorsze dni, ze mama w kazdy piatek popoludniu chodzi na rysunek/yoge/basen/czy japonski, a tata w niedziele ma sesje gitarowa/gra w noge/tenisa/czy rower

      bo dzieci to ludzie
      ale rodzice tez ludzie



      • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:59
        Bardzo zdrowe podejście, niestety współczesne wychowanie jest inne.
    • mruwa9 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 01:13
      dwie moje przyjaciolki sporo czasu w swoich latach studenckich spedzily we Francji. Na studiach,oraz jako au pair. Ich obserwacje (spojne, aczkolwiek obie dziewczyny sie nie znaja i chyba nawet nie wiedza o swoim istnieniu, bywaly we Francji w roznych okresach,a mimo to ich opowiesci sa do siebie bardzo podobne): Francuzki moga byc zadbane po porodzie, bo bardzo szybko zatrudniaja nianki i to one przejmuja caloksztalt opieki nad dzieckiem. Do pani matki /pana ojca dzieci przychodza co najwyzej na audiencje, gdy to pani matka/pan ojciec ma taka fanaberie, a nie wtedy, gdy dziecko ma taka potrzebe. Od zaspokajania potrzeb dziecka jest niania. Na porzadku dziennym znajduja sie solidne kopniaki w tylek lub policzkowanie, jako sposob dyscyplinowania dzieci przez rodzicow.
      W ten sposob rzeczywicie mozna wyhodowac pokorne dziecko, ale jakos niespecjalnie przekonuje mnie ten model rodzicielstwa.
      Wole moje humorzaste i wybredne kulinarnie diably wcielone.
      • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 05:40
        z calym szacunkiem naleznym,
        to w wieku studenckim, jeszcze jako "au paire" (i to na obczyznie)
        to ma sie mierne pojecie o wychowywaniu dzieci.
        acha i nienlezy mylic
        chowania(czesto stosowanego w polsce) z wychowywawniem
        mowienia do.. z rozmowawianiem z...
        • duzeq Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 08:38
          Z calym naleznym szacunkiem - w wieku studneckim niekoniecznie zwraca sie uwage na wychowanie, natomiast dzieki aupairowaniu jak najbardziej mozna sobie jakis poglad wyrobic.
          Tym bardziej, jezeli aupairka w domu z rodzina mieszka.

          > chowania(czesto stosowanego w polsce) z wychowywawniem

          Z drugiej strony, jezeli au pair na obczyznie nie ma pojecia na temat wychowania w danym kraju, to o zwyczajach wychowywania w PL nie ma tez osoba, ktora od 26 lat mieszka we Francji.

          • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 09:47
            dzieki aupairowaniu jak najbardziej mozna sobie jakis
            > poglad wyrobic.
            > Tym bardziej, jezeli aupairka w domu z rodzina mieszka.

            mlodym dziewczeciem bedac (zanim wyemigrowalam "za chlopem"), wlasnie w ten sposob w wakacje szlifowalam swoj francuski, i serio bylam przerazona WSZYSTKIM,
            bo sama, wsrod obcych, inne zwyczaje, inna kuchnia, inaczej scielone lozka,
            a dzieci to juz byl dla mnie koszmar, nie mialam zielonego pojecia o ich wychowaniu a nie zabralam ze soba zadnej instrukcji obslugi.
            wiec z cala odpowiedzialnoscia, po latach, moge powiedziec ze NIC wtedy nie zrozumialam

            ezeli au pair na obczyznie nie ma pojecia na temat wychowani
            > a w danym kraju, to o zwyczajach wychowywania w PL nie ma tez osoba, ktora od 2
            > 6 lat mieszka we Francji.

            hmmm, do polski niecale 2000 km, 1h50 samolotem, i cala moja rodzina
            wiec nie zapomnialam po polsku mowic wink
            swieta, wakacje, uroczystosci rodzinne, srednio raz na 2 msc w-e,
            mam kuzynow, przyjaciol, ktorzy maja dzieci i akcje widzialam przednie

            latanie na spacerze za 3latka z kotletem i wpychanie jej do buzi
            kanapki pokrojne w kosteczke na talerzyku w zasiegu reki przez CALY DZIEN,
            biegi za delikwentem na placu zabaw z bananem
            i : AM (znaczy, polknij)
            nie rusz, to beeeee,
            zrobimy mniam, mniam,
            pojdziemy kapciu, kapciu

            itd, itp
            mialam czasami wrazenie ze to nie dzieci tylko
            wielkie otwory jamochlonne do pozerania produktow spozywczych
            z dwucyfrowym iq, ktore nie potrafia zrozumiec poprawnie zbudowanego zdania, wiec nalezy porozumiewywac sie z nimi jakims specjalnym jezykiem dla istot z deficytami

            moglabym tak w nieskonczonosc

            • duzeq Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:12
              > wiec z cala odpowiedzialnoscia, po latach, moge powiedziec ze NIC wtedy nie zro
              > zumialam

              To jest twoj osobisty problem. Ja zrozumialam po paru miesiacach nieprzyjemnosci mieszkania z francuska rodzina jak nie powinno wygladac wychowywanie dzieci.


              swieta, wakacje, uroczystosci rodzinne, srednio raz na 2 msc w-e,
              > mam kuzynow, przyjaciol, ktorzy maja dzieci i akcje widzialam przednie (...)
              > mialam czasami wrazenie ze to nie dzieci tylko
              > wielkie otwory jamochlonne do pozerania produktow spozywczych
              > z dwucyfrowym iq, ktore nie potrafia zrozumiec poprawnie zbudowanego zdania, wi
              > ec nalezy porozumiewywac sie z nimi jakims specjalnym jezykiem dla istot z defi
              > cytami
              >
              > moglabym tak w nieskonczonosc

              No widzisz, widocznie z takiej rodziny pochodzisz. Ja NIGDY, nigdy w zyciu nie widzialam takich akcji wsrod dzieci w mojej rodzinie, u przyjaciol, znajomych etc.
              • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:45
                Ja zrozumialam po paru miesiacach nieprzyjemnosc
                > i mieszkania z francuska rodzina jak nie powinno wygladac wychowywanie dzieci.

                odwracam : no coz, zle wybralas rodzine

                No widzisz, widocznie z takiej rodziny pochodzisz. Ja NIGDY, nigdy w zyciu nie
                > widzialam takich akcji wsrod dzieci w mojej rodzinie, u przyjaciol, znajomych e

                oj to malo widzialas,
                zostawmy wiec rodzine, proponuje sie przejsc na dowolny plac zabaw w warszawie i poobserwowac przez pol godziny,
                konia z rzedem jak nie zobaczysz i nie uslyszysz w/w zachowan,

                To jest twoj osobisty problem. Ja zrozumialam po paru miesiacach nieprzyjemnosc
                > i mieszkania z francuska rodzina

                cos mnie sie zdaje, ze to ty mialas problem z ta francuska rodzina, tylko ze tego nie zrozumialas
                • duzeq Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 12:09
                  ieci.[/i]
                  > odwracam : no coz, zle wybralas rodzine

                  Ale ja nie bede sie upierac, ze to jest jedyny model wychowania we Francji, chociaz jak NIE nalezy postepowac z dziecmi utkwilo mi na dobre w glowie dzieki temu, ze w tej okolicy dobrze usytowanych Francuzow z wyzszym wyksztalceniem bylo wiecej Polek, ktore pracowaly jako aupairki. Spotykalysmy sie na placach zabaw i mialysmy te same odczucia. Ot, tyle odnosnie wybrania zlej rodziny.

                  > zostawmy wiec rodzine, proponuje sie przejsc na dowolny plac zabaw w warszawie
                  > i poobserwowac przez pol godziny,
                  > konia z rzedem jak nie zobaczysz i nie uslyszysz w/w zachowan,

                  Naprawde na placach zabaw widzisz matki z talerzykami, ktore biegaja za pieciolatkami i robia mniam, mniam? Powiedz ktory to plac w W-wie, przyjade te cuda obejrzec.

                  > cos mnie sie zdaje, ze to ty mialas problem z ta francuska rodzina, tylko ze te
                  > go nie zrozumialas

                  Ale czego dokladnie mialam nie rozumiec? Bylo pare rzeczy, ktorych nie rozumialam, owszem, bo jak dla mnie wychodzenie z ryczacymi i stesknionymi dziecmi w sobote rano na plac zabaw, po to zeby mama i tata mogli w spokoju poczytac gazete (dzieci widzialy rodzicow w ciagu tygodnia w okolicach kolacji, po czym byly wrzucane do lozek) bylo kosmosem. Wieczne udawadnianie wyksztalconym ludziom, ze 15 lat po upadku komunizmu nie rajcuje mnie papier toaletowy w kwiatki, ani stara wieza hifi, ani kolorowy telewizor, ani mieso (!!) bylo dla mnie juz w ogole zderzeniem z innym uniwersem.
                  Stad nieprzyjemnosc mieszkania - myslalam, ze od tych (wg Ciebie) jakze otwartych na inne kultury Francuzow mozna bylo spokojnie wiecej wymagac.
                  • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 12:12
                    No co Ty, wg tego forum to tylko Polacy są takimi ciemniakami, na pewno nie kraje zachodnie.
                  • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 12:59
                    wiesz czego nie zrozumialas?
                    wlasnie tego ze mozna zyc inaczej,
                    mam wrazenie ze bardzo zle sie czulas w tej rodzinie
                    bo reguly ich funkcjonowania byle inne od znanych ci i wyniesionych z domu
                    a mam wrazenie ze jestes pomieszaniem ogromu kompleksow z bardzo wysokorozwinietym ego,
                    i trudno ci jest otworzyc sie na INNE,

                    nie potrafisz zrozumiec ze rodzice po calym tygodniu ciezkiej pracy i opieki nad dziecmi
                    zmeczeni, niedospani, ciagle goniacy z roboty do szkoly i przedszkola,
                    maja ochote pospac dluzej czy nicnierobic sobotnim rankiem,
                    no zgroza to,
                    i nijak sie ma do uyebania polskomatkowskiego,
                    gdzie z cierpieniem na twarzy i worami pod oczami jestesmy bohaterkami zwanymi MATKA
                    tylko w zaciszu ognisk domowych
                    wlasnie te bohaterki czesto nie wyrabiaja psychicznie i fizycznie czego efektem jest przepalenie bezpiecznikow i wrzask i lansko na potege,
                    wiec tak,
                    mnie rowniez zdarzalo sie miec opiekunki do dzieci w wakacje, bo marzylam o jednym
                    WYSPAC SIE
                    i poczytac poranna gazete,
                    i nie mialam z tego powodu wyrzutow sumienia
                    wrecz przeciwnie
                    wiedzialam ze wakacje sa rowniez dla mnie
                    ja tez chce odpoczac
                    ja MUSZE odpoczac
                    zeby byc fajna, usmiechnieta mama dla moich dzieci
                    jezdzaca z nimi na wrotkach, grajaca w uno i monopol, bawiaca sie w batalie poduszek, itp itd


                    à propos placow zabaw w ojczyznie mojej,
                    powiedz duzeq, czy ty masz dzieci?
                    i czy nigdy nie widzialas matki latajacej za jasiem z banankiem lub kanapeczka?
                    i nigdy w zyciu nie uslyszalas " nie ruszaj , to beeee"?

                    to moze inne forumki sie wypowiedza, czy to ja mam pecha, czy ty problemy ze wzrokiem i sluchem wink

                    • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 15:54
                      ingryd napisała:

                      Ja sie zajmowalam dziecmi na wakacjach w tym na wyjazdach na wakacje cala rodzina.
                      I mam identyczne spostrzezenia. Juz napisalam wczesniej: moim obowiazkiem jako auperki bylo trzymanie dzieci z daleka od rodzicow, zeby im z ciagu dnia nie "przeszkadzaly". Bylismy czesto wszedzie razem czy to w domu, czy na plazy, czy na przyjeciu urodzinowym kuzyna itp. i dzieci nie mialy dostepu do rodzicow.
                      W ciagu miesiaca albo i wiecej wypoczynku zero jakiegokolwiek checi, zeby z dzieckiem spedzic czas. Od tego bylam ja. A w ciagu roku do tego zwykle byla inna studentka tez z zagranicy ale studiujaca we Francji. Wtedy a byly to moje pierwsze wyjazdy na zachod bardzo mi sie to podobalo ale mialam wtedy 19-20 lat. Dopiero potem, kiedy dojrzalam do zalozenia wlasnej rodziny dotarlo do mnie ze to wcale takie fajne nie bylo.
                    • duzeq Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 15:57
                      > bo reguly ich funkcjonowania byle inne od znanych ci i wyniesionych z domu
                      > a mam wrazenie ze jestes pomieszaniem ogromu kompleksow z bardzo wysokorozwinie
                      > tym ego,
                      > i trudno ci jest otworzyc sie na INNE,

                      A wiesz czego ty nie zrozumialas? ze na podstawie dwoch zdan nie buduje sie nieudolnych pseudoanaliz pscyhologicznych, ktore nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia, bo to swiadczy tylko o niskim intelekcie wypowiadajacego sie.
                      Nie zrozumialas rowniez tego, ze na podstawie dwoch zdan dalej nie masz zielonego pojecia dlaczego odrzucily mnie metody wychowawcze. Ze nie chodzilo tylko o sobotnie czytanie gazety, chodzilo o to, zeby dzieci przebywaly poza zasiegiem wzroku i sluchu rodzicow mozliwie jak najdluzej, najlepiej do wieczora. Nawet w weekendy. A rodzice uyebani nie byli, zapewniam, szczegolnie pan ojciec, ktory wysypial sie w tygodniu do 12:00.
                      Dlatego pomine reszte o worach matkopolskich i jakichs paranoicznzych wizjach wrzasku i lansku na potege, bo tu ci sie tak bezsensownie pojechalo, ze az zal.

                      ja MUSZE odpoczac
                      > zeby byc fajna, usmiechnieta mama dla moich dzieci
                      > jezdzaca z nimi na wrotkach, grajaca w uno i monopol, bawiaca sie w batalie pod
                      > uszek, itp itd

                      O, widzisz, i tego tez nie rozumiesz. Jezeli masz opiekunke po to, zeby oddechnac chwile, ale pozniej byc dla dzieci- to jest jak najbardziej ok. Ja w tej rodzinie nie widzialam praktycznie zadnego czasu poswiecanego dzieciom, oprocz rozmow przy kolacji.

                      > powiedz duzeq, czy ty masz dzieci?

                      Mam.

                      > i czy nigdy nie widzialas matki latajacej za jasiem z banankiem lub kanapeczka?
                      > i nigdy w zyciu nie uslyszalas " nie ruszaj , to beeee"?

                      NIe, na placach zabaw nie widzialam matki latajacej z banankiem lub kanapeczka. Nie ruszaj, bee, owszem, slyszalam, ale do dzieci raczkujaco-nieudolnie stojacych probujacych wsadzic sobie do buzi jakies syfy wygrzebane z piaskownicy. ty masz ten problem, ze jestes frankofilem, wiec nie ma szans, zebys na podstawie jednego incydentu w Polsce nie zbudowala sobie od razu jakiejs powalonej teorii.
                    • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 16:10
                      No właśnie, podejście do macierzyństwa we Francji jest zupełnie inne niż w Polsce.
                      I gdybym miała wybierać tylko z tych dwóch, na pewno wolałabym francuskie niż martyrologiczne polskie.
                      Uderzyło mnie w tym wątku, że niektóre panie nie zdają sobie sprawy, nie wyobrażają, że są na świecie kobiety, które mimo dużego majątku rodzinnego/oszczędności/świetnie zarabiającego męża/whatever chcą pracować. No to ciekawe skąd się wzięły pracujące na etat matki-Skandynawki, Nowozelandki, Australijki, Belgijki, Francuzki, Islandki, Kanadyjki, Amerykanki, Brytyjki, a nawet Holenderki -choć te akurat to częściej na pół etatu.
                      Dla większości ludzi dzieci są ważnym elementem życia, pewnie nawet najważniejszym, ale nie jedynym. O dziwo, u mężczyzn jest to społecznie akceptowalne, ale niech kobieta w Polsce powie mając małe dziecko, że pracuje, chociaż nie musi- od razu nazwą ją wyrodną matką.
                      • duzeq Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 17:13
                        Ja mam wrazenie, ze zle sie podpielas, bo o stosunku do pracy akuratnie w tej czesci watku nie bylo, ale mam pewna uwage: takie szafowanie o pedzie do pracy kobiet z tzw. krajow zachodnich trzeba by bylo moze skorelowac z pewna rzeczywistoscia.
                        W Holandii nie ma panstwowych zlobkow, za prywatne trzeba bulic do 1200 euro mies. Jezeli jeden rodzic nie pracuje, nie nalezy sie ani euro dofinansowania. Teraz wyobraz sobie ile musialby zagarniac taki jeden "utrzymywacz", zeby wyslac dwojke dzieci do zlobka w tym samym czasie. Zatem matkom (i co charakterystyczne, wlasnie matkom) o wiele bardziej oplaca sie isc do roboty na niepelny etat, chyba ze ktos sie zdecyduje na siedzenie w domu z dzieckiem do 4 roku zycia.

                        O dziwo, u mężczyzn jest to społecznie akceptowalne, ale
                        > niech kobieta w Polsce powie mając małe dziecko, że pracuje, chociaż nie musi-
                        > od razu nazwą ją wyrodną matką.

                        Ale o jak malym dziecku mowimy? Nie sadze, zeby ktos biegl w podskokach do pracy po miesiacu (pomijam casus Srody).
                        • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 17:40
                          Możliwe, że źle się podpięłam.
                          Tak, są kobiety, które wolałyby zostać z dzieckiem w domu, ale nie zapominajmy, że cała masa matek po prostu chce pracować zawodowo, a spora część może i wolałaby zostać w domu, gdyby miała duże oszczędności, z których można żyć do kresu swych dni, ale absolutnie nie chce ani przez chwilę być w pełni zależna finansowo od męża, partnera.
                          Wiesz, mi koleżanka powiedziała, że sąsiadka jest wyrodną matką. Sąsiadka wróciła do pracy po macierzyńskim plus wypoczynkowym, z dzieckiem został mąż. W domu mieszkało też dwoje niepracujących dziadków. Przy czym koleżance absolutnie nie przeszkadzało, że jej własny mąż widuje swoje malutkie dziecko na święta i w wakacje. I takim przykładów ja znam sporo, a i na forum było ich mnóstwo. Nie zapominajmy jak wielka występuje w Polsce presja na kobiety, żeby wychowywały małe dzieci samodzielnie, w domu.
                    • memphis90 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 16:45
                      > nie potrafisz zrozumiec ze rodzice po calym tygodniu ciezkiej pracy i opieki na
                      > d dziecmi
                      > zmeczeni, niedospani, ciagle goniacy z roboty do szkoly i przedszkola,
                      > maja ochote pospac dluzej czy nicnierobic sobotnim rankiem,
                      Ojej, biedactwa. Ale zaraz, zaraz.... Czy przed chwilą francuski multitasking (matka, pracownik, użytkownik fitnessklubu, balangowicz używający życia, realizująca ponadto własne pasje) nie był wychwalany pod niebiosa, w opozycji do polskiego siedzenia w domu i karmienia cyckiem do 2rż?

                      > gdzie z cierpieniem na twarzy i worami pod oczami jestesmy bohaterkami zwanymi
                      > MATKA
                      > tylko w zaciszu ognisk domowych
                      > wlasnie te bohaterki czesto nie wyrabiaja psychicznie i fizycznie czego efektem
                      > jest przepalenie bezpiecznikow
                      Eeeee, jak to? Trzy wersy wcześniej wykończony psychicznie i fizycznie był francuski rodzic, a nie matkapolka wychodząca w weekend z dziećmi na plac zabaw.... Zdecyduj się wreszcie!
            • memphis90 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 16:38
              > a dzieci to juz byl dla mnie koszmar, nie mialam zielonego pojecia o ich wychow
              > aniu a nie zabralam ze soba zadnej instrukcji obslugi.
              To jak mogłaś zatrudnić się jako aupair? To, że dla Ciebie dzieci to był kosmos nie znaczy, że jest nim dla każdej innej dorosłej, jak by nie było, dziewczyny.

              > moglabym tak w nieskonczonosc
              >
              Ale dalej o swojej rodzinie, tak?
        • memphis90 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 16:31
          > to w wieku studenckim, jeszcze jako "au paire" (i to na obczyznie)
          > to ma sie mierne pojecie o wychowywaniu dzieci.
          Jasne, 20-latka przez rok zajmująca się cudzym dzieckiem 24/7 ma mierne pojęcie o wychowywaniu, ale 21-latka, która właśnie wypchnęła potomka z macicy jest ekspertem, prawda?
    • marychna31 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 07:13
      ja znam z opowiadań dwóch najlepszych przyjaciółek, które jeżdziły przez wiele wakacji jako au pair. Do bogatych rodzin, mieszkających w zamkach, arystokratów, rodzin wielodzietnych, katolików - wymagających aby przyjezdzające z Polski opiekunki były katoliczkami. Obie mi opowiały, że dzieci przez całe dnie nie widywały rodziców, do towarzystwa miały tylko siebie i opiekunkę. Starsze miały w obowiązku opiekowac się młodszymi. Dzieci całkowicie samopas - zasada naczelna- nie zawracac głowy rodzicom.
      • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 08:00
        Ja jezdzilam do francuskich rodzin jako operka przez cale studia. Wtedy bylam zachwycona ale wtedy to ja mialam lat 19-22 i sama bylam prawie dzieckiem. Pelnilam role bardziej starszej siostry, kuzynki niz typowej opiekunki w tych rodzinach i wszystko mi sie wydawalo ekstra. Teraz po 30 jako matka juz tak bezkrytycznie na te rodziny nie patrze. Rzeczywiscie dzieci w tych rodzinach byly bardzo grzeczne, ulozone i posluszne. nawet ja, mloda dziewczyna bez zadnego dzieciowego doswiadczenia nie mialam zadnego problemu z nimi a czasem bylo ich sporotongue_out Czasami sie zastanawialam po co rodzice tyle kasy na mnie daja, funduja wakacje, wyjscia itp. a ja przeciez nic takiego nie robie. Zdecydowanie wtedy tez chialam miec takie dzieci ale dopiero kiedy urodzilam swoje to zrozumialam, ze cena za takie grzeczne dzieci jest zdecydowanie za wysoka.
        Aha moje dzieci tez nauczylam siedziec przy stole i nie dojadac miedzy posilkami. Bez takiego drylu
      • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 09:50
        brrrrrr,
        zapewniam cie,
        nawet we francji arystokracja to rasa na wyginieciu wink
        • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 11:03
          Ja znam kilka rodzin francuskich w tym tylko jedna arystokratycznatongue_out
          I mam obserwacje podobne do kolezanek. Moim zadaniem jako opiekunki na wakacjach, kiedy i rodzice mieli wolne bylo trzymanie dzieci z dala od rodzicow. To ja zawsze chodzilam na spacery, to ja sie bawilam na plazy, to ja musialam zabawiac zeby rodzicom nie "przeszkadzaly" bo rodzic mial inne zajecie. Caly dzien dziecko moglo miec rodzica w zasiegu wzroku ale dostepu do niego mialo tylo co w czasie posilku.
    • aguar Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 10:12
      Jak tak czytam te wypowiedzi, to mam wrażenie, że takie wychowanie to nic nowego, że u nas też tak się wychowywało pół wieku-wiek temu. Tam się po prostu postęp nie przyjął...
      • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 12:01
        I to było lepsze wychowanie niż obecne (w Polsce).
        • memphis90 Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 16:50
          To sobie urodź i tak wychowaj. Najłatwiej się mówi tym, które dzieci nie mają. Taka Mucha na przykład plotła androny, że matkom mózg się zamienia w kaszę, bo rozmawiają o swoich dzieciach; a jak tylko wypchnęła z macicy własnego potomka, to zaczęła wywalać usmarowane kupą pieluchy na stoliki w restauracji i uważa, że to normalne (choć dla większości matek to akurat było obrzydliwe i idiotyczne).
          • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 29.06.13, 12:53
            Nie każdej odbija po porodzie, moja rodzona siostra nie trzęsła się nadmiernie nad dzieckiem i klapsa nieraz dała (ja zresztą też), no ale ona nie została matką w starszym wieku, takie są najgorsze, trzęsą się nad dzieckiem jak nad złotym jajem, poprzestają na jedynaku bo najczęściej wiek nie bardzo już pozwala na jeszcze jeden rozród, wychowują dzieciaki na kaleki lub zapatrzonych w siebie egoistów.
    • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 18:28
      Tak na podsumowanie :

      Polska: 1,32. Francja: 2,08. To przepaść

      zgadnijcie o czym mowa?
      • franczii Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 18:36
        no ale jaki to ma zwiazek z wychowywaniem?
      • rhaenyra Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 18:39
        afganistan 5,64
      • gazeta_mi_placi Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 29.06.13, 12:46
        A czy są jakieś dostępne dane gdzie piszą ile dzieci przypada statystycznie we Francji, ale odnośnie tubylców, a nie imigrantów? Są takie dane? Byłabym ich bardzo ciekawa smile
        • ingryd Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 29.06.13, 19:11
          echhhh... od razu ten refleks czystosci rasy, pogratulowac...
          jest to wskaznik dzietnosci dotyczacy FRANCUZEK, czyli srednia ilosc dzieci urodzonych przez kobiete obywatelstwa francuskiego.
          wbrew obiegowym opiniom w jednokulturowej polsce,
          najwiecej dzieci rodza kobiety biale, z sredniej/burzuazyjnej klasy,
          3 dzieci w rodzinie jest czestszym zjawiskiem niz jedynak,
          rodziny katolickie, (te od manifestacji przeciwko malzenstwu dla wszystkich) oscyluja miedzy 3 a 10 (z tych ktore znam osobiscie)
    • undoo Re: wychowanie po francusku - kto zna z autopsji? 28.06.13, 21:09
      Cala ksiazka jest duzym fotomontazem. Wcale sie tak dzieci we Francji nie wychowuje, jak ona pisze. Jedna rzecz maja super - rehab po porodzie. I wspolne posilki.

    • kamelia04.08.2007 do tych wszystkich "operek" 28.06.13, 23:55
      nie obrazcie sie, ale nie znacie za bardzo francuskiego modelu wychowania i to z dwoch powodow.
      Po pierwsze nie ma jednego francuskiego modelu. Ilu Francuzow, tyle modeli

      Po drugie, bylyscie zaproszone jako "operki" do bardzo zamoznych rodzin, arystokracji, czy burzuazji. To samo by bylo wsrod angielskich czy innych nacji bogatych. Cecha charakterystyczna tych zamoznych klas jest to, ze ci ludzie maja sporo sluzby, ktora ma im ulatwiac zycie po pracy. Maja sprzataczki do sprzatania, kucharki do gotowania i nianki do pilnowania dzieci (i czasami do bycia "bardziej milymi" dla pana domu).
      Jest to normalne, ze ci ludzie chca miec w weekend troche spokoju i dlatego was zatrudnili. Wy przenosicie to na calosc, to tak, jakbyscie pracowaly w sadzie przy rozwodach i alimentach i uwazaly, ze rozwodza sie wszysdtkie malzenstwa i wszystkie kobiety szarpia sie ze swoimi bylymi o alimenty.


      Podtrzymuje, to co powiedzialam: dzieci uczy sie od malego dobrych manier, zachowywania sie odpowiednio do okazji, znania swojego miejsca w szeregu, sluchania polecan pani w szkole czy przedszkolu, wspolnego jedzenia przy stole i nie podzerania miedzy posilkami - nie ma czegos takiego, jak jogurcik godzine czy pol godziny przed obiadem.
      Na placu zabaw matki czy nianki siedza sobie na lawce i gadaja, a dzieci biegaja. Nie ma tak, ze lata mamuska z banankiem za dzieciakiem.

      Jest sporo sensu w tym wszystkim, ile razy wezmie mnie cholera, bo nie moge spokojnie z mezem porozmawiac, bo jedna albo druga albo wchodzi w slowo, albo czegos chce, albo probuje rzadzic muzyka w samochodzie. Ile razy sie wnerwie, gdy mowie 15 razy wloz kurtke, bo idziemy do przedszkola, raz wystawilam na zimna klatke schodowa, to zaraz sie ubrala.

      Co innego jest niemowle, ktore potrzebuje milosci, bliskosci i noszenia, a co innego dwu czy pieciolatek, ktory potrzebuje konsekwencji i wyznaczania granic (i tez milosci).


      I zeby nie bylo, w Polsce tez rodzic modli sie o chwile spokoju od wlasnego potomstwa, jestesmy tylko ludzi i mamy ochote odpoczac od tego codzinnego harmideru
      • franczii Re: do tych wszystkich "operek" 29.06.13, 08:08
        Ja bylam operka raczej w klasie sredniej, tylko raz bylam w rodzinie z tytulem hrabiowskim i mieszkalam w zamku. Zwlaszcza ze
        Ze "sluzby" bylam tylko ja. Co pare dni przychodzila pani do sprzatania. "Gotowala" pani domu.
        Mnie w tych rodzinach bylo naprawde dobrze. Spotykalam sie z bardzo milym przyjeciem. Ludzie pogodni, otwarci, traktowali mnie jak czlonka rodziny, w mojej obenosci byli soba, zero sztucznosci (ja bym tak nei potrafila) i dzieki temu od razu znikalo poczatkowe skrepowanie i oniesmielenie. Ja bylam zachwycona tymi pobytami. Sama nie potrafilabym przyjac obcej dziewczyny pod swoj dach. aAle z perspektywy czasu i wlasnych doswiadczen jako matka stwierdzam, ze jesli chodzi o dzieci to byl zimny chow.
        • kamelia04.08.2007 Re: do tych wszystkich "operek" 15.07.13, 11:33
          musisz jednak przyznac, że byli to zamozni ludzi z klasy sreniej, skoro było ich stac na przyjecie na stałe (znaczy z zamieszkaniem) operki.
          Bogaci sa powiedzmy sobie szczerez dośc specyficzni, tez mam wrazenie, ze mniej sie zajmuja własnymi dziecmi, że bardziej je podrzucaja obcym, czy upychaja po rodzinie.


          Co do zimnego wychowu, to nie wiem co masz na mysli, o jakich sytuacjach mówisz, o dzieciach w jakim wieku.
          Moge ci tylko powiedziec, że ogólne zasady, jakich oczekuje sie od dzieci, to zachowywanie sie kulturalne, nie przeszkadzanie innym, to nic nadzwyczajnego.
          Uczy sie dzieci, ze nalezy uzywac słów prosze, dziekuje, przepraszam, a nie "daj mi wode", tylko "poprosze wode", ze jak ktos rozmawia, to mu sie nie wpierdzelasz w słowo, że jak rozmawiam z męzem, to maja siedziec cicho, a nie mama ja chce to, ja chce tamto.
          Brzmi to jak zimny wychów, ale jak masz takie 2 okazy w domu, jak ja, to nic bys nie załatwiła z własnym mezem, gdybys robiła wszystko co, one chca. Granice trzeba wyznaczac tez i dzieciom, oczywiście wszystko ma byc dostosowane do wieku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka