Dodaj do ulubionych

naprawdę "nie spodziewałyście się"?

04.07.13, 10:05
bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że "nikt mnie nie uprzedził, że macierzyństwo tak wygląda". naprawdę?
ja mam zupełnie odwrotne wrażenie: zewsząd słyszałam, że pierwsze miesiące życia dziecka to mordęga dla matki. spodziewałam się kolek, maratonów karmienia, nocnych płaczów, braku czasu na pójście do łazienki, żywienia się marchewką i suchym chlebem.
nic z tego się nie sprawdziło.
nie chodzi o to, że miałam szczęście do bezproblemowego niemowlaka, tylko o to, że z tego co widzę, większość kobiet jest zaskoczona tego typu problemami. ja byłam zaskoczona ich brakiem.
czy to możliwe, że jest to skutek tego, że w ciąży siedziałam na emamie i niemowlaku, za to nie przeczytałam ani jednego magazynu dla rodziców?wink
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:12
      Spodziewałam się horroru z brakiem snu do 3. roku życia dziecka, kolkami i innymi atrakcjami - nic z tego się nie sprawdziło, syn pod początku spał znakomicie (ale słabo jadł), córka uregulowała się przed ukończeniem roku (ale jadła super od początku). Oba egzemplarze bezkolkowe.
      Natomiast, mimo czytania wszystkiego, przeoczyłam połóg i byłam nieprzyjemnie zaskoczona. Nie wiem, chyba wyparłam te info ze świadomości.
      Nie spodziewałam się, że dwulatki są aż tak ruchliwe. Nie spodziewałam się (albo wyparłam), że dzieci potrafią aż tak nasyfić okruszkami i rozlewaniem napojów, szczerze tego nienawidzę.
      • mayaalex Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:57
        Mam wrazenie, ze o pologu bardzo malo sie pisze i jeszcze mniej mowi. Tez bylam bardzo nieprzyjemnie zaskoczona, mimo ze porod mialam super - szybki i bezbolesny - i ze w sumie szybko do siebie doszlam.
        • allatatevi1 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:52
          ale chodzi o ból kurczącej się macicy i "krwawe, mięsne kulki" wychodzące z kobiety? gdzieś o tym przeczytałam i zrobiło mi się słabo.
          • triss_merigold6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:53
            Ściślej rzecz biorąc, skrzepy i krew. Cc przed tym nie chroni, bo macica i tak musi się obkurczyć.
            • majenkir Re: 04.07.13, 13:59
              Hehe, pamietam taki jeden skrzep: jak chlupnelo ze mnie (do sedesu na szczescie), to sama bylam zaskoczona jakie to wielkie. Wielkosci lozyska normalnie. Od razu poczulam sie lzejsza big_grin.
            • claudel6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 05.07.13, 23:32
              u mnie sie kurczyla jakoś jeden dzien. nie rodzilam naturalnie, wiec to do tej pory był największy ból jaki przeżylam.
          • memphis90 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 21:14
            "krwawe, mięsne kulki" wychodzące z kob
            > iety?
            Eeeee? To ja chyba przegapiłam obydwa moje połogi... U mnie wyglądało jak najzwyklejsza miesiączka. Ale fakt, nie spodziewałam się, że całe to plamienie i krwawienie po będzie trwało tak koszmarnie długo. Jakby czasowo skumulował się okres z całego rokuuncertain

            Mnie połóg niespecjalnie zaskoczył. Naczytałam się o bólach krocza, o trudnościach z siedzeniem i chodzeniem, o sikaniu pod prysznic, o polewaniu krocza ze spryskiwacza, o zaparciu i trudnościach z defekacją, a ostatnio (w wątku o cc)- straszliwe opowiastki o kobietach jęczących i stękających niemożliwie w łazience po sn. Nic z tegomnie nie spotkało. Aha, i jeszcze histeria nt. "okaleczenia" po epi - cóż, byłam nacinana, nic nie czułam, nie bolało ani w trakcie ani po, funkcjonowałam zupełnie normalnie i zagoiło się jak na psie. Więc ja traumy nie mam.
      • bergamotka77 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 00:28
        triss
        troche posmaruje ale uwielbiam czytac twoje wpisy i czesto sie z nimi zgadzam smile Jak z ponizszym polog to byl koszmar bo przerazila mnie intensywnosc odchodow jak to sie ladnie nazywa - w szkole rodzenia o wszystkim bylo poza tym wink Tak to rozlewanie i brudzenie jest mega wkurzajace - tez bylam nastawiona na armageddon po urodzeniu dziecka i przeszlam spoko okres niemowlecy synow. Jeden trudniejszy bo pierwszy, ale mnie zahartowal bo mały kiepsko spal i mial kolki, do dziś nie spi zbyt wiele i jest wybiorczym jadkiem - taki egzemplarz, za to drugi byl idealny jako niemowle. Jako trzymiesieczniak byl ze mna w Turcji na wakacjach i tylko jadl, spal i sie usmiechal - boski czas! Do dzis robi to bezblednie smile

        triss_merigold6 napisała:

        > Spodziewałam się horroru z brakiem snu do 3. roku życia dziecka, kolkami i inny
        > mi atrakcjami - nic z tego się nie sprawdziło, syn pod początku spał znakomicie
        > (ale słabo jadł), córka uregulowała się przed ukończeniem roku (ale jadła supe
        > r od początku). Oba egzemplarze bezkolkowe.
        > Natomiast, mimo czytania wszystkiego, przeoczyłam połóg i byłam nieprzyjemnie z
        > askoczona. Nie wiem, chyba wyparłam te info ze świadomości.
        > Nie spodziewałam się, że dwulatki są aż tak ruchliwe. Nie spodziewałam się (alb
        > o wyparłam), że dzieci potrafią aż tak nasyfić okruszkami i rozlewaniem napojów
        > , szczerze tego nienawidzę.
    • asia_i_p Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:13
      Spodziewałam się niedosypiania i zmęczenia - nie spodziewałam się swojej reakcji na nie. Wizualizowałam się jako zmęczoną ale szczęśliwą matkę prowadzącą dom i zajmującą się dzieckiem i wszystko mi miało wychodzić, miałam być bezbrzeżnie cierpliwa - a byłam wykończona, załamana i wściekła oraz przerażona własną wściekłością.
      • olena.s Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:56
        Otóż to.
        Po różnych życiowych wyczynach, niewyspaniach, okresach potwornie ciężkiej pracy nie miałam pojęcia, jak będę reagować na własne zmęczenie.
        • mayaalex Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:59
          Tak, to nie jest takie zwykle zmeczenie tylko permanentne niewyspanie, ktore sprawia, ze z jednej strony jestem przymulona a z drugiej nieustannie wqu...ona... Ech.
          • olena.s Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:36
            Bo wcześniejsze zmęczenia były inne.
            Mnie rozwalił brak snu, kompletnie. Zrozumiałam wtedy tych wszystkich przesłuchiwanych, którzy grzecznie podpisywali co trzeba wyłacznie po konwejerze, czyli przy stałym pozbawieniu snu.
            • mamameg Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 07:18
              Bo wcześniejsze zmęczenia były inne.
              > Mnie rozwalił brak snu, kompletnie. Zrozumiałam wtedy tych wszystkich przesłuch
              > iwanych, którzy grzecznie podpisywali co trzeba wyłacznie po konwejerze, czyli
              > przy stałym pozbawieniu snu

              A ja się zastanawiałam jak sobie radzą matki, które nie do końca chciały mieć dziecko, bo moje drugie było dla czymś w rodzaju wygranej w totolotka(kłopoty z zajściem i donoszeniem ciąży i inne okoliczności)a były chwile kiedy nie dawałam rady i miałam ochotę wyjść i nie wrócić(zwłaszcza jak przez miesiąc budził się o 1 w nocy i zasypiał o 6 a ja o 7 musiałam wstać).
              • marikooo Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 12:58
                Podpisuję się obiema rękami pod wszystkim, co napisałyście o niewyspaniu. Do tego 6 tygodni depresji, której się nie spodziewałam.
      • marcowa_aprilla Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 09:45
        dokladnie, niby wiedzialam co mnie czeka ale kompletnie mnie zaskoczyla moja wlasna reakcja na to sad
        no i karmienie piersia, w szkole rodzenia przedstawili mnostwo ewentualnych problemow, zastojow, nawalow, grzybicy itp
        nie powiedzieli za to co robic jak dziecko bedzie sie darlo przy piersi i nie bedzie sie najadac
        • szamanta Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 15:08
          marcowa_aprilla napisała:

          > dokladnie, niby wiedzialam co mnie czeka ale kompletnie mnie zaskoczyla moja wl
          > asna reakcja na to sad
          > no i karmienie piersia, w szkole rodzenia przedstawili mnostwo ewentualnych pro
          > blemow, zastojow, nawalow, grzybicy itp
          > nie powiedzieli za to co robic jak dziecko bedzie sie darlo przy piersi i nie b
          > edzie sie najadac


          A no wlasnie, pominelam ten temat.Tam gdzie dzieci przyszly na świat, nie bylo obsesyjnego, wrecz fanatycznego nacisku na cycek. Bylo jasno powiedziane..kwestia indywidualna i dopasowania i dziecka i mamie
          Moje dzieci byly niechętne na pierś, bardzo, więc aby sie nie emocjonowac przy tym, ani w skrajnych chwilach nieporadnosci nie telepac z nerwo dzieckiem ,butelka była wskazana dla kazdego z dwóch stron. Wszystkie po kolei dzieci jechaly na butelce, ale to wg mnie bylo wielkim ulatwieniem ,z tego wzgledu,ze ojciec dzieci takze brał czynny udzial w karmieniu, jak trzeba bylo to o wyznaczonych porach w nocy tez wstawal, a nie tylko mama, na spacerze nie bylo zadnych kombinowac ,tylko butelke sie podalo, i nie wazne kto czy mama, czy tata, czy ktos obcy,wyjechac pozostawiajac dzieci z kimkolwiek tez bylo ulatwieniem,tak wiec mi bardzo pasowalo i dzieciom tez butelka.Wtedy nie czulam sie taka zniewolona jakby to bylo przy piersi,a co naistotniejsze zadnej presji i przymusu nie odczuwalam ze strony "zlotych rad"
          Dzieciaki nie chorowite w ogole, bezkolkowe,cale szczescie
    • aagnes Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:22
      Dopiero co tak napisalam w poprzednim watku i pewnie na podstawie tej powstal ten watek.
      ja z tych co sie nie spodziewaly tego jak bardzo dziecko jest absorbujace i - nie bojmy sie tego slowa-męczące.
      to o czym piszecie, niespanie, karmienie, kolki - to mnie nie dotyczy, moja corka od niepamietnych czasow przesypiala noce, jadla wszystko z warzywami na czele, kolki w zyciu nie miala - zreszta te niemowlece dolegliwosci to pikus z pozniejsza np niemoznoscia porozumienia sie, dojscia do ladu, oczekiwania na to kiedy dziecko wreszcie zrozumie slowa - zaraz, jutro, teraz nie itp itd. bezsilnosci jak dziecko w kolo macieju choruje chodzac do przedszkola. i wlekacego sie w nieskonczonosc czasu. jak mowie, ze Majka ma 5 lat - to ludzie " o matko jak to zlecialo" a ja sie pytam co i komu zlecialo?? dla mnie to jak ze 20 lat poprzedniego zycia.
      zreszta ja akurat mam bardzo wymagajace dzieko i moze dlatego jestem taka skonana, wiem ze sa dzieci, co to sie posadzi w pokoju z ukladanka i jest spokoj na godzine, czesto dziadkowie zabieraja na weekendy, u nas sie to nie zdarzylo nigdy.
      zatem powtorze jeszcze raz - nie spodziewalam sie, albo inaczej - nie przypuszczalam, ze to taki hard kor.
      • claudel6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 05.07.13, 23:44
        moje dziecko też jest bardzo absorbujące. ale to moja wina. bo mnie nie ma. pracuję, a ona tęskni. spędza dnie z tatą, a mama..jest ta wyczekiwana. pewnie kiedyś przed dzieckiem - jakbym o tym pomyślała - to byłoby dla mnie świetne rozwiązanie. takie emancypacyjne. teraz mam to w dupie. trace ją. tracę najważniejsze momenty jej życia. to nie jest emancypacja tylko niewolnictwo. mam wybór - wyżywić moją rodzinę lub być z moim dzieckiem. o tym - mnie nikt nie uprzedził.
    • angazetka Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:25
      > bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że "nikt mnie nie uprzedził, że ma
      > cierzyństwo tak wygląda". naprawdę?

      Pamiętam, jak mnie zdumiało, kiedy tym tekstem poczęstowała mnie przyjaciółka w parę miesiecy po urodzeniu pierwszego dziecka. Że nikt jej nie uprzedził, że wszyscy jej mówili, że to będzie sama radość i sielska-anielska reklama płatków śniadaniowych.
      To nawet ja, bezdzietna, wiem, że to tak nie wygląda, a ona, spodziewając się dziecka, nie? Szok. I trochę - jak dla mnie - niemozliwość.
      • nihiru Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:38
        > Pamiętam, jak mnie zdumiało, kiedy tym tekstem poczęstowała mnie przyjaciółka w
        > parę miesiecy po urodzeniu pierwszego dziecka. Że nikt jej nie uprzedził, że w
        > szyscy jej mówili, że to będzie sama radość i sielska-anielska reklama płatków
        > śniadaniowych.
        > To nawet ja, bezdzietna, wiem, że to tak nie wygląda, a ona, spodziewając się d
        > ziecka, nie? Szok. I trochę - jak dla mnie - niemozliwość.

        o - dokładnie o tą sytuację mi chodzi!

        przypuszczam, że gdybym faktycznie doświadczyła tych "przyjemności" o których pisałam wyżej, też byłabym zaskoczona, bo to jednak zawsze co innego usłyszeć, a co innego - przeżyć na własnej skórze. ale tak kompletnie nic nie wiedzieć, z czym się wiąże rodzicielstwo? trudno mi to zrozumieć.
      • kosheen4 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:45
        > To nawet ja, bezdzietna, wiem, że to tak nie wygląda, a ona, spodziewając się d
        > ziecka, nie? Szok. I trochę - jak dla mnie - niemozliwość.

        myślę że gdyby biologia i związane z nią ciśnienie na posiadanie dziecka nie zagłuszały tej świadomości (oraz złudnie wizualizowały zmęczone-acz-szczęśliwe matki, jak to zostało opisane w poście powyżej), to przyrost naturalny zmniejszałby się w jeszcze szybszym tempie big_grin
      • asia_i_p Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:53
        Z doświadczenia wiem, że kiedy kobieta tak mówi, to nie mówi o rzeczywistości zewnętrznej, tylko o swoich uczuciach i reakcjach. Że najczęściej w gruncie rzeczy jest rozczarowana sobą - obojętnością wobec dziecka, złością na nie. Rzeczywistość można przewidzieć, ale dopóki człowiekowi nie wrzeszczą w ucho trzecią godzinę po trzech nieprzespanych nocach, wydaje mu się, że zachowa spokój i dystans.
        • angazetka Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 17:21
          > Z doświadczenia wiem, że kiedy kobieta tak mówi, to nie mówi o rzeczywistości z
          > ewnętrznej, tylko o swoich uczuciach i reakcjach. Że najczęściej w gruncie rzec
          > zy jest rozczarowana sobą - obojętnością wobec dziecka, złością na nie

          A to bardzo trafna uwaga.
    • mirkad Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:25
      spodziewałam się, że mniej więcej tak właśnie będą wyglądać pierwsze miesiące po narodzinach córki;
      nie spodziewalam się: konieczności podjęcia decyzji o cesarce w 29 tc, spędzenia 3 miesięcy w szpitalu, mojego "ledwoprzeżycia" po masywnym krwotoku, reahabilitacji córki, leczenia depresji, braku snu przez niemal 2 lata - marzyłam wręcz o zwykłej kolce;
      teraz - po 6,5 roku - mam już do tego wszystkiego trochę dystansu; jednak mam żal (nie wiem tylko do kogo/czego go skierować), że minęły mnie "zwykle" macierzyńskie atrakcje, bo tych których doświadczyłam, faktycznie się nie spodziewałam
      • zebra51 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:43
        Spodziewałam się, że dziecko czasem płacze i marudzi, że zajmuje przez pierwsze lata sporo uwagi i potrzeba sporej dozy cierpliwości i sił.
        I rozczarowałam się, bo mój syn, idealne dziecko dla osób po trzydziestce, nie płakał, nie grymasił był cudownym bezproblemowym niemowlęciem.
        A potem pomyślałam o kolejnym dziecku i drugi syn wyczerpał już limit ryku, mojego niewyspania, cierpliwości za starszego, siebie i kolejnych potomków, których jednak już nie przewiduję.....
        • nihiru Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 10:56
          o! to jest druga rzecz, która mnie martwismile
          od wielu, wielu osób słyszę, że drugie dziecko jest zupełnie inne niż pierwsze.
          jak rodzice zachęceni "idealnym" pierwszym dzieckiem decydują się na drugie, to ono im tak daje w kość że o kolejnych nawet nie myślą. albo na odwrót.

          a że u mnie pierwszy był idealny, to drugiego tym bardziej się bojęsmile
          • esr-esr Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:05
            eee tam, moje drugie śpi całe noce od 3 mca życia. pierwsze też spało.
          • upartamama Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:33
            U mnie 1 dziecko dało mi bardzo w kość. i właśnie nie byłam przygotowana na:
            - to że nie chciał ssać piersi i przez pierwsze dwie doby spał
            - to że dostałam zapalenia cycków i myślałam że zejdę z tego świata jak mi położne wyciskały pokarm
            - tego że przez jego niessanie stracę pokarm i wpadnę przez to w depresję, która będzie trwała około miesiąca
            - że będę płakała razem z nim cały czas przez pierwsze 3 miesiące jak miał kolki
            to, że nie chciał i nie lubił jeździć w wózku i spaliły na panewce moje idylliczne wyobrażenia jak spaceruję z nim całymi dniami i uśmiecham się do dziecka w wózku

            Drugie dziecko przyszło na świat rok po pierwszym
            obraz odwrócony o 180 stopni
            ssie pierś przez rok
            uwielbia spacery
            ładnie sypia
            nie ma kolek

            W tym czasie mój horror sprzed roku jest wspaniałym roczniakiem, który wszystko je, lubi spacerować za rękę i wogóle jest super, ale pierwsze 3 miesiące były jakąś marą o której rzadko się wspomina w magazynach
            • nihiru Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:38
              mnie w szkole rodzenia nauczono, że dziecko musi ssać co najmniej 15 minut (chyba, już nie pamiętam dokładnie), bo dopiero wtedy zaczyna lecieć te "właściwy" pokarm.

              no i strasznie się schizowałam, bo mój nie chciał ciągnąć dłużej niż 10. dopiero jak się okazało że przybiera prawidłowo, to się uspokoiłam że dziecka nie głodzębig_grin
          • paramecium Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:36
            Jestem w 8 miesiącu z drugim dzieckiem(chłopczyk) i mam takiego pietra...
            Córka teraz 6 letnia to anioł, spala, jadła od zawsze bez kwękania, rozumiemy się bez słów. Grzeczną zaczęła już być w życiu płodowym- zadnego kopania, przeciągania, skakania po pęcherzu. A przez tego chłopakasmile
            już nie spię w nocy, zmieniam pozycję, żeby mu się podobało, w samochodzie jeżdżę prawie na leżąco, inaczej protestuje.
            Bardzo się boję, że będę miała przerąbane, tym razem naprawdę!
    • esr-esr Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:07
      ja nie spodziwałam się, że całkiem duże piersi nie wystarczą same z siebie do karmienia i że potrafią tak boleć smile o tym nikt mnie nie poinformował, bo większość koleżanek produkowała mleko na zawołanie.
      • pszczolaasia Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:32
        tiaaa..moje wcale nie chcialy nic produkowac mimo ze cyt. mam warunki ze hoho. laktacyjna troche sie natrudzila przy mnie i goofffnoo zdzialala. a kolo mnie dziewczyna plaska jak deska mogla obdzielic pol oddzialuindifferent
        no ale mam to "po mamie"...
    • princy-mincy Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:09
      Moje kuzynostwo miało dzieci nim urodziła sie moja córka, więc na żywo- choć nie za często- widziałam i słyszałam z bezsposredniej relacji, jak to mniej wiecej jest.
      Nie spodziewalam sie rzeczy, których sie przewidzieć nie dało, bo nawet lekarze nie wiedzieli co mi jest po porodzie i długo trwało nim mnie zdiagnozowano.
      Nastawialam sie na wrzaski, kolki, pobudki w nocy co 3 godziny a nic z tego nie nadeszło, pobudka raz w nocy na karmienie to był luksus.
    • ichi51e2 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:11
      Ja sie nie spodziewalam tego ze bedzie to totalny koniec jednego zycia i poczatek innego - takiego w ktorym juz nigdy nie jest sie na chwile samemu chyba ze jak wszyscy spia
      • bei Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:21
        Miałam młodszego brata - więc niewiele mnie zaskoczyło..
        • net79 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:04
          Ja tez miałam, opiekowałam się nim nieraz pełnoetatowo, a jednak moje postrzeganie świata jako matki i odpowiedzialność czasem dają mi popalić, opieka nad bratem była lajtowa z poziomu pełnej życia, energicznej nastolatkiwink
          • ichi51e2 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:43
            No i dziecko (czy nastolatka) moim zdaniem nie czuje takiej potwornej odpowiedzialnosci za maluszka nie wyobraza sobie miliona zlych scenariuszy etc. no i pomagac komus a zajmowac sie czyms 24h/d - to zupelnie jest cos innego. Od ponad roku (w sumie prawie 2 bo w ciazy cierpialam na bezsennosc) nie przespalam normalnie jednej nocy. I nikt mi nie wmowi ze ktos kto lookal na mlodsza siostre wie czym jest macierzynstwo. Do tego jeszcze kp ktore jak wszyscy wiemy jest super nieklopotliwe i absolutnie bezbolesne - chyba ze zle przystawiasz ale to twoja wina nie kp....
            • yuka12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 21:04
              Ja w ciagu 5 lat zycia mojego drugiego maluszka przespalam w calosci moze z 10 nocy. A i wczesniej za duzo nie spalam, bo dzieci mam rok po roku. I tez teraz rozumiem, do czego prowadzi brak snu. U mnie skonczylo sie obnizonym nastrojem, spadkiem odpornosci i rozwaleniem metabolizmu.
              • yuka12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 21:06
                I tez tego nie spodziewalam sie, bo macierzynstwo to takie radosne przezycie, prawda? Tylko na cieszenie sie tez trzeba miec sily.
      • claudel6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 05.07.13, 23:49
        ja nie jestem sama nawet jak wszyscy śpią.

        jako matka poczułam wolnośc raz, rok temu, jak wyjechałamm na opener sama, z przyjacielem. bez faceta, bez dziecka. tylko ja, i muzyka, i nieabsorbujący towarzysz. to było niebo.
        w tym roku się nie udało /przez pi..ą pracę/
    • eliszka25 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:22
      wiesz, ja pochodze z duzej rodziny. z malymi dziecmi mialam do czynienia od dziecka wlasciwie, bo mialam 6 lat mlodszego brata, a jako 10-latka pomagalam siostrze w opiece nad jej synkiem, znaczy moim siostrzencem. siostra mieszkala z rodzicami, wiec mialam to na codzien. wiedzialam, a nawet doswiadczylam na wlasnej skorze, czym to pachnie. przez jakis czas nawet wstawalam o 4 rano do siostrzenca, bo on bal sie spac sam, wiec jak siostra wstawala do pracy, to ja sie kladlam zamiast niej, zeby byl z kims.

      tylko wiedziec a przezyc, to dwie rozne sprawy. z pierwszym synem tez zastanawialam sie, skad te matki maja taaaakie problemy. przeciez to wszystko jest normalne. pozniej urodzilam drugiego syna i juz wiedzialam, skad te problemy big_grin. po prostu niektore dzieci sa latwe w obsludze, jak moj starszy i wtedy mozna sie dziwic, ze tak straszyli, a to przeciez bulka z maslem. natomiast niektorym trafiaja sie tez skomplikowane egzemplarze i wtedy naprawde czasem rzeczywistosc przerasta najsmielsze oczekiwania. ja nie bylam zielona w temacie, bo mialam w domu juz 3-latka. a jednak po urodzeniu drugiego dziecka nie raz zadawalam sobie pytanie, co robie nie tak, ze nie potrafie tego ogarnac. przeciez mam doswiadczenie, wiem "z czym to sie je", wiec powinnam dac rade, ale momentami nie dawalam.

      wiedzialam, jak to wyglada, bo doswiadczylam na wlasnej skorze. jednak naprawde nie spodziewalam sie, ze pierwszy rok zycia mojego drugiego dziecka bedzie dla mnie nieustajacym koszmarem jego placzu, a rozstac sie z nim nie bede mogla nawet na kiblu. tak, bo nawet do ubikacji chodzilam z dzieckiem w nosidle, a wszystkie domowe czynnosci nauczylam sie robic jedna reka, bo w drugiej trzymalam dziecko przy piersi. czegos takiego sie naprawde nie spodziewalam. z bolem serca przyznaje, ze mnie to przeroslo. zawsze planowalam trojke dzieci, ale moj mlodszy syn dal mi tak popalic, ze chyba trzeciego juz nie bedzie. dobrze, ze starszy nie byl taki, bo mialabym jedynaka.

      dodam jeszcze, ze nawet moja mama, ktora wychowala siedmioro dzieci, kiedys mi powiedziala, ze gdyby jedno z nas bylo takie, jak moj mlodszy, to nawet z pomoca babci nie dalaby rady. to mnie nieco podnioslo na duchu, bo zdalam sobie sprawe, ze nie jestem do niczego, ale po prostu mam wymagajace dziecko.
      • nihiru Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:42
        > tylko wiedziec a przezyc, to dwie rozne sprawy. z pierwszym synem tez zastanawi
        > alam sie, skad te matki maja taaaakie problemy. przeciez to wszystko jest norma
        > lne. pozniej urodzilam drugiego syna i juz wiedzialam, skad te problemy big_grin.

        no właśnie boję się że u mnie będzie podobniesmile
        • eliszka25 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:35
          wcale nie musi tak byc. u mnie sytuacja byla taka, a nie inna glownie dlatego, ze moj synek nie urodzil sie calkiem zdrowy. doszedl wiec jeszcze dodatkowy stres. mam tez zal do poloznej, ktora zamiast mi pomoc, jeszcze bardziej skomplikowala sprawy. kiedy ja pogonilam i zamiast "madrych" rad zaczelam sluchac wlasnego instynktu, zaczelo sie poprawiac. niestety, synek ma juz prawie 4 lata, a wciaz jest "trudnym przypadkiem", choc tak ogolnie, to jest naprawde slodki i kochany chlopczyk. tylko, ze ja wciaz marze o tym, zeby przespac noc w jednym kawalku. tego tez sie nie spodziewalam, ze takie zdawaloby sie niemowlece problemy, beda ciagnac sie latami. starszak przesypial 6 godzin ciurkiem, odkad skonczyl miesiac, wiec mlodszy teraz nadrabia za dwoch.
      • ded-e12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:37
        >po prostu niektore dzieci sa latwe w obsludze, jak moj starszy i wtedy mozna sie
        > dziwic, ze tak straszyli, a to przeciez bulka z maslem. natomiast niektorym tra
        > fiaja sie tez skomplikowane egzemplarze i wtedy naprawde czasem rzeczywistosc p
        > rzerasta najsmielsze oczekiwania.

        a jeszcze inne łatwe są obsłudze w pierwszym okresie, a potem się rozkręcają i nadrabiają zaległości
        • eliszka25 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:39
          a to tez wcale nie takie rzadkie zjawisko smile.
    • pszczolaasia Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:24
      a ja sie nie spodziewalam ze nie bede WCIAZ sypiac po nocach mimo ze maja obydwoje po 5 lat. i nie chodzi mi o to ze zachwycona ide sobie je goladac w nocy jak pieknie spia tylko prawie co noc jest walka a bo chca do mnie a bo koszmar a bo swedzi (azs) a boi nie chca spoac i juz.
      pierwsze 2 lata mialam ujete w cenie ze tak powiem po zawodowemuwink
      natomiast ze nie bede spac po nocach jeszcze teraz noooo tego to sie nie spodziewalamtongue_out
      jako niemowlaki moje dzieci byly super..oczywiscie bylam zmeczona i mialam cos na ksztalt depresji poporodwej ale moge powiedziec smialo za miszczem ze male dziecko maly problem. jesli chodzi o moje dzieci kolki mialy raz czy dwa razy moze. natomiast moja siostra z pierwszym dzieckiem do roku miala kongo z kolkami..jezu co ten dzieciak i ona sie nacierpieli....smialo moge powiedziec ze tego sie nie spodziewala. potem jak reka odjal.. z drugim nie miala zadnych problemow typu kolki. zadnych.
    • beataj1 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:28
      Spodziewałam sie totalnej jatki i końca wszystkiego fajnego w zyciu.
      jest ok i całkiem fajnie.
      Spodziewałam się natychmiastowej obezwładniającej i ogłupiającej miłości - jest spokojne uczucie bez szaleństwa.
      Spodziewałam sie że będę chciała być ciągle z dzieckiem - tymczasem lubię ją zostawiać i do niej wracać. Lubie delegować czas z nią na innych i patrzec jak ona reagije na inne osoby poza mną.
      Spodziewałam sie że będę wściekła niewyspana i nieszczęśliwa z braku czasu dla siebie - oczywiście czasem się wkurzam ale raczej nocne pobudki i niewyspanie mnie nie ruszają.
      Jest inaczej niż myslałam - mniej nerwowo i spokojniej niż się spodziewałam.

      Zdziwiła mnie za to jakaś wściekła rywalizacja matek - karmie nie karmie piersią rosnące do miary najważniejszej decyzji wy życiu.
      Jakieś jazdy na superhiper ekologiczne zabawki vs plastikowe
      smoczek vs brak smoczka.

      Regularnie zadziwia mnie że takie pierdoły służą dorosłym kobietom do budowania poczucia własnej wartości. A mam dopiero roczne dziecko więc długa droga przede mną. I wiele zdziwien...
    • afro.ninja Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:46
      Nie bylam niczym zaskoczona, najbardziej obawialam sie wieku 20 miesiecy w gore i mialam racje, lekko nie jest...

    • dziennik-niecodziennik Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 11:48
      no ja sie spodziewałam. ale jednak rzeczywistość troche przerosła moje spodziewania. i to nawet nie chodzi o obsługe dziecka, bo to nam szło fajnie i przyjemnie, a o to jak bardzo bedzie mi psychicznie ciązyła odpowiedzialnosc. po prostu myslałam że łatwiej to przyjmę, a naprawde musiałam sobie opłakać "utraconą wolność" żeby sie ogarnąć.
      • nihiru Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:10
        oj tak. może nie byłam zaskoczona, ale właśnie najtrudniej było mi się przyzwyczaić do tego, że moje życie już właściwie nie jest mojesmile.

      • ichi51e2 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 14:07
        Podpisuje sie.
    • szamanta Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:05
      Doskonale zdawałam sobie sprawe jak wyglada macierzynstwo w roznych barwach, wiedzialam ,ze maluch to nie tylko cud,miód i orzeszki, jak w kolorowych gazetkach czy reklamach mozna to zaobserwowac, ale moje pierwsze dzieci (blizniaki) nie byly planowane,dlugo mi to zajeło aby pogodzic sie z ich obecnosią w moim zyciu, matczyna milosc tez nie odrazu po urodzeniu przyszla, a znacznie pozniej (dzieci wpadkowe tak mają często) Cale szczescie ,ze jako maluchy nie byly wrzaskliwe,czy naderabsorbujące, bo z kolkami,bolesnym ząbkowaniem,zarywanymi nocami nie mialam do czynienia
      Mialam duzą pomoc w mezu przy dzieciach ,bardzo duzą.Mimo ze w tamtym fatalnym okresie emocjonalnie nie bylam gotowa na role mamy, to jednak zdawalam sobie sprawe ile to kosztuje wiele trudu i wyrzeczen ,choc cale szczescie finansowo,mieszkaniowo bylo ok
      • marzeka1 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:30
        Ja miałam jak u Zebry51, tylko na odwrót: spodziewałam się ryków,niewyspania itp.- miałam to przy pierwszym dziecku; bałam się tego przy drugiem- a tu niespodzianka- jako niemowlę był dzieckiem idealnym- chyba wolę tak, niż jak ona: najpierw dziecko idealne, a potem kolejne nadrabia z nawiązką big_grin . Za to ominęły mnie 2 problemy z dziećmi: jedzenie (dzieci wszystkożerne) i choroby (sporadycznie łapały jakieś przeziębienie + ospę).
    • ded-e12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:27
      nie rozważałam specjalnie przed narodzinami jaki egzemplarz mi się trafi, zresztą przy pierwszym dziecku ma się brak porównania i nie bardzo wiedzieć można co w bliższej, dalszej perspektywie się wydarzy. Dziecko było niepłaczące z nieprawdopodobnym apetytem, żarłoczne wiszące na cycku, dużo spało.

      Umiejętność przystosowania mamy do rytmu dziecka pomaga.

      Wypowiedzi mam o kolkach, przypomniały mi, że przez nie, przecież przez klika miesięcy przeszłam, ale ja mam naturalna skłonność, że bardziej pozostają mi w pamięci miłe wspomnienia, to co nie zawsze lekkie, to wypycham. Na szczęście urodziłam nie w XIV wieku i miałam na nie cudowne kropelki dla dziecka z apteki, które niwelowały problem. A i przy kolkach właśnie wpadłam w rytm dziecka o identycznych porach drzemaliśmy, karmiliśmy się.

    • aneta-skarpeta Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:27
      to ja powiem coś lepszego- odchowałam syna, który miał kolki, nie lubił spać w nocy, za to lubił drzeć się w niebogłosy

      i po 10 latach jestem w głębokim szoku, gdy na własnej ( i nie własnej) skórze odczuwam to jak męczące i wyczerpujące jest zajmowanie się małym dzieckiem ( bratanica, bardzo blisko)
      • ded-e12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:32
        10 lat temu rozumiem, teraz można sobie ulżyć w cierpieniu, przecież są dostępne w aptekach bardzo dobre specyfiki na kolki.
        • aneta-skarpeta Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:40
          wtedy też były i herbatki i kropelki- pewnie nie aż tyle
          ale po 1 nie zawsze działały, po 2 trudno dziecko tym faszerować non stop. dlatego mimo pomagania sobie specyfikami kolki nas nie ominęły

          jednocześnie budził się w nocy, a to na karmienie, a to cos mu nie pasowało- przez co byłam jak zombie, bo drzemanie z dzieckiem nie rekompensowało mi poszarpanej nocy

          dzieci bywają różne
          • ded-e12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:25
            herbatki, koperki, nasze syropki o kant tyłka, na moje nie działały, zamawiałam kurierem zza zachodniej granicy, sprawdzony przez znajomych środek, błogosławieństwo, piorunujące efekty. Wtedy jeszcze nie był dostępny w Polsce, w aptece, ostatnio ktoś mi wspomniał, że podobno jest.
            Pamiętam akcje, przespałam moment i nie kontrolowałam ilości środka w buteleczce i jak dziecko wyjadło do ostatniej kropli, boże wrzask w domu, głowa puchła, maż musiał urlop na żądanie brać, wybrał się w całodzienną podróż, aby zaraz za granicą, nabyć to coś w pierwszej aptece i wrócił załamany, sąsiedzi akurat mieli święto sklepy były nieczynne big_grin
            Dramat, kilka dni wrzasków, zamówiłam kurierem.
            • evrin Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:32
              Sab simplex. składnik symetikon i zagestnik. W polsce tez juz jest, w roznych dawkach ale bez zagestnika. Na wiekszosc dzieci rzeczywiscie działa.
              • ded-e12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:59
                to nas uratowałosmile
                • kura28 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 09:07
                  Sab simplex ma tę samą substancję aktywną co dostępny u nas bez recepty espumisan, infacol, bobotic itp. Tych polskich wystarczy dać dziecku po prostu o kilka kropli więcej niz wynika z ulotki. Tylko, że na moje dziecko ani te niemieckie, ani polskie specyfiki nie działały. Przez 3 miesiące brał 4 razy dziennie + przy większych kolkach dodatkowa porcja. I tak wrzeszczał. NIe pomagały też probiotyki, ani krople pomagające w trawieniu laktozy. Nic nie pomagało.
    • hellulah trzecia opcja 04.07.13, 12:29
      ...nie miałam żadnych oczekiwań. W ogóle nie konstruowałam sobie obrazu macierzyństwa. Popłynęłam z falą smile i wyszło super.
      • karnao Re: trzecia opcja 04.07.13, 12:52
        Spodziewałam się że może być ciężko ale to co faktycznie nas spotkało to była jedna wielka masakra.przez pierwsze 6 miesięcy kolki,skaza białkowa,budzenie się w nocy co 2h na pierś a potem na butle.syn dopiero jak skończył 3 lata zaczął jako tako sypiać.poza tym bardzo długo dochodziłam do siebie,miałam ciężki poród,dużo straciłam krwi,nabawiłam się hemoroidów.
    • mayaalex Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:46
      Ja jestem raczej milo rozczarowana - macierzynstwo ma, zwlaszcza w Polsce, fatalna prase i czarny PR robiony przez matki-polki meczennice (juz nigdy nie wyjdziesz na kolacje/nie pojdziesz do kina/ nie bedziesz miala fajnej figury/czasu na fryzjera/pieniedzy na ciuchy/czasu dla siebie/etc, do wyboru). Dziecko mam ponadprzecietnie zywe i aktywne ale niemarudzace, bezkolkowe i raczej nieryczace. Od poczatku raczej nieodkladalny (pol godziny spedzone pod karuzelka czy na macie edukacyjnej, jak u dzieci kolezanek - niemozliwe!) ale bardzo towarzyski i pogodny i do tego niezwykle elastyczny i dostosowujacy sie do wszelkich zmian - lata samolotem, jezdzi samochodem, spi gdzie sie go polozy, wszystko przyjmie na klate jesli w poblizu jest mama, tata oraz mleko smile
      Szokiem byl dla mnie polog.
      Nie sadzilam, ze moje dziecko bedzie tak dlugo budzic sie w nocy - teraz jest lepiej ale przez pierwsze miesiace bylam przerazliwie zmeczona, przymulona, poirytowana i dosc agresywna w stosunku do wszystkich poza dzieckiem, jesli mnie wkurzyli.
    • kawka74 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 12:48
      bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że "nikt mnie nie uprzedził, że ma
      > cierzyństwo tak wygląda". naprawdę?

      Ja zostałam uprzedzona - bardzo szczegółowo.
      Nie spodziewałam się natomiast, że moje uczucia wobec 'tak wyglądającego macierzyństwa' będą nieco inne, niż opowiadano. I że brak snu z powodu weekendowego maratonu imprez znacząco różni się od braku snu z powodu wrzasku niemowlęcia ;p
    • 18lipcowa3 tak 04.07.13, 12:51
      Nie, nie spodziewalam sie że to taka cięzka, odpowiedzialna, męcząca psychicznie i fizycznie praca, praktycznie 24h. Przestalam sie dziwic depresjom poporodowym.
      Aha, a mam dzieci spokojne i bezproblemowe. Nie chce wiedziec co mają te których dzieci generują jakies problemy, a to musi byc makabra.
      • triss_merigold6 Re: tak 04.07.13, 13:09
        I monotonna. Automatyczne wykonywanie tych samych czynności w tej samej kolejności jest hm... dość upierdliwe.
        • net79 o tak n/t 04.07.13, 13:16

          • net79 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:18
            i o il przy pierwszym dziecku pewnie rzeczy były odkrywcze i fascynujące, o tyle przy trzecim...no, że tak to ujmę ...zdarza się, ale nie co dniawink
            • triss_merigold6 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:24
              Nawet nie to, akurat przy drugim się bardziej wyluzowałam.
              Chodzi o sekwencję typu: wstać o 6, obudzić starsze i pogonić do mycia+ ubierania się, obudzić młodsze, siusiu, ubrać, kaszka, płatki dla starszaka, własne śniadanie, starszakowi przypomnieć o pościeleniu łóżka i czy spakował do szkoły to co miał spakować, II śniadanie starszakowi, umalować się i ubrać jak człowiek do pracy, ustawić ubrane potomstwo pod drzwiami, dotrzeć do szkoły, dotrzeć do żłobka, dotrzeć do pracy.
              • net79 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:33
                Kumam, tylko przy pierwszym (a pierwsze ono było do trzeciego roku życia) mnie to nie męczyło, bo było odkrywczo i fascynująco i jedyny on ci taki na świecie był!! Wszystkie jego fazy przyjmowałam na miękkowink drugi egzemplarz nie powiem był zaskoczeniem, bo z goła inny niż brat, krzykliwy, butny, kokieteryjny zarazem, ale już nie było tak uroczo wstawać, śniadać,ubierać się do wyjścia, łazić na bilanse i inne takie;P choć wciąż pięknie, przyszło trzecie niemowlę i tez magia...ale w międzyczasie dwa pozostałe dorosły do przedszkola/ szkoły i.... tak jak mówisz;>
                • triss_merigold6 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:37
                  No cóż, młodsza jest hm... asertywna. Nawet nie wrzaskliwa tylko asertywna i zaczyna mieć własne zdanie na temat np. włożenia konkretnej bluzki czy spodenek (dla odmiany, 9-latek nie ma tu własnego zdania do dziś, bo mu to lata). Ostatnia rzecz na jaką mam ochotę o 7 rano, to dyskusje na dowolny temat i przekonywanie dzieci, mogę jedynie wydawać proste dyspozycje poparte komunikatem SZYBCIEJ.
                  • eliszka25 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:43
                    triss, SZYBCIEJ, to u nas tez najczesciej powtarzany komunikat kazdego ranka big_grin. moj 6-latek maaaa czaaaaas, duuuuuzoooo czaaaaassuuuu, a mnie trafia.
                    • triss_merigold6 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:48
                      Uniwersalne poranne hasło. Teraz starszak wyjechał, z młodszą byłam na zwolnieniu więc w domu i złapałam się na tym, że rano automatycznie półgłosem mówię to szybciej, mimo że naprawdę nie musiałam się spieszyć.
                      Mam wrażenie, że im starsze dziecko, tym maaaa więceeeej czasuuu.
                      • nihiru Re: o tak n/t 04.07.13, 13:59
                        > Uniwersalne poranne hasło.

                        big_grin
                        www.youtube.com/watch?v=Pq776s4RJBA
                        Mnie na razie ominął ten problem, bo syna do przedszkola wyprawia mąż, ale podejrzewam że też dostawałabym wściekubig_grin.
                        Jestem przeciwieństwem stereotypu wiecznie spóźniającej się kobiety. U nas to ja czekam na męża a nie odwrotnie. Wychodzenie do pracy dopracowałam do takiej perfekcji, że wystarcza mi 25 minut na wyszykowanie się (od wstania do wyjścia z domu. z malowaniem się). jak słyszę, że mój trzylatek w momencie wychodzenia do kościoła tłumaczy mi, że on TERAZ musi się pobawić to zaczynam gryźć boazeriębig_grin
                        • triss_merigold6 Re: o tak n/t 04.07.13, 14:02
                          Och, dziewięciolatek pyta z fochem "To co, już nie wolno się pobawić/przeczytać/sprawdzić?!". Mam ochotę wtedy rzucić w niego butem.
                          • gulcia77 Re: o tak n/t 05.07.13, 17:25
                            Jak butem, to i tak nieźle smile Jak mój za o 7.44 szuka: notesika, butelki, spodenek, słonika, gwiazdki z nieba - to mam wizje jak u Stephena Kinga, albo jak w jakimś najtańszym horrorze big_grin Oczywiście, odnośnie własnego dziecka big_grin
                  • net79 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:46
                    o jakże cie rozumiemtongue_out od września będę miała dwójkę w pobliskiej szkole, najmłodsze w zupełnie innej dzielnicy, w innej części miasta... będzie transport już przed godziną 7 rano, żeby ją odebrać, a ona właśnie z tych: nie dziś nie chcę tej sukienki tylko x i y...kochanie X jest w praniu a Y nie chce mi się prasować... to ja nie idę;P o ile przed przedszkolem do którego zbieram się po wysłaniu starszaków do szkoły to przełkną to nie sądęe abym dala rade o 6-tej;P
                    • triss_merigold6 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:51
                      OMG zabiłabym się własną pięścią. Przynajmniej mam placówki po drodze do pracy.
                      • net79 Re: o tak n/t 04.07.13, 13:58
                        Spoko transport będzie po nią przyjeżdżał, ja tylko pierwsze dni będę ją obstawiać, tym niemniej wizja wyprawiania jej o tej porze mnie przeraża, do tego dochodzi perspektywa poganiania starszaków po jej wyjściu, czyli wątpliwe dwie godziny porannej przyjemności z dziećmi;P Choć może będzie to impuls do lepszej organizacji czasu dnia codziennego ( czytaj umocnieniu się w pewnych schematach)
                        • triss_merigold6 Re: o tak n/t 04.07.13, 14:00
                          Pewne rzeczy i tak wypadają w ostatniej chwili.uncertain
                          • net79 Re: o tak n/t 04.07.13, 14:06
                            prawda
                    • claudel6 Re: o tak n/t 06.07.13, 00:02
                      w poprzedniej pracy miałam dziewczyne ze starszą niz moja corką, taką zaawansowaną przedszkolną. to była bardzo łagodna kobieta,, więc jej córka regularnie chadzała do przeszkola w balowych strojach księżniczek i wrózek, bo własnie sobie tego zazyczyła (a matka nie miała siły protestować). wtedy troche przeraziła mnie przyszlość..
              • szamanta Re: o tak n/t 04.07.13, 15:10
                Ja równiez zmienilam podejscie przy następnych dzieciach po blizniakach.Zapewne duze mialo znaczenie moj znacznie dojrzalszy wiek.Zdecydowanie inne mialam nastawienie do macierzynstwa niz za pierwszym razem (ktorego mile nie wspominam przez pewien okres czasu) mimo to ,że zadne z dzieci nie byly chorowite,ani rozdarte,bezproblemowo ładnie cale noce przesypialy, z dolegliowsciami bolesnymi nie zmagaly sie,ale jednak pierwsze dzieci najwiekszym byly dla mnie wyzwaniem,nastepne to juz inna bajka.
                Choc nie ukrywam ,ze nigdy o sobie nie zapomnialam bedąc matką, zawsze na pierwszym miejscu stawialam swoją osobe.Jestem kobietą,(pracująca zawodowo)żoną ,a nast matką
        • 18lipcowa3 Re: tak 04.07.13, 13:28
          triss_merigold6 napisała:

          > I monotonna. Automatyczne wykonywanie tych samych czynności w tej samej kolejno
          > ści jest hm... dość upierdliwe.



          Nie sądziłam że zacznę marzyć o pracy na kasie w Tesco albo o kopaniu rowów byleby wyjść z domu od własnych dzieci.
          • net79 Re: tak 04.07.13, 13:36
            hahahahahahaha, a mnie dawno tu nie było i pamiętam Cie jak jeszcze bezdzietną panienką ty byłaś i prawdy oświecone nam tu głosiłaś;P
            • 18lipcowa3 Re: tak 04.07.13, 13:36
              net79 napisała:

              > hahahahahahaha, a mnie dawno tu nie było i pamiętam Cie jak jeszcze bezdzietną
              > panienką ty byłaś i prawdy oświecone nam tu głosiłaś;P

              a w czym masz konkretnie problem?
              • net79 Re: tak 04.07.13, 13:39
                kochana żadnego kompletnie, milo eno poczytać z perspektywy kilku lattongue_out mi też się przez te lata pozmieniało, luz ni ciskaj sięwink
                • triss_merigold6 Re: tak 04.07.13, 13:43
                  Jak nie miałam dzieci, to ludzie z dziećmi byli dla mnie przezroczyści. Niezauważalni właściwie. Funkcjonowali w innym świecie, na innych orbitach. Miałam b. mało znajomych z dziećmi i w sytuacjach towarzyskich bywali bez dzieci, w bliższej rodzinie nikt małych dzieci nie miał wtedy.
                  • eliszka25 Re: tak 04.07.13, 13:45
                    bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, a dziecko wywraca swiat do gory nogami. swiatopoglad tez smile
          • pszczolaasia Re: tak 04.07.13, 14:02
            nie masz pojecia jak je kocham kiedy wroce z pracysuspicious
            kocham je jak wychodze i kocham jak wracamsuspicious
            wyrodna matka ze mniesuspicious
        • claudel6 Re: tak 05.07.13, 23:57
          no, Ty.. gadasz jak Sroda wink
      • ded-e12 Re: tak 04.07.13, 13:34
        18lipcowa3 napisała:

        > Nie, nie spodziewalam sie że to taka cięzka, odpowiedzialna, męcząca psychiczni
        > e i fizycznie praca, praktycznie 24h. Przestalam sie dziwic depresjom poporodo
        > wym.

        W zależności od indywidualnych predyspozycji hormony po porodzie u kobiet się przestawiają i depresja jak ma dopaść, dopada szybko, zazwyczaj zanim matka ogarnie się w nowej roli, zanim się napracuje. W szpitalu przyuważyłam kilka siedzących i szlochających. Koleżanka po porodzie w szpitalu depresje leczyła.
        • triss_merigold6 Re: tak 04.07.13, 13:40
          Zjazd hormonalny tzw. chwilowy baby blues, jest normalny i szybko mija, depresja to jednak inny kaliber.
          Pamiętam co mi powiedziała przyjaciółka, ktorej dziecko miało wtedy 3 miesiące "Nigdy nie marzyłam o pracy na zmywaku w Irlandii, ale wk....a mnie, że nie mogę ot tak zostawić wszystkiego i pojechać" - miałam identyczne odczucia i tez koło 3. miesiąca życia dziecka.
          • ded-e12 Re: tak 04.07.13, 14:14
            Dobra, jest upał, zupa przypalona, nie miał kto pomóc wtachać zakupy na czwarte piętro, można się w...ć i chwilami mieć dziwne przebłyski a dla koleżanki dziecko było obojętne, cała rodzina zapierniczała przy dziecku, a to odlot, w inny wymiarze żyła. Po fakcie dowiedziałam się o wszystkim, szok, normalnie rokujaca osoba, nigdy bym się nie spodziewała, wylądowała w psychiartyku.
    • net79 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:02
      nie spodziewałam się nieco innego wymiaru uroków macierzyństwa niż kolki, sraczki i inne takiewink z czasem , a raczej z ilością dzieci i ich dorastaniem kopara mi opadawink
    • yuka12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:04
      U mnie bylo zdziebko inaczej. Aczkolwiek poczatki macierzynstwa w obu przypadkach mialam trudne (dzieci po porodzie na oddziale noworodkowym, syn nawet trzy tygodnie, obydwoje z roznych powodow), dosyc traumatyczne i uciazliwe (karmienie syna piersia przez pierwsze dwa tygodnie po wyjsciu ze szpitala wspominam jako koszmar-przerwy co 2 minuty na drzemke, kilkunastominutowe proby chwycenia brodawki, kolki, noszenie i tak caly dzien niemal bez snu), to najgorsze sie zaczelo, gdy syn konczyl rok. Wtedy zaczal nam duzo chorowac, corka-niewiele starsza i dotad idealne dziecko- zaczela etap zlosliwego dwulatka i kolejne dwa-trzy lata wspominam jako koszmar wiecznego zmeczenia, uzerania sie z dziecmi, totalnej odpowiedzialnosci i strachu o zdrowie mlodszego. Maz mi niewiele pomagal, bo pracowal i uczyl sie, dzieci, zwlaszcza mlodszy, bardzo czesto chorowaly, ja bylam non stop niewyspana i zamknieta z chorymi malcami w domu. Bez pomocy, wsparcia czy nawet zrozumienia. Na to nie bylam zupelnie przygotowana, bo nikt z mojego otoczenia nie byl nigdy w podobnej sytuacji. Moj brat tez mial chorowite dziecko, ale mieli ewentualnie w rezerwie babcie (w ekstremalnych sytuacjach pomagaly), zyczliwych sasiadow, starych znajomych i dzieci z wieksza roznica wieku, wiec gdy mlodsze chorowalo, starsze bylo caly dzien w przedszkolu. My z mezem po kolejnej przeprowadzce znalezlismy sie w towarzyskiej pustce, a tesciowa nie przyjechala nawet, gdy kupilismy jej bilet. Wnuk w szpitalu tez jej nie wzruszal. Tylko moja mama probowala nam pomoc, ale ona sama teraz potrzebuje jej bardziej. I wlasnie na ta zupelna samotnosc i absolutnie brak jakiejkolwiek pomocy czy wsparcia ze strony kogokolwiek nie bylam przygotowana.
      • allatatevi1 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:46
        ojej współczuję.
        A teść albo twój ojciec nie mógł przyjechać ci pomóc? Bo piszesz tylko o matce albo teściowej.

        • yuka12 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 20:35
          O tesciu czy moim ojcu to nawet szkoda wspominac. Moj tato jest zdrowszy i w lepszej fizycznej formie niz mama, ale nigdy nas nie odwiedzil. Zas tesciu jakiekolwiek propozycje wyjazdu kwituje drwiacym smiechem. Zreszta od kilku lat ma powazne problemy zdrowotne, ale i tak jest w lepszej formie niz moja mama, ktora nas kilka razy odwiedzila.
      • claudel6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 00:11
        bycie kompletnie skazanym na siebie w sytuacji bycia rodzicem przeraziło mnie na tyle, ze z UK wroiłam do Polski. a każdy kto czasem czyta to forum wie co to dla mnie znaczyło...
        ale to było konieczne. dzięki moim rodzicom w ogóle jakoś jeszcze funkcjonujemy. mam pierwszy od wielu miesięcy wolny uikend, bo moi rodzcie zabrali małą na wakacje - jezu jak ja potrzebowałam tego odpoczynku. kocham ja i tęsknię, ale delektuję się tym, że słucham głośno muzyki i NIKT rano mnie nie obudzi
        • exina Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 00:34
          claudel6 napisała:

          > bycie kompletnie skazanym na siebie w sytuacji bycia rodzicem przeraziło mnie n
          > a tyle, ze z UK wroiłam do Polski

          Ja z "mojego miasta", w którym zyłam 10 lat przenisłam sie w rodzinne strony, by miec pomoc matki. Mnie nic nie przerażało, ale po prostu realnie nie dałabym rady z małym dzieckiem sama bez mieszkania z pracą trochę powyzej minimalnej. Wyjące latami dziecko to jest NIC, czasami trzeba na trwale zrezygnowac z siebie - pomagająca, ale dominująca matka, straszne otoczenie miejskie.
          Teraz z moim dzieckiem mogę wyjeżdżac na wycieczki do tamtego miasta, w którym naprawdę zyłam i dzielic sie z nim tamtym moim zyciem, zarażać go, co mi się skutecznie udaje, więc nie jest tak żlesmile

          Co mnie zaskoczyło - ze okres "małego dziecka" moze trwac do 9 lat. Łącznie ze wstawaniem w nocy, bo koszmary lub cos tam, usypianiem, bo sie ciągle boi i z wieloma innymi sprawami. Tylko dzięki matce 2 razy w roku udaje mi się wyrwać na wieczór czy do sklepu. Ogólnie to czekam na moją 40-stkę, wtedy dziecko powinno byc bardziej zainteresowane rówiesnikami niz mną, och kiedy to w koncu nastapi?
    • nihiru Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:34
      > Psychiatra i psycholog dziecięcy w jednym , do ktorego poszlismy z córką(wtedy
      > juz 2 letnia), bo pozostałych wszystkich specjalistow juz odwiedzilismy powied
      > ział mi" Moze Pani miec spokjnie drugie dziecko. Przeciez Pani wie, ze gorzej b
      > yć nie może"

      O rany, niezły tekst!

      > I wkurzaja mnie takie pytania osob, ktore problemow wiekszych nie mialy. Syty g
      > łodnego nie zrozumie. Z drugiej strony, ze gdybym takiego egzemplarza nie miala
      > , to tez bym nie uwierzyła. dziecko uczy pokory.

      Rozumiem, że możesz być wkurzona tym wątkiem. Nie dziwię się.
      Co więcej, teraz prawdopodobnie wkurzę Cię jeszcze bardziejwink, bo powiem, że dla mnie takie historie jak Twoje są dużą pomocąsmile. Cokolwiek by mój nie wymyślił/zrobił, mogę sobie powiedzieć "inni mają jeszcze gorzej". To pozwala mi z większym spokojem podchodzić do wszelkich trudności i problemów. Wybaczbig_grin
      • black_magic_women Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 14:01
        na przełomie sierpnia i września.Dałybyście mi jakąś jedną,jedyną radę?I jeszcze-w waszych postach często przewijał się temat połoguniby wiem co to słowo oznacza,ale...
        • black_magic_women Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 14:03
          połogu niby

          przepraszam z brak spacjisad
        • evrin Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 14:23
          niczego sie nie spodziewaj i nieoczekuj, bo bedzie na pewno odwrotnie smile

          i nie czytaj forum!!! serio.
        • nihiru Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 14:26
          pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%82%C3%B3g
          Nie wiem co poradzić. Chyba tylko tyle, żeby nie słuchać horrorów porodowych i najlepiej nie wchodzić na Ci.... Nie nastawiać się na nic, tylko znaleźć dobry szpital i położną, a potem nie myśleć o tym temacie.
          Spakować do szpitala jakąś koszulę dla matek karmiących, duże majty i podkłady higieniczne.
          Wchodzić na niemowlę, to bardziej będziesz się bała kolki i maratonów karmieniowych niż porodusmile.
          U mnie poskutkowało
          • black_magic_women Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 15:06
            nihiru napisała:

            > pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%82%C3%B3g


            tyle to i ja wiem winkAle dziękuję za wszystkie słowa.Niektóre sprawy przyjmuję dokładnie tak jak piszesz-od początku ciąży nie siedzę w necie i nie czytam tych wszystkich przerażających opowieści.Czasem tylko jak coś mnie zabolało sprawdzałam w necie,czy jestem w tej dolegliwości wyjątkowa.Zwykle okazywało się,że nie(np rwa kulszowa) i więcej już nie drążyłam tematu.Może tylko chciałabym się nastawić jakoś negatywnie,żeby się potem miło rozczarować,ale nijak mi to nie wychodziwink
            • nihiru Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 15:10
              > tyle to i ja wiem wink

              no to wszystko wieszbig_grin

              a poza tym masz bardzo rozsądne podejście, więc życzę tylko, żebyś miała poród (i połóg) podobny do mojegobig_grin
            • nanuk24 Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 21:52
              Polog moze bolec, choc nie jest to regula. Boli brzuch i plecy, bol mniej intensywniejszy niz porodowy, a mocniejszy niz miesiaczkowy. Mnie w szpitalu pielegniarki dwa razy dziennie prosily o okreslenie stopnia bolu pologowego od 0-10 w prownaniu do bolu porodowego - bo od tego stopnia zalezalom jaka dawke lekow przeciwbolowych dostane. Boli tez krocze, zwlaszcza to nacinane. z piersiami problemow nie kialam. nie mialam ani zapalenia, ani nawalu, mimo karmienia piersia, wiec szczesliwie mnie to ominelo. Krew sie ze mnie lala rowne 6 tygodni, brzuch i krocze(po drugim dziecku nawet bardziej, bo mialam nacicane drugi raz, w tym samym miejscu).
              W kazdym badz razie, nie boj sie brac lekow przeciwbolowych, jezeli zajdzie taka potrzeba.
              • black_magic_women Re: Dziewczyny, rodzę 04.07.13, 22:59
                nanuk24 napisała:

                > Polog moze bolec, choc nie jest to regula. Boli brzuch i plecy, bol mniej inten
                > sywniejszy niz porodowy, a mocniejszy niz miesiaczkowy.

                Dziękuję nanuk,o to właśnie mi chodziło.Faktycznie ni mówi się,że połóg boli confused
                >
    • zlotonaiwnych Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 04.07.13, 13:39
      Spodziewałam się, że będzie trudno, ale nie wiedziałam, że aż tak. Walczyłam o każdą kroplę mleka, dziecko do siódmego miesiąca prawie nie spało, kolki na okrągło, rzeczywiście mało co mogłam jeść ( przy wzroście 177cm doszłam do wagi 46 kg) wycie bez przerwy, żadnego wsparcia w rodzinie. Nie spodziewałam się również zmiany pracy męża na bardziej absorbującą, przez co przez pierwsze dwa lata praktycznie musiałam wszystko robić sama. Również tego, że musiałam być z dzieckiem przez cztery lata w domu, sama, na odludziu - nie przewidziałam. A taką fajną działkę kupiliśmy, z dala od cywilizacji - idiotka chyba jakaś byłam. W sumie więcej minusów niż plusów, dlatego moje dziecko jest i pozostanie jedynakiem.
      • claudel6 Re: naprawdę "nie spodziewałyście się"? 06.07.13, 00:18
        kolejna samotna matka w małżenstwie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka