Dodaj do ulubionych

przyjaciele waszych dzieci

11.07.13, 16:22
Czy lubicie jak do waszych dzieci przychodzą ich koledzy/koleżanki? Czy wśród nich są takie dzieciaki których totalnie nie trawicie? Do mojej córki przychodzi jedna jej psiapsiółka, na której widok mam myśli, jakich nie wyzwala we mnie nawet była teściowa. Ostatnimi dniami leżę w łóżku z anginą, dziś gadzina przyszła, najpierw wywlokła mnie z łóżka bo zarządała jedzenia, potem co chwila przychodziła porozmawiać ze mną o różnych ważnych dla niej sprawach, a na koniec w akompaniamencie mini pianinka cóki, odśpiewała mi wszystkie zwrotki hitu "ona tańczy dla mnie". Z pełną choreografią. Pod koniec występu już nie byłam pewna czy to się dzieje serio, czy to kwestia gorączki, czy też mi się to wszystko śni. Ogólnie dzieciak jest z gatunku tych irytujących, zagląda do szafek, szuflad, włazi z upiaszczonymi kopytkami do pościeli córy (pościel i ręczniki to moje prywatne sacrum, jak widzę dzieci bawiące się tym, mam ochotę lać na oślep). No ale córka jakoś tam się z nią dogaduje. Zabronić dziecku zapraszania upierdliwca?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:28
      Nie możesz młodym osobom (córce najpierw, a w razie czego i psiapsiółce) powiedzieć, że nie ma łażenia po szafkach, żądania jedzenia, śpiewania ci piosenek, gdy jesteś chora etc?
      • niutaki Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:31
        Kolezanki mojej corki spedzaja czas wizyty z nia, nie ze mna boze bron. Zadnych pogaduszek, zadnych wystepow - tego bym znieslawink czy chora czy zdrowa.
        • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:34
          reszta jej koleżanek też spędza czas z nią. Ja generalnie nie lubię obcych dzieci i dobrze mi z tym wink żadne patataj na kolankach, żadne chodź do cioci. Moje dla mnie jest fajne, całą resztę poprostu toleruję, ale bez zaangażowania
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:32
        córce powiedziałam, żeby nie zapraszała chwilowo koleżanek, bo ja leżę w łóżku no i zarażam jakby nie było. Ale ta dziewczynka jest oporna na prośby i przyszła najzwyczajniej za cóką, mimo że podobno moje dziecię jej powiedziało, że chwilowo odwiedzin nie ma. Wielokrotnie zwracałam delikatnie dzieciakowi uwagę o szperanie, ale to serio ciężki typ. Dziś po "występie" powiedziałam jej, żeby może poszła do domu bo pewno mama się martwi już o nią, ale odwróciła się tylko na pięcie i poszła plądrować dalej.
        • gryzelda71 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:33
          Ile ma lat twoja córka i jej koleżanka?
          • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:35
            gryzelda71 napisała:

            > Ile ma lat twoja córka i jej koleżanka?
            moja ma lat 6 z kawałkiem, koleżanka lat 7
        • angazetka Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:42
          Za delikatna jesteś, to ci wlazła na głowę. Nie zwracaj uwagi "delikatnie", skoro to nie działa. Nie ma nic złego w powiedzeniu dzieciakowi: Nie rób tego!
        • niutaki Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:43
          Aaaa ja tez nie lubie obcych dzieci, ale ja jestem asertywna i jesli uwazam, ze wizyta powinna dobiec konca to nie ma zmiluj na razie pa. Corka tez potrafi odmowic, albo skrocic taka wizyte co sie spod kontroli wymknela, ma 11 lat.
        • cersei8 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:44
          Ale chyba Ty wpuszczalas corke do domu?
          Nie moglas po prostu nie wpuscic malej powtarzajac informacje o chorobie? To dziecko ma 7 lat, a nie 2, rozumie przekaz.
          W kwestii pladrowania po prostu, gdy zlapiesz ja na "goracym uczynku" zamknij szafke i jasno i wyraznie powiedz jej, ze nie zyczysz sobie takiego zachowania.
          Tu Cie rozumiem, mnie tez by cos trafialo.

          pearlinee napisała:

          > córce powiedziałam, żeby nie zapraszała chwilowo koleżanek, bo ja leżę w łóżku
          > no i zarażam jakby nie było. Ale ta dziewczynka jest oporna na prośby i przyszł
          > a najzwyczajniej za cóką, mimo że podobno moje dziecię jej powiedziało, że chwi
          > lowo odwiedzin nie ma. Wielokrotnie zwracałam delikatnie dzieciakowi uwagę o sz
          > peranie, ale to serio ciężki typ. Dziś po "występie" powiedziałam jej, żeby moż
          > e poszła do domu bo pewno mama się martwi już o nią, ale odwróciła się tylko na
          > pięcie i poszła plądrować dalej.
        • slonkotoja Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 07:34
          pearlinee napisała:

          > Dziś po "występie" powiedziałam jej, żeby moż
          > e poszła do domu bo pewno mama się martwi już o nią, ale odwróciła się tylko na
          > pięcie i poszła plądrować dalej.
          Ja w takich momentach wstaję, odprowadzam do drzwi i mówię : Dzis nie ma wizyty, jestem chora, umówcie się za dwa dni. Do widzenia i tyle wink

          Krótko, prosto, węzłowato smile
    • guderianka Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:30
      sory, ale mnie to rozśmieszyło wink
      póki co wszystkie koleżanki/kolegów trawię wink
    • moofka Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:30
      w jakim wieku dzieci sa?
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:32
        moja ma 6 lat, koleżanka 7
        • ichi51e2 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:40
          Sa takie...
          1. Gosciem zajmuje sie corka. Czyli siedza u dziecka w pokoju i nie ma lazenia po mieszkaniu
          2. W zadnym wypadku nie dajesz bachorowi myszkowac - kto jest dorosly ona czy ty?
          3. Mozesz byc chamska takie dzieci trzeba z buta. Marzenka? O szkoda ze sie fatygowalas dzis odwiedzin nie ma dowidzenia
          4. W ogole nie rozumiem dlaczego znosilas wysyepy...

          Jak ja nienawidze takich smarkaczy
          • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:45
            ichi51e2 napisała:

            > Sa takie...
            > 1. Gosciem zajmuje sie corka. Czyli siedza u dziecka w pokoju i nie ma lazenia
            > po mieszkaniu
            > 2. W zadnym wypadku nie dajesz bachorowi myszkowac - kto jest dorosly ona czy t
            > y?
            > 3. Mozesz byc chamska takie dzieci trzeba z buta. Marzenka? O szkoda ze sie fat
            > ygowalas dzis odwiedzin nie ma dowidzenia
            > 4. W ogole nie rozumiem dlaczego znosilas wysyepy...
            >
            > Jak ja nienawidze takich smarkaczy

            tak, to typ dziecka które trzea traktować jak to nazwałaś z buta. Mój mąż nie ma z tym problemu i jak mała dzwoni domofonem z pytaniem czy może przyjść, mówi "nie, nie możesz" i odkłada domofon. Jak mała się dobija nadal, to ją ignoruje. Ale on ma inny(czytaj lepszy) charakter wink ja ogólnie przepraszam że żyję. No i żal mi córki która się chce z tamtą bawić
            • ichi51e2 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:51
              Tak ja tez tylko w teorii madra. Obecnie nie odbieram domofonu bo jehowe tak sie zaprzyjaznily ze wymienilismy sie numerami telefonu i przychodzily zeby mnie odeskortowac na male prywatne spotkanie w multikinie...big_grin
    • erdbeere40 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:37
      Chciałbym napisać, że przyjaciele przyjaciół mojej córki są moim przyjacółmi. Niestety, jak to z ludźmi, jednych lubię mniej jednych bardziej. Gdy moja była w wieku twojej córki, to duży wpływ mieli też rodzice, nasze relacje, wzajemne animozje, też często gęsto próby wykorzystywania mnie do opieki ( mam wakacje). Szybciutko wówczas kończyłam przesiadywanie u nas. Dziecko to taki mały człowiek, może wkurzać. I mamy prawo do wkurzenie, do zachowania intyymności.
    • cersei8 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:38
      Lubimysmile ale dzieciaki zachowuja sie zgodnie z moimi zasadami w moim domu.
      Wydaje mi sie, ze dziewczynka jest specyficznie wychowywana a Ty nie potrafisz postawic jej granicy. Omow najpierw z corka, co wolno jej znajomym w Waszym domu a czego nie. Egzekwuj to konsekwentnie.
      Stawiaj jakies przekaski w pokoju corki, wiecej nie dawaj, nawet jesli poprosi, o ile nie masz ochoty. Ja z pogaduszkami odeslalabym ja do kolezanki, a jesli chodzi o wystepy to znosze tylko w wykonaniu moich dzieci, wiec mogloby byc nieprzyjemnie smile
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:42
        cersei8 napisał(a):

        > Lubimysmile ale dzieciaki zachowuja sie zgodnie z moimi zasadami w moim domu.
        > Wydaje mi sie, ze dziewczynka jest specyficznie wychowywana a Ty nie potrafisz
        > postawic jej granicy. Omow najpierw z corka, co wolno jej znajomym w Waszym dom
        > u a czego nie. Egzekwuj to konsekwentnie.
        > Stawiaj jakies przekaski w pokoju corki, wiecej nie dawaj, nawet jesli poprosi,
        > o ile nie masz ochoty. Ja z pogaduszkami odeslalabym ja do kolezanki, a jesli
        > chodzi o wystepy to znosze tylko w wykonaniu moich dzieci, wiec mogloby byc nie
        > przyjemnie smile

        Córka zna granice i mówi np: Ola nie wolno się bawić wodą w moim pokoju. Na to ola jej grozi że pójdzie sobie i więcej się nie odezwie. No i córka czasem ustępuje, czasem nie. Ogólnie moje dziecko jest dosyć hmmmm mało asertywne momentami. Przekąski stawiam w pokoju, teraz latem są to owoce, zanoszę też picie.
        • angazetka Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:43
          > Ogólnie moje dziecko jest dosyć hmmmm mało asertywne momentami

          Ma to po tobie.
          • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:47
            angazetka napisała:

            > > Ogólnie moje dziecko jest dosyć hmmmm mało asertywne momentami
            >
            > Ma to po tobie.

            nie zaprzeczam
          • ichi51e2 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:47
            Taka kolezanka jest jej potrzebna jak ku...e deszcz. Splawiaj
            • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:49
              ichi51e2 napisała:

              > Taka kolezanka jest jej potrzebna jak ku...e deszcz. Splawiaj

              hahahaha nooo smile córka się pofoszy na mnie, ale wypowiem to magiczne zdanie że " to dla jej dobra" wink
              • ichi51e2 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:59
                Moze w sumie zrob jej pogadanke "to niegrzeczne przegladac ludziom szafy" i na koniec niech ci obieca ze przestanie a jak dalej bedzie to przypominaj ze juz o tym rozmawialyscie i obiecywala. Ona jest po prostu zle wychowana - zawsze podejrzewam ze takie dzieci to po prostu ich wlasni rodzice zlewaja (jak napisalam tz po bliskim spotkaniu 3 stopnia na basenie "Matki je same na basen wysylaja bo ich juz zniesc nie moga. Licza ze ktos je utopi bo ze zabierze nie ma strachu") podoba jej sie ze poswiecacie dzieciom duzo uwagi i leci jak mucha do miodu. Ja tam wspolczuje takim dzieciom ale sorry winnetou to nie ja jestem twoja mama zeby cie wychowywac.
                • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:06
                  Właśnie ta mała całe dnie siedzi n aplacu zabaw, nawet nei wiem jak wyglądają jej rodzice. A jest mocno kontaktowa i wylewna. W pogadanki się nei bawiłam, kiedyś wydarłam się regularnie, jak widziałam że otwiera mi komodę, ale jakby to powiedzieć, mało to dało. Z innymi koleżankami ogólnie nie ma takiego problemu, chociaż temat upierdliwych bachorów podrzucanych mi, się neistety przewijał dość systematycznie w moim dziwnym życiu. Ja mam na czole wielki napis "FRAJER" który w pewnych sytuacjach zdaje się powiększać i pulsować intensywnym światłem.
                  • iwoniaw Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:19
                    Nie wiesz, jak wyglądają jej rodzice?
                    W życiu bym nie wpuściła za próg małego dziecka, do którego rodziców nie mam kontaktu. "Nie, Marysiu, nie możesz odwiedzić Kasi, dopóki mamusia twa nie skontaktuje się ze mną i nie umówi na twoją wizytę". I do widzenia. Swojemu dziecięciu mówisz "Nie Kasiu, Marysia nie może nas odwiedzać bez wiedzy i zgody swoich rodziców, muszę z nimi ustalać takie rzeczy, przecież ty też nie chodzisz nigdzie bez mojej wiedzy i nie byłoby dobrze, gdyby cię zapraszał ktoś, komu na to nie pozwoliłam. Zresztą takie zasady są i u Jadzi i u Basi i u Zdzisi".
                    Myślisz, że jeśli coś się nie daj Boże stanie, to kto będzie wtedy winny? A pomijając kwestię winy - jak zamierzasz się skontaktować z opiekunami dziecięcia w razie czego?
                    • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:23
                      Bo mieszkają tuż obok i wiem pod jakim numerem? A przejście do nich zajmuje mi minutę? Moje dziecko nie łazi bez pozwoleństwa nigdzie. Inne łażą. Już wyjaśniałam kwestię funkcjonowania mojego osiedla i dzieci na nim przed chwilą.
                  • lily-evans01 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 09:27
                    No to właściwie nie wiesz, kto to taki, ta mała. Skoro zna córkę tylko z placu zabaw, a Ty nawet nigdy nie zamieniłaś słowa z rodzicami.
                    Myślałam, że to jakaś koleżanka ze szkoły.
                    Kto wie, kiedyś może Was okradnie.
                    • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 09:34
                      a co za różnica czy ze szkoły czy z placu zabaw? Już pisałam że moje osiedle to bardzo mała społeczność, wiem pod jakim numerem dzieciak mieszka. Mają mieszkanie warte ponad pół bańki, więc raczej na brak pieniędzy nie cierpią, zresztą widać po ubrankach i zabawkach jakie nosi, że motywy rabunkowe można śmiało wykluczyć wink Zresztą wczoraj wieczorem zamieniłam słowo z jej tatą, który mi podziękował że poczęstowałam małą obiadem. Ja powiedziałam że mam anginę i chwilowo nie możemy zapraszać Oli do siebie. I już.
                      • lily-evans01 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 12:18
                        Ok, teraz przeczytałam całość wątku.
                        Nie znałam realiów, że tak powiem.
                        Ale i tak czułabym się niefajnie z takimi zachowaniami, jakie opisujesz.
                        Jak to już wcześniej ci napisano - komunikujesz dziecku, że tego i tego nie wolno, a jeśli nie przestrzega zasad, to informujesz, że mogą bawić się na dworze.
                        Choć przyznam szczerze, że i tak nie wpuściłabym do domu dzieciaka, którego rodziców praktycznie nie znam.
                        • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 13:35
                          zanim tu nie zamieszkałam też mi się to wydawało abstrakcyjne. Ale tu tak jest i już. I ma to swój urok, pozostałe dzieci są spoko, wpadną , wypadną. Jest ich tu może z 10 w wieku podobnym do mojego dziecka. Moja córka też tak wpada i wypada do innych dzieci. Oczywiscie najpierw mi to melduje i potem się odmeldowywuje. Pomiędzy klatkami(jest ich tylko 5) można przejść nie wychodząc z bloków więc mają że tak powiem swobodę poruszania się. Wszyscy się tu generalnie znają, nie ma patologii z cyklu menelizm, lumpiarstwo itp.
    • iwoniaw Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 16:57
      Jakby mnie wnerwiała i nie reagowała na polecenia, to bym zabroniła. U nas zasady są jasne:
      - nie ma łażenia po całym domu, po to dzieci mają pokój, żeby tam podejmować gości
      - o grzebaniu w czymkolwiek nie wspominam (z tym, że ja bym zwróciła uwagę osobiście i stanowczo)
      - jak jest w domu ktoś chory/mający pilną pracę wymagającą ciszy, to nie ma żadnych odwiedzin, co dotyczy także gości nas-dorosłych i jest jakby oczywiste
      No ale ja nie mam problemu z powiedzeniem kilkulatkom "nie, dziś nie możesz do nas przyjść, umówicie się innym razem".
    • lady-z-gaga Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:09
      Od razu zabroń córce zapraszania kogokolwiek, bo TY nie potrafisz sobie poradzić z dziećmi w własnym domu.
    • beatulek Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:17
      Dziecka 7-letniego nie wpuściłabym do domu bez telefonu do jego rodzica. Sama puszczając 8-latke na podwórko sprawdzam co chwilę przez okno czy jest na placu zabaw.

      Czy lubię jak przychodzą koleżanki - właściwie większość koleżanek moich dzieci lubię.
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:21
        to jest osiedle składające się z dwóch bloków,zamknięte, wokół ogrodzone, z pełnym monitoringiem i ochroną. Wszystkie dzieci tu łażą same po placu i odwiedzają się wzajemnie, na zasadzie wejścia na chwilę. Moje dziecko też jest wpuszczane do innych domów bez znajomości mojego numeru telefonu, musi mi tylko zameldować zawsze jak do kogoś idzie i pod jakim numerem ten ktoś mieszka. A po powrocie się odmeldowuje.
        • bergamotka77 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:40
          Szesciolatke puszczasz sama do obcych domow? To jestes odwazna, moje dziecko odwiedza tylko domy dzieci i rodzicow, ktorych znam osobiscie. Co do odwiedzin to ja tez przedobrzylam pozwalajac znajomym syna na wielogodzinne odwiedziny i lazenie po calym domu - ostatnio kolega syna zbil mi lampe, inni wpadaja wyglodzeni i pozeraja zawartosc lodowki - a to juz 11-latkowie, zjedza konia z kopytami wink Chyba poprzestane na pozwoleniu na zabawe na zewnatrz i podaniu krakersach w srodku bo nie chce mi sie dodatkowo karmic 3-4 nastolatkow, choc ich bardzo lubie. Natomiast nie zorganizuje juz urodzin w domu - ostatnio banda 10 dzieciakow biegala gora-dol, dol-gora, brala sobie rzeczy z lodowki bez pozwolenia, wlazila wszedzie, co nabrudzili, nahalasowali - mialam dosc, syn rowniez wink
          • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:44
            nie znam tylko rodziców tej jednej dziewczynki, a do niej moje dziecko nie chodzi bo nie jest zapraszane. Resztę rodziców znam przynajmniej na tzw dzień dobry bo to moi sąsiedzi, wiem pod jakimi numerami mieszkają i córka zawsze mnie innformuje do kogo idzie. To jest naprawdę bardzo kameralne osiedle
            • cersei8 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:56
              Dziwne to troche; ciekawe czy rodzice tacy zapracowani czy niezainteresowani corka, bo jesli na nowym osiedlu to raczej nie patologiczni.
              Generalnie jesli Twoja corka lubi sie z tamta mala bawic to jej pozwol, tylko egzekwuj swoje zasady. Jesli robi cos co Ci sie nie podoba zwroc uwage, potem jeszcze raz uprzedzajac, ze w przeciwnym razie koniec wizyty. Jesli nie dotrze wypros ja.
              Chyba po prostu ona wyczula, ze moze Ci wejsc na glowe i z tego korzysta. Wyprowadz ja z bledu jak najszybciej.
            • iwoniaw Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:58
              No więc tym bardziej nie pozwoliłabym na wizyty tej właśnie dziewczynki - nie znasz jej rodziców, nie zapraszają twojej córki, nie wiesz (nawet, jeśli się domyślasz, że nie mają nic przeciwko, a nawet są całkiem za tym) co sądzą o wizytach swego dziecka u nieznanych ludzi w nieznanych mieszkaniach - to już są dla mnie wystarczające powody, a jeśli do tego dziecko jest niewychowane i niereagujące na zwracanie uwagi oraz namolne, to już w ogóle zamykałoby sprawę.
              • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:03
                wiem że ona pyta rodziców zawsze, czy może przyjść do mojego dziecka. Córka mi mówiła że zawsze dzwoni do mamy domofonem i sama też to widziałam i słyszałam. Z tego co mała mówiła, mają w domu noworodka, dlatego pewnie ich nie widać a mała jest ciut odsunięta na bok. Patologii z cyklu alkoholizm, bieda, bijatyki tutaj raczej nie ma, bo od razu wszyscy wszystko by wiedzieli i słyszeli.
                • iwoniaw Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:14
                  Ależ ja nie sugeruję, że to patologia typu alkoholizm - tylko jednak ewidentnie ktoś tu nie wychował swego dziecka na tyle, by nie było męczące dla innych, za to chętnie się go pozbywa z domu. No więc skoro tobie to przeszkadza (nie dziwię się, też mam małą odporność na cudze uciążliwe dzieci), to czas to ukrócić. Np. pod pretekstem, że _ciebie_ nikt nie zapytał czy nie masz nic przeciw wizytom ich dziecka, a twojemu nikt rewizyt nie proponuje.
                  I powtórzę - nie wyobrażam sobie, by z rodzicami małych dzieci, które wpuszczam do domu, nie mieć żadnego bezpośredniego kontaktu, nigdy nie zamienić paru słów, nie wiedzieć, że oni _na pewno_ wiedzą, że ich dziecko jest u mnie, nie mieć nr telefonu w razie W. Nawet na kameralnym osiedlu. A brak zaproszenia do siebie, gdy samemu się siedzi u kogoś po kilka godzin, też by mi się nie podobał - no sorry, skoro do Krysi nie można na salony, to i Krysia nie może do ciebie, bawcie się na podwórku.
                  • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:21
                    iwoniaw napisała:

                    > Ależ ja nie sugeruję, że to patologia typu alkoholizm - tylko jednak ewidentnie
                    > ktoś tu nie wychował swego dziecka na tyle, by nie było męczące dla innych, za
                    > to chętnie się go pozbywa z domu. No więc skoro tobie to przeszkadza (nie dziw
                    > ię się, też mam małą odporność na cudze uciążliwe dzieci), to czas to ukrócić.
                    > Np. pod pretekstem, że _ciebie_ nikt nie zapytał czy nie masz nic przeciw wizyt
                    > om ich dziecka, a twojemu nikt rewizyt nie proponuje.
                    > I powtórzę - nie wyobrażam sobie, by z rodzicami małych dzieci, które wpuszcza
                    > m do domu, nie mieć żadnego bezpośredniego kontaktu, nigdy nie zamienić paru sł
                    > ów, nie wiedzieć, że oni _na pewno_ wiedzą, że ich dziecko jest u mnie, nie mie
                    > ć nr telefonu w razie W. Nawet na kameralnym osiedlu. A brak zaproszenia do sie
                    > bie, gdy samemu się siedzi u kogoś po kilka godzin, też by mi się nie podobał -
                    > no sorry, skoro do Krysi nie można na salony, to i Krysia nie może do ciebie,
                    > bawcie się na podwórku.
                    >

                    o tym alkoholizmie to było do osoby powyżej. Powtarzam, wiem gdzie mieszkają jej rodzice, mieszkają w klatce obok, szybciej do nich dojdę niż bym wykręciła numer. Wiem że ona pyta się mamy czy może przyjść do mojego dziecka. I pisałam już, tutaj to norma że te dzieci tak łażą do siebie. Z pozostałymi rodzicami znam się minimum na "dzień dobry" a z większością rozmawiam przy okazji wizyt placozabawowych. nie do każdego mam numer telefonu ale wiem gdzie które dziecko mieszka. W domu tej dziewczynki jest nowordoek, pewnie dlatego oni nie pozwalają zapraszać jej koleżanek. Mi się to nie podoba, podobnie jak zachowanie małej. Toleruję to tylko dlatego, że córka lubi się z nią bawić to raz a dwa - moje dziecko w ciągu roku ma ograniczony dostęp do beztroskich zabaw rówieśniczych. Więc w czasie wakacji że tak powiem się czasem poświęcam. Ale oczywiście są granice
    • gazeta_mi_placi Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:19
      Dziwne czasy nastały, że dorośli boją się zwrócić uwagi dziecku nawet we własnym domu.
      To pokłosie współczesnego wychowania pt. "Dziecko może wszystko i wszędzie".
      Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego. Nieliczne dzieci które bywały u mnie były bardzo dobrze wychowane (najmłodsze cztery latka), nie było mowy o grzebaniu po szafkach czy niszczeniu czegoś.
      • nowi-jka Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 10:11
        azeta_mi_placi napisała:

        > Dziwne czasy nastały, że dorośli boją się zwrócić uwagi dziecku nawet we własny
        > m domu.

        Za to szefów męża sie od degeneratów wyzywa
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • kkalipso Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:25
      Ja tam nawet lubię , chociaż co za dużo to nie zdrowo , jedna taka najstarsza 6 latka na początku zaczepiała mnie często opowiadała , tańczyła i takie tam ale dałam jej do zrozumienia że nie mam czasu i niech się bawi z dziećmi bo przecież dla mnie tu nie przyszła.

      Dodam , że bardziej mnie denerwują matki koleżanek mojej małej jak by mogły to od rana do nocy by zostawiały po cudzych domach a do siebie to już nie bardzo zaprosić sad
    • myelegans Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:30
      Nie zabraniac, tylko ustawic limity, gdzie moga sie bawic.
      U nas nasza sypialnia, biuro mezowskie, jak rowniez strych i piwnica jest off-limit. Zadnych zabaw. NIkt nigdy jeszcze nie zagladal mi do szafek, ani nie pchal z butami w posciel, wiec sie nie wypowiem. W pokoju syna, to niech sobie robia co chca.
      Latem to ich w domu nie ma, sa caly czas na dworze, kraza tak pomiedzy jednym domem a drugim, tam wlaza do basenu, ida do nas, po drodze zahaczaja o sklepik, kupuja badziewie, przychodza do nas, siedza na ganku, zjedza badziewie, pozniej hulajnoga, pilka, rower, i ida sie ochlodzic do basenu w domu kolegi, a pozniej ze 3 razy sie jeszcze odprowadzaja.
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:33
        no właśnie u nas na osiedlu jest podobnie. Poza basenem. Tak jak wspomniałam, inne dzieci są ok, bo wystarczy im raz powiedzieć czego nie wolno, albo córka im powie i już. A ta dziewczynka jest wyjątkowym przypadkiem, do którego się mówi a ten pozostaje niewzruszony.
        • myelegans Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:40
          No to wywazylabym to na ile ja corka lubi i chce przebywac z tym na ile ja moge popuscic bez wpadania w nerwice, i bedziesz miala odpowiedz, a tak czy inaczej mowic do znudzenia, proste i otwarte "u nas w domu nie mozesz...., w przeciwnym razie bedziecie sie musialy bawic tylko poza domem"
    • shellerka Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:32
      big_grin

      ogólnie moje dzieci mają fajnych przyjaciół. ale rozumiem Cię, bo niektóre dzieciaki mimo, że są fajne, bywają mega męczące smile
    • kerri31 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:38
      O ja pierd....Jeszcze takie elementy do mnie nie przychodzą. Sporadycznie dziecko od sąsiadki ale pewnie jaksyn pójdzie do szkoły to się zacznie przesiadywanie po domach zarówno mojego syna u kogoś jak i obcych u mnie. Trzeba znieść, przetrzymać. Dobrze, że mają kolegów ,koleżanki.
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 17:41
        kerri31 napisała:

        > O ja pierd....Jeszcze takie elementy do mnie nie przychodzą. Sporadycznie dziec
        > ko od sąsiadki ale pewnie jaksyn pójdzie do szkoły to się zacznie przesiadywani
        > e po domach zarówno mojego syna u kogoś jak i obcych u mnie. Trzeba znieść, prz
        > etrzymać. Dobrze, że mają kolegów ,koleżanki.

        Właśnie, ja się cieszę że ona ma koleżanki i czasem wolę coś "przecierpieć". Córka w ciągu roku szkolengo nie ma czasu na takie beztroskie zabawy na podwórku i na koleżanki. Niemal codziennie ma treningi, teraz jeszcze idzie do szkoły dwie dzielnice dalej i treningi będą zintensyfikowane. Stąd moja pobłażliwość na niektóre jej znajomości
    • run_away83 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:05
      Mój dom jest moją twierdzą. A ja jestem asertywna big_grin

      Nie wyobrażam sobie odwiedzin kogokolwiek u mnie
      w domu kiedy mi to nie odpowiada bo mam inne plany czy źle się czuję - zwłaszcza odwiedzin dzieci bez opiekuna. Nie wyobrażam sobie też żeby jakikolwiek kolega czy koleżanka syna przyłazili niezapowiedziani bez wcześniejszego uzgodnienia przez rodziców pory i czasu trwania owej wizyty.

      Sąsiadka mieszkająca piętro wyżej próbowała (bez sprawdzenia co o tym sądzę) podsyłać mi swoich dwóch synów "żeby się dzieci razem pobawiły" - akurat trwały ferie zimowe, ja zostałam na dwa tygodnie sama z dwójką własnych łobuzów i byłam ledwo żywa z tytułu ciążowych mdłości i uporczywych wymiotów. Dzieci sąsiadki pomimo kilkukrotnego spławiania z informacją że źle się czuję i nie ma mowy o żadnych wizytach kilkakrotnie wracały, musiałam się pofatygować i osobiście w prostych słowach wyłożyć pani że nie prowadzę darmowej świetlicy. Od tamtej pory mam spokój.

      Mamy sporo znajomych dzieci, dość często nas odwiedzają, ale na moich zasadach - z zapowiedzią, odbiór o konkretnej porze, zabawa tylko w dziecięcym pokoju, po zabawie sprzątamy zabawki. Nie zapewniam animacji ani cateringu - dzieci bawią się same, do jedzenia i picia mogę zaproponować wodę czy sok i kanapki ewentualnie coś co rodzic dziecku przyniesie. Jak dzieciak czegoś nie może (np. czekolady czy nabiału z tytułu alergii) to oczekuję wcześniejszej informacji o tym a nie oczekiwania że się domyślę i późniejszych pretensji. Wymagam poszanowania zasad panujących w moim domu, jedną szkolną znajomość syna ukróciłam bo kolega starszego próbował rozwiązywać konflikty pięścią, a rodzice nie widzieli problemu i nie byli zainteresowani zdyscyplinowaniem syneczka. Z innym dzieckiem się pożegnaliśmy po pierwszej wizycie, bo dziewczynka nie potrafiła zakumać że do zabawy służą zabawki i pokój dziecięcy (chłopaki mają naprawdę dużo miejsca) i mimo wielokrotnych upomnień łaziła mi po mieszkaniu grzebiąc po szafkach. No sorry, nie ze mną te numery. W swoim domu chcę mieć spokój, nie chce mi się wychowywać cudzych dzieci.
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:11
        wygląda to tak, że dzieci odwiedzają się wzajemnie na zasadzie: mamo mogę iść z zosią po rower? i idą po rower , albo mamo mogę iść na chwilkę do Amelki? i idą na 15 minut do amelki. Jeśli idzie o inne dzieci, nie przeszkadzają mi te pielgrzymki. Wchodzą, coś tam zabiorą z młodej pokoju albo chwilę się pobawią i wychodzą. To nie ma znamion odwiedzin długich, z zapraszaniem się i umawianiem. W wakacje poprostu dzieci wychodzą tu na tzw dwór , mają swoje sprawy, swoją ekipę i jak to dzieci, od czasu do czasu muszą na chwilę do kogoś pójść zobaczyć jego chomika, zabrać piłkę itp. A rodzice doglądają z balkonu, okna, schodzą co chwila sprawdzać czy jest ok. Ja dodatkowo każę córce dzwonić co chwila domofonem i się meldować. Poprostu jedna z jej koleżanek ma braki w wychowaniu wink
        • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:14
          dodam tylko że te odwiedziny odbywają się tylko w ramach osiedla, poza bramę nie wyłażą bo nawet jak jakieś spróbuje to natychmiast ochrona je haltuje na wejsciu, a do najdalszego sąsiada idę 3 minuty włączajac w to ubranie klapek i założenie bluzy
          • run_away83 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:51
            Ale za to dziecko są odpowiedzialni jego rodzice. Jeżeli odwiedziny dziewczynki Ci nie odpowiadają z jakich kolwiek powodów (bo źle się czujesz, bo dziecko niewychowane i myszkuje po szafkach, bo odwiedziny przeciągają się w nieskończoność, bo dziecko wymaga zabawiania, pojenia i karmienia którego nie masz ochoty uskuteczniać), to nie masz innego wyjścia jak pofatygować się do nich i ustalić z nimi na jakich zasadach ich dziecko może u was bywać. Jak te zasady zostaną złamane to dzwonisz do mamusi i prosisz o natychmiastowe odebranie pociechy, bo dziewczynka nie kooperuje, więc ty nie jesteś w stanie się nią zajmować. No chyba że wolisz się z dziewczynką w dalszym ciągu użerać? b Bo chyba nie oczekujesz że kilkulatka nagle sama z siebie pojmie niestosowność swojego zachowania i przestanie być upierdliwa??? Mnie tam szkoda czasu na niańczenie i wychowywanie cudzych dzieci, chyba że w perspektywie mam rewanż tongue_out
            • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 18:59
              jak mam dziecko 6,5 roku, tak się rewanżu jeszcze nie doczekałam smile a sporo dzieciarstwa się przewinęło przez mój dom. To się wszystko fajnie radzi, ale jak przychodzi do konfrontacji, to kończy się wszystko fochem i zakazem bawienia się. Już przerabiałam podobne historie. Będę poprostu zawracać dzieciaka z pod drzwi.
              • run_away83 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:14
                No ja zaliczyłam sporo takich konfrontacji i faktycznie często jest foch, bo dziwnym trafem niewychowane dzieci często mają niezbyt fajnych rodziców. Mnie na znajomości mojego dziecka z takimi osobnikami niespecjalne zależy, więc jak ktoś się woli obrażać niż nawiązać współpracę celem poprawy relacji, to jak dla mnie może spadać na bambus tongue_out

                Podtrzymujemy te znajomości z których coś fajnego wynika. I ja jak najbardziej doczekałam się rewanżu i to nie raz - mój syn także bywa u swoich kolegów.
                • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:24
                  moja córka również bywa u koleżanek. Miałam na myśli rewanż w zamian za niańczenie cudzego dziecka. Odwiedziny NORMALNE oczywiscie, nie uważam za niańczenie smile Sprawa wygląda tak, że tamta dziewczynkajest starsza i dość przebojowa, typ prowodyra grupy. Obawiam się sytuacji z cyklu " nie chcesz się ze mną bawić to namówię pół osiedla żeby się z tobą nie bawiło " wink traktuję to jak taką znajomość wakacyjną, w ciągu roku córka w zasadzie nie ma czasu niestety na łażenie do koleżanek ani przyjmowanie ich u siebie. Więc stwierdziłam że w wakacje się przemęczę nawet ze swirkami, żeby się "napasła" zabawami wink no ale dziś mnie już ruszyło maksymalnie . No ale córka jedzie niedługo na 2 tygodnie na obóz, potem z nami na wakacje, to może jakoś się utnie ta dziwna przyjaźń
                • bergamotka77 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:39
                  run away
                  podoba mi sie twoja asertywnosc. Koledzy mojego dziecka tez tylko zapowiedzeni wpadaja i na okreslony czas. No i kluczowa sprawa - sa rewizyty. Dlatego blizszych ma 3-4 kolegow, z dwojka z nich sie przyjazni i bywa u tych wszystkich dzieci w domu. Bo zeby wpasc pobawic sie pograc na sprzecie starszego to chcialoby pol klasy ale potem nie ma propozycji zaproszenia do siebie. Ostatnio irytuje mnie znajoma ktora wpada z corka kilkuletnia bez zapowiedzi - jak ja tego nie znosze! Usypiam dziecko a tu ding dong - one u drzwi ghrrr! Wstajemy w weekend pozno a tu ding dong - domofon, moze mamy ochote na przejazdzke na rowerach? Zaraz tu i teraz? Nieee! Po cos wymyslono telefony! Raz splawilam, drugi raz maz wpuscil bo on mniej asertywny.
                  • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:52
                    u mnie to mąż z tych asertywnych, aż do bólu. Jeśli w weekend nie jesteśmy z nikim umówieni, nie odbiera domofonu. A jak ja się podrywam, to mnie stopuje. Wychodzi z założenia że skoro się nie umawialiśmy, to ten kto przyłazi bez zaproszenia jest niewychowany i już. Kiedyś tak nieświadomie potraktował swoją mamę, która przyjechała bez zapowiedzi i pocałowała klamkę. Musiała u jakiejś ciotki nocować. Nawet jej nie przeprosił wink Generalnie w weekend nie ma opcji że ktoś nas odwiedza niezapowiedziany, bo już się wszyscy nauczyli, podobnie wieczorem. Bo do wieczora, jak moje koleżanki wiedzą że jestem w domu i to sama to przyłażą niezapowiedziane oczywiście.
    • eliszka25 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:22
      moj syn ma ogolnie fajnych kolegow, ktorych lubie. sa z regoly grzeczni i jakos specjalnie mi w domu nie rozrabiaja. moj syn potrafi bez ogrodek powiedziec, ze czegos sie u nas nie robi, a jak jego slowo nie dziala, to ja tez sie nie patyczkuje i ostro mowie, ze tak nie wolno. moze mam jakis straszny wyglad albo co, ale dzieciaki sie mnie sluchaja, tzn. obce, bo wlasne, to tak srednio wink.

      jest jednak taki jeden egzemplarz, ktorego nie trawie. co gorsza, nie jest to jakis kolega syna, ktorego moglabym splawic, tylko syn mojej przyjaciolki. wiekowo pasuje do moich chlopakow, wiec najczesciej spotykamy sie z dziecmi, a ja zeby zaciskam, zeby tego malego nie strzelic za przyslowiowy wyglad. mlody ma strasznie denerwujacy sposob bycia i nawet moje dzieciaki wola bawic sie z jego 2-letnia siostra niz z nim. na szczescie bardzo czesto jest u dziadkow, wiec nie musze go znosic za kazdym razem, kiedy spotykam sie z kolezanka.
    • koza_w_rajtuzach Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 19:47
      wink))))))))))))))
      Tak już jest z przyjaciółmi naszych dzieci.
      Nie wszystkich niestety się lubi.
    • mondovi Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 20:12
      Przeprowadziliśmy się za miasto i w najbliższej okolicy jest jeden rówieśnik mojego syna. Po szkole, no i teraz w wakacje, wony czas spędzają ze sobą, bardzo się lubią. Bawią się bywa, że cały dzień z przerwą na posiłki. Wprowadziłam zasady, które wyłuszczyłam i synowi i koledze - jeśli się bawią w domu - są u niego w pokoju, a nie łażą po całym domu to raz. Dwa - mogą zgłosić, że są głodni, ale to ja mówię, co mogą zjeść, co mają do wyboru, żadnego myszkowania w lodówce. Trzecia i najważniejsza zasada - jeśli jest ładna pogoda, mają się bawić na dworze. Czwarta - mogą przyjść po pieniądze na lody, ale nie mogą wyliczać, że każdy chce po 6,5, bo wtedy wystarczy jeszcze na chrupki i sprite. No i nie mogą już kupować na kreskę w sklepie wink Rodzice chłopca są bardzo mili, syn również do nich chodzi, ostatnio zabrali obu nad jezioro, więc nie jest tak, że układ jest jednostronny, ale dzieci to dzieci i nie może być tak, że chłopcy zagarniają moją przestrzeń i czas, a mieli zapędy. Zasady się sprawdziły, przywykli do nich i już po powrocie ze spaceru z psem nie zastaję ich rozwalonych na sofie przed tv z kotletami na obiad w łapkach.
    • ledzeppelin3 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 20:45
      Masz problem, ale ze swoją głową. Kto wpuszcza do domu dziecko, gdy jest chory? Pozwalasz obcemu dziecku z zapiaszczonymi stopami wchodzić w pościel? Co to znaczy "zarządała jedzenia?" Idź na terapię, poćwicz asertywność. Do głowy by mi nie przyszło, że są tacy ludzie na świecie. Którzy tańczą, jak im pięciolatka zagra, i zarażają świadomie anginą.
      • ledzeppelin3 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 20:48
        Acha, i koleżanki i koledzy moich dzieci ciągną do nas i uwielbiają u nas być. Ale ja umiem stawiać granice. Gdybym musiała się męczyć we własnym domu, wolałabym odgryźć sobie cipkę i ją zjeść popijając pysznym chianti.
        • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 21:00
          ledzeppelin3 napisała:

          > Acha, i koleżanki i koledzy moich dzieci ciągną do nas i uwielbiają u nas być.
          > Ale ja umiem stawiać granice. Gdybym musiała się męczyć we własnym domu, wolała
          > bym odgryźć sobie cipkę i ją zjeść popijając pysznym chianti.
          No bo taka jesteś słodka że nic tylko do ciebie ciągnąć. Skoro ci cipka nie potrzebna to smacznego. Ja swoją cenię i nie ma takiej sytuacji w której wolałabym się jej pozbyć
      • pearlinee Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 20:58
        a ja sobie wypraszam żebyś mi stawiała jakieś diagnozy. Na żywo też jesteś taka odważna w pyskowaniu i ubliżaniu ludziom, czy klawiatura Ci dodaje animuszu?
        • ledzeppelin3 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 08:46
          No właśnie- potrafisz. Daj pięciolatce taki odpór, jaki teraz mnie- naprawdę będziesz szczęśliwsza.
    • koronka2012 Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 20:47
      pearlinee napisała:

      > Czy lubicie jak do waszych dzieci przychodzą ich koledzy/koleżanki? Czy wśród n
      > Ostatnimi dniami leżę w łóżku z anginą, dziś gadzina przysz
      > ła, najpierw wywlokła mnie z łóżka bo zarządała jedzenia,

      Sama jesteś sobie winna, dorosła baba i zero asertywności, z dziecmi sobie poradzić nie potrafisz? Co znaczy zażądała jedzenia? trzeba było powiedzieć, żeby wróciła jak zje w domu.
      Do głowy by mi nie przyszło wstawać.

      > potem co chwila przyc
      > hodziła porozmawiać ze mną o różnych ważnych dla niej sprawach, a na koniec w a
      > kompaniamencie mini pianinka cóki, odśpiewała mi wszystkie zwrotki hitu "ona ta
      > ńczy dla mnie".

      W moim przypadku sprawa byłaby rozwiązana w 15 sekund - jestem chora, źle się czuję, zajmijcie się sobą, byle cicho. To takie trudne? Śpiewania i to w dodatku tego koszmaru nie zniosłabym ani minuty.

      > No ale córka jakoś tam się z nią dogaduje. Zabronić dziecku zapraszania upierdliwca

      Niekoniecznie, wystarczy zacząć się zachowywać jak dorosła osoba i po prostu ustawić ją do pionu.
    • edelstein Re: przyjaciele waszych dzieci 11.07.13, 20:47

      Tak,oprocz jednego,moj,syn musi przelknac,ze ma calkowity zakaz zabawy z tym dzieckiem,takze w przedszkolu i osmielilam nawet powiedziec opiekunkom,ze nie zycze sobie by moj syn z nim przebywal dluzej niz konieczne,a synowi zapowiedzialam,ze dostanie Kare jesli jeszcze raz go z tym dzieciakiem zobacze.


      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest M.
    • nowi-jka Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 08:08
      ja kiedys tez byłam taka miekka dla sasiada
      chłopak starszy od mojego ale wciaz przyłazi, denerwujacy okropnie i wiecznie głodny
      nauczyłam sie z nim krótko i teraz nawet go lubie
    • pszczolaasia Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 09:17
      niektore tak niektorych nie.
      jak przychodza do mnie do domu to sa na moich zasadach. proste.
    • an.16 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 12:07
      Niedobrze mi sie robi jak czytam ten wątek. Wszystkie mamuśki megaasertywne, wypraszające towarzystwo własnych dzieci, traktujące kolegów z buta, jasno wytyczające granice, nieznoszące dzieciecych zabaw i przedstawień. Tatusiowie budzący podziw bo potrafia przez domofon powiedzieć kilkulatkowi żeby spadał. Jakakolwiek ingerencja w spokój, wygode i rutyną budzi agresję i wyzwala złość wobec intruza. Wlazł na pościel, a to przeciez sacrum. Też czasem pewne rzeczy mnie irytuja w obcych dzieciach i dorosłych, ale staram się nad sobą zapanowac i raczej to stłumić, a nie obnosić się z wyszczerzonymi kłami i zyskiwać poklask na forum. Pozwól córce bawić się z, jak to nazwałaś z upierdliwcem, bo nie potrwa to długo. Niebawm stanie się taka jak wy, jej rodzice.
      • lily-evans01 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 12:14
        A nie sądzisz, że 7-letnie dziecko orientuje się już jako tako, że po całym cudzym domu się nie lata, nie włazi w butach na kołdrę i w szafkach się nie grzebie?
        Jako małolata miałam taką koleżankę, podobną do tajfunu, siejącą bałagan na całej powierzchni naszych 2 pokoi w bloku, bez końca wystającą pod czyimiś drzwiami i ganiającą po koleżankach (nie wiem, kiedy lekcje odrabiała).
        W końcu sama ją spławiłam, bo naprawdę to było niekomfortowe towarzystwo i żadna zabawa.
      • iwoniaw Tak tak, wszystkie tu piszące są okropne 12.07.13, 12:51
        i wredne, bo nie mają ochoty robić za niańkę i catering dla niezapowiedzianych, męczących i niewychowanych obcych dzieci, zwłaszcza gdy same są chore i/lub zmęczone.
        Wszak powinno się gościnnie wpuścić do chałupy każdego i nie stawiać mu żadnych granic bez względu na okoliczności pozostałe.
        Ciekawe, że takie dzieci jakoś w swoim domu rodzinnym nie podejmują ani koleżanek ani zachowań tego typu. Niechby ich rodzice się wykazali empatią i gościnnością dając przykład, na pewno i obiekcje wobec ich dziecka by to zmniejszyło, bo jak widać ani autorka wątku ani inni piszący jakoś problemu z innymi dziećmi, zachowującymi się normalnie, nie mają. Ba - chętnie je podejmują, jak i swoim dzieciom pozwalają ich odwiedzać.
      • run_away83 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 15:00
        Ależ się uniosłaś, czyżby twoje dziecko zostało ostatnio wyproszone z domu kolegi za grzebanie w rzeczach gospodarzy i skakanie po meblach? A może sąsiedzi zwrócili ci uwagę że twoje dziecko do nich przychodzi bez zaproszenia pięć razy w tygodniu, przesiaduje godzinami i nie wie że po dobranocce wypadałoby wyjść?

        Żadnemu kilkulatkowi nie powiedziałam nigdy żeby spadał, nie potraktowałam z buta ani nie straszyłam szczerząc kły. Czasem dyscyplinuję rozrabiające towarzystwo, ale wobec dzieci jestem uosobieniem spokoju i łagodności.

        Wszelkie problemy, jak agresja ze strony małego gościa wobec moich dzieci, myszkowanie przez obce dziecko w niedozwolonych miejscach, np. w szafce z moimi kosmetykami w łazience, niezapowiedziane odwiedziny w czasie kiedy bardzo źle się czułam i leżałam w łóżku; załatwiam uprzejmą rozmową z rodzicami delikwenta.

        Jeżeli jednak rodzice nie poczuwają się do odpowiedzialności za własne dziecko i jego poczynania, ja nie mam zamiaru ich w tej roli zastępować. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Jak komuś się nie chce wychowywać swojego dziecka i hoduje małego gremlina, który nie ma pojęcia o podstawowych normach zachowania i w kilka minut zamienia dom w krajobraz po przejściu tornada, to niech go sobie hoduje na zdrowie, ale u siebie w domu. Nie jestem instytucją charytatywną, nie prowadzę darmowej świetlicy środowiskowej.
    • misiowamama-2 Re: przyjaciele waszych dzieci 12.07.13, 15:47
      pearlinee napisała:

      >... a na koniec w akompaniamencie mini pianinka cóki, odśpiewała mi wszystkie zwrotki hitu "ona tańczy dla mnie". Z pełną choreografią. Pod koniec występu już nie byłam pewna czy to się dzieje serio, czy to kwestia gorączki, czy też mi się to wszystko śni.<

      splułam monitor big_grin
      ale hard core big_grin big_grin big_grin
      • mamaemmy run away 12.07.13, 17:21
        Jestem od dziś Twoją wielbicielką !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka