Dodaj do ulubionych

Tatusiowe sposoby ;-)

02.08.04, 09:54
Witajcie!!!
Mam propozycję na nowy wątek: jakie są sposoby tatusiów na rozwiązywanie
problemów z dziećmi?
Ja zacznę: mój mąż od jakiegoś czasu opiekuje się naszymi dziećmi, córką i
synkiem (6 lat i 7 miesięcy) i robi to genialnie, ale dość ekstrawagancko:
1. Jedzenie: żeby Młody, który uwielbia "prychać" jedzeniem, zwłaszcza
pomarańczowymi papkami, tego nie robił, tata kiedyś dał mu łyżęczkę papki i
zatkał smoczkiem (podziałało wink )
2. Mycie z kupki: wsadzenie niemowlaka do wanny i polewanie do skutku
prysznicem (Młody to uwielbia)
3. Ubieranie: pampers, na to galotki (śpioszki) zapinanena ramionkach (na
gołe ciałko), na to kaftanik tył na przód - bo łatwiej było wiązaż kokardki
na plecach, jak Młody się czymś zajął wink
I tak dalej. Wiem, że moje dzieciaki nie mogłyby mieć lepszego tatusia, ale
czasami nie wytrzymuję ze śmiechu, chociaż nie daję po sobie niczego poznać i
nie poprawiam, nie ubieram po swojemu, tylko chwalę ile wlezie.
A jakie sposoby mają ojcowie Waszych Maluszków? Podzielcie się!!!
Pozdrawiam
wana
Obserwuj wątek
    • wana Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 09:19
      No, dziewczyny... Na pewno coś śmiesznego Wam do głowy przyjdzie wink))
      Pozdrawiam
      wana
      • ada_zie Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 10:47
        tylko pozazdrościc męża z taka inwencją wink)) mi nic do głowy nie przychodzi -
        bo mój mąż zajmuje się synkiem tylko w weekendy - a wtedy ja wszysko mam pod
        kontrolą smile))
        pozdrawiam serdecznie
        • gagunia usypianie 03.08.04, 13:49
          wasnie mi sie przypomnialo. w nocy, jak Mlody sie obudzi ja biore go na rece i
          bujam - czasem 2 minuty, a czasem z pol godziny

          natomiast moj maz bierze go do lozka, kladzie obok siebie i caluje po glowce,
          policzkach, czole - mlody odplywa najdalej po 5 minutach smile))


          forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
          • aniaop Re: usypianie 04.08.04, 09:46
            Na dzienna drzemke polozyc mloda umie tylko maz. Razem kilka minut ogladaja
            zdjecia w albumie i dziecko grzecznie zasypia.
            Wieczorem tez tata radzi sobie lepiej niz mama. Zostawia corke w pokoju i
            wychodzi bez najmniejszego protestu z jej strony. Ja musze byc kolo niej zanim
            nie usniesmile
    • emka35 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 15:04
      Mój Małżonek "zajmuje się" dzieckiem wieczorami, kiedy ja potrzebuję troszkę
      czasu dla siebie w ten sposób, że chwilę Go ponosi, potem ułoży w leżaczku,
      leżaczek postawi na podłodze koło fotela lub koło biurka z komputerem i lewą
      stopą kołysze Młodego, a sam ogląda tv lub siedzi w interneciesmile

      A ostatnio obserwowałam jak przewija i mało nie pękłam ze śmiechu: zmienił
      pampersa, następnie obficie zasmarował całe krocze (siusiaczka, woreczek też)
      sudokremem, a że i to wydawało Mu się mało, zasypał wszystko Alantanemsmile
      • duszka1 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 21.09.04, 13:11
        W tygodniu moj maz duzo nie poszaleja bo po przyjciu z pracy kapiemy malego ja
        go karmie i Mlody zasypia, ale jak w weekendy ma wiecej czasu to Twoj opis
        bardzo pasuje do naszego tatusia z tym ze nie zasypuje alantanem na koniec.
        Raz zwrocilam mu uwage ze troche za grubo smaruje tym kremem aon na to ze
        widzial jak polozna robila to na noworodkach wiec tak jest dobrze. Moze byloby
        dobrze ale Mlody ma juz prawie 6 miesiecy.
    • bebejot Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 15:58
      Mój mąż jest godnym pozazdroszczenia tatą. Owszem, czasem brakuje mu
      cierpliwości, ale komu z nas jej zawsze wystarcza?
      A oto jego patenty:
      1. Nocne płacze - mąż śpiewał synkowi "Górniczo hutnicza orkiestra dęta, śpiewa
      nam paparara" itd... Zawsze pomagało.
      2.W czasach wczesnoniemowlęcych "szło" nam 1 opakownie Linomagu na 3 dni.
      3. Ulubina potrawa kiedy mama ma wychodne - niezmiennie grzanki z serem z
      opiekacza.
      To tyle, mój mąż raczej uznej "autorytety: ( czyli mnie wink))) w dziedzinie
      wychowanie i nie ma większych wpadek.

      Pozdrwiam
      Beciek
    • olga03 jakoś mnie to nie bawi.... 03.08.04, 17:42
      ... bo akurat tata mojego dziecka neder często z nim zostaje sam i tego typu przykładów mogłabym przytoczyć bez liku, ale dla mnie to są niestety przejawy takiego męskiego tumiwisizmu.
      Może jestem wredna, ale nie bardzo wiem dlaczego miałabym się cieszyć z tego, że pod moją nieobecność mąż zawsze przygotowuje niezdrowe fast foody, idzie na łatwiznę w sprawie opieki (bawialnia forever, albo babcia) czy olewa angielski czy gimnastykę. Niby się nic nie stanie, to nawet jest urocze, ale skoro ja mogę to dlaczego on nie!
      Waba, traktujesz faceta, jak małego kretynka, dziękując że wogóle zechciał się zająć dzieckiem. Bo jak sądze ty nie myjesz dziecka pod prysznicem?
      • allga Re: jakoś mnie to nie bawi.... 03.08.04, 18:10
        Olga03, ale żeś się nadęła...

        Wyluzuj!

        Mój Najdroższy jest bardzo dzielny. Szybciutko załapał całą technikę obróbki
        noworodka. Niestety ubieranie maluszka przychodziło mu z trudem: taka drobnica
        w rękawki, nogawki... A jak położna półżartem radziła, żeby przed wkładaniem
        łapki w rękawek liczyć paluszki, to i mi mrówy po plecach poleciały.

        Ale nie ma jak dobór garderoby: kolory, wzory, długości - wprost na paradę do
        Berlina! I fajnie jest!!!!!

      • gagunia Re: jakoś mnie to nie bawi.... 03.08.04, 19:26

        cos chyba zestresowana jestes olga.
        zaraz tumiwisizm. faceci sie raczej nie bawili lalkami, to i pojecie maja
        male, a i mniej zgrabni sa w pewnych czynnosciach.
        zas co do mycia tylka, zdaje sie, ze my najpierw ten upaprany tylek wycieramy
        papierem, a faceci wkladaja gole dupsko pod kran i leja wode az samo sie
        splucze, coby sobie paluszkow nie zabrudzic.

        tacy juz sa i najwazniejsze, ze dziecku przez to sie krzywda nie dzieje.


        forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
        • polakr Re: jakoś mnie to nie bawi.... 16.09.04, 23:00
          Tak na marginesie... smile
          Ja też Młodą najpierw pakuję pod prysznic, spłukuję do skutku "nieczystości"
          apotem dopiero mydełko i doczyszczanie pupki... smile)) Wole sobie paluszków nie
          zabrudzić smile))) A dziecko przy tym ma ubaw, może mamie popsocić i pozakręcać
          wodę smile)))
          A a'propos tatusiów: najważniejsze, żeby chcieli się dziećmi zajmować nie od
          święta, tylko częściej i tak, jak juz pisałyście, wszystko ok, jak dziecku się
          nie dzieje krzywda smile))
          Pozdrawiam!
          Pola
      • bebejot Re: jakoś mnie to nie bawi.... 04.08.04, 08:39
        Olga03!
        Widocznie masz złe doświadczenia. Co innego jak facet olewa w żywe oczy, a co
        innego jak zajmuje sie dzieckiem, owszem, troche na skróty, ale skutecznie i
        tak, żeby nie powodować zbędnych spięc na linii tata -dziecko.
        Ot choćby Twój przykład z fast foodem.
        Faceci zazwyczaj niecierpią jak dziecko grymasi przy jedzeniu, dają mu więc to
        co dziecko lubi. Dziecko zje, a ojciec będzie pewny, że nie jest głodne.
        I jeszcze jedno - uwierz mi , nawet w XXI wieku to nie jest norma,że facet
        WOGÓLE zajmuje się dzieckiem! Lepiej chyba pośmiać się z drobnostek
        wyrażającyh "tumiwisizm", niz rwać szaty nad trutniem, który boi się wziąć
        dziecko na ręce, nie mówiąc o przewinięciu, nawet z pielucha tył naprzód.
        Pozdrawiam
        Beciek żona nie-trutnia
      • wana Re: jakoś mnie to nie bawi.... 04.08.04, 08:48
        Kochana, czego się czepiasz? Ja akurat biorę dziecko na rękę i myję go zawsze
        przed założeniem pieluchy pod kranem - nie uznaję wycierania chusteczkami. A
        męża nie traktuję jak małego kretynka - poprostu niektóre rzeczy robi inaczej
        niż ja. I nie traktuję tego jako łaski z jego strony, że zechciał łaskawie
        zająć się dzieckiem - dzieckiem zajmujemy się oboje, bez konieczności
        wyznaczania zmiany. Nie obraź się, ale czy Ty naprawdę jesteś takim żandarmem?
        Strasznie poważnie traktujesz misję posiadania dziecka - a to chyba nie na tym
        polega, prawda? Nasze dzieci i opieka nad nimi dają nam dużo radości i nie mamy
        zamiaru psuć sobie tego sztywnymi niepotrzebnymi regułami. mam dwoje dzieci (7
        miesięcy i 6 lat), sądzę, że jestem doświadczoną mamą, tak samo, jak mój mąż
        jest doświadczonym tatą. dzieci są zadbane, szczęśliwe i zdrowe, a że Młody ma
        koszulkę tył na przód...? Wybacz, więcej dystansu!!!
        Pozdrawiam
        wana
      • judytak Re: jakoś mnie to nie bawi.... 04.08.04, 13:31
        a co jest złego w myciu dziecka pod prysznicem??!

        pozdrawiam
        Judyta
        • wana Re: jakoś mnie to nie bawi.... 04.08.04, 14:45
          Ja akurat uważam, że to wygodne - a myć dziecko pod kranem nauczyłam się 6 lat
          temu, patrząc jak to robią pielęgniarki na oddziale noworodkowym.
          Pozdrawiam
          wana
      • robaczek70 Re: jakoś mnie to nie bawi.... 12.09.04, 21:41
        ja szczerze mówiąc myłam moje pierworodne dokładnie taksmile))))
    • mamania Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 18:32
      u nas od początku tata dzielnie zajmował się maluchem
      -po kupie nigdy nie miział dupsa perfumowaną chusteczką tylko pod kran niósł,
      przez łokieć przerzucał i bieżącą wodą lał,
      -prysznic z tatusiem częsta sprawa, z tym że mały już jest duży (15 m-cy) i
      kłócą się o słuchawkę
      -kto jak nie tata da spróbować śledzika albo korniszonka i jeszcze zachwala
      mmmm jakie dobre, a synuś wie, że tata złego nie da :
      -pamiętam, że przy okresie kolek, co prawda niegroźnych i krótkotrwałych, nic
      tak nie uspokajało jak pieśni narodowe-wyzwoleńcze śpiewane tatowym basem
      -no, a teraz na barana, z wysokości 180 z okładem to dopiero świat wygląda
      nic to, że ja nie mogę na to patrzeć, jak mąż trzymając małego tylko za stopy
      biega i trzęsie się jak wielbłąd, im sie podoba
      -zdarza mi się słyszeć ich rozmowy, kiedy myślą że nie słyszę smile a jak moje
      maleństwo zamarudzi jakoś - co słyszy od ojca? - "stary, gdzie ty masz jaja?"
      • allga Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 18:42
        Wiecie co? Te nasze pieśni patriotyczne mają coś w sobie.

        U nas wieczorami sąsiedzi mogli słyszeć przez balkon głównie "Rotę". A było to
        wiosną zeszłego roku, kiedy w mediach nie było innego tematu jeno głosowanie za
        wejsciem do Unii. A mąż, że on nie rzuci ziemii i nie bedzie Niemiec mu dzieci
        czechosłowaczył...
        • mamania Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 18:52
          smile)))))))
          rota też była, i chyba w podobnym okresie
          myślę, że sąsiedzi mogli być lekko zdezorientowani, kiedy wśród wrzasków
          niemowlęcia, świeżutko w unii rozlegało się zawodzenie - Ojczyznę wolną racz
          nam wrócić Panie...
          a naprawdę wśród tysiąca jego zalet, niestety talent wokalny się nie znajduje smile


          • allga Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 19:05
            Oj, dobre smile)))))

            Nasze dziecko urodziło się po dziewięciu latach małżeństwa. Przez te lata
            bezdzietne mieliśmy (nadal mamy) naszą ukochaną sunię. Mężowi do dziś zdarza
            się pochwalić naszą 16 m-czną córeczkę: "dobra Mania, dobra", z głaskaniem po
            głowie oczywista. Albo wrzeszczy do mnie z salonu: "słuchaj, sprawdź co mała ma
            w pysku!" Ja uwielbiam, jak to robi przy dziadkach, którzy wtedy zieją
            oburzeniem a on tak, biedny, nieświadomie...
            • allga Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 19:56
              Dziewczyny, podciągam, bo to się fajniej czyta, niż dookolne wątki kto komu
              lepiej buziaka spierze...

              Dopisujcie, dopisujcie historyjki o tatkach Waszych bachorząt!!!!!

              A może jacy tatowi osobiście coś opowiedzą? Coraz to witamy w naszym gronie
              nowych...
            • gupik Re: Tatusiowe sposoby ;-) 19.09.04, 11:57
              allga napisała:

              > Oj, dobre smile)))))
              >
              > Nasze dziecko urodziło się po dziewięciu latach małżeństwa. Przez te lata
              > bezdzietne mieliśmy (nadal mamy) naszą ukochaną sunię. Mężowi do dziś zdarza
              > się pochwalić naszą 16 m-czną córeczkę: "dobra Mania, dobra", z głaskaniem po
              > głowie oczywista. Albo wrzeszczy do mnie z salonu: "słuchaj, sprawdź co mała
              ma
              >
              > w pysku!" Ja uwielbiam, jak to robi przy dziadkach, którzy wtedy zieją
              > oburzeniem a on tak, biedny, nieświadomie...

              Czy Twoje dziecko ma na imię Marianna? Bo ja chcę dać tak na imię dziecku,
              jeśli to będzie córka, i właśnie tak chcę zdrabniać smile
      • bebejot Re: pieśni 04.08.04, 08:41
        Wygląda na to, żę pieśni śpiewanie basem to naprawde skuteczny sposób. Może by
        to opatentować i sprzedawać stare płyty z adnotacja,że pomagaja w ząbkowaniu?
        Pozdrawiam
        Beciek
      • wana Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 08:57
        Taaaak....
        - kto, jak nie tata złapie małego za nogi i będzie nim "powiewał"? Mały ryczy
        ze śmiechu!
        - kto, jak nie tata da małemu do spróbowania loda "bo sterroryzował mnie
        smoczkiem"?
        - kto, jak nie tata pięknie zaśpiewa (mój mąż akurat śpiewał pancernych na
        melodię jednej z kolęd - sąsiedzi mieli ubaw)
        i tak dalej...
        Jak napisała jedna z Was - dziecku krzywda się nie dzieje, a tata i dziecko są
        szczęśliwi. Mój mąż też jest istnym Armanim strojó niemowlęcych, ale właśnie to
        jest urocze. A jaką sensację budzi w parku wink)) !!!
        Pozdrawiam
        wana
      • mmilki Re: Tatusiowe sposoby ;-) 16.09.04, 18:46
        ...kloca sie o sluchawke...
        mamania,ale sie usmialam, fajnie maja pod tym prysznicem,

        milego pluskania !!!
        milki
    • agacz2905 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 03.08.04, 20:45
      Z tego co zdarzało sie robić Pawłowi jakoś nie miałam ochoty się śmiać, choć w
      sumie nie robił nic zdrożnego ani zagrazajacego zyciu i zdrowiu dziecismile
      1) moja mama kupiła szymonowi kolejna "letnią piżamkę", położyła ją w pokoju
      młodego na jego łóżku, poinformowała mnie "kładę mu tą pizamkę, to schowaj" i
      wyszła od nas. Jakoś, zajeta robieniem Sz. tostów a potem Agatką - zapomniałam
      o tym. Na drugi dzień budzę się - chłopaki już wyszły do pracy (a chodzą
      wcześnie, Szymek na 6 jest w żłobku, Paweł na 6:30 w pracy)Po 15 wracaja -
      szymek ubrany w jakieś powiewajace różowe barchany w kolorowe motylesad( Mówię:
      Boże, co sie stało? wymiotował w żłobku? ma jakieś "pożyczone" od kogoś
      paskudztwo na sobie!! Na to mąz z godnością, że "komplecik" leżał przygotowany
      na łóżku, więc młodego rano ubrał...w tą piżamę, która taka jakby bardzo
      dziewczęca jest....
      2)mąż pod moją nieobecność potrafi ubrać roczną, drobniutką dziewczynkę w
      ciuszki, które Szymon nosił jeszcze pół roku temu, jako trzylateksad( On NIE
      WIDZI, że to jest za duże i NIE PAMIĘTA, że syn jeszcze całkiem niedawno
      uzytkował dana sztukę odzieżysad(
      Agnieszka
      • bebejot Re: :-)) 04.08.04, 08:46
        He he he, u nas pewnie by była tak samo z tą piżamą. Mąż ZAWSZE zakłada to co
        leży na wierzchu, bo kiedyś mu przygotowywałam kupka ciuszków do założenia.

        Boszszsze, ale te nasze chłopy typowe w zachowaniu...
    • milarka Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 09:20
      hej, nie wiem czy znacie taką papkę dla niemowląt - SINLAC - wsypuje się do
      wody, miesza i gotowe - mój mały często dostaje to na kolacyjkę, którą często
      przyrządza mój mąż, no i kiedyś patrzę, a on przyrządza najpierw mleko
      modyfikowane, a dopiero do tego wsypuje sinlac - okazało się, że mały często
      jadał właśnie taką wersję tego dania i nawet mu smakowało !!
      No ale jeżeli chodzi o kupki, to ja też myję małego pod prysznicem, wolę, żeby
      wszystko spłynęło z wodą, niż się babrać chusteczkami. Zresztą mały tak się
      kręci, że wszystko by było brudne, gdyby go spróbować powycierać na leżąco.
    • weronikarb Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 09:29
      No akurat moj tatus wie co robic z malym bo bardzo czesto sie nim zajmuje ale i
      on ma wpadki:
      1) lek (wit B icomplex i furagin po pol tabletki obie), aby bylo szybciej to
      rozgniotl obie naraz wzial na lyzeczke nalam mleka i wlal malemu do buzi, a ze
      mu zostalo na lyzeczce to nastepnym razem zrobil odwrotnie nalal mleczka i
      nasypal tabletek smile
      2) zeby spokojnie zjesc sniadanie jedza na pol maly chlebe i tata chlebek
      3) maz uwielbia pilke nozna i jak byla lIga MIstrzow to kolkiem go nie oderwac
      od telewizora, kiedys siedze w kuchni a w pokoju cisza jak makiem zasial, aby
      mecz slychac. Wchodze do pokoju tata siedzi na fotelu z piwem smile Maly w bujaku
      ze smoczkiem. Pytam sie co on taki spokojny? Ano ja pije piwko a ze on nie moze
      to mocze mu smoczek w orenzadzie smile Faktycznie po chwili smoczek wypluty a
      maly patrzy na meza z oczekiwaniem smile
      • jasmina251 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 09:34
        Zadne z postów bedących wcześniej na tym forum mnie tak nie rozbawiły jak
        Tatusiowe sposobysmile))))))))))))))))))))))) Ja już niewiuele pamiętam z takich
        sytuacji.Pamiętam jedynie jak założył małej pampersa tył na przód-ale podciągam
        wątek i czekam na jeszcze
    • elisa1974 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 14:25
      a nasz tatus, jak kapie naszego 3-letniego synka, to po prostu nalewa mu cala
      wanne wody, przynosi maske i rurke pod wode, synus siedzi pol godziny w wodzie
      to przeciez brud sam sie zmyje.
      Mamy wspanialego tatusia, moje dziecko szleje za nim
    • elisa1974 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 14:34
      AGACZ, wygralas konkurs, twoja historia jest po prostu najlepsza, ubawialam sie
      do lez, smialam sie sama do siebie az koledzy w pracy podeszli do mojego biurka
      zeby zobaczyc co sie dzieje, brawo!!!
      • agacz2905 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 21:47
        Dzięki za docenienie...głupoty mojego męża. Ale nie mówmy mu o tym, ze to On
        właściwie wygrał, dobrze? Bo jeszcze wpadnie w samozachwyt i zacznie mi słać
        syna do żłobka CZĘŚCIEJ w onym różowym barchaniesmile). Pozdrawiam "poważne" Mamy
        i tatusiów-"luzaków" (ech...tak to nazwijmy)
        Agnieszka
    • wana Re: Tatusiowe sposoby ;-) 04.08.04, 16:02
      Kolejny pomysł Juleniowego tatusia:
      W celu karmienia umieścił dziecko na pralce tyłem do siebie, na salaterkę
      położył kilka pokrywek od słoików, a potem na ślepo celował łyżeczką do buźki
      Malucha. Czasem trafiał, gdy akurat buźka była otwarta wink))
      Pozdrawiam
      wana
    • zorkas Re: Tatusiowe sposoby ;-) 05.08.04, 15:42
      No i znów się dziś uśmiałam :0) - dzięki.
      ale tak na serio to aż zaczęłam się zastanawiać jak mój ukochan zajmie się
      naszym maluszkiem i jakie będą jego "na skróty"
      dziś odpytam go czy zna Rotę? albo chociaż "jadą jadą chłopcy radarowcy..." haha
      ____
      Już w marcu'05 będę mamusią.
    • donka73 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 06.08.04, 09:31
      Podciągam wink))
      donka
      • sakada Re: Tatusiowe sposoby ;-) 06.08.04, 09:37
        Ja nie wiem... Mój niemąż jest jakiś taki... normalny. W takim ma się rozumieć sensie, że robi to samo co ja - a czasami nawet lepiej. Nie zdarzały mu się żadne "tatusiowe sposoby". A szkoda. Mogło być tak zabawniesmile
        • karu.zella Re: Tatusiowe sposoby ;-) 06.08.04, 23:30
          Moje dziewczyny są już spore, odpadają przy nich karmienie i ubieranie. Tatus
          słuzy im teraz głównie jako worek treningowy. Ja jestem ta od bajeczek, gier i
          rysowania, a Tata jest od tego, żeby go powalić na łóżko lub podłoge, rzucic
          sie na niego, powygniatać, połaskotać, posiłować się i wycałować (obowiązkowo
          narzakając jak to on strrasznie kłuje) Oczywiście takie treningi czasem kończą
          się płaczem, jak ktoś kogoś za mocno dociśnie smile)
          Za to w czasach niemowlęctwa Tatuś wspaniale dawał sobie radę, nosił,
          przewijał, ubierał (czasem dość nietypowo, przyznaję) Kiedy zdarzyło mi sie
          pare lat temu na kilka dni wyjechać zażądał opisania szafy, tzn musiałam na
          każdej półeczce nakleić: koszulki Ani, spodnie Gosi, majtki Ani, skarpetki Gosi
          itp. Nie umiał tylko uczesać swoich długowłosych boginek. Znosiły mu gumki,
          spinki, on cos montował, rozwalało się, przeklinał pod nosem, montował jeszcze
          raz, znowu sie rozwalało, w końcu prowadził dziewczyny do przedszkola, robił
          słodkie oczy do pań i dopiero wtedy dzieci zaczynały wyglądacv po ludzku. Po
          stanie włosów panie orientowały się czy mama jest, czy tez wyjechała smile
          A na saamym początku, kiedy pierwsz córeczka miała ok 6 mies, był etap budzenia
          się jak szczygiełek o piątej nad ranem, zwłaszcza w weekendy. Brało się wtedy
          bobasa do łóżka (spalismy na wielkim materacu na podłodze), robiło z naszych
          ciał 'ogrodzenie', wrzucało do wewnątrz bobasa z grzechotkami i było pół
          godziny spokoju. Własnie przysypiałam, gdy wyrwał mnie ze snu wrzask dziecka.
          Nie wiedziałam o co chodzi, a tu okazało się, że dziecko mało nie straciło
          paluszka smile) Bawiło się gumowym króliczkiem, wpychając go tatusiowi do ust. On,
          w półśnie, posłusznie przeżuwał podtykane mu co rusz gumowe uszy. Nie zajarzył,
          że za 10 razem to już nie były uszka, tylko łapka jego pierworodnej... Na
          szczescie nic jej nie uszkodził smile))
          Jeszcze jakies historyjki mi chodza po głowie, ale to innym razem. Pozdrawiam!
          • jasmina251 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 09.08.04, 09:42
            hooooooooooooooooooooooooooooooooooooop do góryyyyyyyyyyyyyy
            • fajka7 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 12.08.04, 22:55
              popłakałam sie ze smiechu tutaj
              nasz tatus jako specjalista od sportow ekstremalnych podrzucal kiedys małego z
              takim zaangazowaniem az walnął nim w sufit
              (nic sie nie stalo)
    • joanna35 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 21.08.04, 22:58
      Mój małżonek zaraz po przywiezieniu dzieci ze szpitala odbywał z każdym męską
      rozmowę, która brzmiała mniej więcej tak - "Kochany synu, bardzo Cię kocham,
      jestem z Ciebie dumny i chciałabym, żebyś pamiętał, że zawsze, w każdej
      sytuacji możesz na mnie liczyć. Pamiętaj, jak będziesz miał jakiś problem
      zawołaj tata......mama przyjdziesmile
      • ala.23 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 12.09.04, 19:39

        joanna35 napisała:
        > zawołaj tata......mama przyjdziesmile

        to jestsuper i najprawdziwsze na swiecie smile.A
        • mamusiamisia Re: Tatusiowe sposoby ;-) 12.09.04, 22:51
          Dopiero wpadłam na ten wątek - ubawiłam się przednio. U nas też pewnie zdażają
          się wpadki, ale teraz tak się śmieję, że nie mogę sobie nic przypomnieć, a i
          pisać mi trudno. dzięki z umilenie wieczoru
          Asia
          • neospasmina Re: Tatusiowe sposoby ;-) 13.09.04, 00:09
            No cudne po prostu smile))
            Ja specjalnie nie mam sie czym chwalić, bo jedynym skutecznym patentem mojego
            Dyrektora jest to, że go NIE MA wtedy i tam, gdzie przydałby się natychmiastowo
            jakiś patent.
            Jedyne, czym mnie ostatnio powalił (i synka), to jego odpowiedź na jakieś
            niezwykle zawiłe pytanie natury przedszkolnej (co s w rodzaju "dlaczego....
            jeśli....skoro....., bo przecież....).
            Odpowiedź brzmiała: BO TAKI JEST UKŁAD!
      • polakr Re: Tatusiowe sposoby ;-) 16.09.04, 23:10
        Padłam za śmiechu!
        smile))))))
        Pozdrawiam!
        Pola
        • ms78 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 17.09.04, 08:06
          z czasow kiedy moj synek byl maly- malo co juz pamietam. natomiast teraz jest
          tak. wieczorkiem prosze meza- wstan kochanie rano i wypraw synka do przedszkola
          a ja sobie pospie. efekt jest taki, ze owszem, maz wstaje grzecznie ale za
          chwilke wpada do sypialni pytajac- co mam mu ubrac, co ma zjesc na sniadanie,
          ewentualnie- gdzie sa witaminy i takie tam- same rozumiecie- zero spania sad((
          i musze zaznaczyc, ze nie robi tego zlosliwie- tak poprostu jest.
          a dzisiaj to on spi a ja forumuje smile)))
    • mamaszyma Re: Tatusiowe sposoby ;-) 13.09.04, 10:17
      Mój mąz doskonale umie zajać synka.... targaniem gazet. Moga to robic baaardzo
      długo, tylko ze sprzataniem im gorzej wychodzi. a jak jestem zajęta a synek
      zaczyna płakac, mzą chwile go poprzytulea a jak to nie pomoże, to idzie do mnie
      z zapłakanym synkiem na rekach i mówi, "masz mamusia to nieszczęście.." i to
      nieszczęście jak tylko znajdzie sie u mnie na rekach od razu zamienia sie w
      szczęście. Mój mąż jeszcze często mówił jak uspokajałam synka przy piersi (jak
      był młodszy)to jest nie fer, bo ty masz Cycka...
    • wrokk Re: Tatusiowe sposoby ;-) 13.09.04, 12:08
      Nasz Tatuś generalnie wszystko robi jak trzeba, ale ma "fobię zimno-
      przeciągową" - sam pochodzi z rodziny zmarzlaków wink. Kiedy nasz pediatra
      przekonał go że za otwieranie na noc okna (szczególnie latem)w dziecinnym
      pokoju nie wsadzają w Polsce do wiezienia zaczęła się "walka z przeciągiem".
      Nie można otwierać jednocześnie okna w naszej sypaialni i w Zosinej bo WIEJE -
      "przeciąg" wpada przez okno, zakręca w lewo do drzwi, następnie zakręca w
      prawo do przedpokoju, przelatuje przez przedpokój, znowu zakręca w prawo do
      Zosinych drzwi, i znowu w prawo do jej łożeczka, kilkarotnie złośliwie
      ją "omiata" (a przecież leżysko łożeczka jest już na najniższym poziomie a NA
      DOLE jest najzimniej) i w końcu zakręca w lewo żeby wypaść oknem... wink))
      Cholerny wicher...
      Kasia
      • iduka Re: Tatusiowe sposoby ;-) 13.09.04, 14:25
        u nas jest duzo patencikow taty:
        jak polozna kazala malenstwo "pudrowac" maka ziemniaczana, bo mial chropowata
        skore, to moje duze szczescie wzielo moj pedzel do pudru i wykonalo polecenie
        poloznej,
        vigantol wkrapla na kawalek kanapki i prosto do dzioba,
        wiekszosc lekow podajemy strzykawka (precyzyjna ilosc i podanie),
        specem od kapieli jest tata, a glowe splukuje sie muszelka-zabawka,
        zeby umyc dziecku zeby nalezy wlaczyc reklamy...
        o fruwaniu, podrzucaniu i testach na pilota nie wspominam - nie wiem, ktory
        bardziej to uwielbia smile)
        pozdrawiam wszystkie mamy od zaradnych tatusiow
        idka
        • mamitka Re: Tatusiowe sposoby ;-) 13.09.04, 22:55
          Wątek jest bombowy!! Dawno się tak nie śmiałam całą paszcząsmile) Cholercia mój
          mąz jest chyba zbyt dokładny - nic nie moge sobie przypomniec co robiłby "na
          skróty". Chyba jedynie to że kiedys próbował dac Małemu całkiem zimne mleko
          twierdząc z całym przekonaniem że on takie lubi...Ale poza tym radzi sobie
          baaaaaardzo dzielnie, zwłaszcza z przebieraniem pieluchy z kupkąwink Mam ubaw po
          pachy!
          Pozdrowionka!
      • milarka wrokk, ale się uśmiałam 17.09.04, 11:53
        wredny ten wicher i tyle !!!
        • wrokk Re: Hej Milarko !!! 20.09.04, 11:17
          Strasznie wredny...
          A teraz idzie MRÓZ - już raz dałam sie nabrać - teściowa powiedziała że w nocy
          ma być minus 1st. i oczywiście włączyliśmy na noc piec. Okazało się, że owszem
          było minus 1st. ale w BIAŁOSTOCKIEM a my mieszkamy we Wrocławiu...
          Pozdrowionka
          K.
          • chocolaterie łzy mi lecą... 21.09.04, 13:51
            ...wrokksmile)
    • mamago1 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 14.09.04, 10:13
      Mój mąż, może nie ma takich śmiesznych wpadek, ale sposób w jaki bawi się z
      córcią czasem przyprawia mnie o dreszcze i wolę na to nie patrzeć:o) A oni
      obydwoje zanoszą się od śmiechu, raz tatuś jest słoniem a ona małą Nel, innym
      razem ona chodzi mu po pleckach (to uwielbia :o) i rozstać się nie mogą. Cieszę
      się wtedy i staram się nie marudzić, że coś jej się stanie.

      • gagarin3 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 14.09.04, 12:29
        Wraciłam kiedyś do domu po zakupach, czy jakimś dentyście, nie pamiętam, i od
        progu uderzył mnie nieprzyjemny zapach. Pytam męża, dlaczego nie "zabezpieczył"
        pampersa z kupką? On zrobił dziwną minę, bo okazało się, że położył synka spać z
        wielką kupą. Mały raczył ją zrobić, gdy był już bardzo senny i tatuś
        wykalkulował, że jak zacznie go myć i przewijać, to się dziecię rozbudzi, będzie
        głowę zawracać i nici z grania... Inna wpadka, która ciągnęła się przez kilka
        miesięcy była związana z kamieniem butelką. Przygotowywałam jak zwykle mleczko
        dla Piotrusia, mąż akurat się temu przyglądał i pyta, dlaczego zrobiłam
        "więcej". Ja mówię, że zrobiłam tyle, ile trzeba, czyli 150 ml, a w butelce
        zawsze robi się więcej po połączeniu mieszanki z wodą. Na to mąż, "no poatrz, a
        ja się tyle nakombinowałem, ile dać tej wody, żeby po podaniu mleka i
        wymieszaniu, było akurat 150 ml"...
        • frytkal Re: Tatusiowe sposoby ;-) 14.09.04, 12:49
          fajnego masz męża Gagarinku, zupełnie tak skrupulatny jak mójbig_grinDD
          Pozdrówka!
          • frytkal Poprawka 14.09.04, 13:07
            Jak w temacie.
            Wszystkie opowieści są the best, ale chyba no 1 to ta o piżamce w żłobku.
            Szkoda, że dzieci śpią, bo bym się na głos pośmiałasmile
            Mój mąż też ma super pomysły, ale nikt tak jak On nie potrafi uśpić Juniora.
            Siada sobie z nim w fotelu, buja się, buja, buja, ... i zasypiają razem...
            Spada pilot od TV, i czar pryskasmile
    • w_ania Re: Tatusiowe sposoby ;-) 16.09.04, 22:05
      Mój mąż podrzuca małą dość wysoko do góry ona oczywiście piszczy z zachwytu albo
      dziś bawili się w byka i torreadora. Ale kiedyś się zreflektował że każdy czegoś
      małą nauczył tzn. Ile masz kłopotów, gdzie jest nosek ucho oko itd i on również
      postanowił coś wymyślić ale że nic mu nie przyszło sensownego do głowy to
      pokazywał małej bijąc się w piersi że tak robą goryle.
      Nie mówię już o takich wpadkach jak założenie bodów tyłem do przodu.
      Ania
    • mama_lukaszka Re: Tatusiowe sposoby ;-) 17.09.04, 23:13
      Cudowny wątek. Niestety mój nie ma większych wpadek. Ale wątek podciągam.
      Pozdrawiam
      mama lukaszka i brzuszka
      • marta_km Re: Tatusiowe sposoby ;-) 19.09.04, 01:31
        mój kilka dni temu, gdy zostawiłam go samego z Młodym (4 miesiące) postanowił
        walczyć z Jego nawykiem wkładania rączek do buzi. Zastałam Go po powrocie w
        leżaczku z frotowymi skarpetkami na rączkach.
    • olka444 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 19.09.04, 12:41
      teraz dziadziusiowe:
      przy jedzeniu jak mały nie bardzo ma ochote a wypadalo by zeby cos przelknal
      moj ojciec bierze gazete i pokazuje mu napisy pyta:"jaka to
      literka"filip:"aaaaa" a łyzka do buzi

      filip wola "dziadzia siku" dziadzia go sadza nocnik i mowi sikaj , filip sika i
      fontanna sie leje na dywan bo posadzil go odwrotnie, ojcie nic -zanosi nocnik
      do lazienki sciera dywan ubiera buty i leci gdzies pytam:"gdzie
      idziesz "on: "kupic taki nocnik zeby mial i oparcie i z przodu zasłone zeby na
      dywan nie leciało"

      filip dostal nowe buty i idzie na spacer z dziadkiem dziadek ubiera go i ida ,
      patrze przez okno ze moje zazwyczaj rozbiegane dziecko siedzi caly czas na
      ławeczce.po powrocie filip mowi"mama bola nóski". sciagam buty w trwodze ze za
      male,ze tyle kasy, itp.sciagam i patzre ze dziadek nie wyjał ze srodka
      napchanych tam kawałków gazet(tak byly w sklepie zapchane)
    • wrokk I jeszcze dziadzio... 20.09.04, 16:25
      Dziadek (mój teść, na margnesie bardzo kochany) dał wnusi do zabawy zapałki,
      pytam:
      -Dlaczego?
      -Bo chciała sobie nimi GRZECHOTAĆ...
      -Ale tato proszę nie dwaj jej zapałek
      -Ale ja chcę żeby mnie lubiła...

      Wymiękłam smile)))))))
      • chocolaterie Re: I jeszcze dziadzio... 21.09.04, 13:55
        wrokk, stanowczo Twoja rodzina to mój faworytsmile
        • wrokk Re: I jeszcze dziadzio... 21.09.04, 21:54
          Przy mojej rodzinie wysiadają nawet rodziny mafijne wink))
          Pozdrawiam
          K.
    • olka444 Re: Tatusiowe sposoby i dziadkowe ;-) 21.09.04, 12:10
      czyli meskie
    • edzio_grubas Re: Tatusiowe sposoby ;-) 21.09.04, 14:53
      Moj maz jest troszke przerazony opieka nad naszym 1,5-miesiecznym synkiem.
      Dlatego co chwila pyta sie mnie, czy dobrze go nosi na rekach, czy dobrze
      trzyma butelke, czy dobrze przewinal malego. Gdy pierwszy raz przewijal synka,
      nasmarowal go calego od pasa w dol Sudocremem (bo nie bedzie oszczedzal na
      dziecku) i pampersa zalozyl rysunkiem do tylu. Wiecej wpadek nie mial, bo o
      wszystko sie pyta. Pozdrawiam wszystkich tatusiow.
      • madelaine6 Re: Tatusiowe sposoby ;-) 21.09.04, 15:14
        Tak sie smialam z tej pizamy i powrotu ze zlobka,
        ze o malo co nie spadlam z krzesla...

        Moj maz tez czasami daje czadu,ostatnio na przyklad
        wchode sobie do domu z kolezanka-wracalysmy z zakupow,
        Kubus wykapany przez tatusia,a jakze...
        Bluzeczka od pizamki,
        pampersik i...
        o zgrozo moje biale skarpety siegajace malemu
        do kolan!!!W polowie nogi zwisajace piety od tychze skarpet,ale
        co tam-tatus myslal,ze to podkolanowki(!)synka a ze nie mogl znalezc
        spodni od pizamy,to mu zalozyl podkolanowki,zeby mial cieplo...
        Tarzalysmy sie ze smiechu po podlodze..
        Na jego usprawiedliwienie dodam,ze sama wlozylam te skarpetki przez
        przypadek i roztargnienie do szuflady z bielizna Kuby,no ale bez
        przesady...wink))))))

        zalozyl Kubie moje skarpety po kapieli (lezaly
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka