Dodaj do ulubionych

Wydatki...

01.08.13, 13:41
Wiem, ze niefajnie wklejać wątki z innego forum, ale muszę, bo albo ja szastam kasą, albo czytam o ekonomicznym cudzie, którego ogarnąć nie mogę, JAK skomentujecie taki post:

"Odnośnie budowy domu się nie wypowiem. Odnośnie oszczędności - da się! Od ponad 3 lat żyjemy z jednej pensji (3 tys netto, sporadycznie jakaś premia), rodzina 2+2, w dużym mieście. Byliśmy 2 tygodnie nad morzem, tydzień w Zakopcu. Moje dzieci są uważane za najlepiej ubrane, kupuję owoce, lody, słodycze, wędliny powyżej 30/kg. Codziennie 2 dania, przy czym unikamy drobiu. Na pewno moje dzieci są powyżej średniej jeżeli chodzi o wyjścia do kina/ teatru. I ok, nie mogę sobie pozwolić na wszystko, bywa że trzeba pokombinować do 1-ego (bo szczepionka, dentysta etc.), ale autorka ma 1500 zł więcej..... ".
Obserwuj wątek
    • mala-wiedzma Re: Wydatki... 01.08.13, 13:45
      taaaa jasne.
      • niutaki Re: Wydatki... 01.08.13, 13:47
        tiaaaaa a potem sie obudzila z reka w majtkach...
    • verdana Re: Wydatki... 01.08.13, 13:46
      Zazwyczaj zapomina się dodać, że wakacje fundują jedni dziadkowie, drudzu zaś dostarczają płodów rolnych, a pensje sa na drobne wydatkismile Znam taką rodzinę - facet zarabiał 3 tysiące, trochę dorabiał, mieli 6 dzieci, 8 pokojowy dom, samochód i tez stać ic było na wszystko.
    • bessie_blount Re: Wydatki... 01.08.13, 13:46
      Nie mają kredytu hipotecznego na własne lokum. Mieszkają w domu rodziców/teściów i nie ponoszą z tego tytułu żadnych kosztów. Reszta pasuje.
      • marzeka1 Re: Wydatki... 01.08.13, 13:48
        Nie, dalej nie pasuje, też mam zero kredytów jakichkolwiek i nie wierzę w to dalej.
        • bessie_blount Re: Wydatki... 01.08.13, 13:54
          Wystarczy, że pomieszkują u rodziców którzy ich żywią i nie oczekują żadnych pieniędzy
          • soilew Re: Wydatki... oj 01.08.13, 22:20
            Tam tylko owoce lody słodycze i bilety sa specyzowane,dzieci dobrze ubrane a pytanie co to znaczy dobrze firmowo?czy ładne bluzy itp?przeciez chyba ubrań co dzien nie kupuje,nie wiemy jakie ma mieszkanie jaki czynsz gdzie?tak wiec mozna i nie można smile
        • przeciwcialo Re: Wydatki... 01.08.13, 15:47
          Nieduże mieszkanie jest tańsze w utrzymaniu niz dom. Pewnie w tysialki zamykaja rachunki.
    • guderianka Re: Wydatki... 01.08.13, 13:47
      Przy założeniu że mieszkanie kupione za gotówkę, bezczynszowe,opłaty miesięczne zamkną się w 500zł. Zostaje 2500zł+premie. Na jedzenie ok. 1000zł. Zostaje 1500zł +premie na ubrania, lekarstwa, chemię i inne wydatki. Da się-rozsądnie gospodarując wink
      • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 13:50
        Nie ma mieszkań bezczynszowych. Za sprzątanie klatki / chodników / koszenie / odśnieżanie + administrację + prąd i woda części wspólnej, fundusze remontowe i inne pierdoły płacić trzeba. Jeśli przelew nie nazywa się czynsz, to nie znaczy, że się niczego nie płaci, tylko wszystko jest wyszczególnione i dokładnie nazwane (a potem rozliczone).
        • guderianka Re: Wydatki... 01.08.13, 13:51
          Ale ten "czynsz" nie wynosi 500-600zł tylko 150-200zł
          • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 13:53
            Pierdu-pierdu. Mam małe mieszkanie (bezczynszowe suspicious), naprawdę małe opłaty, małe zużycie ciepła (zaliczka na ogrzewanie jest w tym nieczynszu) i jest to 300zł. Bezczynszówka przy większym mieszkaniu spokojnie może wynieść 400-600zł (wystarczy więcej metrów, więcej ciepła, więcej osób do śmieci). I do tego dolicz prąd i wodę.
            • guderianka Re: Wydatki... 01.08.13, 19:39
              pierdu by Ty tak płacisz ? he, też mi argument
              są mieszkania BEZ CZYNSZU- same opłate
              a Twoje bezczynszowe jest drogie-moje większe z czynszem i opłatami kosztuje mnie ok 700zł
              • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 19:48
                W rozliczeniu 'czynszu' mam jedną pozycję, która nie jest bezpośrednio powiązana z moim użyciem mediów, wywozem śmieci, opłatą za windę - zaliczka na koszty administracyjne w powalającej kwocie 70zł. Przy większym mieszkaniu będzie więcej, ale czy 70, a nawet 100 zł miesięcznie to tyle kasy, żeby teoretycznie bezczynszowe mieszkanie było tak megatanie, że kombinacje alpejskie w początkowym wątku były możliwe w praktyce? Nie sądzę.
                • guderianka Re: Wydatki... 01.08.13, 19:52
                  a ja wierzę
                  wink
        • naturella Re: Wydatki... 01.08.13, 13:55
          Są mieszkania bezczynszowe, bo sama w takim mieszkam. Płacę wyłącznie za to, co sama zużyję, prąd, gaz, woda i śmieci. Nie ma żadnego sprzątania chodników czy klatek (klatek brak, swój chodnik każdy sam zamiata i odśnieża), nie ma wody na części wspólne (brama i kawałek kostki między miejscami parkingowymi), nie ma funduszu remontowego.
          • tonik777 Re: Wydatki... 01.08.13, 14:26
            > Są mieszkania bezczynszowe, bo sama w takim mieszkam.
            To jest mieszkanie czy dom?

            > Płacę wyłącznie za to, co sama zużyję, prąd, gaz, woda i śmieci.
            Za wodę płacisz bezpośrednio do wodociągów? Za śmieci też?
            Rozumiem, że nie ma też ogrzewania tylko każdy sam sobie ogrzewa piecykiem gazowym? W związku z tym pewnie nie ma ogrzewania części wspólnych.

            > Nie ma żadnego sprzątania chodników czy
            > klatek (klatek brak, swój chodnik każdy sam zamiata i odśnieża),
            To każdy ma swoje osobne wejście?

            > nie ma wody na
            > części wspólne (brama i kawałek kostki między miejscami parkingowymi), nie ma
            > funduszu remontowego.
            A jak się coś zepsuje? Dajmy na to ta brama, to jak jest załatwiana naprawa?
            • naturella Re: Wydatki... 01.08.13, 16:15
              Mieszkanie. Każdy ma osobny piec gazowy dwufunkcyjny (ogrzewanie i podgrzanie wody), osobne wejście. Płacę bezpośrednio do wodociągów itp, za śmieci też każdy we własnym zakresie, mamy osobne pojemniki na śmieci.

              Na razie nic się nie zepsuło, jak się zepsuje brama, to wtedy się zrzucimy na naprawę.
              • misterni Re: Wydatki... 02.08.13, 13:50
                Cudnie. Zobaczysz jak działa to "składanie" się w przypadku poważniejszych napraw. Rezygnacja z funduszu remontowego, to IMO głupota.
        • kaamilka Re: Wydatki... 01.08.13, 14:29
          > Nie ma mieszkań bezczynszowych

          Pacz Pani. To gdzie ja mieszkam. Żadnego przelewu nikomu nie robię.
        • baltycki Re: Wydatki... 01.08.13, 17:39
          wuika napisała:

          > Nie ma mieszkań bezczynszowych.

          Za sprzątanie klatki / chodników / koszenie / o
          > dśnieżanie + administrację + prąd i woda części wspólnej, fundusze remontowe i
          > inne pierdoły płacić trzeba.

          Ale to nie nazwa sie czynszem
          • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 17:43
            A co rozumiesz pod pojęciem czynsz? Tylko koszty administracyjne? To wtedy wszystko jedno, bo to są koszty rzędu kilkudziesięciu zł miesięcznie.
      • noname2002 Re: Wydatki... 01.08.13, 13:59
        Guderianko, ale nie każdy dostaje warzywa i owoce za darmo na bazarku, kwota 1000zł na wyżywienie 4 osób w dużym mieście jest mało realna.
        • lily-evans01 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:30
          Nooo... Na moim bazarku zaproponowanie nadętej pańci, żeby ok. 17.30 ciut przeceniła maliny równa się śmiertelnej obrazie. Prędzej pozwolą, żeby coś się zepsuło, niż chociaż trochę opuszczą ceny (już zupełnie nie wyobrażam sobie, jak coś komuś dają wink ). A już widziałam włoszczyzny z np. poucinaną przez pół marchwią, bo prawdopodobnie zaczynała gnić.
          A jak chłopa widzą, to zawsze próbują wetknąć jakiś szajs, wypróbowane już ileś razy wink.
      • iuscogens Re: Wydatki... 01.08.13, 14:13
        Opcja 1000 zł na jedzenie dla 4 osób w dużym mieście jest chyba mało realna.
        • aneta-skarpeta Re: Wydatki... 01.08.13, 18:22
          ja mam TYLKO 3 osoby, ale też nie umiem wydać na jedzenie 1000 i jeszcze miec lody, drogie wędliny etc

          w 1500 co zostaje ( teoretycznie) też ciezko zmieścic te wypady do kin, ubrania, chemię, wakacje 2 razy w roku, szkołę
      • przeciwcialo Re: Wydatki... 01.08.13, 15:49
        Nie uwierzą ci wink
      • kol.3 Re: Wydatki... 01.08.13, 17:30
        Na jedzenie 250 zł. na miesiąc dla 4 osób? czyli 60 zł. na osobę na tydzień? Takie rzeczy to tylko w Erze...
    • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 13:48
      We wspomnianym wątku jest cudowne wytłumaczenie: to od mamusi, to od tatusia, jednych, drugich, rachunki same (albo się u rodziców mieszka) i jakoś to idzie.
    • volta2 Re: Wydatki... 01.08.13, 13:48
      I po co wywlekasz na inne forum
      • marzeka1 Re: Wydatki... 01.08.13, 14:05
        volta2 napisała:

        > I po co wywlekasz na inne forum

        zauważ, że nie podałam nicka, nie zalinkowałam całego wątku, który dotyczy kogoś innego (chociaż także śmiechowy wątek, jak za 4,5 tyś. dochodu zaoszczędzić 6 tyś. i dom postawić). Po prostu TEN TYLKO post mnie zszokował.
        Byłabyś w stanie tyle "wycisnąć" z 3 tyś. ?
        • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 14:06
          eMatka wszystko potrafi tongue_out Jeszcze by z 4 kawałki odłożyła (bo nie wspomniała, że te 3 to oficjalny dochód, a trzy razy tyle na lewo).
          • gazeta_mi_placi Re: Wydatki... 01.08.13, 14:46
            big_grin big_grin big_grin
        • volta2 Re: Wydatki... 01.08.13, 16:00
          Ale nozkami przebierasz zeby zalinkowc, co?
    • moofka Re: Wydatki... 01.08.13, 13:50
      pokaz watek
      z urwanego kawalka niewiele wynika
      • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 13:52
        forum.gazeta.pl/forum/w,20012,145754852,146157639,Re_ile_mozna_zaoszczedzic_przy_takich_zarobkach_.html
        • edzieckomama Da się 01.08.13, 14:01
          Ja żyłam za mniej mając kredyt hipoteczny, i dawałam radę i odłożyłam
          • marzeka1 Re: Da się 01.08.13, 14:16
            edzieckomama napisała:

            > Ja żyłam za mniej mając kredyt hipoteczny, i dawałam radę i odłożyłam

            - no to jesteś cudem ekonomicznym, bo ja cały czas nie o wyżyciu, a POZIOMIE tego życia mówię; bo mi jakoś tak wyszło (prowadzę dokładną rozpiskę wydatków), że mój tygodniowy pobyt z mężem w Kazimierzu Dolnym przez tydzień to wydatek ponad 2 tyś. (pensjonat + atrakcje, benzyna itp.) .
            • edzieckomama marzeka1 01.08.13, 14:29
              nie wyżycie, tylko dobre życie. Jak ktos sie musi napchac to życie jest drogie.
              Moja rodzina tak duzo nie jada.
              Chleb jeden dziennie (2zł), masło roslinne lubimy jedno na 10 dni (3,50) ser jedno opakowanie dzienie (3,5)(wędlin nie lubimy) kabanosy 7zł 120gram, mleko jedno na dwa dni (2zł), 2 kg zieniaków (2zł), 1kg miesa 15-20 zł, przewaznie na 2 dni. Surówka zależy co ale nie więcej jak 3zł dziennie (gotowa lub zrobiona -warzywa kupowane raz,dwa w tygodniu, lub to co potrzebukjemy akurat, jajka raz na tydzien.
              Tygodniowo wydaję ok 100-150zł do 200 zł. Kupuje lody, serki, deserki, owoce. Wchodze z dzieckiem do sklepu i sobie wybiera co chce. Ilez to kosztuje, jaj nie róbcie.
              Z jednej pensji 3 tyś, przejadalismy góra 800 zl. Opłaty kredyt, mieszkanie, prąd, gaz 1000zł. Dojazdy 300zł = 2100, zaoszczedziłam ok 900 zł miesiecznie chyba że były dodatkowe potrzeby to mniej. Wychodzilismy do kina, na basen, itp.Raz w roku wczasy były tylko za granicą dla naszej trójki.
              Teraz kiedy zarabiamy dwie pensje i do tego większe, to mni stać na wszystko. Ale to kwestia gospodarności też.Umiem zarządzić. umiem odłozyc, jemy dobre rzeczy, mamy w domy dobry sprzęt, samochód. To się naprawdę da. Niektórzy mają najniższa krajową i jakoś zyja.
              • marzeka1 Re: marzeka1 01.08.13, 14:35
                Cóż, moja rodzina z 2 nastoletnimi synami przejada ok. 1600 zł.- i piszę tylko o samym jedzeniu.
                Dlatego podziwiam, że tak potrafisz żyć, na takim poziomie za te pieniądze.
                • guderianka Re: marzeka1 01.08.13, 19:42
                  u nas 5 osób-lipiec był najdroższym jedzeniowo miesiącem- nie oszczędzałam, wydawałam na pierdoły-ciasta, drożdżówki, lody, pizza itp.-dania leniwców. Poszło ok 1400zł (w tym jedzenie dla młodego, jogurty, deserki, trochę zupek w słoiczku (wyjazdowo), mleko mm itp.)
              • iuscogens Re: marzeka1 01.08.13, 14:37
                Nie chodzi o napchanie.
                I w dobry (razowy) chleb za 2 złote nie wierzę, tyle to chyba kosztuje zwykły biały (dla mnie z gatunku niejadalnych) w Biedronce.
                Chyba, że macie jakąś tanią i fajną piekarnię pod domem.
                Wydaje mi się, że jestem dość oszczędna, ale jak teraz w sezonie idziemy na większe zakupy warzywno-owocowe na bazar to poniższej 100 zł nie da rady zejść.
                • guderianka Re: marzeka1 01.08.13, 19:43
                  Piekę sama chleb- z sezamem, słonecznikiem, mąką żytnią +pszenna. 2 zł za 700g (z prądem)-1,50 jeśli zwykła mąka i bez ziaren
              • agata0 Re: marzeka1 01.08.13, 14:47
                Jedzenie to tylko mała część wydatków. Mnie właśnie zawsze zastanawia to zagospodarowanie 'wolnych' pieniędzy.

                Zerkam sobie na moje arkusze wydatków i w jednym miesiącu mam np. oprócz absolutnie stałych opłat (czynsze i opłaty/utrzymanie sam./jedzenie):
                biurowe/papiernicze 32,50
                higiena i chemia 30,35
                kieszonkowe 73,00
                lekarstwa 40,23
                prezenty 109,89
                rozrywka 14,99
                zielona szkoła 400,00
                msza 128,00
                ubrania 142,00
                usługi 45,00
                wyposażenie mieszkania 196,42
                zajęcia dodatkowe 545,06
                RAZEM: 1757,44

                Więc twoje 900 zł wydaję w połowie miesiąca i nie zostaje mi nic uncertain Na pewno z połowę, może więcej dałoby się obciąć, ale ODŁOŻENIA CAŁYCH wolnych pieniędzy w ogóle sobie nie wyobrażam.

                To nie jest jakiś wyjątkowy miesiąc. (Jesteśmy rodziną 2+3).
              • nenia1 Re: marzeka1 01.08.13, 15:41
                edzieckomama napisała:


                > Tygodniowo wydaję ok 100-150zł do 200 zł. Kupuje lody, serki, deserki, owoce. W
                > chodze z dzieckiem do sklepu i sobie wybiera co chce. Ilez to kosztuje, jaj nie
                > róbcie.

                Ile to kosztuje? Zależy co jesz, niestety ale nie kupisz dobrej jakości jedzenia za małe pieniądze, co to za masło na 3,50 to raczej produkt masłopodobny, dobrej jakości chleb też nie kosztuje 2 zł.

                Ja dziś na bazarku kupiłam czereśnie, parę śliwek, 2 gruszki, arbuz, do tego w prywatnej piekarni chleb orkiszowy i w zaprzyjaźnionym sklepie rybnym kilo fileta z dorsza, makrelę i trochę śledzi z cebulką i za wszystko zapłaciłam 90 zł.

                Nie wierzę w to dobre jedzenie za 100-200 zł. na tydzień dla całej rodziny.
                • edzieckomama Re: marzeka1 02.08.13, 09:24
                  nenia1 napisała:

                  > edzieckomama napisała:
                  >
                  >
                  > > Tygodniowo wydaję ok 100-150zł do 200 zł. Kupuje lody, serki, deserki, ow
                  > oce. W
                  > > chodze z dzieckiem do sklepu i sobie wybiera co chce. Ilez to kosztuje, j
                  > aj nie
                  > > róbcie.
                  >
                  > Ile to kosztuje? Zależy co jesz, niestety ale nie kupisz dobrej jakości jedzeni
                  > a za małe pieniądze, co to za masło na 3,50 to raczej produkt masłopodobny, dob
                  > rej jakości chleb też nie kosztuje 2 zł.
                  >
                  > Ja dziś na bazarku kupiłam czereśnie, parę śliwek, 2 gruszki, arbuz, do tego w
                  > prywatnej piekarni chleb orkiszowy i w zaprzyjaźnionym sklepie rybnym kilo file
                  > ta z dorsza, makrelę i trochę śledzi z cebulką i za wszystko zapłaciłam 90 zł.




                  a ja nie wierzę że tyle zapłaciłas, chyba po 2kg wszysktiego kupowałas to masz na kilka dni. Więc jak to podzielisz na dni to tak. Jak ja jade nieraz od marketu to na cały tydzeń nakupuje za 200 zł np i w ciagu nastepnego tygodnia kupuje tlyko chcleb. My nie żremy. Powiedz ile kilogramów sera, wedlin zje twoje dziecko w tygodniu? jak kupie opakowanie sera, bo na wage nie kupuję, ale pakowane(droższe) może jesc tylko ser, jajka parówki, nic wiecej nie chce i nie wcisne na siłe żebym nawet chciała. To ile to dziecko zje? ja jestem na diecie kilka lat i nie żrę jak świnia za przeproszeniem. Jem jogurt, dwa jajka, czy dwie parówki, masła sama nie jem, w zasadzie masło tylko na dwoje jest. Jakie masło pytalas, chyba czytac nie umiesz, masło roslinne, moze to margaryna, ale nie jest najgorsze i jest lepsze od delmy i innych wynalazków, kupuje bo jest dobre i dobrze sie rozsmarowuje. Nieco wieccej kosztuje prawdziwe które kupuje tez ale przeważnie nie schodzi bo cięzko sie rozsmarowuje.(prawdziwe to nigdy nie kupisz bo w naszych czasach to tylko chemia, ale powiedzmy)
                  Jak kupisz jednego dnia za 90 zł to przez 3 dni nie wydajesz takiej kwoty, nie wierzę.
                  Ja niczego sobie nie żałuję, dziecku, męzowi, mąz codziennie albo kabanosy, te najdroższe, albo salami, łosoś do kanapki albo dobry ser żółty, nic wiecej nie lubi. Wszystko to co je mąz jest dorgie, bo mozna mortadeli kupić i się zapchac. Kabanosy które kupuje to 100g za 7,8 zł, salami też na 50 zł minimum. Ale ileż tego zjesc? tonami? A ile ten obiad kosztuje?
                  No i oczywiście mam sowje miejsca gdzie warzywa mam taniej, czy zakupy nieraz robię tam gdzie promocja. Trzeba myśleć!!!
                  • iuscogens Re: marzeka1 02.08.13, 09:51
                    Może nenia kupuje warzywa nie tam gdzie taniej, ale tam gdzie są lepsze??
                    Sama kupuję warzywa na targu, są droższe niż w supermarkecie, ale o wiele lepsze.
                    Nie zawsze opłaca się kupowanie tego co najtańsze.
                    Szczególnie jeśli mówimy o żywności.
                    Masło roślinne (mimo, że się dobrze rozsmarowuje) nie jest zdrowe, poczytaj o tłuszczach roślinnych utwardzanych.

                    I nie rozumiem tego żarcia.
                    Nie wiem ile je dziecko, ale wiem ile je dorosły facet - dużo.
                    • edzieckomama Re: marzeka1 02.08.13, 09:56
                      iuscogens napisał:

                      > Może nenia kupuje warzywa nie tam gdzie taniej, ale tam gdzie są lepsze??
                      > Sama kupuję warzywa na targu, są droższe niż w supermarkecie, ale o wiele lepsz
                      > e.
                      > Nie zawsze opłaca się kupowanie tego co najtańsze.
                      > Szczególnie jeśli mówimy o żywności.
                      > Masło roślinne (mimo, że się dobrze rozsmarowuje) nie jest zdrowe, poczytaj o t
                      > łuszczach roślinnych utwardzanych.
                      >
                      > I nie rozumiem tego żarcia.
                      > Nie wiem ile je dziecko, ale wiem ile je dorosły facet - dużo.

                      to pomyls ze moj syn je wiecej niż mąz, widocznie dorasta, ale je tez jak facet dorosły.
                      • iuscogens Re: marzeka1 02.08.13, 10:06
                        Czyli jedzą dużo i drogo ale wychodzi tanio.
                        Szczerze podziwiam.
                        • wuika Re: marzeka1 02.08.13, 10:09
                          Ja jem PRAWIE tak samo. No tanio po prostu nie wychodzi suspicious
                          • iuscogens Re: marzeka1 02.08.13, 10:34
                            Dołącz z radością do klubu niegospodarnych wink
                            ja szczerze przyznam się, ja nie lubię oszczędzać na jedzeniu.
                            Jedzenie to dla mnie (dla nas, bo reszta rodziny ma to samo zdanie) za duża przyjemność.
                            Kiedyś chciałam w ramach eksperymentu oszczędzać na jedzenie, rodzina mi się zbuntowała big_grin
                            Porzuciłam więc te plany tongue_out
                    • nenia1 Re: marzeka1 02.08.13, 13:21
                      iuscogens napisał:

                      > Może nenia kupuje warzywa nie tam gdzie taniej, ale tam gdzie są lepsze??
                      > Sama kupuję warzywa na targu, są droższe niż w supermarkecie, ale o wiele lepsz
                      > e.
                      > Nie zawsze opłaca się kupowanie tego co najtańsze.
                      > Szczególnie jeśli mówimy o żywności.

                      Dokładnie tak robię, może mam wysublimowane kubki smakowe, ale owoce i warzywa z targu smakują mi o niebo lepiej niż te z supermarketu, pieczywa i ryb też nie kupują w supermarkecie.
                      • edzieckomama Re: marzeka1 02.08.13, 13:53
                        nenia1 napisała:

                        > iuscogens napisał:
                        >
                        > > Może nenia kupuje warzywa nie tam gdzie taniej, ale tam gdzie są lepsze??
                        > > Sama kupuję warzywa na targu, są droższe niż w supermarkecie, ale o wiele
                        > lepsz
                        > > e.
                        > > Nie zawsze opłaca się kupowanie tego co najtańsze.
                        > > Szczególnie jeśli mówimy o żywności.
                        >
                        > Dokładnie tak robię, może mam wysublimowane kubki smakowe, ale owoce i warzywa
                        > z targu smakują mi o niebo lepiej niż te z supermarketu, pieczywa i ryb też nie
                        > kupują w supermarkecie.

                        ja owoce na bazarze kupuje taniej niż w carrefour np, papryka jest tańsza, pomidory, ziemniaki,w markecie jest drożej
                        • nenia1 Re: marzeka1 02.08.13, 14:27
                          Młode ziemniaki mam akurat przywiezione ze wsi, więc nawet nie wiem ile kosztują, pomidory ja kupuję malinówki - kosztują 10 zł. za kilo i idą bardzo szybko bo zajadamy się nimi, nie wiem ile kosztują w supermarkecie, nie kupuję ich tam bo mi nie smakują.
                        • iuscogens Re: marzeka1 02.08.13, 14:34
                          No to tylko zazdrościć bazarku, na moim jest na pewno drożej niż w supermarketach.
                      • przeciwcialo Re: marzeka1 02.08.13, 15:43
                        Ci z targu i z supermarketu sprzedają te same warzywa kupione na giełdzie .
                  • minkapinka Re: marzeka1 02.08.13, 10:01
                    Moja jedenastolatka potrafi codziennie zjeść opakowanie malin lub borówek,a to wydatek minimum 40 zł tygodniowo.
                    Często jemy ryby - 20zl na obiad. Kupuję tez drogie oliwy, mam zawsze w domu kilka gatunków, oczy balsamiczne.
                    • ewma Re: marzeka1 02.08.13, 10:05
                      minkapinka napisała:

                      > Moja jedenastolatka potrafi codziennie zjeść opakowanie malin lub borówek,a to
                      > wydatek minimum 40 zł tygodniowo.
                      > Często jemy ryby - 20zl na obiad. Kupuję tez drogie oliwy, mam zawsze w domu k
                      > ilka gatunków, oczy balsamiczne.
                      >
                      Tylko proszę smile nie pisz ,że starcza wam 200 tygodniowo na to.
                      Bo przestanę robić zakupy,takam niegospodarna sad
                      • edzieckomama Re: marzeka1 02.08.13, 10:15
                        ewma napisała:

                        > minkapinka napisała:
                        >
                        > > Moja jedenastolatka potrafi codziennie zjeść opakowanie malin lub borówe
                        > k,a to
                        > > wydatek minimum 40 zł tygodniowo.
                        > > Często jemy ryby - 20zl na obiad. Kupuję tez drogie oliwy, mam zawsze w
                        > domu k
                        > > ilka gatunków, oczy balsamiczne.
                        > >
                        > Tylko proszę smile nie pisz ,że starcza wam 200 tygodniowo na to.
                        > Bo przestanę robić zakupy,takam niegospodarna sad

                        jestes niegospodarna
                        • iuscogens Re: marzeka1 02.08.13, 10:27
                          Nie chodzi o niegospodarność, tylko o priorytety. Ona widać nie chce oszczędzać na jedzeniu, bo lubi lepsze jakościowo jedzenie. To nie niegospodarność, tylko kwestia wyboru.
                          • iuscogens Re: marzeka1 02.08.13, 10:30
                            Też teraz w sezonie codziennie zjadam opakowanie malin, pani z warzywniaka pod moją pracą już mnie dobrzy kojarzy. No nie wychodzi tanio, ale wolę świadomie wydać na te maliny (uwielbiam je) niż na coś innego. Kiedy mam jeść te maliny jak nie teraz??
                            Właśnie skończyłam jeden pojemniczek, pyszne były smile
                            • przeciwcialo Re: marzeka1 02.08.13, 15:50
                              U nas hitem sa borowki amerykańskie- 17 zł za kilo.
                      • minkapinka Re: marzeka1 02.08.13, 10:43
                        Nie, nie napiszę, że starcza mi 200zl tygodniowo i nie wierzę, że można dobrze jeść za 200 zł.
                    • edzieckomama Re: marzeka1 02.08.13, 10:14
                      minkapinka napisała:

                      > Moja jedenastolatka potrafi codziennie zjeść opakowanie malin lub borówek,a to
                      > wydatek minimum 40 zł tygodniowo.
                      > Często jemy ryby - 20zl na obiad. Kupuję tez drogie oliwy, mam zawsze w domu k
                      > ilka gatunków, oczy balsamiczne.
                      >
                      > ja to samo kupuję, ryb syn nie lubi, ja z męzem tak, ale wtedy dziecku musze zastapic rybę schabowym
                  • nenia1 Re: marzeka1 02.08.13, 12:52
                    edzieckomama napisała:

                    > a ja nie wierzę że tyle zapłaciłas, chyba po 2kg wszysktiego kupowałas to masz
                    > na kilka dni. Więc jak to podzielisz na dni to tak. Jak ja jade nieraz od marke
                    > tu to na cały tydzeń nakupuje za 200 zł np i w ciagu nastepnego tygodnia kupuj
                    > e tlyko chcleb. My nie żremy.

                    Ależ nikt ci nie każe wierzyć, nie mam zamiaru robić skanów paragonu, inne panie dość dobrze są zorientowane co ile kosztuje i nie sądzę, żeby kwota podana przez mnie kogoś szokowała.
                    Kupiłam pół kilo czereśni, dorsza świeżego filet 1 kg za 37 zł. i faktycznie filet starczy na wczoraj i dziś.
                    Owoce poszły wszystkie - zjeść 1/2 kg czereśni, 2 gruszki, kawałek arbuza i trochę śliwek w 3 osoby to nie jest żaden wyczyn.
                  • misterni Możesz nie wierzyć, ale zaczęłam liczyć 02.08.13, 14:14
                    i już przed śledziami zrobiło mi się 90 zł.
                    Czereśnie - oczywiście, że dwa kg, mniej to nawet nie mam co do domu przynosić i znika wciagu pól godziny tongue_out - 30 zł
                    Śliwki, powiedzmy pół kg - 2,5 zł
                    Gruszki 2 sztuki - 2 zł
                    Arbuz około 5 kg - 12-13 zł
                    Chleb orkiszowy w dobrej piekarni, około 500 gram - 5 zł
                    Filet z dorsza 1 kg - 32 zł (w sklepie rybnym, a nie mrożonka z biedronki)
                    Makrela 1 sztuka 5 zł

                    Wyszło 89,50

                    a ja nie wierzę że tyle zapłaciłas, chyba po 2kg wszysktiego kupowałas to masz
                    na kilka dni.
                    • rhaenyra Re: Możesz nie wierzyć, ale zaczęłam liczyć 02.08.13, 14:54
                      > Czereśnie - oczywiście, że dwa kg, mniej to nawet nie mam co do domu przynosić
                      > i znika wciagu pól godziny tongue_out - 30 zł

                      bo wy macie zoladki rozciagniete tongue_out
                      i wasz kot teztongue_out
                      • misterni Re: Możesz nie wierzyć, ale zaczęłam liczyć 02.08.13, 15:13
                        Jeszcze pies, jeszcze pies!
              • edelstein Re: marzeka1 01.08.13, 16:39

                Dobry chleb za dwa zlote?dobre maslo za 3,5zl? Za takie jedzenie napchane chemia,niezdrowe i niesmaczne(jesli ktos na porownanie Do prawdziwego chleba czy masla)to ja podziekuje.
                • gryzelda71 Re: marzeka1 01.08.13, 17:16
                  O naiwnosci,panie sądzą ze jak zapłacą po dychu za kostkę masła w sklepei to będzie ono prawdziwszesmile
                  • nenia1 Re: marzeka1 01.08.13, 17:22
                    Nie, nie sądzę że jak zapłacę 10 zł. to będzie prawdziwsze, czytam skład po prostu.
                    • gryzelda71 Re: marzeka1 01.08.13, 17:47
                      Ja też.Dodatkowo nie przepłacam.No ale nie wstydzę się tego,że z dwóch produktów o identycznym składzie wybiorę tańszy.
                      • nenia1 Re: marzeka1 01.08.13, 17:51
                        To napisz jakie masło kupujesz i za ile.
                        • gryzelda71 Re: marzeka1 01.08.13, 18:01
                          Od babki ze wsi.
                          • nenia1 Re: marzeka1 01.08.13, 18:07
                            Nie każdy ma babkę na wsi, niestety.
                            • gryzelda71 Re: marzeka1 01.08.13, 18:12
                              Wiem i jak jej nie miałam i zimą kupuje w sklepie.Bez wstrętu je zjadam.Nie najdroższe,bo to żadna gwarancja prawdziwości.
                              • nenia1 Re: marzeka1 01.08.13, 18:23
                                A ktoś pisał, że najdroższe to gwarancja jakości, chyba nie.

                                Natomiast zazwyczaj za jakość trzeba zapłacić, z dość prozaicznych powodów, choćby takich jak jakość produktów z których powstaje dany wyrób - np. w przypadku dobrego masło musi ono zawierać 82% tłuszczu mlecznego, który jest droższy od tłuszczu roślinnego.

                                • gryzelda71 Re: marzeka1 01.08.13, 18:28
                                  Jest duży wybór maseł(z zawartością tłuszczu mlecznego 82%).Różnica w cenach ogromna.
                                  • gazeta_mi_placi Re: marzeka1 02.08.13, 11:48
                                    Za 4 złote już kupisz.
              • minkapinka Re: marzeka1 01.08.13, 17:08
                Chleb za 2, nawet w biedronce więcej kosztuje.
                Na stoisku warzywnym wydaję dziennie 20-30 zł.
                10 jajek na tydzień dla 4 osob? Za 15 zł to można czasem kurczaka kupić.
                Ostatnio byłam na składkowej imprezie i na same skladniki na salatke wydalam 35zl.
              • koronka2012 Re: marzeka1 01.08.13, 22:13
                edzieckomama napisała:

                > (wędlin nie lubimy)

                nic dziwnego, że wydajesz mniej, skoro odpadają ci najbardziej kosztogenne pozycje.
                A przy tym pod tym względem jesteście raczej w mniejszości.
                A na marginesie - u mnie mięso kosztuje koło 30 zł/kg, a moja ulubiona szynka - 38zł/kg.
              • kadfael Re: marzeka1 02.08.13, 09:47
                A myjecie się w czystej wodzie? Tudzież tak pierzesz, sprzątasz, myjesz naczynia? Nie używasz szamponów, nie malujesz się? Nie chodzisz np. do dentysty, nigdy nie kupujesz leków, podręczników, książek? Ubrań? Chyba, że masz tajemniczego sponsora, o którym zapomniałas napisać...
              • anna.kocha.szylkrety Re: marzeka1 02.08.13, 16:28
                Czyli poczekaj: chleb 14 zł, masło 2,50 (w przeliczeniu na tydzień), ser ok 24 zł, ziemniaki 2-4 zł, mięso ok 40 zł, surówka 21 zł, kabanosy 14 zł (jeśli kupicie dwa razy w tygodniu). To jest około 120 zł (czyli 100 zł już nam spada z listy, minimum wypada powyżej 100 zł). Zostaje maks 80 zł na owoce, lody, serki, deserki (ale to w tym najdroższym tygodniu). Plus nigdzie nie widzę tu wyliczonych pieniędzy na chemię i kosmetyki, czyli teoretycznie też powinny się zmieścić w tych 80 zł.

                Dopóki nie przedstawisz przykładowych rachunków tygodniowych czy miesięcznych, nie bardzo umiem to sobie wyobrazić.
    • feel_good_inc A co to za problem wyżyć za 3k+ netto 01.08.13, 13:56
      Kiedy się nie ma kredytów?
      • butch_cassidy Re: A co to za problem wyżyć za 3k+ netto 01.08.13, 14:00
        Wg mnie to też jakaś... hmmm... dziwna sprawa smile

        Właśnie podsumowanie wydatków dziś robiłam - naprawdę nie szastam pieniędzmi i mamy jedno dziecko, a co więcej nie mogłabym powiedzieć o naszym stylu życia tyle dobrego smile co ta pani powyżej i... nie ma bata, nawet bez kredytu wychodzi dużo więcej.
      • wuika Re: A co to za problem wyżyć za 3k+ netto 01.08.13, 14:02
        Wyżyć pewnie i się da. 750 zł na osobę to nie są głodowe pieniądze, ale jeśli z tych 750 należy opłacić poza "wyżyciem" leki, ubrania (bardzo dobre), wyjazdy (zakopce i inne takie), zrobić opłaty (w tym na auto, przedszkole, etc.), to te 750zł się kończą, zanim się na dobre zaczęły. Bo autorka nie wspomina "jakoś dajemy radę", tylko "mamy wszystko i jeszcze ciut-ciut".
    • kamelia04.08.2007 Re: Wydatki... 01.08.13, 13:59
      ciuchy dla dzieci kupi jej matka, za wakacje zapłaci tesciowa i tak sie interes kreci.
      Nie wiadomo czy maja samochód, jesli nie, to odpadaja im koszty utrzymania samochodu.

      Kluczem jest tu zdanie, ze trzeba pokombinowac: raz pomoga jedni rodzice, raz drudzy.
    • woman_in_love bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:00
      1) własne mieszkanie + nieduży czynsz + rozsądne gospodarowanie prądem, wodą i gazem (nawet likwidacja czajnika elektrycznego daje ewidentne zyski),
      2) ciuchy markowe z ciucholandu lub outlet lub wyjazdy na wyprzedaże np. do Berlina,
      3) + dar gotowania,
      4) + ogólny zmysł organizacyjny.

      Bardzo trudne do realizacji, ale podejrzewam, ze skoro żyją z jednej pensji, to ta dziewczyna autentycznie czerpie radość z zarządzania domem, wynajdowania promocji i gotowania itd..
      No i nie siedzi na ematce cały dzień i nie marnuje czasu, tylko siedzi na forum o oszczędzaniu w domu i podbiera co lepsze pomysły.
      • butch_cassidy Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:04
        woman_in_love napisała:

        >
        > Bardzo trudne do realizacji, ale podejrzewam, ze skoro żyją z jednej pensji, to
        > ta dziewczyna autentycznie czerpie radość z zarządzania domem, wynajdowania p
        > romocji i gotowania itd..

        Wiesz co, jak tak żyję (pracuję niewiele i pensje są 2 ale nie w tym rzecz). Jakbym chciała zapewnić swojej rodzinie wszystko, o czym pisze ta pani, wyszłoby 6 tys. lekko. I to dla rodziny 2+1. Za trzy się nie da. Takie jest moje zdanie.
        Zgadzam się, że kluczowe jest to "pomaganie". I dobrze smile Tyle że nie każdy ma takie możliwości.
        • wuika Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:05
          I nie każdy wyskakuje z mądrościami "pewnie, że się da, trzeba tylko pokombinować", bo nie od dobrych chęci takie możliwości zależą. I takie rady w wątku pt: "czy stać nas na budowę?", gdzie widać, że autorka nie ma pojęcia większego o jej kosztach, to dawanie bardzo, ale to bardzo złych rad.
          • marzeka1 Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:08
            Ale ja nie pytam, czy da się za te pieniądze wyżyć, bo da się spokojnie, ale o to, CZY za te pieniądze da się z na 2 tyg. wyskoczyć nad morze (byłam , znam ceny), na tydzień do Zakopca, jeść codziennie 2 dania, nie z kurczaka wcale, ubierać dzieci najlepiej. No i mi wychodzi, że nie da się. Bo ja nie o "wyżyciu". A o POZIOMIE tego życia.
            • butch_cassidy Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:10
              marzeka1 napisała:

              No i mi wychodzi, że nie da się. Bo ja nie o "wyżyciu". A
              > o POZIOMIE tego życia.
              No i ja na to właśnie odpowiadam smile Wyżyć bez kredytu to i za 1500 dałoby pewnie radę. Jak trzeba, to trzeba i już.
            • noname2002 Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:11
              Albo regularnie chodzić do teatru, bilety do teatru to 50-100zł. Ktoś trolluje i tyle.
              • iuscogens Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:16
                Dla dzieci zwykle są tańsze, mogą być i za 30-40 zł. Nie mówię tylko o ulgowych, dziecięce przedstawienia są z reguły tańsze.
              • woman_in_love przecież w kinach są zniżki i bilet kosztuje 13 PL 01.08.13, 14:16
                np.:
                multikino.pl/najlepsze-ceny-biletow-w-multikinie/

                Na tym polega "kombinowanie" w domu. Bilety do teatru można również dostać "za darmo", czyli np. sponsorowane z zakładu pracy, albo wręcz dostać od kogoś kto dostał z firmy a nie chce mu się iść. Regularnie dostaję maile, że ktoś chce odstąpić bilet do teatru.
                • noname2002 Re: przecież w kinach są zniżki i bilet kosztuje 01.08.13, 14:25
                  Taaa, też się na to nabrałam. Najpierw trzeba kupić zestaw Coli i popcornu za chyba 20zł a potem się ma 10zł zniżki na bilet. 3 batoniki to pewnie też około 10zł, więc się wychodzi na zero.
                  • woman_in_love ale ten z 13 jest bez popcornu, doczytaj! 01.08.13, 14:37

                  • przeciwcialo Re: przecież w kinach są zniżki i bilet kosztuje 01.08.13, 16:09
                    Byłam ostatnio z dziecmi- bilety po 14 zł od lepka. nic nie musialam kupować aby dostac znizki.
                    Ci co maja telefony w Orange maja dodatkowe korzysci.
              • przeciwcialo Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 16:06
                Może ktoś szuka zniżek, karnetów.
              • araceli Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 17:31
                noname2002 napisała:
                > Albo regularnie chodzić do teatru, bilety do teatru to 50-100zł. Ktoś trolluje
                > i tyle.

                Może w Warszawie. W Trójmieście na przykład spokojnie pójdziesz do teatru za 20-30zł w tygodniu. Teatry dziecięce nawet tańsze.
            • woman_in_love Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:14
              Ale ludzie RÓŻNIE jedzą. Przede wszystkim jedzą różną ilość. Mi np. wystarczy na śniadanie 1-2 kromki dobrego żytniego chleba z lokalnej piekarni, do tego prawdziwe masło, prawdziwa wędlina i jakieś prawdziwe warzywo. I naprawdę wychodzi równie tanio jak u koleżanki, gdzie muszą wcinać po 6 kromek czegoś chlebopodobnego z jakąś za przeproszeniem mortadelą, żeby się tym zapchać. A potem się dziwią skąd nadwaga 10 kg średnio na osobę.
              • kamelia04.08.2007 Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:17
                ale ten twój zytni chleb i twoje prawdziwe masło i jeszcze prawdziwa wedlina, to wszystko ma odpowiednia cene.
                Mortadela i wyrób chlebopodobny kosztuje mniej.


                Racjonalne gospodarowanie tym, co sie ma, to jedno, ale jakosci nie zapewnisz zerowym kosztem.
                • woman_in_love Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:40
                  OK, to zobacz:
                  Chleb żytni od 4-6 PLN (zależy od wielkości), krojony. Od razu mrożę. Codziennie rozmrażam po 1-2 kromkach. Pytanie zatem na ile starcza taki chleb? I czy rzeczywiście posiłek jest drogi?
                  Oni kupują tony tego pieczywa: bułki, chleby itd.
                  Oni kupują po 30 dkg "mortadeli" na raz, a ja kupuję 6 cienkich plasterków i wystarcza na 3 dni. Widzisz różnicę?
                  • butch_cassidy Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:45
                    woman_in_love napisała:

                    > Chleb żytni od 4-6 PLN (zależy od wielkości), krojony. Od razu mrożę. Codzienni
                    > e rozmrażam po 1-2 kromkach. Pytanie zatem na ile starcza taki chleb? I czy rze
                    > czywiście posiłek jest drogi?
                    > Oni kupują tony tego pieczywa: bułki, chleby itd.
                    > Oni kupują po 30 dkg "mortadeli" na raz, a ja kupuję 6 cienkich plasterków i wy
                    > starcza na 3 dni. Widzisz różnicę?
                    >
                    Fajnie.
                    My też dbamy o jakość jedzenia.
                    Jednak przy dzieciach i facecie nie da się tak skrupulatnie wyliczyć, bo każdy ma ochotę na coś innego, dziecko raz zje pół plasterka raz 5... W lodówce musi być i nieco więcej i jakiś tam wybór. Też przedkładam jakość nad ilość, ale to nie oznacza, że kupuję wyłącznie towary luksusowe - po prostu raz że na to nie mam, dwa że nie zawsze one są warte swojej ceny.
                    I też jem dwie kromki na śniadanie smile
                  • kamelia04.08.2007 Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 14:50
                    z chlebem, to masz dobry sposób. Unikasz w ten sposób marnotrawstwa. Co do ceny, to sie nie wypowiem. W niemczech konkretny chleb zytni kosztuje 2,5€, we Francji tyle samo, ale mały bochenek.
                    Tez sobie mroże chleb zytni, czy z pełnego przemiału, zeby nie wyrzucac.

                    Co do wedlin i miesa, to obawiam sie, że nie jesz ich wystarczająco. Ja mam na samo sniadanie 50 gramów szynki


                    Mortadeli, mielonek, pasztetów i innych wrobów wedliniarksich, to ja nie tykam w ogóle. Sam tłuszcz i sól
                  • aneta-skarpeta Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 18:32
                    ładnie to liczysz, ale siebie liczysz pojedynczo, a ich mnogo

                    ja też jem mniej niż mój mąż z moim bratem razem wzięci
                    • woman_in_love Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 19:50
                      Trudno zmienić nawyki żywieniowe, ale z tego co widzę na ulicy, większość facetów w PL ma jednak nadwagę, więc przypuszczalnie to, ze "jem mniej niż mój mąż z moim bratem razem wzięci" może oznaczać że oni i tak mogą a wręcz powinni jeść mniej. Tylko trzeba im zmienić te nawyki. Ale nikt nie mówi że to będzie łatwe. Może akurat zacytowana dziewczyna to potrafi.
            • przeciwcialo Re: bardzo mozliwe to jest 01.08.13, 16:03
              Nad morze mozna jechac na kemping a mozna do hotelu. Rozpietośc cenowa ogromna. My za tydzień dla 5 osób , 2 pokoje , całodzienne wyzywienie placimy cos ok. 2300. Gdybym gotowala to wyszlkoby taniej ale mi się gotowac nie chce.
    • maggorlo Re: Wydatki... 01.08.13, 14:08
      tajemnica może tkwić w tych premiach wink
      • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 14:13
        O, to też fakt. W jednej firmie premia oznacza 100 raz na trzy miesiące, w innej 2 średnie krajowe dorzucone przy każdej okazji wink
    • kamelia04.08.2007 a kredytów nie mają, 01.08.13, 14:08
      bo mama zapłaci za nowa lodówke, teśc kupi pralke.....
      i tak mozna jeszcze wymieniac.
    • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 14:15

      A mnie takie posty nie ruszają,zwłaszcza to zestawienie dostępna kasa z wydatkami i oszczędnościami poczynionymi.Zwykle pada jeszcze " nieśmiertelne niczego sobie nie odmawiamy"
      • wuika Re: Wydatki... 01.08.13, 14:17
        "i oszczędzamy tak z pół pensji" nie zapominaj suspicious
      • marzeka1 Re: Wydatki... 01.08.13, 14:18
        gryzelda71 napisała:

        >
        > A mnie takie posty nie ruszają,zwłaszcza to zestawienie dostępna kasa z wydatka
        > mi i oszczędnościami poczynionymi.Zwykle pada jeszcze " nieśmiertelne niczego s
        > obie nie odmawiamy"


        - no i TEGO tylko się uczepiłam, bo że za te pieniądze da się przeżyć itp. - zgodzę się, mnie tylko urzekł poziom życia, jaki pani rozpisała.
        • noname2002 Re: Wydatki... 01.08.13, 14:29
          A wiecie, że to najczęściej panowie płacący alimenty roztaczają takie wizje sielskiego życia za grosze.
          Piękny był zwłaszcza post pana, któremu rzekomo koszty utrzymania po przejęciu opieki nad dzieckiem wzrosły tylko o 200zł(a nie było to niemowlę,tylko chłopiec w wieku wczesnoszkolnym).
          • lily-evans01 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:37
            No bo mu lepił kopytka i pierogi na okrągło wink.
            A, jeszcze kupował karpie od rybaka.
        • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 14:32
          Zawsze im kasy mniej,tym poziom wyższy.
          Ale jak dziadkowie się dokładają(po co wspominać)to da się,a to kino,a to jakieś ciuchy,a to prowiant i da się.
          Kiedyś śledziłam jakiś wątek,gdzie grosze para na jedzenie wydawała,a jak dopytali się to warzywa owoce od rodziców jednych mięso jaja od drugich,zostawał nabiał i pieczywosmile
      • minkapinka Re: Wydatki... 01.08.13, 17:18
        Mnie tez takie posty nie ruszają, bo bywam w takich domach, gdzie non stop je się kurczaki, do tego ogórek kiszony, dzieci mają plastikowe buty i ciuchy z bazarku. I są szczęśliwi, bo mają wszystko. Dla każdego dostatnie życie co innego znaczy.
    • araceli Re: Wydatki... 01.08.13, 14:35
      Mieszkanie może być małe, bez kredytu, nie wszędzie są wysokie czynsze. Pani nie pracuje więc ma czas na regularny przegląd lumpeksów i ewentualne przeróbki (stąd 'najlepiej ubrane'). Ma czas na biegnie po marketach, bo pietruszka w jednym 5gr taniej a w innym jajka 3gr, a na bazarku po 14 wyprzedają warzywa, których jutro nie sprzedadzą. 2 tygodnie nad morzem czy 'w Zakopcu' można zrobić w namiocie z własnymi wekami - itp. itd.
      • volta2 Re: Wydatki... 01.08.13, 15:57
        Wszystko sie da, ale autorka nie ma ochotyndyskutowac a wyszydzic,

        Obrzydliwe to wyciagniecie

        Szuka jatki, stad nieprzypadkowo na jematke desant zrobila, bo tu same specjalistki z dycha siedza i 3 tysie to na waciki, wiec bedzie sie komu posmiac. Tfu...
        • araceli Re: Wydatki... 01.08.13, 17:24
          volta2 napisała:
          > Wszystko sie da, ale autorka nie ma ochotyndyskutowac a wyszydzic,
          > Obrzydliwe to wyciagniecie
          > Szuka jatki, stad nieprzypadkowo na jematke desant zrobila, bo tu same specjali
          > stki z dycha siedza i 3 tysie to na waciki, wiec bedzie sie komu posmiac. Tfu.

          Mnie też takie akcje zniesmaczają. Niestety - podłość ludzka to częsta przypadłość.
          • nenia1 Re: Wydatki... 01.08.13, 17:32
            Hmmm, ale dlaczego od razu zakładacie złe intencje?
            Ja zrozumiałam, że marzeka nie tyle się naśmiewa, co raczej zastanawia nad tym, czy sama za dużo nie wydaje, skoro są ludzie, którym się udaje utrzymać dobry poziom życia (a nawet najlepszy) za mniejsze pieniądze niż te, które ona wydaje.
            • araceli Re: Wydatki... 01.08.13, 17:57
              nenia1 napisała:
              > Hmmm, ale dlaczego od razu zakładacie złe intencje?
              > Ja zrozumiałam, że marzeka nie tyle się naśmiewa, co raczej zastanawia nad tym,
              > czy sama za dużo nie wydaje, skoro są ludzie, którym się udaje utrzymać dobry
              > poziom życia (a nawet najlepszy) za mniejsze pieniądze niż te, które ona wydaje

              Gdyby ją to interesowało zapytałaby tamtej osoby na tamtym forum.

              Tutaj wiadomo, że 4/5 powiedzą 'to nie możliwe' i pojeżdżą sobie.
              • nenia1 Re: Wydatki... 01.08.13, 18:08
                araceli napisała:


                > Gdyby ją to interesowało zapytałaby tamtej osoby na tamtym forum.
                >
                > Tutaj wiadomo, że 4/5 powiedzą 'to nie możliwe' i pojeżdżą sobie.

                Ale pozostaje 1/5 która może uroni rąbka tajemnicy.
                • araceli Re: Wydatki... 01.08.13, 18:16
                  nenia1 napisała:
                  > Ale pozostaje 1/5 która może uroni rąbka tajemnicy.

                  Jeszcze raz - gdyby ją to obchodziło zapytałaby na tamtym forum, bo tamto forum od tego właśnie jest.
            • marzeka1 Re: Wydatki... 01.08.13, 18:18
              Dzięki, Nenia, za zrozumienie- ależ w tamtym wątku zapytałam, tyle ze odpowiedzi nie było, stąd moje zapytanie: po prostu jestem po wakacyjnym wyjeździe, wysłaniu dzieci na obozy itp. - stąd zwyczajnie przy rozpisaniu wydatków pani z tych 3 tyś. mi to "nie styka" i tyle. Jak chcecie widzieć w tym podłość, trudno.
              • araceli Re: Wydatki... 02.08.13, 08:46
                marzeka1 napisała:
                > Dzięki, Nenia, za zrozumienie- ależ w tamtym wątku zapytałam, tyle ze odpowiedz
                > i nie było,
                stąd moje zapytanie: po prostu jestem po wakacyjnym wyjeździe, wysł
                > aniu dzieci na obozy itp. - stąd zwyczajnie przy rozpisaniu wydatków pani z tyc
                > h 3 tyś. mi to "nie styka" i tyle. Jak chcecie widzieć w tym podłość, trudno.

                Nie dość, że podła to jeszcze kłamczucha.

                W tamtym wątku nie zapytałaś. O godzinie 13:39 napisałaś posta szydząc 'cuda panie, cuda'. Pytania żadnego NIE BYŁO. O 13:41 założyłaś posta na ematce. Po co kłamiesz? Przecież to się tak łatwo da sprawdzić. Nie wstyd Ci?
                • marzeka1 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:38
                  Nie kłamię, gdy zakładam- nie widziałam poza wrzuconym postem- odpowiedzi (nawet nie na moje pytanie), potem odpowiedź się pojawiła, a ja się odniosłam, ale ok- jak chcesz mnie widzieć jako podłą kłamczuchę- twoje sprawa.
                  • araceli Re: Wydatki... 02.08.13, 09:50
                    marzeka1 napisała:
                    > Nie kłamię, gdy zakładam- nie widziałam poza wrzuconym postem- odpowiedzi (nawe
                    > t nie na moje pytanie), potem odpowiedź się pojawiła, a ja się odniosłam, ale o
                    > k- jak chcesz mnie widzieć jako podłą kłamczuchę- twoje sprawa.

                    Napisałaś 'ależ w tamtym wątku zapytałam'. I to jest KŁAMSTWO.
                    • marzeka1 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:52
                      Zapytałam, więcej ludzi wyrażało wątpliwości, co to poziomu życia za tę kwotę- uzyskałam potem dokładniejszą odpowiedź samej zapytanej- i jej odpowiedziałam. I tyle.
                      • araceli Re: Wydatki... 02.08.13, 09:58
                        marzeka1 napisała:
                        > Zapytałam,

                        Kłamstwo.
                        • marzeka1 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:59
                          Ok, jak tak uważasz, to co ja zrobię?
                          • araceli Re: Wydatki... 02.08.13, 10:01
                            marzeka1 napisała:
                            > Ok, jak tak uważasz, to co ja zrobię?

                            To nie jest kwestia 'uważania'. Tam są Twoje posty - każdy może przeczytać. Nie ma pytania. Po prostu go NIE MA - to fakt a nie 'uważanie'.
                            • marzeka1 Re: Wydatki... 02.08.13, 10:05
                              Ok, wróciłam, jeszcze raz przeczytałam- nie jest w formie pytania: jest moje prześmiewcze (bo dalej nie wierzę, ale forma mogła być kogoś urażająca): "cuda panie". Dziewczyna potem mi odpisała, tyle że mi to dalej "nie styka".
                              I dlatego wrzuciłam to jako zapytanie na to forum. I jak widać, odpowiedzi są różne.
        • marzeka1 Re: Wydatki... 01.08.13, 18:20
          volta2 napisała:

          > Wszystko sie da, ale autorka nie ma ochotyndyskutowac a wyszydzic,
          >
          > Obrzydliwe to wyciagniecie
          >
          > Szuka jatki, stad nieprzypadkowo na jematke desant zrobila, bo tu same specjali
          > stki z dycha siedza i 3 tysie to na waciki, wiec bedzie sie komu posmiac. Tfu.
          > ..
          - mogę wiedzieć, DLACZEGO tak to postrzegasz? Gdzie wyszydzam? O ile się nie mylę, w tym wątku też się wypowiedziałaś i to w odniesieniu do kwoty 4,5 tyś. i też jakoś "nie wyobrażałaś sobie" pewnych rzeczy.
          Bo widzisz, ja nie wyobrażam sobie takiego poziomu życia przy zarobkach 3 tyś. na 4 osoby- przeżycie- tak; kino, teatry, super ubrania, super jedzenie, 2 wyjazdy: góry i morze i to wszystko przy tych wydatkach.
          • volta2 Re: Wydatki... 02.08.13, 00:11
            masz temat, miejsce i ludzi do roztrząsania tamtej sprawy

            w tamtym miejscu się wypowiadaliśmy wszyscy - oczywiście ze względu na zasięg 200 postów nie uświadczysz.
            więc ci tak strasznie przykro, że nie masz z kim porozmawiać na temat 3 tysi że lecisz tu?

            tak, postrzegam to jako obrzydliwość - znając tamto i to forum
            a teraz - dla lepszego samopoczucia - i zachowania równowagi w dyskusji zalinkuj autorce ten wąteczek.
            tym bardziej, że chyba dziewczyna ci odpowiedziała, tylko z poślizgiem.

            nie szukałaś dyskusji - tylko plot w najgorszym stylu. jeszcze raz - obrzydliwe!
            niemiło mi będzie cię widzieć na tamtym forum, niestety, mimo iż jest tam stosunkowo niewiele osób i forum "słabo żyje".
            • noname2002 Re: Wydatki... 02.08.13, 07:52
              Forum "Oszczędzamy" to otwarte forum, więc kompletnie nie rozumiem Twojego oburzenia.
              Jak się pisze na publicznym forum, to się liczy z tym, że różni ludzie to przeczytają i reakcje będą różne. A Ty tupiesz nóżką jak taki przedszkolak: "a proszę pani a Marzeka powiedziała w innej grupie o czym rozmawiamy przy śniadaniu"
              • araceli Re: Wydatki... 02.08.13, 10:00
                noname2002 napisała:
                > Forum "Oszczędzamy" to otwarte forum, więc kompletnie nie rozumiem
                > Twojego oburzenia.
                > Jak się pisze na publicznym forum, to się liczy z tym, że różni ludzie to
                > przeczytają i reakcje będą różne.

                Owszem - niektóre osoby bez klasy będą wywlekać sprawy ludzi na innych forach. Nie zmienia to jednak faktu, że wyśmiewanie się z innych jest głupie i podłe.
                • gazeta_mi_placi Re: Wydatki... 02.08.13, 11:52
                  Mylisz pojęcia, wywlekać można rzeczy z for ukrytych albo informacje zdobyte poza ogólnie dostępnymi forami (np. prywatnie).
                  Cytowanie postów z innego otwartego ogólnie dostępnego forum to nie wywlekanie.
            • marzeka1 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:38
              "niemiło mi będzie cię widzieć na tamtym forum, niestety, mimo iż jest tam stosunkowo niewiele osób i forum "słabo żyje"."

              - tyle ze, Volto, to forum otwarte, a ty nie jesteś jego moderatorem.
          • marianna1970 Re: Wydatki... 02.08.13, 05:45
            Nam 3 osobowej rodzinie spokojnie starcza 3000zł na miesiąc, nie mamy kredytów bardzo dużo rodzin za tyle się utrzymuje albo ma mniej do dyspozycji. Ale dla większości pań na tym forum które wyżej s... niż d... mają jest to niemożliwe
            • noname2002 Re: Wydatki... 02.08.13, 07:55
              I mieszkasz w dużym mieście? jeździsz na wakacje dwa razy w roku w miejsca, które są drogie np. Zakopane? chodzisz regularnie do kina i teatru? kupujesz wędliny za 30zł za kilogram?
              Przecież nie chodzi o to, żeby pogardzać czy wyśmiewać kogoś o mniejszych dochodach, nikt tego w tym wątku nie robi tylko o to że nie zgadzają nam się niskie wydatki z opisywanym stylem życia.
            • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:00
              marianna1970 napisała:

              > Nam 3 osobowej rodzinie spokojnie starcza 3000zł na miesiąc, nie mamy kredytów
              > bardzo dużo rodzin za tyle się utrzymuje albo ma mniej do dyspozycji. Ale dla w
              > iększości pań na tym forum które wyżej s... niż d... mają jest to niemożliwe

              I chcesz powiedzieć,że stać was na wszystko????
              Na wczasy 2 razy w roku,na super ciuchy,itd??
              Bo o tym tutaj mowa.
              Nikt,nie napisał,że nie da się przeżyć ,za taką kwotę!
              Wątpliwy- bardzo jest poziom tego życia.
          • kowalka33 Re: Wydatki... 02.08.13, 08:22
            Rozkoszny watek. Moja znajoma postanowiła wydawać 150 na tydzień (matka i dwoje dzieci). Dla mnie to bieda (U nich kwotę przyklepał pan i władca spędzający tydzień w delegacjach i żywiący się w hotelach). Ciągle słyszę o rosołku na porcji albo o pomidorowej. Te dzieci chyba wołowiny i dobrej ryby nie widziały. To jest limit 20 zł. dziennie. Najgorszy chleb, tłuszcz do smarowania i bylejaki obiad i tania kiełbasa na kolację. Ubrania z lumpa albo z wyprzedaży. Patrząc na nie jakoś nie widzę tych perełek z lumpa, zniszczone i niemodne łachy. Ja w ogóle nie rozumiem fenomenu lumpów, nigdy nie widziałam tam nic firmowego, chyba ze next to jakaś firma. Gdzie te chanel i gucci się pytam.....
            • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 08:48
              Kiedyś już tu pisałam,o rodzince 2+2,którą spotkaliśmy w Międzyzdrojach.
              Ubrani,gorzej niż tragicznie,przypominali ludzi ze zdjęć-rocznik 74.
              Podjechali czerwoną skodą pod domek letniskowy,który ostatnie remont przechodził chyba też w 74 i zaczęli wyciągać z auta:
              - czajniki,garnki,sitko,6 butli wody mineralnej - 5 L,torby zupek chińskich,dżemy,itd.
              Codziennie gotowali,raz tylko poszli na 2 porcje pierogów (na 4 osoby) i stwierdzili,że jednak 8 zł za porcję,to złodziejstwo -jutro kupią mrożone w biedronie.
              Codziennie słyszeliśmy,że jesteśmy rozrzutni,bo jedliśmy rybę na obiad w różnych knajpkach,piliśmy piwko lane,a nie takie puszkowe z biedrony.
              Oni byli nd morzem i my byliśmy .... ale czy nasze pobyty były podobne???
              Wątpie,oni tylko plaże i morze widzieli,wszystko inne było ZA DROGIE!
              • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 08:57
                W jednym masz rację.I wy i oni byliście nad morzemsmile
                Wydajesz ile masz.Twoje wakacje tez wedle gustów innych mogły być drastycznie oszczędne,czyż nie?
                • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:04
                  gryzelda71 napisała:

                  > W jednym masz rację.I wy i oni byliście nad morzemsmile
                  > Wydajesz ile masz.

                  Jasne,tylko oni nie widzieli nic poza tą plażą i morzem,nie zjedli nawet ryby (na którą mieli wielką ochotę),bo stwierdzili ,że za droga.
                  Dzieci chciały zobaczyć żubry,nie zobaczyły bo wstęp za drogi.
                  Doszli pod bramę z żubrami i na plażę,bo tam wstęp darmowy.



                  >Twoje wakacje tez wedle gustów innych mogły być drastycznie o
                  > szczędne,czyż nie?
                  A po czym to stwierdziłaś?
                  • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:09
                    Skoro ty oceniasz wakacje innych,twoje może też ktoś ocenił.Nie wiem,czy to rozumiesz.Zawsze się znajdzie ktoś kto nasz wypoczynek może wyśmiać,bo za tani,za mało ryby,za mało płatnych atrakcji.
                    Ale wypoczynek był.a dzieci były nad morzem.A ze piwa na plaży nie pili?
                    • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:17
                      Ale ja nie wciskam kitu,że nie oszczędzaliśmy na niczym,a wydaliśmy 1000 zł.
                      Niech tam sobie ludzie spędzają wakacje nad morzem za 100 zł nawet,ale bez kitu,że szaleli na całego!

                      • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:20
                        Ale autorka cytowanego posta nie pisała,że na wakacjach na niczym nie oszczędzali.Napisała tylko,że byli.Resztę sobie dośpiewujemy.
    • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 15:35
      To jest możliwe. Mój portfel miesięcznie przerabia do 2200 zł. (teraz akurat mniej, bo spłacam ług za gaz za poprzednich lokatorów). Na utrzymaniu 4 osoby w tym dwoje dzieci, trzy duże psy, trzy koty, stary samochód i stary dom który wymaga napraw. Ubrania po za bielizną i butami kupuję w lumpeksie, na wakacje jeździmy na 16 dni do Sopotu, ale do darmowego domku (gdyby nie ten domek, bylibyśmy tylko 10 dni pod namiotem w tańszej miejscowości). Obiad zwykle jest jednodaniowy, wędliny kupuję w granicach 17-30 zł. za kilogram, zwracam uwagę na skład.
    • mamablue Re: Wydatki... 01.08.13, 16:27
      Niemożliwe.
      Też podczytuję tamto forum i zwykle czytając takie posty czuję, jak bardzo jestem niegospodarna, że za nic mi nie wychodzi super życie za 3000 zeta.
      Ale po spokojnym policzeniu jestem pewna, że to nie jest możliwe, a w internecie naprawdę każdy może pisać głupoty i nie ma możliwości weryfikacji.
      Wobec powyższego przebijam - moja 5-cio osobowa rodzina żyje za 2.500 zł miesięcznie, ostatnie wakacje spędziliśmy na Seszelach wink
      • butch_cassidy Re: Wydatki... 01.08.13, 16:30
        No właśnie ja mam dokładnie takie samo odczucie. Dlatego wzięłam udział w rozmowie - rano podliczałam wydatki za lipiec. A nie mamy skłonności do ekstrawagancji wink
    • edelstein Re: Wydatki... 01.08.13, 16:44

      To jest niemozliwe.
      Wyzyc sie za to da,ale nie uzyska sie za ta kase tego poziomu.

      GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
      mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
      GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
      Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
      • przeciwcialo Re: Wydatki... 01.08.13, 16:51
        Edel, ale kazdy swój poziom ustala. Dla kogos super wakacje to 2 tyg na polu namiotowym nad Bałtykiem a dla kogos Seszele. To dotyczy wszystkiego..
        • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 17:17
          > Edel, ale kazdy swój poziom ustala. Dla kogos super wakacje to 2 tyg na polu na
          > miotowym nad Bałtykiem a dla kogos Seszele. To dotyczy wszystkiego..
          Otóż to. Każdy ma inne priorytety i coś innego uznaje za niezły poziom. Mnie wakacje pod namiotem sprawiają ogromną frajdę, dla kogoś innego jeśli nie zje codziennie obiadu w restauracji na wakacjach i nie będzie mieszkał w co najmniej w średniej klasy pensjonacie, to nie będzie tego uważał za dobry wypoczynek tylko męczarnię z komarami i wilgocią w tle. Dobrego życia nie mierzy się stanem konta, a radością jaką umie czerpać się z życia i z tego, co się ma, a nie co chciałoby się mieć. Autor postu napisał też, że jego (jej) dzieci są uważane za najlepiej ubrane, ale nie wyczytałam, że w sklepie z nowymi ubraniami.
          • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 17:20
            Dodam jeszcze, że jadam prawdziwe masło i prawdziwy biały ser - 17 zł. tygodniowo za jakieś pół kilo masła i bochen sera którego nie jesteśmy w stanie przejeść w ciągu tygodnia (zamrażam na serniki i pierogi leniwe).
            • raczek47 Re: Wydatki... 01.08.13, 17:44
              to nie jest możliwe-chyba,że nie ponoszą żadnych opłat z tytułu czynszu,mediów, nie maja kredytów.Tez mieszkam w mieście, 2+2,jeśli idę z dziećmi do kina (bez męża) we trójkę-na bilety ok 50 zł,zależy od filmu, to samo teatr-bilety są po prostu drogie, podobnie basen.No chyba,że autorka zalinkowanego posta "czatuje" na , upokarzające dla mnie okazje typu w dzień dziecka basen-2 godz.za 5 zł-tyle,że wtedy tyle ludzi się nachodzi,że 2 godz.trzeba czekać w kolejce, jak w przytułku brata Alberta po zupę.Ja dziękuję , chodzę wtedy kiedy mam ochotę, a nie gdy jest promocja dla ubogich.
              Przykładowo-w ubiegłym roku w Zakopcu w 10 dni wydałam 7 tys.ale jak jadę na wczasy to nie po to,że by dziadować, a miło spędzić czas, bo po to jest urlop.Więc to co pisze ta kobieta jest nierealne,albo ta pensja służy po prostu wyłącznie na rozrywki, a reszta jest od rodziców Mi 3000 starcza na ogarnięcie domowych wydatków-jedzenie, leki.ciuchy, chemia, pomoce szkolne itp bez opłat za mieszkanie, media, kredyt itp.Na wakacje też z tego nie jestem w stanie odłożyć, wg mnie to nierealne.
          • nenia1 Re: Wydatki... 01.08.13, 17:28
            figrut napisała:

            > > Edel, ale kazdy swój poziom ustala. Dla kogos super wakacje to 2 tyg na p
            > olu na
            > > miotowym nad Bałtykiem a dla kogos Seszele. To dotyczy wszystkiego..
            > Otóż to. Każdy ma inne priorytety i coś innego uznaje za niezły poziom.

            No tak, ale to wystarczy wtedy napisać, że żyję na takim poziomie jakie uważam dla siebie za wystarczający - jednak z przytoczonego postu wynika, że pani i jej dzieci żyją na poziomie przekraczającym średnią (w sumie też można by zapytać, co wyznacza ten poziom) a jej dzieci są najlepiej ubrane ze wszystkich, do tego wędlina i jedzenie też rzekomo wysokiej jakości.
            Generalnie odbiór przytoczonego przez marzekę postu jest taki, że pani żyje na dość wysokim poziomie mając na 4 osobową rodzinę 3.500,- zł. na miesiąc. - w tej kwocie mieści się wszystko, jedzenie, opłaty, ubrania, chemia, kosmetyki, edukacja, kultura, wakacje, dojazdy do pracy itd.
            • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 17:43
              > No tak, ale to wystarczy wtedy napisać, że żyję na takim poziomie jakie uważam
              > dla siebie za wystarczający - jednak z przytoczonego postu wynika, że pani i je
              > j dzieci żyją na poziomie przekraczającym średnią (w sumie też można by zapytać
              > , co wyznacza ten poziom) a jej dzieci są najlepiej ubrane ze wszystkich, do te
              > go wędlina i jedzenie też rzekomo wysokiej jakości.
              Ale każdy inaczej patrzy na "poziom wystarczający". Dla jednego tym "poziomem wystarczającym" będzie 4000 zł. na rodzinę 2+1, dla innego 8000 zł. dla takiego samego składu. Po za tym autorka pierwotnego postu nie napisała, że stać ją na wszystko i kupuje ubrania w markowych sklepach tylko:
              Moje dzieci są uważane za najlepiej ubrane, kupuję owoce, lody, słodycze, wędliny powyżej 30/kg. Codziennie 2 dania, przy czym unikamy drobiu. Na pewno moje dzieci są powyżej średniej jeżeli chodzi o wyjścia do kina/ teatru.I ok, nie mogę sobie pozwolić na wszystko, bywa że trzeba pokombinować do 1-ego (bo szczepionka, dentysta etc.), ale autorka ma 1500 zł więcej..... ".
              Napisała, że nie może sobie pozwolić na wszystko i jeżeli wyskoczą inne wydatki typu dentysta, szczepionka (nie kosztowna naprawa samochodu, czy kupno nowej pralki), to do pierwszego kombinuje.
              • nenia1 Re: Wydatki... 01.08.13, 18:05
                figrut napisała:

                > Ale każdy inaczej patrzy na "poziom wystarczający". Dla jednego tym "poziomem w
                > ystarczającym" będzie 4000 zł. na rodzinę 2+1, dla innego 8000 zł. dla takiego
                > samego składu.

                No to jest raczej oczywiste, sęk w tym, że pani w swojej wypowiedzi wplata zwroty "dzieci najlepiej ubrane ze wszystkich" czy "dzieci są powyżej średniej" co sugeruje jednak w odbiorze i mowie potocznej dość wysoki poziom życia.

                Problem w tym, że określenia w stylu "najlepiej ubrane", "pozwolić sobie na wszystko" "wysoki czy średni poziom" itd. są bardzo nieprecyzyjne i właściwie nie wiadomo o co dokładnie chodzi.
                Mimo to w jakimś ogólnym, potocznym odbiorze ten post ja odbieram jak stwierdzenie, że pani i jej rodzina żyją na ponad przeciętnym poziomie, pozwolić sobie na wszystko to raczej mało kto może. I problem chyba polega na tym, że ludzie, starający się żyć oszczędnie i racjonalnie nagle słyszą, że ktoś z dochodem 875,- zł. na osobę w rodzinie żyje na niezłej, a nawet w niektórych dziedzinach najlepszej stopie, podczas gdy oni się starają i za cholerę nie wychodzi.
                I teraz dylemat - czy ta osoba faktycznie ma świetnie ubrane dzieci, wyjeżdża na wczasy, dobrze się odżywia, ma środki na rozrywkę i kulturę w ponadprzeciętnym wydaniu, czy jednak te ubrania to kupują dziadkowie, wczasy to pobyt u rodziny na wsi, kultura to bezpłatne teatry uliczne, a jedzenie to ziemniaki z kefirem, skądinąd bardzo smaczne.
        • edelstein Re: Wydatki... 01.08.13, 17:36

          "Moje dzieci da uwazane za najlepiej ubrane"
          wybacz za za cene to nawet ciezko obkupic w nowki w H&M,no chyba,ze mieszka w jakims zaglebiu biedy,wtedy i bluzka za 10zl bedzie wow.
          • hugo43 Re: Wydatki... 01.08.13, 17:51
            Moze ta pani na kurs gospodarzenia mnie zaprosi?za przedszkole i basen dla czterolatka zaplacilam ponad 900pln dzissmile a gdzie jedzenie,rachunki,paliwo?
          • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 17:53
            Taka ciekawostka.Moja szwagierka prowadzi lumpeksy.I jej dzieci są najlepiej ubranymi dziećmi w mieście.A na ciuchy wydaje groszesmile
            • edelstein Re: Wydatki... 01.08.13, 20:57
              No tak,te polskie lumpeksy,Same gucci i prady:kD
              GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
              mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
              GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
              Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
              • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:52
                Ty nosisz prady i szanele,ubierasz w nie dzieciaka?Szczerze wątpię. Pojęcia nie masz co krytykujesz,typowe dla ciebie big_grin
                A i jeszcze miasto to nie tylko metropolie.......
                • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 01:09

                  To byla ironia.
                  Tak,nie wierze,ze mozna dziecko ubrac najlepiej w calym miescie i to w lumpeksie.Widze Jak niszcza rzeczy dzieci od lat trzech wzeyz.Nie Ma co so kontenera wrzucac,a wlasnie z tych kontenerow Maja ciuchy lumpeksy w Pl.
                  • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 07:46
                    Moja szwagierka nie ma niemieckich szmat w swoich sklepach.Może dlatego dziewczyny ślicznie ubrane w NIEZNISZCZONE rzeczy? Nie musisz negować każdej informacji na forum.Zwłaszcza jak nie masz pojęcia na dany temat.
                    • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 09:14

                      Ja byl chetnie obejrzala te ich zestawy ubraniowe.I Jak wiadomo w innych krajach dzieci 3+ nie niszcza rzeczy,tylko te niemieckie.
                      Wierze,ze mozna ubrac dziecko w miare w lumpeksie,als nie wierze,ze to Beda najlpiej ubrane dzieci w miescie.Znam dzieci,ktore nosza uzywane rzeczy i to widac.

                      GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
                      mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
                      GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
                      Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
                      • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:27
                        Złotko,dzieci ROSNĄ.Jak to zrozumiesz z resztą będzie już z górki.
                        10 latka można ubrać,zwłaszcza jak się JEST WŁAŚCICIELEM LUMPEKSÓW(na wyraźnie napisałam),a nie klientką.Siebie zresztą też.
                        • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 11:10

                          Jasne,zanim moje dziecko wyrosnie,ze spodni musze kupic kolejne,bo te pierwsze juz Maja dziury.

                          GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
                          mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
                          GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
                          Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
                          • kai_30 Re: Wydatki... 02.08.13, 14:38
                            No, jak się ma tylko jedną parę, to się szybciej niszczą, wiadomo.
          • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 17:56
            Edel, moje dzieciaki też na biedne nie wyglądają. Ciuchy dostają bardzo zadbane po kuzynostwie, albo kupuję im w lumpeksie. Na podwórku rozstawiona wielka trampolina za pieniądze starszego z przyjęcia komunijnego, quad który dostali 4 lata temu na gwiazdkę, wielki basen sprezentowany przez bogatszą rodzinę na wspólne urodziny dzieciaków, hulajnoga na akumulator (prezent komunijny młodszego), zadbane bmx po siostrze i kuzynostwie, rolki, deskorolki jednośladowe, każdy z nich ma swój komputer (składane przeze mnie z czterech innych również po kuzynostwie), wii które starszy dostał na przyjęcie komunijne w prezencie. Jak ktoś nie zna stanu naszego portfela, a widzi moje dzieciaki i ich "zabawki" to sprawia to wrażenie nieźle sytuowanej rodziny.
            • raczek47 Re: Wydatki... 01.08.13, 18:16
              no właśnie- prezenty, bogata rodzina, dziadkowie dają na wakacje, dorzucą się albo wręcz sprezentują szkolna wyprawkę,to wtedy 3000 na przyjemności wstarczy, czemu nie.
              • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 18:32
                > no właśnie- prezenty, bogata rodzina, dziadkowie dają na wakacje, dorzucą się a
                > lbo wręcz sprezentują szkolna wyprawkę,to wtedy 3000 na przyjemności wstarczy,
                > czemu nie.
                No, na wakacje nie, choć domek w Sopocie faktycznie mam dzięki rodzinie za darmo (ich własny letniskowy). Dają dzieciakom zabawki, okresowo mnóstwo słodyczy, szkolną wyprawkę ja (nie wiem jak autorka postu) kupuję sama i będę się starać o dofinansowanie dla młodszego dziecka na podręczniki, bo starszy już się na dofinansowanie nie łapie, choć podręczniki drogie.
                Pozwoliłam sobie odszukać kontrowersyjny wpis i szkoda, że był podany tylko pierwszy, bo autorka wyjaśniła dalej jak to wszystko ogarnia.

                >>Ok, kwestię wakacyjną powinnam doprecyzować - mąż ma w pracy dofinansowanie 50% (do jednego 2-tygodniowego wyjazdu w roku, nie wliczając kosztów dojazdu), zwrot ten zawsze odkładam i dokładam ewentualne oszczędności więc to nie jest tak, że z bieżącej pensji wyjeżdżamy na 2 tygodniowe wakacje. 8 dniowy pobyt w Zakopanym kosztował mnie max. 1000 zł. W tym roku pierwszy raz uczknęłam ze zwrotu podatku, wcześniej zawsze odkładałam.
                To, że moje dzieci są uważane za super ubrane nie oznacza, że kupuję nowe ubrania w regularnych cenach. Fakt, najczęściej kupuję na allegro, zazwyczaj tam też odsprzedaję (nie rzadko w wyższej cenie). Buty zawsze mają nowe - ecco, superfity, clarksy. Kwestia wyłapania promocji, których nie brakuje.
                Starsze dziecko chodzi do przedszkola (opłata ok. 250 zł/m-c), młodsze jest ze mną w domu.
                Czynsz mamy ponad 700 zł. U rodziców jesteśmy max. raz na 2 miesiące, bez żadnych obiadków na wynos etc.<<
                I to nie jest tak, że to jest zadowalająca mnie kwota, że nie mam okresów frustracji z powodu "obecnej" sytuacji finansowej ALE autorka ma jednak znacznie więcej (z realną perspektywą na jeszcze więcej).
    • kropkacom Re: Wydatki... 01.08.13, 18:05
      Wszystko jedno... Może w swoim świecie żyje jak królowa, a może sobie to wymyśliła.
    • kerri31 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:07
      Jest to realne pod warunkiem, że nie posiada się żadnego kredytu a w szczególności kredytu hipotecznego. Jak dostali mieszkanie po babci czy rodzicach to 3 tys. przy oszczędnym trybie życia styknie.
      Znam rodzinkę, która żyje za 2800 pln netto ale nie mają żadnego kredytu.
    • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:31
      Moje dzieci też są uważane za jedne z lepiej ubranych, a ciuchy kupuję przeważnie w secondhandach i kto by pomyślał. Bardzo często za grosze. Nieraz znajomi się dziwią, że to używki.
      Nie wiemy czy autorka wątku ma kredyt mieszkaniowy, samochód (a to już studnia bez dna, u nas olbrzymia kasa idzie na auto) i czy mieszka z dziadkami, którzy pomagają finansowo.
      A może te 2 tygodnie nad morzem i tydzień w Zakopcu to były wakacje pod namiotem?!

      Moi rodzice też mieli niewiele od 1 do 1 i jakoś dawali radę. Sama nie wiem jak. Często to było tak, że sami wyrzekali się wszystkiego dla dobra dzieci i też głodni nie chodziliśmy. Nie było co prawda rozrzutności i pieniędzy na fanaberie, ale wyglądaliśmy dobrze.
      • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:35
        Przestałam reagować na takie wątki.

        Ubierzcie nastolatka z dużego miasta w second handzie wink

        Skoro ktoś pisze, że z 3 tys mu starcza na wszystko - to tak pewnie jest.
        • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 21:43
          > Przestałam reagować na takie wątki.
          >
          > Ubierzcie nastolatka z dużego miasta w second handzie wink
          Zależy jak tego nastolatka wychowasz. Moja córka ubiera się w lumpeksie. Mieszka w Warszawie i ma 23 lata, więc jest w wieku, w którym teoretycznie chciałaby się ubrać w same firmówki. Spróbuj jej dać cokolwiek z widocznym logo znanej firmy - za nic w świecie tego nie założy, bo to wstyd "szpanować metkami".
          • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:54
            A tutaj mamy jeszcze wytłumaczenie forum.gazeta.pl/forum/w,20012,145754852,146166241,Re_ile_mozna_zaoszczedzic_przy_takich_zarobkach_.html
          • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:00
            Co prawda moja to dopiero 15latka,ale nigdy nie kupowała ciuchów ze względu ma metkę.Podoba się, jest zainteresowana.
            I nie wierzę,że gdyby ją było stać nie kupowałaby markowych ciuchów(znaczy drooooogich),to zrezygnowałaby z tego.Ale jak się nie ma co się lubi......(bez urazy,ot życie)
          • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:02
            23 latka nie jest nastolatką. Ja wyszukuję sobie fajne ubrania w second handzie i jestem szczęśliwa smile Mojej 12 latce rzadko coś znajdę. Ubierz tam 16 letniego chłopaka - to miałam na myśli. Nie mam potrzeby wyszukiwać mu tam ubrań, wiele nie potrzebuje, ale dostaje nowe i ze zwykłych sieciówek, jest chudy i mało co mu pasuje. Moja 12 latka nie cierpi np. Zary ani Benettona, nie ubierze nic z widocznym logo, ale lubi pull&bear, rozmiar xs, lubi zwykłe ubrania z Cubusa, H&M czy KappAhl. O ile widzę super ciuchy dla maluchów, to dla nastolatków w ciucholandzie nie ma nic. Dla młodych 23 kobiet sporo fajnych rzeczy widuję o ile nie mają rozmiaru xs czy tam 34.
            • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 22:13
              Mam w domu również jedenastolatka (oraz dziewięciolatka) i jemu też wisi to, czy ciuch ma napis nike czy krzak. Ma być wygodnie i nie staroświecko. Moja partnerka wyszukuje dzieciakom ciuchy i służy im za przykład w wypracowywaniu własnego stylu, więc nie ma marudzenia, że tego czy tamtego nie założy. Po za tym tak zostałam wychowana ja i tak wychowuję moje dzieci, że jeżeli chcesz coś ekstra, to sobie na to zapracuj sam, bo mnie na to nie stać.
              • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:21
                Mojemu synowi do 15 roku życia też wisiało wink. Nigdy nie nosił żadnych wielkich napisów, nie znosił ich a poza tym ja też czegoś takiego nie cierpię. Chodzi o napis: nike? Owszem, miał takie buty jako 3-4 latek, bo mi się podobały, nawet nie wiedział, że to jakaś metka. Chyba już czuję o co chodzi...
          • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:08
            Co to w ogóle jest to szpanowanie metkami? Jakimi? My idziemy do H&M, KappAhl czy tam Cubusa albo Reserved, jak trzeba spodni czy skarpetek, kurtki czy innych ubrań, to po prostu szukamy tego co jest w odpowiednim rozmiarze i co się podoba. Jak ma za wysoką cenę, to szukamy gdzie indziej.
            • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:12
              No właśnie co to są właściwie te metki.
            • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:12
              Ja jak byłam nastolatką nigdy nie szpanowałam metkami. Moich rodziców nie było stać na drogie, firmowe ciuchy dla nas. I tak chcę wychować synów. Bez szpanu i w szacunku do pieniądza. Oraz w szacunku do ludzi biedniejszych. Mam nadzieję, że się uda, bo życie często pisze inne scenariusze niż byśmy chcieli wink
              • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:17
                Jak ja byłam nastolatką to chyba nie było żadnych metek wink (jestem po 40)

                Ale jakie znowu metki? Jak kupuję w Reserved czy tam w Zarze czy innym H&M to są te metki? U mnie nie ma innych sklepów. To znaczy są, ale nie stać mnie na T-shirt za 300 zł więc nawet nie wiem jak się te sklepy nazywają.

                Co to znaczy bez szpanu? Naprawdę serio pytam, bez żadnych podtekstów i ironii. Czy jak mąż, syn i córka noszą conversy to szpan?
                • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:41
                  Były już metki, ale nie było wtedy wyprzedaży i te ciuchy były cholernie drogie. Pamiętam jak drogie były spodnie Levisy. Pamiętam jak się cieszyłam jak rodzice kupili mi Martensy, to chyba jedne z niewielu drogich rzeczy ubraniowych jakie miałam. Do tego niektórzy ludzie mieli ciuchy ze Stanów. Jakiś szpan był i prawie 40 lat temu (bo tyle ja mam wink

                  > Co to znaczy bez szpanu? Naprawdę serio pytam, bez żadnych podtekstów i ironii.
                  > Czy jak mąż, syn i córka noszą conversy to szpan?

                  To nie jest szpan. Ale jak mi obaj synowie ciągle będą stękali o drogie ciuchy to będą musieli zrozumieć, że są tańsze i nie muszą mieć wszystkiego extra markowego.
                  • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:52
                    A i jeszcze taka marka Fruit of the Loom. Bardzo dobra była i droga.
                • minkapinka Re: Wydatki... 01.08.13, 22:58
                  Były metki. Można mieć było spodnie dżinsy odra albo tureckie z bazarku albo levisy z pewexu.
              • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 01:17

                To znaczy Jak chcesz ich wychowac?bo z tego co czytam to nie byla zadna zasluga rodzicow tylko zwyczajny brak kasy.

                GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
                mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
                GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
                Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
          • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:35
            figrut napisała:

            > Zależy jak tego nastolatka wychowasz.


            Chodzi o to, że dobrze wychowany nastolatek ma mieć wszystkie ubrania z ciucholandu? Ja rozumiem trudną sytuację finansową, inne problemy, potrzeby, choroby itp. Ale naprawdę da się kupić NOWE ubrania na wyprzedaży, w tańszym sklepie. Nie mam problemów finansowych, dla mnie jest normą kupowanie rzeczy nowych dla 16 letniego chłopca. On nie wymaga spodni za 400 zł czy butów za 500 zł, nie jest rozpuszczony. Nikt mu tak drogich rzeczy nie kupuje. Ma zwykłe ubrania ale nowe, z normalnych sieciówek. Jego koledzy tak drogie ubrania noszą, on nie ma z tym problemu. Ma być wygodnie, ma mu pasować i być nowe. Firma, metka nie ma znaczenia.
          • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 01:03

            Jasneeeeeee.Ci nie patrzacy na metki nastolatkowie to domena tego i innych forow.W rzeczywistosci nie poznalam ani jednego takiego nastolatka,a sporo ich znam.

            GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
            mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
            GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
            Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
          • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 01:06

            Jasneee,takie nastolatki to domena tego Forum,w realu jeszcze takich nie poznalam.
            • jak.z.nut Re: Wydatki... 02.08.13, 10:07
              W takim środowisku przebywasz to takie obserwacje masz...
              Mam nastolatka na stanie i kilku w bliskim otoczeniu, sytuacja finansowa nasza i znajomych, można rzec powyżej średniej, dzieciaki ubierane w dobrych sklepach, i o ile dziewczyny są w tym względzie staranniejsze to chłopcy mają w nosie markę ciucha, i żadne z dzieciaków nie ubrałoby ciucha z widocznym logo i nie mają parcia żeby koniecznie jakiś ciuch posiadać.
              • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 11:13
                Ja ja ja...
                Towarzystwo miedzynarodowe mieszkajace w roznych panstwach,czesc nawet nie towarzystwo,a ludzie,ktorych spotykam raz na milipn lat i jakos wszyscy Maja nastolatki,ktore chca sie ubierac markowo.Sama bylam,nastolatka i tez chcialam.Moi znajomi w tamtych czasach tez chcieli.Zapewne mialam niebywale szczescie trafiac wszedzie na takie malolaty.
                • jak.z.nut Re: Wydatki... 02.08.13, 13:38
                  No i co z tego ze międzynarodowe? widać towarzysko przyciągamy konkretny typ osób i tyle. U mnie dzieciaki mają dobre ciuchy ale o tym się po prostu nie rozmawia i tyle.
                  • zuzanna56 Re: Wydatki... 02.08.13, 15:08
                    Nadal nie dowiedziałam się co to są te znane marki. Nie wiem, u mnie żadne nie jęczy że chce buty czy kurtkę marki X. Ale coś czuję, że one od urodzenia jakieś metki/marki noszą, jest to dla nich normalne tylko o tym nie wiedzą.
            • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 02.08.13, 10:24
              edelstein napisała:

              >
              > Jasneee,takie nastolatki to domena tego Forum,w realu jeszcze takich nie poznal
              > am.

              Ja nie patrzyłam. Ale ja byłam w tamtym okresie z tych "brudasów" w poszarpanych spodniach i glanach. big_grin
              Oczywiście, że dzieciaki patrzą na metki, ale trzeba je uczyć, że nie szata zdobi człowieka, a rodzice nie zawsze w stanie są spełniać wszystkie ich zachcianki. Szczególnie takie próżne, jak ciuchy z dobrymi metkami.
              • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 11:15
                Jak ktos nie Ma kasy,to i tak nie kupi.Niby nie szata zdobi czlowieka,ale Jak cie widza tak cie pisza.
        • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:55
          piszą to osoby mające przedszkolaki...
          • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 21:58
            gryzelda71 napisała:

            > piszą to osoby mające przedszkolaki...

            fakt, mam małe dzieci. ale w moim lumpeksie często widzę sporo nastolatków. ja jak byłam nastolatką też wiele rzeczy kupowałam w lumpkach wink
            • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:03
              A po co UŻYWANE,NOSZONE,jak można nówki na przecenach?
              • agnieszka77_11 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:09
                gryzelda71 napisała:

                > A po co UŻYWANE,NOSZONE,jak można nówki na przecenach?

                Pewnie, że można. Ale może w taki sposób autorka tej wypowiedzi oszczędza kasę na ciuchach. Kupuje je w lumpeksach za grosze.
                • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:11
                  Za grosze to są szmaty.
                  I nie nie nabijam się.
              • figrut Re: Wydatki... 01.08.13, 22:19
                > A po co UŻYWANE,NOSZONE,jak można nówki na przecenach?
                Bo używane bojówki czy dżinsy w lumpeksie to u nas koszt 8-12 zł. w bardzo dobrym stanie na moje dzieciaki, koszulki trykotowe 4-6 zł., ciepłe bluzy podobnie jak spodnie. Między 8-12 zł. w lumpeksie, a 25-35 zł. na wyprzedażach jest ogromna różnica kiedy kupuje się dla dwójki.
                • gryzelda71 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:25
                  Piszę o nastolatce,15latce.Nie dziesięciolatku,bo jemu wszystko jedno (wiem,mam na stanie).
            • zuzanna56 Re: Wydatki... 01.08.13, 22:03
              Ja chadzam czasami do ciucholandów. Może i 15-19 latki tam zaglądają czasami, ale chłopaki nie.
              • ewma Jak czytam takie bajki to 01.08.13, 22:56
                aż mam ochotę pojechać do tej kobiety i zerknąć jej do lodówki.
                Niczego sobie nie odmawiają,szynka za 30 zł,bla,bla,ciuchy najlepsze i 2 razy w roku wczasy.
                I to wszystko za 3 kawałki miesięcznie.

                Po cholere ludziom wciska te kity?
                • volta2 Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 00:24
                  jak upieczesz sama szynkę - to ona smakuje tak jak ta za 50 zeta w moim osiedlowym sklepie(tzw. szynka szara)
                  a jak pojedzie na wczasy pod namiot - to jest w tym samym zakopanem co ty - tylko za znacznie mniejszą kasę, a może też wcale nie mieć tam daleko(3 godziny drogi?)
                  i jak na cały dzień wyjdą w góry - to w schronisku na fasolkę czy bigos nie wydadzą majątku a po drodze wydać nie ma na co. da się. można spakować 4 saszetki Liptona a wrzątek jest w schronisku najczęściej za darmo, więc i herbatą czy nescą się posilą.
                  tylko wyobraźni potrzeba i chęci. wierzę, że osoby którym się chce a nie mają za bardzo za co - poradzą sobie równie dobrze jak te co mają za co bez nadmiernego liczenia.

                  do dziś pamiętam zeszłoroczny nocleg w bazie studenckiej gdzie zapłaciliśmy za 2+2 18 zeta, dostając materace grube piankowe, namiot do wyłącznej dyspozycji i herbatę w cenie za jedną dobę. a góry i słońce mieliśmy to samo co goście pobliskiego hotelu gdzie chciano nas skasować 150 zeta za nockę, i jeszcze jednego łóżka brakowało.

                  • agata0 Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 07:31
                    No, ale w tydzień w Zakopanem za 1000 zł i tak trudno uwierzyć. Zwłaszcza, że na wejściu 600 zł co najmniej jest zjadane na dojazd i pole namiotowe. Zostaje 50 zł/dobę dla 4 osób na wyjeździe. Hmm.

                    Ze trzy lata temu wydałam podobnie - 900 zł na spływie kajakowym w chyba trochę więcej niż tydzień, ale w kompletnej głuszy. Pamiętam, że mijaliśmy jeden sklep uncertain I chyba tylko kilka pól namiotowych było płatnych. W tej cenie wynajęliśmy kajaki. Gdybyśmy płynęli bardziej popularnym szlakiem, np. Krutynią, byłoby na pewno tak z 50% więcej.

                    Oczywiście, da się, tego chyba nikt nie neguje, ale wymaga to żelaznej dyscypliny, zmysłu organizacyjnego i dużo czasu (choćby żeby wyprzedać ubrania po dzieciach na Allegro). Cytowana dziewczyna nie pracuje. A autorka wątku ma zamiar pracować na cały etat.

                    Nie wyobrażam sobie na przykład, żeby wizyta w sklepie z dziećmi albo przejście z nimi ulicą Zakopanego nie kończyła się jęczeniem. O cokolwiek: sok, gumę do żucia, gazetkę, zabawkę. Zaraz się dowiem, że dzieci można wychować tak, żeby nie jęczały i nic nie chciały smile

                    Ja jestem od kilku dni głęboko poruszona tym wątkiem. W sumie sama się dziwię, że tak się przejmuję, ale mnie autentycznie przeraża, że ktoś chce żyć na krawędzi przez te kilka/naście/dziesiąt lat po to, żeby wybudować dom. Mi by było szkoda życia, tego czego przez ten dom nie zobaczyłam, nie doświadczyłam.

                    A cytowany post nazwałabym szkodliwym. Bo tu nie chodzi o to, że autorka ma wybrać siedzenie w domu i życie za 3 tys. Autorka nie ma pieniędzy na budowę, ma niedoszacowane o 30-50% koszty i ŻADNEJ rezerwy finansowej, aby pokryć ew. nadwyżki kosztów i inne wydatki. I próbuje się wepchnąć na wiele lat w kredyt i do niewykończonego domu. To jest zachwianie bezpieczeństwem rodziny (jak się noga powinie, komornik zabierze dach nad głową i zostaną jeszcze z długami). To po prostu będzie rzutowało na całe jej życie i całe dzieciństwo jej dzieci.

                    I owszem, jak trzeba, można tak żyć. Nie można powiedzieć komuś: twoje życie jest do dupy. To MOŻE być dobre życie. Ale żeby podjąć świadomą decyzję tu i teraz: ja chcę tak żyć. Przez najbliższe 30 lat. (?) To mi się nie mieści w głowie.
                    • babcia.stefa Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 09:02
                      >Autorka nie ma pieniędzy na budowę, ma niedoszacowane o 30-50% koszty i ŻADNEJ >rezerwy finansowej, aby pokryć ew. nadwyżki kosztów i inne wydatki.

                      O, to, to. Ona sobie w ogóle nie zdaje sprawy z tego, jak mogą rosnąć koszty podczas budowy domu - i to w przypadkach, kiedy nie da się ich uniknąć, nie da się wybrać tańszego zamiennika, nie da się zrezygnować.

                      Nam gmina - która pierwotnie mówiła o 5 tys. za doprowadzenie wody - ostatecznie krzyknęła 20 tys., bo uznała, że za naszą forsę podciągnie wodociąg do połowy wsi. Ciekawe, co w takiej sytuacji zrobiłaby założycielka tego wątku - wierciła studnię? To też koszt typu 5-10 tys.
                    • crises Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 09:53
                      > A cytowany post nazwałabym szkodliwym.

                      Nie wiem, czy nie bardziej szkodliwe są te posty z gatunku "mam 3 k PLN i stać mnie na wszystko", bo to jest taki swoisty lans, z licytacją jak u Monty Pytona:

                      "- Mieszkaliśmy w starym, zawalającym się domu, z dziurawym dachem.
                      - Dom! Mieliście szczęście, że posiadaliście własny dom! My mieszkaliśmy w jednym pokoju, w 26 osób, bez mebli, z oberwaną połową podłogi, siedzieliśmy wszyscy, w jednym kącie, trzymając się, w strachu przed upadkiem.
                      - To szczęście mieć własny pokój! My mieszkaliśmy na korytarzu!
                      - My marzyliśmy o własnym korytarzu! To byłby dla nas pałac! My żyliśmy w starej beczce na wysypisku śmieci. Każdego ranka budziliśmy się, gdy zrzucano na nas transport zepsutych ryb!
                      - Dom...! Kiedy powiedziałem, że to był dom miałem na myśli dziurę w ziemi, przykrytą brezentem, ale dla nas to był dom!
                      - A my zostaliśmy eksmitowani z naszej dziury w ziemi. Musieliśmy zamieszkać w jeziorze!
                      - Mieliście szczęście, że mogliście mieszkać w jeziorze!
                      - Wszystkich 150 z nas musiało mieszkać w pudełku po butach, na środku ulicy! "
                      • agata0 Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 10:39
                        > Nie wiem, czy nie bardziej szkodliwe są te posty z gatunku "mam 3 k PLN i stać
                        > mnie na wszystko", bo to jest taki swoisty lans, z licytacją jak u Monty Pytona

                        Właśnie o tym mówię. Nie o wątpliwościach, czy da się wybudować dom, bo to jest marzenie autorki wątku, a do marzeń czasem się podchodzi bardzo nieracjonalnie. Ale opowieści o tym, na jakim to ja poziomie żyję za 3 tysiące, pod TAKIM pytaniem, uważam za, delikatnie mówiąc, mało przemyślane. Najprawdopodobniej osoba, która udziela takiej odpowiedzi, w życiu nie miała kredytu, zwłaszcza długoterminowego, bo po prostu nie ma takiej zdolności kredytowej. O utrzymaniu dwóch samochodów i utrzymaniu domu z działką to w ogóle nie wspominam.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 11:54
                        big_grin Ale fajne kawałki.
                    • volta2 Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 10:59
                      Nie wyobrażam sobie na przykład, żeby wizyta w sklepie z dziećmi albo przejście
                      > z nimi ulicą Zakopanego nie kończyła się jęczeniem. O cokolwiek: sok, gumę do
                      > żucia, gazetkę, zabawkę. Zaraz się dowiem, że dzieci można wychować tak, żeby n
                      > ie jęczały i nic nie chciały smile

                      jakbyś umiała dzieci wychowywać to by ci nie jęczały, o cokolwiek tym bardziej.
                      • agata0 Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 11:15
                        Oczywiście smile Mam dwie spalone próby, teraz pracuję nad trzecią smile
                    • przeciwcialo Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 16:45
                      Nie kazdy do zakopca ze Szczecina jexdzi.
                • przeciwcialo Re: Jak czytam takie bajki to 02.08.13, 16:44
                  Trafia cie że ty tak nie masz?
                  Ciesz się z tego co masz.
              • andaba Re: Wydatki... 02.08.13, 00:36
                Może to i jest możliwe, w końcu my przy mniejszych dochodach i braku jakiejkolwiek pomocy tez żyjemy na jako takim poziomie, ale jednak na wakacje nad morzem nas nie stać. Choć może gdybyśmy mieli więcej pieniędzy i mniej dzieci to by się udało?
                Może dzieci autorki małe są, albo mało jedzą, powoli rosną, nie zdzierają butów?

                Gospodarność robi cuda, znam osoby, które maja kilkakrotnie większe dochody a wiecznie im pieniędzy brakuje, my nie opływamy w luksusy, ale w życiu nie pożyczyliśmy ani złotówki, ani nie mieliśmy debetu.
                • czar_bajry Re: Wydatki... 02.08.13, 01:30
                  Ja to bym chciała wiedzieć gdzie ona nad tym morzem mieszkała ? Liczę i liczę i nijak nie mogę się zmieścić w tej kwocie.
                  Chyba że miała namiot i płaciła za parking przy plaży - cudowne miejsce z "boksami "dla Campera( serio widziałam taki) ale bez wychodka, umywalni itp. - 10 zł dziennie za auto/namiot.
                  Wychodzi 140 zł na 14 dni, paliwo nie wiem bo to różnie zależy od odległości i spalania ale przyjmijmy ok 600 zł, wyżywienie na puszkach i zakupach w Biedronce i Lidlu ( zakupy pochwalamtongue_out) dla dzieci atrakcją jest plaża i plaża a od czasu do czasu dostaną dwa wafelki do lodówtongue_out i faktycznie można siedzieć nad morzem dwa tygtongue_out
                  Inaczej się nie dasmile a przynajmniej ja wydałam więcej niż 3000 na 2+1.
                  • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 08:30
                    Dokładnie...... takie osoby,zapominają zwykle dopisać.
                    -Wchodziliśmy tylko tam gdzie nie było biletów.
                    -dzieci malutkie,zjedzą porcję pierogów na pół
                    -lody tylko w biedronce,na patyku,bo te na promenadzie za drogie
                    - gofry,to ja mogę w domu zrobić
                    - a piwo na plaży za 10 zł,???? o nie my nie jesteśmy alkoholikami ..... my tam dla jodu smile
                    • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 08:34
                      A tak na serio,to kązy sam sobie jakiś tam poziom i komfort zapewnia.
                      Ale,gdy ktoś pisze,że stać go na wszystko za 3 tyś/mc,niczego sobie nie odmawia i jeszcze ma super ciuchy???? TO jest PORażka !!!
                      Bo albo,żyjemy oszczędnie,nawet bardzo i nazbieramy na te wczasy,albo żyjemy trochę lepiej i siedzimy w domu.
                      Tych dwóch rzeczy nie da się niestety połączyć przy takim dochodzie.

                      Może i ma tą szynkę po 30zł/kg,ale niech dopisze,że 5 plastrów miesięcznie smile
                      • edelstein Re: Wydatki... 02.08.13, 09:24

                        Ja uwazam takie watki za szkodliwe.Ktos pomysli,ze skoro inni daja rade to my tez.Mozna popasc w frustracje albo ci gorsza w dlugo,Jak sie ktos tez wezmie za budowe domu.Tak ogolnie to za ci chce autorka potem ten Dom utrzymac?

                        GazetaMiPlaci: dziadek jeszcze dycha i moze zmienic zapis na swoja corke jak dowie sie,ze wnuczka chce wyrzucic matke z mieszkania.
                        mytka82:Nie ma takiej opcji,dziadek w stanie agonalnym.
                        GazetaMiPlaci:No to chwala Bogubig_grin
                        Wniosek:Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach!
                        • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:31
                          Ja pierdziele zauważ,że was jest 3,pewnie z małym dzieckiem.
                          Więc nie zjadacie tyle samo,co rodzina z dwójką nastolatków i facetem kulturystą,prawda?
                          Nas też jest tylko 3,ale moje dziecko już zjada normalne porcje,a mąż wchłania podwójne.
                          Od razu dodam,że jest wysportowanym,wysokim facetem i zapycham go kluchami.
                          I nie widzę nic dziwnego,że ktoś wydał 90 zł na owoce,warzywa,dorsza,itd.,bo takie niestety są ceny.
                          Więc albo kupujesz wszystkiego po 10 deko,po listeczku dla każdego,albo coś z matematyką nie tak.
                          • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:34
                            ewma napisała:

                            > Ja pierdziele zauważ,że was jest 3,pewnie z małym dzieckiem.
                            > Więc nie zjadacie tyle samo,co rodzina z dwójką nastolatków i facetem kulturyst
                            > ą,prawda?
                            > Nas też jest tylko 3,ale moje dziecko już zjada normalne porcje,a mąż wchłania
                            > podwójne.
                            > Od razu dodam,że jest wysportowanym,wysokim facetem i zapycham go kluchami.
                            > I nie widzę nic dziwnego,że ktoś wydał 90 zł na owoce,warzywa,dorsza,itd.,bo ta
                            > kie niestety są ceny.
                            > Więc albo kupujesz wszystkiego po 10 deko,po listeczku dla każdego,albo coś z m
                            > atematyką nie tak.

                            a mój mąz nie jest wielkim facetem, wysokim jest, wysportowanym też ale kluch tanich nie kupuję, tylko je drogie rzeczy, i wcale nie mało. a mój syn zawsze ma więksża porcje obiadu niż mąż.Bez desrków owoców, nie obędzie sie, lubi co chwile cos jesć.
                            • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:45
                              > a mój mąz nie jest wielkim facetem, wysokim jest, wysportowanym też ale kluch t
                              > anich nie kupuję, tylko je drogie rzeczy, i wcale nie mało. a mój syn zawsze m
                              > a więksża porcje obiadu niż mąż.Bez desrków owoców, nie obędzie sie, lubi co ch
                              > wile cos jesć

                              to się zdecyduj,bo przed chwilą napisałaś,że starcza ci połowa tego co mi,bo się nie opychacie.
                              Teraz znowu piszesz,że mąz i dziecko wcale mało nie zjada i tylko drogie rzeczy.
                              I w dodtaku co chwilę lubi coś zjeść.
                              Więc 2 śliwki i 3 brzoskwinie,to jednak nie są oszałamiające zakupy???????
                              Wczoraj kupiłam 1 kg śliwek,1 kg brzoskwiń,morele i arbuza. Zapłaciłam 28 zł,a pewnie jutro uzupełnię zapasy owocowe.
                              Więc jakim cudem 200 zł tygodniowo na same "drogie" rzeczy?
                              • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:54
                                ewma napisała:

                                > > a mój mąz nie jest wielkim facetem, wysokim jest, wysportowanym też ale k
                                > luch t
                                > > anich nie kupuję, tylko je drogie rzeczy, i wcale nie mało. a mój syn za
                                > wsze m
                                > > a więksża porcje obiadu niż mąż.Bez desrków owoców, nie obędzie sie, lub
                                > i co ch
                                > > wile cos jesć
                                >

                                > .
                                > I w dodtaku co chwilę lubi coś zjeść.
                                > Więc 2 śliwki i 3 brzoskwinie,to jednak nie są oszałamiające zakupy???????
                                > Wczoraj kupiłam 1 kg śliwek,1 kg brzoskwiń,morele i arbuza. Zapłaciłam 28 zł,a
                                > pewnie jutro uzupełnię zapasy owocowe.
                                > Więc jakim cudem 200 zł tygodniowo na same "drogie" rzeczy?


                                pisałam juz , czytaj ze zrozumieniem, drogie rzeczy to odrazu 5 tys miesięcznie?
                                Drogie rzeczy , źle sie wyraziłam, może nie dorgie, bo i mortadela teraz w cenie. ale troche lepsze rzeczy, tak jak mówiłam nie przejadamy sięcej niz 30 zł dziennie, nieraz nich bedzie 40-50 góra
                                • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:59
                                  edzieckomama napisała:

                                  >Drogie rzeczy , źle sie wyraziłam, może nie dorgie, bo i mortadela teraz w ceni
                                  > e. ale troche lepsze rzeczy, tak jak mówiłam nie przejadamy sięcej niz 30 zł dz
                                  > iennie, nieraz nich bedzie 40-50 góra

                                  No to naprawdę,szacun za twoje lepsze rzeczy za 30 zł dziennie.
                                  No i jeszcze mąż i dziecko,którzy jedzą sporo......
                                  • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 10:06
                                    ewma napisała:

                                    > edzieckomama napisała:
                                    >
                                    > >Drogie rzeczy , źle sie wyraziłam, może nie dorgie, bo i mortadela teraz w
                                    > ceni
                                    > > e. ale troche lepsze rzeczy, tak jak mówiłam nie przejadamy sięcej niz 3
                                    > 0 zł dz
                                    > > iennie, nieraz nich bedzie 40-50 góra
                                    >
                                    > No to naprawdę,szacun za twoje lepsze rzeczy za 30 zł dziennie.
                                    > No i jeszcze mąż i dziecko,którzy jedzą sporo......

                                    średnia od 30-50 dziennie, szacun? to chyba jestes z innego świata. Ja wydaje powiedzmy 150-200 tygosniowo, podzeliłam srednią. Nieraz jest tak że wydam wiecej, mniej ale nie przekraczam 800 zł i jem zapewne lepsze rzeczy od Ciebie. Mój mąz nie jada byle czego, dziecko też lubi lepsze. Kupuje firmowe rzeczy, nie jakies eco czy w dyskoncie.
                                    Wiem że sa ludzie co wydaja kupe kasy, bo mysla, to wezmę tamto, a pózniej w koszu ląduje. Ja nie marnuje jedzenia, raczej nie zdarza mi się wyrzucac.Szanuję męża kase, bo ciezko zarabia, moja szanuje też, szukam promocji. ale nie znaczy że jem byle co. Tutaj na forum ludzie wydaja zapewne mniej niz 50 zł dziennie i moga mieć wieksze pieniądze niz ja np. Bo to nie znaczy iel zarabiasz na tyle Cię stac, tylko ile jesz tyle kupujesz.
                                    • crises Re: Wydatki... 02.08.13, 10:19
                                      Jasne. Kawior z bieługi i Dom Perignon. A tu mi czołg jedzie.
                                    • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 15:19
                                      nie przekraczam 800 zł i jem zapewne lepsze rzeczy od Ciebie. Mój
                                      > mąz nie jada byle czego, dziecko też lubi lepsze. Kupuje firmowe rzeczy, nie ja
                                      > kies eco czy w dyskoncie.

                                      To są właśnie śmieszne wpisy.Jemy ekstra jakościowo całkiem sporo,a płacimy jak za barachłobig_grin
                                    • thegimel Re: Wydatki... 03.08.13, 11:27
                                      Tia, chleb za 2 złote i margaryna za 3,5 to jest jakościowo dobre żarcie. Za mały chleb bez ulepszaczy w małej lokalnej piekarni teściowa płaci prawie 4zł.
                            • iuscogens Re: Wydatki... 02.08.13, 10:00
                              Skoro mąż je tylko drogie rzeczy to znaczy że te tanie jesz ty i dziecko big_grin
                              ---
                              Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
                              Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

                              "- Jadowity gad na trzy litery...??
                              - mąż..."
                              • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 10:12
                                iuscogens napisał:

                                > Skoro mąż je tylko drogie rzeczy to znaczy że te tanie jesz ty i dziecko big_grin
                                > ---
                                > Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
                                > Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

                                > "- Jadowity gad na trzy litery...??
                                > - mąż..."


                                jestes dziwna, napisałam ze dziecko tez lubi lepsze (monte do picia lubi, monte serki, bakusie,danio, smakowe wody bo uwielbia), w lodowce mam zapas zawsze na tydzien. Dla siebie kupuje przed pracą codziennie dwa soczki jednodniowe, chlebek na wage ziarnisty, jem jakies kabanoski, paróweczki, jabłuszko, do 16 mi starcza, pózniej obiad, i mała kolacja typu kawka i nalesniczek, albo tortille robie z kurczakiem czy ryz z warzywami, cos lekkiego bo jestem na diecie. to ile to kosztuje? jem warzywa, owoce, nie przesadzajmy, to tyle nie kosztuje.
                                • wuika Re: Wydatki... 02.08.13, 10:16
                                  Dwa jednodniowe soczki kupione megatanio to 5zł. Kabanosik i paróweczka, niech będą, że kosztują po 1zł (nie kosztują drogie kabanosiki za 70zł tyle, ale kij z tym). Złotówka za kawałek chleba i jabłuszko. Już masz na siebie 7 zeta! Jeśli Twoi panowie jedzą tak samo (a dziecko je drożej, bakuś, monte i woda na śniadanie to już z 5 zł znowu, a gdzie tam do obiadu, facet, który lubi dobrze zjeść nie zje kromki chleba i kabanosa do 16), to masz 21 zł na samo "do obiadu" dziennie. Zostają jeszcze dwa posiłki. Za ile?
                                  • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 10:28
                                    wuika napisała:

                                    > Dwa jednodniowe soczki kupione megatanio to 5zł. Kabanosik i paróweczka, niech
                                    > będą, że kosztują po 1zł (nie kosztują drogie kabanosiki za 70zł tyle, ale kij
                                    > z tym). Złotówka za kawałek chleba i jabłuszko. Już masz na siebie 7 zeta! Jeśl
                                    > i Twoi panowie jedzą tak samo (a dziecko je drożej, bakuś, monte i woda na śnia
                                    > danie to już z 5 zł znowu, a gdzie tam do obiadu, facet, który lubi dobrze zjeś
                                    > ć nie zje kromki chleba i kabanosa do 16), to masz 21 zł na samo "do obiadu" dz
                                    > iennie. Zostają jeszcze dwa posiłki. Za ile?


                                    1kg schabu kosztuje 22 zł, 2 kd ziemniaków i surówka razem 30 zł - przewaznie zostaje, 3 osoby tyle nie zjedzą. Ja kupuje sobie róznie -5łz dizennie, 6zł, mąz bierze z domu, dziecko tez kupione wczesniej rzeczy. Ni cholery nie przekroczymy tej kwoty.
                                    • wuika Re: Wydatki... 02.08.13, 10:39
                                      To masz 50zł do obiadu. Jeszcze kolacja, jakieś przegryzki, owoce, słodycze - można się obyć. A napisałaś, że opędzasz zakupy żywieniowe w kwocie 800zł miesięcznie! Też wzięłam kalkulator i wyszło, że 800zł miesięcznie to niecałe 27 dziennie. Przy tym, co napisałaś, na samo "do obiadu" idzie po 20zł (i nieważne, że bierze się to z domu, a nie przepłaca za każdą sztukę na mieście - kupić i tak trzeba). Rozumiem, że mogą być tańsze dni, wypijesz jeden sok zamiast dwóch, ale nie ściemniaj, że przy kwocie ze stawką 8,8 na dzień dla jednej osoby jecie 'lepszy' nabiał, jednodniowe soczki i kabanosy za 70zł/kg, bo to się nie mieści w tych kwotach.
                                      • misterni Re: Wydatki... 02.08.13, 14:35
                                        No cuda panie, cuda wink
                                • iuscogens Re: Wydatki... 02.08.13, 10:37
                                  Też kwestia tego gdzie kupujesz. Ja tak jak pisałam warzywa i owoce kupuję na bazarku, jest drożej niż w supermarkecie, ale za to smakuje normalnie.
                                  Ja w ogóle nie kupuję mięsa, strączki są o wiele tańsze niż mięso, ale i tak mam wrażenie, że dobre jedzenie sporo kosztuje.
                                • minkapinka Re: Wydatki... 02.08.13, 10:53
                                  Dziecko lubi te lepsze - monte , bakusie, wody smakowe big_grin Rozbawilas mnie bardzo, bo dla mnie to te gorsze.
                                  • wuika Re: Wydatki... 02.08.13, 11:02
                                    Na pewno "te droższe", jak porównać do zwykłego serka, budyniu i wody z kranu wink
                                  • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 13:50
                                    minkapinka napisała:

                                    > Dziecko lubi te lepsze - monte , bakusie, wody smakowe big_grin Rozbawilas mnie bard
                                    > zo, bo dla mnie to te gorsze.
                                    >
                                    a co dobrego dziecku kupujesz?

                                    miałam na myśłi monte zamiast serka waniliowego np typu biedronka. Ale nie uważam ze to jest ogólnie dobre, tyko że dzieci lubia to jeść i synowi mniej by smakował serek jakiej nieznanej firmy
                                    • minkapinka Re: Wydatki... 03.08.13, 14:57
                                      Nie kupuję słodkich, sztucznie barwionych serków. Jogurtów owocowych tez nie. Moje dziecko je białe sery z rzodkiewką, ogórkiem, pomidorem, szczypiorkiem. A jak już bardzo chce na słodko, co się rzadko zdarza, to je z miodem lub świeżymi owocami.
                      • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:27
                        ewma napisała:

                        > A tak na serio,to kązy sam sobie jakiś tam poziom i komfort zapewnia.
                        > Ale,gdy ktoś pisze,że stać go na wszystko za 3 tyś/mc,niczego sobie nie odmawia
                        > i jeszcze ma super ciuchy???? TO jest PORażka !!!
                        > Bo albo,żyjemy oszczędnie,nawet bardzo i nazbieramy na te wczasy,albo żyjemy tr
                        > ochę lepiej i siedzimy w domu.
                        > Tych dwóch rzeczy nie da się niestety połączyć przy takim dochodzie.
                        >
                        > Może i ma tą szynkę po 30zł/kg,ale niech dopisze,że 5 plastrów miesięcznie smile

                        kazdy ma inny żołądek.
                        tobie potrzeba kg a mi pół. A wcale nie musze sobie żałować, ale tyle jem. Jak macie rozepchane żołądki to sory
                    • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:29
                      ewma napisała:

                      > Dokładnie...... takie osoby,zapominają zwykle dopisać.
                      > -Wchodziliśmy tylko tam gdzie nie było biletów.
                      > -dzieci malutkie,zjedzą porcję pierogów na pół
                      > -lody tylko w biedronce,na patyku,bo te na promenadzie za drogie
                      > - gofry,to ja mogę w domu zrobić
                      > - a piwo na plaży za 10 zł,???? o nie my nie jesteśmy alkoholikami ..... my t
                      > am dla jodu smile

                      wiesz co a w biedronce algida to gorsza niż algida z lodówy na promenadzie? jak biedronka w pobliżu to chyba lepiej wejśc i kupic tam, po co przepłacać 5 razy? no chyba że biedronki nie ma to wtedy na promenadzie sie kupuje.
                      • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:36
                        > wiesz co a w biedronce algida to gorsza niż algida z lodówy na promenadzie? jak
                        > biedronka w pobliżu to chyba lepiej wejśc i kupic tam, po co przepłacać 5 razy
                        > ? no chyba że biedronki nie ma to wtedy na promenadzie sie kupuje.

                        A ty widziałaś na promenadzie mrożone lody?????
                        Raczej są to lody gałkowe,świderki,włoskie,itd.
                        Do tego naleśniki,gofry,itd.
                        Czy będąc tam kupisz dla 4 osobowej rodzinki po lodzie ,a potem np.gofra.mając 50-60 zł na dzień????
                        • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:49
                          ewma napisała:

                          > > wiesz co a w biedronce algida to gorsza niż algida z lodówy na promenadzi
                          > e? jak
                          > > biedronka w pobliżu to chyba lepiej wejśc i kupic tam, po co przepłacać
                          > 5 razy
                          > > ? no chyba że biedronki nie ma to wtedy na promenadzie sie kupuje.
                          >
                          > A ty widziałaś na promenadzie mrożone lody?????
                          > Raczej są to lody gałkowe,świderki,włoskie,itd.
                          > Do tego naleśniki,gofry,itd.
                          > Czy będąc tam kupisz dla 4 osobowej rodzinki po lodzie ,a potem np.gofra.mając
                          > 50-60 zł na dzień????

                          dopiero wróciliśmy z wczasów , 8000km w jedna lot, to sobie wyobraź gdzie bylismy. Jedna gałka loda kosztowała 10 zł. Większe pieniądze wydaliśmy niż 50zł dziennie.
                          • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:51
                            > dopiero wróciliśmy z wczasów , 8000km w jedna lot, to sobie wyobraź gdzie bylis
                            > my. Jedna gałka loda kosztowała 10 zł. Większe pieniądze wydaliśmy niż 50zł dzi
                            > ennie.

                            No i gratuluję,ale rozumiem,że na te wczasy nie uzbierałaś z 3 tysi miesięcznie smile
                            • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:58
                              ewma napisała:

                              > > dopiero wróciliśmy z wczasów , 8000km w jedna lot, to sobie wyobraź gdzie
                              > bylis
                              > > my. Jedna gałka loda kosztowała 10 zł. Większe pieniądze wydaliśmy niż 5
                              > 0zł dzi
                              > > ennie.
                              >
                              > No i gratuluję,ale rozumiem,że na te wczasy nie uzbierałaś z 3 tysi miesięcznie
                              > smile

                              no akruat nie. Ale kiedys z takich pieniedzy jezdziłam dwa razy w roku w 3 os do Egiptu, Tunezji i te bliskie kier
                              • gryzelda71 Re: Wydatki... 02.08.13, 16:10
                                Kiedyś to kiedy?
                                Bo wiesz kiedyś 3tysie to kawał kasy było.Dziś nie.
                  • figrut Re: Wydatki... 02.08.13, 16:43
                    > Ja to bym chciała wiedzieć gdzie ona nad tym morzem mieszkała ? Liczę i liczę i
                    > nijak nie mogę się zmieścić w tej kwocie.
                    > Chyba że miała namiot i płaciła za parking przy plaży - cudowne miejsce z "bok
                    > sami "dla Campera( serio widziałam taki) ale bez wychodka, umywalni itp. - 10 z
                    > ł dziennie za auto/namiot.
                    Nie wiem jak mieszkała autorka kontrowersyjnego postu, ale ja mieszkałam w przyzwoitych warunkach na przeciwko Novotelu (końcówka Sopotu) tongue_out Zakupy robiliśmy w gdańskiej Biedronce i chyba sopockim Lidlu. Całkowity koszt paliwa, a więc dojazd, powrót i wyjazdy na zakupy, do aquaparku to 170 zł. (do Sopotu mam 220 kilometrów, a samochód mam na gaz). Dzieciaki miały swoje pieniądze zebrane na urodzinach które przypadają akurat na okres przedwakacyjny. Stać nas było na lody na promenadzie (małe, ale kiedy mieliśmy na nie ochotę), gofry, ryby prosto z kutra (6 zł. za kilogram), dwie wizyty po trzy godziny w aquaparku, zoo, jazdę na tych niskich rowerach (gokartach ?) - 14 zł. za godzinę na dwie osoby i dwa karnety na zjeżdżalnię na plaży (20 zł. karnet - 10 zjazdów). Część z tych atrakcji było opłacanych przez dzieci za ich pieniądze (np. druga wizyta w aquaparku, piłki na wodzie i inne). Nie mieliśmy czasu się nudzić. Koszt całkowity to 1100 zł. na 16 dni nie licząc pieniędzy wydanych przez dzieci ( w większości na grach).
                • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:32
                  andaba napisała:

                  > Może to i jest możliwe, w końcu my przy mniejszych dochodach i braku jakiejkolw
                  > iek pomocy tez żyjemy na jako takim poziomie, ale jednak na wakacje nad morzem
                  > nas nie stać. Choć może gdybyśmy mieli więcej pieniędzy i mniej dzieci to by si
                  > ę udało?
                  > Może dzieci autorki małe są, albo mało jedzą, powoli rosną, nie zdzierają butów
                  > ?
                  >
                  > Gospodarność robi cuda, znam osoby, które maja kilkakrotnie większe dochody a w
                  > iecznie im pieniędzy brakuje, my nie opływamy w luksusy, ale w życiu nie pożycz
                  > yliśmy ani złotówki, ani nie mieliśmy debetu.

                  ja znam koleżankę co ma 3 tys, mąz 3 tyś, tak mi mówi, skarżą sie na siebie wzajemnie do mnie, ze dwie pensje starczają im na 10 dni. opłat maja 800 zł.więc 5200 szybko sie rozchodzi....a znam osobę co ma 1500 i dwoje dzieci 16,18 i mąz, i zyja a co mają zrobić? i samochodem jezdzą ale na kredyt, ale jeżdzą.
                  • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:38

                    >ja znam koleżankę co ma 3 tys, mąz 3 tyś, tak mi mówi, skarżą sie na siebie wza
                    > jemnie do mnie, ze dwie pensje starczają im na 10 dni. opłat maja 800 zł.więc 5
                    > 200 szybko sie rozchodzi....a znam osobę co ma 1500 i dwoje dzieci 16,18 i mąz,
                    > i zyja a co mają zrobić? i samochodem jezdzą ale na kredyt, ale jeżdzą.

                    I co, też jeżdżą 2 razy w roku na wakacje i w dodatku na niczym nie oszczędzają????


                    • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:50
                      ewma napisała:

                      >
                      > >ja znam koleżankę co ma 3 tys, mąz 3 tyś, tak mi mówi, skarżą sie na sieb
                      > ie wza
                      > > jemnie do mnie, ze dwie pensje starczają im na 10 dni. opłat maja 800 zł
                      > .więc 5
                      > > 200 szybko sie rozchodzi....a znam osobę co ma 1500 i dwoje dzieci 16,18
                      > i mąz,
                      > > i zyja a co mają zrobić? i samochodem jezdzą ale na kredyt, ale jeżdzą.
                      >
                      > I co, też jeżdżą 2 razy w roku na wakacje i w dodatku na niczym nie oszczędzają
                      > ????
                      >
                      >

                      nie jeżdżą bo nie potrafia żadzic za to mi by starczyło na dwa razy w roku wczasy, naprawdę
                      • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:53
                        > nie jeżdżą bo nie potrafia żadzic za to mi by starczyło na dwa razy w roku wcza
                        > sy, naprawdę

                        Za 1500 zł na 4 osoby pojechałabyś na wczasy 2 razy w roku????
                        UKŁONY,naprawde!
                        • edzieckomama Re: Wydatki... 02.08.13, 09:58
                          ewma napisała:

                          > > nie jeżdżą bo nie potrafia żadzic za to mi by starczyło na dwa razy w rok
                          > u wcza
                          > > sy, naprawdę
                          >
                          > Za 1500 zł na 4 osoby pojechałabyś na wczasy 2 razy w roku????
                          > UKŁONY,naprawde!

                          za 6 tyś, na 3 osoby, da sie odłożyc
                          • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 10:02
                            > za 6 tyś, na 3 osoby, da sie odłożyc

                            Tylko,że ja pytałam o tą drugą opcję 1500 na miesiąc,no ale ty mając tyle objechałaś już pół świata....
                          • misterni A to zależy jakie są opłaty stałe i nie 02.08.13, 14:52
                            mówię tu o samych rachunkach, czy kredytach. Mnie np utrzymanie dziecka licealnego w odległym mieście kosztowało 2,5 tys miesięcznie. Czyli z tych sześciu, które zarabiają Twoi znajomi, zostawałoby mi tylko 3,5. Średni koszt utrzymania mojego domu to 1500 zł/m (w sezonie grzewczym więcej, poza sezonem mniej). Już robi się 2000 zł. 4 telefony komórkowe - 300 zł
                            Paliwo średnio 800 zł. Gdybym miała taki dochód jak Twoi znajomi, zostałoby mi 900 zł ma przeżycie, o oszczędnościach, rezerwie na ciuchy, wyjściach nie byłoby mowy.


                            edzieckomama napisała:

                            za 6 tyś, na 3 osoby, da sie odłożyc
                      • rhaenyra Re: Wydatki... 02.08.13, 14:02
                        i jeszcze by zostało na słownik tongue_out
                  • jagienka75 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:40
                    bo kasą nie potrafią rządzić. takim to i 100 tys byłoby za mało.
                    • ewma Re: Wydatki... 02.08.13, 09:48
                      jagienka75 napisała:

                      > bo kasą nie potrafią rządzić. takim to i 100 tys byłoby za mało.

                      jagienka,ale są ludzie,którzy uważają,że stały dostęp do koszyka z owocami w domu, jest czymś normalnym,a sa też tacy,którzy przeżywają,że kupili 4 brzoskwinie i owoców mają ,że hejjjj
    • jagienka75 Re: Wydatki... 02.08.13, 09:38
      jeśli tej rodzinie pomagają rodzice/teściowie. to pani może pisać prawdę.
      są rodziny 2+2, gdzie oboje pracują i razem mają 3 tys netto, może trochę wiecej i zyją, ale często pomaga im rodzina.
      z takimi dochodami to i banki kredytów nie chcą dawać, więc...
    • mnb0 Re: Wydatki... 02.08.13, 10:34
      Jak najbardziej jest to mozliwe. Przykladowo:

      Pani A ma karnet na silownie, owczarka alzackiego (karma), co miesiac farbuje wlosy, a do pracy dojezdza na drugi koniec miasta metrem i autobusem. Ma tyyyle wydatkow i ledwie jej starcza do pierwszego pensja 3000 zl.

      Pani B biega po parku, nie ma psa i nie farbuje wlosow, a do pracy ma 7 minut piechota. Pensja 2000zl wystarcza jej zeby odlozyc co miesiac drobna sumke na wakacje. Ktora pani ma wyzszy komfort zycia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka