Dodaj do ulubionych

zarob tyle co ja

18.08.13, 08:18
wczoraj postaralam sie o spokojna rozmowe z mezem. powiedzialam o frustracji zwiazanej z motorkiem w tylku bo on musi zaraz wyjsc i nie wie gdzie i czy ma czyste slipki, koszula niewyprasowana i dzieci nie maja bluz. powiedzialam ze ja musze byc codziennie w pracy na dana godzine a on na dg ma wiekszy luz. ze boli mnie jego brak pomocy i sadzilam ze jak po tych kilku latach wroce do pracy - nie przewracanie papierkow tylko dosc odpowiedzialna i bywa ze stresujaca, ale ja lubie - to obowiazkami podzielimy sie wspolnie. uslyszalam: "idz zarob tyle co ja, to pogadamy". rozplakalam sie bo to ja meza namawialam na pewne ruchy do ktorych nie byl przekonany a ktore dzis generuja mu zysk, bo sama bylam z niemowlakiem tu, pracujac do pozna, oddajac maluszka opiekunce, zeby on mogl wyjezdzac. zawsze jego rozwoj byl dla mnie wazniejszy od mojego, a dzis slysze idz zarob tyle co ja. tak jakbym dopiero wtedy mogla byc dla niego partnerem do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • heca7 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 08:23
      Co to za bełkot???
      • kota_marcowa Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 08:30
        Zapewne to odpowiedź na poprzedni wątek i rady forumek.

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,146400134,,poprosze_o_obiektywna_ocene.html?v=2
        IMO z tej mąki raczej chleba już nie będzie. Chyba, że autorka zmieni o 180 stopni swoje podejście, a mianowicie chodzi mi o to, że mąż jej najzwyczajniej w świecie nie szanuje, a ona mu na to pozwala.
    • nowel1 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 08:32
      Przykre, ale zdarza się.
      Tekst "idź zarób tyle co ja" poniżej wszelkiej krytyki... ciężko Ci będzie teraz układ zmienić.
      Jedyne, co przychodzi mi do głowy - spokojnie go poinformuj, że całość obowiązków w domu nie może być Twoją działką, nie chcesz i nie możesz, w związku z tym o swoje sprawy troszczy się sam, jeśli nie jest skłonny do rozsądnych rozmów na ten temat.
      Prasowanie jego koszul, sprzątanie po nim? w życiu! Zadbaj o siebie i dziecko, a resztę konsekwentnie olej.

      I nie płacz.

      To nie działa, to tylko wkurza.
    • triss_merigold6 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 08:34
      Zdziwiona? Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia tak usłyszałaś. Bycie support wife rzadko kiedy się kalkuluje.
      • saszanasza Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:13
        triss_merigold6 napisała:

        > Zdziwiona? Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia tak usłyszałaś. Bycie support wife
        > rzadko kiedy się kalkuluje.

        ale to samo mógłby jej powiedzieć gdyby pracowała i zarabiała mniej!
        status żony na utrzymaniu nie jest tu istotny. to raczej kwestia psychicznego znęcania się kobiety nad mężczyzną w związku, niż raczej męża nad niepracującą żoną.
        • saszanasza Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:14
          saszanasza napisała:

          > triss_merigold6 napisała:
          >
          > > Zdziwiona? Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia tak usłyszałaś. Bycie suppor
          > t wife
          > > rzadko kiedy się kalkuluje.
          >
          > ale to samo mógłby jej powiedzieć gdyby pracowała i zarabiała mniej!
          > status żony na utrzymaniu nie jest tu istotny. to raczej kwestia psychicznego z
          > nęcania się kobiety nad mężczyzną w związku, niż raczej męża nad niepracującą ż
          > oną.
          >
          ależ bzdyrę napisałambig_grin
          chodziło o znęcanie się mężczyzny nad kobietą
          • pfegele Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:21
            Ale ona pracuje.
            I tak wlasnie, zarabia mniej.
            Pewnie dlatego, ze siedziala w domu z malymi dziecmi, gdy on robil kariere.
            Tekst meza mega chamski - mogl on zostac z dziecmi, przerwac swoja kariere, ech...
            • triss_merigold6 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:26
              Zwykle ktoś zarabia mniej. Chyba dość rzadko spotyka się pary w których oboje zarabiają identycznie przez cały czas. Nie w zarobkach problem tylko w tym, że pani i pan uznali wspieranie kariery męża za oczywistą oczywistość, za coś naturalnego i niegodnego codziennej wdzięczności.
        • przedrozwodem Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:34
          ale ja zarabiam.
          nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości, że do mnie należy zajmowanie się domem dziećmi i jego koszulami, dopóki byłam w domu.
          ale od kiedy wróciłam do pracy było dla mnie oczywiste, że będziemy dzielić się obowiązkami domowymi, a nie że będę skazana na dwa etaty.

          mąż nalega na pomoc domową, ale już to przerabiałam - jest to upierdliwe, bo znalezienie kogoś normalnego i skrupulatnego a do tego uczciwego graniczy z cudem. dwa - na początku takiej osoby nie zostawię samej w domu, więc przez sześć czy osiem godzin po mojej pracy będę skazana na obecność obcej osoby i to dla mnie znaczny dyskomfort.
          poza tym nie po to poszłam do pracy, żeby płacić komuś innemu. szczerze? wolałabym zostać w domu i robić to sama, ale wtedy nie miałabym własnych pieniędzy, co jak jasno pokazała wczorajsza sytuacja tylko pogorszałoby moją sytuację z dnia na dzień.
          • triss_merigold6 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:44
            No i mści się ów brak wątpliwości co do zakresu obowiązków.
            Posłuchaj męża i weź pomoc domową, popytaj wśród znajomych, na pewno ktoś zna panią, którą można polecić. Dlaczego nie zostawiłabyś pani do sprzątania i gotowania samej w domu? Tym polecanym, sprawdzonym zależy na pracy i na dobrej opinii więc się starają.
            Mąż nie chce się włączyć w obowiązki domowe = mąż opłaca pomoc domową, zresztą sam to zaproponował.
            • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:04
              triss ma rację
              jeśli pan chce, żebyś więcej zarabiała, to musisz mieć na to czas i siły
              więc pan, jako strona zarabiająca, niech ponosi koszty Twojego awansu

              skoro masz zarobić tyle co on, to wzięłabym poważnie jego sugestie do siebie i nie stroniłabym również od częstych wyjazdów na szkolenia oraz od nadgodzin tongue_out

              i niech pan zje teraz tę żabę tongue_out
          • misterni Czyli po prostu jedna z tych cierpiętnic, co to 18.08.13, 14:20
            się zajedzie, a sprzątaczki nie weźmie. Cóż, wolisz z chłopem walczyć o sprzątanie, chociaż on wyraźnie ci powiedział, żeby zatrudnić pomoc - twoja sprawa.
            Bez tego kontekstu, zachowanie męża chamskie, ale jak przeczytałam o tej sprzątaczce, to sorry, przestaję się mu dziwić.
          • brak.polskich.liter Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:56
            przedrozwodem napisał(a):

            > poza tym nie po to poszłam do pracy, żeby płacić komuś innemu.

            Ale zaraz, dlaczego Ty mialabys placic?
            Niech placi maz. Tym bardziej, ze on na takie rozwiazanie nalega. No i sporo wiecej zarabia, co, zdaje sie, lubi podkreslac.

            > na początku takiej osoby nie zostawię samej w domu

            A wlasciwie dlaczego nie? Znajdz kogos polecanego i wtedy spokojnie mozesz wyjsc i wrocic do ogarnietej chalupy. Pomocy domowej nie trzeba patrzec na rece, serio. Czego sie boisz?

            Rozumiem Twoj zal i rozgoryczenie burackim tekstem meza, ale naprawde - czemu masz sobie robic gorzej, kiedy mozesz zrobic sobie lepiej (tj. jednak zatrudnic pomoc domowa)?

            Nie idz droga bierno-agresywnej cierpietnicy, dzwigajacej swoj krzyz, 2 etaty i uj wie co jeszcze.
          • 3-mamuska Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:58
            przedrozwodem napisał(a):

            > ale ja zarabiam.
            > nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości, że do mnie należy zajmowanie się dom
            > em dziećmi i jego koszulami, dopóki byłam w domu.
            > ale od kiedy wróciłam do pracy było dla mnie oczywiste, że będziemy dzielić się
            > obowiązkami domowymi, a nie że będę skazana na dwa etaty.
            >

            To zrozumiałe, ale mówisz ze chcesz podziału a i tak dalej pracujesz.
            Powiedz mu zeby sobie sam zrobił raz drugi trzeci, lub pralnia.


            przedrozwodem napisał(a):
            >
            > mąż nalega na pomoc domową, ale już to przerabiałam - jest to upierdliwe, bo zn
            > alezienie kogoś normalnego i skrupulatnego a do tego uczciwego graniczy z cudem
            > . dwa - na początku takiej osoby nie zostawię samej w domu, więc przez sześć cz
            > y osiem godzin po mojej pracy będę skazana na obecność obcej osoby i to dla mni
            > e znaczny dyskomfort.
            > poza tym nie po to poszłam do pracy, żeby płacić komuś innemu. szczerze? wolała
            > bym zostać w domu i robić to sama, ale wtedy nie miałabym własnych pieniędzy, c
            > o jak jasno pokazała wczorajsza sytuacja tylko pogorszałoby moją sytuację z dni
            > a na dzień.
            No i tu widać ze lubisz siebie jako niewolnice.
            A nie po prostu to mąż ma pomagać.
            Ale on nie bedzie ci pomagał, bo ma gdzieś, wie ze ty i tak zrobisz. Wiec albo przestajesz robić albo zgadzasz sie na panią do sprzątania.
            -----------------------
            Myśl o tym co mówisz...
            Nie mów tego co myślisz...
          • anuusia_80 Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 14:18
            kochana, skoro on zarabia, to serio weź pomoc i się nie stresuj, na pewno znajdziesz kogoś zaufanego, koszule będą wyprasowane, a ty nie będziesz się frustrować i myśleć o rozwodzie...
    • saszanasza Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:33
      ano racja, nie wiem jak mogłam przeoczyć kilka wersówsad

      tu nawet nie ma z czym polemizować...odpowiedziałabym że w takim razie z pracy zrezygnuję i będę całkowicie na jego "usługach", a on ze swojej pensji niech płaci mi tyle co pracodawca dotychczas, wszakże to niewielebig_grin
      Ciekawe jaka wtedy będzie różnica między pensjamismile?
    • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:45
      szczerze?
      zachował się jak zwyczajna świnia bez honoru
      • triss_merigold6 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 09:53
        Stało się. Niemniej IMO autorka jeszcze ma szanse na zmianę układu sił pod warunkiem, że przestanie grać rolę samodzielnej cierpiętnicy, która w milczeniu oczekuje troski, rewanżu i wdzięczności. Kiedyś założyłam wątek o tym, że nie bierze się mopa na imprezę (nawet jeśli to gadający mop), właśnie w kontekście takich żon.
        • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:01
          prawdą jest, że pani zaniedbała działania PR-owe
          niestety, każda działalność, nawet mopowanie, wymaga zrobienia wokół tego dobrego pijaru

          zresztą - jak pan ma doceniać kogoś, kto np sam siebie nie docenia?
          pytanie, jaka była pozycja pani w związku zanim poszła do pracy

          trzeba popracować nad związkiem
          i niestety - również i nad facetem

          na początek, dałabym chłopu ostro do wiwatu
          i podzieliła po równo obowiązki
          nawet zwaliła na niego więcej, bo skoro on zarabia więcej, to teraz czas na mnie

          mój mąż raz jedyny w życiu, przy dyskusji zawodowej, powiedział do mnie, że jestem głupia (bo wykazałąm mu nieścisłość w rozumowaniu wink )
          na drugi dzień, z uśmiechem na twarzy, zakomunikowałam panu, że bardzo mi przykro, że ma głupią żonę, ale można temu zaradzić, ale niestety apgrejt kosztuje
          bo właśnie, żeby poprawić stan mojego intelektu, zapisałam się na studia podyplomowe, za które oczywiście to on zapłaci (niemałe pieniądze wink )

          mina pana - bezcenna

          minęły lata, a pan nigdy więcej nie ośmielił mi się powiedzieć, że głupia jestem tongue_out
          no, apgrejt kosztuje, a teraz to by za MBA pobulił wink
          • triss_merigold6 Niech sobie poczyta 18.08.13, 10:09
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,107450737,,Czy_wzielabys_odkurzacz_mopa_na_impreze_.html?v=2
          • verdana Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:10
            No to ja wyrażę zdanie odrębne. Pan byłby skończoną świnią, gdyby nie jeden drobiazg. Pan nalega na pomoc domową, to Autorka jej nie chce. Chce, aby zamiast pomocy domowej zasuwał mąż - ja się nie dziwię, ze on jest zły. Ja też bym była zła, gdyby mąż powiedział "zwolnij sprzątaczkę, możesz to robić sama".
            Nie chcesz pomocy domowej, którą oferuję maż - OK, wolno, ale wtedy obowiązki wykonuje sie samemu, a nie zwala na męża. Z jednym zastrzeżeniem - powyższe wywody tracą moc, o ile to zona sama ma opłacać pomoc.
            • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:13
              pan może mieć zdanie odrębne
              mi chodzi o formę
              a forma niedopuszczalna
              i ma za zadanie poniżyć współmałżonka
              • verdana Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:15
                Forma niedopuszczalna, aczkolwiek musiałabym wiedzieć, czy powiedziana tylko po to, aby poniżyć żonę, czy też w kontekście "więcej zarabiam, wiec w domu też muszę zajęć sie pracą, a nie froterowaniem, bo ode mnie zależy byt rodziny". Nieeleganckie, ale czasem prawdziwe.
                • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:23
                  zgodzę się, że jest trochę za mało informacji

                  poza tym w takich sytuacjach zawsze dobrze byłoby usłyszeć relację drugiej strony
                  ino nie czarujmy się, pokazanie mężowi tego wątku spowodowałoby jedynie zaognienie sytuacji a nie jej sensowne rozwiązanie
                • iwles Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:48

                  czyli w dalszym ciągu ma być wszystko na rozkaz i pod linijeczkę wg potrzeb pana domu, tylko ktos inny ma to wykonywać ?

                  bo ja widze tu nie tylko fakt, że trzeba w domu robić, ale że ma być zrobione natychmiast, gdy panu uwidzi się jakis pomysl (np. raptem strzela mu do glowy mysl, żeby gdzieś wyjść z dziećmi i dokladnie w ciągu 10 minut ma być wszystko przez żonę przygotowane do wyjscia, łącznie z dziecmi, no sorry, ale chyba pan mąz ma rączki i moglby sam te dzieci odziać i siebie samego też ).
                  • totorotot Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:53
                    (np. raptem
                    strzela mu do glowy my
                    > sl, żeby gdzieś wyjść z dziećmi
                    i dokladnie w ciągu 10 minut ma
                    być wszystko pr
                    > zez żonę przygotowane do
                    wyjscia, łącznie z dziecmi, no
                    sorry, ale chyba pan mą
                    > z ma rączki i moglby sam te
                    dzieci odziać i siebie samego
                    też ).
                    >


                    A to niech wychodzi, w czym problem?

            • triss_merigold6 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:16
              Ale ja też uważam, że pani powinna wyrazić zgodę na pomoc domową. Opłacaną przez męża.
              • sen.bon Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:47
                Połowa kosztów pomocy powinna być opłacana przez męża. Resztę obowiązków wykonuje żona, albo ona płaci za drugą połowę wynagrodzenia dla sprzątaczki.
                • iwles Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:49

                  np. zaloży dziecku jedna skarpetke, a do drugiej skarpetki przychodzi osoba przez męża opłacona, tak ?
                  • sen.bon Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:54
                    Nie sprowadzaj mojej wypowiedzi do absurdu.
                  • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:56
                    no a nie? big_grin

                    dziwne ma pomysły pan w wątku (piętro wyżej)
                    zwłaszcza, że niski zarobek żony wynika z tego, że się urabiała po pachy po to, żeby misio sukces zawodowy odniósł

                    sorry, to jest ICH wspólny sukces, bo ktoś mu stworzył te sprzyjające warunki do rozwinięcia skrzydeł
                    grali drużynowo do jednej bramki i dzielenie się wydatkami (sukcesem) uważam po prostu za pomysł żenujący i zupełnie bez klasy tongue_out

                    to tak, jak z meczem, drogi panie
                    za wygraną odpowiada nie tylko ten, kto strzelił gola, ale wszyscy, którzy za tą piłką biegali po boisku i robili zamieszanie (oraz bramkarz, który w sumie prawie cały mecz stał i się obijał, leń jeden tongue_out )
                    • sen.bon Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:08
                      Jak rozumiem każdy facet, który ma niepracującą żonę i nie odniesie sukcesu może swoją małżonkę sprawiedliwie o to obwiniać. Facet zrobił karierę i jest to jego wyłączna zasługa. Nikt nie kazał kobiecie zostawać z dzieckiem. To była jej decyzja i ponosi jej konsekwencje (wiele szczęsliwego czasu z dzieckiem, kosztem niższych zarobków). Proponuję dzielenie się obowiązkami domowymi po połowie.
                      • sen.bon Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:10
                        Aha, on się nie urabiał prawda? Bo praca gosposi to taaaaka wymagająca jest. Wolne żarty.
            • totorotot Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:42
              A nie doczytałam, pan chce zatrudnić pomoc a żona nie chce? Hahaha no to sory, niech wsiada na mopa i cierpi
    • totorotot Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:38
      Jak mawiał Konfucjusz: Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi,
      a zapamiętam. Pozwól mi zrobić,
      a zrozumiem.

      Jakis czas temu Beata pokazywała tu na forum słuchawki magiczne (mają gwiazdki po bokach, więc musi, że magiczne). Otóż wystarczy je założyć na uszy i nie słyszy się próśb męża o slipki. A poza tym nic tak nie działa na sprawność w zakresie znajdowania slipek, jak, uwaga uwaga, napięcie rośnie... samodzielne zdjęcie ich z linki i włożenie do szuflady. Ale ale, to jeszcze nie wszystko. Dla ugrntowania w pamięci konieczne jest ich uprzednie powieszenie na lince. A przedtem oczywiście upranie.
      I gdy mąż zapyta Cię jeszcze, malozarabiajaca istoto, gdzie są jego slipki, Tu mu odpowiesz co?
      A nic, bo nie usłyszysz. Za trzecim zapytaniem możesz unieść magiczną słuchawkę i leniwie rzec głosem Kasandry: slipki są tam, gdzie je włożyłeś.
      A gdzie moja koszula?
      A gdzie moja koszula?
      A gdzie moja koszula?


      Słucham?
      Aaa, koszula? Tam, gdzie ja włożyłeś mój książę...

      A czemu jest niewyprasowana?


      No to ja cię pytam, mój książę, jak ty chcesz do ludzi wyjść w czymś takim?


      I słuchawki i na pełna pyde ja uwielbiam ją, ona tu jest i tańczy dla mnie, o la la la la...

      • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 10:46
        wiesz, nawet jak mąż zaproponował panią do sprzątania, to może inna jematka z pomysłu skorzysta?

        pomysł bossssski big_grin
    • abdullah_abdullah Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 13:48
      ile wy macie lat, dzieci?
    • cherry.coke Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 14:05
      Powiedz ze w takim razie teraz ty sie koncentrujesz na zarabianiu, a on moze owszem wynajac pomoc domowa i - uwaga - sam ja koordynowac. On juz mial czas na rozwoj.
      Albo zostan podnozkiem i oplakuj sobie od czasu do czasu los podnozka na forum.
      • abdullah_abdullah Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 14:27
        koordynowac pomoc domowa? skad wy bierzecie te teksty ?
        • cherry.coke Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:50
          Lol zycia nie znasz? Myslisz ze gosposi sie daje klucze i po sprawie? Jak tu masz meza z gatunku, co to musi miec wyprasowana koszule bi za 10 minut wychodzi, to co za roznica, czy zona slyszy "czemu nie wyprasowalas mi koszuli" czy "czemu nie dopilnowalas, zeby gosposia wyprasowala mi koszule".
          • jamesonwhiskey Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 22:48
            a ty lazisz za nia non stop i koordynujesz dajac zadania na nastepne 30 sek ?
      • bei Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 14:33
        No coż, jedni pewną dozę kultury mają już wrodzoną, inni jej nabywają, Twoj mąż jeszcze nie nie rokuje nalepiej. Co za bufon sad
        Znam wielu mężczyzn, ktorzy stronią od prac domowych, nawet w najbliższym otoczeniu.
        Dziewczyny pracują zawodowo poza domem , niekiedy nawet mają bardziej absorbujący czas dojazd, jak wracają to nie wiedzą już za co łapać- dzieci, dom i pan do obslugi.
        Często brak w tym partnerstwa w zarządzaniu budżetem.
        Bo z tego wspolnego powinno wykroić się kaskę na pomoc domową , a gdy budzet zbyt maly to
        Sprawiedliwy podzial obowiązkow jest priorytetem.
        • verdana Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 14:38
          No, ale maż własnie chce wykroić kasę na pomoc, albo wręcz za pomoc zapłacić - to zona nie chce pomocy domowej. Czy w takiej sytuacji ma prawo uznać,że zamiast pomocy domowej ma zasuwać maż?
          • yenna_m Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:01
            zdecydowanie nie
            • eryk2601 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:25
              Tekst mega chamski.Ale...
              Powinnaś zgodzić się na pomoc domową.Miałam w domu podobną sytuację,kłóciłam się z mężem o sprzątanie,mało mi w tym pomagał.Rozumiałam,że jest zmęczony i późno wraca,ale ja też pracuję.Stanęło na pomocy domowej i to rozwiazało problem.Skończyły się kłótnie a ja zamiast spędzać pół soboty na sprzątaniu,mam czas dla dzieci.I zostawiam dziewczynę samą w domu,nie mam z tym problemu.
          • bei Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 22:41

            Eeeeeee, skoro mąż chce zatrudnić pomoc i chce zapłacic, to nie ma problemu.
            Znam taką sytuację- gdy mąż zaproponowal pomoc domową, to dziewczyna stwierdziła, ze woli miec te pieniądze dla siebie i zaczęla sama sprzątać, co nie przeszkadza jej teraz narzekac smilesmile


            olaromanska.blox.pl/html

            www.dlaleszka.cba.pl/
          • 7katipo Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 23:15
            Mam wrażenie, że intencje pana były jednak nieco inne, jakby trochę mniej szlachetne. On nie chce ulżyć żonie, najmując panią do sprzątania. On po prostu chce mieć okołodomową logistykę nadal w doopie, tak jak miał ją do tej pory. I jest mu doskonale obojętne, kto to będzie robił, ma być zrobione i już. On ewentualnie - wspaniałomyślnie i łaskawie, dobry pan - zgadza się za to zapłacić. Ja w tej sytuacji zrobiłabym inaczej. Oświadczyłabym mianowicie: Pijerdolę, ja nie robię. Pracuję, nie mam czasu i siły, znudziło mi się, nie chce mi się. Ma być zrobione - zajmij się tym. Jest mi doskonale obojętne, czy zrobisz to sam osobiście, własnymi nienawykłymi do prac domowych rączynami, czy zrobi to ktoś inny, whoever smile Załatw gosposię, zatrudnij ją, wprowadź w obowiązki, zapłać itp. Jak poprosisz wystarczająco grzecznie, to ci w tym zbożnym dziele pomogę, w końcu znam się na tym lepiej, hłe hłe hłe...
            • cherry.coke Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 23:23
              7katipo napisała:

              > Mam wrażenie, że intencje pana były jednak nieco inne, jakby trochę mniej szlac
              > hetne. On nie chce ulżyć żonie, najmując panią do sprzątania. On po prostu chce
              > mieć okołodomową logistykę nadal w doopie, tak jak miał ją do tej pory. I jes
              > t mu doskonale obojętne, kto to będzie robił, ma być zrobione i już. On ewentua
              > lnie - wspaniałomyślnie i łaskawie, dobry pan - zgadza się za to zapłacić.
              Ja w
              > tej sytuacji zrobiłabym inaczej. Oświadczyłabym mianowicie: Pijerdolę, ja nie
              > robię. Pracuję, nie mam czasu i siły, znudziło mi się, nie chce mi się. Ma być
              > zrobione - zajmij się tym. Jest mi doskonale obojętne, czy zrobisz to sam osobi
              > ście, własnymi nienawykłymi do prac domowych rączynami, czy zrobi to ktoś inny,
              > whoever smile Załatw gosposię, zatrudnij ją, wprowadź w obowiązki, zapłać itp.
              Ja
              > k poprosisz wystarczająco grzecznie, to ci w tym zbożnym dziele pomogę, w końcu
              > znam się na tym lepiej, hłe hłe hłe...

              O doskonale to ujelas smile
              Zalecalabym tak samo. A dlaczego on ma sie teraz tym zajac? Ano bo teraz to zony kolej na samorozwoj, on sie juz porozwijal z jej wsparciem.
    • noemi123 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 15:39
      Nawet jak zarobisz tyle co on to podczas prośby o konstruktywną rozmowę usłyszysz inny niemiły tekst, inny argument wyciągnie z rękawa.
      Ten typ tak ma i się nie zmieni bo to część jego osobowości, nie widziałaś tego wcześniej.

      Długo tak będziesz użalać się na forum a w realu czekać na cud?
    • kol.3 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 22:30
      Odpowiedz facetowi - zarobię tyle co ty, jak ty weźmiesz na siebie prowadzenie domu.
      Proste - i żadnych koszul ani majtek. Niech sobie sam prasuje. Resocjalizacja mu się należy i to ostra.
    • volta2 Re: zarob tyle co ja 18.08.13, 23:18
      A mnie nie pracujacej tez maz proponuje pomoc do sprzatania i ja tez sie nie zgadzam. Nie lubie tloku, trzeba pani na gwizdek drzwi otworzyc, herbate ztobic, zagadac i godzina stracona. Jeszcze dyspozyce wydac i tlumaczyc, czemu nie kupilam domestosa, nie pamieta pani, ze sie skonczyl.

      Jak jest dluzej to juz luz, ale poczatki mile nie sa, szczegolnie jak czlowiek nie moze swoich rzeczy w chalupie znalezc...

      A co do przygotowania dzieci w 10 minut, to szczerze, nie rozumiem was
      To naprawde taki problem spakowac dzieci? Ja pakuje cala w skowronkach, w minuta osiem, bo tak mnie cieszy wizja tego, ze dzieci pobrtkkaja na basenie/pilce i w domu choc na 2 godziny znow bedzie spokoj.
      Gdyby maz mial ich spakowac to by mu sie odechcialo gdziekolwiek isc.
      I straciliby wszyscy. Glownie ja- godzine spokoju.

      Gdybym miala pakowac meza na silke to nie, bo on swoimi rzeczami na ogol sie ogarna, ale spakowac dzieci? Przesadzacie...
      • zuzanna56 Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 09:48
        Pan jest chamem i tyle.
        Dla mnie to jakaś abstrakcja pilnowanie czy mąż ma czyste wyprasowane koszule, czyste ułożone na półce skarpetki. Toż to dorosły człowiek! Takie rzeczy widzę jeszcze w pokoleniu moich rodziców. Ostatnio rozmawiałam z mamą i ciotką - dla nich to normalne, dla mnie abstrakcja, mąż to nie 2 letnie dziecko.

        Co do pani do sprzątania. Może się zgodzić? Nie wiem, dla mnie to akurat szkoda kasy, wolałabym wydać na co innego. Ale u mnie mąż często sprząta, może dlatego patrzę na to inaczej.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 14:09
        > A co do przygotowania dzieci w 10 minut, to szczerze, nie rozumiem was
        > To naprawde taki problem spakowac dzieci? Ja pakuje cala w skowronkach, w minut
        > a osiem, bo tak mnie cieszy wizja tego, ze dzieci pobrtkkaja na basenie/pilce i
        > w domu choc na 2 godziny znow bedzie spokoj.
        > Gdyby maz mial ich spakowac to by mu sie odechcialo gdziekolwiek isc.

        Nie potrafisz zrozumieć ematek, że nie chce im się pakować dzieci i to taki problem a jednocześnie akceptujesz, że Twój mąż tego nie lubi.
        Więc przyjmij do wiadomości, że nie wszyscy ludzie mają jak Ty, niektórzy mają jak Twój mąż i też by im sie odniechciało gdziekolwiek iść.
    • jowita771 Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 09:57
      Czyli mąż ma w nosie Twoje potrzeby, nawet nie podejmuje rozmowy, a ty płaczesz, a potem prasujesz mu koszule. Dla mnie niepojęte. Ja bym jego rzeczy nie tknęła więcej, niech pierze i prasuje sam. Gdyby coś powiedział, to bym go olała, tak jak on olewa.
    • chipsi Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 14:22
      A but z tyłka już szanowny małżonek wyciągnął? Bo mój by po takim tekście potrzebował interwencji chirurgicznej w celu wydobycia obuwia...
      Oświadcz mu że wzięłaś sobie jego uwagi do serca, w związku z czym chcesz zarabiać więcej a do tego musisz najpierw się dokształcić (zrobić kurs, cokolwiek) i on będzie musiał załatwić sobie dłuższe wolne od pracy by przejąć Twoje obowiązki, w tym domowe abyś Ty mogła spokojnie podnosić swoje kwalifikacje. Oczywiście liczysz że poczynił oszczędności na taki wypadek.
    • madzioreck Re: zarob tyle co ja 19.08.13, 23:49
      No to płacz dalej i dalej obsługuj księciunia małżonka. Następna Ty niezastąpiona domowa bogini udręczona... Jak powtarza od lat Triss - nie ma ofiar, są ochotnicy. I w tej sytuacji to powiedzonko bardzo pasuje.
    • nanuk24 Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 00:09
      Obowiazki codzienne nie znikna po zatrudnieniu pani do sprzatania, ktora przychodzic bedzie raz na tydzien(no chyba, ze mowicie o codziennej gosposi), bo autorka dalej bedzie musiala przygotowac sniadanie/obiad/kolacje dla dziecka i wyprawic go do szkoly/przedszkola, myslec o szczepieniach, lekarzach, dentystach, prac dziecku, zmywac naczynia, ogarniac ogolnie mieszkanie, zrobic zakupy, bo maz nie raczy paluszkiem ruszyc.
      • misterni Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 00:13
        Oczywiście. Pozostałe obowiązki należy rozłożyć na pół.
        • nanuk24 Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 00:17
          Ale pan malzonek przeciez powiedzial, ze dopoki on wiecej zarabia, to zonka powinna kolo niego latac. Hmmm...
          • misterni Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 01:06
            Małżonka trzeba zatem ustawić.
        • pfegele Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 00:19
          Tylko problem w tym, ze pan sie nie kwapi do prac domowych i znajac zycie ta jego 'polowa' bedzie oplacenie gosposi od grubszych porzadkow, cala reszta bedzie sie musiala zajmowac zona wink
          I tu chyba nie o gosposie czy jej brak chodzi, tylko o betonowa mentalnosc pana.
          • misterni Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 01:08
            Albo o przyzwyczajenie. Wzięłabym tę gosposię, a pana metodą małych kroków przyzwyczajała do obowiązków okołodzieciowych i domowych.
            • 7katipo Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 20.08.13, 22:45
              Albo metodą kroku jednego, ale znaczącego, milowego wręcz smile - patrz wyżej; patrz też na rady mądre i światłe, by totorot
          • ziomas.1 Re: Co wy z ta pania do sprzatania? 21.08.13, 00:17
            Poczytałam trochę postów koleżanek przedrozwodem i annjen...
            Jako neofitka w dziedzinie bycia "zołzą" nie chcę tu być zbyt napastliwa... może kluczem do szczęścia w związku jest dostać tak w d..., żeby kochać mniej faceta albo siebie bardziej, bo tylko uzbrojony w poczucie własnej wartości człowiek (znaczy: kobieta) potrafi walczyć o swoje, dopuszczając możliwość porażki, tzn. że ten jedyny, ukochany odejdzie...
            Niemniej, nieistotne, jak dochodzi się do prawd objawionych najdobitniej chyba przez triss, istotne, że to niestety tak działa...zatem nie ma co zrzucać winy na pana i jego betonową mentalność, tylko mając na uwadze atawizm seksualno - mentalny, pan po prostu jest, jaki jest - czerpie garściami z dogodności mu podsuwanych i co go tu winić? Gdyby istnieli faceci o podejściu do związku zbieżnym z prezentowanym przez wymienione na wstępie forumowiczki (a przy tym atrakcyjni seksualnie) sama bym takiego "wyeksploatowała" - człowiek to istota wygodna, a jak dają, korzystać należy!
            Że pan w wypowiedzi swej był chamski? - pewnie był, ale za to jaki szczery...! Poza tym, jak ktoś wspomniał wyżej, to tylko pretekst. nie ten argument, byłby inny...Prawda jest taka, że zasada: "zero tolerancji", obowiązuje w każdej relacji międzyludzkiej, a jeśli nie obowiązuje, to można się obudzić do cna wycyckanym, a pretensje o brak szacunku i owo wycyckanie - tylko do siebie. W miłości, jak na wojnie - nie ma zmiłuj i zakładników nie bierzemy.
            Ponadto - pan mąż ma resztki przyzwoitości - dopuszcza delegację kompetencji na gosposię. szacun - zachował resztki człowieczeństwa. A jeśli autorka wątku nie chce - to pozostaje nam być świadkami efektownego harakiri...
            BTW - będę śledzić losy obu pań - bardzo jestem ciekawa kiedy i w jakim stopniu dezintegracji ich mężowie dadzą im po latach eksploatacji efektownego kopa w tyłek, gdy znajdą nowszy i bardziej ofiarny model...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka