Dodaj do ulubionych

o opiece babć cdn

26.08.13, 17:42
Tak w nawiązaniu do sąsiedniego wątku o tym czy babcia ma obowiązek opiekować się wnukami, mam trochę inne pytanie.
A co jak babcia podejmie się tej opieki. W jakim zakresie powinna robić co jej rodzice każą, a w jakim może działać na zasadzie, zwalili mi wnuki to będę wychowywała jak chcę. Gdzie jest granica pomiędzy prawami i obowiązkami babci, dziecka i rodziców. Zależy to od płacenia babci? Od tego czy sama chce się opiekować czy "musi".

Takie pytanie mnie naszło po takiej scence. Moi rodzice po raz kolejny dostali na całe wakacje wnuczkę. Wnuczkę też mają na stanie bardzo często w ciągu roku - na tydzień lub dwa. Generalnie rozpuszczają. I ostatnio sami w rozmowie ze sobą powiedzieli coś w stylu, że rozpuścili dziecko ogromnie i jego matka będzie miała spory problem z nią, jak w końcu będzie musiała się córką zająć.
Przyznam, że do tej pory myślałam, że rodzice są od wychowywania, a dziadkowie mogą rozpuszczać. Przecież zwykle robią to raz na jakiś czas tylko.
Ale fakt, że w sytuacji długiej lub stałej opieki, to już może są zobowiązani podejść to tematu inaczej. W sumie, co zauważył mój mąż, tak naprawdę krzywdzą w ten sposób dziecko, któremu rzeczywiście trudno będzie przez moment odnaleźć się w innej, bardziej dla niego wymagającej rzeczywistości z rodzicami. Czy dzieci, nawet takie małe, są już na tyle mądre i elastyczne, że szybko i bezproblemowo łapią, że u dziadków można a u rodziców już nie? Z innej strony, też mama ma racje mówiąc, że skoro się opiekuje to robi to tak jak chce i umie i jak matka dziecka ma jakieś zastrzeżenia, to niech się za wychowanie weźmie sama.
Jakie macie zdanie?
Obserwuj wątek
      • zolla78 Re: o opiece babć cdn 26.08.13, 21:49
        To byłby mało zawoalowany sposóbsmile Nie chodzi jednak o mnie. Mojego dziecka dziadkowie, o których jest post nie chcą brać na zbyt długo, gdyż ono samo wymusza rozpieszczanie smile A druga babcia nawet by wzięła, ale dzieć nie chce iść.
    • kocianna Re: o opiece babć cdn 26.08.13, 20:47
      U nas dziadkowie mają wnuczkę przez większą część wakacji, a babcia dodatkowo przyjeżdża na kilka miesięcy pomieszkać. Uważają, że wnuki mają wystarczająco rozpieszczone przez dzieci i dziadkowie są od wychowywania. Sugerują, żeby przeprowadzić Młodą do Polski na stałe i niech sobie z dziadkami mieszka.
    • magata.d Re: o opiece babć cdn 26.08.13, 21:31
      Skoro na całe wakacje oddajecie dziekco dziadkom i jeszcze w ciągu roku czesto -jak piszesz, to moim zdaniem nie bardzo zalezy Wam na "wychowaniu po swojemu" dziecka. Może zróbcie coś w tym kierunku, zamiast tylko myśleć, że rodzice są od wychowania. Zacznijcie zajmować się i wychowywać swoje dziecko. Dla mnie oddawanie dziecka dziadkom na całe wakacje i w ciągu roku na całe tygodnie nie jest normalne.
    • mw144 Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 08:17
      Moja matka wychowywała wnuki wg własnych zasad i mówiła im, ze rodzice są głupi, mimo kilkukrotnego zwrócenia jej uwagi. Efekt - spotyka się z wnukami sporadycznie i tylko w mojej obecności. Teściowa - wychowuje wg moich zasad, mimo, że się z nimi nie zgadza (inna wiara). Jak chce dodać coś od siebie, to najpierw nas pyta, czy może.
      • zolla78 Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 08:47
        Czyli Ty uważasz, że nawet jak zajmują się sporadycznie, to muszą przestrzegać zasad rodziców? Tego właśnie dotyczy moje pytanie. Moim zdaniem, jeżeli babcia oddaje mi przysługę zajmując się moim dzieckiem, to owszem mogę poprosić o uważanie na słodycze, żeby dużo bajek nie oglądało itp. Ale jak okaże się, że prośba nie działa, to co najwyżej więcej z przysługi nie skorzystam. Ale ja nie mam potrzeby by oddawać dziecko, a nawet jak raz na jakiś czas zje w jeden dzień tyle słodyczy ile zjadłoby przez tydzień to nic się nie stanie.
        Ale co z sytuacjami jak opieka jest długa, a różnica w wychowaniu mniej oczywiście szkodliwa dla dziecka. Powiedzmy, że babcia kupuje jednego słodycza, ale zawsze przy kasie. Dziecko jak nie dostanie zaczyna płakać. Rodzice uważają, że przy kasie nic się nie kupuje, bo właśnie potem dziecko cyrki odstawia. Albo babcia usypia na zasadzie, dzieciak szaleje, aż się zmęczy, a rodzice by chcieli by o 8 już było w łóżku. I jest konflikt.
        I babcia uważa, że bez przesady by w jej domu jej jakieś zasady narzucać o ile co do zasady dziecka nie krzywdzi. A rodzice mają pretensje. Ale dziecko oczywiście nadal zostawiać chcą.
        • fomica Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 11:00
          Opieka nad cudzym dzieckiem, praca trudna i wymagająca, nie jest psim obowiązkiem dziadków, tylko ich dobra wolą, cenną, nieodpłatną przysługą. Są dziesiątki innych sposobów na spędzenie wolnego dnia niz bieganie za ruchliwym kilkulatkiem.
          Rodzice powinni przedstawić swoją wizje wychowania, dziadkowie powinni ją uszanować i przyjąc. Tak powinno być w świecie idealnym. Ale wiadomo że życie sobie i czasem te wizje się rozjeżdżają. Zwłaszcza że te wymagania rodziców sa najczęściej dodatkowym kłopotem dla dziadków - jedzenie tylko takie, tego nie dawać, nie usypiac, nie kupowac - i opiekunowie próbuja nadążyc za instrukcją, jednocześnie walcząc z własnym zmęczeniem i marzeniem o chwili spokoju.
          Jesli rodziców bardzo drazni ta odmienność to nie widze innego wyjścia, mówimy sobie uprzejmie dziękuję i szukamy płatnej opiekunki. Relacja z babcia to nie jest układ pracodawca - pracownik, więc narzekanie że darmowa przysługa jest nie taka jak sobie zyczę to jakies chamskie kuriozum.
          Nie podoba się - to zacznij płacić i wymagać.
      • ibelin26 Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 08:54
        Nie "zwaliłam" córki na głowę moim rodzicom. Rodzice chcą i mogą opiekować się wnuczką.
        Ustalamy ogólne zasady i nie ma problemu. W szczegóły nie wnikam. Wiadomo, że w domu jest trochę inaczej niż u dziadków.
        Rozpieszczają w granicach normy z prostego powodu - jakby dali sobie wejść na głowę, to by mieli problem.

        Siostrzenica mojego męża rządzi wszystkimi - oprócz mojego teścia. Teść jest dość asertywny i ona doskonale wie, że żadne cyrki, płacze i histerie na niego nie działają.
    • atojaxxl Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 11:07
      Aktualnie opiekuję się wnuczką, ponad 9 godzin dziennie, u siebie w domu. Chciałam do niej jeździć, żeby dziecka nie ciągnęli bladym świtem, ale jej rodzice uważają, że nie może się przyzwyczajać do wakacyjnego spania, bo potem nie wstanie do przedszkola.
      Moim skromnym zdaniem, skoro zajmuję się dzieckiem tak długo, to mam też prawo w tym czasie decydować o różnych jego sprawach a nie dzwonić z każdą p.i.e.r.d.u.ł.k.ą do rodziców w pracy.
      Wnuczka jest najedzona, zadbana, ma trochę zajęć przygotowujących do przedszkola (rysujemy, wycinamy, malujemy, śpiewamy i ćwiczymy), często jest na działce, gdzie np je owoce prosto z krzaczka, czasem ogląda ukochanego Ciekawskiego Georga.
      Ostatnio pytałam córkę czy dać małej owoc, którego nigdy wcześniej nie jadła, zostawiła mi decyzję, więc dałam.
      Zajmowałam się wnuczką wcześniej przez półtora roku, była to moja dobrowolna decyzja, przy mnie nauczyła się chodzić, mówić,jeść samodzielnie, odpieluchowałam ją. Miałam w tym względzie wolną rękę, ja np wolałam jej coś ugotować, młodzi woleli gotowce ze słoiczka. Dziś je wszystko smile
      Acha, za opiekę nie brałam i nie wzięłabym nigdy pieniędzy.
    • lauren6 Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 11:48
      > Czy dzieci, nawet takie małe, są już na tyle mądre i elastyczne, że szybko i bezproblem
      > owo łapią, że u dziadków można a u rodziców już nie?

      Oczywiście, że tak. Dodatkowo widząc, że u rodziców panują inne zasady, a u dziadków inne zaczniecie być testowani pod kątem przenoszenia na grunt domowy luźniejszych zasad. Gorzej jeśli dziecko uzna za panującą normę zasady dziadków, a reguły ustanowione przez rodziców za "domowe". Może być i taka sytuacja, że w domu będzie zachowywać się ok, a np. w przedszkolu zacznie szaleć.

      Imo rola dziadków sprowadza się nie tylko do zabawy i dawania prezentów, ale również wychowywania, szanowania zasad i ograniczeń narzucanych przez rodziców. Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu gdy dziadkowie skarcą moje dziecko za ewidentnie złe zachowanie. Nie podoba mi się natomiast postawa wyłącznego rozpieszczania dziecka, bo w moim odczuciu jest to na dłuższą metę bardziej szkodliwe niż nawet klapsowanie. Wyrabia w dziecku złe nawyki, które prędzej czy później obrócą się przeciwko niemu w przedszkolu czy szkole.
    • asia_i_p Re: o opiece babć cdn 27.08.13, 13:48
      Moim zdaniem dziadkowie mogą rozpuszczać, nawet jeśli opiekują się dłużej, pod warunkiem że nie szkodzą wyraźnie zdrowiu moralnemu i fizycznemu. Czyli nie mam nic przeciwko temu, że moi teściowie pozwalają mojej córce malować paznokcie i zasypiać przed telewizorem, że zgadzają się na różne jej zachcianki. Gdyby pozwalali jej odżywiać się wyłącznie słodyczami, chociaż zęby by jej się sypały, gdyby była na coś uczulona, a oni by dawali jej to jeść albo gdyby miała ochotę pomęczyć zwierzątka, a oni by na to pozwalali - wtedy byłabym zła.
    • evee1 Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 03:25
      Moja mama i tesciowa opiekowaly sie moimi dziecmi gdy chodzilam do pracy. Babcie zajmowaly sie kazdym z dzieci przez okolo roku. Potem dzieciaki poszly do przedszkola i moja mama zajmowala jednym dziecku w jeden dzien w tygodniu (w sumie dwa dni).
      Dodam, ze z inicjatywa opieki, zebym ja mogla pojsc do pracy wyszla moja mama. Poniewaz moja mama mieszka z nami i gospodarstwo mamy tez wspolne, wiec w sumie nie bylo duzego rozdzwieku miedzy stylem zycia, ale jednak wiele rzeczy, mama i ja, lubimy robic inaczej. W rzeczach powaznych moja mama zawsze mnie sie pytala, czy zrobic tak, czy owak, ale reszte zostawialam w gestii babci, nawet jezeli pewne rzeczy ja sama robilabym inaczej. Jezeli krzywda dzieciom sie nie dziala, to uwazalam, ze nie musze koniecznie stawiac na swoim wink.
      Moja mama nie jest typowa rozpieszczajaca babcia i w naszym ukladzie, to ja bardziej rozpuszczam dzieci i to mi sie na ogol dostawalo od mamy, ze ja im na cos pozwalam, a potem jak ona jest z nimi, to nie moze ich doprowadzic "do porzadku" smile.
      • czarodziejka000 Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 07:09
        Tesciowa zgodzila sie zajac dziecmi gdy poszlam do pracy,niestety oboje z mezem musimy pracowac takze niekiedy w swieta i weekendy. W zasadzie pilnuje jedynie zalecen lekarskich,bo oboje i syn i corka biora na stale leki. Poza tym rozpiescila ich szalenie slodyczami,mimo naszych sugesti,teraz sama przyznaje ze ma z tym problem,mimo ze kiedy sa z nami tego problemu nie ma.Sa tez inne sprawy jak np mycie zebow wiezorem, "a u babci nie musimy"..... slowa mojej starszej corki. I mimo naszych prosb sytuaja ciagle taka sama.
        Chyba zawsze jest cos a cos,inne pokolenie inne przyzwyczajenia,ale pomoc i tak bardzo potrzebna.
    • princy-mincy Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 08:33
      U mojej mamy zauważyłam następująca prawidłowość.
      Gdy ma wnuczkę na krótki czas- np na jeden dzien czy na weekend- to wtedy babcia jest do rozpieszczana a rodzice do wychowywania. Wnusia ma wtedy pozwalane na wiecej.

      Ale jak wzięła ja do siebie na tydzień, to juz bardziej uważała na to, co mała je i jakiej jakości (w sensie, ograniczyła słodycze a pilnowała tresciwego jedzenia).

      Z jednej strony niby dobrze, a z drugiej robi dziecku wodę z mózgu, bo skad dziecko ma wiedzieć czemu babcia raz tak a raz tak.

      No ale moje dziecko nie jest pod stała opieka żadnej z babć wiec i taki problem odpada.
    • mama303 Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 10:07
      No cóż jak oddawałam dziecko pod opieke mamie to nie wtrącałam się. Mama jest rozsądną kobietą, pedagogiem, wiedziałam że córce dobrze u niej i ma doskonałą opiekę. Na jakies niewielkie grzeszki przymykałam zawsze oko. Dziecko doskonale zorientowało się, że u babci można więcej a u rodziców mniej. Przyjęło to całkiem naturalnie i nie mialo nigdy problemów z dostosowaniem się.
    • zolla78 Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 10:33
      Ale moje pytanie raczej dotyczyło tego, kto według was powinien do kogo się dostosować gdyby jednak poważniejszy konflikt był. Czy babcia ma prawo postawić na swoim, skoro wychowuje dziecko za rodziców czy jednak rodzice mają prawo wymagać od babci przestrzegania ich zasad wobec dziecka. I czy ten układ sił może być różny w zależności od tego czy babcia chce czy "musi" zająć się dzieckiem. Czy jej płacą czy nie. Czy w zamian gdzieś w przyszłości dostanie opiekę od dzieci czy to rzecz mniej pewna?
      • iwles Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 10:45

        opieka dziadków, jak rozumiem, jest tymczasowa, przejściowa i na zasadzie pomocy tak ?
        No to jednak racja jest po stronie rodzicow i ich zasady (ale te najbardziej konieczne, nie podpierdółki) powinny byc respektowane.
    • hellulah Re: o opiece babć cdn 28.08.13, 12:57
      > Czy dzieci, nawet takie małe, są już na tyle mądre i elastyczne, że szybko i bezproblem
      > owo łapią, że u dziadków można a u rodziców już nie?

      Nasze owszem tak, potrafiło dopasować się do różnych zasad w różnych domach, zresztą - zależało nam na tym. I świetnie się taka umiejętność przydaje w dalszym życiu. Córka potrafi twardo bronić tego, co dla niej istotne, ale potrafi też elastycznie wpasować się w odmienny styl życia, jeśli trzeba i uszanować go.

      Nikomu jej nie "zwalaliśmy". Zależało nam z różnych względów, aby bywała od czasu do czasu poza domem, początkowo o dziadków. Bywały pobyty dwudniowe, bywały kilkudniowe, raz trafił się wakacyjny (ta jako małe dziecko); w starszym wieku wyjeżdżała regularnie z dziadkami na wakacyjne wyjazdy (dwutygodniowe lub krótsze).

      I teściowie, i rodzice rozumieli, że są pewne zasady, których się przestrzega bezdyskusyjnie - nie zasady wydumana akurat przez nas, ale związane z bezpieczeństwem, ochroną zdrowia itd., np. reżim podawania leków.

      Co do detali wychowania, powiem tak - akceptowaliśmy to, że mogą się różnić. Dziecko przerabiała z nami, w sposób adekwatny do wieku, kwestię tych różnic (że są, że my postąpiliby inaczej, że pewne rzeczy nie są zgodne z naszym światopoglądem). Nigdy nie było to coś, co zagrażałoby dziecku, np. żadne z dziadków nie stosowało wobec młodej przemocy (słownej, fizycznej). A to, że teściowo np. pouczała młodą, co wypada a co nie wypada dziewczynce... to tylko dawało nam rodzicom temat do przepracowania z córką smile

      Powiem jednak, że moja nieżyjąca już mama bardzo szanowała nasze wybory i decyzje odnoszące się do wychowania córki, nawet jeśli niektóre były dla niej nieco egzotyczne lub po prostu nowe. Moja mama miała zwyczaj konsultowania wielu kwestii z nami i szanowała nasze wskazówki. Zawsze podkreślała, że to my jesteśmy rodzicami i jako rodzice mamy prawo decydować. Bardzo, ale to bardzo mi tym zaimponowała i zawsze będę o tym pamiętać. Czułam się doceniana jako matka i jako jej córka...

      Zgodnie ze stereotypem smile smile smile teściowa uważała mnie (i w ogóle nas) za nie-tak-mądrych jak ona sama smile i wiele ważnych dla nas decyzji kwestionowała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka