Dodaj do ulubionych

zerowka-dylematy...

04.09.13, 09:30
Witam... Syna debiut w tym roku jako 5 latka. Wczoraj bylo calkiem niezle, pokwilil ze 2 razy, ale wrocil zmeczony i w miare zadowolony. Oczywiscie sniadania na tknął, zupy troszke... ale w sumie dzisiaj juz bylo duzo gorzej, pojechal z placzem duzym i jak zostawal tez plakal... Zawozi go tata bo ja jestem na zwolnieniu z racji ciazy zagrozonej... Poza tym ja chyba jestem za miekka na takie sprawy i zaraz bym chyba tam z nim została. pani jakos probuje go zajmowac itd. Odbiera go rowniez tata. poprostu chwile z nim jest i wychodzi a syn placzacy zostaje. Czy jest szanasa ze bedzie lepiej czy coraz gorzej. tlumacze mu ze takie sa juz obowiazki, ze musi tam byc itd itd... On jest bardzo wrazliwy, ktos go uderzyl to juz to przezywa, ktos nakrzyczy na niego to tez przezywa, nawet w nocy majaczyl cos o przedszkolu. wiercil sie nie mogl zasnac... Stwierdzil, ze tam nudy sa i ze chce sie uczyc, robic cos w ksiazkach a nie sie tylko bawic... ja w domu sie tez stresuje ze siedzi tam i wyje, wymyslam sobie jakies lekkie zajecia zeby jakos oderwac sie myslami...
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 09:33
      > tlumacze mu ze takie sa juz obowiazki, ze musi tam byc itd itd...

      Rozkosznie pozytywna wizja, nie ma co. Może znajdź jakieś pozytywy? smile I poczekaj, pierwsze dni nie są żadnym miernikiem tego, co będzie dalej.
      • verdana Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 09:38
        Otóż to własnie. Tłumacząc dziecku, ze "musi, bo obowiązek" faktycznie mówisz, ze będzie źle, ale musi wytrwać niezależnie, co sie będzie działo. A nic dobrego go tam nie czeka, prócz obowiązków własnie. I że nie posłaliście go dlatego,z ę jest fajnie, ale dlatego, że musicie.
        To jest niezłe wytłumaczenie dla 40 letniego ojca rodziny, który musi utrzymywać rodzinę i nie może zrezygnować z nieprzyjemnej pracy, a nie dla 5-latka, który chciałby się jeszcze bawić, a nie przymusowo odpracowywać obowiązki.
        • koraba30 Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 09:43
          Ale jak mu tlumaczymy, ze bedzie fajnie, ze pani wymysli zabawy itd i ze sa koledzy to wcale lepiej nie jest bo sie rozkleja. Dlatego myslalam, ze jak stanowczo powiem, ze tak musi byc to moze jakos to bedzie.... W sumie on z tych dzieci co rzadko byly z kims zostawiane, dlatego wczoraj az sie dziwilam, ze jakos wytrzymał... Pani mowila, ze zapominal i sie czyms zajmowal. Tymbardziej ze ma tam 2 znajomych kolegow...
          • nisar Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:00
            Uważam, że bardzo dobrze zrobiliście mówiąc, że musi chodzic do zerówki - w obliczu Twojego zwolnienia i bycia w domu lepiej, żeby od razu wiedział, że nie "wypłacze" zostawania z Tobą. To po pierwsze. A po drugie - do dziś w nowym miejscu mam przede wszystkim chęc uciec, adaptuję się krótko, ale na początku jest mi bardzo ciężko. Nie oczekiwałabym od dziecka, że od razu z radością będzie szedł w obce miejsce, to po prostu musi potrwać i tyle. A że serce boli... taki nasz, matek los smile
            Głowa do góry, pod koniec tygodnia będzie lepiej. A potem pewnie po każdym weekendzie, świętach, chorobie znowu trochę gorzej. Normalka.
            Trzymaj się!
          • blond_suflerka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:05
            No to może darujcie sobie na chwilę przedszkole i skoncentrujcie na większym kontakcie ze światem. Dobrze jest przed przedszkolem oswajać dzieci z innymi ludźmi, miejscami zabaw. Są przecież kluby gdzie chodzi się z dzieckiem a potem można je samo zostawiać na coraz dłuższy czas. I dzięki temu, potem przedszkole nie jest szokiem tylko kolejnym fajnym miejscem i doświadczeniem.
            • makurokurosek Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:26
              Nie wiem czy wiesz ale przeszkolenie przedszkolne dla pięciolatków jest obowiązkowe i nie można go sobie darować.
              Dla mnie trochę dziwna sytuacja, że pięciolatek jest taki dziki. Czas na oswajanie dziecka poprzez przedszkola, klubiki był wcześniej teraz to już mimo wszystko duże i rozumne dziecko, a niestety zostało wychowane na ciapę i mazgaja, który od maminej spódnicy oderwać się nie może.
              • blond_suflerka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:31
                I co, nie ma odwołania od tego obowiązku jeśli dziecko sobie nie radzi? To chyba kwestia konsultacji, psychologicznej czy nawet lekarskiej, pewnego zwolnienia(wcale nie na długo, choćby parę tygodni) a później powrotu do zajęć.
                A dziecko nie jest żadną ciapą tylko po prostu nie przeszło tych potrzebnych etapów. Ważne jest, żeby to oddalenie od rodziców odbywało się stopniowo, w warunkach w których dziecko cały czasu czuje się bezpiecznie. Oczywiście, przy tym wychodzeniu ze strefy komfortu pojawiają się też trudne uczucia i dziecko uczy się z nimi radzić ale jednak muszą to być takie uczucia i sytuacje z którymi będzie ono w stanie sobie poradzić.
                • makurokurosek Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 11:46
                  > I co, nie ma odwołania od tego obowiązku jeśli dziecko sobie nie radzi?

                  Z powodu przyklejenia do mamusinej spódnicy. Szybko byśmy mieli dość pokaźną grupę 30 letnich analfabetów maminsynków.

                  Ważne jest, żeby to oddalenie od rodziców odbywało się stopniowo, w warun
                  > kach w których dziecko cały czasu czuje się bezpiecznie.

                  To nie jest trzylatek tylko pięciolatek, na to był czas wcześniej
                  • blond_suflerka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 12:02
                    makurokurosek napisała:

                    > Z powodu przyklejenia do mamusinej spódnicy. Szybko byśmy mieli dość pokaźną gr
                    > upę 30 letnich analfabetów maminsynków.

                    Maminsykami stają się mężczyźni, których uczucia nie były ważne dla matek/rodziców. A nie tacy do których podchodziło się z szacunkiem i zdrową miłością. A zdrowa miłość to taka, która uwzglednia uczucia dziecka i radzi sobie z nimi w sposób konstruktywny a nie destrykcyjny. Tym samym udawanie, że czegoś nie ma nie sprawia, ze tego nie ma tylko, że małe dziecko musi poradzić sobie z tym samo a z racji, że jest dzieckiem właśnie często sobie nie radzi. I właśnie to generuje kłopoty.

                    > To nie jest trzylatek tylko pięciolatek, na to był czas wcześniej

                    Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Jak ktoś nie przeszedł odpowiednio wszystkich etapów potrzebnych do osiągnięcia dojrzałości to może mieć i kilkadziesiąt lat i nadal będzie funkcjonowal w świecie z pozycji dziecka.
                    Ten chłopiec ma 5 lat ale za to rodzice nie wprowadzali go stopniowo w nowe sytuacje i nie budowali poczucia bezpieczeństwa z dala od rodzica. Tym samym może być mniej dojrzały od 4-latka, który zaliczył te etapy.
                    • jamesonwhiskey Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 13:12
                      > Ten chłopiec ma 5 lat ale za to rodzice nie wprowadzali go stopniowo w nowe syt
                      > uacje i nie budowali poczucia bezpieczeństwa z dala od rodzica. Tym samym może
                      > być mniej dojrzały od 4-latka, który zaliczył te etapy.


                      rodzice zawiedli a teraz dzieciak sie meczy
                      ale nie jest to powod to opozniania jego edukacji
                      wedlug twojego belkotu do szkoly moze byc gotowy w wieku 10 lat i tez bedzie ok ?
    • tereferefretka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 09:55
      no cóż, moja córka poszła jako 5-latka do szkolnej zerówki(z różnych względów,ale głównie logistycznych), jest zachwycona, obiadów co prawda jeść nie chce,ale od początku wakacji nie mogła się września doczekać,co dziecko to inaczej,moja ma w grupie płaczące i zostające z mamami przez godzinę 6-latki..

      zachęcaj małego, i nie używaj argumentu,że musi,bo taki jego obowiązek,

      przeważnie pierwszy tydzień jest ciężki, nie nastawiajcie się,że tak będzie cały rok,albo i że będzie gorzej

      choć jak czytam,twój synek jest dość wrażliwy i ma delikatny charakter,musi się odnaleźć smile

      Będzie dobrze,tylko to wymaga czasusmile
    • blond_suflerka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:00
      A tata nie może z nim zostawać przez jakiś czas? Dziecko z poczuciem bezpieczeństwa szybciej się usamodzielni(tzn. otworzy na przedszkole z radością). Póki co to widać, że jest to dla niego za trudne.
    • grouse1 Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:21
      Dla dziecka to nowa sytuacja (zakładam, że wcześniej nie chodził do przedszkola???), musi się oswoić z nowym miejscem, panią, grupą i zasadami. Grunt to się nie poddawać, nie zostawiać w domu i nie płakać z dzieckiem razem pod salą (krzywda mu się nie dzieje, ot chce po prostu wymusić na was powrót "starych dobrych czasów" w domu). Dzieci zazwyczaj płaczą tylko przez chwilę, a później zajmują się zabawą. Piszesz, że mały chce się uczyć i się nudzi - to dopiero pierwszy dzień i zajęcia też się zaczną, jeszcze nie będzie miał czasu się nudzić.
      Głowa do góry. Mów synkowi, że wszystkie dzieci chodzą do zerówki, tak jak rodzice muszą chodzić do pracy. Zanim się obejrzysz sam będzie chciał iść.
      • bbuziaczekk Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:37
        Jak ktos wyzej napisal to zrobilas z dziecka ciape, ciamajde. Nie przystosowalas go wczesniej do zycia w grupie i wsrod ludzi. Jak sama pisze to przed 5 lat zadko z kims zostawal itd. To jest tylko i wylacznie twoja wina. Bo 5 latek to nie 3 late. I pewne sprawy powinien juz dawno temu zrozumiec. Wiedzialas ze nie poslec go do przedszkola wczesniej niz obowiazek to trzeba bylo go zaczal adaptowac w jakichs klubikach.

        Inna sprawa jest taka ze jesli jest z tej drugiej polowy roku czyli z tej polowy ktora jeszcze do szkoly nie pojdzie za rok tylko ponownie do zerowki nie musi tej zerowki odbebnic juz teraz.
        U nas w przedszkolu jest tak ze 5 latki z tej drugiej polowy roku nie poszly do zerowki tylko do starszakow 4-5 latkow. Zerowke odrobia za rok. Chodzilo o to zeby te dzieci nie powtarzamy 2 lat zerowki.
        Jesli on jest z pierwszej polowy roku to zerowke odrobic musi.
        • mindtriper Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:40
          Za pisanie do matki, która nie jest mamaMadzi "to jest twoja wina" też dawałabym dożywocie.
          Puknij się zdrowo.
          • bbuziaczekk Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:42
            Sama sie puknij! Ktos kto pozwolil dziecku przez 5 lat trzymac sie maminej spodnicy i tylko maminej teraz ma efekty jakie ma. Gdyby nie obowiazek zerowki to by go nadal trzymala pod kiecka.
          • makurokurosek Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 12:23
            Przepraszam cię bardzo ale kogo według ciebie jest to wina, że pięciolatek jest uczepiony maminej spódnicy jak niemowlak? Dziecku trzeba pozwolić dorastać a nie przywiązać go do siebie , izolować od innych i zastraszać.
    • helufpi Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:33
      Znam naprawdę dużo dzieci przedszkolnych, debiutujących jako 3-, 4-, 5-, i 6-latki. JEDYNE płaczki, jakie znam miały po 3 lata. Płaczący 5-latek jest zjawiskiem tak niecodziennym, że przyjrzałabym się sprawie bliżej. Może rzeczywiście są nudy? Może to nie placówka edukacyjna tylko przechowalnia?
      • mindtriper Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:38
        Taaak?
        Na naszym rozpoczęciu roku były klasy 0-3 i wśród tych maluchów połowa siorbała nosem.
        Zresztą. wcale się nie dziwię. Wielka sala, kilkaset dzieci i tyleż rodziców, hałas, wrzask, mikrofony, hymn z płyty. Jak ktoś ma 4,5-5 lat to może mieć dosyć po paru minutach.
      • bbuziaczekk Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:41
        Na Boga! to jest dopiero 3 dzien przedszkoal! A wy juz cudow oczekujecie ?
        Nudy sa bo dopiero rozpoczal sie rok szkolny, dajcie tym dzieciom sie oswoic i Paniom to wszystko opanowac! A nie od razu przygladac sie czy faktycznie sa nudy i czy to jest przechowalnia czy nie. Dzieci jeszcze nie maja kupionych cwiczen, jeszcze nie zaczely nauki w tej zerowce. To nie szkoda kiedy to 2 dnia juz sie tematy lekcji pisze i zpaisuje po 10 stron w zeszytach.

        A zaloze sie ze mowiac ze jest nudno mowi to specjalnie zeby matka sie nad nim zlitowala i zabrala do domu. A wcale nudno nie jest.
        Poczeby i pojeczy kilka dni albo tydzien-dwa i mu przejdzie.

      • koraba30 Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:41
        otoz tak: ciapa to on az taka nie jest, wczoraj opowiadal, ze malowal, rysowal, ze sie zglaszal jak cos wiedzial. Jest bardzo komunikatywny, tylko moze taki niesmialy... moge jedynie powiedziec, ze toche ta placowka przypomina sale jak ja chodzilam ponad 20 lat temu... nie ma nowoczesnych zabawek, gier itd... w domu ma wiecej rzeczy niz tam, ale to najblizsza placowka do ktorej moze uczeszczac. No wlasnie maz tam chwile z nim jest, ale potem mowi mu jawnie, ze mausi isc juz do pracy, a on ze dobrze i zeby przyjechal po niego i wychodzi.... wczoraj juz podgadywal, ze w domu chce zostac, ze bedzie plakal itd zeby zobaczyc moja reakcje. ale odrazu powiedzialam, ze w domu nie zostanie i ze pojdzie tak jak wszystkie dzieci.
        • bbuziaczekk Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:48
          No i wlasnie on was szantazuje zebyscie go tylko stamtad zabrali.
          Przez te 5 godzin mu sie tam krzywda nie stanie.
          Jest niesmialy i tyle. Poprostu. Minie tydzien-dwa i bedzie 100 razy lepiej. Wsiaknie w to wszystko i bedzie lecial jak na skrzydlach do przedszkola.
          JA w nowym miejscu przy nowych ludziach tez mam ochote uciekac i zostac w domu.
        • blond_suflerka Re: zerowka-dylematy... 04.09.13, 10:50
          Jak syn mówi, że chce zostać i że będzie płakał to zamiast stwierdzać, że to wszystko nieważne bo on i tak pójdzie do przeszkola to można zapytać go dlaczego? Dlaczego chce zostać? I w takiej rozmowie, zadając kolejne pytania i dowiadując się co dziecko czuje i myśli, można mu te lęki rozwiać. Przedstawiając inną perspektywę, pokazując inną narrację całej sytuacji. Wtedy dziecko jest zaopiekowane i przestaje przeżywać takie trudności.
    • a-itagnieszka Zapytanie 04.09.13, 11:13
      Witam, a ja chciałabym zapytać o ilość godzin lekcyjnych w tygodniu dzieci uczących się w szkolnej zerówce. U mojego dziecka jest ich 27 i jednego dnia jest 7 lekcji. Wydaje mi się to zbyt dużo, ale może są to z góry ustalone normy i jestem "przewrażliwioną" mamą? Z góry dziękuję za odpowiedzi smile
      • ewa_mama_jasia Re: Zapytanie 04.09.13, 12:22
        A co się składa na te 27 godzin? U syna było jakoś podobnie, z tym że w grę wchodziły poza edukacją wczesnoszkolną (czy jak tam się zwała w zerówce) 3 wf, 3 ang., muzyka, 2 religie.
        • a-itagnieszka Re: Zapytanie 04.09.13, 12:51
          W tych 27 godzinach jest 1 x religia, 2 x j.angielski, 2 x w-f, 1 x zajęcia korekcyjne, a pozostałe to zajęcia zintegrowane. Niepokoi mnie 7 lekcji w jednym dniu...
          • ewa_mama_jasia Re: Zapytanie 04.09.13, 13:25
            Ale weź pod uwage, że w tych 7 godzinach pewnie są wycieczki, wyjście na plac zabaw, do parku, zabawa ukierunkowana.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka