Dodaj do ulubionych

Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko?

12.09.13, 09:48
Jak radzicie sobie z emocjami, bo zakładam, że nie każde dziecko to aniołek. Tak jak nie każda matka to chodząca cierpliwość i spokój.
Tak szczerze - czy zdarza wam się krzyknąć, zaklnąć lub powiedzieć coś czego potem bardzo żałujecie?
Wczoraj sama siebie nie poznałam, gdy moja cierpliwość się zwyczajnie skończyła, wrzasnęłam czego żałowałam w tej samej sekundzie. wyszłam więc na dwór i zrobiłam sobie rundkę w koło domu wypowiadając stek słów, jakich nie powstydziłby się niejeden pan pod budą z piwem.
Czy macie cierpliwość do wszystkiego co robią wasze dzieci?
Ja z natury jestem straszną perfekcjonistką i lubię porządek. Codziennie uczę się aby olać pewne zachowania, np. szorowanie zabawkami po nowych ścianach, walenie czymkolwiek w ekran TV, smarowanie sliną i smarkami wszytkich podłóg i mebli czyli zwykle dziecięce poczynania...

Obserwuj wątek
    • marcowa_aprilla Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 10:18
      nie mam cierpliwosci ze smutkiem i wstydem przyznaje sad
      a najmniej jej mam jak mlody marudzi i kweka i 5 minut sam nie polezy
      • daria_94 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 10:53
        Rozumiem cię sad ja tez nie mam cierpliwosci(gdzie przy dziecku jest bardzo potrzebna).
        No jak synek marudzi to jest cieżko..jeden plus ze teraz w dzień nie jest marudny a dopiero pod koniec. Gdzie juz nie chce sie bawić,spać tez nie i nie wiadomo o co mu chodzisad
    • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 10:19
      Nie. Nie krzyczę w ogóle, zdarzyło mi się może ze dwa razy w życiu krzyknąć podczas kłótni z mężem.
      Mój małżon twierdzi, że jak podnoszę głos to śmiesznie wyglądam i jak chociaż próbuję krzyknąć to wszyscy zaczynają się śmiać zamiast bać smile
      Niestety mojej niani zdarza się podnieść głos gdy mówi do małego : " nie wolno", ale zwróciłam już jej na to uwagę więc mam nadzieje, że tego nie robi gdy nas nie ma. Pewnie to pobożne życzenia - bo co ja wiem o wychowaniu dzieci, ona ma ponad 60 lat i wie swoje.
      • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 10:22
        Kurczę, a ja tą cierpliwość mam i moim problemem jest to, że oczekuję jej w równym stopniu od innych. Już mi kilka osób powiedziało, że mam wyjatkową cierpliwość do dziecka, niestety nie mogę tego powiedzieć o mężu wink
    • agncwy Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 11:17
      Mam cierpliwość ale wszystko ma swoje granice. Często muszę krzyknąć na starsze a i przeklnąć mi się zdarzyło. Czasem też żałuje że za ostro ich potraktowałam i wtedy przepraszam i jest ok. A przy najmłodszym to nie zdarzyło mi się na niego krzyknąć ale często łapie się że mówię do nie go "nie wolno" smile Nie wiem ale to samoczynnie mi wychodzismile A jak jestem już naprawdę wkurzona to zamykam się na jakieś kilka minut w ustronnym miejscu w domu i często po prostu wypłakuje swoje żale.
      Czasem sobie żartuje że troje dzieci to o troje za dużosmile
      • frijka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 22:44
        O co chodzi z "nie wolno"?
    • kindddzia Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 11:19
      zdarzylo mi sie kilka doslownie razy, niefajne uczucie uncertain mialam tez taka swoja ulubiona wazaneczke, co jak ja pod nosem sobie wyszeptalam, to jakos lepiej sie robilo wink

      Odkad zaczelam leczyc depresje juz mi sie nie zdarza. Nawet ani lzy nie uronilam z nerwow czy bezsilnosci, co bylo na porzadku dziennym (odpukac!)
    • puwen Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 11:30
      Ja sama się sobie dziwię, bo z natury jestem dość emocjonalna, na męża zdarzało mi się nawrzeszczeć, a jak wink Ale do mojej córeczki mam anielską cierpliwość, nic nie jest w stanie wytrącić mnie z równowagi (a uwierzcie, nie jest aniołkiem!). Wkurza mnie mąż, mama moja, znajomi, ale dziecko nigdy. Nigdy na nią nie krzyknęłam, nie podniosłam głosu, nie przeklęłam. Jak broi to tłumaczę, żeby tak nie robiła i staram się zaciekawić ją czymś innym (bo co taki 15-miesięczny bobas zrozumie z tłumaczenia). Ostatnio ma fazę, że bije po twarzy, chyba jej się wydaje, że to jest fajne, bo się przy tym śmieje. Więc jak widzę, że ma zamiar mi sprzedać plaskacza, to ją łapię za rączkę i zaczynam tą rączką głaskać się po twarzy, tłumacząc, że głaskanie jest dobre, a bicie nie.

      W ogóle zauważyłam, że w ogóle się przy niej uspokajam - potrafię z dystansem spojrzeć na sprawy, które do niedawna wyprowadziłyby mnie z równowagi. Teraz kwituję je uśmiechem i robię swoje. Macierzyństwo okazało się dla mnie idealną terapią anty-nerwową smile
      • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 11:44
        U nas identycznie. A do bicia doszło gryzienie, gryzie tylko i wyłącznie mnie i widzę, że traktuje to jako formę pieszczot, buziaków, bliskości, tylko mnie to strasznie boli... no i jak czasami tak mnie z zaskoczenie ugryzie np w policzek to zdarza mi się krzyknać Auaaa! czy coś w tym stylu.
    • awidyna Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 11:33
      Najlepsza metoda to liczenie do 10 wink
      Każdy jest tyko człowiekiem. Ja najczęściej krzyczę "ej" jak widzę zbliżające się dziecko do kwiatka i mam te 3 sekundy jej zawahania aby podlecieć i ją odciagnąć od kwiatka wink
      Marudzenie mnie absolutnie nie wyprowadza z równowagi. Najczęściej marudzę razem z nią i ona to odbiera jako zabawę i przestaje marudzić wink
    • chocolatemonster Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:07
      ZDARZAŁO i bardzo pracuję nad tym aby już się nie powtórzyło. Cholerne wyrzuty sumienia plus delikatne tłumaczenie męża,że 'ona jeszcze nie rozumie...' . Nie puściły mi nigdy nerwy gdy coś brudziła czy marudziła . Punktem krytycznym dla mnie jest gdy po raz trylnasty budzi się w nocy ,ja widzę,że jest 2:30 a o 4:30 muszę wstać. Wtedy właśnie nie wyrabiałam ale przecież ona nie rozumie,że po 5 godzinach przerywanego snu w dzień jestem jak zombie. A! Ostatnio przy karmieniu (przeginała z pluciem i wrzaskiem) gdy zawołała 'mamaaaa!' bardzo spokojnym tonem rzekłam 'tu nie ma twojej mamy,jestem robotem do karmienia,mama wróci jak się uspokoisz'. Młoda popatrzyła z wyraźnym 'WTF?' a mąż uznał,że powinnam odpocząć. Luz-jesteśmy matkami a nie cyborgami.
    • 18lipcowa3 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:12
      Na niemowlaka?????????????
      Nie, nigdy.

      Na 4 latkę tak.
      • neffi79 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:24
        no wiesz, ''niemowlę'' to pojęcie względne, co innego niemowlę 2-3 miesięczne a co innego 11 miesięczniak lub prawie roczniak - jeszcze niemowlak a juz potrafi wyprowadzić z równowagismile
        • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:28
          Tylko, że nawet 11 czy 14 miesięczniak nie rozumie krzyku.
          • neffi79 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:35
            nie musisz mi tego uświadamiać, powiem więcej nie rozumie ani krzyku ani tłumaczenia i wyjaśnień dlaczego czegoś nie wolno.
            Rzecz w tym, że nie o tym jest wątek a o cierpliwości matki, której ma prawo tej cierpliwości czasem braknąć i chyba lepiej by krzyknęła np. "ej" jak koleżanka wyżej napisała lub "nie wolno" niż dusiła w sobie emocje, które po czasie mogą być niebezpieczne i skutkować dawaniem klapsów. Bo mama nie wytrzymała.
            Również jestem za liczeniem do 10, darciem gazet i krzykiem w poduszkę ale matka to nie robot. Szczególnie ja ma więcej brojących pociech niż jedno
            • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:39
              No jasne, najważniejsze to być świadomym tego, że krzyczymy " na darmo" tzn nie oczekiwać jakichkolwiek rezultatów od dziecka smile
              A jak sobie nawet krzykniemy do dziecka " łobuzie jeden" czy cokolwiek innego to przecież krzywda się dziecku nie stanie.
              Mi to krzyczenie po prostu nie przechodzi przez gardło, a jak ktokolwiek próbuje podnieść na mnie głos to od razu ucinam rozmowę i się zamykam w sobie wink.
              Będę musiała znaleźć inny sposób na krnąbrnego berbecia.
              • neffi79 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:50
                no widzisz może masz złe doświadczenia z dzieciństwa...

                Ja np. ostatnio widziałam w Tesco matkę walącą w tyłek maluszka, może rocznego, moze trochę więcej. Absurd. Okropne. Ale to juz inna bajka.

                https://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttps://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
                • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:58
                  Nie właśnie. Po prostu nie lubię jak ktoś na mnie krzyczy, ja nie krzyczę na nikogo i oczekuję takiego samego traktowania. Nie ma tu żadnej tajemnicy.
                • kindddzia Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 15:13
                  ehhh ja ostatnio na placu zabaw w parku widzialam trzy "mamuski", jednej dziecko plakalo w gondoli, krzyczala "zamknij sie, nie wezme cie na rece", drugiej synek okolo 2 - 3 lat marudzil i chcial sie przytulic krzyczala 'ja pier... skoncz te histerie", trzecia tez cos tam krzyczala.. i co chwile jakies bluzgi. Strasznie mi bylo przykro. Oprocz tego jaraly pety przy tych dzieciach, nawet nie odchodzac 2m dalej. Nie wiedzialam co mam zrobic i czy cos powinnam robic. Bo ja jedna sama z mala coreczka i trzy kolezanki krzyczace na dzieci i nikogo wiecej w parku
                  • libretinka Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 15:17
                    Ja zawsze jestem w szoku jak widzę takie sytuacje i dzieci mi szkoda.
                    Podobno nianie zachowują się jeszcze gorzej w takich miejscach i to mi spędza sen z powiek, bo w parku czy na placu zabaw niani nie nagram.
                    • puwen Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 13.09.13, 09:04
                      Ja w takich sytuacjach reaguję i zwracam takim matkom uwagę. Samo "jest mi przykro" nie wystarcza.
                  • gazeta_mi_placi Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 15:26
                    I miała rację, potem dziecko zacznie rykami wymuszać noszenie na rękach a zdrowy kręgosłup ma się tylko jeden, nic się nie stanie jak sobie trochę poryczy.
                    A synek drugiej też powinien się nauczyć, że mama też nie zawsze ma ochotę na przytulanki.
                    • taka_sobie_2 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 14.09.13, 14:30
                      Normalna jesteś? Czego KILKUMIESIĘCZNE dziecko w gondoli ma się "nauczyć?" Że nie może na ręce bo mamie się nie chce, bo jest zajęta jaraniem papierosa? Skoro ryczy to jest mu źle i chce być blisko matki, normalna potrzeba bliskości ludzkiej istoty. Nie przytulali cię w dzieciństwie?
                      Jak poryczy to nic mu nie będzie? Polemizowałabym. Poczytaj o wydzielaniu się w takich sytuacjach kortyzolu i o tym jak niekorzystnie działa na kształtujący się mózg.
                      • gazeta_mi_placi Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 14.09.13, 18:24
                        Wszystkie wojenne sieroty, także te ocalałe np. z Holocaustu powinny być zatem debilami. A jakoś tak nie jest mimo, że nikt ich nie przytulał bądź mało przytulał.
                        A urodzone debilątka np. z ZD mimo przytulania od noworodka jakoś nie chcą mieć wysokiego IQ.
                        Gdyby przytulanie wpływało na rozwój mózgu dzieci urodzone jako bezmózgowce nie umierałyby w 3 dobie życia tylko dzięki częstemu tuleniu po pewnym czasie miałyby nowe normalne mózgi, tak samo dzieci z ZD czy upośledzeniem umysłowym.
                        • taka_sobie_2 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 14.09.13, 20:25
                          Ależ się uśmiałam smile kiepsko poczytałaś o tym kortyzolu. Albo nie czytałaś. Jesteś bardzo leniwa, ograniczona i ignorancka. Zlituję się i ci wyjaśnię. Po pierwsze nie tyle chodzi tu o wpływ przytulania na kształtowanie mózgu ile o stres, który dziecko odczuwa kiedy płacze - woła wtedy o pomoc, o uwagę. Pod wpływem stresu wydziela się kortyzol uszkadzający mózg właśnie. Ale nie znaczy to, ze dzieci te są "debilami" jak to określiłaś. Chodzi o to, że dzieci a raczej niemowlaki, u których kształtują sie poszczególne obszary mózgu odpowiedzialne za różne umiejętności, odczucia itd., mają potem problem na przykłąd z okazywaniem emocji, z odnalezieniem sie w grupie, z nauką w szkole, z koncentracją itd. itp. "Na oko" są normalne, ale borykają się z tymi właśnie problemami, któe baaaardzo utrudnić mogą życie.
        • 18lipcowa3 doprecyzuję 12.09.13, 15:26
          neffi79 napisał(a):

          > no wiesz, ''niemowlę'' to pojęcie względne, co innego niemowlę 2-3 miesięczne a
          > co innego 11 miesięczniak lub prawie roczniak - jeszcze niemowlak a juz potraf
          > i wyprowadzić z równowagismile
          >

          Nie krzyczałam na córkę do 2,5- 3 lat.
          Na roczniaka? Nie wyobrażam sobie krzyczeć.
          • kindddzia Re: doprecyzuję 12.09.13, 15:38
            masz cudowna stopke smile

            ja np czasem krzykne corki imie, jak np wyrywa mi sie a probuje zmienic pieluszke i zawiodly juz wszelkie sposoby zabawienia, ale musze miec gorszy dzien. I fakt, nic to nie daje, poza upustem zlosci. A takie krzyki w stylu "popatrz co zrobilas" czy "chodz tutaj" etc to sie nie zdarzaja. Tylko jedno slowo, wspomniane wyzej 'ej' czy "nie", ale podniesionym tonem. Ciezko mi uwierzyc, ze ktos tego absolutnie nigdy nie robi, ale jestem pelna podziwu dla samokontroli smile
            • agncwy Re: doprecyzuję 12.09.13, 16:15
              Pani lipcowa to chodzący ideał a jej dzieci jeszcze bardziej idealne i nikt by nawet nie śmiał pomyśleć,że zdarzyło się jej krzyknąćwink czy wogule podnieść głos na dzieckowink Zazdroszczęsmilesmilesmile
              • noemi23 Re: doprecyzuję 12.09.13, 19:24
                agncwy napisała:

                > Pani lipcowa to chodzący ideał a jej dzieci jeszcze bardziej idealne i nikt by
                > nawet nie śmiał pomyśleć,że zdarzyło się jej krzyknąćwink czy wogule podnieść gło
                > s na dzieckowink Zazdroszczęsmilesmilesmile

                E tam, Lipcowa jest ideałem nr 2, na tym forum oczywiściewink Prawdziwie chodzącym ideałem przodującym w kwestii wychowania jest forumka Joshima, ta to wszystko potrafi rozłożyć na czynniki pierwsze, każdy gest matki i dziecka potrafi wytłumaczyć wg swojej idei, niczym adwokat Ludwiczek w mowie końcowej Katarzynki W. wink
                • 0lindra Re: doprecyzuję 12.09.13, 19:28
                  chyba dawno jej tu nie bylo, bo ja sledze forum od ok 5 msc i nie przypominam sobie tej pani smile
                  • noemi23 Re: doprecyzuję 13.09.13, 11:51
                    0lindra napisał(a):

                    > chyba dawno jej tu nie bylo, bo ja sledze forum od ok 5 msc i nie przypominam s
                    > obie tej pani smile

                    Masz rację, Joshima coś ostatnio mało się udziela, nawet na swoich ulubionych wątkach o wychowywaniu dzieci, gdzie zwykle wkraczała do akcji, żeby uświadamiać wyrodne matki, jaką to krzywdę robią swoim dzieciom nie spełniając ich zachcianek, czy też nie postępując jak onawink Chyba po urodzeniu drugiego dziecka trochę przystopowała, pewnie z braku czasuwink No chyba, że owo dzieciątko zweryfikowało jej światopogląd na pewne kwestie, w związku czym idealna matka nie ma swobody mowy/pisania w radzeniu innym wink
                    • murwa.kac Re: doprecyzuję 17.09.13, 08:09
                      Joshima udziela sie na innych forach b. aktywnie.
                      min. na wychowaniu bez porazek.
                      i bardzo madrze dziewczyna pisze i doskonale obrazuje co sie z dziecmi dzieje jezeli sa wychowywane w atmosferze przemocy, braku szacunku, krzyku, szarpania czy bucia.
                      • nihiru Re: doprecyzuję 17.09.13, 08:59
                        Właśnie chciałam napisać, że Joshimę zastąpiła Murwa.kacbig_grin

                        Jak najbardziej jestem za okazywaniem dziecku szacunku, wychowywaniem bez bicia czy szarpania (WTF?) ale jednocześnie irytuje mnie podejście typu "nie wolno pozwalać, żeby dziecko płakało choćby 5 minut, bo będzie miało traumę na całe życie" albo "ważne są tylko potrzeby dziecka (np.: do spania z rodzicami), a potrzeby rodziców na dalekim końcu".
                        Uważam że jest to równie szkodliwe jak kiedyś podejście typu "dzieci powinno się widzieć, a nie powinno słyszeć."

                        ------------------------------------------------------
                        forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                        • murwa.kac Re: doprecyzuję 17.09.13, 09:18

                          mylisz pojecia.

                          nigdy i nigdzie nie napisalam, ze potrzeby rodzicow nie sa wazne.
                          sa wazne na rowni z dziecka potrzebami.
                          ale nie da sie ukryc, ze male dziecko jest priorytetem i to dorosli powinni sie do niego dostosowywac, a nie odwrotnie.

                          co jest takiego dobrego w placzu dziecka, ze wolno mu pozwalac plakac?
                          co Ci to da?
                          co dziecku to da?
                          • nihiru Re: doprecyzuję 17.09.13, 09:35

                            > nigdy i nigdzie nie napisalam, ze potrzeby rodzicow nie sa wazne.
                            > sa wazne na rowni z dziecka potrzebami.
                            Z rad, których udzielasz na forum co innego mi wynika.

                            > ale nie da sie ukryc, ze male dziecko jest priorytetem i to dorosli powinni sie
                            > do niego dostosowywac, a nie odwrotnie.
                            o jak małym dziecku mówimy? paromiesięcznym niemowlaku? bo już trzylatek jak najbardziej powinien się uczyć, że nie jest najważniejszy na świecie.

                            > co jest takiego dobrego w placzu dziecka, ze wolno mu pozwalac plakac?
                            > co Ci to da?
                            > co dziecku to da?

                            No właśnie. Ty wychodzisz z założenia, że płacz oznacza, że dziecku dzieje się krzywda i w związku z tym płaczu trzeba za wszelką cenę unikać. Ja uważam że niekoniecznie tak jest. bardzo często płacz oznacza jedynie, że dziecko czegoś chce, tylko nie umie tego inaczej wyrazić. A nie wszystkie zachcianki dziecka trzeba/powinno się realizować (znowu - inaczej jest z niemowlakiem, a inaczej z przedszkolakiem).
                            ------------------------------------------------------
                            forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                            • murwa.kac Re: doprecyzuję 17.09.13, 09:51
                              nihiru napisała:


                              CytatZ rad, których udzielasz na forum co innego mi wynika.

                              nie jestem w stanie przewidziec jakim torem zinterpretuje moje slowa jedna czy druga osoba.

                              Cytato jak małym dziecku mówimy? paromiesięcznym niemowlaku? bo już trzylatek jak najbardziej powinien się uczyć, że nie jest najważniejszy na świecie.

                              no GENERALNIE o niemowlaku. w koncu to f. niemowle.
                              jezeli bedziesz szanowac swoje dziecko, jego potrzeby - nie bedziesz musiala uczyc takich oczywistosci jak to, ze nie jest najwazniejszy na swiecie.
                              dlatego, ze okazujac mu szacunek i szacunek dla jego potrzeb - POKAZUJESZ jak ma szanowac Ciebie i Twoje potrzeby.
                              proste i zaczyna sie juz u niemowlaka.

                              CytatJa uważam że niekoniecznie tak jest. bardzo często płacz oznacza jedynie, że dziecko czegoś chce, tylko nie umie tego inaczej wyrazić. A nie wszystkie zachcianki dziecka trzeba/powinno się realizować (znowu - inaczej jest z niemowlakiem, a inaczej z przedszkolakiem).

                              dlaczego zakladasz, ze jest to od razu zachcianka? (slowo ma wyraznie wydzwiek negatywny)
                              czemu nie uwazasz, ze to potrzeba? dla Ciebie zachcianka, dla dziecka potrzeba.
                              dla Ciebie potrzeba, dla Twojej mamy zachcianka. to znaczy, ze masz jej nie realizowac? jak sie czujesz jak Twoja mama ja trywializuje?

                              owszem, nie wszystkie potrzeby/zachcianki dziecka MOZNA (roznica miedzy mozna a trzeba jest znaczna) zrealizowac, ale czy to znaczy, ze nalezy dziecko pozostawic placzace? bo przeciez mu nie zaszkodzi?
                              nie.

                              ja swojemu dziecku zabraniam jak najmniej (wlasciwie tylko to co mu stwarza zagrozenie zycia badz zdrowia), szanuje jego potrzeby, koje placz od razu, szanuje jego samego - i mimo ze jest ledwie dwudziestomiesieczniakiem - nie mam problemow z dialogiem z nim. nie robi nic po zlosliwosci (slynna, oklepana teoria nie majaca ze zlosliwoscia nic wspolnego), powiem kilka razy, ze czegos nie wolno i on to rozumie. bo nie walcze wiecznie ze swoim dzieckiem, tylko je szanuje.

                              owszem, zdarza sie wielokrotnie, ze bywa ciezki we wspolpracy, ze potrzebna jest metoda zdartej plyty, ze jeszcze mnie z rownowagi wyprowadza (ale jak juz pisalam - im jest starszy, tym mniej), ale porownujac do dzieci wychowywanych w wiecznych zakazach i wmawianiu im zachcianek - jest o wiele bardziej komunikatywny i rozumny.

                              poczytaj sobie w swiecie zyrafy. duzo pozwala zrozumiec, naprawde.
                              wswieciezyrafy.blogspot.com/
                              • nihiru Re: doprecyzuję 17.09.13, 10:26
                                > nie jestem w stanie przewidziec jakim torem zinterpretuje moje slowa jedna czy
                                > druga osoba.

                                tak, komunikacja na forum ma swoje ograniczenia. mnie też się zdarzyło, że opisałam pewien niewielki problem z synem, a niektórzy odczytali to, że jestem jakimś potworem, który straszliwie tresuje dzieckosmile

                                > dlatego, ze okazujac mu szacunek i szacunek dla jego potrzeb - POKAZUJESZ jak m
                                > a szanowac Ciebie i Twoje potrzeby.
                                > proste i zaczyna sie juz u niemowlaka.
                                dla mnie też to oczywistesmile. ale w praktyce, jak się pojawiają na forum różne zapytania, to Twoje skrajne opinie trącą mi (wybacz) zwyczajnie brakiem zdrowego rozsądku (przykład: odsądzanie od czci i wiary matki, która RAZ pozwoliła dziecku płakać przed snem przez 10 MINUT!)

                                > czemu nie uwazasz, ze to potrzeba? dla Ciebie zachcianka, dla dziecka potrzeba.

                                no wybacz, ale chyba nie sugerujesz, że pozwalanie dziecku na wszystko, na co tylko ma ochotę, to jest dobra metoda na wychowanie? właśnie po to jest matka, żeby dziecku wytyczać granice, bo inaczej "zostanie pochłonięte przez własne potrzeby" (cytat z książki).
                                niemowlakowi nie pozwalałam np.: na wyrzucanie książek z półek czy mazanie po ścianach, choć krzykiem próbował mnie przekonać, że to jego żywotna potrzebawink.

                                > jego samego - i mimo ze jest ledwie dwudziestomiesieczniakiem - nie mam proble
                                > mow z dialogiem z nim. nie robi nic po zlosliwosci (slynna, oklepana teo
                                > ria nie majaca ze zlosliwoscia nic wspolnego), powiem kilka razy, ze czegos nie
                                > wolno i on to rozumie. bo nie walcze wiecznie ze swoim dzieckiem, tylko je
                                > szanuje
                                .

                                u mnie jest dokładnie tak samo. w większości przypadków wystarczy tłumaczenie (czasami - przyznaję - kilkukrotne). no, z jedzeniem przy stole i ubieraniem się mamy problemsmile.
                                z tym, że ja mam już czterolatka, a nie dwulatka (przy okazji - wydawało mi się że masz dwójkę dzieci? czy Cię z kimś pomyliłam)

                                > porownujac do dzieci wychowywanych w wiecznych zakazach i wmawianiu im zachcianek

                                Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że to ja stosuję taki model? Jeśli tak, to zapewniam, że jesteś w wielkim błędziebig_grin.
                                Przypuszczam, że gdybyśmy się spotkały w rzeczywistości, okazałoby się, że nasze metody są w gruncie rzeczy dość podobne: ja nie jestem tak despotyczna, jak wynika z moich postów, Ty nie pobłażasz swojemu dziecku, jak to wynika z Twoich. Różnica między nami polega na tym, że ja swojej metody nie uważam za jedynie słusznąsmile

                                ------------------------------------------------------
                                forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                                • murwa.kac Re: doprecyzuję 17.09.13, 10:55
                                  nihiru napisała:

                                  Cytat(przykład: odsądzanie od czci i wiary matki, która RAZ pozwoliła dziecku płakać przed snem przez 10 MINUT!)


                                  owszem , potepiam, bo nie widze powodu dla ktorego dziecko mialoby plakac przed snem 10 min.
                                  no chyba, ze matka wlasnie noge zlamala i nie jest w stanie do dziecka dojsc i nikogo poza nia nie ma w domu.


                                  Cytatno wybacz, ale chyba nie sugerujesz, że pozwalanie dziecku na wszystko, na co tylko ma ochotę, to jest dobra metoda na wychowanie?

                                  na WSZYSTKO nie.
                                  nie pozwalam na rzeczy, ktore moga zagrozic jego zyciu badzzdrowiu.

                                  mazanie po scianach? coż sie stanie?

                                  Cytat niemowlakowi nie pozwalałam np.: na wyrzucanie książek z półek czy mazanie po ścianach, choć krzykiem próbował mnie przekonać, że to jego żywotna potrzebawink

                                  no widzisz.
                                  ja nie widze powodu do zabraniania takich rzeczy.

                                  jezeli nie chce zeby mi zniczyl ksiazki - po prostu te ksiazki z tej polki zabieram (czyli dostosowuje mieszkanie do dziecka, a nie dziecko do mieszkania)
                                  co wartosciowsze ksiazki pochowalam, reszte syn mial w zasiegu reki. pozwalalam ogladac, wyrzucac, przerzucac, nosic po mieszkaniu.
                                  efekt jest taki, ze syn umie sie obecnie obchodzic juz z ksiazkami - tzn. nie drze, nie maluje po nich, siedzi i przeglada albumy, wie, ze nie wolno jesc przy ksiazkach (czym akurat sobie w stope strzelilam, bo uwelbiam czytac przy jedzeniu, ale coz wink ). nie boje sie zostawiac juz w zasiegu jego lapek zadnych ksiazek - czy to czytadel, czy to albumow czy to z biblioteki.

                                  to samo z malowaniem po scianach.
                                  dlaczego nie?
                                  absolutnie kazde dziecko predzej czy pozniej maluje.
                                  im bardziej sie mu zabrania, tym bardziej chce.

                                  nie zwracalam na to uwagi i patrzylam jak freskuje sciany, powtarzajac mu, ze pieknie mu idzie.
                                  przesunelam malowanie scian o pol roku i tyle.
                                  kupilam farbe tablicowa, pomalowalam na szybko fragment sciany i obecnie juz praktycznie tylko tam sie wyzywa artystycznie.
                                  profilaktycznie z malowaniem jeszcze poczekam, ale wiekszych problemow z tym tematem nie przewiduje. juz wie, ze ma swoje miejsce do mazania.
                                  zakazywanie przynosi efekt zakazanego owocu, ktorego przez to sie bardziej pragnie.
                                  i tak niepotrzebnie sie spinasz, walczysz z dzieckiem, stresujesz sie i masz cala nerwowke.
                                  po co?
                                  malowanie po scianach to tez jakis tam etap rozwoju, przez ktore dziecko przechodzi.


                                  i mozna, naprawde mozna bez nerwow, stresow, zakazywania. trzeba tylko chciec, spojrzec na szersza perspektywe, spojrzec na dziecko i jego potrzebe.
                                  przkalkulowac co sie bardziej oplaca - 4 miesiace z pomazanymi scianami i pozniej spokoj czy 4 lata walki i pilnowania kazdego olowka, kazdej kredki w panice czy dziecko aby nie pomaluje znow.

                                  Cytat. no, z jedzeniem przy stole i ubieraniem się mamy problemsmile.

                                  z jedzeniem przy stole mam obecnie dramat.
                                  je sie w pokoju, na podlodze, na lezaco na brzuchu najlepiej.
                                  rowniez proby jedzenia w lozku (ale tu ojca winie, bo podpatrzyl syn jego ja sobie foglowal i teraz taki efekt)
                                  wierze, ze minie.
                                  duzo daja wspolne posilki, coc obecnie jest to mocno trudne logistycznie do ogarniecia.

                                  z ubieraniem poki co problemow na szczescie nie mamy.


                                  Cytat z tym, że ja mam już czterolatka, a nie dwulatka (przy okazji - wydawało mi się że masz dwójkę dzieci? czy Cię z kimś pomyliłam)

                                  pomylilas smile
                                  mam jedno dziecko,
                                  22 miesiace dopiero co skonczyl.


                                  Cytat Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że to ja stosuję taki model?

                                  nie nie nie.
                                  pisalam ogolnie, bardziej o dzieciach znanych mi z reala i wydywanych na tyle czesto, zeby takie spostrzezenia poczynic.

                                  CytatPrzypuszczam, że gdybyśmy się spotkały w rzeczywistości, okazałoby się, że nasze metody są w gruncie rzeczy dość podobne: ja nie jestem tak despotyczna, jak wynika z moich postów, Ty nie pobłażasz swojemu dziecku, jak to wynika z Twoich.

                                  bardzo mozliwe.

                                  Cytat Różnica między nami polega na tym, że ja swojej metody nie uważam za jedynie słusznąsmile

                                  tez nie uwazam za jedyna sluszna swojej.
                                  jedynie podaje argumenty dlaczego uwazam ja za wlasciwa wink
                                  • nihiru Re: doprecyzuję 17.09.13, 12:41
                                    > co wartosciowsze ksiazki pochowalam, reszte syn mial w zasiegu reki. pozwalalam
                                    > ogladac, wyrzucac, przerzucac, nosic po mieszkaniu.
                                    > efekt jest taki, ze syn umie sie obecnie obchodzic juz z ksiazkami - tzn. nie d
                                    > rze, nie maluje po nich, siedzi i przeglada albumy, wie, ze nie wolno jesc przy
                                    > ksiazkach

                                    ja mam za dużo książek i nie bardzo możliwość ich poprzestawiania. jak niemowlak brał się za rzucanie książek, to starałam się zainteresować go innymi zajęciami. efekt dokładnie jak u Ciebie - młody książki bardzo lubi i umie się z nimi obchodzićsmile

                                    > to samo z malowaniem po scianach.
                                    > dlaczego nie?
                                    > absolutnie kazde dziecko predzej czy pozniej maluje.
                                    > im bardziej sie mu zabrania, tym bardziej chce.

                                    nieprawda! ja swojemu tłumaczyłam, że do rysowania są kartki, a nie ściany. efekt? dwa razy w życiu zdarzyło mu się TROCHĘ pomazać, nic specjalnego. myk polega na tym, żeby nie zabraniać, tylko żeby zaproponować atrakcyjną alternatywę.

                                    > i tak niepotrzebnie sie spinasz, walczysz z dzieckiem, stresujesz sie i masz ca
                                    > la nerwowke.

                                    a skąd! ani nie walczę z dzieckiem, ani nerwówki nie mam! jak dotąd, w porównaniu do dzieci znajomych, moje dziecko naprawdę nie sprawia problemów wychowawczych i nie przyprawia mnie o siwe włosybig_grin. Przy czym zasługę tylko w niewielkiej części mogę przypisać sobie (nie przejmuję się wieloma rzeczami, którymi przejmują się moje znajome), a w większej części ugodowemu charakterowi mojego syna. teraz czekamy na pojawienie się drugiego, i "boję się" że ten to dopiero nam da popalićwink

                                    > i mozna, naprawde mozna bez nerwow, stresow, zakazywania. trzeba tylko chciec,
                                    > spojrzec na szersza perspektywe, spojrzec na dziecko i jego potrzebe.
                                    > przkalkulowac co sie bardziej oplaca - 4 miesiace z pomazanymi scianami i pozni
                                    > ej spokoj czy 4 lata walki i pilnowania kazdego olowka, kazdej kredki w panice
                                    > czy dziecko aby nie pomaluje znow.

                                    No widzisz - ja patrzę jeszcze na szerszą perspektywębig_grin. Nie panikuję, jak widzę dziecko z kredkami czy farbami, ale uczę je, że dom to przestrzeń wspólna, w której obowiązują wspólne reguły. Ściany nie służą do malowania, w salonie można się bawić, ale potem trzeba posprzątać, po domu chodzi się w kapciach a nie w butach. To wszystko są rzeczy, które nawet małe dziecko może przyswoić. A jeśli zdarzy mu się skucha, to tak jak napisałam - nie ma paniki, awantur i krzyczenia, tylko spokojnie przypominam o zasadach. I tyle.
                                    ------------------------------------------------------
                                    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
          • aniaurszula Re: doprecyzuję 13.09.13, 21:12
            ja na niemowlaki nie krzyczalam, owszem wyprowadzaly mnie w rownowagi zwelaszcza gdy kolejna noc nie spaly. inaczej jesli dziecko jest starsze czyli kilkulatek i robi naprawde na zlosc i sprawdza rodzica ile moze, o starszych nie wspomne
        • aniaurszula Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 13.09.13, 21:14
          jesli cie roczniak wyprowadza z rownowagi ze krzyczysz na niego to potem zostanie tylko pas
          • gazeta_mi_placi Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 14.09.13, 13:29
            Nie, od razu przechodzimy do opcji "beczki do kapusty".
            • aniaurszula Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 15.09.13, 09:10
              tylko ze zwiekiem dziecko potrafi bardziej wyprowadzic z rfowenowagi niz kilkumiesieczne dziecko. i smiem twierdzic ze jesli matka krzyczy juz na kilkumiesieczne dziecko bo ja denerwuje w przyszlosci uzyje klapsow jako uspakajaczy bo kilkulatek bywa bardziej zlosliwy. chyba ze obierze mamusia inna metoda czyli wychowanie bezstresowe i nie bedzie reagowac gdy dziecko broi
    • gazeta_mi_placi Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 14:49
      Owszem, czemu nie? Jestem człowiekiem a nie maszyną a nic się nikomu nie stanie strasznego jak czasem wrzasnę.
      • pederastwa Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 17:30
        a od kiedy masz dziecko?
        chyba, że na cudze krzyczysz...
    • 0lindra Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 19:32
      Córka za tydzień skonczy 8 msc i nie mialam powodu zeby na nią krzyczec. Przeciez nie bede podnosić glosu, jak np ucieka mi i nie moge pieluchy zmienic. Co bedzie w przyszlosci....zobaczymy, ale mam nadzieje ze nie bede krzyczeć. Moj mąż to chodząca cierpliwosc, a ja kiedyś straszny choleryk - teraz tez mocno cierpliwa smile
    • aaaniula Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 20:36
      Jestem dość porywcza. Staram się nie krzyczeć, nie reagować nerwowo. Ale zdarzało się. Jak niosłam go na rękach a jemu nie pasowało i wygiął głowę w tył tak, że prawie sobie potylice o futrynę roztrzaskał. Krzyknęłam, chyba odruchowo. Jak po milionowym upomnieniu żeby nie wkładał rąk do kuwety złapał kocią kupę zanim ja zdążyłam ją usunąć. Takie trochę odruchowe mam nadzieję, staram się nie krzyczeć kiedy brakuje mi sił, kiedy nie idzie go przewinąć przez 5 minut bo się wygina...
    • drzewachmuryziemia Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 21:47
      na 8 miesiecznego nie krzycze, choc czasami naprawde mam go dosc, no ale wiem, ze on nic za to nie moze, ze tak marudzi i nie chce spac w dzienwink a na mojego 3latka czasami niestety krzyczę. A tak w ogóle jak zostaję tylko z jednym dzieckiem to wydaje mi się, że jestem w rajuwinktak wiec pojedynczo nie denerwują mnie.
    • pelissa81 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 22:02
      Matka tez czlowiek i moze sie denerwowac, ale ja staram sie na spokojnie. Patrze na to swoje dziecko, co marudzi i nie polezy samo albo placze i nie wie samo o co chodzi i sobie mowie pod nosem 'kochanie, jaka masz potrzebe teraz ktora mamy odkryc...".
      Ze 3 razy zdarzylo mi sie moze nie krzyknac, ale twardo wysyczec "o co ci teraz chodzi".
      No i kapituluje jak wiem, ze znow chce na rece...
      • moniaak27 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 12.09.13, 23:35
        nie raz z bolu jak lapie za włosy czy ugryzie.. ale to odruch nigdy nie krzyczę ze złosci bardziej krzyknę żeby się spojrzał na mnie żebym mogla odwrocic jego uwagęsmilenajczęściej wtedy gdy robi cos czego mu nie wolno np. gdy wkłada kabel do buzi krzycze glosno nie!! a on się smiejebig_grinDDDDD
    • kopiko-lol Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 13.09.13, 19:32
      ja nigdy. tesciowa moila ze slyszy ciagle jak pietro wyzej matka krzyczy na dziecko (ok 5-6 msc, ale krzyczy doslowie od urodzenia). Zazwyczaj <K...zamknij sie i idz spac, przestan ryczeć>. Ta kobieta ma juz 2 starszych i z kazdym to samo podobno robila. Na nia matka tez podobno tak krzyczala x lat temu. Tesciowa miala interweniowac, ale nie wiem jak wszytsko sie skonczylo.
      Natomiast slyszalam tez historie, jak ojciec nagral zona (do rozwodu i przyznania opieki) jak matka krzyczala na dziecko cos w stylu <no jedz K...>
      • szonik1 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 14.09.13, 23:42
        Czasem krzyknę, niestety, córka prawie 16 miesięcy - z reguły w chwilach podbramkowych, gdy np. z całej siły i nagle ciągnie mnie za dyndający kolczyk albo gdy marudzi, płacze bez wyraźnego powodu itp. Ale głupio mi potem i przykro i w sumie kończy się na przytulaniu i całowaniu.
        • aniaurszula Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 15.09.13, 09:07
          to dopiero mieszasz dziecku w glowie krzyczysz na nie bo zle sie zachowuje itp a za chwile je przytulasz i przepraszasz. przy takim postepowaniu za kilka miesiecy dziecko nawet nie zareaguje gdy krzykniesz w naprawde waznej sprawie.owszem mozesz przytulic dziecko ale przed wytlumacz dlaczego nakrzyczalas na nie.
          • szonik1 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 17.09.13, 16:42
            Krzyczę - przez 16 miesięcy jej życia ze 4-5 razy mi się zdarzyło. To chyba jej jednak nie namieszam?smileA przytulam ją średnio 100 razy dzienniesmile
    • murwa.kac Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 17.09.13, 08:13
      nie krzycze.

      tak, mam swoja granice cierpliwosci, ktora zauwazylam sie przesuwa im syn starszy - ale nawet jak juz ja przekraczalam - nie krzycze na dziecko.
      wychodze, licze do 10, zamykam sie na chwile w lazience, wycchodze z domu pobiegac czy strzelic pięćdziesiatke.
      ale nie krzycze.
      nie bije.
      nie szarpie.
      nie ciagne za wlosy.
      nie szczypie.
      nie stosuje przemocy fizycznej czy psychicznej, bo to jest moje dziecko, MAŁE dziecko, ktore ani sie nie obroni, ani nie zawola po pomoc.
      nie mowiac o tym, ze takim zachowaniem okazuje brak szacunku i przyznaje sie do porazki, ze nie umiem sie zajac swoim dzieckiem i jego wychowac.
      • neffi79 Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 17.09.13, 09:20
        murwa jak ja bym miała za każdym razem wychodzić do łazienki gdy mała nadszarpnie moją cierpliwośc to pół dnia musiałabym siedzieć w kiblusmile Lub biegać. Z małym dzieckiem jest duzo łatwiej, zapewniam, że dyskusje z 7-10 letnim dzieckiem potrafią doprowadzić do furii, wówczas naprawdę człowiek zapomina o teorii...
        Ale do rzeczy: Ja również nigdy nie uderzyłam i nie uderzę dziecka, nigdy nie szarpałam - uważam, że bicie i znęcanie się nad dzieckiem powinno być karane.
    • nihiru Re: Czy zdarza wam się krzyknąć na dziecko? 17.09.13, 09:22
      W zasadzie nie widziałam powodu, żeby się denerwować, do czasu gdy syn osiągnął mniej więcej 2 lata. Dopiero wtedy zdarzało że był "niegrzeczny", tj: świadomie robił coś innego niż powinien.
      No ale przypuszczam, że jak się pojawi drugie dziecko, to nie będzie już tak lajtowo - zauważyłam, że im bardziej jestem zmęczona/przytłoczona zajęciami, tym mniej cierpliwości mam. a dwójkę dzieci trudniej będzie ogarnąć.
      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka