Dodaj do ulubionych

Dlaczego niemalujące się nie malują? ;)

    • misterni Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:32
      Moja siostra w swoim 48letnim życiu miała makijaż raz - podczas swojego ślubu wink. Malowałyśmy ją razem ze jej przyjaciółka i stwierdziłyśmy wtedy, że normalnie do będzie się ją dało umalować chyba dopiero do trumny tongue_out. Mrugała oczami, krzywiła się, kichała, gadała... Po prostu taki typ, nie makijażowy wink. Twierdzi, że nie lubi, szczypie ją w oczy, denerwuje i w ogóle. Szkoda, bo po wymalowaniu wyglądała obłędnie.
    • antyideal Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:37
      Uzywam tuszu do rzes, choc sa i tak ciemne, minimalnie kredki,
      cien do powiek w w kremie, wiec wychodzi po jednym maznieciu palcem na oko,
      troche pudru matujacego bo cera ma sklonnosci do blyszczenia, wiec razem
      "maluje sie"ok.5 minut, efekt naturalny,aha, czasem róż ale to dlatego, ze
      udalo mi sie kupic w prawie niewidocznym odcieniu ;
      wiec nie wiem czy zaliczam sie do malujacych sie czy niemalujacych ?
      Mocniejszy makijaz postarza i usztucznia, czego u siebie nie lubie.
      • antyideal Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:52
        Nie farbuje tez wlosów, bo czekam az zaczna siwiec, ale nie zamierzają
        na razie, czasem za to nadrabiam pazurami smile - granat, czerń.
    • kodam3 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:40
      jestem typ aktywny-moja praca zwiazana jest z ruchem
      makijaz przeszkadza
      czasami pracuje intensywnie-mokre włosy,bluzka-wyobrazasz sobie umalowane rzęsy,cienie na oczach czy szminke na ustach?
      jestem nauczycielką wf-dodatkowo uprawiającą wiele dyscyplin sportowych poza pracą
      • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:43
        Są tusze wodoodporne, szminki nie trzeba używać, podkład może być bardzo delikatny, mój nie spływał nawet na siłowni, taktak, takie dziwy. To a propos wydumanych wymówek wink
        • lelija05 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:59
          A co to za podkład?
          Nada się pod oczy?
          • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:03
            To taki w szklanej buteleczce z Inglota, nie mam go teraz pod ręką. Ja tam nim mażę pod oczami smile
            • lelija05 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:09
              Taki?


              Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
              • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:17
                To chyba ten, tylko cena mi się nie zgadza, na pewno nie dałam za niego 4 dych, może załapałam się na promocję. Rzeczywiście niesamowicie wydajny.
                • lelija05 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:26
                  Aha, dzięki. Mój poprzedni był średni, a do najtańszych nie należał - z AA, ciężko go było rozsmarować tak, by nie raził, a o zmyciu nie wspomnę. Teraz potrzebuję czegoś by przestać straszyć sińcami smile
        • wuika Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:02
          Wymówki to sobie można stosować wobec jakichś obowiązków, nie do malowania.
          • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:04
            Jasne, tylko po co wymyślać, skoro można po prostu przyznać, że się nie chce albo się nie umie.
            • wuika Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:08
              Ale to dlaczego szukasz drugiego dna pod "nie chcę". Nie chce mi się tracić czasu, nie chce mi się ponosić wysiłku na znalezienie odpowiednich kosmetyków i nauczenie się korzystania z nich, nie chce mi się wyszukiwać 10 minut czasu rano. No nie chce. Po czym czytam, że brak czasu to wymówka, bo wszystko się da. Tak, da się, ale się komuś nie chce i naprawdę nie potrzebuje udowadniania, że jakby mu się chciało, to by mógł. Na tym polega fenomen "nie chce mi się", a nie "absolutnie nie da się"!
              • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:16
                Ok, rozumiem wink własnie o to mi chodziło, że bardziej się "nie chce" niż "oj może bym się malowała, ale nie mam czasu".
                • wuika Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:20
                  Nie, ja się nie maluje, bo mi się nie chce ponosić wysiłków, żeby ten czas (na codzienny makijaż, na ogarnięcie tematu, na kupowanie, blablabla) znaleźć.
              • ciociacesia nie chce 25.09.13, 10:30
                w kolejnosci :
                nie lubie - tak jak ktos wyzej napisał - czuje jakbym miala brudna twarz - tak samo mam jaz paznokcie umaluje - mam tak ze zaraz mysle kiedy to bede mogla 'zdjąć'
                nie umiem - jakbym czuła potrzebe to w koncu bym sie nauczyla pewnie - wszak praktyka czyni mistrza

                do tego jedyny makijaz jaki mi sie naprawde podoba to smoky eye, a to ma bardzo ograniczone zastosowanie, chyba ze jestes gotka albo nastolatką - od wiekiego dzwonu se robie
                • hanalui Re: nie chce 25.09.13, 15:42
                  ciociacesia napisała:

                  > do tego jedyny makijaz jaki mi sie naprawde podoba to smoky eye, a to ma bardzo
                  > ograniczone zastosowanie, chyba ze jestes gotka albo nastolatką - od wiekiego
                  > dzwonu se robie

                  Ze co???? Chyba sobie zartujesz. To najbardziej uniwersalne oko na kazda okazje...tylko oczywiscie zalezy co i jakich kolorow uzyjesz...ale jak sie komus smoky eye kojarzy z panda i goth to nie dziwota
                  • ciociacesia no mi sie tylko panda podoba :) 25.09.13, 17:39
                    taki mam waski gust. nie chce mi sie robic makijazu ktory wyglada jakby go nie bylo a taki co go widac ma dosc ograniczone zastosowanie
                    • hanalui Re: no mi sie tylko panda podoba :) 25.09.13, 20:00
                      ciociacesia napisała:

                      > taki mam waski gust. nie chce mi sie robic makijazu ktory wyglada jakby go nie
                      > bylo a taki co go widac ma dosc ograniczone zastosowanie

                      Miedzy panda a nude jest jeszcze sporo pomiędzy. Poza tym skoro lubisz pande to co cię powstrzymuje? Czyżby konwenanse ze o rannej porze nie wypada? Podpowiem ze wypada, skoro wypada chodzic bez to wypada chodzic z panda od rana, odpowiednio dobrać cała resztę i tyle, kwestia tylko na ile masz odwagi .... ze tak to jest dla ciebie, w tym ci super o takiej porze wink
        • kodam3 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 14:21
          czyli twoim zdaniem powinnam się malować-aha
          moim zdaniem zaś powinnas codziennie uprawiac jogging-tak po 15 km
          nie używam,nie lubię,nie chcę i nie jest to wymówka
          mam prawo????????
          • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 14:23
            Ale po co się tak denerwujesz?
            • kodam3 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 16:20
              ja się nie denerwuję
              tylko we wcześniejszym poście tak napisałaś,ze ni przypiął,ni przyłatał
    • paskudek1 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 09:56
      a mogę Ci
      to bardzo łatwo wytłumaczyć - wszystko przez moją mamusię smile
      a dokładniej - kiedy byłam w wieku, w którym naturalną rzeczy koleją każda panienka interesuje się upiekszeniem twarzyczki, czy jest jej to potrzebne cz nie, kosmetyki nie byly tak łatwe w obsłudze jak dzś. Tusz do rzęs, co niektóre tu pamiętają, występował w postaci kamienia ze szczoteczką do ktorego trzeba było napluć coby sie umalować. No ale podlotek się ineteresował i nawet nieśmiałe próby czynił. I wtedy wkroczyła rodzicielka, która absolutnie NIE zakazywala, ależ skąd. mamunia tylko wyjaśniła mi, być może wcale nie kłamliwie, być może tamte specyfiki tak dzialały, że jak ZACZNĘ sie malować (tzn. tuszem) to już bedę musiała CODZIENNIE bo bez tego będe wyglądała jak zmora. A ja miałam może z 15 lat i chcialam tak raz na jakis czas, tego CODZIENNIE wystraszylam sie śmiertelnie i tak skutecznie że nie nabralam nawyku malowania się nawet w czasach, kiedy to dostępne stały się wszelkiego rodzaju kosmetyki, wybór tuszu do rzęs czasami przekracza zwykłe ludzkie możliwości ze względu na ogromną ilość tych tuszy.
      No i koniec, malować się nauczylam ale dosyć nieudolnie, nigdy mi to nie wychodzi tak jak bym chciala, kresek nie umiem robić wcale, zawsze mi się wydaje że to jest za dużo, za mocne, nawet jak u kogoś mi się podoba.
      • kkalipso Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 21:52
        paskudek1 napisała:

        Tusz do rzęs, co niektóre tu p
        > amiętają, występował w postaci kamienia ze szczoteczką do ktorego trzeba było n
        > apluć coby sie umalować.

        Moja mama strojnisia w staniku chował taki tusz przed nami , pamiętam jak dziś -coś mi przypomniałasmile

    • ciociacesia nie widze sensu 25.09.13, 10:18
      nie lubie uczucia jakie daje podklad na twarzy
      nie lubie musiec pamietac zeby nie trzec oczu
      nie umiem równo namalowac kresek
      lubie dłuzej pospac
      nie chce mi sie
      • morgen_stern Re: nie widze sensu 25.09.13, 10:21
        A ty, cesia, nie podziękowałaś mi za tytuł filmu, bardzo nieładnie! Już więcej nie pomogę tongue_out
        • ciociacesia o ja niedobra. 25.09.13, 10:26
          dziekuje dziekuje, dziekuje

          na twoja czesc sie jutro umaluje!
    • princess_yo_yo Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:19
      maluje sie do pracy i z okazji innych sytuacji uznawanych powszechnie za wyjsciowe - robie to glownie dlatego ze odczuwam przymus spoleczny chyba bo sama czynnosc jest strata czasu rano. czasem pomaga mi sie poczuc lepiej - moze to oznaczac ze mam problem z samoocena albo mozg wyprany przez spoleczne normy.
      • best_bej Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:36
        mam podobnie plus fakt ze bez makijażu wyglądam jak chora (mam fioletowo-brązowe sińce pod oczami).
        plus robię to dla chłopaka, który niestety powiedział, że lepiej wygladam w makijażu i poprosił mnieżebym się malowała. ale była aferasmile
    • tiuia Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:19
      Bo zawsze rano mam za dużo do zrobienia, a jak nie mam, to wolę pospać 10 minut dłużejsuspicious

      Nie potrzebuję się malować. Może i nie jestem pięknością, ale na razie jestem zadowolona z mojego wyglądu... Czasami,w zimie potrzebuję nałożyć puder, bo cera nie jest taka ładna jak w lecie, i czasami używam jakiejś szminki, najlepiej w naturalnym kolorze.
      Syn jak czasami widzi mnie w mocniejszym makijażu (mniej więcej raz na pół roku), to pyta się, czemu wyglądam tak zupełnie inaczejsmile

      Ale ja w ogóle jestem dziwoląg, bo nie lubię też spódnic, obcasów, żakietów, i najchętniej chodzę w bawełnie, dżinsie i wełnie, i w skórzanych wygodnych butach. Mężu póki co znosi moje modowe dziwactwa, a jak przestanie, to zobaczymy - może zacznę się malować albo kupię parę butów na obcasiebig_grin
    • astomi25 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:22
      Nie maluje sie bo nie musze. To znaczy z pewnoscia wygladam lepiej, ale bez makijazu nie strasze wink
      Mam ciemna cere, ciemna oprawe oczu i mocne grube rzesy.
      Nie lubie sie malowac, bo Cholera mnie bierze jak mam to wieczorem zmywac.
      Rano brakuje mi czasu, po prysznicu wklepuje wiec tylko dobry krem i mi to wystarcza.
      Oczywiscie maluje sie na imprezy, wyjscia wszelakie i czasem jak mi nudno tongue_out
    • lemonna Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:29
      nie maluje sie poniewaz jak w pierwszej ciazy przestalam uzywac podkladu, bo straszny syf w nim byl zreszta jak we wszystkich, to mialam o wiele ladniejsza cere, potem takze, tzn wagry sie zmniejszyly, nie przetluszczala sie tak, potem przestalam takze uzywac innych kosmetykow, poniewaz lubie swoja buzie i nie lubie tego uczucia kiedy bym musiala nakladac tapete i sie zmieniac zeby sie polubic
    • jagienka75 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:42
      niemalujące się nie malują, bo się nigdy nie malowały?
      równie dobrze można zapytać DLACZEGO MALUJĄCE SIĘ MALUJĄ?
      • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:43
        Gdybyś zadała sobie trud i przeczytała cały wątek wiedziałabyś, że twoja teoria jest błędna.
    • cokolwiekbadz Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 10:58
      bo nie umiem i nie jestem w stanie się nauczyć ( odbyłam nawet stosowny kurs). o.
      • ciastko_z_kota Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 11:54
        o, a to ciekawe.
    • opium74 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 11:06
      Kiedyś sie malowałam i to jak! pamietacie modę na heroinowy look? big_grin
      Potrafiłam tak chodzić za dnia i wyglądałam chyba jak panda - zwłaszcza że także usta potrafiłam jednoczesnie mocno podkreslić np. czeroną szminka albo...czarną suspicious
      Teraz mam zrobione na stałe kreski a mój codzienny make up sprowadza się czasem tylko do tuszu do rzęs a czasem nawet i o tym zapominam.
    • merit_p Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 11:13
      Ja się nie maluję. Mam ciemne brwi i rzęsy, dobrą cerę, nie bladą ani nie szarą. Zawsze bardzo dbam o kosmetyki do twarzy, zabiegi, równe brwi itp. No i nie wyobrażam sobie siebie w tzw bylejakich włosach - zawsze musze mieć świeżą fryzurę, co nie oznacza jakiegoś "wyczesu", tylko regularne podcinanie w taki sposób, żeby układała się maksymalnie sama.
      Efekty są bardzo zadowalające smile
    • noem.i77 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 11:16
      W czasach wczesnej młodości uwielbiałam sie malować, malować paznokcie we wzorki, robić peelingi, maseczki, smarować się różnymi mazidłami. Teraz nie mam tyle wolnego czasu, mam inne priorytety. Chyba z rok po urodzeniu dziecka nie malowałam się w ogóle. Mam permanenty makijaż brwi i to nadaje mojej twarzy wyrazistości. Jazda rowerem do pracy też nie sprzyja malowaniu się. No i często przytulam się do mojego dziecka, a pudrem na buzi to nie bardzo.
      Lubię być umalowana, ale bez makijażu też się sobie podobam smile
    • lucerka Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 11:26
      Nie maluje sie, bo mam dobra cere, naturalnie ladna skore jak i dosc wyrazista oprawe oczu.
      Z makijazem czuje sie jak z maska, choc przyznaje, ze jest efekt po umalowaniu.
      Ten efekt zachowuje na specjalne okazje.
      • lucerka Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:52
        Dodam tez, ze nie chodze w worku po kartoflach. Lubie proste ciuchy dobrej jakosci i naturalna zadbana twarz i wlosy.
    • ciastko_z_kota Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 11:35
      Dla mnie minimum to jest podkład, puder matujący i tusz do rzęs i róż. To jest opcja weekendowa, na leniucha. Zajmuje max 5 minut.
      Na co dzień maluję się dłużej, około 15 minut, używając odrobiny bronzera, różu i rozświetlacza, eyelinera, kredki do brwi, czasem cieni. Umiem się malować i nie wyglądam jak wytapetowana, tylko 'podrasowana'. Ale to przyszło z czasem. W liceum miałam fazę na bardzo mocny, czarny makijaż oczu, za małe fundusze na dobry podkład i marne umiejętności. Dobrze, że analogowe fotografie, które mam z tamtego okresu nie dają takiej jakości obrazka żeby to wypatrzeć wink
      • i_jeszcze_jeden Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:19
        - bo mi się nie chce (lenistwo)
        - bo nie mam czasu
        - bo nie umiem (nie mam zdolności manualnych, nie potrafię pomalować dwóch powiek tak samo)
        - bo się źle czuję, jak coś mam na twarzy, zwłaszcza na oczach - nie można oka potrzeć, jak swędzi; nie można przemyć ani wytrzeć twarzy będąc w pracy)
        - bo makijaż się rozmazuje i psuje w ciągu dnia (mam tłustą cerę, cienie na powiekach zawsze mi się zbijały po jakimś czasie w taki tłusty wałeczek w połowie powieki)
        - bo mi szkoda pieniędzy na kosmetyki do malowania
        - bo często pomalowane kobiety nie wydają mi się wcale ładniejsze niż niepomalowane - zwłaszcza nie podobają mi się rzęsy obciążone tuszem, rozmazane kreski pod oczami, kolorowe i błyszczące cienie, za gruba maska z fluidu i pudru.
        Chociaż akurat fluidu i pudru, i czasem korektora na syfki, ja sama też używam.
        • hanalui Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 16:02
          i_jeszcze_jeden napisała:

          > - bo nie umiem (nie mam zdolności manualnych, nie potrafię pomalować dwóch powi
          > ek tak samo)

          Tego sie mozna nauczyc, tylko praktyka czyni mistrza niestety

          > - bo się źle czuję, jak coś mam na twarzy, zwłaszcza na oczach - nie można oka
          > potrzeć, jak swędzi; nie można przemyć ani wytrzeć twarzy będąc w pracy)

          Dziwne potrzeby ale nie polemizuje...nosze szkla kontaktowe i nie kumam pocierania oczu,

          > - bo makijaż się rozmazuje i psuje w ciągu dnia (mam tłustą cerę, cienie na pow
          > iekach zawsze mi się zbijały po jakimś czasie w taki tłusty wałeczek w połowie
          > powieki)

          Tez mam bardzo tlusta cere i zwyczajnie trzeba kupic kosmetyki dostosowane, do cieni sa bazy na ktorych przez 12 godzin nic nie drga, dluzej nie testowalam

          > - bo mi szkoda pieniędzy na kosmetyki do malowania
          No coz...do portfela nie zagladam

          > - bo często pomalowane kobiety nie wydają mi się wcale ładniejsze niż niepomalo
          > wane - zwłaszcza nie podobają mi się rzęsy obciążone tuszem, rozmazane kreski p
          > od oczami, kolorowe i błyszczące cienie, za gruba maska z fluidu i pudru.

          Bo widujesz zle pomalowane kobiety, takich jakich tu pelnow w tym watku co to robia makijaz raz na 100 lat, nie zdazyly zauwazyc ze twarz sie im troche od nastolatkowego wieku zmienila i krecha hasz juz nie za bardzo. Dodatkowo z jakas tapeta bo nikt im nie powiedzial jak i ile tego podkladu uzywac....itd, itd
    • dorotanna Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:22
      znam jedną dorosłą kobietę, lat 36, która się nie maluje. Jest głęboko wierzącą katoliczką. Nie pytałam jej o to wprost, ale obstawiam że te dwa fakty jakoś się ze sobą wiążą.
      • merit_p Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:27
        big_grin Dodam, że zaangażowane feministki też się z zasady nie malują i do tego jeszcze nóg nie golom tongue_out
        Czyli - im mniej makijażu, tym więcej zaangażowania?
      • kropkacom Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:47
        Nie jestem wierząca. Dzięki Bogu big_grin
    • kropkacom Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:47
      Czytam, ze to Morgen, nie było takie niewinne pytanie big_grin A szkoda... Dla odmiany mogłoby raz tak być.
      • konwalka Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:55
        bo wole, zeby znajomi mnie nie poznali jak raz sie pomaluje, niz jak raz sie nie pomaluje
        • hanalui Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 16:16
          konwalka napisała:

          > bo wole, zeby znajomi mnie nie poznali jak raz sie pomaluje, niz jak raz sie ni
          > e pomaluje

          Moze czas najwyzszy nauczyc sie co to mejkap a co charakteryzacja big_grin
      • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:56
        Właściwie to było zupełnie niewinne pytanie, dopóki nie zaczęły się licytacje o priorytetach, ślęczeniu pół godziny przed lustrem i nakładaniu na twarz maski. Oraz oczywiście korowody pięknych kobiet z ciemną oprawą oczu, którym makijaż jest doskonale zbędny tongue_out
        • ciociacesia no co ja poradze ze piekna jestem? 25.09.13, 12:58
          zazdrosnico tongue_out
          • ketra_a Re: no co ja poradze ze piekna jestem? 25.09.13, 17:16
            ciociacesia napisała:

            > zazdrosnico tongue_out

            To dawaj zdjęcie, bez fotoszopa . Ocenimy wink
            • ciociacesia nie da sie zrobic 25.09.13, 17:53
              jestem tak olsniewajaca ze klisza pęka
        • kropkacom Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:00
          No dla mnie to maska. Sory Batory... Co nie znaczy, ze bronie innym ją nakładać. Moja matka, na przykład, zawsze wychodzi z domu pomalowana i jest ok. Czemu nie może tak być ze wszystkimi?
          • kropkacom Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:01
            Krem BB to dla mnie nie makijaż.
        • bsl Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:04
          to troche jak wątki o katarze smile
          mnei wystarczy tusz do rzęs żebym czułą sie dobrze , ale potrafie spędzic tez sporo czasu przed lustrem jezeli tego "wymaga " okazja, jak ide pielic ogród albo po bułki do sklepu mam to gdzies
          no ale oczywiście ze makijaz to tona pudru na twarzy i cała reszta kolorowych dodatków wink
        • ofelia1982 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:10
          LOL smile
          Dokładnie - tak jakby pomiędzy brakiem makijażu a grubą tapetą ze smokey eye nic nie było.
          • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:18
            Zwłaszcza, że wielu kobietom już sama maskara, ociupina różu i pudru robi bardzo dobrze. tego makijażu się w ogóle nie czuje.
        • merit_p Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:21
          Zazdrosna? wink
          • morgen_stern Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:23
            Tak, bardzo! Zawsze marzyłam o ciemnej oprawie oczu... I tyle was tu jest tongue_out
            • merit_p Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:38
              Tylko wziąć kałacha i strzelać smile. Problem sam się w mig rozwiąże. Chociaż geny blondasów są recesywne, także pewnie nie do końca.

              Mogę tylko dodać, że ja jestem prawdziwą brunetką i inna nie będę, ale podejrzliwość wynikającą ze standardów ematkowych rozumiem wink
    • ofelia1982 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 12:58
      Ja lubię się malować i zawsze znajdę czas na podkład, lekkie muśnięcie pudrem, róż i tusz.
      Jak mam lepszy humor i więcej czasu do bawię się w cienie i eyeliner.
      więc targetem pytania nie jestem;P
      Mam tylko jedno spostrzeżenie - te, co się malują mówią, że się malują. Te dziewczyny, które się nie malują - piszą, że nie lubią się TAPETOWAĆ, że TAPETA to coś etc...
      Zastanawiam się czy zawsze musi byc tak, że jak się z czymś nie zgadzamy, nie wyznajemy tego etc. to musimy mówić o tym z pogardą...
      • ciociacesia bo to jest tak 25.09.13, 13:02
        ze te c sie nie maluja to własnie nie umiom - wiec ki3edy podejmuja próbe to sprowadza sie to do tapetowania. albo majac podklad na twarzy maja poczucie ze sa brudne.
        • sea.sea Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:07
          O, to, to. Ja nie wiem, jak można równo nałożyć podkład w minutę czy dwie. Za to codziennie o poranku widuję kobiety, które się właśnie malowały albo po ciemku, albo w pięć minut: podkład nierówny, źle rozsmarowany i świecący się - a te z kolei, co nie świecą, mają często puder nałożony łopatą, aż można policzyć każdy włosek na policzku.

          Umalowane porządnie i ładnie dziewczyny, którym się nic nie świeci, nie rozmazuje, nie klei ani nie osypuję, widuję rzadko.
          • ciociacesia ja tam sie nie przygladam 25.09.13, 13:13
            az tak bardzo. zachwyca mnie zawsze jak oko ma zrobiona moja kolezanka z pracy. ale ona sie zali ze rano na makijaz potrzebuje pol godziny najmarniej. druga potzucila kolorowe kosmetyki na rzecz AZS-u. mi sie podoba, ale ona chyba teskni
          • morgen_stern Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:13
            Na ogół to też kwestia źle dobranego podkładu. Zbyt mocno różniący się od naturalnego kolorytu cery, dlatego tak widać granice rozsmarowywania, zbyt tłusty (a np. powinien być matujący). Nie wiem, jak długo miałabyś nakładać lekki, jasny podkład, przecież to jest kwestia kilku ruchów, tylko że one muszą być wprawne, czas niewiele pomoże, skoro wprawy brak. No i niestety, jest sporo kobiet, które rzeczywiście mogłyby sobie darować makijaż, bo więcej psują niż polepszają.
            • ofelia1982 Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:25
              Dla mnie "podstawowy" make-up to naprawdę 4 minuty. Tak jak morgen pisze - podkład rozsmarowujesz kilkoma ruchami, zwracając uwagę na linię żuchwy, nos i załamania. Korektor pod oczy i na brodę - 2 ruchy (wklepujemy). Puder pędzlem - 5 ruchów. Róż i bronzer - 4 ruchy. Cień/kredka do brwi - 2 ruchy. Tusz - kilka ruchów.
              Często dołączam eyeliner (lubię wyraźną kreskę na górnej powiece) - ale przyznaję, że do wprawy doszłam dopiero po jakimś czasie. Teraz kreski eyelinerem do dla mnie 2 minuty.
              Na koniec sprawdzam całość w świetle dziennym i nadmiar podkładu/pudru usuwam chusteczką (niestety nie dane mi mieć łazienki z oknem buuuuuu i muszę latać do pokoju).
              Więc mój makijaż to 4-6 minut, jestem umalowana dobrze, może nie pokazowo, ale dobrze. Zresztą od czasu do czasu jakiś komplement padnie (najlepszy był od koleżanki, która powiedziała, że mam cerę jak PŁATEK RÓŻY, a ja mam naczynka popękane pod tą TAPETA hehe jak stąd do Bangladeszu). No i kreski mi często komplementują.
              Może te kilka minut to dla niektórych za dużo rano i ja to umiem zrozumieć - każdy ma inne priorytety. Dlatego ja nie oceniam negatywnie nieumalowanych kobiet, w sumie mi to zwisa, choć czasem przemknie mi przez myśl, że szkoda, że choć podkładu i tuszu ktoś tam nie użyje, bo efekt byłby przy takiej twarzy naprawdę fajny.
              Mam w pracy taka koleżankę, która chodzi tylko w dżinsach, swetrach (NIE sweterkach, NIE cardiganach), włosów nie czesze/układa, makijażu zero, paznokcie au naturel. Ale super laska, więc wiem, ze make up to osobny temat. Kilka razy mi tylk owłaśnie przeszło przez myśl, że szkoda po prostu, bo fajnie by wygladala jakby poświęciła te 5-10 minut dziennie na wygląd.
              Ja tam lubię i uważam, że nie trzeba ślęczeć poł h przed lustrem rano. Więc argumenty o braku czasu uznaję za wymówkę*

              *zwłaszcza, że sama mam dziecko, pracuję i drugie w drodze, więc moje poranki są mocno zabiegane - odwieźć dziecia do żłobka, zrobić sobie śniadanie do pracy (tu czasem pomaga mąż na szczęście) i samej się wyszykować.
              • ciociacesia to przypomina mi dykusje o obiedzie w 15 25.09.13, 13:31
                tu 2 ruchy tam 3 ruchy, w ogole na to czasu tylko trzeba wprawe miec i dobrze sie organizowac.
                • ofelia1982 Re: to przypomina mi dykusje o obiedzie w 15 25.09.13, 13:36
                  wprawe miec i dobrze sie organizowac.

                  i chyba to jest sedno.
          • ofelia1982 Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:13
            no chyba żartujesz! Widzisz tylko źle pomalowane kobiety?
            Ja jakoś codziennie widuję i takie i takie. I bez makijażu i z pięknym makijażem i z beznadziejnym makijażem.
            po prostu razi mnie taki relatywizm - jesli ja czegoś nie robię to jest GUPIE, a jak to robię to jest ok.
            • sea.sea Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:24
              Po pierwsze: te dobrze umalowane możliwe, że są umalowane tak dobrze, że wyglądają na naturalnie piękne i się tego mejkapu nie zauważa.

              Po drugie: źle umalowane się bardziej rzucają w oczy, niż umalowane lekko i świeżo.

              Po trzecie: ja nie uważam malowania się za głupie, uważam natomiast, że lepiej się nie umalować wcale, niż umalować źle. No i że te źle umalowane świadczą o tym, że to wcale nie jest tak tu twierdzą niektóre: hop, siup, 5 minut i żaden wysiłek - że to jednak trzeba wyćwiczyć, wiedzieć jak to zrobić - i poświęcić czas na dobranie odpowiednich kosmetyków, co niekiedy może potrwać.
              • ofelia1982 Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:26
                Może mam za duże ego, ale ja naprawdę ładnie sie maluję w 5 minut (z eyelinerem +2 min.).
                Przeczytaj mój post wyżej.
          • morgen_stern Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:20
            A ładnie pomalowanych nie widzisz?
          • franczii Re: bo to jest tak 26.09.13, 02:59
            Ja nie wiem, jak można równo nałożyć podkład w minutę czy dwie. Za t
            > o codziennie o poranku widuję kobiety, które się właśnie malowały albo po ciemk
            > u, albo w pięć minut: podkład nierówn

            matko a coz to za filozofia?
            Dziewczyna uczaca makijazu w sieci a teraz w tv tez wiecej nie potrzebuje i jakos nic ani jej ani zaproszonym babkom, ktore pod jej kierunkiem sobie robia pierwszy makijaz w zyciu nie swieci ani nie zwija. No chyba ze potrzeba jakiegos wyjatkowego tuszowania przebarwien, bruzd czy modelowania owalu. Ja tez dluzej nie nakladam a w dodatku musze wymieszac 2 odcienie. Sprawdzam zawsze efekt w swietle dziennym, moze to tajemnica.
            • kura17 Re: bo to jest tak 26.09.13, 08:55
              oczywiscie... tak jak na forum sa same osoby, ktore sie nie maluja, a sa naturalnie piekne, tak samo te wszystkie malujace sie robia kilkoma pociagnieciami palcow i pedzlow fantastycznie dopasowany, uwypuklajacy zalety i maskujacy wady (latwizna!) makijaz w 5-7 minut (srednia forumowa) i wygladaja po tym 1000% lepiej, niz bez makijazu... cuda, panie, cuda...
              • morgen_stern Re: bo to jest tak 26.09.13, 15:07
                Nauczę cię robić taki makijaż, chcesz? To jest banalnie łatwe. Dziś rano aż patrzyłam na zegarek z ciekawości, czy nie konfabulowałam, ale robiłam go w dokładnie 7 minut. Zapewniam, że wyglądam dużo lepiej, niż zaraz po wstaniu z łóżka.
              • franczii Re: bo to jest tak 26.09.13, 19:39
                Ja akurat nie maskuje, jeszcze nie musze niczego maskowac ani modelowac. Za jakis czas na pewno bede musiala ale jeszcze nie w tej chwili. Podklad mam lekki i nie kryjacy, nakladam tylko w celu wyrownania i podrasowania kolorytu.
                Ktos wklejal tutaj video z youtuba tej dziewczyny uczacej makijazu i ona tez na naniesienie podkladu i korektora poswiecila 2-3 minuty przy czym ona tego korektora miala duzo, ja tylko pod oczy.
        • butch_cassidy Re: bo to jest tak 25.09.13, 13:20
          ciociacesia napisała:

          > ze te c sie nie maluja to własnie nie umiom - wiec ki3edy podejmuja próbe to sp
          > rowadza sie to do tapetowania. albo majac podklad na twarzy maja poczucie ze sa
          > brudne.
          big_grin
          No sorry, 13 lat się malowała i się tak nie czułam, a potem przestałam i czuje się jeszcze lepiej smile
        • hanalui Re: bo to jest tak 25.09.13, 16:25
          ciociacesia napisała:

          > ze te c sie nie maluja to własnie nie umiom - wiec ki3edy podejmuja próbe to sp
          > rowadza sie to do tapetowania. albo majac podklad na twarzy maja poczucie ze sa
          > brudne.

          No dookladnie big_grin
    • mid.week Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:04
      Bo nie jest mi on potrzebny do tego aby czuć się dobrze.

      I myślę, że to jest taki pierwotny powód każdej kobiety, za to oszczędność czasu, pieniędzy czy brak umiejętności są argumentami wymyślanymi na potrzebę wytłumaczenia się. Jestem przekonana, że większośc kobiet dla własnego, dobrego samopoczucia byłaby w stanie wysupłać te kilkadziesiąt zł miesięcznie i znalazłaby 20 minut dziennie na poprawienie urody, a nałożenie tuszu, cieni, podkładu doprawdy nie wymaga szczególnego talentu.

      Kiedyś nakładałam codziennie pełny make-up i nie wyobrażałam sobie jak można wyrzucić śmieci bez wytuszowanych rzęs wink Z upływem lat i wzrostem samoakceptacji make up stawał się coraz bardziej oszczędny, a dziś zdarza mi się w pracowej toalecie stwierdzić - ups, dziś jestem całkiem "naga". Po prostu nie myślę o tym. Moja kosmetyczka zawiera tylko tusz do rzęs, kredkę do oczu i bezbarwny lakier do paznokci. Reszty nie uzywam od wielu już lat. I nie oznacza to, że jestem typem rozlazłej baby, noszącej wór pokutny, pod któym kryje całą swą odrażającą ohydność. I nie oznacza to również, że nie lubię dobrze wyglądać. Po prostu, gdy staję rano przed lustrem, czeszę się, układam włosy, maźnę tuszem rzęsy a potem patrzę na tę laskę w odbiciu to nie odczówam potrzeby dalszego dopieszczania jej wyglądu. Wg mnie ona jest bardzo OK wink
      • ofelia1982 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:34
        I to jest super.
        Ja uważam, że ważne by czuć się dobrze w swojej skórze.
        Ja bez problemu weekend przejdę bez makijażu, pójdę do sklepu, smieci wyrzucić etc. Ale już na większe zakupy albo do znajomych nie pojadę bez LEKKIEGO podrasowania (kresek już nie robię, bez przesadytongue_out
        A co do samoakceptacji - mam teraz większą niż np. 5 lat temu i faktycznie jak mam gorszy dzień to mi zwisa czy mam makijaż czy nie i co listonosz sobie pomyśli jak mnie zobaczy au naturel w dresie i kucyku - ale maluję się chętniej niż kiedyś.
        I chce mi się bawić w bronzer i róż, w eyeliner.
        LUBIĘ.
        To chyba o to chodzi.
        Jak sobie machnę te kilka razy koło twarzy to się uśmiecham do siebie w lustrze i myślę: "Oooo, niceeee".
    • malvinnka Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:11
      Ja nie wyobrażam sobie nie oprószyć twarzy sypkim pudrem, bo bez niego świeciłabym się jak latarnia po godzinie-dwóch. Ale ust ani oczu nie maluję, bo nie lubię. Tzn. na usta tylko pomadka ochronna (bezbarwna). Z tuszem czuję się jakoś sztucznie, na szczęście mam ciemną oprawę i nie muszę się w to bawićsmile Aha, czasem jak mnie najdzie, machnę pędzlem z różem, szczególnie gdy jestem wyjątkowo blada.
      • rosapulchra-0 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 14:19
        No widzisz, a ja mam dość suchą cerę, więc o świeceniu nie ma mowy. Czasem stosuję metodę ultra szybkiego makijażu mojej tfuteściowej - zakładam ciemne okulary i smaruję usta szminką. Styka wink
    • ofelia1982 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:31
      A wiecie co mi teraz do głowy przyszło?
      Wiele niemalujących sie pisze, że nie musi, bo ma ciemną oprawę oczu albo dobrą cerę etc.
      A to przecież jest subiektywna opinia.
      Dla mnie ciemna oprawa oczu to takie naprawdę ciemne, naturalne firanki i dopiero gdybym takie miała - to bym porzuciła tusz. A dla innej kobiety coś, co ja uznaję za zwykłą oprawę może być juz "ciemną oprawą".
      tak samo może być z cerą, bladością, cienami pod oczami.
      You know what I'm sayin'?
      • ciastko_z_kota Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:45
        tak. mam koleżankę, która uważa, że ma niepotrzebujące korekcji brwi. kilka wyrwanych włosków załatwiłoby sprawę, ale ona uważa, że ich nie widać wink
      • nenia1 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:59
        ofelia1982 napisała:

        > A wiecie co mi teraz do głowy przyszło?
        > Wiele niemalujących sie pisze, że nie musi, bo ma ciemną oprawę oczu albo dobrą
        > cerę etc.
        > A to przecież jest subiektywna opinia.

        A jaką opinią jest twierdzenie, że kobiety bez makijażu gorzej wyglądają?
      • raczek-nieboraczek Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 23:25
        ja mam małe, migdałowe oczy z długimi rzęsami

        gdy je pomaluję, oczy nagle robią się okrągłe i wyglądam jak krowa
    • grave_digger Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:55
      To jest dobre pytanie, bo też tego nie rozumiem big_grin Nie rozumiem, czemu kobiety chcą być takie surowe, nie regulują brwi i wystają i pojedyncze czarne włoski na twarzy. Tak, tak.

      Ja osobiście reguluje brwi od tak dawna, że już ledwo co odrastają, przyciemniam też brwi i rzęsy henną, bo moje osobiste są koloru skóry, więc, gdybym nie malowała się wcale, wyglądałabym jakbym nie miała rzęs. Niestety.
      Bez makijażu nie pokażę się nikomu obcemu. Do tego lekki trądzik różowaty, który trzeba zakryć (zaczerwienienia) czy cienie pod oczami, bo bym wyglądała na wiecznie zmęczoną.
      Maybelline Affinitone (uwaga reklama) to świetny lekki podkład, którego w ogóle nie czuć, więc, gadka, że podkłady są ciężkie jest nieprawdziwa.
      Makijaż zajmuje mi chwilę, góra 5 min. (podkład, puder, cienie na brwi, cienie na oko, maskara).
      • grave_digger Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 13:56
        W ogóle, nieumalowane kobiety są jak niedokończone portrety (rysuję portrety, więc wiem co mówię tongue_out)
        • ciociacesia lubie :) 25.09.13, 14:02
          niedokonczone portrety tongue_out
        • guderianka Re: grejw 25.09.13, 17:13
          .. i tymi słowami sprawiłaś, że pojawił się między nami pierwszy zgrzyttttttttttt...suspicious
          • grave_digger Re: grejw 26.09.13, 16:11
            ale wciąż mnie kochasz? big_grin
        • ketra_a Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 17:18
          grave_digger napisała:

          > W ogóle, nieumalowane kobiety są jak niedokończone portrety (rysuję portrety, w
          > ięc wiem co mówię tongue_out)

          Super powiedziane smile
      • ciociacesia a ja uwielbiam blond i rude rzesy 25.09.13, 14:01
        wygladaja zjawiskowo - w pierwszej chwili jakby ich nie bylo, a jednak są smile a do regulacji brwi to mnie chyba zadna sila nie przekona. brr
        • grave_digger Re: a ja uwielbiam blond i rude rzesy 25.09.13, 14:23
          bo boli?
          gdy przy okazji henny, moja kosmetyczka reguluje mi brwi, to jest taaaaaakie odprężające. Uwielbiam to tongue_out Jak robię to sama to już nie jest tak sympatycznie wink
          • ciociacesia nie chodze do kosmetyczki 25.09.13, 14:47
            nie wiem. wyskubywanie brwi jest dla mnie dziwne. rosna to niech se rosną widac tak im sie podoba smile
            • ciastko_z_kota Re: nie chodze do kosmetyczki 25.09.13, 15:35
              zupełnie jak włosy na nogach i pod pachami, nie?
              • ciociacesia te pod pachami gole 25.09.13, 17:54
                ale na nogach puszczam luzem tongue_out
                • ciociacesia ale co to za porównanie? 25.09.13, 17:55
                  włosy pod pachai sa uznawane za ohydne i tępione bez litosci, ale brwi to nie to samo - zasadniczo dobrze jest miec brwi
    • penelopa40 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 14:02
      nie maluję się
      Nigdy się nie malowałyście? Nigdy nie próbowałyście? - próbowałam w liceum, może coś tam na studiach, znajoma umalowała mnie na ślub (mój znaczy), i raz w wystąpiłam w TV to tam mnie umalowali
      Nie umiecie, nie musicie, macie to gdzieś? - nie umiem, napewno nie bo od 30 lat tego nie robię , nie uważam tego ani za konieczne, ani potrzebne ani w ogóle dla mnie ważne czy jak...
      poza tym:
      jestem alergikiem, musiałabym dobierać jakieś specjalne jeśli już,
      szkoda mi czasu na takie coś jak makijaże, malowanie, zmywanie, poprawianie...
      szkoda mi pieniędzy na tego typu wydatki, całkiem niepotrzebne
      nie mam 20 lat, nikogo nie podrywam, nie muszę się jakoś "odpicowywać",
      przyzwyczaiłam sie do siebie jaka jestem, z makijażem czułabym się dziwnie,
      noszę okulary, starannie dobieram oprawki, to trochę jak makijaż...
      pozdr. pen
    • marianna72 Re: Dlaczego niemalujące się nie malują? ;) 25.09.13, 14:30
      Ja maluje sie czasami spokojnie moge wyjsci gdzies bez makijazu nigdy nie maluje rzes
      .Dlaczego , moze dlatego ,ze dlugo nie bylo mi to potrzebne mam b.wyraziste rysy twarzy mimo ze jestem blondynka mam ciemna oprawe oczu nawet teraz mimo ,ze mam 40 lat brwi sobie farbuje ale na jasnowink))( troche je rozjasniam bo sa naprawde b.intensywnie ciemne).Cere zawsze mialam swietna wiec nie bylo potrzeby maskowania niczego.Z biegiem lat troche sie to zmienilo np w gorsze dni mam cienie pod oczami czy jestem wyjatkowo blada wiec uzywam korektora pod oczy i troche rozu ale nigdy nie robie pelnego podkladu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka