mizurka
09.10.13, 20:36
Mąż zrobił się wspaniały. Jak w tytule.
Bywało różnie, praca, zmęczenie, brak chęci na miłe słowa, rozmowę, seks. Generalnie nie było źle, ale bywały gorsze okresy przeplatane miesiącami, tygodniami poprawy. Jego praca bardzo angażująca, wszystko na mojej głowie a w domu on tak zmęczony że często praktycznie nadal nieobecny. Niby nie źle, ale bez fantazji, jakiejś urody życia, smaku.
Od dłuższego czasu - powiedzmy że kilku miesięcy - mąż zrobił się weselszy, bardziej zainteresowany domowymi sprawami. Poświęca dużo uwagi dzieciom, nie muszę namawiać, tłumaczyć, że dzieci ojca potrzebują. Dla mnie jest ciepły, zauważa moje problemy, bolączki. Sypie miłymi słowami, docenia wygląd nawet na wyrost, spełnia marzenia. W łóżku jest fantastycznie. Dużo się śmiejemy, żartujemy, normalnie jakby mi ktoś męża podmienił. Rano nigdy nie wychodzi bez miłych słów i to nie sztampowych tylko jakaś pozytywna refleksja o nas.
A kiedy się pokłócimy, ja mu nawrzucam, że to czy tamto mi się nie podoba, tak jakby oboje zapominamy o tym i następny telefon odbiera miłym tonem, co skarbie.
Nawet z nim o tym rozmawiałam, a on mówi że dojrzał.
Nie wiem, zaczęłam się zastanawiać czy to możliwe, tak duża jest to zmiana.