lykaena
14.10.13, 14:47
Bohaterką będzie moja znajoma- piszę znajoma, bo ją znam.
Nie utrzymujemy bliższych kontaktów, "cześć", "cześć" i wspólni znajomi.
Otóż kobieta postanowiła pomagać w swojej lokalnej społeczności, po tym jak przeżyła ciężką chorobę i odzyskała siły, ma wiele nadziei i chęci do działania.
Pomagała dzieciom, zwierzętom, organizowała różne zbiórki, spotkania, udzielała się wszędzie.
Chwała jej za to.
Ale jej zachowanie nosi już chyba znamiona obsesji.
Mianowicie ostatnio zaprosiła do domu dwóch bezdomnych (chyba?) , zbierających po śmietnikach, aby się umyli, nakarmiła ich, dała stare, aczkolwiek czyste, porządne i ciepłe ubrania.
Byli już kilka razy.
Dostali ubrania, kosmetyki, prowiant.
Mąż się dowiedział, bo szukał jakiegoś polaru, bo chciał coś tam w ogrodzie naprawiać, a było chłodno i pani się przyznała.
Podobno wściekł się nie na żarty ( nie dziwię mu się) i zabronił podobnych poczynań.
Pani nawet nie zamierza, uważa, że taka pomoc jest najlepsza, bo nie daje pieniędzy, a pomaga i widzi efekty.
Moim zdaniem efekty są takie, że panowie będą przychodzić częściej, wszak idzie zima, a w końcu może dojść do tragedii, bo pani pieniędzy dawać im nie zamierza.
Co myślicie?
Mnie zabrakło słów jak usłyszałam.
Nigdy w życiu nie pomogłabym w taki sposób, nie zaprosiłabym obcych do domu, jeszcze bezdomnych, śmietnikowych zbieraczy.
Wiadomo, że taka sytuacja to najczęściej przez alkohol, jak na ten alkohol będzie brakować to nie zadowolą się domowym ciastem, rosołem i parą gaci.
Facet nie wie co ma robić, a dziewczyna przeszczęśliwa, że pomaga ludziom- prawdziwym z krwi i kości.