mindtriper
22.10.13, 09:36
Taką mam obserwację że rodzice, szczególnie dorosłych już dzieci kompletnie nie podejmują dyskusji i/lub nie znoszą jakiejkolwiek krytyki.
Moja mama i teściowa to przypadki psychiczne, bo jakikolwiek sprzeciw skutkuje atakiem szału, wrzaskami i niemal tarzaniem się po podłodze.
Ale moi znajomi też mają takie refleksje, że rodzic, mimo pełnej niezależności swojego dziecka, nadal daje sobie prawo do karania za niezgodę czy inne zdanie.
Naprawdę nie znam (z opowieści) rodziców, którzy umieliby na klatę wziąć słowa "wkurza mnie kiedy robisz to i tamto" albo "kompletnie się z tobą nie zgadzam", "nie chcę" - czyli normalne asertywne wypowiedzi, które nie byłyby wielkim problemem w relacjach innych niż te rodzic-dziecko.