1alejazda
24.10.13, 13:54
Zapisałam sie na kurs prawa jazdy, bo nie wypada w tym wieku nie mieć prawka. Wczesniej nie przeszkadzalo mi poruszanie sie komunikacja miesja, bo do pracy mam blisko, na studia mialam blisko i zawsze byly inne wydatki. Do rzeczy zapisalam sie, jestem po dwoch jazdach i jestem troche tym przerazona. Nigdy wczesniej nie jezdzilam samochodem, bo albo w latach licealnych mnie tata gdzies zawozil, a potem chlopak zawozil i w sumie nigdy nawet nie mialam checi sprobowania, bo nie po prostu. Robię teraz prawko, bo muszę, bo dostane samochód i przyda mi się zeby dojezdzac do drugiej pracy. W kazdym razie instruktor jest dla mnie niemily. Non stop co pani robi!! sprzeglo, sprzegla!! ciagle na mnie krzyczy..i dzisiaj mi powiedzial zebym sobie z kims pocwiczyla jazdy. Kurde no a po co sie zapisalam na kurs?? chyba zeby on mnie nauczyl jezdzic. Mowie wam jakiego mam stresa. Cale spocone rece dzisiaj mialam jak wrzeszczal na mnie. I znowu sprzegla! zepsuje mi pani auto!!!. Nie wiem moze faktycznie kiepsko mi idzie ale to moja druga jazda byla w zyciu, nigdy wczesniej nie probowalam i naprawde drugi raz w zyciu prowadzilam samochod. Nie wiem powinien pochwalic jak cos mi zaczyna wychodzic, a nie ciagle krzyczec. Przez to w ogole nie mam ochoty juz robic tego prawka, zestresowalam sie tak, ze do tej pory chodze napieta jak struna. I jeszcze mnie stresuje ze mu auto zepsuje. Nie wiem juz. Może powinnam porozmawiac z wlascicelem i niech zmieni mi instruktora. A moze przesadzam i nie powinnam brac tego tak do siebie? ale naprawde mnie to zniechecilo...