Taki mały dylemat młodej żony, pewnie głupi, ale ostatnio spać mi nie daje

.
Jestem mężatką od 2 lat, w związku z mężem od 5.
Mój ukochany na hopla na punkcie brunetek. Zawsze wiedziałam, że lubi czarnule, ale nigdy nie przywiązywałam do tego większej wagi. Ja sama uwielbiam wysportowanych południowców, a on tak nie wygląda

, co oczywiście nie oznacza, że mi się nie podoba.
Ja jestem blondynką, szczupłą, atrakcyjną. Jednak od jakiegoś czasu mąż truje mi, żebym przefarbowała się na ciemno lub wręcz czarno. Najpierw traktowałam to lekceważąco, ale jego nalegania i oglądanie się za brunetkami zaczynają mnie niepokoić.
Sama nie wyobrażam sobie siebie w ciemnych włosach, nie pasują mi, miałam jako małolata raz i wyglądałam koszmarnie.
I teraz takie pytanie do doświadczonych mężatek, warto zmieniać coś dla męża? Czy takie prośby powinny niepokoić?