Rozwydrzone czy ok?
Podczas Światowego Dnia Rodziny, gdy przemawiał Franciszek, mały (ca pięcioletni) chłopiec sobie pozwiedzał "scenę"- chodził wokół papieża, łapał go za nogę, za mikrofon, w końcu usiadł na jego "tronie"

Nikt nie reagował, nawet delikatnym napomknięciem. Papa prelegował, inni się patrzyli. Trwało to. I nic.
No i teraz pytanie: czy to włoskie chłopię niewychowane, rozwydrzone czy zwyczajne?
Uszło by w Polsce?
Jeśli chodzi o moją opinię- to widać, że chłopię nie boi się ludzi ani "starszych". Swobodny, nie niegrzeczny, ot- z lekka znudzony, więc sobie eksplorował okolicę

Sądzę jednak, że w Polsce raczej by go zdjęto ze sceny i upomniano, a szkoda. A może się mylę?