Dodaj do ulubionych

Chłód emocjonalny

11.11.13, 12:06
Takie sobie rozważania na fali kolejnych wątków o babciach, które nie chcą nawet wnuka wziąć na kolana... Wiele forumek pisze o chłodzie emocjonalnym swoich rodziców, nie okazywaniu uczuć wobec nich w dzieciństwie, a teraz wobec wnuków ...
Czy któraś z was jest z kolei odwrotnym przypadkiem?
Mnie moi rodzice męczą i chyba irytują, kiedyś przejmowałam się ich sprawami, ale to było takie... wymuszone, powiedziałabym. Od jakichś paru lat stwierdzam ze smutkiem, że mogłabym z nimi nie kontaktować się w ogóle i dobrze by mi się żyło z tym, zwłaszcza z ojcem, który był w moim życiu w sposób naprawdę minimalny, kiedy byłam dzieckiem. Patrzę na nich jak na obojętnych ludzi, kiedyś mnie złościli, irytowali, ich problemy mnie martwiły. Teraz - nie potrafię wykrzesać z siebie choć cienia zainteresowania ich sprawami.
Gdybym nie miała dziecka, to od nikogo bym nic a nic nie potrzebowała... I chyba byłoby mi z tym bardzo, bardzo dobrze.
A może nienormalna jestem...
Obserwuj wątek
    • vilez Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:11
      Hm...u mnie w rodzinie odwrotnie. Dziadkowie za wnukami przepadali (wszyscy troje). Rodzicami też byli fajnymi.
      Ale z emocjonalnością to za wiele nie ma wspólnego. Nasza rodzina jest zdystansowana, raczej dyskretna, nie właziliśmy sobie nigdy w paradę, szanujemy granic itd.
      To chyba inna oś. Miłości?
      • vilez Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:12
        Ps. No i ja z rodzicami utrzymywałam silne relacje. Silne, ale dyskretne.
    • echtom Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:13
      No ja mam odwrotnie. Nie jestem może chłodna, ale dość powściągliwa emocjonalnie, a od dziecka byłam zamęczana przesadną czułością. Tak więc kontakt z rodzicami od zawsze kojarzy mi się z przymusem. W ostatnich latach to już przymus do potęgi entej, bo jako ich jedyna opiekunka na starość nie mogę się z relacji tak po prostu wymiksować.
      • jematkajakichmalo Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:18
        Ja tez tak mam i zloszcze sie strasznie na siebie za to, bo moi rodzice to naprawde najwspanialsi ludzie na swiecie. I nie to, ze sie nie martwie ich problemami czy cos, ja po prostu nie potrafie tego okazac sad
        Nie wiem dlaczego tak jest, mojego meza i dziecko moglabym "zalac" miloscia wink , moi rodzice tez byli bardzo czuli (ale nie do przesady) a ja wobec nich zimna jak lod.
        • lily-evans01 Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:21
          Ja doszłam ostatnio szczerze do wniosku, że chyba nikogo nie potrafię "zalać" miłością i zaczynam się zastanawiać, z czego to wynika...
          • neffi79 Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:24
            wzorce wyniesione z domu. Myslę, ze z tego.
          • vilez Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:26
            Bo miłość nie jest od zalewania nią smile Czułostkowość nie jest wyznacznikiem miłości.
            • echtom Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:37
              > Czułostkowość nie jest wyznacznikiem miłości.

              Otóż to - co najwyżej spełnianiem własnych emocjonalnych potrzeb - często kosztem czyichś. Tak jak z kotem zagłaskanym na śmierć.
              • riki_i Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:42
                No , nie wiem. Dla mnie nieustanne mizianie się to esencja miłości i jej wyznacznik. Nie kupuję tekstów, że przytulanie to w nocy, a teraz mnie nie dotykaj. Każda z Pań , która coś takiego serwowała była jakoś tam zwichrowana (albo qrwa, albo deficyty rodzinne, albo po prostu miała mnie tak naprawdę w dupie).
                • vilez Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:47
                  Piszesz o skrajności. Istnieje jeszcze spektrum zwane normalnością.
            • agaja5b Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:40
              vilez napisała:

              > Bo miłość nie jest od zalewania nią smile Czułostkowość nie jest wyznacznikiem mi
              > łości.
              W sumie się z Toba zgadzam, publiczne i ciągłe okazywanie uczuc nie świadczy ani o ich trwałości ani jakości, to po prostu jeden ze sposobów, znany i wyniesiony z domu rodzinnego. Poza tym wszyscy nawet w obrębie rodziny są różni, jeden jest bardzo wylewny i emocjonalny, inny zamknięty w sobie i nie potrzebuje ciągłego dotyku, głasków, spijania z dziubków. Nawet do własnych dzieci się to tyczy, jedno dziecko jest bardziej kompatybilne charakterem z rodzicem inne nie. Zauważyłam wręcz że publiczne okazywanie uczuc i wylewnośc jest często jakąś maską pod publiczkę.
              • blond_suflerka Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:43
                To ja też się zgadzamwink
                Skomplikowana sprawa z tą miłością. Jedni nie okazują bo nie potrzebują, inni nie okazują bo nie umieją. Inni okazują i bez tego usychająwink A jeszcze inni tak jak piszesz, może robią to trochę na pokaz albo jakoś z rozpędu ale za to na próżno szukać u nich wsparcia kiedy jest taka potrzeba.
                Najlepiej chyba robić to co się czuje, bez narzuconego wzoru jak być powinno.
                • echtom Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:47
                  > Najlepiej chyba robić to co się czuje, bez narzuconego wzoru jak być powinno.

                  Gorzej, jeśli potrzeby rodziców i dziecka są rozbieżne i "robienie tego, co się czuje" jest karane.
                  • vilez Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:52
                    Myślę, że zasadniczo to chodzi o głębsze problemy, które się tłumaczy (zasłania?) oschłością emocjonalną lub zachowaniami nazbyt emocjonalnymi. To raczej problemy z relacjami w rodzinie. Jak relacje są ok, to ani postawa powściągliwa ani emocjonalna, nie przeszkadzają. Chyba, że są skrajne.
                    Ta, że trzeba najpierw rozpoznać, o co tak naprawdę chodzi.
                  • agaja5b Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:54
                    Myslę, ze w normalnej, zdrowej rodzinie potrzeby dwóch stron się rozumie, respektuje i wypracowuje najczęściej sposoby pasujące obu stronom, dostosowane do " przypadku". Wiele zależy od chęci postaw rodziców, bo dziecko zainteresowania potrzebuje zawsze.
                  • blond_suflerka Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:54
                    No tak. Chociaż jest to w sumie zrozumiałe. Bo człowiek zazwyczaj patrzy podlug siebie. To wymaga dojrzałości, żeby zaakceptować tą inność. Może to być w sumie frustrujące i przecież tak jest w wielu związkach. Ona potrzebuje okazywania uczuć a on nie. I teraz ona może zaakceptować jego inność ale z kolei jej ważne potrzeby nie będą zaspokajane. Nie jest to łatwewink Gdzieś jakoś trzeba się dogadać i zrozumieć.
              • kariwitch00 Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:48
                A ja myślę ze teraz większosc ludzi chciałoby by byc zwyczajnie swobodnym a czesto ten kontakt z rodziną matką ojcem teśćmi te swobode zyciową odbiera bo się jedni wtrącają do drugich oceniają komentują jak to w polskich rodzinach. Uważam że gdyby starzy mięli dziś więcej luzu i nie patrzyli na mlodych przez pryzmat tego co to oni chca, wolą + wzieli poprawkę na to ze obyczajowosc swiat sie zmienił o 180 stopni odkąd oni byli młodzi to by to wszystko normalniej wyglądało. A tak czesto jest nienormalnie bo albo sie trzeba narazac, kłocić albo ucinać kontakty.
              • jematkajakichmalo Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:59
                agaja5b napisała:

                > vilez napisała:
                >
                > > Bo miłość nie jest od zalewania nią smile Czułostkowość nie jest wyznacznik
                > iem mi
                > > łości.
                > W sumie się z Toba zgadzam, publiczne i ciągłe okazywanie uczuc nie świadczy an
                > i o ich trwałości ani jakości, to po prostu jeden ze sposobów, znany i wyniesio
                > ny z domu rodzinnego. Poza tym wszyscy nawet w obrębie rodziny są różni, jeden
                > jest bardzo wylewny i emocjonalny, inny zamknięty w sobie i nie potrzebuje cią
                > głego dotyku, głasków, spijania z dziubków. Nawet do własnych dzieci się to tyc
                > zy, jedno dziecko jest bardziej kompatybilne charakterem z rodzicem inne nie. Z
                > auważyłam wręcz że publiczne okazywanie uczuc i wylewnośc jest często jakąś mas
                > ką pod publiczkę.

                A gdzie ja napisalam o publicznym okazywaniu uczuc?? Nie pamietam kiedy ostatni raz na spacerze meza za reke trzymalam... serio.
                Poza tym nie ma nic zlego w "zalewaniu" miloscia, jesli osoba zalewana sama taka jest i nie ma nic przeciwko temu wink
                • agaja5b Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:00
                  Ale ja nie mówie że Ty, po prostu tak mi się te dwie rzeczy czułostkowośc i okazywanie uczuc pod publiczkę skojarzyły dość luźno.
                • blond_suflerka Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:03
                  A co Ty sie tak tłumaczysz, ze dawno męża publicznie za rękę nie trzymałaś jakby to było coś okropnego?big_grin
                  I zgadzam się, jakie dwie osoby lubią to można zalewac i jest pięknie. Publicznie czy prywatnie-nie ma to większego znaczenia. No oczywiście przy zaznaczeniu, że publicznie to bez hardcorówwink
                  Ja z tej frakcji, która uwielbia okazywac uczucia i nie wyobrazam sobie, żeby tego nie było.
                  • jematkajakichmalo Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:05
                    blond_suflerka napisała:

                    > A co Ty sie tak tłumaczysz, ze dawno męża publicznie za rękę nie trzymałaś jakb
                    > y to było coś okropnego?big_grin

                    No bo ja taka niesmiala ogolnie wink big_grin
                    • blond_suflerka Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:07
                      aaaa, rozumiem.
                      To możesz sobie zrobić takie ćwiczenie w ramach wychodzenia ze swojej strefy komfortu. Na najbliższym spacerze bierzesz męża za rękę a do ucha szepczesz nieprzyzwoite rzeczywink
                      (no chyba nie powie-'czegoś się znowu naoglądała w tej telewizji, co?tongue_out)
    • agaja5b Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 12:49
      Nie wiem co mysleć, w sumie nie doświadczyłam chłodu emocjonalnego w dzieciństwie ani w dorosłym zyciu, więc mam inne wzorce choć w sumie dalekie od czułostkowości, która mnie razi u innych, nie lubię spijania z dziubków w żadnym wydaniu. Lubie przytulać się do dzieci, męża, rodziców ale bez przesady i nie na każdym kroku, raczej rozmową o sobie i swoich problemach wyrażamy bliskość. Moje dzieci natomiast są traktowane w sposób zdystansowany i chłodny przez teściową, która dla drugich wnuków(od córki )jest ciepłą babcią, a do naszych słodzi jedynie jak ktoś obcy widzi, na co dzień się w ogóle nie interesuje nimi, więc dzieci siłą rzeczy nie są z nią w ogóle związane, więc pewnie okazywany stosunek emocjonalny ma wpływ na budowanie relacji w ogóle, nie koniecznie musi być to przytulanie ale zainteresowanie.
    • nagako Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:07
      Ja też nie umiem im okazywać uczuć, pokazać że coś tam u nich mnie martwi. Może to też dlatego że gdy już cos wykrztuszę to mama ma cały repertuar tekstów typu: i ciebie to obeszło? Itp.
      Generalnie zdaniem mojej mamy mam emocje i przemyslenia na poziomie ameby...
      Z mężem i dzieckiem nie mam problemów z okazywaniem uczuć. Ale w naszych relacjach nie ma takiej jakiejs sztuczności.
      Z tatą jakoś łatwiej mi się dogadać. On też nie mówił o uczuciach ale było i jest takie ciepło w naszych relacjach.
      Przykład: tata nie pamięta o urodzinach imieninach itd. Trudno - przyzwyczaiłam się. Mama owszem - wyślę smsa czasem zadzwoni. Zwykle po 3 dniach dzwoni tata "mama mi przypomniała" - ni powiedzcie przypomniała po to żeby złożył życzenia czy żeby wszysykim dokopać? Bo gdyby chodziło o życzenia to chyba nie po 3 dniach... bardziej mnie boli to co ona robi niż to że on nie pamięta...
      • agaja5b Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:15
        Widzisz jak ty to rozpracowałaś pięknie, przykre że tak się dzieje. W ogóle w uczuciach liczy się szczerość, na gierki nie ma miejsca i to czuje i widzi każdy niestety nie każdy stosuje.
      • echtom Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 13:39
        > Z mężem i dzieckiem nie mam problemów z okazywaniem uczuć. Ale w naszych relacjach nie ma takiej jakiejs sztuczności.

        Mam tak samo i to skłania mnie do stwierdzenia, że jednak nie jestem "chłodna emocjonalnie", skoro ten "chłód" objawia się tylko w jednej, najbardziej wymuszonej relacji w moim życiu.
        • bi_scotti Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 14:02
          Mialam super-cieplego, kochajacego tate i ice-queen type mame. Malzenstwem byli wysmienitym smile Jako dziecko wszystkie potrzeby przytulania sie etc. zaspokajal tata, mama byla od "konkretow" - oboje mieli swoje ludzkie wady i zalety ale w sumie to hulalo OK. No i na to jacy byli ogromny (ogromny!) wplyw miala II wojna swiatowa, Niemcy, Stalin, krzywdy i cierpienia osobiste i narodowe. Pelna swiadomosc tego wplywu osiagnelam dopiero jako dorosla osoba a wlasciwie wciaz odkrywam jego nowe znaczenia gdy mam na codzien do czynienia z PTSD, gdy spotykam ludzi z roznych stron swiata gdzie wciaz sie dzieje, co w PL dzialo sie pol wieku temu. Moja matka byla prawie ksiazkowym przykladem przemieszania sie surowego wychowania z okreslona osobowoscia wlasna i nieprzepracowanym co najmniej podwojnym jak nie potrojnym PTSD. Dzis wiem, ze po prostu nie miala szans na bycie czula i ciepla emocjonalnie uncertain
          • vilez Re: Chłód emocjonalny 11.11.13, 14:10
            Czytałam o tym u Ciebie sad Ja z kolei miałam nademocjonalną mamę (wszystko miała "na wierzchu") i to też nie jest fajne. Z tym, że ona zdawała sobie z tego sprawę i próbowała coś z tym robić. No i na nasze relacje to nie rzutowało w innym sensie, niż tylko lokalny (czasowy) wcurw na matkę. Była dla mnie ogromnym wsparciem w kłopotach i inne takie. I bardzo mi jej brakuje sad To chyba zależy od tego, co się robi ze swoimi wadami, bo że każdy je ma, to wiadomo.
            Ojciec był "akurat" (dla mnie akurat) smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka