Dodaj do ulubionych

No i przywalilam...

13.11.13, 19:14
Autem w drzewo uncertain . Prawo jazdy od 6 wrzesnia...jezdze moim zdaniem dobrze. Nie jakos idealnie ale ok. Na tyle ok ze nie boje sie jezdzic z dziecmi. Patrze w lusterka po drodze itd.. No to wyjezdzam spod przedszkola a tam maly parking zeby wyjechac jak duzo aut trzeba wjechac na kraweznik. Ruszylam do tylu, dodalam gazu , za bardzo i dooop... Drzewka wczesniej nie widzialamuncertain... Wyroslo nagle. Blacha do wymiany bo wyszlo taniej niz wyciagniecie magnesem czy czyms tam. Ogolnie klapa 100 robota tez 100. Zderzak ok, szyba ok. W domu tylko napiecie...uncertain pliz , napiszcie ze kiedys Wam tez sie zdarzylo....
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:17
      Ja mam czujniki parkowania tongue_out. Dobrze to sie jezdzi po 10 latach wink.
      • buzka25 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:31
        czujniki parkowania tez maja martwe punkty tak jak w lusterkach, wiec szkoda kasy na specjalne ich montowanie, chyba ze sa juz w samochodzie jak sie kupuje,
        • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:37
          Byly juz - a ja i tak z tych ostroznych, co minimu pol metra z kazdej strony miec musza wink.
          • buzka25 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:38
            to tak jak ja, jak chlop miejsce na parkingu wjedzie to ja wiem ze sie niezmieszcze i szukam wiekszego hihihih,
            • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:41
              Ja wtedy jade do nastepnego miasta tongue_out. Ale tyl tez mamy "trzasniety" - jakis zly czlowiek nam na parkingu uszkodzil i uciekl. Mimo ze w Niemczech za cois takiego grozi prokuratura, to niestety znajduja sie tacy "smialkowie" sad.
        • babunia_wygodka Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:03
          buzka25 napisała:

          > czujniki parkowania tez maja martwe punkty tak jak w lusterkach, wiec szkoda ka
          > sy na specjalne ich montowanie, chyba ze sa juz w samochodzie jak sie kupuje,

          Dobrze założony czujnik nie ma martwych punktów, chyba że przy samym zderzaku, tam gdzie na przykład hak. Ale zanim coś się tam znajdzie, to najpierw musi być dalej, nie?

          Trzeba tylko pamiętać że czujnik mierzy odległość jakoś co pół sekundy i jeszcze trzeba zdążyć zareagować jak coś zauważy - więc trzeba się do tyłu czołgać powolutku. No ale to i tak normalne. W każdym razie warto to mieć, nawet jeżeli trzeba założyć. Cytując nie pamiętam kogo - "to jest jak zmywarka w kuchni. Niby na ch*j potrzebne, ale kochane to jest" wink
          • alexa0000 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:22
            > Trzeba tylko pamiętać że czujnik mierzy odległość jakoś co pół sekundy i jeszcz
            > e trzeba zdążyć zareagować jak coś zauważy - więc trzeba się do tyłu czołgać po
            > wolutku.

            Yhy, czyli nie robić tak, jak moja przyjaciólka, która tak bardzo się spieszyła, że cofnęła autem z czujnikami taranując nowiutką hondę swego męża. Nawet nie zdążył zapiszczec ( i mąż, i czujnik), a odległość między autami na pewno nie była kilkunastocentymetrowawink
            • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:38
              Moja kolezanka ma dodatkowo taki monitor na desce rozdzielczej i czujniki jej dokladnie pokazuja, gdzie jest przeszkoda. Ale przeciez ona jako doswiadczony kierowca wie lepiej wink i przyfasolila kobicie w auto jak ta lala tongue_out.
    • ichi51e Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:18
      Dzieki bogu nic sie nikomu nie stalo. To moglo byc jakies dziecko a tu drzewko? Pff...
      • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:29
        Co do dzieci zawsze 10 razy patrze czy ktos nie idzie, jak idzie nawet dalej i wiem ze kazdy inny by dal rade to ja wole poczekac
        • kk345 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:09
          ekaczmarczyk napisała:

          > Co do dzieci zawsze 10 razy patrze czy ktos nie idzie, jak idzie nawet dalej i
          > wiem ze kazdy inny by dal rade to ja wole poczekac

          Nie chcę krakać- ale skoro masz blachę wgniecioną, to drzewko musialo być spore- i jesli go nie zauwazyłaś, to tym bardziej nie zauważyłabyś niskiego dziecka...
          • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:14
            No wlasnie ze spore nie bylo. Wina tego prawdopodobnie ze nie moglam wjechac pod kraweznik i dodalam gazu bardziej niz powinnam
            • kk345 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:26
              ekaczmarczyk napisała:

              > No wlasnie ze spore nie bylo. Wina tego prawdopodobnie ze nie moglam wjechac po
              > d kraweznik i dodalam gazu bardziej niz powinnam

              Jeżdzę tylko 20 lat, więc słabo się znam- pewnie dlatego uważam, ze male, cienkie drzewko łamie sie bez wiekszej szkody dla auta, a do wgięcia blachy potrzebne jest juz dośc spore...
              Generalnie zrewiduj jak najszybciej swoje przekonanie o byciu dobrym kierowcą- by nastepną przeszkodą nie był czlowiek zamiast drzewka.
              • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:32
                No tak , ja mam tylko prawo jazdy 2 miesiace, i wczesniej wogole nie jezdzilam nawet z mezem ktory prawko ma lat 15. No ale to zawsze o 5 lat mniej od Ciebie. Jak nie zapomne zmierze jutro i Ci napisze.
                • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:39
                  Chyba ze Ty mowisz o wysokosci... To bije sie w piers i przepraszam... Nie zmierze raczej wysokosci drzewa bo ja mam 160 cm.... Takze sorki. Chodzilo mi o to ze jak cofam, to sie rozgladam na boki 10 razy. I musze miec " czysto".
                • kk345 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:40
                  Nie musisz, zawsze możesz zachować dobre samopoczucie i przekonanie o swoich umiejetnościach...
                  • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:43
                    Halooooo.... Zrozumialam. Ok?
    • neffi79 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:18
      nie, mi nie
      mężowi tak, dżebnął w znaksmile

      moze zamontuj parktronic, super sprawa, szczególnie po zmroku
    • quadalupa Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:19

      Nie ma kierowcy który nie miał stłuczki droben, przestawienie słupa czy usiłowania nagięcia drzewa wink, posiadanie prawa jazdy nie świadczy o umiejętności prowadzenia auta, a lata doświadczenia na drogach.
      Ja przywaliłam pani na parkingu w reflektor, u mnie poszedł zderzak, potem byłam ostrozniejsza smile
      • quadalupa Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:19
        stłuczki drobnej *
        • edelstein Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:23

          Nigdy nie mialam ani stluczki drobnej ani powazniejszej,moja Mama tez nie.
      • mid.week Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:29
        Owszem - ja jestem. Moi rodzice są. Moje koleżanki i koledzy w większości też bez uszkodzeń. Szczerze mówiąc to znam znacznie mniej osób z drobną stłuczką na koncie niż takich bezwypadkowców jak ja. Wszystkie znane mi wypadki przypadają na jedną osobę - widać ma wielkiego pecha, bo uważa się za wyśmienitego kierowcę wink
        • jematkajakichmalo Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:31
          U nas podobnie, a jak juz sie cos wydarzylo to nie z mojej/naszej winy
        • memphis90 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:46
          > Owszem - ja jestem. Moi rodzice są. Moje koleżanki i koledzy w większości też b
          > ez uszkodzeń.
          Eee tam, po prostu się do parkingówek nie przyznają smile
      • wielkafuria Re: No i przywalilam... 13.11.13, 22:10
        hmmmm, az poszlam sprawdzic co mam w porfelu. a tam co???? prawo jazdy!!!! yuuupiiii.

        nie pisz ogólnie, że nie ma kierowcy ktory w cos nie przywalił, proszę....


        a do autorki watku; masz niecale 2 miesiace prawo jazdy i uwazasz ze umiesz jezdzic???? ciekawe... Ja mam licencje rajdową, ale do glowy by mi nie przyszło żeby powiedziec ze jestem dobrym kierowcą. moze za 10 lat...Odrobiny pokory zycze, zwlaszca ze jezdzisz z dzieciakami smile
      • jamesonwhiskey Re: No i przywalilam... 14.11.13, 11:13
        > Nie ma kierowcy który nie miał stłuczki drob

        no ja nie mialem
    • anielka5 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:19
      Nie martw się!!! Takie błędy bardzo dużo uczą, już w to drzewo zapewne więcej nie wjedziesz.
    • buzka25 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:19
      niespinaj sie tak, kazdemu sie moze zdarzyc, wazne ze tylko cos takiego a nie jakis powazny wypadek, ja przytarłam w betonowy słupek na wjezdzie do własnego placu, 2 razy hihi, raz kombikiem, a potem za 4 lata na tym samym słupku fiatem seiczento hihihi, jakis felerny ten słupek mamy, naszczescie wielkich kosztow naprawy nie było, obyło sie bez lakiernika, blacharza czy cus, obecnie seiczek do sprzedania idzie, pomykam teraz od jakis 2 mies znow kombikiem i tfu tfu niezapeszam, teraz by mi szkoda bylo, bo tamte to staruszki były w porowaniu do mojej kochanej meganki wink

      a jakby sie chlopina cos pluł to uwierz mi im sie tez zdarza , i niech sie tacy super nie robia
    • joanna29 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:22
      To tylko samochód, a jak naprawa ma kosztować 200 zł to i co to za uszkodzenia. Nalważniejsze, że nikt nie ucierpiał.
    • aleksandra1357 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:24
      Nie martw się, ja przy cofaniu wjechałam centralnie w taksówkę. Mina taksówkarza - bezcenna. To się zdarza przez pierwszy rok posiadania prawa jazdy.
      • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:31
        Tos mnie pocieszylawink
        • naomi19 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:33
          pierwszy rok jest najgorszy, ja wjechałam w znak drogowy. takie małe draśnięcie wink w ogóle się nie przejęłam
    • majarzeszow Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:36
      Tylko spokoj cie moze uratowac big_grin
      ja juz jezdze 15 lat, w ciagu tego czasu 2 drobniutkie stluczki, 1 powazniejsza (1 z 3 aut do kasacji, u mnie wymiana tylmnych drzwi i klapa tylna) oraz 1 wypadek: motocyklista nadzial sie na moje ponaddwutonowe terenowe auto i bylo naprawde nieciekawie, ale przezyl na szczescie.
      spokojnie, blache sie wyklepie, a zanim dojdziesz do wprawy to jeszcze ladnych pare lat musi uplynac....
    • tanebo Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:37
      Raz w zaspie z koleżanką wylądowałem. 0 strat za to pamiętam że uśmialiśmy się jak norki - takie rozładowanie napięcia...
    • incubus_1 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:37
      Wybacz, ale jeśli masz prawo jazy od 6 września, to na pewno nie jeździsz dobrze. Kiedyś mój instruktor przestrzegał mnie przed takim samopoczuciem u początkujących kierowców. Gdy przejedziesz 15 - 20 tys. kilometrów, to wtedy możesz mówić, że zaczynasz jeździć dobrze.
      • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:42
        Mnie sie wydawalo ze dobrze....sad a tu dooopa
      • bi_scotti Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:11
        incubus_1 napisała:

        > Wybacz, ale jeśli masz prawo jazy od 6 września, to na pewno nie jeździsz dobrz
        > e. Kiedyś mój instruktor przestrzegał mnie przed takim samopoczuciem u początku
        > jących kierowców. Gdy przejedziesz 15 - 20 tys. kilometrów, to wtedy możesz mów
        > ić, że zaczynasz jeździć dobrze.

        Ale przeciez od 6 wrzesnia to autorka watku mogla spokojnie przejechac i dobrze ponad 20 tysiecy km, w czym problem? Domyslam sie, ze nie przejechala ale prawdopodobienstwo istnieje. Osobiscie to najbardziej boje sie (pomijajac wspomnianych w innym watku facetow w czapkach!) starszych kierowcow, takich po 70tce. Ich ilosc przejechanych km nie chroni przed bledami, czasem strasznymi w skutkach uncertain
        Autorko watku, lekcja za 200 zl to male piwo. Potraktuj to jako extra doplate do kosztow treningu. Mam nadzieje, ze drzewka za bardzo nie pokiereszowalas i ze jeszcze dlugo bedzie sobie roslo. Take it easy smile
        • yuka12 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:36
          Potwierdzam. Najwiecej wypadkow powoduja podobno mlodzi kierowcy (do 24 r.z.) i ci powyzej 70. U nas takich starszych kierowcow jest od groma (pan i panow) i bardzo trzeba uwazac na drodze. A juz zwalnianie przez nich na naszej przelotowce przed kazdym zakretem do 30 km/h, kiedy dopuszczalna predkosc to 70 km/h, jest zachowaniem nagminnym. I wtedy z tylu jedzie lancuch aut (droga ma po jednym pasmie w kazda strone, dosyc ruchliwa, zakrety - ciezko wyprzedzic).
        • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:39
          A wiesz ze ja przygladalam sie drzewku po tym zajsciu? uncertain niewiem czy to szok jakis czy co? Co ja tam chcialam zobaczyc...
      • thea19 dodaj jeszcze przynajmniej jedno 0 13.11.13, 23:01
        wtedy bedzie mozna ocenic czy ma zadatki na dobrego kierowce
        najgorsi sa tacy po roku posiadania prawka bo mysla, ze juz sa wprawieni i tacy miszcze z nich
        • ekaczmarczyk Re: dodaj jeszcze przynajmniej jedno 0 13.11.13, 23:06
          Czy ja napisalam ze jestem mistrzem gdzies, ? Nie. Gdzies wyjasnilam skad moje mylne myslenie.
          • thea19 Re: dodaj jeszcze przynajmniej jedno 0 13.11.13, 23:08
            przeczytaj raz jeszcze to, co napisalam i do kogo napisalam (do ktorej wypowiedzi sie odnioslam)
            • ekaczmarczyk Re: dodaj jeszcze przynajmniej jedno 0 13.11.13, 23:14
              Drugi raz w tym poscie przyznaje ze zle zrozumialamuncertain to pewnie wina tego zdarzenia dzis. Stres i tyle...jutro trzezwym okiem spojrze na to wszystko.
              • thea19 Re: dodaj jeszcze przynajmniej jedno 0 13.11.13, 23:23
                jeszcze nie jeden stres bedziesz miec jako kierowca. glowa do gory i cwicz jazde na lodzie pod gore bo zima idzie.
                ja juz przezylam wszystko, co sie da przezyc za kierownica. moje auta niestety nie. nie boje sie siedziec za kierownica, minal mi okres szalenstw ale boje sie innych kierowcow bo to zawsze mnie ktos lupie.
    • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:39
      Dziewczyny, a co sie robi w PL, jak sie trzasnie w znak albo w drzewo? Zglasza sie to gdzies czy sie po prostu odjezdza? Bo w Niemczech nalezy zglosic sie na policje.
      • tanebo Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:41
        Ucieka...
      • estragonka Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:46
        annajustyna napisała:

        > Dziewczyny, a co sie robi w PL, jak sie trzasnie w znak albo w drzewo? Zglasza
        > sie to gdzies czy sie po prostu odjezdza? Bo w Niemczech nalezy zglosic sie na
        > policje.

        dzień dobry, zgłaszam że zamordowałam znak 'zakaz wjazdu' tuż za winklem big_grin

        nie no, jak sie nic nie zniszczy to się chyba nic nie robi? ja jako pacholę też jakiś znak chciałam zamordować, centralnie środkiem zderzaka tylnego walnęłam. ale znak nie ucierpiał wink
        • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:52
          A gdyby ucierpial, to cos bys zrobila?
          • estragonka Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:57
            annajustyna napisała:

            > A gdyby ucierpial, to cos bys zrobila?

            a wiesz że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. przez kilkanaście lat nie udało mi się niczego uszkodzić na tyle, żeby mieć taką rozterkę. na szczęście. nie mam pojęcia co bym zrobiła. bo właściciel takiego znaku czy drzewa to kto - miasto? wydział komunikacji? a jak na prywatnym terenie?
            swoją drogą ciekawy temat smile
            • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:32
              Logika niemeicka jest taka, ze to mienie wspolne etc, wiec nalezy zaplacic za jego uszkodzenie. Niedawno kolezanka miala sprawe w sadzie - reprezentowala polskiego kierowce, ktory uszkodzil barierke na niemeickiej autostradzie. Jakiez bylo jego zdziwienie, gdy zglosila sie don niemiecka policja (przeanalizowali nagarnie z monitoringu).
      • figrut Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:07
        > Dziewczyny, a co sie robi w PL, jak sie trzasnie w znak albo w drzewo? Zglasza
        > sie to gdzies czy sie po prostu odjezdza? Bo w Niemczech nalezy zglosic sie na
        > policje.
        Możesz spokojnie odjechać. Nie musisz też wzywać policji, kiedy masz kolizję z innym samochodem, ale tylko wtedy, kiedy nikt po za samochodem nie jest poszkodowany.
        • thea19 no niekoniecznie 13.11.13, 23:05
          jak cos zepsujesz, to masz obowiazek zglosic to wlascicielowi nawet jak to jest znak drogowy. on tez nie jest bezpanski. w koncu oc jest po cos.
    • pe.tronela Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:41
      To ze becnelas w drzewo to nie jest jeszcze jakies strasznie dziwne.

      Ale to, ze uwazasz sie za dobrego kierowce a jezdzisz raptem od dwoch miesiecy - to jest niespotykane.
      • annajustyna Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:41
        W sumie nie napisala, czy od tego roku...
        • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:44
          Od tego, od tego sad
    • memphis90 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:44
      Taaa, ja wjechałam tyłem w drzewo, pod którym parkowałam chyba z rok... Codziennie! Było dużo śniegu, koleiny, chciałam - parkując tyłem- przejechać przez koleinę, żeby przypadkiem nie utknąć potem w dziurze. Rozbujałam się do tyłu, wytoczyłam z koleiny- i w tylną szybę wbił mi się wystający pod kątem konar...
    • rosapulchra-0 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 19:47
      W swoim czasie sporo rzeczy mi wyrastało nagle przed, za i obok samochodu. Ze dwa razy udało mi się wcisnąć, że to nie moja wina. Raz zwaliłam na męża, który lubi jeździć z bardzo głośno włączoną muzyką i nie usłyszał, że przytarł słupek, innym razem, że ktoś mi bok na parkingu obtarł.
      Prawo jazdy masz krótko i masz prawo popełniać błędy jeszcze przez długi czas.
      • neffi79 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:01
        no i własnie z powodu takich pań, mąż kupił mi samochód typu suv (obym była nieco wyżej), z 8 poduszkami
    • lilly_about Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:04
      Dobrze, że dodałaś, że twoim zdaniem jeździsz dobrze. Za krótko masz prawko, żeby jeździć dobrze, na razie uczysz się jeździć.
    • baltycki Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:07
      ekaczmarczyk napisała:

      > Autem w drzewo uncertain
      I bardzo dobrze.

      > Prawo jazdy od 6 wrzesnia...jezdze moim zdaniem dobrze.
      ( I bardzo dobrze, ze tylko w drzewo, bo) to otrzezwi Cie troche.

    • neffi79 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:12
      buhhahaha pierwsze wpisy to słowa otuchy
      a teraz poleją się na ciebie pomyjesmile

      .jezdze moim zdaniem dobrze. Ni
      > e jakos idealnie ale ok. Na tyle ok ze nie boje sie jezdzic z dziecmi.


      To zdanie przelewa czarę goryczy
    • bri Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:14
      Po pierwsze przyjmij do wiadomości, że nie prowadzisz dobrze - jesteś początkującym kierowcą i jeszcze wiele będziesz musiała się nauczyć. Pogięta blaszka to tania lekcja, oby droższych nie było.
      • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:19
        Dzieki za slowa otuchy i za kopy w doope...smile naleza sie
    • klubgogo Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:21
      > Autem w drzewo uncertain . Prawo jazdy od 6 wrzesnia...jezdze moim zdaniem dobrze.

      Chyba sobie jaja robisz, duże jaja. Kto posiadając prawo jazdy od 2 miesięcy, wjeżdża w drzewko i twierdzi, że dobrze jeździ? Gdybyś byla kierowcą od 20 lat i wjechała w drzewo, mogłabyć przyznać sobie, że jeździsz dobrze. Dobrze byłoby, gdyby dzieci odwoził jednak ktoś inny.
    • martha_marcy_may_marlene Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:27
      Oj autorko, to jeszcze nic. Ja pamiętam jak się popisałam zaraz następnego dnia po kupnie samochodu. Dobrze, że ubezpieczyć zdążyliśmywink.
      Otóż jadę sobie rano do nowej pracy, zestresowana odrobinę, no i widzę, że pomyliłam drogę, pojechałam za daleko. Więc niewiele się zastanawiając, postanowiłam zawrócić. Tylko, że jakoś tak myślałam, że zawrócę za jednym razem, chociaż coś mgliście mi się kojarzył termin zawracanie na trzywink.
      Więc tak przywaliłam w słupki, że aż je wygięło. Na dodatek przy cofaniu odpadł mi zderzak, tak, cały zderzak. Pojawili się jacyś ludzie, pytali czy pomóc, a ja w szoku powtarzałam jak mantrę, że muszę jechać do pracy. Więc zapakowali mi ten zderzak na tylne siedzenie i pojechałamsmile.
      Te wygięte słupki jeszcze trochę tak postały, zanim je wyprostowali, a mnie było głupio za każdym razem, kiedy tam przejeżdżałam.
      Minęło już sporo czasu od tego wydarzenia i więcej żaden taki przypadek mi się nie przydarzył. Nawet na 3 nauczyłam się zawracać. Słowem - głowa do góry, nauczysz sięsmile.
    • mruwa9 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:38
      Nie ma szans, zeby, bedac posiadczem prawka od 2 miesiecy, jezdzic dobrze. Stracilas cnote, coz, zdarza sie wink Nie powinno, ale sie zdarza, nawet w najlepszej rodzinie wink. Idz i nie grzesz wiecej..
      A tak na serio: to tylko blacha. Nikomu nic sie nie stalo, nikt nie doznal uszczerbku na zdrowiu, a blache zawsze da sie wyklepac lub wymienic . Nie martw sie. Bedzie dobrze. Potraktuj to jako doswiadczenie zyciowe, dzieki ktoremu bedziesz lepsza kierowca w przyszlosci. TO TYLKO BLACHA. Powtarzaj to sobie smile
      • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:47
        Z tym moim " jezdzeniem dobrze" , to jest tak ze jezdze ostroznie, znam przepisy, zatrzymuje sie przed strzalka, ustepuje pierszenstwa, nie przekraczam predkosci itd itp... Ale to raczej naturalne .Trafilam tez na debili ktorzy wyprzedzali na trzeciego albo bez kierunkowskazu nagle pojawili mi sie przed autem zmieniajac pas ruchu. I umialam sie zachowac. Stad moje mylne myslenie ze umiem jezdzic uncertain
        • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:49
          Wiem ze zeby byc idealnym kierowca musze jezdzic z 10 lat. Trza bylo robic prawko moze 18 lat temuuncertain
          • mruwa9 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:57
            Kazdy doswiadczony kierowca byl kiedys poczatkujacym. I kazdemu wydawalo sie, ze znajomosc przepisow z automatu oznacza , ze sie umie jezdzic. I ze jest niesmiertelny, a inni kierowcy to balwany.
            ALe do zostania dobrym kierowca potrzeba lat praktyki, pokory wobec swoich umiejetnosci i ograniczen psychofizycznych oraz sprzetowych czy pogodowych, a takze wyksztalcenia umiejetnosci przewidywania wszelkich sytuacji na drodze i wyprzedzania ich o krok. Pewne odruchy musza siedziec w rdzeniu kregowym, bo czasem/czesto nie ma czasu na zastanowienie, co nalezy zrobic. To musi przyjsc automatycznie.
            Ty tez kiedys bedziesz doswiadczonym kierowca, o ile sie nie poddasz i nie schowasz prawka na dno szuflady. Jak to mowia, praktyka czyni mistrza. Nie inaczej.
            Nie martw sie, bedzie dobrze.
            • ekaczmarczyk Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:11
              Mam nadzieje ze sie nie poddam...smile po tej akcji przejezdzilam jeszcze trzy godziny szukajac blacharza, czesci itd... W koncu zadzwonilam pod jeden z numerow przyslanych przez mezasmile i jutro o 11 moja Brava bedzie znowu piekna...
          • ixiq111 Re: No i przywalilam... 14.11.13, 11:44
            > Wiem ze zeby byc idealnym kierowca musze jezdzic z 10 lat. Trza bylo robic praw
            > ko moze 18 lat temuuncertain

            Niewiele by Ci dało prawko zrobione 18 lat temu jakby leżało w szufladzie.
            Zeby dobrze jeżdzić trzeba... jeździć, jeździć i jeszcze raz jeżdzić. Nie tylko na trasie dom - szkoła/przedszkole-praca-zakupy.

            Wydaje mi się, że nie powodują kolizji kierowcy, którzy właśnie zaczęli jeździć i nie są pewni swoich umiejętności, więc jeżdzą bardzo ostrożnie.
            Natomast tacy, którzy właśnie "poczuli", że jeżdzą dobrze - muszą się liczyć, jak autorka wątku, z lekcją pokory.
        • aleksandra1357 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 20:55
          Najważniejsze, że jeździsz i się nie boisz. Dużo jest takich, co nie jeżdżą.
          W drzewo wjechał ostatnio tyłem mój znajomy, który przez 10 lat był zawodowym kierowcą, więc spoko, zdarza się najlepszym. Są dużo gorsze błędy, niż zahaczyć coś przy cofaniu.
          Ja przez pierwszy rok zahaczałam o wszystko, co możliwe i cały samochód mam powgniatany.
          • bergamotka77 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:09
            zbyt ostroznie i wolno to nie znaczy dobrze wink ale pociesze sie - przywalilam kiedys w tramwaj i to juz byl wypadek komunikacyjny wink A jak ludzie wysiadajacy z niego sie gapili, nie zapomne tego wstydu wink Teraz uwazam sie za b. dobrego kierowce - jezdze dosc szybko i sprawnie.
    • dziennik-niecodziennik Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:04
      > pliz , napiszcie ze kiedys Wam tez sie zdarzylo....

      gwoli pocieszenia - na pierwszej samodzielnej jezdzie po wieeeeeeelu latach przerwy tak wyprowadzałam samochód tyłem z garazu ze uszkodziłam i garaz, i przednie lewe nadkole. nie pytaj mnie jak.
    • heca7 Re: No i przywalilam... 13.11.13, 21:06
      Mam czujniki parkowania a i tak raz mieliśmy z jakimś facetem dziwne zdarzenie(zderzenie). Droga, po obu stronach zatoki do parkowania. On stał w jednej , ja w drugiej. W tym samym momencie musieliśmy zacząć cofać (tyłować). I każde cofało na drogę ale nie na najbliższy pas tylko na ten drugi- nie wiem jak to wytłumaczyć smile Takim łukiem przez swój pas na drugi. W ogóle się nie widzieliśmy. Czujniki pisnęły mi w momencie obtarcia. Wysiedliśmy zdziwieni. Przywitaliśmy się i stwierdziliśmy, że nasze zderzaki na długości 20 cm wymieniły się lakierami wink Ustaliliśmy , że nie widzieliśmy się nawzajem, podaliśmy sobie ręce i rozjechaliśmy się... Sytuacja , która praktycznie nie mogła się zdarzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka