Bliska znajoma zerwała z kolesiem. Nie był straszny, nie był cudowny, ot, po prostu zerwała, bo miała powody. I pan, do tej pory całkiem przeciętny, okazał się nieprzeciętnym chamem i wygaduje teraz jakieś słabe opowiastki na jej temat.
Tak się zastanawiam, jakie były reakcje waszych byłych na zerwanie, jakie były wasze reakcje?
Ja odchodziłam 3-4 razy (liczę związki, nie randkowanie).
Pierwszy, licealny, zachowywał się tak jakby świat legł mu do stóp, imprezy, głośne śmiechy itd (koledzy donieśli, że tęskni), ale mi było trochę głupio.
Drugi, na studiach, płakał, stał pod domem, wydzwaniał do moich rodziców. Oczywiście, z każdym takim pomysłem oddalały się jego szanse na powrót.
I jeszcze jeden - zachowywał się podobnie jak były koleżanki. Łaził, rozgłaszał, że to on mnie nie chciał itd. Brrrr!
A ja, ja zawsze ryczałam kilka dni, nie myłam włosów, zarastałam mchem. A potem, buch, nowa energia, nowe życie i do przodu.
A, tak mnie na wspomnienia wzięło (pewnie dlatego, że jestem już stara i zazdroszczę nastolatkom

).