Dodaj do ulubionych

Reakcja na zerwanie

19.11.13, 11:14
Bliska znajoma zerwała z kolesiem. Nie był straszny, nie był cudowny, ot, po prostu zerwała, bo miała powody. I pan, do tej pory całkiem przeciętny, okazał się nieprzeciętnym chamem i wygaduje teraz jakieś słabe opowiastki na jej temat.
Tak się zastanawiam, jakie były reakcje waszych byłych na zerwanie, jakie były wasze reakcje?
Ja odchodziłam 3-4 razy (liczę związki, nie randkowanie).
Pierwszy, licealny, zachowywał się tak jakby świat legł mu do stóp, imprezy, głośne śmiechy itd (koledzy donieśli, że tęskni), ale mi było trochę głupio.
Drugi, na studiach, płakał, stał pod domem, wydzwaniał do moich rodziców. Oczywiście, z każdym takim pomysłem oddalały się jego szanse na powrót.
I jeszcze jeden - zachowywał się podobnie jak były koleżanki. Łaził, rozgłaszał, że to on mnie nie chciał itd. Brrrr!
A ja, ja zawsze ryczałam kilka dni, nie myłam włosów, zarastałam mchem. A potem, buch, nowa energia, nowe życie i do przodu.
A, tak mnie na wspomnienia wzięło (pewnie dlatego, że jestem już stara i zazdroszczę nastolatkom wink ).
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:20
      Jeden po prostu nigdy więcej mi się na oczy nie pokazał - dopiero jak się miał żenić to przylazł po rzeczy.
      Inny opowiadał że mnie zostawił bo mu się narzucałam - było odwrotnie big_grin
      Inny wydzwaniał, raz prosił a raz się awanturował.
      Jeszcze inny się popłakał, potem przyszedł z kwiatami i przeprosił (nie miał za co). Wróciłam do niego po 3ch latach, ostał się do dziś smile
      • blond_suflerka Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:22
        chipsi napisała:

        > Jeszcze inny się popłakał, potem przyszedł z kwiatami i przeprosił (nie miał za
        > co). Wróciłam do niego po 3ch latach, ostał się do dziś smile

        big_grin
        Fajna historia.
    • redheadfreaq Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:21
      Nie wiem. Zerwanie z reguły oznaczało dla mnie spalenie mostów.

      Aczkolwiek mój ostatni, jak mnie rozłożyło na jakąś grypę przyjechał do mnie z bigosem i nad tym bigosem powiedział, że mnie kocha (jakoś przez niemal dwa lata związku nie przeszło mu to przez gardło). Odparłam, że bardzo mi miło, ale się "trochę" spóźnił.
      • eo_n Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:24
        redheadfreaq napisała:

        powiedział, że mnie kocha (jakoś przez niemal dwa lat
        > a związku nie przeszło mu to przez gardło). Odparłam, że bardzo mi miło, ale si
        > ę "trochę" spóźnił.

        Bo to przecież Ty sprawujesz kontrolę i wiesz, kiedy czas na wyznania...

        • redheadfreaq Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:43
          Wiesz, wybacz, ale jeżeli się z kimś przez rok mieszka, a dwa lata jest i trzy zna, to trzeba mieć jaja, a nie wydmuszki. A już wyznanie miłości 3 miesiące po zerwaniu to komedia.

          Do kumpli i flachy to uczucie miał...
          • eo_n Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:49
            redheadfreaq napisała:

            > Wiesz, wybacz, ale jeżeli się z kimś przez rok mieszka, a dwa lata jest i trzy
            > zna, to trzeba mieć jaja, a nie wydmuszki.

            Chyba że się ceni wrażliwość lub (druga opcja wink partner jest po jakiejś traumie.. lub... coś tam smile

            A już wyznanie miłości 3 miesiące po
            > zerwaniu to komedia.

            Niekoniecznie...
            >

            > Do kumpli i flachy to uczucie miał...
            A to już insza inszość. W takim wypadku wysłać w trzy światy, jak tylko określisz problem big_grin
    • default Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:26
      Mój eksmąż dość histerycznie reagował przez pewien czas, np. zaczajał się na mnie na mieście i śledził. Potem, w czasie długich lat, kiedy już się w zasadzie pogodził z rozwodem, ale chcąc nie chcąc musieliśmy utrzymywać kontakty - bardzo często prowokował rozmowy tzw. "rozliczeniowe", co mnie niesłychanie irytowało.
      Mój obecny mąż, kiedy go rzuciłam (na chwilę smile) nocował na wycieraczce pod drzwiami mieszkania moich rodziców, gdzie się ukryłam smile
    • kocianna Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:49
      Ja czułam się wolna, szczęśliwa i pełna energii. Natychmiast przefarbowałam włosy etc.
      On starannie mnie unikał, nie odzywa się do tej pory, kiedyś po latach zadzwoniłam z życzeniami - rzucił słuchawką.
      Teraz sobie uświadomiłam, że zaledwie kilkanaście miesięcy później wyszłam za mąż...
    • madam.bobery Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 11:52
      raz mnie tylko chuop zostawil ale, jak to ustalilismy, byla to moja wina, wiec znioslam z godnoscia- ruszylam w tango imprez, z daleka od tegoz chuopa wink

      z moim zerwanymi kontaktu specjalnie nie utrzymywalam, zeby nie jatrzyc ran.. tez godnie znosili , nikt nikogo nie nekal wink

      jako gowniara mialam nieldny zwyczaj nie "zrywania", tylko rozluzniania kontaktow do calkowitego niespotykania. to paowie znosili duuuzo gorzej, pretensje, telefony. nie polecam..
    • yeerba Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 12:01
      Poważnie wg mojej wiedzy byłam w jednym związku przed mężem.
      Tu reakcja była słaba, niby miał gaz odkręcać, brał nóż, płakał i histeryzował, ale jakoś kiepsko odgrywał ten dramat, bo mnie nie przestraszył. Potem spotykaliśmy się jeszcze tak 'koleżeńsko', tylko każdy miał inne nastawienie: on myślał, że zmienię zdanie a ja myślałam, że możemy zostać znajomymi. Każde z nas się pomyliło smile

      Napisałam 'wg mojej wiedzy', ponieważ ani pocałunków, ani chodzenia za rękę nie traktowałam zbyt poważnie a faceci niestety tak. Wielu z nich było zaskoczonych, kiedy dowiedzieli się, że już nie mam chęci się spotykać (i to chyba było to rozstanie?). Bywało różnie. Zazwyczaj kilka tygodni marudzenia, wydzwaniania, prób wpędzenia mnie w jakieś poczucie winy. Generalnie dało się przeżyć.
    • jematkajakichmalo Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 12:19
      Jeden to byl niezly agent. Probowalam zerwac z nim wielokrotnie (bylismy w sumie 4 lata razem), ale on zawsze blagal, plakal, kajal sie, czolgal prawie, cial i wieszal i tak jakos go przyjmowalam. Oczywiscie nie bylo mowy o jakimkolwiek szacunku dla niego, robilam z nim co chcialam, ale widocznie mu to pasowalo. Historia zakonczyla sie komicznie, bo on gdzies jakas laske poznal i zaciazyla! Przyszedl i wygladalo na to, ze to on ze mna zrywa i wychodzi a ja powinnam rzucic sie i zalac lzami, a ja zamknelam za nim drzwi i bylo tylko wielkie uffffffffffff.... smile

      Jeden byl swinia, bo wiedzial, ze ja go bardzo love a on nic, jak kamien zimny, zadnych wyznan itp. W koncu stwierdzilam, ze to nie ma sensu, bo ja sie zamecze a on sie swietnie bawi, ma co chce itp. W koncu zerwalam (bylo o tyle latwiej, ze dzielila nas spora odleglosc i sie nie widywalismy. Zaraz po zerwaniu zaczal mnie bombardowac smsami, ze on mnie JEDNAK kocha big_grin Na szczescie mialam tyle sily, zeby sie w to dalej nie pakowac.

      No i jeden to mnie rzucil w okrutny sposob, rok dochodzilam do siebie, schudlam 15 kg, wylalam morze lez, masakra. wink
    • dziennik-niecodziennik Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 13:00
      1. na poczatku płakał i miał na mnie focha, potem znalazł sobie dziewczyne z mojego miasta i prowadzal sie z nią demonstracyjnie, po czym gdy zauwazył ze to nie działa to ją rzucił. dziewczyny mi było szkoda - mimo iz na poczatku ich "związku" dawała mi do zrozumienia że ona jest lepsza, bo wyrwała mojego faceta - bo przeżywała to bardzo. potem jakos tak zostalismy kumplami bo mielismy duzo wspolnego. kontakt stracilismy jak poszlam na studia i zniknelam z towarzystwa, potem spotykalismy sie bardzo rzadko i wylącznie przypadkiem. aczkolwiek nigdy nei mielismy oporów zeby ze sobą normalnie rozmawiac itd. nie szukamy się, ale tez nie unikamy smile
      ja - wyryczałam sie solidnie (pod pretekstem oglądania Pretty Woman) a potem normalnie żyłam, traktujac go jak kumpla. jego "odwetowy związek" zbyłam wzruszeniem ramion.
      2. za pierwszym zerwaniem zmienił zamki w mieszkaniu, w ktorym zostały wszystkie moje rzeczy i zapowiedział że nic mi nie odda (ostatecznie oddał, ale nie wszystko jednak, pozostałam w plecy troche kasy). potem sie schlał tak że wylądował w szpitalu. potem zaczął mnie intensywnie odzyskiwac, a ze ja glupia bardzo go kochałam to sie dalam nabrac. za drugim zerwaniem po prostu zniklismy sobie z żyć. dosłownie, jak nozem uciął. nie mieliśmy od tamtej pory absolutnie żadnego kontaktu.
      ja - za pierwszym razem przez trzy dni nic nie jadlam, wiekszosc czasu przepłakiwalam, oblałam dośc ważny egzamin, żeby nie przyjaciółka tobym nie dała rady i chyba uciekła do rodziców. za drugim razem - ostatnią moją myslą przy zamykaniu za sobą drzwi było "spadaj!". i tak sie skończyło.
      3. najpierw płakał i na kolanach błagal żebym wróciła, potem zaczął rozpuszczac jęzor z głupimi tekstami, które ja - pytana w towarzystwie o co tu własciwie chodzi - zbywałam krotkim "to co on mowi najlepiej swiadczy o nim", po czym wspolny kolega kazał mu sie zamknąć bo sluchac hadko i skończyło sie gadanie. odciął się od naszego wspolnego srodowiska. spotykamy sie czasem, niby mnie troche unika ale jak juz wpadniemy na siebie to mozemy normalnie towarzysko porozmawiac.
      ja - no coż, zerwałam to zerwalam, powody mialam wiec rozczulania sie nie było. ot, zycie toczy sie dalej.
    • agaja5b Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 16:20
      Pierwszy facet z którym zerwalam, zachował się ok. Płakał, trochę się nie odzywał, no i jego siostra wilkiem na mnie patrzyła. Ogólnie fajnie go wspominam, był w porządku, romantyk, ale mi się znudził po prostu, bo ja potrzebowałam pójść w tango, potrzebowałam wrażeń i wielorakich doznań. Kolejny trochę histeryzował że sobie cos zrobi, ale nie zrobił, na mnie wrażenia tym bardziej. Trzeci płakał, czwarty płakał a potem się ostentacyjnie prowadzal z inną laską, piąty zaczął byc mocno niemiły (uff że się go pozbyłam), szósty przyszedł jak zbity pies na spotkanie, o które poprosiłam, bo dowiedziałam się że równolegle z byciem ze mną wrócił do swojej byłej. na dość spokojnie dostał ochrzan że nie był fair i przyjaźnilismy się dalej. Siódmego ja odchorowałam, mimo ze to ja z nim zerwałam, zawaliłam egzamin min, miałam objawy depresji, 3 lata do siebie dochodziłam. Ósmy na spokojnie czekał na dalszy ciąg, w końcu mi się żal go zrobiło po tym jak go potraktowałam i jesteśmy razem do dziś.
    • vilez Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 16:30
      Wszyscy moi byli zachowywali się z klasą, mimo że byli porzuceni (jakoś tak się składało, że zawsze ja odchodziłam). Nie doszedł do moich uszu strzęp złego komentarza pod moim adresem. Samo odchodzenie nie było łatwe, czasem trwało i było bolesne, oponowali itd. Ale żaden nie urządzał histerii i innych takich, a dzwonienie po moich rodzicach czy znajomych skończyło by się dla nich wyrzuceniem z hukiem, to akurat chyba wiedzieli, znając mnie jednakoż: że sprawy ze mną załatwia się ze mną.
      • vilez Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 16:32
        Acha, z wszystkimi utrzymuję do dziś w miarę przyjazne relacje.
    • 18lipcowa3 Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 16:32
      Zawsze honorowo to przymowali, owszem były próby rozmów, jakieś prośby ale bez wystawania pod domem, prób samobójczych, czy śledzenia.
    • vi_san Re: Reakcja na zerwanie 19.11.13, 21:08
      Najmilej wspominam jednego eksa. Kiedy zdecydowałam się powiedzieć mu, że to koniec, powiedział po prostu, że on też czuje podobnie i w związku z ty, nie ma powodów do zerwania kontaktów. I wyszliśmy razem na całonocny rajd, po klubach, pubach i nnych miejscach rozrywki. Kontakt mamy do tej pory [co prawda sporadyczny, ale jednak], mimo mojego męża, jego żony odległości geograficznej [on - Australia, ja - Polska] i dwudziestu lat...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka