Dodaj do ulubionych

Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury

25.11.13, 22:58
Czytam dziecku stare bajeczki, klasykę polskiej literatury i zastanawiam się czy jest sens wciąż pieczołowicie pielęgnować tamtą literaturę i czytać ją małym dzieciom, czy jednak lepiej poszukać czegoś wartościowego we współczesnej literaturze . Czasy się zmieniły, posługujemy się dziś zupełnie innym językiem , te bajki były pisane nieraz ponad sto lat temu. Małe dzieci nie znają tamtej mowy, nie rozumieją więc bajki i wg mnie można je w ten sposób tylko zniechęcić do czytania. Wydaje mi się, że jednak powinno się czytać dzieciom współczesne książki. A wy jak sądzicie? Dla zobrazowania fragmenty wierszy Konopnickiej :
"A zaś Pimpuś w pustej sionce,
Bez munduru dla pokuty
Od samego musiał rana
Z całej pensji czyścić buty" "

"Krasnoludki są na świecie ", wiersz dla około 3-latków :
"...Nie odżegnać się od niego,
Takie sprytne małe licho!.. "
"...Zresztą myślcie, jako chcecie,
Czy kto chwali, czy kto gani..."
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:08
      sądzimy że w sumie to człowiekowi nie zaszkodzi znac rożnych wersji języka i różnych pozycji literatury.
      • micha11 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:16
        Ok. W szkole średniej czy podstawowej rozumiem klasykę . Ale czytać takie wierszyki dzieciom kilkuletnim, które nie rozumieją co im czytasz ?
        • babunia_wygodka Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:20
          micha11 napisał:

          > Ok. W szkole średniej czy podstawowej rozumiem klasykę . Ale czytać takie wiers
          > zyki dzieciom kilkuletnim, które nie rozumieją co im czytasz ?

          Konopnickiej w życiu dzieciom nie czytaliśmy, bo je kochamy suspicious
          Czytaliśmy Pottera, Tolkiena, Panienkę z Okienka, Szaleństwa Panny Ewy, Abigail, opowiadania o wiedźminie, Bajki Robotów... Takie książki gdzie coś się dzieje, a nie chodzi wyłącznie o popłakanie nad Jasiem co nie doczekał.
          Mistrza i Małgorzatę to chyba jednak same niech przeczytają za parę lat.
          • amandaas Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:08
            Abigail!! OMG całe lata minęły odkąd to czytałam, musze odgruzowaćsmile Książka mojej młodoścismile
          • trup.w.szafie Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 23.01.14, 18:35
            babunia_wygodka napisała:


            >
            > Konopnickiej w życiu dzieciom nie czytaliśmy, bo je kochamy suspicious
            >

            i z tej miłości pozbawiliście je cudownych krasnoludków i sierotki marysi??? pimpusia sadełko? na jagody???? to takie kochanie inaczej rzekłabym...
            • arwena_11 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 23.01.14, 20:52
              Nigdy nie strawiłam sama Sierotki to dlaczego mam katować własne dzieci? Aż tak niegrzeczne nie są. Na Jagody też na szczęście mnie ominęło
        • b.bujak Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:37
          wg mnie takie maluchy odbierają bajki bardziej "całościowo", nie skupiają się na szczegółach, przecież na pewno są w bajkach słowa i zwroty współczesne, których nie rozumieją, ale nie przeszkadza im to w odbiorze...
          dopiero w pewnym momencie zaczynają wyłapywać słówka, ale nic nie stoi na przeszkodzie tłumaczyć im ich znaczenie - to normalny i ważny element czytania dzieciom
          • micha11 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:48
            Też mam wrażenie ,że odbierają jak mówisz całościowo , ale ja dziwnie się czuję czytając dziecku słowa , których nie rozumie, a nie chcę przerywać i tłumaczyć co chwilę bo chcę by dziecko się wczuło i zatraciło w historii
            • zona_mi Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 01:02
              > ja dziwnie się czuję czytając dziecku słowa

              Nie rozumie także wielu słów używanych współcześnie - nie tłumaczysz mu ich?
              Właśnie teraz łatwiej pojmie archaizmy, jeśli mu je krótko i przystępnie objaśnisz, niż gdy będzie nastolatkiem i będzie wymiotował nad Krzyżakami i Mitami greckimi.
            • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 04:57
              No ale część znaczeń wyłapie samo z kontekstu, Czy ty pamiętasz, jak się poznałaś trudniejsze i bardziej abstrakcyjne zwroty? Wiekszość narosła samodzielnie, prawda?
            • wro-tka Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 08:10
              >nie chcę przerywać i tłumaczy
              > ć co chwilę bo chcę by dziecko się wczuło i zatraciło w historii

              dzieci są wielowątkowe i nie stracą na opowieści.
              • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 08:30
                To prawda.
                Ale naj, naj, najważniejsze jest, aby po pierwsze czytac, a po drugie nie czytać tego, co dziecko nudzi i odstręcza - bo wtedy nie wpoimy dzieciom tego, że czytanie jest ciekawe i fajne.
          • grrrrw mlodziez 26.11.13, 12:29
            "W Tyńcu, w gospodzie pod "Lutym Turem".... Mamo, co to jest tyniec, gospoda, luty i tur......

            "W paltociku do szkoły o milę..."(Jan Kasprowicz) - Co to jest paltocik ? - Małe palto ? - Co to jest palto ?.... (16 lat)

            A "Chłopów" czytał i się zachwycał ????" Czytał i się nie zachwycał, bo nie rozumiał. mamusia mu opowiedziała własnymi słowami.
            • ichi51e Re: mlodziez 26.11.13, 14:31
              Nie chwalilabym sie gdybym miala takie ciemne dzieci. No ale i za moich czasow takie tumany byly. ("Wdowiec- ktos kto sie rozwiodl" liceum)
            • landora Re: mlodziez 23.01.14, 21:14
              Szesnastolatek nie wie, co to jest palto...?
            • turzyca Re: mlodziez 24.01.14, 13:32
              > "W paltociku do szkoły o milę..."(Jan Kasprowicz) - Co to jest paltocik ? - Ma
              > łe palto ? - Co to jest palto ?.... (16 lat)

              Dziewczynki tego problemu nie maja, dziewczynki wiedza, ze mozna miec palto. Albo jelito. wink


              I poniewaz nie moge sie powstrzymac od cytatu:
              "– Dorota ma palto – dyktowała ciotka Lila (…wink. Napisałeś?
              Tomcio wydał dźwięk potakujący i podrapał się długopisem po policzku, znacząc przy tym niebieską krechę na jego różowej okrągłości.
              – Pokaż – ciotka Lila podeszła do stołu. Ujrzała nierówne kulfony formujące się w zdanie: „Dorota ma jelito”. – Tomasz! Jakie znów jelito?!
              – Grube – mruknął syn chirurga.
              – Dlaczego nie piszesz tego, co ci dyktuję?
              – Bo sama ciocia mówiła, że nieważne, co się pisze, tylko jak.
              – Bzdury! Nie mogłam mówić czegoś podobnego – obruszyła się starsza pani. – Dorota ma palto, palto, rozumiesz? A wiesz, dlaczego: ma palto, a nie: ma jelito?
              – Bo idzie jesień – odparł Tomcio ze zniechęceniem. W ciągu dwóch miesięcy nauki szkolnej przekonał się, że ilekroć go pytano o przyczynę jakiegoś zjawiska, zawsze miała ona związek z nadejściem jesieni. Tym razem jednak nie trafił.
              – Co ma jesień do tego? – zdziwiła się ciotka Lila. – Dorota dlatego ma palto, żebyś ty się nauczył pisać. Proszę: Dorota ma palto. To palto Inki.
              – Ja nie rozumiem – zirytował się Tomcio. – Wspólne mają czy co?
              – Ty nie filozofuj, ty pisz. Nieważne, co się pisze, ważne jak.
              – A widzi ciocia.
              – Tomasz, ja z tobą oszaleję! – ciotka Lila została przyłapana na gorącym uczynku i to ją zirytowało. – Powtarzam, nie zadawaj głupich pytań, tylko pisz: Dorota ma jelito.
              – Palto ma…
              – Znów przekręcasz! Milcz! I pisz! Dorota ma jelito. To jelito Inki. Napisałeś? Czego się śmiejesz?
              – Hi, hi, ciociu, a jak się pisze: „syjamskie” czy „sjamskie”?"
              • olena.s Re: mlodziez 24.01.14, 14:10
                W zeszłym roku 'palto' oraz 'pantofle' znalazły się na liście zwrotów, które uznano za warte, by ocalić je od zaponienia. Akcja zorganizowana przez bibliotekę śląską, glosowano na te, które są warte szczególnej ochrony.
                • turzyca Re: mlodziez 24.01.14, 16:16
                  'pantofle' znalazły się na liście zwrotów, które uz
                  > nano za warte, by ocalić je od zaponienia.

                  O rany, to jak sie nazywa damskie buty? Znane tez jako czolenka? Dla mnie "pantofle" to takie codzienne slowo, zupelnie niezagrozone zanikiem. Zawsze sie musze pilnowac, zeby go nie uzyc po niemiecku, bo to false friend, po niemiecku to jedno z okreslen kapci (w Polsce zreszta tez, gdzieniegdzie).
                  • olena.s Re: mlodziez 24.01.14, 16:33
                    Na pociechę powiem ci, że chyba nie weszły do finału, tylko byly zgłaszane do listy 500. W finale znalazł się za to absztyfikant, melancholia, chędożyć (chyba tylko w nowszym, seksualnym znaczeniu), żak, luby, reszty nie pamiętam.
                  • kanagata Re: mlodziez 24.01.14, 16:36
                    no właśnie, dla mnie pantofle to kapcie (Dolny Śląsk).

                    a co do młodzieży- zawsze była młodzież, ktora wiedziała, co to zacz to przysłowiowe palto, i taka, która nie wiedziała.

                    Konopnickiej też córkom nie czytam, sama nigdy nei lubilam, a czytam i czytałam zawsze dużo. Ale tak czy inaczej nie ucieknie się od "staroci". My już z moją obecnie drugoklasistką czytałyśmy "Plastusiowy pamiętnik" (dramat, straszne anachronizmy), "Jak Wojtek został strażakiem" (tu było lepiej), "Szewczyka Dratewkę" (ten o szklanej górze, też cięzkie do przejścia dla siedmiolatki). Lista lektur jest dość oderwana od rzeczywistości. Kanon kanonem, ale jeśli czytanie lektury polega na tłumaczeniu co drugiego słowa, to chyba nie o to chodzi. Nie w młodszych klasach podstawówki przynajmniej.
                    • olena.s Re: mlodziez 24.01.14, 16:46
                      Ja nie twierdzę, że pantofle są dziś już niezrozumiałe, tylko że najwyraźniej jakaś grupa osób postrzega je jako zanikające.

                      Kanon kanonem, ale jeśli czytanie lek
                      > tury polega na tłumaczeniu co drugiego słowa, to chyba nie o to chodzi. Nie w m
                      > łodszych klasach podstawówki przynajmniej.

                      Kiedy moje dziecko uczono w szkole jak wybrać dobrą dla siebie książkę, jednym z mierników była liczba nieznanych słów na stronie. Uznano, że przy pięciu materiał staje się za trudny. Przy czym odnoszono się tam do książek mniej więcej współczesnych, z obecną składnią.
                    • joa66 Re: mlodziez 24.01.14, 16:50
                      Lista lektur jest dość oderwana od rzeczywistości. Kanon kanonem

                      Z tego co wiem, ta lista jest dość elastyczna i otwarta - być może macie pecha z nauczycielem?

                      Ale , tak jak pisałam wcześniej, ktoś powinien się jej przyglądac od czasu do czasu - i ten "ktoś" powienien być w stanie odpowiedzieć dlaczego (lub po co) konkretna książka X jest w sugerowanym zestawie lektur. Fajnie by było gdyby te ktosie miały stronę internetową gdzie każdy- z nazwiska- uzasadnia wybór książek na liscie lektur.

                      Mam wrażenie, że teraz to jest takie bujanie między MENem, lękiem przed wykreslaniem (po co? - lepiej mieć święty spokój zamiast tłumaczyć dlaczego nie ma Marysi Sierotki na liście)
        • dziennik-niecodziennik Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 00:55
          kilkuletnie dziecko rozumie co mu czytasz. jak nie zrozumie jakiegos slowa to mu wyjasnisz. na tym polega rozwój umiejętnosci językowych.
        • mika_p Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 18:12
          > Ok. W szkole średniej czy podstawowej rozumiem klasykę . Ale czytać takie wiers
          > zyki dzieciom kilkuletnim, które nie rozumieją co im czytasz ?

          "Potopu nie da się dziś czytac bez miliona przypisów. Żeby odczytać, jak istotne jest przysięganie na krucyfiks przez Kmicica, trzeba rozumieć słowo krucyfiks"
          Całość tutaj

          W dzieciństwie nie, bo archaiczne słownictwo. W szkole nie, bo archaiczne słownictwo. A potem już w ogóle nic nie trzeba czytać.
          • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 18:41
            Wiesz ty co? Rób sobie jak uważasz.
            Tylko jednocześnie zdaj sobie sprawę z tego, że corocznie publikuje się tysiące i tysiące książek w setkach języków. Niekóre z nich są świetne. Wstrząsające. Zachwycające. Oddające jakieś najwazniejsze przeżycia i doświadczenia dziejszych i przyszlych generacji. A te są inne, niż najważniejsze przeżycia i marzenia generacji wcześniejszych.
            Co poniektóre z tych książek będą przetłumaczone na polski. I to te książki będą ważne dla kolejnych pokoleń, a nie nieszczęsna Marysia, Puc czy inna Anielka.
            Na klasykę i przymus naprawdę nie powinno być miejsca w szkołach podstawowych. Nie wtedy, jeżeli chcemy, żeby ludzie czytali także wówczas, kiedy za brak lektury obowiązkowej nie będzie już groziła pała.
            • ichi51e Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 18:47
              Sek w tym ze osoby ktore dopiero ucza sie jezyka powinny miec kontakt z jezykiem w czystej postaci - nie z tlumaczeniami ktore czesto sa tylko kalkami obcych jezykow a nie tekstami po polsku...
              • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 18:55
                No ale są przecież polskie książki pisane w ostatnim dziesięcioleciu - dwóch. Są książki dla dzieci przedszkolnych i starszych. Nie wszystko jest tylko tłumaczniem (acz nie mam absolutnie nic przeciwko tłumaczeniom).
            • hellulah Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 18:59
              A wiesz ty co? Ludzie, którzy z łatwością czytają, nie obawiają się archaizmów i klasyki. Serio, można i Konopnicką, i Puca z Bursztynem, i najmodniejsze bestsellery światowe. Nie ma po co dystansować się od pewnych wspólnych korzeni, od pewnej płaszczyzny porozumienia. No chyba, że głowa boli od podążania za tekstem drukowanym.

              A co do szkoły to racja, przymus czytania niczego dobrego nie czyni.

              Mam czytające dziecko, jestem czytającym rodzicem, dziecka do Puca czy Marysi sierotki nie zmuszałam, dziecko przeczytało już setki innych książek, nie tylko po polsku. Traumy z powodu historyjek o sympatycznych psiakach czy smutnej opowieści o osieroconej dziewuszce nie odnotowano.
              • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 19:17
                Pod warunkiem, że dziecko 'kupuje' dany tekst. Wtedy proszę bardzo, można czytać, czy dawać do czytania nawet Homera, czemu nie?
                Problem polega jednak na tym, żeby nie zanudzić czytaniem, nim jeszcze dziecko nauczy się samo poszukiwać interesujących materiałów i radzić sobie ze złozoną treścią i formą.
              • verdana Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 19:19
                Można, tylko po co? Jakie dziecko będzie naprawdę zainteresowane Konopnicką?
                Akurat traumę związaną z Konopnicką odnotowałam, jak najbardziej.
                • joa66 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 19:33
                  Z dzieciństwa mojego dziecka pamiętam, że wysłuchiwał "kanonu" bez problemu - jedyna różnica między tym, który mu się spodobał, a tym który nie polegała na tym, że nigdy nie prosił o ponowne przeczytanie czegoś co mu się podobało "umiarkowanie". To co mu się podobało, znałam niemal na pamięć od wiecznego powtarzania

                  Jedyny raz kiedy nie zdzierzył to byłą jakaś książka a la Disney, którą dostał w prezencie. Zrobiła mu się zmarszczka na czole na wylot, bo w ogóle nie wiedział o co chodzi.

                  Nie miał problemu z "klajstrami" itpwink Nie róbmy z dzieci głupszych niż są rzeczywiście.

                  p.s. i jeszcze jedno - moim zdaniem dziecko czuje kiedy rodzic odpracowuje pańszczyznę kiedy mu czyta.
                • asia_i_p Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 20:49
                  Ja uwielbiałam Konopnicką. "Sierotkę Marysię" babcia czytała mi na okrągło, a mnie fascynowało, że ten magiczny świat jest taki tuż za rogiem, prawie zauważalny, a jednak nie. I te opisy gospodarstwa krasnoludków . . .
                  Z innych rzeczy zapamiętanych z dzieciństwa - ciotka czytała mi "Dziadka do orzechów" i do dzisiaj mam dreszczyk, kiedy słyszę niektóre sformułowania.

                  Myślę, że to trochę ma wspólnego z tym, jak to jest czytane. Dla babci "Sierotka Marysia" to była książka-marzenie jej dzieciństwa. Jako malutkie dziecko znalazła na strychu jakąś stronę z czasopisma czy też ulotkę reklamującą książkę, i obraz krasnoludków tańczących wokół ogniska tak jej zapadł w pamięć, że marzyła o tej książce przez kilka lat, nim ją w końcu dostała. Myślę, że coś z tych emocji przekazała mi w czytaniu.
                • landora Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 23.01.14, 21:34
                  Za Konopnicką nie przepadałam, ale Puca z Bursztynem, Słoneczko i parę jeszcze innych staroci uwielbiałam i znałam niemal na pamięć. Potem kochałam Trylogię, Trzech Muszkieterów i Nad Niemnem. Ballady i romanse Mickiewicza czytywałam dla przyjemności.
                  Z klasyki najgorzej wspominam Żeromskiego, który dla mnie jest grafomanem, "Lalkę" i "Chłopów". Po prostu do tych książek nie wróciłam, traumy jednak nie odnotowano.
                  • 1matka-polka Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 24.01.14, 13:46
                    Charakter można jednak poznać po zamiłowaniu do literatury. Jedni uwielbiają Sienkiewicza i "Nad Niemnem" a drudzy Żeromskiego i już wszystko jasne wink
                    • agni71 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 24.01.14, 15:33
                      cos w tym chyba jest wink
                    • landora Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 24.01.14, 17:29
                      No widzisz, ale kiedy próbowałam wrócić do Trylogii jako już zupełnie dorosła kobieta, to już mi nie podchodziła. Odłożyłam, bo nie chciałam sobie psuć wspomnień.
                      Może powinnam spróbować jeszcze raz nieszczęsnego Żeromskiego...? :p
          • landora Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 23.01.14, 21:17
            Kurczę, przeczytałam Trylogię w wieku 11 czy 12 lat, nie przypominam sobie, żebym potrzebowała do tego słownika czy przypisów. Przecież większość "trudnych" słów można zrozumieć z kontekstu, chociażby ten nieszczęsny krucyfiks.
        • totorotot Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 23.01.14, 21:18
          Czytać i tłumaczyć
    • b.bujak Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:31
      z kolędami to samo... właśnie niedawno robiłam synowi przekład kolędy "w żłobie leży..."
      ale uważam, że warto czytać dzieciom różnorodne rzeczy i czasem sięgnąć po klasykę, chyba, że sama nie rozumiesz, co czytasz smile
      • micha11 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:42
        W Ojcze nasz zawsze fragment "Jako i my odpuszczamy ... " mówiłam "jakoimy " i zastanawiałam się co to znaczy. Tak klepałam bez sensu jak leci wink A w tych wierszach np. Konopnickiej zmieniam dziecku tekst , od razu zamieniam te dawne wyrazy naszymi odpowiednikami , ale to bez sensu mi się wydaje.
      • saszanasza Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:45
        b.bujak napisała:

        > z kolędami to samo... właśnie niedawno robiłam synowi przekład kolędy "w żłobie
        > leży..."

        wiesz, to pani od religii dzieciom z grupy mojej córki przekładu nie zrobiła, efektem czego było to, że polowa grupy śpiewała, że Maryja syna pobiłabig_grin
    • kadfael Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 25.11.13, 23:35
      A kto Ci każe czytać dzieciom Konopnicką? Poczytaj Brzechwę, Tuwima, albo Fredrę. A dzieci się Ciebie nie pytają - co to znaczy jak czegoś nie rozumieją? Te którym czytywałam - zawsze pytały.
    • agaja5b Re: Rozwoj mowy 25.11.13, 23:46
      Nie ma rozwoju języka bez kontaktu z drugim człowiekiem, więc na pewno moge powiedzieć że nauczylismy nasze dzieci mówić. Rozwój mowy u dziecka zaczyna się w łonie matki, dziecko słyszy dżwieki mowy i juz po urodzeniu (jako noworodek) reaguje na melodie języka. oczywiście warunkiem niezbędnym jest to ze dziecko słyszy. Były badania na ten temat pokazujące jak dzieci reagowały na dźwieki mowy w języku rodziców i w języku obcym, reakcja czyli rozpoznanie (ssanie smoczka) nastepowała nie tylko na dźwiek głosu matki ale tez na dźwiek języka jakim posługują sie rodzice. Poza tym wiadomo musi byc kontakt z językiem i osobą go uzywającą, bo dziecko szybko sie orientuję że mówi sie "po coś", żeby podtrzymać kontakt z opiekunem i później wyrazić co chcę. Zaszkodzic mozna nie mówiąc do dziecka, czy nie reagując na jego potrzebe kontaktu, ograniczajac kontakt z otoczeniem czy rówieśnikami jednocześnie długo uzywając języka " domowego" zrozumiałego najczęściej tylko dla dziecka i opiekuna. Idąc do przedszkola dziecko musi wykonać wysiłek by sie porozumiewać i być rozumianym, nie ma mamy która sie domysla po monosylabach, dlatego grupa rówieśnicza stymuluje. Takie np bliźnieta często długo mają swój swiat i język bo nie muszą sie wysilać by inni ich rozumieli. Słownik bierny u roczniaka jest sporo bogatszy niz czynny, pierwsze wchodzą rzeczowniki, dziecko nazywa ale tylko to co widzi i to co jest dostepne. W miarę rozwoju tożsamosci i świadomosci swojego "ja" (ok 18 mies) wchodzą podstawowe zaimki osobowe dotyczące dziecka (wynika z egocentryzmu dziecięcego) ja, moje i czasowniki zwykle daj, oczywiście stosowane różnie. Wiadomo że normy wiekowe są płynne i elastyczne, jak rodzic widzi że jego dziecko wcześniej reaguje niż " ustawa przewiduje" to zwykle mozna uznać że tak jest, jednak podstawowych praw w rozwoju przeskoczyc się nie da, mimo szczerych checi rodziców. A czytanie dziecku ma sens bo wzbogaca jego słownik to raz, ale na obrazku można pokazać wiele rzeczy, których na codzien nie ma w zasięgu ręki, więc jakby rozszerza jego świat, który można nazwać. Później rozwija wyobraźnię, pozwala przepracować dzieciece problemy (np nie Jaś się moczy tylko ten chłopczyk z książki) a dziecko mocno sie identyfikuje i przeżywa z bohaterem, przygody bohatera są przygodami dziecka, zaspakaja potrzebe bliskości i kontaktu z rodzicem w końcu.
      U nas jedna i druga zaczęły mówić około roku oprócz standardowych to starsza zaczęła mówic " ciu" na słonia i poza tym chętnie naśladowała odgłosy zwierząt wszelakich, co młodszej niezbyt się chciało, wymawiała tylko "miał" na kota i "mu" na wszystko inne co sie rusza. Poza tym młodsza długo (właściwie do tej pory niektóre wyrazy mówi w formie zniekształconej, bez głosek, których nie słyszała, więc pracujemy nad tym) mówiła niewyraźnie bo miała spory niedosłuch wynikający z przewlekłych zapaleń uszu.
      • agaja5b Bardzo mi przykro, nie w tym wątku wkleiłam:) 25.11.13, 23:48
    • agaja5b Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 00:03
      Ja moim dziatkom czytałam i czytam klasykę literatury dziecięcej. Jeżei chodzi o Konopnicką to kilkulatkom takie "Pranie", " Stefek burczymucha", " Kukułeczka" itp nie sprawiaja trudnosci, by zrozumieć sens, zresztą na bieżąco tłumaczę, albo w końcu po któryms razie jak juz znaja na pamięć to się w końcu same łapią że jakiegos słowa nie rozumieją. Starszej czytam "Na jagody" i uwielbia, " Co słonko widziało" też, choc nie wszystkie wierszyki, Brzechwę, Tuwima, Jachowicza, Fredrę, Chotomską, bajki Puszkina, Andersena, poza tym czytam jej bajki La Fontaine, na bieżąco sobie wszystko tłumaczymy i streszczamy o co chodziło i bardzo lubi. Mnie żal byłoby nie czytać nigdy takich fajnych rzeczy, a współczesne wybierze sobie sama.
      • wredna1zmija Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 20:41
        "Co słonko widziało" irytowało mnie do tego stopnia, że właśnie się zjeżyłam czytając sam tytuł. Inna sprawa, że jako dorosła uważam Andersena (przynajmniej część) i Puszkina za zbyt ostre dla dzieci. A jak byłam smarkata jakoś po mnie spływała drastyczność niektórych utworów.
    • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 04:54
      Uważam, że należy pozwalać dzieciom wybierać. 'Co dziś poczytamy?', 'Wybierz coś z półki'. Uważam, że jezeli dziecko 'kupuje' Konopnicką, to czemużby jej nie czytać? Uważam wreszcie, że są masy nowych fajnych książek (osobiście jestem wielką fanką pozycji o staruszku Pettsonie i kocie Finudusie, na przykład) i należy proponować zwłaszcza to, co samemu uważa się za ciekawe. I zwracać uwagę na reakcje dziecka.
    • kocianna Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 06:11
      Kilkuletnie dziecko posadzone przed kreskówką w oryginalnej wersji językowej (np. po angielsku) zrozumie wszystko bez najmniejszych problemów. Dlaczego nie miałoby więc rozumieć wierszyka, w którym co najmniej połowę słów zna? Dlaczego uważamy własne dzieci za głupsze, niż są?

      W wątku obok pisałam, że mąż dyktował mi swój doktorat, a potem trzyletnia córka zabijała nas słownictwem na poziomie uniwersyteckim.
    • jowita771 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 06:21
      Też się kiedyś zastanawiałam czytając córce "Bajki" Krasickiego, jak pytała, co znaczą niektóre słowa. Z drugiej strony, mnie też to czytali, jak byłam mała, pewnie tez pytałam, czytanie uwielbiałam i tak mi zostało, Krasickiego lubię do tej pory. Ja nauczyłam się czytać z książki wydanej w 1910 roku, która cała była napisana językiem nieco nieaktualnym.
    • attiya Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:13
      no pewnie że nie smile nawet tak lubiana przeze mnie seria "poczytaj mi mamo" trąci myszką
      na topie jest u mojego dziecka Piątkowska i Kasdepke i to naprawdę na razie wystarczy
      aaaa i wiersze Wawiłow ale te są naprawdę ponadczasowe
      • vilez Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:50
        Wiersze Wawiłow kochamy smile
    • anika772 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:24
      Można czytać trochę starej, trochę nowej literatury. Nie zaszkodzi na pewno.
    • vilez Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:29
      Klasyka top nie jest coś, co "ustalono raz na zawsze". Każde pokolenie ma swoją klasykę. Dla mnie wartościowa klasyka dziecięca to Narnia, Marry Poppins, Księga dżungli, Pippi, Cudowna podróż Lagerlöf, Karlsson z dachu, Emil detektyw, Mis Paddington, Alladyn i inne takie. Ale nie Konopnicka, litości!
      Z polskiej to wiersze Tuwima i Brzechwy. I polskie podania/legendy.
    • ichi51e Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:34
      Ja widze jeden duzy plus - znajdz mi literature dla dzieci na przyzwoitym poziomie jezykowo. Cos zeby moglo lizac buty Bajcr o stalowym jezu to pogadamy smile niestety wiekszosc ksiazeczek obecnie wydawanych to bardzo kiepskie tlumaczenia...
    • majarzeszow Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 07:49
      Ja cenię klasykę i dobieram ją odpowiednio do wieku dzieci. Jako, że z kanonu lektur wyleciało kilka cennych pozycji, sami wiec doczytujemy je w domu. Np. Jacek, Wacek i Pankracek, Cudaczek-wyśmiewaczek, Doktor Dolittle czy Plastusiowy pamiętnik, Karolcia, Bułeczka.
      Momentami muszę tlumaczyc dzieciom realia czasow przeszlych np. ze ktos czeka i czeka na list (a dziecko pyta: a nie mozna po prostu zadzwonic czy maila napisac ? smile
      Uwazam, że klasykę trzeba znać i już. Pimpusia Sadełko tez nei zawadzi smile

      Jak mnie czasem dzieci wnerwią, to mówie, że dziateczki duch święty rózeczką bić radzi, rózeczka nigdy zdrowiu nie zawadzi - a one dokładnie wiedzą o co chodzi hihi smile
      • agni71 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:44
        majarzeszow napisała:

        > Ja cenię klasykę i dobieram ją odpowiednio do wieku dzieci. Jako, że z kanonu l
        > ektur wyleciało kilka cennych pozycji, sami wiec doczytujemy je w domu. Np. Jac
        > ek, Wacek i Pankracek, Cudaczek-wyśmiewaczek, Doktor Dolittle czy Plastusiowy p
        > amiętnik, Karolcia, Bułeczka.

        Kiedy wyleciało? To były lub aktualnie sa lektury moich dzieci w SP.
    • alinawk Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 08:41
      Czy to bajka, czy nie bajka,
      Myślcie sobie, jak tam chcecie.
      A ja przecież wam powiadam:
      Krasnoludki są na świecie.

      Uwielbiam początek. Jako dziecko juz czytające nienawidziłam poezji, jak otwierałam książkę i widziałam że jest napisana wierszem to zamykałam i odkładałam z powrotem. Ten wiersz na początku sierotki Marysi to skrzętnie pominęłam i dopiero jako dorosła przeczytałam jak czytałam dzieciom.

      Ktoś tam wyżej polecał Stefka Burczymuchę :

      O większego trudno zucha
      jak była Stefek Burczymucha.
      .....
      Tygrys, tato, tygrys, krzyczy.
      Tygrys? Ojciec się zapyta.
      Ach, lew może, miał kopyta..
      ......
      Idzie ojciec, służba cała
      Patrzą, a tam myszka mała...
      • antyideal Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:22
        Stare wierszyki mają swoja "melodię".
        Nie zlicze ile godzin spedzilismy czytajac w kółko Stefka Burczymuche,
        Zosie Samosie, Rzepke, Lokomotywe, Krasnoludki, Pan kotek był chory...
        na dzien dobry, na dobranoc, na wyciszenie w ciagu dnia.
    • iwoniaw Bezsens czytania klasyki oraz sens dresu :-D 26.11.13, 09:04
      Oczywiście, czytanie dziecku klasyki jest bez sensu, jeszcze poszerzy sobie słownictwo i horyzonty kompletnie niepotrzebnir - i jak to będzie potem korespondowało z dresami na wigilii? A potem, nie daj Boże, zapragnie koszuli i spodni materiałowych do teatru i będzie matce głowę suszył o jakieś abstrakcyjne i bezsensowne kwestie big_grin
      • lily-evans01 Re: Bezsens czytania klasyki oraz sens dresu :-D 26.11.13, 09:49
        Prawda?
        big_grin big_grin big_grin
    • saszanasza Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:25
      Czytam dziecku "dobrą literaturę", ale często już nie klasykę.
      Dodam że kupuję książki z równie dobrymi ilustracjami, lubię takie niedopowiedziane...a właściwie dziecko moje lubi....ma wtedy większe pole do rozbudzenia własnej wyobraźni. Córka często analizuje każdy rysunek, a takie nie oczywiste, to jak Exuperyowski "słoń trawiony przez węża boa", powodują że dla dziecka książka to podwójna frajda.

      Ostatnio będąc w małej pobliskiej księgarence, właścicielka (entuzjastka literatury), żaliła się, że o ile pierwotnie zamawiala książki "niszowe" tak rodzice jednak wolą te disnejowskie przekłady.

      Szkodasad
      • saszanasza Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:31
        A propos wierszyków to moja córka ostatnio zaśmiewa się przy pozycjach:
        "Wścibscy", "Duszki stworki i potworki", "Nowe fikołki pana Pierdziołki" i "Czy Zuza ma siurka". Mnie osobiście podoba się jeszcze "Gryzmoł".

        Z pozycji bardziej ambitnych polecam: Pamiętnik blumki, Asiunia, Opowieść o błękitnym psie....

        Zresztą dużo tego, a ja wymieniłam mlodej prawie całą "biblioteczkę".
    • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:26
      Niedawno musiałam tłumaczyć dziecku, dlaczego mama zbiła kotka i dlaczego w Akademii Kleksa uczą się tylko chłopcy. Ciężko było smile
      • antyideal Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:29
        Ma to swoj urok, pokazywanie na takich konkretnych przykladach jak
        zmienia sie swiat smile
        • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:30
          Tak też tłumaczyłam, że dawno, dawno temu... smile
      • gazeta_mi_placi Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:31
        Jak dobrze pamiętam mama zbiła kotka bo rozlał mleczko.
        • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:36
          Nie, wypił smile I stłukł jajeczko.
          • gazeta_mi_placi Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:44
            Możliwe, ale skoro to wiesz to czemu nie umiałaś wytłumaczyć dziecku?
            • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:45
              A gdzie ja napisałam, że nie potrafiłam?
              Z tym problemu nie było, gorzej ze szkołą dla chłopców smile
              • ichi51e Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:50
                A jak wytlumaczylas w sumie? Bo mi przychodzi tylko do glowy ze po prostu byla to szkola tylko dla chlopcow ktorzy mieli inie zaczynajace sie na A. Dlaczego na A w sumie...?
                • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:56
                  Zrobiłam feministyczny wykład o głupich facetach, którym się wydawało, że najlepsze rozrywki są tylko dla nich zarezerwowane tongue_out
                • asia_i_p Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 20:52
                  Mnie dopiero mąż oświecił, że "Akademia Pana Kleksa" tak naprawdę była domem dziecka, nie szkołą z internatem. Coś jak taka wczesna "Dycha z Kopernikiem". Bo rzeczywiście, rodzice Adasia znikają na samym początku, które dziecko oprócz synów golarza Filipa ma tam jakichkolwiek aktywnych rodziców?
              • lily-evans01 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:59
                A co w tym dziwnego? wink
                Takie szkoły bywają i dzisiaj. Mojej młodej akurat nie trzeba by tego tłumaczyć, obłędnie zazdrości koleżance, która chodzi do klasy tylko dla dziewczynek i nawet chciała przeforsować szkołę nie koedukacyjną wink.
                Z kolei córka była bardzo zdumiona, że dzieci z Bullerbyn idą SAME do szkoły przez las, nie jadą żadnym środkiem transportu, nawet wtedy, kiedy jest śnieżyca. I jeszcze, że w "Ani z Zielonego Wzgórza" w jednej klasie uczą się dzieci w różnym wieku, bo mamy przecież chyba około 11-letnią Anię i pannę 16-letnią w ostatniej ławce.
                A tak całkiem na serio - to bardzo fajnie można na tych dawnych i w sumie niedawnych dziełach dla dzieci pokazać, jak zmienia się rzeczywistość, jak jeszcze niedawno ludzie komunikowali się bez nadmiaru elektroniki, jak podróżowali, jakiego sprzętu używali w gospodarstwie domowym (albo i nie wink ). Nawet dzieci w "Karolci" czy "Ucho, dynia...", czy też "Oto jest Kasia" żyją w trochę innym świecie, inaczej się bawią niż obecnie ...
                I powiem szczerze, że w wielu z tych najnowszych pozycji brakuje mi pewnego klimatu... Ta cała "klasyka" chyba daje więcej pola dla wyobraźni...
                • przystanek_tramwajowy Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:05
                  Jak ktoś nie umie wytłumaczyć dziecku, dlaczego do Akademii Pana Kleksa chodzą tylko chłopca, to ewidentnie ma luki w wykształceniu - między innymi nie czytał klasyki. Inaczej by wiedział, że kiedyś nie było koedukacji w szkołach. big_grin

                  ---
                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                  • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:08
                    A czytałaś dokładnie moje wypowiedzi? A byłaś przy rozmowie między mną a córką?
                    Braki to chyba masz ty, nie napiszę gdzie smile
                    • przystanek_tramwajowy Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:11
                      Nie czytamy klasyki, a później dres na Wigilii, chamstwo na forum. Tak, tak... big_grin

                      ---
                      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                    • agni71 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:11
                      I co sie rzucasz?

                      Z twojej wypowiedzi:

                      "Zrobiłam feministyczny wykład o głupich facetach, którym się wydawało, że najlepsze rozrywki są tylko dla nich zarezerwowane"

                      nie wynika, ze zdajesz sobie sprawę, że wowczas były oddzielne szkoły dla dziewcząt i chlopców. Równie dobrze moglas dziecku powiedziec, ze dziewczynki tez miały takie szkoły, a ta ksiązka opowiada właśnie o szkole męskiej wink
                      • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:15
                        A czy ja muszę się tu rozpisywać i zdawać relację z mojej dosyć długiej rozmowy z dzieckiem? Wytłumaczyłam jej dokładnie jak to drzewiej bywało, tu chyba nie muszę tego objaśniać, bo chyba historia edukacji nie jest dorosłym emamom obca?
                        • przystanek_tramwajowy Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:29
                          Nie, historia edukacji nie jest nam obca - czytałyśmy klasykę. big_grin
                          • lelija05 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:33
                            Brawo.
                      • antyideal Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:34
                        agni71 napisała:

                        > I co sie rzucasz?
                        >

                        Mało elegancki tekst jak na wczorajszą tropicielkę i krytyka "mentalnych dresów" , hehe
                • agni71 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:06
                  lily-evans01 napisała:

                  > A co w tym dziwnego? wink
                  > Takie szkoły bywają i dzisiaj. Mojej młodej akurat nie trzeba by tego tłumaczyć
                  > , obłędnie zazdrości koleżance, która chodzi do klasy tylko dla dziewczynek i n
                  > awet chciała przeforsować szkołę nie koedukacyjną wink.

                  Jednej z moich corek tez ostatnio wyrwało się stwierdzenie, że szkoda, ze teraz szkoły nie sa oddzielne dla dziewczynek i chlopców, jak jakiś, przepraszam, cytuję, "palant" cos tam glupiego zrobił czy powiedział w szkole, po raz kolejny, rozwalając tym samym lekcję, po raz kolejny ....
                  U nas temat oddzielnych szkól wyszedł przy okazji lektury szkolnej "Sposób na Alcybiadesa".
                  • lily-evans01 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:35
                    W moim mieście jest takowa szkoła. Ale posłałabym tam dziecko... po moim trupie wink. Zresztą jako dziecko samotnej matki, nie zostałaby przyjęta wink.

                    Z kolei w klasie córka ma tylko 4 koleżanki, a chłopców jest 11. I co ciekawe, mimo że klasa ogólnie jest dość męcząca dla nauczyciela (chłopcy są dość ruchliwi i hałaśliwi), to jest w niej dobra atmosfera, nie ma na razie dokuczania, plotkowania, podgryzania się i budowania hierarchii na zasadzie królowa balu i jej świta wink.
                  • micha11 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 16:41
                    No tak bo przecież chłopcy to sami palanci. I lekcje rozwalają . Nie to co grzeczne dziewczątka. Jakby tak odizolować tych palantów , to dziewczynki dopiero mogłyby rozwinąć skrzydła.
                    • olena.s Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 16:52
                      No jest taki etap, kiedy płcie się nie znoszą. Nie wiedziałaś?
                    • agni71 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 17:21
                      micha11 napisał:

                      > No tak bo przecież chłopcy to sami palanci. I lekcje rozwalają . Nie to co grze
                      > czne dziewczątka. Jakby tak odizolować tych palantów , to dziewczynki dopiero m
                      > ogłyby rozwinąć skrzydła.

                      ocho, nadepnęłam na odcisk? wink
      • saszanasza off topic 26.11.13, 09:36

        lelija05 napisała:

        > Niedawno musiałam tłumaczyć dziecku, dlaczego mama zbiła kotka i dlaczego w Aka
        > demii Kleksa uczą się tylko chłopcy. Ciężko było smile

        oj tam, oj tam,
        to w nowych fikołkach pana pierdziołki jest wierszyk:

        "po wodzie pływa babcia nieżywa, i robaczki też pływają, babci pięty podgryzają, ropka z noska babci leci, śmierdzi, cuchnie moje dzieci".

        Przyznam że jak na literaturę dziecięcą, dość ostro ktoś "pojechał"big_grin
        • lelija05 Re: off topic 26.11.13, 09:41
          Takie klimaty dzieciom zawsze pasowały big_grin
        • ichi51e Re: off topic 26.11.13, 14:36
          A z czego to jest? Bo ja to znam w innej wersji jako stara piosenka kolonijna...
          • saszanasza Re: off topic 26.11.13, 16:41
            ichi51e napisała:

            > A z czego to jest? Bo ja to znam w innej wersji jako stara piosenka kolonijna..
            > .

            "Nowe fikołki Pana Pierdziołki"smile jest tam wiele innych rymowanek, wyliczanek, odliczanek....
        • micha11 Re: off topic 26.11.13, 16:37
          Powiedz, że żartujesz sad Nie mogę uwierzyć, że ktoś pisze takie teksty dla dzieci . No chyba że jakiś nieobyty dresiarz wink
          • saszanasza Re: off topic 26.11.13, 19:36
            no niestety to prawda.
            ja w sumie nie jestem przewrażliwiona na punkcie "poprawności politycznej" w książkach dla dzieci (typu zero przemocy), ale o ile dla mnie te dwa wierszyki są śmieszne (znalam je również z dzieciństwa, choć nie tak wczesnego jak zaserwowałam córce ), tak uważam że te dwa wiersze psują całkiem fajną książkę. autorzy mogliby sobie je po prostu darować.
    • moofka Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:32
      a tam bezsens
      klasyke trzeba znac chocby po to zeby rozumiec nowe utwory
      zreszta - dzieci maja doskonaly zmysl jezykowy i bynajmniej jak mikolaj rej gadac nie zaczna
      za to wzbogaca jezyk na pewno
      i ogolne wyczucie tekstu
      mnie tak zawsze serce mieknie jak mi synio przylazi poczochrany w bluzie z kapturem i glosem proszliwym przemawia 'mateczko daj dwa zeta'
    • maja.london888 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:33
      Bo Konopnicka jest drętwa; czytaj Brzechwę i Tuwima - klasyka, ale dużo przyjemniejsza (i zabawna). Moim zdaniem współczesna literatura dla dzieci jest często koszmarna i bardziej szkodzi niż pomaga.
    • agni71 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 09:53
      Konopnickiej akurat nigdy nie ceniłam (podobnie jak Sienkiewicza), ale sa inni "klasyczni" twórcy dla dzieci: genialny Tuwim, świetny Brzechwa. Te stare wiersze mają piękną melodię, a i słownictwo nieco archaiczne warto znać też. Z prozy starszej z ogrooomna przyjemnością czytałam np. Krystyne Boglar (Klementyna lubi kolor czerwony) - jak to jest pięknie napisane! Oczywiście, realia trzeba tłumaczyc, czasem i słownictwo, ale na tym polega bogactwo języka. Z dawniejszej literatury rozrywkowej swietny jest Bahdaj. Tę "starą" literaturę nieraz czyta sie o niebo lepiej niz współczesne wypociny. Niestety, nie mam zbyt dobrego zdania o wspólczesnej polskiej literaturze dla dzieci. Niektórep pozycje, mam wrażenie, były pisane na (złym) haju, jak np. książczyna "Kosmiczne komplikacje" niejakiego Tomasza Trojanowskiego. Grafomania i dno! W ogóle ksiązki wydawane przez wyd. Literatura jakos nam nie podchodzą....
    • solaris31 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:12
      ja czytam starsze pozycje dzieciom, i podobnie, jak w nowych pozycjach , wyjaśniam trudniejsze slowa.

      uważam, że trzeba znac język ojczysty, w wersji starszej także. wiadomo, że nie będę zmuszała do używania tej starszej formy językowej na codzień, ale obcowanie z tego typu literaturą bardzo wzbogaca i sam język, i ogólnie, inteligencję dziecka.

    • tully.makker Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:24
      Krasnoludki Konopnickiej to jeden z ulubionych wierszykow mojego dwulatka. czytamy potworne wrecz ilosci klasyki, mam ze swojego dziecinstwa 200stronicowa ksiazke z wierszami brzechwy i byla w uzyciu u wszystkich trzech chlopaków.
      U starszych dzieci - moze juz nie, ale u maluchow klasyczne bajeczki zawsze sie nam sprawdzaly najlepiej.
    • jotde3 Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 10:37
      micha11 napisał:

      > Czytam dziecku stare bajeczki, klasykę polskiej literatury i zastanawiam się cz
      > y jest sens wciąż pieczołowicie pielęgnować tamtą literaturę

      mój lubi wspólczesne lektury jak go już szkoła zmusi to czyta i mówi że fajne ale żeby tak sam siebie to konsola wymiata .
    • mamablue Re: Bezsens czytania dzieciom klasyki literatury 26.11.13, 11:47
      W klasyce nie ma nic złego! Jak ktoś napisał wyżej, chodzi o rytm, o bliskość, o głos, a dzieciaki, z którymi można się już dogadać, po prostu pytają, jak czegoś nie rozumieją.
      Czytanie klasyki nie wyłącza przecież możliwości czytania pozycji współczesnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka