Jest afera z polskim tłumaczeniem papieskiej Adhortacji
Evangelii gaudium .
Szostkiewicz (link):
Gdy w oryginale papież zaleca biskupom, by byli gotowi „iść za swoim ludem”, bo lud Boży jest zdolny „do rozpoznawania nowych dróg”, w przekładzie czytamy, że to „węch biskupa pozwala mu rozpoznać nowe drogi”. Nadgorliwy klerykalnie tłumacz (kościelny redaktor?) uznał, że lud Boży nie może być w polskim Kościele mądrzejszy od biskupa.
Tu
Szostkiewicz w POLITYCE, a tu
Sikora w TP .
Tu o samej
adhortacji w TP , wygodna ona dla kościoła nie jest.
Czy oni nie mają PR-owców, czy też świadomie obrali kurs na skały? Choć najprawdopodobniej są jednak aż tak głupi. Żeby nie wiedzieć, że sprawa się rypnie???