Dodaj do ulubionych

sytuacja w szkole

29.11.13, 13:16
II klasa SP
dwóch chłopców przewraca trzeciego, jeden go przytrzymuje, drugi ściąga mu spodnie i majtki.
Sytuacja ma miejsce w klasie pod koniec zajęć, czyli rozebranie jest publiczne. Nauczycielka przepędza napastników, wpisuje uwagi.
Waszym zdaniem:
- normalne dziecięce przepychanki\
- sytuacja wymagająca interwencji wychowawcy
- sytuacja wymagająca interwencji u dyrekcji/pedagoga/ a nawet wyżej
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:21
      Nie widzę inaczej niż poinformowanie rodziców i wizyta u pedagoga.
      • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:26
        > Nie widzę inaczej niż poinformowanie
        rodziców i wizyta u pedagoga.

        Pedagoga? A po co. Samo w sobie zachowanie jest normalne dla tego wieku, tylko wychowania zabrakło.
        • viviene12 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:43
          babunia_wygodka napisała:

          > > Nie widzę inaczej niż poinformowanie
          > rodziców i wizyta u pedagoga.
          >
          > Pedagoga? A po co. Samo w sobie zachowanie jest normalne dla tego wieku, tylko
          > wychowania zabrakło.

          Normalne?
          chyba w rodzinach patologicznych
          • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:25
            > > Pedagoga? A po co. Samo w sobie
            zachowanie jest normalne dla tego wieku,
            > tylko
            > > wychowania zabrakło.
            >
            > Normalne?
            > chyba w rodzinach patologicznych

            Normalne. Normalne jest że dzieci w tym wieku interesują się nagością, podglądają, zadzierają sukienki koleżankom, wpychają koleżankę do toalety chłopców i tak dalej. Zwracam uwagę że to zainteresowanie nagością, a jeszcze nie seksem.
            Dlatego roboty dla terapeuty tutaj nie ma.

            Natomiast jest, oczywiście, poważne naruszenie godności kolegi i za to im się należy kara.
            • joa66 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:27
              Normalne wg Ciebie.
            • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:29
              Aha. Naganne jest to, że akcja była zorganizowana w kilku przeciwko jednemu. Zdjęcie portek jeden na jednego wymaga oczywiście ochrzanu, ale nie jest to żaden skandal.
        • chipsi Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:50
          Taaa, zupeeełnie normalne. Problem pewnie mają ofiary, które z braku poczucia humoru zostają wyśmiewane przez resztę klasy, głupie mają kompleksy i niepotrzebnie tracą chęć chodzenia do szkoły.
          Z dalszego opisu wynika że rodzice "żartownisiów" też problemu nie widzą, dlatego opierniczem musi zająć się pedagog.
        • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:52
          Normalne w tym wieku???
          Ja już bym prędzej rozumiała taką sytuację wśród gimnazjalistów, ale 7-8 letnie dzieci?
          Ja naprawdę się czasem zastanawiam jak ci ludzie dzieci wychowują...
          • triss_merigold6 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:57
            Niekontrolowany dostęp do netu i zbiorów tatusia z red tube w połączeniu z dziecięcą bezrefleksyjną głupotą dają taki efekt.
            • aglod2 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 21:18
              Pamiętam takie niewybredne "żarty" w szkole podstawowej w latach 80, więc to nie kwestia dostępu do neta.
              Interwencja wychowawcy, powiadomienie o incydencie rodziców w tym wieku wystarczt, jeśli się powtarza to jest już problem.
        • joa66 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:24
          Ciekawe masz normywink
        • szamanta Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 17:33
          > Pedagoga? A po co. Samo w sobie zachowanie jest normalne dla tego wieku,

          O nie, zdejmowanie ubrań silą, w celu obnażenia miejsc intymnych nie jest w żadnym wypadku normalnym zachowaniem. Jest skandalicznym ,które wymaga bardzo ostrej reakcji i bardzo dotkliwej kary przez szkole jak i rodziców jaka do końca życia zostanie w pamięci w oprawców . Z wstydem i poczuciem winy mają to wspominać jak się skończyło rozebranie silą drugiej osoby , a nie jako świetną anegdotę na spotkaniach towarzyskich
          Konsekwencje dotkliwe powinny być pociągnięte , nie widzę powodów do łaskawości i zbagatelizowania sprawy
        • malgosiek2 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:10
          babunia_wygodka napisała:

          > Pedagoga? A po co. Samo w sobie zachowanie jest normalne dla tego wieku, tylko
          > wychowania zabrakło.

          Nie, to NIE JEST NORMALNE zachowanie.
          To jest NEGATYWNE zachowanie i NIE powinno ujśc płazem.
          I nie wmówisz mi, że jest inaczej.
          Syn był ofiarą takiego zachowania i wierz mi nie było mu wtedy do śmiechu.
    • zuzanna56 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:21
      Pod koniec zajęć w klasie? Jezu, co za dzieciaki? Sytuacja wymagająca interwencji tego nauczyciela, na pewno i wychowawcy ale przede wszystkim rodziców tychże uczniów, jeśli jeszcze ich nie wychowali, to niech spróbują im wyjasnic że takich rzeczy sie nie robi ale obawiam sie że jest za późno...
      • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:25
        Rodzice wezwani do szkoły.
        W rozmowie z wychowawcą problemu nie widzieli. Mamusia jednego stwierdziła, ze jej syn "tylko trzymał" więc o co chodzi.
        Ojciec drugiego własciwie wzruszył tylko ramionami, że w sumie nic się nie stało.

        Wychowawczyni odbyła z dziećmi rozmowę, chłopcy przeprosili na forum klasy.
        • zuzanna56 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:32
          Niestety coraz więcej jest takich rodziców i takich dzieci. Co będą robić za 5 lat? Rozbierać się przed kamerką internetową? (ostatnio gdzieś czytałam o tym artykuł, jest to dość popularne sad )
        • bri Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:35
          Nalegałabym, żeby wychowawczyni albo pedagog poprowadzili lekcję wychowawczą na temat tego typu przemocy. Trening empatii itp.
        • oqoq74 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:37
          A jak syn będzie starszy i będzie brał udział w gwałcie, to mamusia też powie, że jej syn tylko trzymał?

          Rozumiem obronę swoich dzieci, ale to czy wzruszanie ramionami to już nienormalne zachowanie.
          • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:39
            No właśnie to dopiero druga klasa SP- czyli dzieci 8 letnie (może 7 letnie). Strach pomyśleć co z takich wyrośnie. zwłaszaczaprzy takim podejściu rodziców. Ciekawe czy jakby takiej mamusi zdjąć publicznie majtki to też by twierdziła, że to nic takiego....
          • joanna_poz Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:42
            no tatusia, ktory twierdzi, ze to nic nienormalnego, zapytalabym czy gdyby jego samego w firmie, gdzie pracuje, silą obezwładniono i rozebrano ku uciesze i drwinom wspolpracowników, też by twierdził że to nic takiego

            swoją drogą jaki ojciec taki syn...

            sytuacja kwalifikująca się pod interwencję pedagoga czy psychologa szkolnego
    • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:25
      Normalne przepychanki, tylko zaawansowane na tyle że wymagają interwencji u rodziców napastników. I, być może, u dyrekcji - jak to się mogło stać w klasie przy nauczycielu.
      • caroninka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 17:41
        "Normalne przepychanki"!? Twoje normy pozostawiaja w wiekszosci tematow wiele do zyczenia...
    • ichi51e Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:27
      Dyrekcji i pedagoga
    • oqoq74 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:35
      Aż chce się napisać, a gdzie był nauczyciel? Bo taka akcja nie odbyła się w sekundzie.

      Przykro, że rodzice twierdzą, że to nic takiego. Moim zdaniem powinno się zwrócić uwagę, że takie zachowania są niewłaściwe i wytłumaczyć dlaczego.

    • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:38
      Przykra sytuacja. Chyba jednak interweniowałabym u dyrekcji jak takie coś może mieć miejsce na lekcji.
      A co do rodziców- u nas w klasie też jest kilka jednostek agresywnych dokuczających innym, ale rodzice problemu nie widzą albo stwierdzają, ze ich dziecko też jest atakowane przez innych, albo że "to niemożliwe by mój syn tak robił, w domu zachowuje się inaczej".
    • neffi79 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:44
      ja bym zrobiła jazdę
      chociażby pod publiczkę, niech i rodzice i dzieci widzą, że takie rzeczy to nie przelewki.
      Sciągniecie majtek i wstyd z tym związany może być traumą dla takiego dziecka na lata.
      I nie jest to normalne, są rózne wybryki ale tego bym nie popuściła
    • triss_merigold6 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:47
      Interweniowałabym u dyrekcji i wyżej przy braku reakcji dyrekcji i rodziców.

      Mam 9-latka, który czasem z upodobaniem przepycha się, szturcha i obija z kolegami, ale to co opisałaś, to nie są normalne dziecięce przepychanki.
      • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:50
        Zastanawiałam się nad nagłośnieniem tej sprawy na forum rodziców klasy np. na najbliższym zebraniu. Może tych dwóch dokucza jeszcze komuś...
        • neffi79 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:52
          tak to dobry pomysł. takie anomalie trzeba piętnować
        • triss_merigold6 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:55
          Po kolei: najpierw wychowawczyni, potem pedagog i dyrekcja. Z każdego spotkania żądaj sporządzenia notatki, jakiegoś zapisu, że w ogóle się odbyło i co było jego przedmiotem. Rodziców tych dwóch chłopców dyrekcja powinna wezwać na rozmowę w towarzystwie pedagoga szkolnego.

          Jeśli poruszysz sprawę na zebraniu rodziców, to ryzykujesz że każdy zacznie wyciągać swoje żale i zebranie zmieni się w chaotyczną pyskówę nie na temat więc odradzam.
          • neffi79 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:01
            zależy jak zostanie poprowadzone zebranie i kto powie o sprawie, bo powinien nauczyciel a nie rodzic!
            wątpię, że wywiąże się pyskówka, sprawa jest jednoznaczna. Tak, jak mozna sprowokować kolegów do bójki, to do zdjęcia majtek sprowokować się nie da. I nie ma tłumaczeń.
        • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:10
          Ja bym ewentualnie pogadała z wychowawczynią jak ona widzi poruszenie takiego tematu na zebraniu.
          O ile oczywiście wychowawczyni jakaś sensowna i masz do niej zaufanie.
    • blond_suflerka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:52
      Interwencja u wychowawcy a potem pogadanka z pedagogiem/psychologiem szkolnym o granicach w zabawie albo o przemocy.
      • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:34
        > Interwencja u wychowawcy a potem
        pogadanka z pedagogiem/psychologiem

        Pogadanka, jak sama nazwa wskazuje, nic nie da bo wszyscy ją zleją. Przy braku zainteresowania rodziców trzeba raczej zagrozić prokuraturą. Wizja wizyt kuratora u synusia może działać otrzeźwiająco.
        • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:40
          A to można takie rzeczy zgłosić na policję? I co ewentualnie grozi sprawcom?
          • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:49
            > A to można takie rzeczy zgłosić na policję? I
            co ewentualnie grozi sprawcom?

            No pewnie. Naruszenie nietykalności, obraza moralności, inna czynność seksualna, takie tam. Coś by się znalazło. Grozi za takie coś raczej nic, ale syf w kartotece będzie i może nawet jakiś kurator, jak "dobrze" pójdzie.

            Oczywiście nikt normalny nie ściągnie policji do bójki smarkaczy, nawet ze zdjęciem gaci, ale gdyby rodzice sprawców w ogóle nie reagowali...

            • przystanek_tramwajowy Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:56
              Grozi dużo smrodu. Wizyta policji w szkole, nieprzyjemne rozmowy ze sprawcami i rodzicami, dym w całej szkole i kupa plotek, wstyd, wytykanie palcami, a na koniec może nawet kurator. I smrodliwa opinia, która się za sprawcami długo będzie ciągnąć.

              ---
              Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
              • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:00
                Z jednej strony kusi takie rozwiązanie, ale czy nie wiąże się ono z rozdrapywaniem sprawy i większym cierpieniem dla ofiary zajścia? Sama nie wiem. Inna sprawa, ze wobec takiej postawy rodziców to chyba jedyne rozwiązanie.
                • neffi79 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:03
                  Twoje dziecko tez powinno czuć, że ma w rodzicach oparcie, choćby działy się najgorsze rzeczy
                  nie zostawiaj tego na etapie pogadanki z wychowawcą
                • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:10
                  > Z jednej strony kusi takie rozwiązanie, ale czy
                  nie wiąże się ono z rozdrapywan
                  > iem sprawy i większym cierpieniem dla ofiary
                  zajścia? Sama nie wiem. Inna spraw
                  > a, ze wobec takiej postawy rodziców to chyba
                  jedyne rozwiązanie.

                  Proponuję na początek tym zagrozić. Ale musisz być pewna że w razie czego groźbę zrealizujesz. Powiedz że przy pierwszym następnym chuligańskim wyskoku zgłaszasz i, jeżeli będzie trzeba, zrób to.

                  Natomiast powtarzam, że samo zdarzenie jest jedynie głupią zgrywą na poziomie właśnie drugiej klasy, tylko że dorośli powinni ją stanowczo ukrócić.
                  (Pomijam możliwe drugie dna że ten bez gaci wcześniej sobie czymś naprawdę nagrabił i że to były już tylko retorsje)
                  • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:16
                    Akurat tutaj wiem, ze sobie nie nagrabił. Na tych dwóch skargi są od pierwszej klasy (wcześniej był jeszcze trzeci ancymon, który z pięściami startował nawet do nauczycielki, ale tamtego jakoś rodzice ukrócili), popychają innych, mój syn mówi, że on często broni atakowanych przez tych dwóch i mu się obrywa dodatkowo.
                    Kiedyś rozmawiałam z wychowawczynią i też przyznała, że z tymi dwoma jest kłopot.
                    • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:27
                      > Akurat tutaj wiem, ze sobie nie nagrabił. Na
                      tych dwóch skargi są od pierwszej
                      > klasy (wcześniej był jeszcze trzeci ancymon,
                      który z pięściami startował nawet
                      > do nauczycielki, ale tamtego jakoś rodzice
                      ukrócili), popychają innych, mój syn
                      > mówi, że on często broni atakowanych przez
                      tych dwóch i mu się obrywa dodatkow
                      > o.
                      > Kiedyś rozmawiałam z wychowawczynią i też
                      przyznała, że z tymi dwoma jest kłopo

                      No to krótka piłka. Jeszcze jedna napaść na Twoje dziecko i idziesz na komisariat. I pokaż gotowe pismo ze zgłoszeniem, żeby nie mieli wątpliwości.
                      Szkołę to też "zainteresuje", bo sprawy się dzieją na ich terenie.
                      • przystanek_tramwajowy Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:30
                        Rodzicom agresorów zrobi się bardzo średnio, jak ich rozmaite władze i psychologowie będą maglować na okoliczność molestowania dzieci. A na bank ktoś takie źródło tej głupiej zabawy wykoncypuje.

                        ---
                        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                      • przeciwcialo Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:14
                        Szkoła sie boi policji i smrodu w kuratorium.
                • oqoq74 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:15
                  Ofiara potrzebuje wsparcia tak i tak. Klasa mimo tego, że sprawcy dostali uwagę, może wyśmiewać ofiarę. Szczególnie jeśli sprawcami byli klasowi liderzy.

                  Pytanie czy reakcja rodziców, to był tylko pokaz na potrzeby szkoły - na zasadzie zostawcie moje dziecko, a w domu obaj chłopcy dostali porządny wykład czy karę, czy było to faktycznie "nic się nie stało" i w domu dzieci też taki komunikat usłyszały, albo wręcz zachętę by robić takie numery, gdy nie ma świadków.

                  Nie jestem pewna czy uwagi i wezwanie rodziców oraz przeproszenie na forum klasy wystarczą, by dzieciaki zrozumiały, że zrobiły źle.
              • beatulek Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:41
                > Grozi dużo smrodu. Wizyta policji w szkole, nieprzyjemne rozmowy ze sprawcami i
                > rodzicami, dym w całej szkole i kupa plotek, wstyd, wytykanie palcami, a na ko
                > niec może nawet kurator. I smrodliwa opinia, która się za sprawcami długo będz
                > ie ciągnąć.

                Jesteś tego pewna? Widziałaś to gdzieś? Ja pytałam co może zrobić policja dziecku, które jest agresywne w szkole a jego rodzice albo sobie nie radzą albo mają to gdzie to mi policjant odpowiedział, że dziecku nic nie zrobią. Ani jego rodzicom bo w szkole dziecko jest pod opieką szkoły. Mogą jedynie sprawdzić czy w szkole jest prawidłowy nadzór nad dziećmi i naciskać na szkołę by dzieci były bardziej dopilnowane. Mówimy o sytuacji gdy agresor nie ma ukończonych 13 lat. W skrócie- cokolwiek zrobiło dziecko w szkole policja będzie naciskać na nauczycieli nie na agresora i jego rodziców.

                W praktyce nie sprawdzałam bo oficjalnie doniesienia nie złożyłam.
                • przystanek_tramwajowy Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:48
                  Co innego dziecko, które tłucze inne dzieci. To może jeszcze ujść na sucho. Ale zapewniam cię, że sprawa z rozebraniem siłą innego dziecka to grubszy kaliber. I tu dym będzie. I przyglądanie się rodzicom, między innymi pod kątem molestowania dzieci.

                  ---
                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • blond_suflerka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:30
          babunia_wygodka napisała:

          > Pogadanka, jak sama nazwa wskazuje, nic nie da bo wszyscy ją zleją. Przy braku
          > zainteresowania rodziców trzeba raczej zagrozić prokuraturą. Wizja wizyt kurato
          > ra u synusia może działać otrzeźwiająco.

          A to nigdy nie wiadomo czy da czy nie. Generalnie zasada jest taka, że jak dziecko ma kiepski dom to ważne, żeby obok niego byli inni normalni dorośli, którzy pokażą mu inną, zdrowszą narrację rzeczywistości.
          Może dzieci na owej pogadance (albo na kilku) dowiedzą się, że jest inny sposób zachowania. Że są granice, że są inne zabawy ale też, że nie ma powodu, żeby tak okazywać swoją wyższość. Oczywiście, jest to praca na dłużej ale tez po to jest szkoła.
    • paul_ina Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 13:58
      Numer trzy - dyrekcji i pedagoga.
      Na tatusia i mamusię tych zboków zaczaiłabym się w zmroku z bejsbolem, serio.
    • lady-z-gaga Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 14:44
      Normalne dziecięce przepychanki są dopuszczalne, a tutaj mamy zachowanie niedopuszczalne.
      Nie twierdzę, że w dzieciach drzemie przyszły bandyta i gwałciciel, ale - dla ich dobra - należy zrobic dym jak największy, aby im uświadomić, gdzie leży granica.
    • demonii.larua Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:00
      - sytuacja wymagająca interwencji u dyrekcji/pedagoga/ a nawet wyżej
      Przemoc trzeba piętnować i to bardzo. Zwłaszcza jeśli rodzice mają w dupie, że ich dziecko dopuszcza się takich zachowań.
      Gdyby takiemu wzruszającemu ramionami tausiowi zrobili coś takiego koledzy z pracy inaczej by śpiewał.
      • przystanek_tramwajowy Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:04
        No cóż... Dzisiaj zdjęli spodnie koledze, za kilka lat rozbiorą siłą koleżankę, cykną fotki, zamieszczą w necie. A następnego dnia dziewczyna skoczy z okna. I nie jest to literacka fikcja, niestety. Nie musi tak być, ale niestety może i już bywało.

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • demonii.larua Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:38
          O tym mówię. Mamy w klasie córki takiego chłopca, który kompletnie nie zna granic. Jego matka niczym nimfa przemieszcza się po świecie nauczając w gimnazjum angielskiego, nie widzi nic złego w tym że jej dzieciak rośnie na bandytę.
    • naomi19 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:17
      Sytuacja wymagająca obserwacji psychologicznej agresorów i przyjrzenia się ich rodzinom. Najgorsza z możliwych ocena z zachowania.
    • nangaparbat3 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:26
      Sytuacja dość dziwna, chociaż ściąganie spodni jest w miarę normalne, w sensie statystycznym, podejrzewam ze robiące to dzieci bywają bite "na goły tyłek" przez rodzicow, stąd też ich lekceważenie calej sprawy.
      Dziwi mnie jednak, że rzecz miala miejsce w klasie, w obecności nauczycielki, jeszcze przed dzwonkiem. Oczywiście nauczyciel moze być skoncentrowany na czymś, co opóźni jego reakcję, jednak sama jego obecność powinna wystarczyć i to mnie niepokoi.
      I te dwie sprawy są dla pedagoga - dowiedzieć się, czy wobec chłopcow nie jest w domu stosowana przemoc, przy pkazji pogadać z nimi że źle zrobili, że nie wolno etc., ale też okazac im zainteresowanie i autentycznie się nimi zainteresować - warto sie nimi zaopiekować, bo za pare lat może będzie za poźno.
      A druga - czy nauczycielka radzi sobie w pracy? Może trzeba by jej jakos pomóc, doradzić, czasem tylko dać się wygadać? Powtarzam: taka akcja podczas lekcji to jak pojedynek w obecnosci króla, sprawa poważna.
      Wreszcie chłopiec, ktoremu to robiono - jeśli to pojedyncza sprawa, nie ma sprawy. Jeśli jednak podobne sytuacje powtarzają się, a zwlaszcza jeśli zdarzają się w rożnych środowiskach, trzeba by się zastanowić, co zmienic w jego wychowaniu.
      • andaba Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:35
        Zdecydowanie ostatnia odpowiedź.
      • nangaparbat3 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:54
        ?
        • szamanta Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 17:39
          nie zgadzam się z tym ,ze jeśli to był jednorazowy incydent to nie ma wtedy sprawy. Otóż jest i być powinna . Puszczając płazem i przymykając oko na pierwszy taki wyskok, a jest to ciezki kaliber przewinienia, wtedy dochodzi do eskalacji tych podobnych zachowana w poczuciu bezkarności i społecznego przyzwolenia na takie karygodne czyny.
          Od razu z marszu trzeba bardzo, ale to bardzo ostro reagować aby to nie potęgowało więcej z natężona mocą zbiegiem lat
          • iwoniaw Zgadzam się w 100% 29.11.13, 17:49
            Cytat Puszczając płazem i przymykając oko na pierwszy
            > taki wyskok, a jest to ciezki kaliber przewinienia, wtedy dochodzi do eskalacji
            > tych podobnych zachowana w poczuciu bezkarności i społecznego przyzwolenia na
            > takie karygodne czyny.
            > Od razu z marszu trzeba bardzo, ale to bardzo ostro reagować aby to nie potęgo
            > wało więcej z natężona mocą zbiegiem lat


            Oczywiście, że tak - i głównym celem jest tu właśnie zapobieganie powtarzaniu i eskalacji takich zachowań w przyszłości, bo co się stało, to się nie odstanie, ale udawanie, że nie stało się nic, będzie skutkowało wyłącznie tym, że zachowanie takie wejdzie w stały repertuar "normalnych" przepychanek i dokuczanek w takiej klasie/grupie.
            Musi być mocny i zdecydowany przekaz, że to nie tylko nie jest ok, ale że to BARDZO poważne wykroczenie i ma ono niemiłe konsekwencje, a w świecie dorosłych może skończyć się na policji i w sądzie.
            • nangaparbat3 Re: Zgadzam się w 100% 29.11.13, 21:26
              Nie o tym pisalam, widac nie dośc jasno sad
          • nangaparbat3 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 21:25
            Chodziło mi nie o karanie sprawców, ale o to, czy chlopczyk, ktorego to dotknęlo częściej doświadcza przemocy rowieśników, czy spotkalo go to raz.
            To raz.
            Dwa, że nie tyle jest potrzebna surowa kara, co pokazanie dzieciom, ze dokuczanie innym, przemoc etc. jest nieakceptowane. To działa lepiej niż kara, pod warunkiem oczywiście że nieakceptujacym jest ktoś, kto jest dla nich autentycznym autorytetem. (Zarazem najłatwiej w sumie zbudować soboie taki autorytet u dzieci odnoszac się do wszystkich z szacunkiem i nie zgadzając się, by siebie nawzajem inaczej traktowaly. Wymaga to od nauczyciela wielkiej uwazności, cierpliwości, determinacji i życzliwości wobec wszystkich dzieci, tych nieznosnych też.)
      • iwoniaw Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 17:22
        Cytat Wreszcie chłopiec, ktoremu to robiono - jeśli to pojedyncza sprawa, nie ma spra
        > wy. Jeśli jednak podobne sytuacje powtarzają się, a zwlaszcza jeśli zdarzają si
        > ę w rożnych środowiskach, trzeba by się zastanowić, co zmienic w jego wychowani
        > u.


        Jednorazowa przemoc w tej postaci oznacza, że nie ma sprawy??? A jeśli ataki na niego powtarzają się z różnych stron (bo jest np. wycofany, nieśmiały, odstający od grupy - czy to z powodów zaburzeń typu autystycznego, czy "tylko" bo jest spokojny i nieagresywny i nie da rady dać po mordzie chamom), to należy zmienić coś w wychowaniu ofiary???
        • przeciwcialo Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 17:24
          To cos na ksztalat tekstu mamuski oprawcy- że o co chodzi, przeciez synus tylko przytrzymywal ofiare.
          • babunia_wygodka Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 19:09
            przeciwcialo napisała:

            > To cos na ksztalat tekstu mamuski oprawcy- że o co chodzi, przeciez synus tylko
            > przytrzymywal ofiare.

            Nie. I to bardzo, kompletnie nie. Twoje niezrozumienie tematu i czarno-białe postrzeganie rzeczywistości są aż żenujące. Napastników trzeba spacyfikować i nangaparbat nic innego nie mówiła. Ale trzeba też zastanowić się dlaczego akurat to dziecko oberwało, które oberwało. Dla jego własnego dobra. Bo jeżeli w jego zachowaniu jest coś, co inne dzieci drażni, to prędzej czy później będzie się to odbijało na jego d*pie. Nie nauczysz całego świata że Jacuś co prawda jest wpieniający, ale go nie bijemy. To, że Jacuś dostał wp*erdol nie oznacza że cały świat od dzisiaj trzeba już do niego dostosować.

            • przeciwcialo Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 19:13
              Nie wolno nikomu publicznie sciagac majtek, czy nas wkurza czy nie.
              • babunia_wygodka Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 19:19
                przeciwcialo napisała:

                > Nie wolno nikomu publicznie sciagac majtek, czy nas wkurza czy nie.

                A czy ktoś, do k*rwy nędzy, mówił że można? No przecież to ręce opadają jak się takie sugestie raz za razem czyta. Ludzie, kobiety, myślcie, to nie boli!

                Nie, nie wolno ściągać koledze gaci. Co nie zmienia faktu że pomysły na takie kawały są na początku podstawówki normalne. I że jak ktoś jest klasową ofiarą to trzeba się zastanowić dlaczego i usunąć przyczynę, a nie tylko objawowo ustawiać całą klasę pod tego jednego człowieka specyfikę.
              • blond_suflerka Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 19:19
                Oczywiście, że nie wolno. Ale jeśli ktoś notorycznie jest w roli ofiary i ktoś stosuje wobec niego przemoc to oprócz interwencji względem tych agresorów, warto popracowac nad tym dzieckiem-ofiarą.
              • nangaparbat3 Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 21:29
                przeciwcialo napisała:

                > Nie wolno nikomu publicznie sciagac majtek, czy nas wkurza czy nie.
                A gdzie napisalam - albo Babunia napisala - ze wolno?
        • gryzelda71 Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 17:38
          I teraz idzie taka matka pokrzywdzonego dzieciaka do wychowawczyni, a ona gadkę jak naga strzela.....
        • babunia_wygodka Re: Nanga, czy ty się dobrze czujesz? 29.11.13, 19:06
          iwoniaw napisała:

          > Jednorazowa przemoc w tej postaci oznacza, że nie ma sprawy??? A jeśli a
          > taki na niego powtarzają się z różnych stron (bo jest np. wycofany, nieśmiały,
          > odstający od grupy - czy to z powodów zaburzeń typu autystycznego, czy "tylko"
          > bo jest spokojny i nieagresywny i nie da rady dać po mordzie chamom), to nal
          > eży zmienić coś w wychowaniu ofiary
          ???

          No a jak? Przecież to oczywiste. Jeżeli ktoś jest regularnie przez różne osoby napastowany to jest z nim jakiś problem. I ten problem trzeba rozwiązać. To nie znaczy oczywiście że wszyscy napastujący są w porządku i nie ma się ich co czepiać. Oczywiście że trzeba ich ustawić do pionu. Ale nie pier*olmyż że ktoś, kto swoim zachowaniem w jakiś sposób niewątpliwie prowokuje agresję w stosunku do siebie ma taki zostać - bo w końcu ktoś da mu tak w japę, że się skończy rumakowanie.
        • nangaparbat3 Re:ja się nadzwyczaj dobrze czuję 29.11.13, 21:41
          naprawdę, jak rzadko.
          Oczywiście trochę mi przykro że część z Was, zwłaszcza tych z ktorymi znamy sie od dawna, tak opacznie zrozumiała moje slowa. To jednak znaczy, że niejasno sie wyraziłam. Dojasniam:
          Na zachowania dwoch trzyma, a trzeci coś robi - wszystko jedno co - mam alergie i dostaje furii. Gdyby to było w mojej obecnosci, dotali by opr taki, że by popamiętali do końca życia.

          Natomiast co do chlopca, którego napadli: oczywiście powinien uslszeć, że oni źle zrobili, że to to draństwo, chamstwo i nie mieli prawa, a nawet przeprposic go powinni nauczyciele, że w szkole coś takiego go spotkało (bo nie miało prawa spotkać). I jeśli tego chlopca spotkalo coś takiego RAZ - to na tym koniec (dla niego, tamtymi trzeba się zająć, oczywiście, a poza tym nauczycielka musi byc uwazniejsza na to, co dzieje się miedzy dziećmi).
          Jesli jednak tego chłopca podobne ataki - czy w ogóle jakies ataki - spotykają częściej, trzeba się nim zająć. Pomóc mu nauczyć się chronic i bronić przed podobnymi zachowaniami innych. Nie obwiniać - (rany julek, znacie mnie od tak dawna i imputujecie coś podobnego, masakra) - wzmacniać. Chrono chciałam powiedziec.



          "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
          • nangaparbat3 errata 29.11.13, 21:43
            Nie obwiniać - (rany julek, znacie mnie od tak dawn
            > a i imputujecie coś podobnego, masakra) - wzmacniać. Chrono chciałam pow
            > iedziec.

            Chronić i wzmacniać. To chcialam powiedzieć.
      • demonii.larua Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:35
        Aha. To jak Cię jednorazowo w pracy przemocą rozbiorą i oklepią tyłek, to też nie będzie sprawy tak?
    • to_ja_tola Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 15:42
      Ooo jako matka dziecka ponizonego wybieram opcje trzecią.Ewentualnie jako matka ktoregos z dwójki goowniarzy zgłaszam sama sie do rodziców chłopca, wychowawcy i dyrektora.Pomyslałabym nad publicznymi przeprosinami i adekwatnej karze.
    • beatulek A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:02
      .... to Wasze dziecko było tym agresorem? W tej konkretnej sytuacji? W domu grzeczne, dobrze się uczy a tu taki kwiatek ze szkoły?
      • ichi51e Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:06
        Ja bym sie zalamala. Nawet sie nad tym przed chwila zastanawialam patrzac jak sobie niewinnie spi. Straszne.
      • andaba Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:08
        Nogi z tyłka bym powyrywała.

        A potem zapytała, czy w ramach zadośćuczynienia zgodzi sie, zeby koledzy na lekcji zdjęli mu majty.
        Gdyby się zgodził to do psychiatry, jak nie, to przeprosić i poprawić się.


        Na szczęście moi synowie z wieku, w którym sciąga sie kolegom gatki, juz wyrośli raczej, a ściąganie koleżankom to juz nieco inny aspekt sprawy.
      • kropkacom Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:09
        Zależy co już zrobiła szkoła i armagedon w domu murowany.
        • przeciwcialo Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 17:11
          No i jak ten armagedon wygladalby? Pogadanka?
          • kropkacom Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 19:20
            No napisz, że byś bachorowi przetrzepała skórę big_grin Napisz to w końcu. Tak, na moje dzieciaki pogadanka działa, a nerwy rodzica coś znaczą. Jeszcze bynajmniej, a to chyba dobrze bo to już prawie jedenastolatki.
      • babunia_wygodka Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:10
        > .... to Wasze dziecko było tym agresorem? W
        tej konkretnej sytuacji?

        Ciężkie zj*by za napaść w kilku na jednego. I napomnienie żeby gacie kolegom ściągać i porównywać wacki dyskretnie, jak już muszą się tak bawić.

        Oczywiście po zbadaniu sprawy.
      • beatulek Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:13
        Ja bym poszła na lekcję i kazała mojemu dziecku publicznie przeprosić kolegę. Do tego oczywiście wymyśliłabym jakąś karę w domu i pogadanka. Ale ja mam dziewczynki - one się tak (chyba) nie bawią.
        • babunia_wygodka Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:15
          > o tego oczywiście wymyśliłabym jakąś karę w
          domu i pogadanka. Ale ja mam dziewc
          > zynki - one się tak (chyba) nie bawią.


          He.

          He.

          He.

          suspicious
        • ichi51e Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 16:17
          To do mnie najbardziej przemowilobig_grin
          A co do dziewczynek to u mnie w szkole dziewczynki pociely trzecia zyletkami wiec raczej obawiam sie ze nie mozesz jednak spac spokojnie big_grin
          • lily-evans01 Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 18:47
            Zależy w jakim wieku były?
      • demonii.larua Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 18:36
        Mocno bym się zastanawiała gdzie poepłniłam tak ogromny błąd.
      • lily-evans01 Re: A co byście zrobiły gdyby.... 29.11.13, 18:47
        Dostałoby parę dotkliwych kar i szybko by się nauczyło, że bycie chamem/żmiją nie popłaca. Dotkliwych - nie w sensie fizycznym, ale przykrych.
    • ewa_mama_jasia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 16:17
      Zawsze bywały takie zachowania. Co nie znaczy, że należy je tolerować. Gdyby to było moje dziecko (ofiara), to zrobiłabym dym w sprawie niereagującego nauczyciela, domagałabym się nagany dla agresorów i obniżenia rocznej oceny ze sprawowania. Pogadanki może sobie robić wychowawca, pedagog i kto tam jeszcze chce, sprawcy powinni zostać ukarani. I mało by mnie obchodziła reakcja ich rodziców. Oceny wystawia szkoła a nie rodzice.
      • beatulek Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 16:32
        RZecz miała miejsce w szkole więc można szkołę powiadomić PISEMNIE o tym co się stało i ŻĄDAĆ odpowiedzi na piśmie na pytania Co szkoła zamierza zrobić by takie sytuacje się nie powtarzały? Jak szkoła zamierza pomóc ofierze? Kto jest winny temu, że do owej sytuacji doszło?

        Żądać obniżenia agresorom oceny z zachowania to Ty sobie możesz ale i tak ocenę wystawia szkoła a nie rodzice innych uczniów.
        • ewa_mama_jasia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:07
          Zgadza się, ja sobie mogę żądać. Szkoła może się przychylić do mojego żądania albo i nie. Co nie zmienia faktu, że gdyby szkoła była mądra, to by to zrobiła. Choćby po to, żeby odstraszyć innych od tego typu kawałów. Bo pogawędki i prelekcje z pedagogiem szkolnym rzadko przynoszą efekt.
    • szamanta Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 16:46
      > Waszym zdaniem:
      > - normalne dziecięce przepychanki\
      > - sytuacja wymagająca interwencji wychowawcy
      > - sytuacja wymagająca interwencji u dyrekcji/pedagoga/ a nawet wyżej

      Brakuje czwartek opcji:
      -zrobić apel i jednemu jak i drugiemu ściągnąć gacie przy wszystkich Miło? zastanowiliby się na drugi raz jak to smakuje .
      Jako matka z molestowanego dziecka chyba sama pod bramą szkolną bym portki zdjęła małym głupkom a ja do dzieci mam deficyt cierpliwości i tolerancji na fiubździu we łbie
    • moofka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 16:47
      sama nauczycielka powinna sprawe zglosic pedagogowi
      dyrekcja tez powinna wiedziec
      jezeli klasa byla swiadkami powinni byc pouczeni ze koledzy dopuscili sie strasznego swinstwa
      i to nie jest normalne
      normalne jest ze osmiolatki gadaja na lekcji
      ze sie powyzywaja od glupkow i debili jak nie moga sie dogadac
      albo jeden drugiego szarpnie za to ze ten mu wrzucil czapke do kaluzy
      ale sciaganie przemocaq majtek koledze nie jest normalne
      ale sa jakos nienaturalnie rozbudzeni i zainteresowani
      albo dzialali zeby go upokorzyc
      jedno i drugie wymaga interwencji
      stanowczej
      bo jak skonczy sie na uwadze poczuja sie bezkarni i nie zrozumieja kalibru swojego przewinienia
      a dzieci rosna
      w wieku lat 15 to juz bedzie molestowanie
      • iwoniaw Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 17:18
        Zgadzam się z Moofką; sytuacja NIE jest normalna, zasługuje na zdecydowane potępienie i to powinno być jasno przekazane zarówno sprawcom, jak i świadkom całego zdarzenia.
        Oczywistym jest, że pedagog powinien interweniować, poszkodowany zostać przeproszony, a sprawcy ukarani.
        • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:16
          Jak szkoła może ukarać sprawców? Bo rodzice do karania się nie poczuwają...
          • przeciwcialo Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:32
            Obnizyc maksymalnie zachowanie, .
            • iwoniaw Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:40
              Oraz pozbawić rozmaitych przywilejów na określony czas (wyjścia, wycieczki, udział w losowaniu "szczęśliwego numerka" etc.). I oczywiście zmusić do publicznych przeprosin i udzielić publicznej nagany.
              Generalnie możliwości trochę jest, zwłaszcza że mówimy o drugokolasistach.
    • przeciwcialo Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 17:08
      Ktore dziecko to twoj syn?
      • czar_bajry Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:04
        sytuacja wymagająca interwencji wychowawcy i zaangażowania rodziców, sądzę że to był głupi żart jednakże mało śmieszny dla rozebranego
        Rodzice "agresorów" powinni zareagować .
      • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:15
        To, któremu ściągnięto majtki...
        • przeciwcialo Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:31
          Przytul go, wspolczuje serdecznie bo ja w takiej sytuacji poruszylabym dyrekcje pisemnie, zawiadomila kuratorium i domagala sie reakci i programu naprwaczego.
    • lily-evans01 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:39
      Jak dla mnie, ośmiolatki rozbierające kolegę muszą mieć naprawdę zryty beret.
      Moim skromnym zdaniem, sytuacja wymaga nie tyle interwencji szkoły, co ojca ofiary i jeszcze ze dwóch rosłych panów, co by dobitnie małym zbokom powiedzieli, co ich spotka następnym razem.
      • lily-evans01 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:41
        A zanim jakaś niby mądra się wypowie, że w tym wieku dzieci rozbierają się , poznają swoje ciała itp. nowomodne bzdety - dzieciak został rozebrany pod przymusem, przewrócony na ziemię, ewidentnie jest ofiarą - to nie było, że chłopaki w wc porównują sobie siusiaki (choć i tak uważam, że są to czynności młodszych przedszkolaków raczej, w normalnym 8-latku anatomia kolegów nie powinna budzić takiej ekscytacji).
        • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:13
          lily-evans01 napisała:

          > A zanim jakaś niby mądra się wypowie, że w tym wieku dzieci rozbierają się , po
          > znają swoje ciała itp. nowomodne bzdety - dzieciak został rozebrany pod przymus

          Jassssne. Zachowania które pamiętam ze swojej podstawówki, a było to lat temu ohohoho, jeszcze w soboty się do szkoły chodziło, to nowomodne wymysły smile

          > em, przewrócony na ziemię, ewidentnie jest ofiarą - to nie było, że chłopaki w
          > wc porównują sobie siusiaki (choć i tak uważam, że są to czynności młodszych pr
          > zedszkolaków raczej, w normalnym 8-latku anatomia kolegów nie powinna budzić ta
          > kiej ekscytacji).

          Poznaj może trochę życia.

          • przeciwcialo Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:16
            Ja równiez zalapałam sie na soboty w szkole i nie pamietam aby ktokolwiek komukolwiek sciagal majty.
            • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:19
              Ja tak samo. Zwłaszcza w pierwszych klasach było spokojnie. Owszem potem w 8 klasie zdarzało się że któryś chłopak łapał dziewczyny za cycki ale po paru celnych kopniakach w jaja przestał.
              • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:25
                melancho_lia napisała:

                > Ja tak samo. Zwłaszcza w pierwszych klasach było spokojnie. Owszem potem w 8 kl
                > asie zdarzało się że któryś chłopak łapał dziewczyny za cycki ale po paru celny
                > ch kopniakach w jaja przestał.

                No ale to już w ogóle jest nie na temat i kompletnie inny etap rozwoju.
                I nie, nie dlatego łapał za cycki że wcześniej majtki ściągał. Cycki to rozwój seksu, majtki to nagość jako tabu.
                • lily-evans01 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:32
                  Zdrowy psychicznie człowiek w wieku 8 lat rozumie, że nagość jestpewnym tabu. Strzeli kolegę w nos, w zęby, kopnie, opluje, ale nie będzie napawał się widokiem du... drugiego kolesia.
                  • ichi51e Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 20:28
                    No w azji to by go jeszcze obsikali wiec cieszmy sie ze u nas cywilizacja uncertain
                    • lily-evans01 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 21:34
                      To aż takie zboczuchy tam są?????
                      big_grin big_grin big_grin
              • lily-evans01 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:31
                Prawda. Z repertuaru chuligańskich zachowań młodszych uczniów - tłukli się, szarpali, wywalili koledze rzeczy na podłogę, czapkę do kałuży itp. itd. Ci najstarsi czasami próbowali obmacać dziewczynę, ale mieli lat 14-15, a nie 8, no i testosteron im buzował.
                Bachorstwo ogląda porno na internetach, ot i tyle.
            • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:23
              przeciwcialo napisała:

              > Ja równiez zalapałam sie na soboty w szkole i nie pamietam aby ktokolwiek komuk
              > olwiek sciagal majty.

              Bo to nie było obowiązkowe. Mnie się kojarzy chyba jedno zdarzenie. I cała masa innych typu podglądanie chłopców/dziewczynek przed WF, zaglądanie w nogawki krótkich spodni dowolnej płci, oglądanie sobie co tam kto ma i jakie za śmietnikiem szkolnym...
              • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:24
                W mojej szkole tego nie było (mówimy o pierwszych klasach).
                • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:26
                  melancho_lia napisała:

                  > W mojej szkole tego nie było (mówimy o pierwszych klasach).

                  Jassne, dzieci chodziły z rączkami złożonymi w małdrzyk, buziami w ciup i patrząc się pod nogi.
                  • melancho_lia Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:29
                    Nikt nikomu majtek nie ściągał, co nie znaczy, ze agresji nie było. Przepychanki, kopniaki, szczypanie. To jest norma rozwojowa, a nie publiczne obnażanie kolegów.
          • demonii.larua Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:21
            > Jassssne. Zachowania które pamiętam ze swojej podstawówki, a było to lat temu o
            > hohoho, jeszcze w soboty się do szkoły chodziło, to nowomodne wymysły smile
            Stara jesteś zatem, powinnaś wiedzieć że czasy się zmieniły. Takie dzieciaki były zawsze to fakt, to jak sobie z nimi radzono to inna sprawa. Za moich czasów też, tylko delikwent nie dość że dostawał manto od rodziców (nawet jeśli byli patolgią to manto dla świętego spokoju spuścili i to kablem czy innym wyrafinowanym narzędziem bo wstyd było młodego bandytę w domu mieć), to jeszcze publicznie na apaleu dostawał naganę, miał obniżone sprawowanie a zdarzały się też przenosiny do innej szkoły czy ośrodka szkolno-wychowawczego.


            • babunia_wygodka Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:24
              demonii.larua napisała:

              > > Jassssne. Zachowania które pamiętam ze swojej podstawówki, a było to lat
              > temu o
              > > hohoho, jeszcze w soboty się do szkoły chodziło, to nowomodne wymysły smile
              >
              > Stara jesteś zatem, powinnaś wiedzieć że czasy się zmieniły. Takie dzieciaki by
              > ły zawsze to fakt, to jak sobie z nimi radzono to inna sprawa. Za moich czasów
              > też, tylko delikwent nie dość że dostawał manto od rodziców (nawet jeśli byli p
              > atolgią to manto dla świętego spokoju spuścili i to kablem czy innym wyrafinowa
              > nym narzędziem bo wstyd było młodego bandytę w domu mieć), to jeszcze publiczni
              > e na apaleu dostawał naganę, miał obniżone sprawowanie a zdarzały się też przen
              > osiny do innej szkoły czy ośrodka szkolno-wychowawczego.

              A to jest prawda. Ale to nie zmienia faktu że te, zakazane, zabawy są dla rzeczonego wieku normalnym etapem rozwoju.
              • demonii.larua Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:51
                Babko, ale oglądanie sobie pisorków za szkolnym smietnikiem, to nie to samo co zdjęcie siłą gaci koledze przy całej klasie. Nie mozna takiego zdarzenia tłumaczyć wyłącznie ciekawością, bo to jest czysto przemocowe zachowanie, upokarzające ofiarę.
      • lily-evans01 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:51
        *** Oczywiście bez świadków i poza zasięgiem monitoringu szkolnego wink.
    • malgosiek2 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 18:49
      W zeszłym roku czyli w I kl synowi też kolega ściągnął na/po w-fie spodnie oraz były inne zachowania agresywne i negatywne w stosunku do mojego syna.
      Rodzice owego ucznia nie widzieli i nie widzą nadal żadnego problemu mimo zgłoszenia do wychowawcy, która jednocześnie faworyzuje nadal to dziecko, tak samo pani od w-fu.
      Nie pomogły spotkania z pedagog vice dyrektor.
      Mimo zapewnień, że robią coś.
      Syna przeniosłam od nowego roku szkolnego do innej klasy.
      Zupełnie inna wychowawczyni.
      A teraz inni rodzice w byłej klasie syna walczą z tym dzieckiem i ich rodzicami, którzy twierdzą, że ich syn nic nie robi takiego i inni rodzice wymyslają sobie.
      Pani wychowawczyni nadal pupilek i nic z tym nie robi, pedagog nadal twierdzi, że przemocy czy agresji w klasie nie ma.
      Ja mam problem z głowy i niech teraz inni wiedzą co miałam przez rok czasu jak nie reagowali wtedy na nic.
      Tylko to ja byłam ta przewrażliwiona mamuska niby.
      Duszą się teraz we własnym sosie.
      I zazdroszczą, że my mamy spokój.
    • anorektycznazdzira Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:48
      Dla mnie sytuacja wymagająca interwencji wychowawcy, ale zakładam, że zdecydowanej. Nie pomarudzenie, że to nieładnie, ale bardzo zdecydowane potępienie, uwaga (czytam, że była) jak najbardziej i moim zdaniem informacja do rodziców.
      To po to, żeby nikomu nawet w głowie nie postało "zabawę" powtórzyć.
      Gdyby mimo to powtórzyli, to wtedy wyżej.
      • kliszka1 Re: sytuacja w szkole 29.11.13, 19:59
        Po tej sytuacji odbyło się spotkanie wychowawczyni z rodzicami tamtych, nami i chłopcami (jeden tylko był, matka drugiego zdziwiła się- że jak to to miałam X przyprowadzić?- napisane było ponoć wyraźnie że mają przyjść z dziećmi). Reakcje rodziców były jakie były, to już opisałam. Ten jeden chłopiec raz jeszcze podszedł do mojego (sam z siebie) i przeprosił- może coś dotarło, mimo postawy ojca, że nic się nie stało.

        Wychowawczyni przeprowadziła też rozmowę wychowawczą z całą klasą (jeszcze zanim odbyło się spotkanie z rodzicami), chłopcy przy całej klasie dostali nagany słowne i przeprosili mojego syna.

        Na razie chyba nie ciągnę tego dalej. Syn to przeżył dosyć mocno, skupimy się raczej na tym. No i uważnie będziemy obserwować co się dzieje w szkole.
        Dziękuję wszystkim za opinie. Po tym spotkaniu z rodzicami zaczęłam się zastanawiać czy może jednak przesadzam, ale widzę że nie jestem odosobniona. Takie zachowanie wykracza jednak ponad zwykłe rówieśnicze przepychanki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka