Dodaj do ulubionych

Wychowanie dzieci pytanie

04.12.13, 08:37
Takie pytanie zrodzilo sie w mojej glowie apropos ostatnich watkow o "trudnych" dzieciach (temat co uwazam za trudne dziecko mam nadzieje zostal juz wyczerpany :p).
Czy wychowujac swoje dzieci po za uczeniem zeby sie nei znecaly nad innymi dziecmi uczycie je tez ze nalezy bronic slabszych?
Ja bylam takim dzieckiem ktore bronilo innych dzieci - raz nawet w przedszkolu wprawilam w oslupienie przedszkolanke bo jak bila jednego chlopca uwiesilam sie na niej wrzeszczac "Pani (!) nie wolno bic dzieci" (zwracam tu uwage na subtelnosc - rodzicom dziadkom wolno Pani nie - sprytne suspicious)
Z jednej strony strach uczyc stawania w obronie - zwlaszcza jak sie ma drobne dziecko. Z drugiej strony jednak jak rodzic nie nauczy dziecka stawiac czolo zlu to dziecko samo sie chyba nie nauczy...
Teraz bedzie taki przyklad - moja siostrzenica miala problem w szkole - znecala sie nad nia kolezanka. Ona stoi z kolezankami i tamta podchodzi i ja wyzywa np. Na to kolezanki NIC - patrza w sciane sufit i udaja ze nie widza. A potem przychodzi angielski tamta znecajaca rozwiazuje zadanie na tablicy - i tu nagle one zaczynaja sie zglaszac wytykajac bledy i nasmiewajac sie z niej. Jak uslyszalam ta historie to sie zalamalam - dlaczego nie mogly jej powiedziec zeby sie odpie...la jak dokuczala tylko teraz tak mszcza sie? A moze ta druga metoda ma jakoes zalety ktorych nie widze?
Obserwuj wątek
    • vilez Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 08:42
      Moim zdaniem w sporej mierze to kwestia osobnicza. To coś: odwagę i pewien altruizm ma się w "genach", albo nie. Tego się chyba nie da wyuczyć czy przekonać kogoś do tego. Ale, jeśli już, to wiemy, że najlepiej się uczy przez własny przykład: jeśli rodzic nie daje takiego przykładu, to mógłby się zapluć w teoretyzowaniu a i tak nic to nie da.

      Widzisz na forum, jak to działa. Hejtowanie niektórych uchodzi bez echa. Niewiele osób staje w obronie, choćby "tylko" w imię zasad.
      • ichi51e Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:04
        True. Moim zdaniem tez czlowiek ma jakis instynkt stadny - wystaczy ze jedna osoba cos robi reszta przewaznie wspiera lub cicho siedzi nawet jak sie nie zgadza. Np lezy czlowiek na ulicy - wszyscy mijaja. A wystarczy ze jedna osoba zareaguje to zawsze znajda sie tez inne. Wiec moze warto uczyc dziecko ze trzeba byc tym jednym?
      • kura17 Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:07
        > Ale, jeśli już, to wiemy, że najlepiej się uczy przez własny przy
        > kład: jeśli rodzic nie daje takiego przykładu, to mógłby się zapluć w teoretyzo
        > waniu a i tak nic to nie da.

        dokladnie to chcialam napisac smile
        ja akurat jestem dosc wrazliwa na wszelki "mobbing", zwlaszcza wsrod dzieci, wiec jak tylko moge, to dzialam. a potem dzieciom tlumacze, dlaczego i mowie, zeby tez starali sie ujmowac za slabszymi. w przedszkolu synow chyba bylam uwazana za matke-wariatke, bo nie moglam sie powstrzymac od uwag przy idiotycznych przepychankach dzieciecych typu "rozowy jest dla dziewczynek", czy "dziewczynki nie bawia sie autami", a "chlopcy musza bawic sie autami"... wink

        rowniez jak kolega syna rzucil w niego kamieniem i mu rozcial glowe (ponoc niespecjalnie), po czym uciekl, to kladlam do glowy, ze wypadek sie moze zdarzyc, ale koledzy NIE uciekaja, tylko pomagaja, to bardzo wazne.

        z historyjek ze szkoly/przedszkola opowiadanych przez moich synow widze, ze jak na razie radza sobie niezle, choc oczywiscie wiem tylko tyle, ile mi powiedza. moze sa przypadki, ktore pomijaja? w szkole starszego byla przykra historia - cala klasa wybrala sobie dwie ofiary i robila im ciagle rozne przykrosci. wychowawczyni sie za to wziela. nasz syn na poczatku nie bral w tym udzialu, ALE stal obok i nie reagowal. po rozmowach z nim sytuacja sie zmienila, byl jednym z pierwszych, ktory zaczal kolegow bronic, stawac z nimi po jednej stronie i z jednym z tych dzieci probowal sie zaprzyjaznic. cala "akcja" z dokuczaniem sie dosc szybko skonczyla, na szczescie! bylismy z niego troszeczke dumni wink

        > Widzisz na forum, jak to działa. Hejtowanie niektórych uchodzi bez echa. Niewiele osób staje
        > w obronie, choćby "tylko" w imię zasad.

        to prawda. a jak juz ktos staje, to czesto tez mu sie obrywa wink
        i automatycznie przypisuje sie tej osobie poglady osoby, za ktora sie wstawia, LOL
      • dziennik-niecodziennik Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 10:12
        > Widzisz na forum, jak to działa. Hejtowanie niektórych uchodzi bez echa. Niewie
        > le osób staje w obronie, choćby "tylko" w imię zasad.

        bo wiekszosc takich plujących należy olewac. to ich najskuteczniej ucisza. wszelkiego rodzaju wymiany zdan i opinii tylko nakręcają strumień jadu.
    • mid.week Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:13
      Nie robię pogadanek typu "a teraz drogie dziecko siadamy i mama ci opowie jak to jest z obroną młodszych i słabszych" wink Jestem przekonana, że takie postawy przenoszą się przez oczy, a nie przez uszy. Jak dziecko widzi, że rodzic staje w obronie małych, słabych, chporych to i samo odpowiednio się zachowa. O ile nie jest dzieckiem listonosza-egocentryka ;p
    • aguar Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:15
      ichi51e napisała:

      > A moze ta druga metoda ma ja
      > koes zalety ktorych nie widze?

      Myślę, że lepsze to niż nic.
      • mid.week Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:18
        Myślę wręcz przeciwnie. Kulturalne zwrócenie uwagi komuś kto się niewłaściwie zachowuje jest jedną z podstawowych umiejetności, które człowiek powinien nabyć. Jak inaczej wyznaczać granice innym? Atakownie kogoś postfactum nie dość, że jest zachowaniem agresywanym to dodatkowo wzmacnia sytuację konfliktową zamiast ją oczyszczać.
    • olena.s Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:22
      Ale poza szlachetną szarżą rycerza są pewne zachowania zbiorowe, których rodzice nie nauczą, ale przedszkole, szkoła ma większe szanse.
      W mobbingu jest kat, ofiara i widzowie. Widzowie, nawet jeżeli nie są bohaterscy, mogą skutecznie wpłynąć na rozwój sytuacji.
      • kietka Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:29
        staram sie uczyc, co w zyciu jest wazne, a co trzeba bezwzglednie tepic.
    • koza_w_rajtuzach Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:31
      Tłumaczę dzieciom, że należy w takich sytuacjach stanąć w obronie.
      Ale to zależy od dziecka. Większość dzieci jest takich z natury, że nie wychylają się, bo sami boją się braku akceptacji, a to jak są odbierani przez rówieśników jest dla nich najważniejsze. Moja córka jest taka, że sama nikogo nie skrzywdzi, gdy ktoś jej dokucza, to nie przejmuje się, nigdy nie było sytuacji, żeby była smutna, bo ktoś coś tam jej powiedział, ale potrafi zauważyć krzywdę innej osoby i stanąć w obronie. Z tym, że ona jest taka, że właśnie niezbyt ją interesuje co inni o niej myślą, przy okazji też nie zależy jej na przyjaźniach (żyje z każdym w zgodzie i jest lubiana, ale jest odludkiem i głównie siedzi sama, z własnego wyboru - poza szkołą nie ma w ogóle potrzeby kontaktów z dziećmi).
      Mój syn jest nadwrażliwy, kiedy wyczuje jakikolwiek brak akceptacji ze strony dzieci choćby na placu zabaw, to bardzo to przeżywa, rozpacza. Nie jestem pewna czy stanąłby w obronie innego dziecka, ale zdarzyło mu się zwrócić uwagę obcej, dorosłej osobie. W lecie jakiś facet bił psa, a mój 4,5-letni syn zaczął wrzeszczeć na całe gardło "przestań bić tego psa, gościu!!". Był tak oburzony zachowaniem faceta, że aż poczerwieniał ze złości.. więc kto wie... może i on byłby w stanie stanąć w czyjejś obronie.
      • ichi51e Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:38
        Dzielnego masz synka. smile no wlasnie nie wiadomo z tymi dziecmi. Tak sie zastanawiam czy moze dzieci ktore czula sie kochane akceptowane i ze rodzice za nimi stana nie sa bardziej sklonne "isc pod prad"?
        • koza_w_rajtuzach Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 10:05
          Tak sie zastana
          > wiam czy moze dzieci ktore czula sie kochane akceptowane i ze rodzice za nimi s
          > tana nie sa bardziej sklonne "isc pod prad"?

          Być może coś w tym jest.
          Ja nigdy nie byłam zbyt pewna siebie, nie czułam się akceptowana w domu. Nie potrafię nawet w swojej obronie stanąć, a co dopiero w czyjejś, dlatego sama byłam ofiarą w szkole i można było po mnie jeździć. Cieszę się, że moje dzieci potrafią się właściwie zachować.
    • melancho_lia Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:39
      Mój syn staje w obronie kolegów, nad którymi ktoś się znęca. Parę razy oberwał za to, ale on sam z siebie uważa że nalezy innych bronić.
      Córka też ma wysoko rozwinięte poczucie sprawiedliwości i zwraca uwagę nawet dorosłym.
      Ja uważam, ze lepiej od razu zareagowac niż mścić się po jakimś czasie. Wojny podjazdowe nie sa dobre.
    • lampka_witoszowska Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:42
      ja uczę smile

      wlała chłopakowi większemu od młodej o głowę za to, że lał chłopaka mniejszego od młodej o głowę
      i jeszcze doniosła pani

      uczę, że bić nie wolno, ale bronić siebie i kogoś trzeba - zanim kogoś rąbnie, ma dac ostrzeżenie, że wleje - i jak nie zadziała wtedy ma lać, byle mocno
    • run_away83 Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 09:53
      Jakoś specjalnie ich nie uczę, sami się uczą. Jest ich trzech, kochają się bardzo (choć starsi czasem się poprztykają) i widzę że są bardzo empatyczni. Starszak opiekuje się młodszymi, chętnie pomaga, jak któryś płacze to sprawdza, co się stało. ŚredniaK też zacxyna już wykazywać zachowania opiekuńcze w stosunku do braci, zarówno najstarszego jak i niemowlaka.

      Najstarszy skonfliktował się kiedyś poważnie ze swoim szkolnym kolegą, bo kolega bił koleżankę i nie przestawał, choć mój syn próbował go oświecić, że to się nie godzi, więc moje dziecko w obronie bitej koleżanki nakablowało na kolegę.
    • dziennik-niecodziennik Re: Wychowanie dzieci pytanie 04.12.13, 10:02
      > Z jednej strony strach uczyc stawania w obronie - zwlaszcza jak sie ma drobne d
      > ziecko.

      stawanie w obronie niekoniecznie oznacza własnoręczną interwencję. równie dobrze mozna nauczyc dziecko ze jak widzi ze kilku kolegów poszturchuje kogoś młodszego to powinno leciec do najbliższego dorosłego i prosic o interwencję. ja wolę w ten sposób, ciezko oczekiwac żeby dziewczynka zawsze zasłaniała ofiary wlasną piersią.

      > A moze ta druga metoda ma jakoes zalety ktorych nie widze?

      nie wiem czy to ma zalety, ale w sumie rozumiem powody. moze myslały że upokorzenie publiczne napastniczki bardziej ją zaboli niż jakies interwencje słowne na korytarzu. moze na korytarzu się bały, a w klasie i z "powodem" do reakcji były odważniejsze - w razie czego zawsze mogą powiedziec ze "no przeciez źle robilas".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka