Takie pytanie zrodzilo sie w mojej glowie apropos ostatnich watkow o "trudnych" dzieciach (temat co uwazam za trudne dziecko mam nadzieje zostal juz wyczerpany :p).
Czy wychowujac swoje dzieci po za uczeniem zeby sie nei znecaly nad innymi dziecmi uczycie je tez ze nalezy bronic slabszych?
Ja bylam takim dzieckiem ktore bronilo innych dzieci - raz nawet w przedszkolu wprawilam w oslupienie przedszkolanke bo jak bila jednego chlopca uwiesilam sie na niej wrzeszczac "Pani (!) nie wolno bic dzieci" (zwracam tu uwage na subtelnosc - rodzicom dziadkom wolno Pani nie - sprytne

)
Z jednej strony strach uczyc stawania w obronie - zwlaszcza jak sie ma drobne dziecko. Z drugiej strony jednak jak rodzic nie nauczy dziecka stawiac czolo zlu to dziecko samo sie chyba nie nauczy...
Teraz bedzie taki przyklad - moja siostrzenica miala problem w szkole - znecala sie nad nia kolezanka. Ona stoi z kolezankami i tamta podchodzi i ja wyzywa np. Na to kolezanki NIC - patrza w sciane sufit i udaja ze nie widza. A potem przychodzi angielski tamta znecajaca rozwiazuje zadanie na tablicy - i tu nagle one zaczynaja sie zglaszac wytykajac bledy i nasmiewajac sie z niej. Jak uslyszalam ta historie to sie zalamalam - dlaczego nie mogly jej powiedziec zeby sie odpie...la jak dokuczala tylko teraz tak mszcza sie? A moze ta druga metoda ma jakoes zalety ktorych nie widze?