Dobry wieczór,
Od dłuższego czasu podczytuję to forum, z rzadka coś napiszę, ale dziś usłyszałam coś co wzbudziło moją ciekawość.
Zgodnie z forumową tradycją, jaką ostatnio obserwuję, powinnam chyba zaznaczyć, ze nie jestem trollem, a znajoma to znajoma, a nie ja..
Do rzeczy. Koleżanka wpadła na ploty i przyniosła historyjkę od siebie z pracy. Otóż jedna z współpracowniczek była niedawno na pogrzebie. Zmarły zostawił żonę oraz dwójkę małych dzieci, ich wiek chyba przedszkolno/żłobkowy. Małżeństwo jak to małżeństwo, w opinii ogółu przykładne, bez większych problemów.
Po pogrzebie, na cmentarzu do wdowy podchodzi kobieta i oznajmia, że ze zmarłym jest w ciąży (raczej wczesną, bo ponoć niewidoczną, ale pod kurtką ciężko ocenić raczej), a na dodatek niedwuznacznie daje wdowie do zrozumienia, że ona będzie się domagać alimentów na to dziecko, spadku i wszystkiego co tam sie da wydrzeć. Wdowa ponoć w szoku, ktoś 'kochankę' wyprowadził. Ogolnie niesmak, raczej nikt tematu na stypie nie poruszał (pewnie obgadali później

).
No i teraz coś co mnie zastanawia, nie tylko mnie, czy taka kochanka może cokolwiek ugrać? Dostać coś? No bo chyba nie ekshumują pana, żeby ojcostwo potwierdzić? No chyba, że jakiś nakaz sądu? Bo przecież pani nie może powiedzieć w urzędzie, że ojcem jest Zenek Takiataki, bez jego potwierdzenia?
Ale zakładając, że pani ojcostwo udowodniła. Jakiś spadek rozumiem dla dziecka (nienarodzonym też się należy?), ale alimenty od wdowy to już chyba jakieś pobożne życzenia kochanki??
Przyznam, że nigdy nie zastanawiałam się co w przypadku gdy ojciec zmarł przed porodem, a nie był z matką w związku małżeńskim i teraz, przy okazji takiej sytuacji, mnie to zaciekawiło.
Ktoś może wie jak to wygląda prawnie?