Dodaj do ulubionych

Pomóżcie

12.12.13, 20:54
Drogie emamy, wiem, że to w zasadzie nie jest wątek na to forum, ale wiem, że są tu mądre kobiety, może ktoś będzie umiał powiedzieć mi coś rozsądnego.
Od roku mieszkam u dziadków. Przed chwilą, niezapowiedziani, przyjechali tu, z innego województwa, moi rodzice. W zasadzie jestem ofiarą przemocy domowej, ostatni raz widziałam ojca rok temu, z perspektywy podłogi, gdy mnie kopał. Ja się straszliwie boję tych ludzi, więc gdy tylko zorientowałam się, że przyjechali - uciekłam do łazienki. Po ich wyjeździe, ze stresu, w tej łazience, po prostu się rozryczałam. Coś pękło i zaczęłam płakać, krzyczeć - wpadam w panikę, gdy ich widzę.
I teraz clue: dziadek, poinstruowany przez rodziców (sam z siebie nigdy się tak nie zachowuje) w odpowiednim momencie zaczął walić w drzwi łazienki i mnie przedrzeźniać: "ojojoj! O Jezu, Jezu, jakie krzyki!" na zmianę z groźbami: "spokój! cisza tam!". Te szyderstwa spowodowały, ze natychmiast się uspokoiłam - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ja wiem, że to jest element terapii, którą rodzicom (i pozostałym członkom rodziny) zalecił jakiś psycholog, sami rodzice stosowali to już wcześniej. Tylko, że ja tej terapii nie mogę wytrzymać, i po chwilowej poprawie (natychmiastowe uspokojenie) jest mi chyba gorzej. Tzn. nie mogę świadomościowo znieść faktu, że z zupełnym spokojem (spowodowanym tymi drwinami) znoszę obecność człowieka, który mnie krępował, kopał, wyrzucał na noc z domu itd.
Kiedy oni (bo robili to wcześniej też rodzice) wyśmieją mój strach - dociera do mnie, że ten strach jest śmieszny, nieadekwatny, głupi - robię się wesoła i spokojna, nawet w obecności matki. A jednocześnie świadomość tego, co ta kobieta potrafi zrobić mnie przeraża na poziomie intelektualnym. I bardzo trudno jest mi znieść ten rozstrzał między emocjami (spokój, strach jest głupi i śmieszny) a intelektem (ludzie bez hamulca moralnego, zdolni do wszystkiego).
Nic już nie rozumiem - może ja naprawdę sprawiam innym problem tym płaczem i tym moim strachem przed rodzicami? Teraz przychodzi mi do głowy, że ojciec wcale mocno mnie nie kopał, właściwie, to raczej tak dyscyplinująco, niż agresywnie (bo nie chciałam go wpuścić do pokoju i zapierałam drzwi) -a ja w tym pokoju płakałam, i to głośno - i jemu to mogło przeszkadzać, mógł się martwić o mnie - a ja nie chciałam go wpuścić, więc musiał mnie kopać, żebym puściła te cholerne drzwi... Nic już nie rozumiem, wszystko mi się miesza...

Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Pomóżcie 12.12.13, 20:59
      Czy myslalas zeby ich zachowanie zglosic na policje?
      Tak kopal cie lekko i dyscyplinujaco. Puknij sie w glowe. Nie ma czegos takiego jak przyjacielski kopniak.
      Co robisz? Ile masz lat?
      • ichi51e Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:15
        A dodatkowo - to walenie do drzwi i wrzaski to zadna terapia tylko normalne zastraszanie i ciag dalszy przemocy. Sama sobie nie poukladasz idz do jakiegos osrodka pomocy albo zadzwon na niebieska linie.
        www.niebieskalinia.pl/#&ui-page=0-26
      • komosa9 Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:46
        > Czy myslalas zeby ich zachowanie zglosic na policje?

        No właśnie cała ich potworność polega na tym, ze to oni mnie "zgłaszali" na policję (sic!). Tzn. ja rzekomo się nad nimi znęcam - w taki sposób, że płaczę (a rzeczywiście, od pewnego momentu zaczęłam chodzić po domu i popłakiwać). Grozili mi ubezwłasnowolnieniem oraz sądem (chcieli składać pozew przeciw mnie, jako osobie znęcającej się nad otoczeniem tym płaczem, wielokrotnie wzywali policję, gdy płakałam za długo - początkowo policjanci byli skonsternowani, bo "jest pani we własnym domu, może pani sobie płakać do woli", ale potem coś się zmieniło, podobno "o mojej sprawie jest poinformowany dzielnicowy"). Moje zeznania spisywano, ale rodzice zaprzeczali każdemu słowu.

        Nie ma czegos takiego
        > jak przyjacielski kopniak.
        Działał w stanie wyższej konieczności. Poza tym nie miałam siniaków, więc uwierzono ojcu, który twierdził, że konfabuluję. Dodatkowo uznano mnie z zaniedbaną higienicznie (rzeczywiście, od trzech dni się nie kąpałam - nie miałam siły po codziennych doświadczeniach z ojcem).

        > Co robisz? Ile masz lat?
        Od kilku lat żyję w stanie permanentnej katastrofy; niedobrze zaczęło się po maturze, gdy rodzice odmówili utrzymywania mnie (niewłaściwy kierunek studiów) i jednocześnie zaczęłam chorować (głuchnąć, byłam muzykiem). Do końca czwartego roku jakoś się trzymałam, ale potem posypałam się kompletnie: finansowo i zdrowotnie. Po silnym ataku astmy (rodzice udawali, że nie słyszą, że się duszę, nikt nie wezwał karetki) zostały mi problemy poznawcze i pamięciowe, taka trochę dysleksja, trochę alzheimer. Z dnia na dzień zapomniałam wszystkich języków obcych (oprócz klasycznej greki), zapomniałam, jak się czyta pismo nutowe. Miewam problemy z przypomnieniem sobie swojego adresu, gubię się w mieście. Byłam z tym u psychologów, psycholożka nr 1 stwierdziła, że nie mogę znaleźć środkowego c na klawiaturze fortepianu, bo "za bardzo się staram", psycholożka nr 2 powiedziała, że moje objawy są zbyt książkowe i że przyszłam wyłudzić od niej jakieś zaświadczenie. Nigdy nie wykonano żadnych szczegółowych badań neuropsychologicznych, jedynie test Wechslera, który wykazał inteligencję bardzo wysoką, więc "niech się pani cieszy! jest pani w 2% najinteligentniejszych ludzi w populacji!".
        Nie byłam w stanie zdać kolejnych egzaminów, i do dziś nie mam wyższego wykształcenia. W tym czasie rozwinęło się u mnie reumatoidalne zapalenie stawów, długo nie zdiagnozowane, ale o ostrym początku. Przez trzy lata miałam poważne problemy z chodzeniem, połowę z każdego miesiąca spędzałam w łóżku. Nie byłam w stanie pracować (poprzednio pracowałam w bibliotece, ale krótko, ponadto praca na pełen etat kolidowała z zajęciami).

        To wszystko rodzice uznali za przejawy aspołeczności (brak wyższego wykształcenia, mimo 25 lat na karku, brak stałej pracy, brak własnego, choćby wynajmowanego mieszkania). Zaoferowali pomoc, ale na trudnych do przyjęcia zasadach: mieli pokrywać połowę mojego utrzymania, ale jeśli nie skończę studiów w terminie przez nich wyznaczonym, będę zobowiązana zwrócić im wszystkie pieniądze. Miało mnie to zmotywować do "uspołecznienia się" i "odpowiedzialności".
        Ale ja nie byłam w stanie sprostać ich normom. I wtedy właśnie zaczęłam popłakiwać, a ojciec pacyfikować moją "histerię". Zaczęło się od krępowania rąk, przyduszenia kolanem i klapsów (!), gdy nie chciałam na żądanie się uspokoić ("nie puszcze cie, dopóki nie przestaniesz płakać") - na co zareagowałam kompletnym szokiem, niedowierzaniem - i tym bardziej się wyrywałam. Nie nawykłam do tego, żeby mnie krępować, w dzieciństwie nie dostawałam nawet lekkich klapsów i nie rozumiałam, co się dzieje. Dalej potoczyło się metodą kuli śniegowej: ich metody powodowały, że popłakiwałam, a mój płacz powodował nasilenie się tych metod. Było tego dużo więcej, ale nawet nie mam siły pisać...
        • triss_merigold6 Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:54
          Idź do psychiatry.
          • komosa9 Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:17
            Byłam.

            Dziękuję wam za wszystkie opinie (piszę szczerze i serio), dopiero teraz do mnie dotarło, że ta historia jest tak nieprawdopodobna, że zdrowy psychicznie człowiek w nią nie uwierzy (prawdopodobnie na tym zresztą polega zdrowie psychiczne, że takie historie zdrowej osobie nie mieszczą się w głowie).
            Mnie samej również długo wszystko to wydawało się tak absurdalne, że mówiące samo za siebie i nie wymagające dodatkowego komentarza. Aż do dnia, gdy rzeczywistość okazała się być bardziej nieprawdopodobna niż sen wariata śniony nieprzytomnie.
            • nangaparbat3 Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:26
              Czy dobrze rozumiem, że problemy zaczęly sie od momentu niezaakceptowania przez rodziców wybranego przez Ciebie kierunku studiów?
              Moze wcześniej nie stosowali przemocy, bo po prostu byłaś "grzeczną dziewczynką", zaczęlo sie kiedy osmielilas sie mieć wlasne zdanie. A ponieważ wydarzylo sie to stosunkowo poźno, zupełnie nie potrafili się odnaleźć.
              Wydaje mi się, że przynajmniej część twoich problemow zdrowotnych ma źrodlo w tych dramatycznie złych relacjach z rodzicami.
              Skąd znasz grekę? Zazdroszczę smile
              • komosa9 Re: Pomóżcie 12.12.13, 23:16
                > Czy dobrze rozumiem, że problemy zaczęly sie od momentu niezaakceptowania przez
                > rodziców wybranego przez Ciebie kierunku studiów?
                > Moze wcześniej nie stosowali przemocy, bo po prostu byłaś "grzeczną dziewczynką
                > "

                Przyznam szczerze, że powoli otwierają mi się oczy.
                Tak, byłam grzeczną dziewczynką.
                Problemy ci ludzie generowali od zawsze, ale rodzina jest genetycznie artystowska i zawsze też w niej było duże przyzwolenie na różne odstępstwa od tzw. normy. Tolerancja dla egzotycznych pomysłów, ale również dla pomyłek. Jeśli matka stwierdzała, gdy byłam w liceum: "po co ci podręcznik do historii? Historii na maturze i tak zdawać nie będziesz" - to nie leciałam z tym na skargę do wychowawcy, tylko tłumaczyłam jej, że ma pomysł z księżyca, zakładając, że się ogarnie, przyjdzie do rozsądku. Tzn. traktowałam ją jak człowieka dorosłego, myślącego. Gdy się okazywało, że jednak nie myśli (i podręcznika nie zamierza mi kupić) - stwierdzałam, że jest niereformowalnie pyerdolnięta, i w związku z tym nie ma co z nią rozmawiać, bo i tak niczego jej nie wytłumaczę, trzeba sobie ten podręcznik samodzielnie zorganizować.

                Dlaczego nie mogłam po prostu kupić tej książki? Nie miałam za co, nie dostawałam kieszonkowego - kieszonkowe otrzymywała tylko moja siostra. Dlaczego tylko ona? Nie wiem!! To kolejny przykład jakiegoś absurdu funkcjonującego w tej rodzinie od zawsze, z którym nigdy nie dyskutowałam, no bo jak dyskutować z czymś takim?! Przecież to obłęd, nie będę dorosłej kobiecie tłumaczyć, że rażąco nierówno traktuje dzieci, tak samo: nie będę przecież, ja - wówczas szesnastoletnia - dorosłej, wykształconej kobiecie, w pełni władz umysłowych tłumaczyć, że "uczeń potrzebuje podręczników szkolnych"! Takie rzeczy mogę wykładać dziecku, ale nie dorosłemu człowiekowi!!

                Mój błąd w tym, że zbyt długo tolerowałam różne dziwactwa, uznając, że są tak wymowne, że nie wymagają żadnego komentarza: moi rodzice są co najmniej lekko pyerdolnięci, i lepiej trzymać się od nich na bezpieczny dystans.

                Do głowy by mi wówczas jednak nie przyszło, że to wszystko zajdzie tak daleko, że od uciążliwości typu: brak niektórych podręczników w parę lat dojdzie do tego, do czego doszło.


                > Wydaje mi się, że przynajmniej część twoich problemow zdrowotnych ma źrodlo w t
                > ych dramatycznie złych relacjach z rodzicami.

                Problemy zdrowotne mają źródło w zaniedbaniach z okresu dzieciństwa, bo matka po prostu ignorowała zalecenia lekarskie.
                • zuzi.1 Re: Pomóżcie 12.12.13, 23:23
                  jeśli znasz ang to poczytaj sobie tego bloga, bo Twoi rodzice to może byc ten przypadek, które z nich jest b. agresywne w stosunku do Ciebie?

                  www.daughtersofnarcissisticmothers.com/
            • d.o.s.i.a Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:36
              Co powiedzial psychiatra?
              Jestes mocno zaburzona i z pewnoscia potrzebujesz pomocy psychistrycznej ale dopoki mieszkasz z dziadkami i widujesz rodzicow dopoty slabo to widze.
              Na Twoim miejscu staralabym sie zamieszkac z dala od nich i zerwac wszelkie kontakty. Moze mozesz sie przyjac do kliniki na leczenie i starac sie o jakis zasilek chorobowy.
        • menodo Re: Pomóżcie 13.12.13, 00:18
          "Nigdy nie wykonano żadnych szczegółowych badań neuropsychologicznych, jedynie test Wechslera, który wykazał inteligencję bardzo wysoką, więc "niech się pani cieszy! jest pani w 2% najinteligentniejszych ludzi w populacji!". "

          Co za pierdy.
          Troll.

          • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 00:34
            Przysięgam, że to właśnie usłyszałam od ok. 50-cio letniej pulchnej psycholożki, narysowała mi nawet krzywą Gaussa i pokazywała rysikiem od ołówka skrajnie z prawej strony: widzi pani, o u, tu pani jest! Uczciwie muszę przyznać, że podpowiadała mi (!) w trakcie udzielania odpowiedzi, np. gdy nie mogłam sobie przypomnieć przedwojennych prezydentów. Po ustaleniu, że mam "świetny wynik" zaproponowała, żebym opowiedziała jej o swojej rodzinie, zaczynając od praprababci.
            Zignorowała zupełnie mój problem ("przestałam czytać nuty, muszę liczyć pole-linia-pole, jak w pierwszej klasie podstawówki" - "bo pani się za bardzo stara! Ja miałam na studiach takiego wykładowcę, strasznie mi się podobał, chciałam świetnie wypaść na egzaminie, i tak się starałam - że dostałam tróję").
            • menodo Re: Pomóżcie 13.12.13, 01:01

              > Przysięgam, że to właśnie usłyszałam od ok. 50-cio letniej pulchnej psycholożki
              > , narysowała mi nawet krzywą Gaussa i pokazywała rysikiem od ołówka skrajnie z
              > prawej strony: widzi pani, o u, tu pani jest! Uczciwie muszę przyznać, że podpo
              > wiadała mi (!) w trakcie udzielania odpowiedzi, np. gdy nie mogłam sobie przypo
              > mnieć przedwojennych prezydentów"

              Kłamiesz - i w dodatku mało inteligentnie.
              Dorabiasz na czesne w swps czy w wieczorówce na psychologii UW?
              Bo o studia dzienne cię nie posądzam big_grin
              • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 09:54
                > Kłamiesz - i w dodatku mało inteligentnie.

                > Dorabiasz na czesne w swps czy w wieczorówce na psychologii UW?
                > Bo o studia dzienne cię nie posądzam big_grin

                Nigdy nie płaciłam czesnego na żadnej uczelni. Nie studiowałam zaocznie, wieczorowo ani prywatnie, z resztą kierunek jest tak niszowy, że nie ma studiów wieczorowych.
          • ailia Re: Pomóżcie 13.12.13, 10:11
            > "Nigdy nie wykonano żadnych szczegółowych badań neuropsychologicznych, jedynie
            > test Wechslera, który wykazał inteligencję bardzo wysoką, więc "niech się pani
            > cieszy! jest pani w 2% najinteligentniejszych ludzi w populacji!". "

            menodo napisała:
            > Co za pierdy.
            > Troll.

            Zwlaszcza ze o tescie Wechslera przed chwila pisala matka od autyzmu. Ktos w ogole zna ten test? A tu nagle abrakadabra sie robi taaaki powszechny
            • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 11:17
              > Zwlaszcza ze o tescie Wechslera przed chwila pisala matka od autyzmu. Ktos w og
              > ole zna ten test? A tu nagle abrakadabra sie robi taaaki powszechny

              Nie mam pojęcia o autyzmie, mogę przywołać kilka innych pytań z tego testu, chociaż wiem, że nie powinno się go upubliczniać, bo upublicznienie odbiera mu wartość diagnostyczną (to częściowo test wiedzy, znając pytania można się do niego przygotować).
            • pruszynkaaa Re: Pomóżcie 13.12.13, 12:09
              " Zwlaszcza ze o tescie Wechslera przed chwila pisala matka od autyzmu. Ktos w og
              > ole zna ten test? A tu nagle abrakadabra sie robi taaaki powszechny"

              Moje dziecko jest w trakcie robienia takiego testu - jest jak najbardziej stosowany.
    • mamako2216 Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:04
      Tobie może pomóc tylko psycholog albo psychiatra.
    • kamelia04.08.2007 Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:07
      nie ma lekkich, czy dyscyplinujacych kopniakow, jest przemoc, ktora jest zakazana.
      Ojciec z matka powini pojsc siedziec, ty jako ofiara powinnas isc na terapie, zebys w przyszlosci nie znalazla meza, ktory by ci zeby z milosci wybijal, a ty sama bys nie stala sie oprawca dla swoich dzieci.
    • nangaparbat3 Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:14
      Kochanie, adekwatny jest Twoj płacz, Twoj krzyk, Twoj strach. Są adekwatne, zdrowe, normalne.
      W opowiedzianej historii nienormalne jest postępowanie Twoich rodziców, a kompletnie nieadekwatne, patologiczne po prostu, i też, mimo wszystko, śmieszne, są rady pożal sie Boze psychologa - o ile to rzeczywiście jego rady, bo trudno uwierzyć, może rodzice Cie oklamują, a może psycholog znał tylko malą część prawdy i nie wiedział po prostu o znęcaniu się rodzicow nad Tobą.
      Z tego co piszesz rozumiem, że dziadkowie są dobrzy dla Ciebie i rozsądni, porozmawiaj z nimi, powiedz co czujesz, kiedy uspokajasz się pozornie tylko, a cierpisz jeszcze bardziej. Popros, żeby nigdy więcej tego nie robili. Jesli obawiasz się, że nie potrafisz powiedzieć im o tym spokojnie, napisz list - taki na papierze. Jeśli będą się upierać przy "metodzie" (co wydaje mi sie niezbyt prawdopodobne), poproś, żeby poszli z Tobą do psychologa, nie sądzę by ktokolwiek zalecal wyśmiewanie, a psycholog może ich przekonac jako profesjonalista.
      • przystanek_tramwajowy Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:21
        Przepraszam, ale dla mnie ten post brzmi, jakby pisała go osoba bardzo zaburzona psychicznie, z manią prześladowczą. Osoba ta powinna znajdować się pod opieką psychologa lub psychiatry.

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • lady-z-gaga Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:39
          mam dokładnie takie samo wrażenie
          opowieść nie trzyma się kupy
          rodzinka jak z horroru, stronnicza policja, niekompetentni psychologowie...strasznie dużo tego
          • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 00:17
            stronnicza policja

            Nie, nie twierdzę, że policja jest stronnicza. Po prostu rodzice użyli jakiegoś argumentu, który okazał się dla policjantów wiarygodny i przekonywający. Nie wiem, jakiego, i nie mogę z jego prawdziwością dyskutować.

            niekompetentni psychologowie...

            Trudno powiedzieć, czy niekompetentni, na pewno się starali i działali zgodnie z zasadami sztuki, może to system nawalił, nie człowiek. Jedna z tych psycholożek dostrzegła w WEISSie odchylenia, które zinterpretowała jako następstwa urazu, ale gdy dowiedziała się, że "miałam kiedyś w rękach książkę do neuropsychologii" zweryfikowała swoje własne spostrzeżenia według wzoru: pacjenci hipochondryczni deklarują książkowe objawy, zatem - jeżeli ktoś wymienia książkowe objawy - to jest hipochondrykiem.
            W styczniu na dworze jest zimno, zatem jeżeli dziś na dworze jest zimno, to znaczy, ze mamy miesiąc styczeń.
        • barbibarbi Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:45
          > Przepraszam, ale dla mnie ten post brzmi, jakby pisała go osoba bardzo zaburzon
          > a psychicznie, z manią prześladowczą. Osoba ta powinna znajdować się pod opieką
          > psychologa lub psychiatry.
          >

          Dokładnie. Psychiatra niezbędny.
    • d.o.s.i.a Re: Pomóżcie 12.12.13, 21:22
      Jesli to prawda co piszesz to uciekaj z tego domu jak najszybciej. Nie widze tu innego rozwiazania jak zerwac kontakty z rodzicami i dziadkami.
      To sa zaburzeni ludzie, do szczetu zli ludzie, ktorzy robia Ci straszna krzywde. Uciekaj od nich jak najdalej mozesz i nie ogladaj sie za siebie.
      • anielka5 Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:24
        Ale gdzie ma uciec? Bez pracy i pieniedzy...
    • to_ja_tola Re: Pomóżcie 12.12.13, 22:26
      Ja ci nie pomoge, bo za mała jestem na takie sprawy, ale BARDZO,BARDZO ci współczuję.
    • paul_ina Re: Pomóżcie 12.12.13, 23:02
      Chyba nie jesteśmy w stanie Ci pomóc, powinnaś zwrócić się do psychiatry. Być może Twoje problemy ze zdrowiem związane są / wynikają / z zaburzeniami psychicznymi. Oczywiście, może nie masz żadnych zaburzeń, tylko rzeczywistość jest taka pokręcona - ale to możesz ustalić tylko Ty we współpracy z dobrym psychiatrą. Psycholog to prawdopodobnie jest za krótki na Twoją historię.
      • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 09:53
        Być m
        > oże Twoje problemy ze zdrowiem związane są / wynikają / z zaburzeniami psychicz
        > nymi.

        Problemy zdrowotne to dość banalna konsekwencja wieloletnich zaniedbań; niedosłuch to wynik nieleczonej latami, od dziecka alergii (nie tylko w moim subiektywnym odbiorze, to opinia laryngologów nt. stanu błony bębenkowej), tak jak i astma. RZS może (choć nie musi) być konsekwencją wieloletniej ekspozycji na alergeny.
    • kota_marcowa Re: Pomóżcie 12.12.13, 23:41
      Przykro mi, ale uważam, że powinnaś się udać do psychiatry. To wygląda jak jakaś mania prześladowcza, schizofrenia.
      Chyba, że jesteś trollem i jaja sobie robisz.
      • antyideal Re: Pomóżcie 12.12.13, 23:53
        > Chyba, że jesteś trollem i jaja sobie robisz.

        Ehm, tak mi sie wydaje
      • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 00:01
        Nie, przykro mi, niestety, nie jestem trollem.
        Byłam u psychiatry, rzeczywiście pierwsza myśl lekarki to było : "schizofrenia" (nagły ponoć początek, tzw. przerwana linia życia, niespójność historii itd.). Schizofrenię wykluczono.

        • antyideal Re: Pomóżcie 13.12.13, 00:16
          Nie wierze, ze szukajac pomocy nigdy nie trafilas na czlowieka, ktory
          zajalby sie Toba porzadnie, tylko wszedzie bylas zbywana.
          Zglaszalas sie do osrodkow zajmujacych sie przemocą ?
          • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 10:54
            > Zglaszalas sie do osrodkow zajmujacych sie przemocą ?

            Nie, bo to się zaczęło nagle, półtora roku temu (chyba, że za przemoc uznać odmowę kupienia mi książek do szkoły w czasach licealnych, zaniedbanie leczenia, albo to, że matka, z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, czasem nie dawała mi, jedynej, w dzieciństwie obiadu: "ja dla ciebie nad garami stać nie będę!" - trudno to jednak traktować jak przemoc, w wyniku której człowiek dzwoni na niebieską linię).

            Gdy się rozpoczęło - rozkulało się w takim tempie, że nie nadążałam z reagowaniem.

            Zaczęło się od zupełnie niespodziewanej reakcji rodziców na mój płacz. Głuchnę - i rozryczałam się któregoś wieczora, pierwszy raz w życiu chyba. Natychmiast pojawiła się u mnie w pokoju matka i stanowczym głosem zażądała, żeby wyjaśnić, dlaczego płaczę. Mimo próśb, nie chciała wyjść "dopóki nie przestanę płakać albo nie wytłumaczę, dlaczego to robię". Stała tak, zapaliwszy światło, w jakimś sztucznym, nienaturalnym uporze chyba z dwa kwadranse, ignorując moje prośby i żądania, żeby wyszła, w końcu - wkurzyłam się i rzuciłam w nią (i ojca, który jej asystował) jaśkiem, a potem jeszcze wełnianą chustką. Uznano to za akt agresji i ojciec skrępował mi nadgarstki, przycisnął kolanem moje biodra, po czym wymierzył klapsa w pośladek. Ja chyba niewłaściwie zrozumiałam jego intencje, bo zaczęłam się wyrywać i krzyczeć "nie dotykaj mnie!". Ale im bardziej się wyrywałam, tym bardziej on musiał mnie przytrzymywać i poskramiać. Gdy udało mi się uwolnić z uścisku, chciałam uciec, wyjść z pokoju, ale stał w drzwiach i nie przepuszczał mnie, gdy próbowałam się wydostać - odpychał mnie na łóżko. Jest dużo silniejszy ode mnie, i po godzinie takiej szarpaniny już tylko wyłam z wściekłości, obita, przytrzymywana za ręce, nogi, nie rozumiejąc zupełnie, co się dzieje i dlaczego. W związku z tym, że nie odpuszczałam i nie chciałam dać się skrępować, ani uspokoić, mimo, że ojciec mocno mnie przytrzymywał w kółko mówiąc: "uspokój się" - rodzice postanowili wezwać karetkę.
            Zostałam odwieziona do szpitala psychiatrycznego, gdzie lekarz stwierdził: "to jest absurd, pani nie jest przypadkiem psychiatrycznym, pani się nie nadaje do leczenia, ani ambulatoryjnego, ani tym bardziej szpitalnego. Płacz, jako odpowiedź na postępujący niedosłuch to jest reakcja normalna, prawidłowa. Jeśli pani ma chęć - może pani korzystać z pomocy psychologicznej, ale tu nie ma w ogóle podstaw do leczenia psychiatrycznego". Wypisał decyzję odmowna przyjęcia mnie do szpitala, po czym odwieziono mnie do domu.

            Byłam w tak ciężkim szoku, że zamknęłam się w pokoju i cały dzień z niego nie wychodziłam. W nocy wymknęłam się do całodobowego sklepu po jedzenie, po czym znów zamknęłam się i zastanawiałam, co dalej robić, ale przede wszystkim próbowałam dojść do siebie. Zachowanie rodziców było przerażające, bo nie było w nim afektowanej agresji, która - choć też jest straszna - to jednak jest jakoś, po ludzku, zrozumiała. Oni robili to wszystko metodycznie, na chłodno, zachowywali się kompletnie nienaturalnie, jak maszyny (stać przez pół godziny w czyimś pokoju powtarzając w kółko: "powiedz, co ci jest?" i nie reagując na żadne bodźce?!).

            Rodzice - nie czekając, aż ochłonę - zaangażowali najbliższe mi, najbardziej zaufane osoby z rodziny do prowadzenia ze mną "negocjacji", już na trzeci dzień po tej nocy, gdy wywieziono mnie do szpitala. Czego miały dotyczyć negocjacje? Nie wiedziałam, nikt nic mi nie powiedział, poza "musisz z nami rozmawiać". Przyznam, że ja nie wyobrażałam sobie w ogóle jak i po co miałabym rozmawiać z ludźmi, którzy stosują wobec mnie takie metody, nie miałam siły na jakąkolwiek formę kontaktu, czy to przez negocjatora, czy bezpośrednio (co to z resztą za różnica?), zorientowałam się tylko, że negocjować mamy sposoby usunięcia mnie z domu, eufemistycznie określane jako "metody, jak ci pomóc".

            ...i tak dalej, można by długo opisywać ponowne krępowanie, ponowne wezwanie karetki, gdy lekarka nawrzeszczała na ojca: "ja tu nie widzę chorej psychicznie osoby, tylko zastraszonego, zaszczutego człowieka! W patologicznym domu jako pierwszy zaczyna chorować najzdrowszy człowiek!", a do mnie: "przecież to widać, że pani nie jest w ataku psychotycznym, z panią jest normalny kontakt... pani się musi wyprowadzić z tego domu, przecież to nie może tak być".

            Po tym incydencie ojciec przestał wzywać karetki, zaczął wzywać policję. Ja coraz częściej płakałam, a on za każdym razem musiał mnie pacyfikować. Takie sesje (ja wyję i wiję się, próbując wyrwać, on stoi nade mną i przez godzinę syczy: "nie robią na mnie wrażenia twoje histerie, uspokój się. Chcesz, żebym wezwał policję, chcesz?" powtarzały się co tydzień, potem kilka razy w tygodniu, każda kończyła się wezwaniem policjantów. I po każdej byłam tak rozbita, że przez kilka dni w ogóle nie byłam w stanie zebrać się do kupy, szukać jakiejkolwiek pracy, uciekać z tego domu.

            Także nie jest tak, że wszyscy jednoznacznie byli przeciw mnie, ale nikt nie miał realnych możliwości pomocowych, zalecano mi tylko wyprowadzkę z domu. Co więcej - o paradoksie! - to rodzice cały czas gorąco deklarowali zamiary pomocowe, "ale jak, skoro ona nie chce z nami rozmawiać?".
            • antyideal Re: Pomóżcie 13.12.13, 11:32
              Sądzę, ze przybylas (przybyles?) tu powyżywac sie literacko a nie szukac pomocysmile
              Co jakis czas na forum Kobieta pojawia sie ktos piszacy w podobnym stylu
              takie literackie wprawki. Juz nie daja sie nabierac ?

              A osobie w takiej sytyuacji radzilabym: psychiatra->leki wyciszajace, antydepresanty->
              jakakolwiek praca ->wynajecie chocby pokoju i zerwanie kontaktu z rodzicami
        • paul_ina Re: Pomóżcie 13.12.13, 00:45
          Jakie było uzasadnienie dla 'wykluczenia schizofrenii'?
          • bergamotka77 Re: Pomóżcie 13.12.13, 02:39
            troll jak złoto. Nie karmcie trolla!
            • totorotot Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:50
              To też jest kubek w kropki
    • ichi51e Re: Pomóżcie 13.12.13, 05:53
      W sumie - zglaszam jutro ten post na policje. Albo laska ma serio problem (znecaja sie nad kims kompletnie w rozsypce) albo dziadkowie maja problem (mieszkaja z osoba potencjalnie niebezpieczna) albo ktos sobie robi kawaly. Niech policja ustali ip i wyjasni.
    • atteilow Re: Pomóżcie 13.12.13, 09:24
      To jak i co piszesz trochę wygląda na borderline. Koniecznie wizyta u psychiatry.
      • mamma_2012 Re: Pomóżcie 13.12.13, 09:32
        Żaden borderline, a zwykła początkująca osobowość trolujaca. Tego sie nie leczysmile
        • menodo Re: Pomóżcie 13.12.13, 09:41
          Tego sie nie leczy
          > smile
          No, dokładnie. Takie "osobowości" co najwyżej można opluć, wyszydzić na forum, a najlepiej - olać.
          • noname2002 Re: Pomóżcie 13.12.13, 10:00
            No, dokładnie. Takie "osobowości" co najwyżej można opluć, wyszydzić na forum,
            > a najlepiej - olać.

            A jeśli pisze prawdę? mało jest rodziców znęcających się nad dziećmi?
            • menodo Re: Pomóżcie 13.12.13, 10:17
              A jeśli pisze prawdę? mało jest rodziców znęcających się nad dziećmi?"

              Skrzywdzone dziecko?
              Laska ma ego napompowane że ho-ho, a jeszcze nie pokazała, na co ją stać. Zresztą, jej język nie jest językiem osoby młodej - zajeżdża mi raczej starą forumową wyjadaczką.
              Ale jak chcesz - zgłoś zawiadomienie na policję; niech ratują tę ofiarę przemocy domowej big_grin
            • pearlinee Re: Pomóżcie 13.12.13, 11:48
              takich rodziców jest cała masa, jednak nie znam zbyt wielu lekarzy pogotowia i policjantów, którzy wzywani wielokrotnie do ofiary przemocy domowej, nie reagowali by. A już bujda o tym, że policja przyjeżdża do płaczącej panny jako do tyrana jest tak realna, jak to że święta w tym roku będą białe wink No litości
              • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 13:33
                > takich rodziców jest cała masa, jednak nie znam zbyt wielu lekarzy pogotowia i
                > policjantów, którzy wzywani wielokrotnie do ofiary przemocy domowej

                Każdy z lekarzy był w tym domu raz, przyjeżdża przecież ta karetka, która akurat jest wolna, nie - wiecznie ta sama. Poza tym obiecywałam im, że zrobię wszystko, żeby się jak najszybciej wyprowadzić. Lekarze upewniali się też, czy mam gdzie pójść, jeśli rodzice nie wpuściliby mnie do domu. Myślę, ze sprawiałam jeszcze wówczas dość dobre wrażenie, jeszcze się wtedy trzymałam i oni ufali, że sobie poradzę.

                Policjanci początkowo przemoc nazywali przemocą, o "zrobię ci z życia piekło" wprost mówili, że to groźby, potem jednak rodzice musieli sprzedać im jakąś bajeczkę. Jaką? Nie wiem, wiem tylko tyle, ile podsłuchałam z rozmów rodziców z funkcjonariuszami:

                1) ona jest chora psychicznie, myśmy byli u psychiatry, schizofrenia, nie, nie chce się leczyć, nic nie możemy zrobić. [później ustaliłam, że pojechali na prywatną wizytę do lekarza pracującego w jednym ze szpitali psychiatrycznych, takim "od ciężkich przypadków", prawdopodobnie opowiedzieli mu swoja wersję wydarzeń, a on zasugerował chorobę. Nie, nie wierzę, żeby jakikolwiek lekarz wystawił diagnozę nie widząc pacjenta na oczy, aczkolwiek rodzice posługiwali się tą lekarską sugestią jak diagnozą.]

                2) nie nie jest na nic chora fizycznie, zmyśla, ona to wszystkim mówi. Nie, nigdzie i na nic się nie leczy.

                A już bujda o tym, że policja przyjeżdża do płaczącej panny jako do tyr
                > ana jest tak realna, jak to że święta w tym roku będą białe wink No litości

                W pewnym momencie szukałam pomocy w ośrodku interwencji i usłyszałam, że "to niemożliwe, żeby policja przyjeżdżała tak często, w Polsce facet może kobietę z nożem po domu gonić, a patrol nie przyjedzie". I ja sobie zdaję sprawę, że do faceta z nożem nie przyjedzie, ale do mnie przyjeżdżali, no przecież z każdej wizyty jest notatka, z przyczyną wezwania i rozpoznaniem, to się przecież da sprawdzić, udowodnić. Pierwsze kilkanaście wizyt kończyło się wielkim zdziwieniem funkcjonariuszy: "myślmy myśleli, że jedziemy do jakiejś awantury rodzinnej z rzucaniem talerzami, a tu takie coś..."
                • antyideal Re: Pomóżcie 13.12.13, 14:01
                  Wypisujesz glupoty, myslisz, ze nie ma tu kobiet majacych doswiadczen z przemoca
                  domowa, policją i osrodkami wsparcia i uwierza w te bzdury ?
                  • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 14:27
                    myslisz, ze nie ma tu kobiet majacych doswiadczen z przemoc
                    > a
                    > domowa, policją i osrodkami wsparcia i uwierza w te bzdury ?

                    Przede wszystkim JA nie mam doświadczenia z policją i ośrodkami wsparcia dla ofiar przemocy. Nie wiem, jak funkcjonują, nie wiem, czy to, co usłyszałam jest normą, czy wyjątkiem, nie mam naprawdę żadnych doświadczeń ani nawet wyobrażenia o działaniu tych instytucji. Zdaje sobie sprawę, że jest w Polsce mnóstwo maltretowanych kobiet, poważnie maltretowanych - mi na dobrą sprawę nikt nawet krzywdy fizycznie nie zrobił, bo nawet, jeśli mnie ojciec zwlókł po schodach, ciągnąc za nadgarstki, i wyrzucił przed dom bez butów, to robił to dość delikatnie, nie uszkodził mnie, a wlokąc uważał na głowę, w zasadzie zrobił to, żeby pokazać dominację, a nie zadać fizyczny ból.
                    I serio, nie wiem, co mogą zaoferować takie instytucje, czego nie robią, nie wiem, co uważasz za bzdurę.
          • atteilow Re: Pomóżcie 13.12.13, 10:05
            Ale dlaczego az tak? Przeciez nikogo nie obraża, nie prowokuje, nawet nie ma żalu do rodziców, tylko ich próbuje usprawiedliwiać, pisze, że czuje się winna. Są trole agresywne, piszace zawsze z tezą i czekające na reakcje tłumu podczas obalania tej tezy. Trol rzuca kontrowersyjny temat zdecydowanie wyrazając swój osąd i czeka na jatkę pozostałych będących w kontrze, a potem dalej próbuje udowadniać swoje racje. Ja tu raczej widzę bezradność, rozbicie i niepewność, dla mnie to zdecydowanie jakieś zaburzenie.
        • owianka Re: Pomóżcie 13.12.13, 09:50
          Tego się nie da wymyślić.
    • lelija05 Re: Pomóżcie 13.12.13, 11:05
      Można świra dostać od samego czytania.
      • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 11:16
        Wiem, niestety.
        Ale dzięki, że piszesz, bo mam dzięki temu świadomość społecznego odbioru.
    • ioanna80 Re: Pomóżcie 13.12.13, 11:34
      Słabo sie robi od czytania. Nie masz kogoś do kogo mogłabyś sie wyprowadzić? Zaufanej osoby w dalszej rodzinie albo przyjaciolki? Jeśli to nie zaburzenia psychiczne, to parę tygodni w normalnym otoczeniu powinno ci pozwolic uspokoić sie na tyle, żeby przemyśleć co dalej i podjąć jakieś kroki...
    • daszutka Re: Pomóżcie 13.12.13, 12:16
      Jaki terapeuta zalecił taką terapię?
      • aqua48 Re: Pomóżcie 13.12.13, 13:53
        Komosa, zgłoś się do szpitala psychiatrycznego, lub na oddział psychiatryczny na co najmniej dwa tygodnie, na dokładnie przebadanie, obserwację, postawienie diagnozy i rozpocznij leczenie. Jak uporasz się z problemami zdrowotnymi - dostaniesz odpowiednio działające leki i będziesz je brała, to będzie Ci łatwiej uporządkować sobie życie i podjąć działania dotyczące Twojej przyszłości, nie/zależności od bliskich. Życzę powodzenia, pamiętaj - szpital!
        • komosa9 Re: Pomóżcie 13.12.13, 14:29

          > Komosa, zgłoś się do szpitala psychiatrycznego, lub na oddział psychiatryczny n
          > a co najmniej dwa tygodnie

          Byłam.
          Dlatego pisałam, ze wykluczono schizofrenię. Rodzicom udało się dopiąć swego i mnie tam umieścić. Zdaniem znajomych po wyjściu ze szpitala byłam "strzępem człowieka" i "ten szpital to jednak nie był najlepszy pomysł".

          będzie Ci łatwiej upo
          > rządkować sobie życie i podjąć działania dotyczące Twojej przyszłości, nie/zale
          > żności od bliskich

          Nie ma niezależności od bliskich, jeśli piszesz o szpitalu psychiatrycznym. Kluczowym elementem przy stawianiu diagnozy jest wywiad rodzinny, opinia rodziców jako "obiektywnych obserwatorów". Ordynator w porozumieniu z rodzicami decyduje co będę robić, gdzie i z kim mieszkać po wyjściu.
          • galene_ra Re: Pomóżcie 13.12.13, 14:58
            komosa9 napisała:
            > Dlatego pisałam, ze wykluczono schizofrenię.
            To co stwierdzono?
            Mieszkasz z dziadkami, tak? Dobrze Ci się z nimi mieszka?
            Masz pracę?
          • minor.revisions Re: Pomóżcie 13.12.13, 15:00
            Uważam, że historia jest prawdopodobna, bo widziałam coś podobnego.
            I też tak w miarę szybko się to rozwinęło.
            Było resultatem ciągu niezapowiedzianych, złych wydarzeń, przez które matce na jakiś czas rozwaliłą się psyche i przestała być w stanie wszystko ogarniać.
            POtem dlugie godziny z terapeutami (rowniez od przemocy).
            Ty tez powinnas sie udac nie do psychiatry, tylko do terapeuty od przemocy. Poszukaj forum przemocowego (jest na gazecie).
    • kalia-kalia Re: Pomóżcie 13.12.13, 16:56
      Współczuję, pomóc nie potrafię, ale napiszę, że to przyjemność czytać posty, których autorzy potrafią dobrze posługiwać się językiem polskim oraz prawidłowo używać znaków interpunkcyjnych.
      • menodo Re: Pomóżcie 13.12.13, 21:30

        to przyjemność czytać posty, kt
        > órych autorzy potrafią dobrze posługiwać się językiem polskim oraz prawidłowo u
        > żywać znaków interpunkcyjnych."

        Jesteś korektorką?
    • komosa9 Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:07
      Bardzo dziękuję wam wszystkim za opinie.

      Przed paroma godzinami zmarła babcia.
      Była nieopisanie wrażliwym człowiekiem, z nieodmiennie dobrym stosunkiem do świata, choć życie przytrafiło jej się ciężkie. Jeśli jest we mnie coś dobrego, wrażliwego czy pięknego - wszystko to jej zawdzięczam i chciałabym tego nie stracić.
      Jeszcze raz dziękuję za wasze zainteresowanie.
      • pearlinee Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:29
        nooooo jaki zwrot w tej dramatycznej opowiastce. /nie no zlituj się kobieto
        • antyideal Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:30
          Klasyka trollingu ( a raczej klasyczny błąd )
          • pearlinee Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:33
            ale w całej tej przemyślanej opowiastce aż taki.....naiwny błąd i skrajnie głupi do tego
            • antyideal Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:38
              No bo to poczatkujaca osobowosc trollujaca, jak zdiagnozowal ktos,
              a poczatki zawsze sa trudne smile
            • lady-z-gaga Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:39
              i tak zaraz przylecą nawiedzone, ktore będą przekonywac, że to wszystko może byc prawda, a kto nie wierzy, ten jest cynikiem bez serca smile bo co jest nieprawdopodobnego w tym, że komus umiera babcia, no co? przecież babcie czasem umierają smile
              • pearlinee Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:42
                tak tak, a do płaczącej dziewczyny jeździ policja ją uspokajać, schizofrenie diagnozuje lekarz na odległość, bo diagnoza schizofrenii polega głównie na wywiadzie rodzinnym. Gdyby tak było to ja w poniedziałek idę do psychiatry i opowiem mu o moim byłym mężu, niech mu zdiagnozuje wink
                • ponis1990 Re: Pomóżcie 14.12.13, 22:24
                  A ja sobie dłubię słonecznik przed monitorem, i czekam, będzie coś jeszcze w tej historii?big_grin
          • lauren6 Re: Pomóżcie 15.12.13, 11:17
            Klasyczny błąd, dlatego już pewnie nie przeczytamy ciągu dalszego historii sad

            Ciekawe z czym do nas wróci? Umierającym dzieckiem? Mężem psychopatą-gwałcicielem? Najlepiej 2 w jednym.
        • a-dlaczego Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:56
          Pójdę po popcorn....bo fajnie się zapowiada big_grin
          akurat na sobotni wieczór
      • m_incubo Re: Pomóżcie 14.12.13, 21:52
        Pisz dalej, masz bardzo dobry styl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka