wkropce1
02.03.06, 12:52
Nie wiem co o tym mysleć, dlatego ( pewnie naraze się też na
sporo "dowcipnych" odpowiedzi) postanowiłam zapytać co Wy na to.? Sprawa
wygląda tak: Jestem z moim facetem 2 lata, od ponad roku mieszkamy ze sobą,
bardzo się kocham, i jest nam ze sobą dobrze... było kilka wzlotów i upadków
ale tak to już w życiu bywa. Ostatnio jednak nie moge sobie poradzić z jedną
sprawą. Mój facet rzadko ma ochote na sex. I to mnie strasznie męczy i
dołuje! To ja przejełam już inicjatywe i nie czuje się z tym najlepiej! On
jest zmęczony, zestresowany itd. I nie jest tak od 2 miesięcy, chyba nigdy
nie było inaczej! Kiedy się kochamy jest cudownie, i jemu i mnie ( facet w
końcu nie potrafi oszukiwać) rozmawiałam z nim o tym nie raz i: czasami jest
zły, czasami smutny, mówi ze to nie moja wina, ze bardzo kocha i ze jestem
śliczna itd... obiecywał też że to się zmieni, że rozumie jak ja się czuje!
Ale skąd?? skoro ja go nigdy nie odtrącam. Ostatnio kiedy tak się stało,
zrobiło mi się juz naprade strasznie przykro, poryczałam się, chociaż chyba
bardziej ze złości!! On stwierdził ze to chore żeby nie mógł mi powiedzieć ze
nie ma ochoty!! I moze ma racje, ale ja czuje się coraz brzydsza, mam przez
to straszne doły, czuje się gorsza od jego byłych "przyjaciółek" które w
końcu jakoś musiał do łózka zaciągnąć skoro nawet się nie spotykali! Ech to
głupie i trudne do wytumaczenia, bo jest nam dobrze ze sobą, kochamy się, a
ja naprade nie jestem kulawa, garbata i zezowata... podobam się facetą, a mój
powoduje ze czuje się brzydsza i mniej sexowna nawet od jego byłych
kochanek!! Moze Wy kobiety zrozumiecie co ja czuje, może któraś ma podobny
problem... :( Eh, nie wiem:(