katiko
13.12.13, 09:55
Tak wiem, spoznilam sie na akcje gwiazdka i przykro mi z tego powodu.
Niemniej - ta akcja mimo, ze piekna nie jest wedlug mnie optymalna forma pomocy.
Ale wiem tez - z doswiadczenia - ze taka pomoc w odpowiednim momencie, a dla wielu Swieta takim jest, umie przyniesc nadzieje i chec do walki. I czasem - choc mala - jest zbawienna.
Ja mialam szczescie, ze mimo wiecznych problemow finansowych (mama sama z 3 chorujacych przewlekle dziec) trafiali sie ludzie ktorzy nam na wiele sposobow pomogli - np dostalam prace na wakacje, ubrania, czy darmowe kolonie.
Ale z perspektywy czasu widze, ze najlepszymi prezentami byly: (0) 2 sasiadki, ktore zawsze mialy dla mnie kanapke albo ciepla zupe jesli wrocilam ze szkoly przed mama i ktore mialy czas by ze mna porozmawiac czy mnie wysluchac, (1) wakacyjna praca za granica przy fast foodzie, (3) zagraniczny kurs jezykowy ktory zafundowala mi skladkowo rodzina. Nie tylko nauczylam sie wtedy jezyka ale poznalam inny Swiat, innych ludzi, nauczylam sie wartosci pieniadza - w przeliczeniu na prace wlozona jak i jego moc nabywcza.
I teraz - zanim urodzil mi sie moj maluch - dalam ogloszenie, ze szukam opiekunki na wakacje w zamian oplace jej intensywny wakacyjny kurs jezykowy, dam wikt i opierunek, plus bilet miesieczny. Zwrocilabym koszt dojazdu na koniec wizyty. Pracy nie potrzebowalam jakos duzo (glownie zakupy, pomoc normalna - jak sie mieszka w domu).
I nie bylo jakos chetnych - do momentu gdy to sledzialm bo potem mialam przygody ze szpitalami. Nie dalam informacji, ze bede jeszcze komus extra placic ale tak czy inaczej dodalabym pewnie jakies kieszonkowe i pomogla w znalezieniu jakiejs dorywczej pracy gdyby ktos chcial.
O tym, ze wzielabym kogos takiego na caly rok, np. na semestr w szkole/uczelnie - widzac zainteresowanie - przestalam juz myslec.
I tak sie zastanawiam - ja i moj maz - chcielibysmy komus madrze pomoc. Dac cos co w perspektywie czasu pomoze wyrwac sie z zamknietego kregu niemocy. Niekoniecznie biedy (jest tez przemoc w domu, czy choroba czlonka rodziny). Moj pomysl z kursem jezykowym jakos nie zadzialal.
Macie inne pomysly, ktore realizujecie? Albo macie jakies idee, ktora moglyby sie sprawdzic?
Dodam, ze ja w tym momencie nie pracuje wiec pomaganie czysto finansowe (paczki, oplaty za prad) nie wchodzi w gre bo musialabym wydawac pieniadze na ktore osobiscie nie pracuje.
Dodam, ze to musi byc pomoc na ktora sie w pewien (jakikolwiek) sposob zapracuje. Tak by osoba taka nie miala wzgledem nas dlugu wdziecznosci i byla z siebie samej dumna. Nie lubie dlugow wdziecznosci.