Dodaj do ulubionych

student mieszkający z rodzicami, a...

16.12.13, 21:45
takie coś mi ostatnio chodzi po głowie, co wolałybyście dla swoich dzieci. Załóżmy że mieszkacie w mieście bądź niedaleko takiego miasta gdzie są dobre uczelnie. Wasze dziecko kończy szkołę średnią i wybiera się na studia. Na co go namawiacie na wyjechanie do innego dużego miasta i tam rozpoczęcie życia studenckiego, czy jednak zatrzymujecie go przy sobie, mieszkanie w rodzinnym domu. Jakich argumentów użyłybyście dla dziecka, a co przemawiało by do Was? Zakładamy też że stać Was na utrzymacie studenta w innym mieście na średnim poziomie (mieszkanie, jedzenie, książki, wszystko bez szaleństw). Dziecko nie ma do końca wyobrażenia co by wolało.
Obserwuj wątek
    • mamusia1999 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:48
      zaden ze znajomych maturyzstow czy nastolatkow nawet nie bierze pod uwage pozostania w domu rodzinnym. powiedzialabym nawet, ze dla niektorych samodzielne mieszkanie za pieniadze rodzicow /panstwa (u nas ten komfort jest) sa glownym powodem do podjecia studiow.
      • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:59
        to nie jest takie do końca dla wszystkich oczywiste, że dziecko chciałoby wyjechać...
      • chipsi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:11
        Masz samych bogatych znajomych. Normalnie dobrobyt w koło.
    • marzeka1 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:48
      U mnie najlepszą decyzją było wysłanie syna na studia 150 km od domu- kurczę, widzę, jak robi się samodzielny, jak inaczej się rozwinął nagle- dla mnie to bezcenne doświadczenie.
    • heca7 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:49
      Moja bratanica właśnie zaczęła studia. Weterynarię. I mieszka z rodzicami. Dorabia sobie korepetycjami. Na razie nie zamierza się przeprowadzać- to pierwszy rok. Na wydział jedzie z dwoma przesiadkami ok 1 godz 15 minut.
    • dziennik-niecodziennik Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:52
      pierwszy rok niech zacznie mieszkajac w domu i dojezdzajac. zawsze moze zmienic zdanie.
    • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:54
      Czy dobrze rozumiem, że chodzi o ewentualne dojeżdzanie na zajęcia a nie rezygnacja z nich?

      Myślę, że decyzję zostawiłabym zainteresowanemu. Gdyby dojazd zabierał do 60 minut , chyba namawiałabym dziecko na dojeżdżanie na pierwszym roku -potem wszystko jedno.
    • blond_suflerka Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:56
      Nie namawiam tylko przedstawiam plusy i minusy. Proponuję, żeby pogadał(a) z ludźmi, którzy studiują w innych miastach(w tych do ktorych miałby jechac) i tych, którzy zostali w mieście. Krotko mówiąc-jak dziecko nie wie to niech posłucha innych, którzy mają takie i takie doświadczenia, pomysli i jednak niech decyduje samo. Ja bym tylko wspierała i pomagała.
    • lady-z-gaga Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 21:56
      Wyjechać dla samego wyjazdu - bezsens. Co innego, gdyby dziecku zamarzyły się studia, jakich na miejscu nie ma, albo dużo lepsza uczelnia, niż miejscowe.
      • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:01
        no właśnie dlaczego bezsensem jest wyjazd do innego miasta?
        • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:06
          Nie jest bezsensem jeżeli w innym mieście istnieje kierunek, którego nie ma u nas lub kiedy jest prowadzony na zdecydowanie wyższym poziomie.

          Zakładając, że rodzice dają np 1500 zł miesięcznie na utrzymanie i wynajmowanie mieszkania czy akdaemik to w ciągu 3 lat uzbiera się 45 000 pln. Czy nie lepiej dać te pieniądze dziecku na studia podyplomowe zagranicą, albo na mieszkanie?
          • mag1982 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:13
            Zgadzam się w zupełności.
        • lady-z-gaga Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:15
          Nie - wyjazd do innego miasta, ale wyjazd tylko po to, aby wyrwać się z domu.
        • chipsi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:13
          Jeśli interesujący kierunek mamy pod nosem to wyjeżdżanie do innego miasta na ten sam kierunek, byleby wyrwać się starym - to jest to bez sensu. Tym bardziej jeśli mamusia płaci za wszystko.
    • eo_n Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:06
      Z dużym prawdopodobieństwem będziemy kiedyś w podobnej sytuacji. Chętnie bym zatrzymała córkę w pobliskim mieście, ale w samodzielnym mieszkaniu. Rozpoczęcie studiów to IMHO czas na rozpoczęcie samodzielności.
    • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:09
      może jeszcze z innej perspektywy zadam pytanie, w pierwszy poście miało być jak najbardziej ogólnie. Czy dzieciak który przez okres studiów mieszka poza domem ma okazję "bardziej poznać prawdziwe życie i do tego mieć bujniejsze życie studenckie od tego który mieszka z rodzicami z Full obsługą (pranie, gotowanie, prasowanie itp.) Czy to ma jakieś znaczenie? A może ten komfort to lepsze wyniki na studniach, w domu mniejsze pole do wybryków bo istnieje naturalny hamulec? A co za tym idzie lepszy start zawodowy?
      • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:13
        a co to jest "prawdziwe" życie? smile
        • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:21
          otwierasz lodówkę a tam nikt nie zrobił zakupów i nie ma co zjeść...
          otwierasz szafkę z ubraniami a tam braki, bo nikt nie zrobił prania...
          otwierasz szafkę z koszem a tam wali na kilometr bo ktoś zapomniał wynieść śmieci...
          zaczynasz mieszkać z "obcymi" ludźmi i okazuje się że nie są tak tolerancyjnie jak mama i tato gdy zostawisz brudne gary w zlewie...
          • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:26
            to moje życie jest nieprawdziwe?wink
          • kwiat_w_kratke Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:33
            maesstra napisała:


            > zaczynasz mieszkać z "obcymi" ludźmi i okazuje się że nie są tak tolerancyjnie
            > jak mama i tato gdy zostawisz brudne gary w zlewie...

            Ja nigdy nie mieszkałam z "obcymi" ludźmi - zawsze albo z rodzicami i rodzeństwem, albo sama, albo już z narzeczonym (obecnie mężem). I nie sądzę, żeby mi przez to bardzo ubyło cennego doświadczenia.

            A co bym zrobiła, gdyby córki chciały studiować w innym mieście, mimo że w tym samym byłyby kierunki o takiej samej renomie? Wyrzucanie pieniędzy na wynajem, w momencie, gdy nie jest to konieczne, jest dla mnie jakimś wielkim nieporozumieniem.
      • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:17
        Zaraz zaraz. Dlaczego mieszka w domu z full obsługą? To jest dla mnie absolutnie nie do pojecia. I zasadniczy problem, ograniczenie. jak osoba ma sie usamodzielnić? Bo full obsługa oznacza jednocześnie full kontrolę. A mowimy o osobie co najmniej osiemnastoletniej.
        Przy takim punkcie wyjscia zdecydowanie lepiej pozwolic dziecku wyjechać, a nawet lekko pchnąc je do tego - tak mi się wydaje.
      • memphis90 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:18
        od tego który mieszka z rodzicami z Full obsługą (pranie, gotowanie, pr
        > asowanie itp.)
        Czy ja byłam jedyną osobą na ziemi, która będąc nastolatką nie miała "full obsługi", tylko była normalnie zaangażowana we wszystkie obowiązki domowe? Naprawdę jedynym sposobem nauczenia dziecka prania swoich gaci jest wysłanie go w wieku lat 19 czy 20 na studia do innego miasta???
        • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:21
          Naprawdę jedynym sposobem nauczenia dziecka prania swoich gaci jest wysłanie go w wieku lat 19 czy 20 na studia do innego miasta??

          10/10
          • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:32
            nie znam żadnej rodziny gdzie są nastolatki w których przejmują one regularną kontrolę z przewidywanie nad wszystkimi czynnościami, albo podejmują decyzję jadąc do sklepu i samodzielnie miałyby zrobić kompleksowe zakupy dla siebie i rodziny, no nie znam.
            • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:34
              Ależ nie chodzi o kompleksową obsługę rodziny. Wystarczy na przykład wyjazd ze znajomymi na działkę na tydzieńbig_grin
              • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:46
                bywałam nie raz i nigdy to nie były grupowe zajęcia z umiejętności organizacji życia codziennego. To było raczej..., eh lepiej nie mówić smile
                • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:52
                  Ja wiem, że nie pije się tylko rumianku, ale zakupy się robi i zaiwania drugi raz do sąsiedniej wsi jeżeli się np zapomni o masle. Albo włącza się opcję kreatywną " co zrobić na obiad dla 6 osób z 4 jajek , mleka, kiełbasy, cukru , musztardy i brzoskwini w puszce" big_grin

                  Poza tym nastolatki może nie planują menu dla rodziny na tydzień, ale przy okazji robienia sobie jedzenia po przyjściu ze szkoły jednak do tej lodówki zaglądają. Przy okazji muszą umyc sobie kubek, bo okazuje się, że czystych juz nie ma.
            • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:37
              może dodam że nie znam z obecnego pokolenia, bo ze swojego to i owszem. Teraz podstawa to nauka, a nastolatki jedynie angażowane są do pomocy w obowiązkach przeważnie w weekendy... Może wasze dzieci bardziej zaiwaniają w domu (to się chwali) te co znam mało.
              • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:43
                argumentem dzieci jest przeważnie sprawdzian, dużo zadane z matematyki, polskiego, chemii, to generalnie rzeczy które przemawiają do rodzica i jak tu coś dziecku jeszcze narzucić, robi się za niego i tyle, a nie wysyła do sklepu, bo nie ma co jeść.
              • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:55
                Nie chodzi o to, żeby nastolatek byl "zaangażowany do pomocy", bo tego nastolatki nienawidzą i przed tym zwykły sie opierac wszystkimi możliwymi sposobami.
                Chodzi o to, zeby dziecko z roku na rok stawało sie coraz bardziej wspołodpowiedzialnym czlonkiem rodziny, i to począwszy od wczesnego dzieciństwa, stopniowo, malutkimi kroczkami.
                • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:04
                  zaciekawiło mnie to, możesz podać kilka konkretnych przykładów z życia codziennego? Jak wygląda ta ewolucja i jakie są konsekwencje.
                  • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:21
                    Dopuszczasz dziecko, kiedy sie tylko da, do wspołdecydowania o sprawach dotyczących mieszkania (np. wybor mebli, kolor ścian etc.), czasem nawet ustępujesz (u nas niezmiernie ważne było kupowanie szafki na buty, corce podobala się inna niż mnie, ale zdecydowalam jej posłuchac, pod warunkiem że wybraną przez siebie przemaluje - miała 9 lat, i to byl przełom w jej funkcjonowaniu w domu, od czasu tej szafki zaczęla z wlasnej inicjatywy odkurzać, myć naczynia etc.). Wspólnie decydujecie, kto co zrobi, i wyręczacie sie nawzajem, kiedy ktoś ma gorszy dzień czy więcej pracy. jesli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, przepraszasz za przerwanie zajęcia, jakiemu sie dziecko w danej chwili oddaje, i prosisz o pomoc wyjasniając, dlaczego ppotrzebna bez zwloki. Itp.
                    • verdana Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 18:05
                      Moim dzieciom mówiłam "Kup jakąś jarzynkę na obiad". Nastolatek chodził z młodszym bratem do lekarza, czy odbiera dziecko z przedszkola. Poza tym zazwyczaj o ważnych rzeczach decydowaliśmy po prostu razem. Nie ze względów dydaktycznych, tylko jakoś tak naturalnie. Nie wpadło mi do głowy, aby wspólne rzeczy kupować bez udziału dzieci.
                      • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:19
                        Własnie - naturalnie. Oczywiście.
                        Mnie się nawet zdarzyło, że córka wybrała markę samochodu (mialam wybor miedzy nowym punto i trzyletnią toyotką, absolutnie nie umialam podjąc decyzji, więc posłuchałam dziecka).
                        Wydaje mi się, że to wszystko ma związek z podejściem do spraw materialnych - jeśli nie są one jakos szczegolnie ważne, o wiele latwiej dzielic sie wladzą i ograniczać kontrolę. W końcu jakie ma znaczenie kolor tapet w przedpokoju? Pewnie jest parę, na ktore za nic bym sie nie zgodziła, ale pozostaje jeszcze 80 miedzy ktorymi może wybrać dziecko, nawet małe.
                    • iksa_igrekowska Re: student mieszkający z rodzicami, a... 29.12.13, 14:08
                      Wspaniałe i zaraz zadziwiające, że takie zwyczajne życie trzeba wyjaśniać smile
            • landora Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:32
              No pewnie, ale to nie znaczy, że taki nastolatek jako dorosły zginie marnie.
              Mieszkałam na studiach z rodzicami (podobnie jak wszyscy moi znajomi, którzy na studia nie wyjechali do innego miasta), miałam normalne obowiązki domowe, nie robiłam "kompleksowych zakupów dla całej rodziny", a jakoś daję sobie rade w normalnym, dorosłym życiu wink
        • wuika Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:29
          Jeszcze ja! Jeszcze ja!
          Mieszkałam z rodzicami przez całe studia i jeszcze kawałek po (zanim mi się mieszkanie wybudowało), ale nie miałam full obsługi. Takie rzeczy, jak prasowanie to już pominę (od szkoły średniej - mundurkowej, więc codziennie koszula) i ja i brat prasowaliśmy rzeczy podzielone tak: każdy swoje i połowę innych członków rodziny (mamy, taty, młodszego brata), do tego normalne obowiązki rodzinne, czyli zmywanie (dopóki nie było zmywarki), odkurzanie, mycie okien, łazienek, robienie zakupów, gotowanie czasami (może nie w całości, bo jednak mama, pomagając w taty firmie, była częściej w domu), coś tam jeszcze. Normalne rzeczy, które wykonują dorośli ludzie w domu.
    • volta2 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:10
      mój mąż studiował i mieszkał z rodzicami. miał wikt i opierunek, kasy raczej rodzice nie mieli, więc decyzja o studiach gdzieś dalej, lub na własnym rozrachunku byłaby nieekonomiczna dla wszystkich.

      nasz syn - może powielić schemat ojca(ok, choć ja stawiam na wyprowadzkę)
      może studiować w rodzinnym mieście i się wyprowadzić do naszego drugiego mieszkania, dobrać sobie współlokatora i zarobić powinien na czynsz(nie chcę przejąć kosztów mieszkania całkowicie na nas)
      najlepiej jakby wyjechał na studia, właśnie ze względu na usamodzielnienie się - ale jak patrzę na męża, to nic złego z niego nie wyrosło, choć mieszkał u nich do 30-tkismile
    • mruwa9 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:13
      ja mieszkalam z rodzicami przez cale studia. Moje rodzenstwo podobnie (siostra wyprowadzila sie chyba na 4. roku). To byl warunek studiowania, bo finansowo nie bylo rodzicow stac , przy trojce studentow w domu, na oplacenie akademika/stancji i utrzymania dla chociazby jednego studenta. A charakter studiow uniemozliwial jednoczesna prace.
      Zadne z nas nie mialo problemow z odcieciem pepowiny i rozpoczeciem zycia na wlasny rachunek.
      Akurat mielismy szczescie, bo interesujace nas kierunki znajdowaly sie na pobliskich uczelniach.
      Gdyby chodzilo o moje dzieci,to mysle, ze to kierunek studiow mialby kluczowe znaczenie. Z jednej strony fajnie byloby miec dziecko blisko siebie i wyobrazac sobie, (o ludzka naiwnosci), ze w ten sposob mozna je uchronic przed glupimi pomyslami wink, a z drugiej strony-nie mialabym nic przeciwko temu, zeby dzieci cwiczyly sie w samodzielnym, doroslym zyciu.
      Ja praktykowalam opcje pierwsza, ale jako matka chyba dla dziecka wolalabym opcje druga. Nie chce mi sie kwoczyc nad doroslymi dziecmi.
      • verdana Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:49
        A jak się mój syn wyprowadził, to odczułam, niestety, brak rąk do pracy, a nie ulgę, że nie muszę nikogo obsługiwać. Syn wyprowadził się, gdy zaczął studia, choć nie do innego miasta.
        Niestety, w jego wypadku widzę,z e wiele lat samotnego mieszkania to nie jest najlepsza opcja dla dobrego samopoczucia.
        • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 23:04
          tej sytuacji nie ogarniam, przecież przeważnie żyje się z innymi studentami to chyba nie jest się samotnym tak sensu stricte.
        • mruwa9 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 23:38
          masz na mysli syna czy siebie?
          • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 23:51
            myślę że chodzi o syna
      • arista80 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 22:53
        Ja również mieszkałam podczas studiów z rodzicami. Po co miałam wyjeżdżać do innego miasta, jeżeli kierunek studiów, który mnie interesował był w moim mieście? Zważywszy na to, że mam jeszcze dwójkę rodzeństwa (które też uczyło się), a mama pracowała nie było mowy o żadnym full service. Pewne ułatwienia były podczas sesji, ale to wszystko. Normalnie kto wracał wcześniej do domu miał obowiązek przygotować obiad, aby móc swobodnie wychodzić ze znajomymi udzielałam korepetycji, wyjeżdżałam na wakacje za granicę jako opiekunka, toteż nie było żadnego sępienia pieniędzy.
        Generalnie uważam, że mieszkanie w czy poza domem nie ma aż takiego wielkiego wpływu na dorosłość. Ze mną np. zaczynały studia niektóre osoby, które po przyjeździe z ich miasteczek, tak zachłysnęły się wolnością, że szybko pozawalali studia, przepuszczając do tego pieniądze na wódkę i imprezy. Dla niektórych przyszło potem otrzeźwienie, ale niektórzy ślizgali się z roku na rok, nie pracując, balując, a forsę słali tatuś z mamusią. Tak więc nie sądzę, by akurat wyjazd do innego miasta na studia był aż taką oznaką dorosłości i samodzielności. Raczej wszystko zależy od osoby, jak została wychowana i jakie ma poczucie odpowiedzialności, niezależnie czy mieszka w rodzinnym domu czy z dala od niego.
        • mruwa9 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 23:38
          moze wlasnie dlatego, ze pochodze z niezamoznej rodziny, dla ktorej ogromnym wysilkiem bylo wyksztalcenie wszystkich dzieci , a z racji malej/zadnej roznicy wieku miedzy nami, wszyscy studiowalismy jednoczesnie. I dlatego moim celem bylo jak najlepsze wykorzystanie okresu studiow, zeby skonczyc je w terminie, najlepiej wypracowujac sobie jeszcze stypendium kujonskie, jak najwyzsze. Mysle, ze niezaleznie od tego, czy mieszkalabym w domu, czy w akademiku, czy na stancji, tak samo rylabym jak maly krecik. Ja nie mialam czasu na imprezy. Mialam cel smile
          • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 16.12.13, 23:59
            Ja nie mialam czasu na imprezy. Mialam cel

            Ale nie umniejszalabym tak znaczenia udzialu w imprezach, życia towarzyskiego etc. - znam wiele mlodych osob, ktore świetnie sie uczą, za to trudno im odnaleźć się w gronie rowieśnikow. A to tez jest ważne, nie mniej. To też cel, i wcale nie mniej poważny.
            • olena.s Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 18:23
              A ja nie wiem.
              Całe życie szkolno-uczelniane jest w jakiejś mierze nienormalne, bo czlowiek obraca się zasdniczo w obrębie swojego rocznika. A potem zonk i trzeba się dogadać z kimś o 30 lat starszym.
              • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:20
                Jestem do usług big_grin big_grin big_grin
          • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:00
            ale Ty nie miałaś wyboru, brak kasy od rodziców. Mnie bardziej chodzi o rodzinę dobrze prosperującą, którą stać utrzymać dzieciaka na studiach.
            • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:09
              koszt 45 000 pln za nauczenie dziecka prania skarpetek to trochę dużo, nie uważasz?smile

              Nie upieram się przy konkretnym wyborze, nalezy on do zainteresowanego, ale przedstawiam jeden z argumentów za studiowaniem " w domu"
              • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:14
                p.s. żeby nie zostać źle zrozumianym - są wybory ważniejsze niż te ewentualnie zaoszczędzone pieniądze, np chęć zamieszkania z dziewczyną/chłopakiem, ale tak sztuka dla sztuki?
              • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:27
                wiesz co przy okazji popytam kto by co wybrał z perspektywy czasu, mieszkanie z rodzicami i 50 tyś, czy wyjechanie na studia do innego miasta.
              • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:17
                Można być samodzielnym mieszkając z rodziną i do 25 roku życia, umieć zrobić zakupy, prać i sprzątać po sobie, zrobić opłaty itp.
                Wyprowadzka do tego niepotrzebna.
                Chyba, że ktoś jest taką mentalną kaleką i wychuchanym maminsynkiem, że dopiero w obcym mieszkaniu odkrywa jak działa pralka czy zakupy w sklepie spożywczym.
                Ja w wieku 10 lat umiałam już zrobić zakupy dla całej rodziny, porządek w pokoju sama utrzymywałam (może poza myciem okien), zdarzało mi się sprzątnąć całe mieszkanie.
    • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:20
      a i tak skupiliśmy się na tej samodzielności, a życie studenckie, czy mając w domu studenta wytrzymałybyście psychicznie tygodniowe imprezowanie swojego dziecka, wracającego nad ranem w stanie wiadomojakim. Znam masę studentów którzy studiowali bardzo wymagające kierunki, dobrze je skończyli ale i takie akcje zaliczali, były to elementy "życia studenckiego" wspominane po latach jako opowieści dziwnej treści. Obawiam się że moi rodzice gdyby wiedzieli to by tego nie przeżyli, zgodnie z powiedzeniem im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. A teraz jest się z tej drugiej strony, czyli rodzicem.
      • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:27
        Z moich czasów studenckich nie przypominam sobie tygodniowego imprezowania. U mnie w pracy pojawiają się stażyści - studenci, którzy też nie mają ciągów balangowych. I to ma być to prawdziwe życie? Moim zdaniem prawdziwe jest przeplatanką studiowania, imprez, knajpek, koncertów, podrózy itp itd.

        Podobno akademiki tak funkcjonują - czyli brać urwała się z domu i chla na potęgę i nazywają to "studenckim zyciem", ale chyba nie wierzysz, że ono jest prawdziwsze niż inne smile
        • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:44
          oj uczepiłaś się tego prawdziwego życia, niech będzie każde życie jest prawdziwe na swój sposóbsmile Co do imprezowania to mniejwięcej tak jest, jest okres przed sesją i sesja wszyscy uczą się każdy chce zdać, wszystko zaliczone, zaczyna się zabawa. Na swój sposób lata studenckie były bardzo specyficznym okresem.
      • arista80 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:32
        Moi rodzice przeżyli imprezy moje, mojej siostry oraz brata. Na początku tato bardziej protestował, ale potem w sumie już nic nie mówił. Podstawa to: bawimy się za nasze pieniądze, czyli każde z nas, jeżeli chciało prowadzić studencki lajf, musiało sobie na to zapracować. Nie było sępienia forsy od rodziców. Po drugie jak wracaliśmy późno w nocy to zwykle brało się taksi, odpadał wtedy strach związany z samotnym powrotem do domu. Niekiedy spałam po koleżankach. Grunt to też zaufanie. Rodzice pozwali nam na imprezy, bo nam ufali, a myśmy starali się nie zawieść tego zaufania. Nie raz zaliczyłam po imprezkach kaca, pare razy wróciłam wstawiona do domu, ale nigdy nieprzytomnasmile Zawsze starałam się zachowywać cicho dzięki czemu nie sądze by dowiedzieli się o moich "występkach".
        • arista80 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 00:36
          No właśnie i dodam jeszcze: najwięcej balang było na pierwszych dwóch latach studiów. Potem stopniowo zaczęłam (i ja i moje koleżanki) odkrywać, że pieniądze można lepiej spożytkować niż na same piwo i imprezy, np. podróże, dodatkowe kursy językowe czy inne. Koło 3 roku coraz więcej osób zaczęło się parować, podejmować pierwsze prace, więc ilość imprez też bardzo spadła. I generalnie najwięcej wychodziło się w weekendy, w tygodniu raczej nie, bo wiadomo potem trzeba rano wstać na zajęcia.
    • pibelle Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 01:04
      Na co go namawiacie na wyjechanie do innego dużego miasta i tam rozpoczęcie życia studenckiego, czy jednak zatrzymujecie go przy sobie, mieszkanie w rodzinnym domu.
      Dziecko nie ma do końca wyobraż
      > enia co by wolało.


      W ogóle nie wyobrażam sobie takiego ujęcia sprawy przyszłości 18-letniego konia smile
      "Dziecko" nie ma wyobrażenia, to musi zaryzykować decyzję, a ja nie chcę w tym brać udziału.
      Gdy wybierałam studia moi rodzice kompletnie się nie wtrącali, tak jak nie wybierali mi szkoły średniej. Inna sprawa, że moje własne wybory mieściły się w ramach ogólnie pojętej tolerancji smile
      Potrzebuję dużej autonomii i nie mam przekonania, że moje potrzeby zgrałyby się z potrzebą autonomii dwojga 18-latków, bo taki układ w 1 czasie wchodzi u nas w grę.
      Inna sprawa, że nie mam pojęcia jacy oni będą i jaka będę ja po 18 latach doświadczeń wychowaczych. Może mieszkanie z nimi to będzie czysta przyjemność i relaks? Choć trudno mi to sobie wyobrazić - wizyty znajomych, jakieś późne powroty, jakieś wpadki obyczajowe typu seks na środku salonu, a mamusia wraca. No nie wiem czy bym miała na to ochotę.
      W tej chwili wydaje mi się, że bym wyekspediowała oba egzemplarze jednak do samodzielnego mieszkania, a gościła na weekendy najchętniej. Nawet gdyby mieli studiować w naszym mieście. Jednak jestem za maksymalizowaniem odpowiedzialności młodym ludziom na ich możliwości oczywiście, ale właśnie tak. I mimo różnych argumentów powyżej, twierdzę, że przy mieszkaniu samodzielnym ta odpowiedzialność jest większa zawsze niż przy rodzicach.
      • maesstra Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 01:16
        widać dużo zależy od zrozumienia rodziców, a z tego co słyszę to rodzice bardzo krzywo na takie coś patrzą i starają się przemówić do rozsądku, czemu chyba trudno się dziwić. Ale patrzę też na siebie i znajomych, praktycznie wszyscy rozsądni, odpowiedzialni ludzie, z dawno pozakładanymi rodzinami, samodzielni i tylko jak się spotkamy to z rozrzewnieniem wspominamy jak to było na studiach i że teraz to ciężko w nocy na chwilę wstać do dziecka a za czasów studenckich to całą noc się ryło do kolokwium, a kolejną noc z kolei na dyskotece. Miał człowiek krzepęsmile Teraz wśród rodziców jest jednak inny trend w myśleniu, nie dać okazji do robienia głupot i łajdaczenia się, dziecko (nawet student) to jeszcze czas na to aby zaoszczędzić mu zderzenia z przykrą rzeczywistością i myślenia o wszystkim samemu (dosłownie), że lepiej mieć dziecko przy sobie o te 5 lat dłużej, a nie mieć sydnromu pustego gniazda za szybko (efekt tego że teraz ma się mało dzieci, więc szybko uciekają z domu). Taki odnoszę wrażenie. W dzisiejszych czasach rodzice jednak mają decydujący wpływ na wybory dzieci, chyba że ja żyję w jakimś innym świecie. Miło było podyskutować. Jak zwykle wszystko zależy, nie ma złych wyborów, bo my sobie, życie sobie smile
      • evee1 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 04:09
        Ja mieszkalam w domu w czasie studiow i wyjechalam zaraz po nich na druga polkule. Jakos dalam rade bez wczesniejszego usamodzielniania sie wink.
        Moja corka ma 18 i pol i jest po pierwszym roku studiow. Mieszka w domu. Tera przez pare tygodni mieszka u mojej znajomej z pracy, bo pilnuje jej mieszkania i karmi kota, podczas gdy znajoma wujechala na urlop. Ja nie mam absolutnie zadnych watpliwosci, ze corka jest w stanie poradzic sobie mieszkajac sama. Tyle tylko, ze jest to tak nieoplacalne finansowo, ze glowa boli. I dlatego wole, zeby miala jakies pieniadze na swoje zycie, niz zeby miala cale swoje zarobione pieniadze wydawac na mieszkanie. I tak jak byla chora i nie zarabiala, to musialam juz troche wesprzec wink. Ale ani mieszkania ani samochodu jej napewno nie kupimy na zyciowy start, ale z checia zapewnimy wikt i opierunek w czasie gdy sie uczy. Syn jeszcze ma przed soba rok szkoly sredniej. Moze jak i on zacznie studiowac, to oboje postanowia sie wyprowadzic i placic za wynajem.
        Ja tam lubie miec dzieci w domu. Przy okazji jest ktos, kto sprzatnie, a nie tylko my, he, he. Do wyprowadzki bede jednak naklaniac jak postanowia zamieszkac z chlopakiem czy dziewczyna, bo jakos nie czuje sie komfortowo z obcymi w domu.
        • pibelle Re: student mieszkający z rodzicami, a... 18.12.13, 02:14
          Do wyprowadzki bede jednak naklaniac jak postanowia zamieszkac
          > z chlopakiem czy dziewczyna, bo jakos nie czuje sie komfortowo z obcymi w domu.


          Muszę przyznać, że mam jakiś giga kij w tyłku w tej sprawie, bo mam dreszcze na myśl o zamieszkaniu z ich partnerami. No po prostu nie ma mowy.
    • rosapulchra-0 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 06:19
      Jakoś jestem za opcją, że im szybciej dziecko się usamodzielni, tym lepiej. I dlatego m.in. moja najstarsza córka już w pod koniec czerwca się przeprowadzi do swojego chłopaka, pod koniec września rozpoczyna studia i póki co planują przez ten czas mieszkać razem. Gdyby się im nie powiodło, to zapewne wynajmie sobie jakiś pokój lub mieszkanie, bo 19 - 20 lat to zdecydowanie najlepszy wiek na rozpoczęcie samodzielności.
      Średnia i najmłodsza również będą mieszkać poza domem, gdy tylko rozpoczną studia.
      • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:17
        Akurat w tym przypadku nie dziwię się wcale, że dziewuszki wieją gdzie indziej jak tylko są w stanie się usamodzielnić.
        • rosapulchra-0 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:38
          NIe dziwi cię naturalny proces dorastania i dojrzewania do dorosłości? Mnie też.
    • vilez Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 06:32
      Studiowałam w starym modelu, w którym mieszkanie w akademiku wiązało się z kulturą studencką najogólniej mówiąc. Ci, którzy mieszkali przy rodzicach, to było inne plemię- kompletnie niekumate (poza tymi, którzy się wyrywali do nas, gdy tylko mogli). To była i balanga i wspólna nauka, wspólne życie i działanie na wielu frontach. Cos bezcennego, czego zyczyłabym każdemu, Tyle tylko, że to ponoć już... nieaktualne. Tak mówią nasi studenci, choc ponoć wiedzą, o co nam chodzi i nam zazdroszczą- tego, co było naszym udzialem nam zazdroszczą. Jak jest z nimi naprawdę- trudno mi ocenić z boku.
      Chyba byłabym za wyjazdem studenta poza rodzinny dom. Bo ten etap młodości już się nię powtórzy. Ale, z drugiej strony, jeśli to mialoby być tylko użeranie się o przeżycie(byt), bez tego cudnego doświadczenia kultury studenckiej (ktorej ponoc już nie ma, choć w to do końca nie wierzę wink ), to może nie warto,
      • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:13
        No właśnie. Można jeszcze dyskutować o tym czy to sławetne "zycie studenckie" jest. 99% moich zamiejscowych kolegów ze studio uciekało z akademika tak szybko jak się da. Zbierali się w dwójki, trójki, czwórki i wynajmowali pokoje czy mieszkania. Po prostu fizjologia "życia studenckiego" pojmowana w specyficzny sposób była nie do przejścia.

        Naprawdę wódczane tygodniowe czy miesięczne ciągi z przerwami na egzaminy to nie jest IMHO kwintesencja zycia studenckiego.

        I o ile kwestią do przedyskutowania jest czy dziecko powinno wyjeżdżać do innego miasta , żeby studiowac kierunek , ktory jest "w domu, to odradzałabym własnemu dziecku mieszkanie w akademiku jeżeli nie musialby tego robić.
        • vilez Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 11:15
          Ale u nas to życie kwitło własnie w akademikach. Wynajmowane mieszkania to już nie było to.
          • black_halo Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 21:54
            vilez napisała:

            > Ale u nas to życie kwitło własnie w akademikach. Wynajmowane mieszkania to już
            > nie było to.

            U mnie po pierwszym roku w akadmikach zostali tylko ci, ktorych naprawde nie bylo stac na wynajem albo ci dla ktorych zycie towarzyskie bylo wazniejsze niz studia. Na 5 roku to juz doslownie jakas garstka tylko mieszkala a akademiku. Sama mieszkalam z rodzicami i zycie towarzyskie prowadzilam jak najbardziej, co wiecej owe zycie towarzyskie bardzo szybko wynioslo sie wlasnie z akademikow do tych, ktorzy wynajmowali mieszkania (mniejsza szansa, ze ktos przyjdzie i bedzie sepil alkohol) a nawet do miejscowych, ktorzy zazwyczaj mieli pelna lodowke ;D

            Z wlasnych obserwacji - naszybciej studiowanie zakonczyli ludzie, ktorzy wyjechali na studia, zeby sie wyrwac. Czesc dlatego, ze poszli na jakiekolwiek studia byle tylko sie wyrwac z domu na pierwszy rok wydzialu mechanicznego przyjeto 800 osob z czego po 1 sesji zostalo 250. Czesc dlatego, ze psychicznie nie dala rady podolac rozlace z rodzina. Jeszcze inni dlatego, ze zwyczajnie nie dali sobie rady na trudnych studiach.
            • iksa_igrekowska Re: student mieszkający z rodzicami, a... 29.12.13, 14:16
              U mnie było sporo osób spoza miasta, a w akademiku mieszkała 1 big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:04
      A co złego w mieszkaniu w rodzinnym domu? Zaoszczędza się niezły pieniądz, mieszkania na wynajem sporo kosztują, nawet wynajmując sam pokój to koszt około 400 zł miesięcznie.
      Musicie być bardzo zamożnymi osobami, że rozważacie wyrzucanie tych pieniędzy co miesiąc w błoto.
      Wynajem mieszkania na mieście to powinna być ostateczność w takich sytuacjach jak bardzo konfliktowa sytuacja w rodzinie, przemoc lub alkoholizm, konieczność studiowana w dalekim mieście itp.
      W innych przypadkach to fanaberia i wyrzucanie pieniędzy w błoto.
    • chipsi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:17
      Wszystko zależy od tego jaki kierunek i gdzie. I to by było na tyle. Sama miałam blisko, mieszkałam z rodzicami ale od dawna byłam samoobsługowa. W połowie studiów zamieszkał z nami mój przyszły mąż i od wtedy przestałam korzystać z funduszu rodziców.
      • zuzanna56 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:27
        Mieszkam w miejscu gdzie jest niejedna uczelnia i mam nadzieję że dzieci sobie jakiś kierunek wybiorą i będą mieszkać w domu. Dojazd od 30 do 60 minut w jedną stronę, zależy gdzie będą studiować.
        • zuzanna56 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:30
          Ja na początku mieszkałam z rodzicami ale wyszłam za mąż w wieku 21 lat, studiowałam, pracowałam, sami z mężem sie utrzymywaliśmy. Może dzieci zrobia podobnie, nie wiem.
    • tosterowa Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:47
      Wypchnęłabym z domu.
      Ja się wypchnęłam po maturze i to było najlepsze, co mogło mnie spotkać.
      Nie dlatego, że nauczyłam się "prawdziwego życia", polegającego na uzupełnianiu lodowki i praniu skarpetek, bo to są pierdoły i tego można się szybko nauczyć,
      tylko dlatego, że nabrałam autonomii w podejmowaniu decyzji dot. swojego życia, np. krótko po wyprowadzce zdałam sobie sprawę, co chciałabym robić zawodowo i poszłam na inne studia- ojj ile było lamentu, ale gdybym mieszkała z rodzicami to nie wiem, czy bym się na to zdecydowała, gdyby mi trajkotali nad uchem 24/7 i "przekonywali", żebym się skupiła na tym, co mam. To samo było, jak swojego obecnego chłopa poznałam i pewnie jeszcze w milionie innych mniejszych spraw, których dzisiaj nie pamiętam, ale które na pewno miały wpływ na moje życie.
      Dzisiaj stoję w punkcie, który jest jaki jest, może czasem nie jest kolorowo, ale jest w 100% MÓJ. Nie matki czy ojca. I nie chodzi o to, że oni mieli złe zamiary, podejrzewam, że jak najlepsze, ale patrzyli na mnie ze swojego punktu widzenia, a ja chciałam czego innego. I duuużo łatwiej było mi robić swoje, kiedy mogłam po prostu wyłączyć telefon i nie słuchać "dobrych" rad, niż gdybym miała wywalać rodzica z pokoju, i to kilka razy dziennie.
      • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 09:59
        Jeżeli można spytać gdzie tuż po maturze można dostać pracę na tyle stabilną i w miarę dobrze płatną by można było w pełni samodzielnie utrzymać się wynajmując choćby sam tylko pokój na wolnym rynku (koszt z opłatami około 400-500 zł) plus pełne wyżywienie, bilety, kupno ubrania od czasu do czasu i jeszcze żeby można było łączyć ze studiami?
        • tosterowa Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:18
          A co to ma do rzeczy? Autorka mówiła o rodzinie dobrze sytuowanej.
          • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:24
            Ale nawet jeżeli jest dobrze sytuowana to chyba warto przemyśleć czy warto wydać 30 000 -50 000 pln jezeli ten sam kierunek nauczany na tym samym poziomie " w domu". Czasami warto , czasami nie.
            • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:26
              Sorry, ale jeśli taka młoda osoba mieszka co prawda osobno, ale opłaty i większe wydatki nadal opłacają jej rodzice to raczej nie jest to samodzielne życie.
              Obraża się tym stwierdzeniem ludzi, którzy naprawdę samodzielnie zarabiają na swoje życie.
              • chipsi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 11:05
                Żadna nowość że na tym forum bardziej szanuje się osoby na garnuszku u mamy jeśli mieszkają osobno od tych, które naprawdę same się utrzymują, obsługują itd ale mieszkają w domu rodzinnym. I nie raz pisałam że to kretynizm.
                • vilez Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 11:48
                  Rodzice utrzymujący studiujące dziecko to chyba nic dziwnego?
                  • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 12:43
                    To wyklucza jednak samodzielność. Ot tyle.
                    • vilez Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 18:07
                      Nieprawda.
                      • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 18:16
                        Prawda. Albo pieniądze od tatusia i mamusi albo samodzielność.
                  • chipsi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 12:44
                    Absolutnie, nigdzie tak nie napisałam.
                • lech.boleslaw.w 100% poparcia, Chipsi. 17.12.13, 20:41
                  Widać tutaj królują krwawe, kapitalistyczne poglądy.
            • iksa_igrekowska Re: student mieszkający z rodzicami, a... 29.12.13, 14:18
              Albo i lepiej, jeśli w rodzinnym mieście są najlepsze uczelnia
          • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:24
            To fajne to "prawdziwe samodzielne życie" polegające na tym, że rodzice opłacają owe "samodzielne" mieszkanie.
            Jakoś samodzielność i prawdziwe życie nie kojarzą mi się, z mieszkaniem na koszt rodziców w osobnym mieszkaniu.
            Ale może ja mam inną definicję samodzielnego życia, która wyklucza finansowanie przez rodziców.
            -
            https://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
            • tosterowa Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:36
              A co to ma wspólnego z tym, co napisałam?
              • gazeta_mi_placi Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:41
                Autonomia o której wspominasz kiepsko koreluje z braniem od rodziców pieniędzy na owe "samodzielne" życie.
                To po prostu życie w osobnym mieszkaniu na koszt rodziców i tyle.
                • tosterowa Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:48
                  Ależ ja wyraźnie rozróżniłam "prawdziwe życie" od decyzyjności. Ta druga z finansami nie ma nic wspólnego, a u siebie widzę, że na moje decyzje życiowe (czyli te najważniejsze), miała istotny wpływ faktyczna rozłąka z rodzicami. U kogo innego może odbywać się to inaczej, zależy jaka rodzina, ja piszę jak było ze mną.
      • asia_i_p Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:15
        Ale to zależy od rodziców - mój tata w ogóle nie usiłował wpływać na moje decyzje. Nigdy nie miał takich zapędów, ale nie miał też czasu, bo miał młodą żonę i dwie małe córeczki, moją siostrę w gimnazjum, potem liceum i świeżo rozkręcany biznes.

        W związku z powyższym nikt mnie też nie obsługiwał, to raczej ja obsługiwałam innych (nie na zasadzie Kopciuszka, raczej dlatego, że w danym momencie macocha była przytłoczona opieką nad dziećmi - między małymi była różnica roku i trzech miesięcy, a obie miały charakterki, więc była zwyczajnie wyczerpana niedospaniem, dwoma szybko następującymi po sobie ciążami i porodami, nagle spadłą na głowę odpowiedzialnością).
        • joa66 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:22
          ha, kolejny dobry powód wyprowadzki - serce smile
    • motyllica Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:26
      rozumiem, że chodzi o usamodzielnienie się dorosłego dziecka?
      chciałabyś go wysłać w świat po to?

      bo w domu to litujesz się nad nim, że ma tak dużo tej nauki, że na nic innego czasu nie ma?
      i pierzesz mu i prasujesz, sprzątasz i sama zakupy robisz i gotujesz jego ulubione obiadki...
      a on taki przyzwyczajony do tych udogodnień, że zdecydować się nie może, boi się czy sobie poradzi bez mamusi a jednocześnie słyszał o cudownym studenckim życiu i rozdarty jest?
    • default Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:29
      W naszym przypadku decyzja o zamieszkaniu dziecka osobno zapadła z innych względów niż podjęcie studiów, zresztą nastąpiło to rok wcześniej (w czwartej klasie liceum). Gdyby nie nasza (moja i męża) wyprowadzka, to córka mieszkałaby z nami w czasie studiów, bo studiowała na miejscu. Natomiast gdyby zgłosiła chęć studiowania w innym, odległym mieście, to pewnie w pierwszej kolejności chciałabym ją odwieść od tego pomysłu... Ale gdyby mnie przekonała racjonalnymi argumentami, a ja miałabym na to fundusze, to oczywiście zgodziłabym się.
    • anika772 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 10:36
      W naszym przypadku to strata czasu zastanawiać się nad preferencjami. Mieszkamy na wsi, więc tak czy siak dziewczyny gdzieś pojadą zdobywać edukację i uczyć się samodzielnego życia.
      Studiowałam poza domem, bardzo mi się to przydało, z różnych względów. Niezapomniane lata. Kilka miejscowych koleżanek z grupy zazdrościło mi "wolności" i braku kontroli.
      • katse Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 11:37
        Jeszcze przede mną takie decyzje ale po obserwacji studentów wydaje mi się, że jednak więcej kompetencji społecznych, umiejętności podejmowania decyzji, zarządzania czasem i pieniędzmi ma szansę wytworzyć się jeżeli student nie mieszka z rodzicami. Dużo zależy od rodziców, jednak jest to szansa aby ewentualne zapóźnienia w obszarze samodzielności zlikwidować.

        Jeśli moja córka mieszkałaby ze mną pewnie podsuwałabym śniadanie pod nos, prasowała ubrania i zapewniałabym pełną obsługę. Czyli dla mojej córki wyjazd byłby lepszy.
        • motyllica Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 12:13
          "Dużo zależy od rodziców(...)

          Jeśli moja córka mieszkałaby ze mną pewnie podsuwałabym śniadanie pod nos, pras
          > owała ubrania i zapewniałabym pełną obsługę. Czyli dla mojej córki wyjazd byłby
          > lepszy. "

          ale dlaczego robiłabyś z DOROSŁEJ osoby małe dziecko?
          o ile mogę zrozumieć, że gotuje się czy pierze dla wszystkich i bezsensem byłoby to rozdzielać, to wyprasowanie swoich ubrań czy zrobienie sobie śniadania chyba by jej nie przerosło?

          ej mamuśki, mamuśki nie róbcie ze swoich dorosłych dzieci kalek - przecież oni mogliby mieć (hipotetycznie) w tym wieku swoje rodziny i swoje dzieci
          • rosapulchra-0 Motyllica, 17.12.13, 18:06
            ile masz lat? I jakie masz doświadczenie rodzicielskie?
            • motyllica Re: Motyllica, 17.12.13, 18:19
              rosapulchra-0 napisała:

              > ile masz lat? I jakie masz doświadczenie rodzicielskie?

              wystarczająco. i dzieci mam.

              wychowywana byłam na samodzielną osobę, co nie oznaczało braku miłości i troski.
              i tak samo staram się wychowywać moje dzieci.
        • black_halo Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:10
          > Jeśli moja córka mieszkałaby ze mną pewnie podsuwałabym śniadanie pod nos, pras
          > owała ubrania i zapewniałabym pełną obsługę. Czyli dla mojej córki wyjazd byłby
          > lepszy.

          No wiec chociaz bardzo sie upieralam to moja mama te sniadania mi robila. W pewnym momencie zaczelam wstawac wczesniej niz ona, wtedy ona zaczela wstawac jeszcze wczesniej i po jakims czasie sie okazalo, ze niestety nie moge isc spac bo wracam z imprezy pozniej niz ona wstaje. Finalnie mama robila te kanapki, jajecznice i platki do obrony. I co? zaraz po obronie spakowalam walizke, wyjechalam za granice i radze sobie 7 rok z rzedu bez zadnego problemu. Ale w domu musiala pomagac nie tylko jako studentka, juz od wczesnej podstawowki musialam dbac o swoje lekcje, spakowany plecak i sprzataniety pokoj. Potem tez o odbieranie siostry ze szkoly, podgrzewanie obiadu, zmywanie. Oprocz tego, rotacyjnie sprzatalo sie u nas lazienke, odkurzalo, scieralo kurze, rozwieszalo pranie. Prasuje mama bo ja to relaksuje. Mnie zreszta tez, mam full wypas zelazko i uwielbiam prasowac ;D
        • evee1 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 18.12.13, 02:03
          A w zyciu! Ja tam corce zadnych sniadanek ani kolacyjek nie robie. Owszem jest na wspolnym garnuszku, ale ona tez czasem gotuje czy piecze. Sprzatanie, pranie, wieszanie tez robi, czyli w sumie robi rzeczy, ktore by robila jakby mieszkala sama w domu. Ale faktycznie nie podejmuje decyzji finansowych i nie musi sie martwic tym, ze zabraknie pieniedzy na chleb, wiec nawet nie twierdze, ze prowadzi samodzielne zycie. Ale nie uwazam tez, ze koniecznie juz teraz musi, bo inaczej zginie a przyszlosci wink.
    • antychreza Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 12:42
      Trochę nie rozumiem problemu. Decydujący powinien być wyłącznie poziom uczelni. Miałam akurat to szczęście, że w moim mieście jest najlepszy wydział prawa w Polsce, więc nawet nie zastanawiałam się nad innym miastem. gdyby najlepszy wydział był gdzie indziej, to pojechałabym gdzie indziej. I pewnie pracowałabym żeby się utrzymać - w tamtym okresie rodziców nie bardzo było stać na to żeby mnie utrzymywać w innym mieście.
      Jak to jest z samodzielnością nabywaną na studiach pokazuje przykład mnie i mojego lepszego połówka. Facet siódmy rok mieszka poza domem, 4 lata woził brudne koszule mamie do prania i prasowania. W moim rodzinnym domu praliśmy wszyscy we trójkę - jak ktoś czuł potrzebę, to obchodził innych domowników czy nie maja czegoś bo będzie prał jasne/ciemne. Obecnie skoro piorę swoje, to czemu mam nie wyprać też połówka, ale prasowania zdrowemu 26-letniemu facetowi odmówiłam. Podobnie było z gotowaniem, przez 4 lata się nie nauczył. Na szczęście ja umiem i lubię. Teraz trochę zainteresował się tematem, więc czasem coś upichci. A skoro nie gotuje, to zakupów też nie zrobi przemyślanie. Na szczęście ma inne zalety smile
      • anika772 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 12:47
        Gdyby poziom uczelni był rzeczywiście decydujący, to ludzie nie studiowaliby w Polsce. Czy któraś polska uczelnia jest w pierwszej światowej setce?
        • antychreza Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 12:58
          Takie kierunki jak prawo czy filologia polska też? Tylko w kiepskich serialikach TVP zdarzają się gwiazdy lubelskiej palestry po studiach w JUESEJU. Z perspektywy osoby, która wykonuje ten zawód w Polsce (ale mogłaby w Niemczech i Austrii bo ma uprawnienia), to bez sensu, trzeba się wszystkiego uczyć jeszcze raz.
          Gdybym planowała np. biotechnologię albo medycynę, to owszem, pomyślałabym pewnie o jakiejś niemieckiej uczelni.
          • lech.boleslaw.w Każdy polski wydział lekarski zapewnia lekarzowi $ 17.12.13, 20:24
            Wystarczy skończyć dowolny wydział lekarski w PL, odnaleźć odpowiednią dla siebie specjalizację i kosić równo pieniądze. Będzie i na fajny dom i na niezły fury. Medycyna w Niemczech to może będzie dobra w przypadku kogoś, kto ma aspiracje do bycia milionerem i sławnym na całym świecie specjalistą . A jak ktoś chce mieć przyzwoity prywatny gabinet, ogrzewane elektrycznie podłogi, najnowszego merca z salonu, ajfona, skórzaną kurtkę i posuwać niezłe lachony, to można być zwykłym polskim lekarzem, który studia skończył nawet w Białymstoku, czy w Lublinie. Nie każdy musi być profesorem nauk medycznych, który ma na dodatek własny prywatny szpital. Bez tego lekarz też żyję majętnie i na wypasie.
            • anika772 Re: Każdy polski wydział lekarski zapewnia lekarz 18.12.13, 10:13
              Lechu.bolesławie, czy jesteś nowym wcieleniem Josefa?
      • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 17:53
        W moim rodzinnym domu praliśmy wszyscy we trójkę - jak ktoś czuł potrzebę, to obchodził innych domowników czy nie maja czegoś bo będzie prał jasne/ciemne.

        O to to, wydaje mi się najbardziej sensownym sposobem rozwiązywania problemow prac domowych - oczywiście pod warunkiem, że ważne są dla nas partnerstwo i rowność.
        • vilez Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 18:08
          No toż widzisz, że dominuje model: utrzymuję- mam władzę-Ty nie jesteś decyzyjny. Dobrowolne pranie w tym modelu, phi wink
          • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:22
            Oj widzę. Ale ja mam odwrocone tongue_out
    • asia_i_p Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:05
      Ale to jednak dziecko musi wybrać.
      Nie trzeba mu pomagać, tylko trzeba się nastawić na możliwe zmiany decyzji.

      Ja wybrałam studia poza domem, będąc w swoim przekonaniu nieszczęśliwie zakochana bez wzajemności. W czasie wakacji zorientowałam się, że jestem jak najbardziej szczęśliwie zakochana z wzajemnością, a obecny mąż niestety studia wybrał na miejscu - przemęczyłam się przez październik, po czym rzuciłam studia.

      I jest to jeden z tych wypadków, w których mój ojciec jest dla mnie absolutnym wzorcem postępowania - do całej sprawy podszedł tak, że dopiero kiedy przyjaciółka mamy wyraziła mi z przejęciem zrozumienie, dotarło do mnie, że zrobiłam coś nietypowego. On mi tego ani razu nie okazał.
      • nangaparbat3 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:34
        Piekna historia miłosna. A to dla Was do posluchania, podobno Belioz napisal symfonie przekonany, że jest nieszcześliwie zakochany - i sie mylil.

        A że trzeba byc przygotowanym na zmiany decyzji dzieci, i jeszcze je akceptowac w dodatku (zamiast wzdychać: A nie mowiłam!) - święte słowa.
    • falka_85 Re: student mieszkający z rodzicami, a... 17.12.13, 22:56
      A ja bardzo mile wspominam mieszkanie w akademiku, a potem w studenckim mieszkaniu. Pod wieloma względami jest to świetne rozwiązanie, przynajmniej dla mnie było.
      Owszem znam osoby, które po pierwszym roku akademikowych doświadczeń wróciły w rodzinne pielesze (na pewno nie ze względów finansowych bo dojazdy po 50km w jedną stronę to dość duży wydatek na benzynę + koszty utrzymania auta) twierdząc, że życie towarzyskie nie pozwoli im skończyć studiów w terminie wink Ja jakoś nie miałam z tym problemów, wręcz przeciwnie, akademik jest super pod względem dostępności materiałów, kser, notatek, zbieranych od pokoleń zastawów egzaminacyjnych, sprawozdań starszych roczników. Zawsze znalazł się ktoś, kto w razie czego lepiej ogarniał temat i wytłumaczył, fajne grupy się zbierały na wspólną naukę.
      Życie towarzyskie to bez komentarza zostawię.
      Kolejna rzecz to mam wrażenie, że akademik czy studenckie mieszkanie bardzo dużo dały mi pod względem "ogarnięcia życiowego". Czy to zarządzania skromnym studenckim budżetem, planowania wydatków, gotowania czy spraw urzędowych, szukania mieszkania do wynajęcia, pilnowania rachunków, dogadywania się z innymi ludźmi w sprawach prozaicznych (typu sprzątanie powierzchni wspólnych i organizacja chociażby zwykłego prania tak, żeby wszyscy w mieszkaniu mogli z zadowalającą ich częstością skorzystać z pralki) jak i sprawach mniej prozaicznych. Autentycznie mam wrażenie, że fakt iż obydwoje z mężem mieszkaliśmy w czasie studiów "nie z rodzicami" pozwoliło nam, mimo naszych trudnych charakterków, w miarę bezboleśnie dotrzeć się w pierwszych miesiącach wspólnego mieszkania. Wynikło w tym czasie parę spraw niefajnych, była cała masa rzeczy na myśl o których sama mordka się cieszy, było parę lekcji pokory, parę wykładów z tolerancji, seminarium w wyrozumiałości, było parę sytuacji, które pozwoliły mi myśleć, że no nie ma bata dam radę.
      Także polecam jeśli ktoś ma możliwość smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka