katiko
22.12.13, 23:42
W moim poprzednim watku pewna osoba na moj opis pewnego zdarzenia zareagowala:
"Z twojego opisu wynika chyba,ze mieszkasz w jakiejs dzielnicy socjalnej. Typowe, ledwie sama sie zadomowila a juz poucza innych.-) Rada,naucz sie niemieckiego,moze wiecej zrozumiesz"
Niby tylko 2 linijki tekstu a robi sie malo przyjemnie.
I tak sobie mysle, skad u ludzi
- taka potrzeba wysuwania niczym nie popartych wnioskow? "...wynika chyba,ze mieszkasz w jakiejs dzielnicy socjalnej" - dla mnie nie wynika.
- taka potrzeba by innym dogryzc? Bo zakladam, ze "mieszkasz w dzielnicy socjalnej" nie wyraza podziwu.
- taka potrzeba by innych szufladkowac? "Typowe"
- taka potrzeba by innych pouczac? "RADA,naucz sie niemieckiego"
- taka potrzeba by sie nad nimi wywyzszac? "moze wiecej zrozumiesz""
I tak malo wrazliwosci spolecznej, bo zakladajac ze z mojego opisu wynikaloby, ze mieszkam w dzielnicy socjalnej to wlasnie ten fakt nalezaloby pominac skoro nic waznego do tematu nie wnosil a moze sprawic, ze poczulabym sie nieprzyjemnie. Dobrze, ze przy "edwie sama sie zadomowila a juz poucza innych" byl usmiech bo gdyby nie to pomyslalabym, ze osoba czytajaca ma problemy z rozumieniem tekstu pisanego, bo ja nigdzie nikogo nie pouczalam. No chyba, ze "Widzialam dzisiaj Pani dzieci na klatce schodowej" oznacza pouczenie...
I mysle sobie, ze mi sie bardzo, bardzo, ale to bardzo marzy spoleczenstwo, ktore umie uszanowac innych; zwrocic uwage, okazac swoja dezaprobate czy sprzeciw w sposob kulturalny czy konstruktywny, dac porade w sobob delikatny i nie nachalny; i takiego, ktore nie musi budowac poczucia wlasnej wartosci na umniejszaniu tej u innych (tak czeste w jakim kolwiek watku).
Takie moje male Bozonarodzeniowo-Nowo Roczne zyczenie...