Dodaj do ulubionych

Naprawdę, zero przesłanek?

03.01.14, 00:01
Kolejny raz czytam historie, w których pan odchodzi nagle, tak po prostu.
Zostawiając żonę w osłupieniu.
I za kazdym razem się zastanawiam, czy NAPRAWDĘ nie było żadnych powodów do niepokoju wcześniej?
Rozumiem, psychopaci, potrafią manipulować, udawać, maskować się i nagle przywalić, ale po paru latach związku można zacząć podejrzewać, że koleś ma luki w systemie. Więc też można podejrzewać o różne akcje.
Ale psychopatów, wbrew pozorom, aż tak dużo nie ma, więcej jest egoistów chamów itd.
I co, naprawdę nic a nic nie można było wyczuć wcześniej?
Zakładam więc opcje idealizowania i życia w iluzji, stąd pewnie aż takie osłupienie na koniec.
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 00:03
      Zycie obok siebie. Zwlaszcza w sytuacjach kiedy trzeba sie uzerac z bytem i ciagnac kierat, patrzy sie pod nogi do przodu, nie wpatruje w osobe obok.
      • mindtriper Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 00:06
        No własnie. A potem zdziwienie.
        • bri Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 00:20
          Wielu mężczyzn nie rozwodzi się specjalnie na temat swojego życia wewnętrznego. Mogą chodzić chmurni i zamyśleni tygodniami z powodu problemów w pracy itp. i nie chcieć o tym rozmawiać. Jeśli się ufa to daje się czas, ja nie mam potrzeby wyciągania zeznań, sprawdzania, kontrolowania. Dopóki nie czuję się zaniedbywana przez męża do głowy by mi nie przyszło prowadzić śledztwa. A oboje mamy sporą autonomię - samodzielne wyjazdy, wyjścia. Wydaje mi się, że go znam i że bym poznała, ale nie wiem na pewno. Do tej pory raczej mnie nie zdradził więc po prostu nie wiem, jakby się zachowywał.
        • aneta-skarpeta Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 08:37
          ale wiesz, różnie bywa
          często kobieta jest zostawiona z kłopotami dnia codziennego sama sobie i musi sobie radzic, bo mąż jest bierny, mało aktywny etc

          kobieta urobiona w dzieciach, praniach i gotowaniach, do tego praca zawodowa, a panu nagle smutno sie robi, bo w pracy pokazała się jakaś chętna laska

          i zamiast zastanowic się czemu u niego w małżenstwie tak jest ( tak, mężczyźni potrafią myslec) i np pomóc żonie, zeby żona miała ochotę na igraszki, zaprosić ją na kolacje, jak kochankę, to idzie do nowej w pełni usprawiedliwiony, bo żona to tylko dzieci i gotowanie- a kto ma o tym myslec, jak on się tym nie interesuje?


          a tak naprawdę to są wymówki dla zdradzających, którzy szukają usprawiedliwienia
    • bri Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 00:11
      Można widzieć, że coś jest nie tak tylko nie wiedzieć co. No i w końcu przecież się te kobiety o zdradzie dowiadują, kwestia czasu po prostu.
    • obrus_w_paski Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 00:58
      pan z opisywanej przeze mnie pary (nie wrocil z pracy do domu- w ten sposob zakonczyl 22letnie malzenstwo) potem cos mi dukal przy przypadkowym spotkaniu, ze przez ostatni rok nie mieli seksu-dla mnie to przeslanka na maksa, ale kolezanka mnie zgasila, ze "po 22 latach nie est tak jak kiedys". wiec wg mnie przeslanki, ze cos jest nie tak byly, chociaz po tak dlugim stazu uwazam ze kazdy ma prawo chociaz do rozmowy/pozegnania.

      kolezanka ma tendencje do zakladania rozowych okularow wiec moze byc tak, ze duzo przeslanek jej umknelo.
      • obrus_w_paski Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 01:03
        aha i musze dodac, ze pan naprawde byl na maksa "zakochany" w zonie, caly czas ja adorowal, na rekach nosil, zawsze nam opowiadal jacy tk oni zakochani...na poczatku wydawalo mi sie podejrzane,cale znam ich od lat i zawsze bylo tak samo, wiec uznalam ze to taki slotasny styl..i podobno tak samo sie zachowywal w stosunku do niej sam na sam
        • aneta-skarpeta Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 08:41
          no miał powód, żeby okrutnie oszukać osobę którą kochał... no faktycznie usprawiedliwienie dla świństwa

          nie rozmowa o rozstaniu ( bo nie ma seksu), nie załatwienie tego jak należy tylko wyjście i niewrócenie z pracy, zdrada

          faktycznie- facet-złoto
          • aneta-skarpeta Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 08:45
            i ja nie robię z siebie świętojebliwej, bo wiem, że zdrady się zdarzają, ludzie się zakochują, że robią świństwa, ale coś mi zgrzyta, jak czytam, że facet był dla żony boski, ale żona nie chciała się z nim pukać więc wyszedł i nie wrócił.

            może kobieta miała powód, że nie chciała z nim sypiac przez ostatni rok?

            pamietajmy, że często partner/partnerka z żoną/mężem np nie chcą się starac w łózku, bo przyklepane, a dla kochasia stają na głowie
            • obrus_w_paski Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 09:41
              automatycznie jestem po stronie mojej kolezanki, bo to z nia mam wiekszy kontakt i widze jak cierpiala. zdaje sobie sprawe, ze nie mowi mi wszystkiego, bo nie musi.

              chocby seksu nie mieli przez 10 lat, dla mnie facet czy kobieta, ktora po 22 latach po prostu nie wraca do domu bez zadnej uprzedniej rozmowy, a na ulicy udaje ze wlasnej zony nie widzi, nie jest dobrym duszkiem, zeby nie bluznic.
            • adellante12 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 09:55
              może kobieta miała powód, że nie chciała z nim sypiac przez ostatni rok

              Tak samo wiec pewnie on miał powód zeby wreszcie sie na nią wypiąć odpuscic i pójść swoją drogą ...
              Znam wiele przypadków gdzie pani "miała wazny powód" - zazwyczaj okazywało się że powód to Zdzisiu Rysiu czy jakiś inny Kaziu... Pani dla niego była przeurocza i Kaziu Zdzisiu Rysiu brał co najlepsze a cały syf miał do dyspozycji domowy Misiu...
              • morgen_stern Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:17
                Nie no, przecież nie od dziś wiadomo, że nawet gdy facet odejdzie do innej i dziecka nie chce widzieć, to ani chyba żona ma coś na sumieniu i on MUSIAŁ to zrobić, ja p..., czy ty siebie czytasz? Co jest z tobą nie tak, człowieku? Dlaczego tak nienawidzisz kobiet?
                • adellante12 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 13:31
                  A co z Toba jest nie tak ze zawsze i wszędzi i za wszelka cenę bedziesz udowadniała że kobieta polska świetą jest i umiera dziewioą? Co z toba że tak zakłamana jesteś?
                  • morgen_stern Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 13:51
                    Gdzie napisałam, że kobieta jest zawsze niewinną leliją? Proszę wskaż.
                    Już nie pamiętasz, jak bodajże w twoim wątku przyznałam się do zdrady? Więc chyba ci się coś pochrzaniło.
                    Za to ty niemal za każdym razem podnosisz wrzask, jak ktoś pisze o świństwach robionych przez facetów, jak małe dziecko powtarzasz jedno i to samo, jakie te złe kobiety są, ile maja za uszami, a facet to na pewno miał powód, żeby ją w bambuko robić. Śmieszny jesteś i tyle. Kobiet nienawidzisz, gardzisz nimi i nic mnie nie przekona, że jest inaczej, a twoje wpisy na forum jasno o tym mówią, wyraźniej już się chyba nie da.
              • lily-evans01 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 17:33
                Może i miał powody, może miał najświętsze prawo mieć - ale w ten sposób nie załatwia się sprawy po 22 latach małżeństwa, czyli nie wraca po prostu do domu. Sensowny człowiek rozmawia, tłumaczy, umie się pożegnać, to samo dotyczy i pań, i panów.
                Jakby mój mąż zdecydował się odejść po 22 latach, chciałabym chociaż wiedzieć, DLACZEGO.
    • sanciasancia Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 01:03
      > I za kazdym razem się zastanawiam, czy NAPRAWDĘ nie było żadnych powodów do nie
      > pokoju wcześniej?
      Ja jestem skłonna w to uwierzyć. Kiepsko komunikuję swoje potrzeby i kiepsko daję do zrozumienia, że coś mi się nie podoba, więc jak mi się przelewa, to jest wielkie ogólne zdziwienie.
      Przy czym, mam pełną świadomość tego, że powinnam popracować nad komunikacją i że problem raczej leży po mojej stronie, bo skąd inni ludzie mają wiedzieć, co czuję, jak nie ma informacji zwrotnej.
    • paul_ina Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 02:14
      Też dziś o tym myślałam. Mój małżon jest osobą skrytą, zamkniętą w sobie, ma problemy z okazywaniem emocji, wydobyć coś z niego - trzeba znać sposób. A mimo to jak dzień, dwa nie mam poczucia, że go czuję, jego emocje, nie czuję, że go rozumiem, to nie mam spokoju. Nie wyobrażam sobie bytowania obok siebie tygodniami bez głębszego kontaktu. Wydaje mi się, że takie fizyczne odcięcie jak w tych historiach musi być poprzedzone rozstaniem emocjonalnym. Ale może żyję w iluzji.
    • guderianka Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 08:00
      Znam jedną taką sytuację-mojej koleżanki. Jej mąż wyjechał na zarobek do USA,syn miał chyba wtedy 4 lata. Nie wrocił do domu, przez tel poinformował że poznał fajną dziewczynę, że prowadzi kawalerskie życie i to mu się podoba. Byłam świadkiem na sprawie o alimenty-zresztą wyrok zaoczny bo nie przyszedł
    • adellante12 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 08:30
      psychopatów, wbrew pozorom, aż tak dużo nie ma, więcej jest egoistów chamów

      No własnie... A teraz wyobraź sobie że kobiet dotyczy to stwierdzenie w równym stopniu co mężczyzn. Wszak mamy doktrynę dżender srender...
      Skad wiec taki zeński okaz chama egoisty ma wiedzieć o przesłankach??? A poza tym, kogo to k... obchodzi?!! Misiu nie jest od tego żeby sie jego przesłankami przejmować. Misiu ma zapewniać dostatek i spokój. A jak nie to Misiu bedzie miał wystawione walizki zmienione zamki wyczyszczone konto zablokowany dostep do dzieci rodziny dzieci i zostanie obwołany przemocowcem (fizycznym seksualnym psychicznym ekonomicznym), psychopatą itd .
      A i nikt mu nie zbada tarczycy!!!
      • mindtriper Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 09:11
        > Skad wiec taki zeński okaz chama egoisty ma wiedzieć o przesłankach??? A poza t> ym, kogo to k... obchodzi?!! Misiu nie jest od tego żeby sie jego przesłankami > przejmować. 

        O, to tez jest calkiem niezle wytlumaczenie.
      • morgen_stern Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:16
        Czy tobie płacą za to, żebyś w taki nieudolny sposób bronił na ematce męskiego rodu? Żałosne są te szarże, tylko sprawiasz, że utwierdzam się w przekonaniu, że jesteście jakimś podgatunkiem w kwestii emocji, przynajmniej na podstawie przedstawicieli męskiego rodu na tym forum. Tylko napiszesz, że jakiś palant wziął kochankę i zostawił żonę, a ty już rozdzierasz szaty jak Rejtan i piejesz.
        • adellante12 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 13:35
          Nie moja droga - wystarczy odorobina innego zdania niz twoje. Patent na nieomylność?
          Twoje zdanie jest swiete i jedyne? Coraz bardziej żalosna się robisz... Ale cóż wymagać od kogoś kto doszedł tylko do bycia motocyklowym plecaczkiem wink
          A wybacz motocyklowe plecaczki nigdzie niesą brane jako ciało opiniotwórcze... jako ciało moze i owszem smile
          • morgen_stern Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 13:58
            Jesteś żałosny. Oj, taka byłam fajna, jak mi pochwalne i miłe privy posyłałeś, och, taka złośliwa i cięta, och tak cię lubię na forum, a jak zaczęłam ci punktować twoje wypociny to już nie jestem taka fajna, nie? A teraz "motocyklowy plecaczek"? I myślisz naprawdę, że co, rozpłaczę się teraz przed kompem, że ojejej, ale mi dogadał! Natomiast zdanie mam o tobie wyrobione i mam nadzieję, że twoje tutejsze wielbicielki też sobie wezmą powyższe do serca, jak podpadniecie, stek wyzwisk będzie czekał przygotowany wink Oto klasa, oto prawdziwy mężczyzna!
    • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 09:49
      wczoraj w jakimś programie widziałam, że żona się zorientowała że mąż ma drugą wtedy, gdy przypadkowo zobaczyła na biurku zaproszenie na ślub - jej własny mąż miał tak rozwinięty romans, że z tą nową już było wszystko gotowe włącznie z zaproszeniamismile

      tylko żonie zapomniał biedaczek powiedzieć(to znaczy, że żona przesłanek nie widziała żadnych)
      • myszomle Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 09:57
        W to, co opowiadają w takich programach tv to bym raczej nie wierzyła. Żeby załatwić ślubne formalności, jednak jakieś dokumenty trzeba przedstawić. Chyba, że pan nie był formalnym mężem pierwszej pani.

        ---
        truskawkiwmilanowku.blox.pl/html
        • adellante12 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:00
          No przecież bzdura na maxa... Wiekszej głupoty w zyciu nie słyszałem.
        • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:05
          naprawdę zakład drukarski wymagał od ciebie dokumentów poświadczających że masz w urzędzie ślub zaklepany?

          ja dałam wszystkie dane i mogły one być wyssane z palca, wzór wybrany, zaliczka zapłacona i odbiór po tygodniu. finito.
          • myszomle Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:12
            Nikt przygotowań do ślubu nie zaczyna od druku zaproszeń. Najpierw ustala się datę, która na tych zaproszeniach jest a do tego już jakieś dokumenty są potrzebne.

            ---
            truskawkiwmilanowku.blox.pl/html
            • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 15:31
              chyba żartujesz?

    • lady-z-gaga Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 09:52
      Ja tu tylko kilka nicków kojarzę, więc nie przypominam sobie, jak powinnam Ciebie Autorko usytuowac wiekowo i rodzinnie smile ale czy naprawdę sądzisz, że w przeciętnym długoletnim małżeństwie łatwo zauważyć emocjonalne zawirowania drugiej osoby, o ile ona postara się je dobrze ukryć? bo żeby ukryć, nie trzeba byc psychopatą, tylko dyplomatą smile
      to nie jest etap (po latach), ktoremu towarzyszą codzienne wyznania i adoracja, brak entuzjazmu do seksu można wytłumaczyc wiekiem i zmęczeniem, małomówność - niewyspaniem, a poza tym takie zwiazki maja juz za soba kryzysy, za ktorymi nie stała żadna pani, więc skąd żona ma wiedzieć, jak jest tym razem? o ile nie chodzi o długi gorący romans z podejrzanie późnymi powrotami lub wyjazdami, to raczej zona musiałaby byc zazdrosną psychopatką, żeby natychmiast, w tydzień po zaangażowaniu się męża, wysledzić to, co dzieje się w jego głowie.
      Nie wszystkie związki żyją w takiej psychicznej symbiozie, żeby czytac sobie w myslach. Odrobina rutyny po latach tez nie jest niczym złym, bo wieczne skoncentrowanie na osobie partnera może sprawić, że obojgu jest nieco duszno wink
      • ledzeppelin3 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:01
        Pomyślicie, że to banał, ale w moim otoczeniu było tak, że Pan życzył sobie częstej ingerencji swoich rodziców w życie swoje i żony, gdyż był słabo odpępniony, żoncia ustępowała i dla świętego spokoju i też dlatego bo teściowie dawali kasę albo zajmowali się dzieckiem, ale nie mogła sypiać z panem, bo jej się kojarzył z Synciem Teściowej. I po roku- dwóch jechania na ręcznym pan skakał w bok.
        • zuzi.1 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:09
          no i czyja to była wina? wink)

          czasem mężczyzni nie chcą rozmawiac o problemach w związku, o swoich oczekiwaniach, kiszą je w sobie a następnie odchodzą, odpuszczając jakiekolwiek rozmowy, to takie trochę pójscie na łatwiznę, nie chcą konfrontacji, wolą odejsc, bez tłumaczenia, takiej sytuacji kobieta nie jest w stanie zaradzic, trudno się domyślac, skoro druga strona nie daje znac, że coś jej nie pasuje, już nie mowiąc o tym, że nie daje w ten sposób szansy, żeby cokolwiek naprawic...
          • ledzeppelin3 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:13
            IMO niedojrzałości Pana w pierwsze kolejności. W drugiej- wygodnictwa żony.
          • ada1214 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 14:01
            zuzi.1 napisała:


            >
            > czasem mężczyzni nie chcą rozmawiac o problemach w związku, o swoich oczekiwani
            > ach

            Powiedzialabym, ze nie czasem tylko przewaznie. Kobiety lubia rozmawiac, faceci lubia realizowanie projektow. Stad dosc wyrazna przeslanka jest, ze facet sie nudzi/jest znudzony, to jest dzwonek ostrzegawczy ze wkrotce moze szukac zajecia gdzie indziej. Wniosek: mezczyznie stale nalezy wyznaczac zadania, nie chodzi o wyrzucanie smieci ale: zamiana mieszkania, zalozenie ogrodu, wyjazd na Malediwy, itp smile
      • mindtriper Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 13:00
        Calkiem serio zapytam: ile lat musi trwac malzenstwo, zeby wpasowac sie w twoja teorie
        ? A moze to jednak nie kwestia stazu, ale jakiegos lenistwa w relacji? Ze sie nie chce rozmawiac, po prostu byc w relacji, a nie "miec meza".
        My jestemy 14 lat po slubie, 16 razem i po jednym gescie, minie wiemy, ze ta druga strona cos przetwarza. A swobode cenimy sobie bardzo.
        • lady-z-gaga Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 13:29
          Nie tyle o czas trwania chodzi, ale o rodzaj relacji - Twoja jest wyjątkowa, więc oceniasz sprawę ze swojego punktu widzenia. Ale to nie jest - i wcale nie musi być - normą.
    • jagienka75 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 10:10
      mindtriper napisała:

      > Kolejny raz czytam historie, w których pan odchodzi nagle, tak po prostu.
      > Zostawiając żonę w osłupieniu.

      bo to na ogól tak jest, że albo na te przesłanki przymyka się oko, albo sam zainteresowany dowiaduje się ostatni, że coś się dzieje/jest na rzeczy a poźniej zdziwienie/szok/osłupienie/niedowierzenie.
    • crises Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 14:23
      W najbardziej spektakularnym ze znanych mi przypadków spłynięcia pana pani była typową kurą domową, której mąż wmówił, że nie ma sensu, żeby szła do pracy, bo nawet na ciuchy potrzebne do tej pracy nie zarobi, a dziecko będzie niedopilnowane, dom zapuszczony itp. klasyka. Za to pan był rzutkim biznesmętem i częściej nie było go w domu niż był. Generalnie jak ktoś w domu tylko sypia, a i to nie zawsze, to może i trudno coś wyczuć.

      Więc pani wyczuła dopiero wtedy, kiedy pan nieco na siłę ją wysłał na wakacje z dzieckiem. Nie planowali tego wcześniej, on nagle z czymś takim wyskoczył, ona akurat nie miała ochoty i oponowała, on się uparł, że ma jechać. Jak wróciła, czekały na nią spakowane rzeczy. Jej. Pan oświadczył, że się zakochał i ma nową panią, a ona dzieckiem won do rodziców.

      I - jak przyznaje - to było takie "no, coś mi trochę jakby nie pasowało". Mnie w takiej sytuacji już wyłyby wszystkie sygnały alarmowe. „Pull up! Pull up! Terrain ahead!"
      • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 15:33
        jakby pani pracowała to pan biznesmen by pani nowej nie poznał, bo wiadomo że etat pani chroni przed zdradą, co nie?
        • crises Re: Naprawdę, zero przesłanek? 03.01.14, 21:50
          Jakby pani pracowała, to nie zostałaby bez środków do życia - pan ją odstawił do rodziców z 10 PLN w portfelu.

          Przy rozwodzie okazało się, że pan nie ma nic, tylko długi - wszystkie jego firmy upadły i utrzymuje go konkubina. Dziwnym trafem właśnie rozkręcająca działalność w tej samej branży, w której jemu się, hm, nie udało. Płakał, że tak bardzo chce łożyć na dziecko, ale nie ma, no nie ma, przejechał się na prowadzeniu firmy. Sąd zasądził jakieś śmieszne alimenty.

          Państwo przez lata małżeństwa nie dorobili się niczego konkretnego, bo pan wyznawał zasadę, że nie będzie się przywiązywał do żadnej kupy kamieni, więc nie mieli nawet mieszkania, wynajmowali wypasione mieszkanie w samym centrum dużego miasta. No, pan namiętnie kupował gadżety, jak się pojawiła jakaś nowinka techniczna, to musiał mieć, ale sama przyznasz, że nawet jak się podzieli majątek złożony z tytanowych rowerów i odtwarzaczy dysków optycznych, to to jakby nie rozwiązuje problemu utrzymania kobiety, która jego po 30, ma dziecko i nigdy nie pracowała.

          Wylądowała z dzieckiem u rodziców-rencistów, na ich utrzymaniu. Los godny pozazdroszczenia, nie?
          • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 04.01.14, 01:49
            Ale gdyby pracowala, to by jej nie zdradzil, taka jest wymowa twego posta i tylko do tego sie odnioslam.

            Piszesz o biznesmenie a on nie mial nic? Chyba nie za bardzo wiesz o czym piszesz. Zdecyduj sie czy to biznesmen czy jakas popierdolka

            • obrus_w_paski Re: Naprawdę, zero przesłanek? 04.01.14, 02:05
              no przeciez ewidentnie autorka sugeruje, ze facet zarabia, ale na lewo. nkonkubina "rozkreca" interes w tym samym sektorze, w ktorym jemu sie "nie udalo" i go "utrzymuje"..

              swoja droga to nie wiem naprawde jak mozna z wlasnej woli byc dlugofalowa na czyims utrzymaniu, niezaleznie od plci ani relacji. Jak mozna spac spokojnie majac swiadomosc, ze jest sie od kogos tak zaleznym. to gorsze niz hipoteka.
              • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 04.01.14, 02:21
                Wierzysz w biznesmena co nie ma nic poza rowerem tytanowym? Ja srednio.

                Facet robi cos na lewo od czasu nowej pani a przez 10? Lat nic nie zarobili? Co to za biznesmen? Ta relacja jest tak niewiarygodna, ze az glupia.

                I ta praca jako glejt przed pania na boku, hmm
            • crises Re: Naprawdę, zero przesłanek? 04.01.14, 20:41
              Ech, z czytania ze zrozumieniem pała. Mam nadzieję, że nie korzystałaś z edukacji prywatnej, bo jeśli tak, to koniecznie reklamuj.

              Koleś zapewne by ją zdradził i tak, ale kury domowe mają widzenie tunelowe - "och, och, skoro misio to mój jedyny sens życia i podstawa całego bytu, to przecież nie może mnie puścić kantem". I to był pewnie ten przypadek.

              Rzeczony facet (co napisałam otwartym tekstem, ale powtórzę, specjalnie dla intelektualnie sprawnych inaczej), miał parę coś tam wartych firm, ale szykując się do odfrunięcia po prostu wyprowadził z nich majątek i pozwolił im upaść, a cały dotychczasowy biznes przejęła firma formalnie zarejestrowana na nową panią. I jak co, okazało się, że pan jest goły. Ba, gorzej, z długami.

              Dóbr trwałych państwo nie posiadali, bo pan wyzwał zasadę, że po co kupować jakieś domy i mieszkania, skoro można za parę tysi miesięcznie wynajmować apartament w zabytkowej kamienicy przy Rynku. Reszta szła na gadżety, wyjazdy i dość luksusowe życie codzienne.

              Facet musiał to wszystko kręcić miesiącami, a ona "zaczęła się zastanawiać" dopiero wtedy, jak ni z gruchy ni z pietruchy kazał jej jechać z dzieckiem na kompletnie nieplanowane wakacje.

              Mam nadzieję, że dostatecznie podkręciłam jasność wypowiedzi, jaśniej chyba nie umiem.
              • volta2 Re: Naprawdę, zero przesłanek? 04.01.14, 22:09
                ach, rozumiem, chciałaś mi przekazać, że gdyby pani nie była kurą domową tylko typową korposuczką to by w mig zauważyła że pan ją zdradza.

                trzeba było tak od razu. zieeeeewsmile
                • crises Re: Naprawdę, zero przesłanek? 04.01.14, 22:30
                  Tak było od razu. To Ty nie zrozumiałaś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka