Dodaj do ulubionych

Solidarność kobieca?

03.01.14, 11:27
Ostatnio zadano mi takie pytanie... Istnieje czy nie? A jeżeli istnieje to jak się objawia? I... Nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi a problem mnie nurtuje.

To forum podczytuję sobie od jakiegoś czasu i stwierdzam, że tutaj coś takiego jak "solidarność kobieca" na pewno nie istnieje. A w realu? Jak to jest drogie Emamy? Spotykacie się raczej z solidarnością pochodzącą od obcych/mało znanych pań czy wręcz przeciwnie?
Obserwuj wątek
    • marychna31 Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 11:37
      Nie wiem w jakim stopniu istnieje ale sama idea solidarności kobiecej mi się nie podoba. W przeciwieństwie do solidarności ludzkiej, której jestem wielbicielką. Solidarnośc kobieca nie podoba mi się z tych samych powodów, dla których nie podobała by mi się solidarnośc białych, solidarność heteroseksualnych/homoseksualnych, solidarność bogatych itp. Taka solidarność to zwarcie szeregów przeciwko komuś. Ja się solidaryzuję z kimś, kto jest w trudnej sytuacji a nie dlatego, że posiada daną cechę . Fakt, ze jest człowiekiem już mi wystarcza, żeby się znim solidaryzować, niezaleznie od płci.
      Inną kwestia jest to, ze jak ktoś pochodzi z tej samej dyskryminowanej mniejszości (a kobiety sa wciąż taką niestety. Nie z faktu bycia w mniejszości jeżeli chodzi o liczebność ale z faktu dostepu do przywilejów) to logicznym jest, ze łatwiej mu przychodzi empatia.
      • zona_mi Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 14:19
        Podpisuję się pod powyższym.
    • neffi79 Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 11:38
      nie istnieje
      nigdy na nią nie liczę.
    • ciezka_cholera Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 11:53
      Solidarnosc kobieca ma sie slabo, poniewaz mezczyzni przez stulecia stosowali zasade "dziele i rzadze". Patriarchat, jako obowiazujacy i uswiecony tradycja porzadek, tkwii tak samo gleboko w glowach kobiet jak i mezczyzn. Objawia sie to najrozniej: od postawy matki-polki pani domu, ktora uwaza, ze kobieta robiaca kariere krzywdzi siebie i swoja rodzine, do przeciwnego bieguna, czyli pracusi, ktora gardzi gleboko pania domu, klasyfikujac ja jako tepego garkotluka (wiadomo wszak, ze tylko zajecia powszechnie uwazane za meskie sa rozwojowe i nobilitujace).
      • tully.makker Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:12
        Solidarnosc kobieca ma sie slabo, poniewaz mezczyzni przez stulecia stosowali zasade "dziele i rzadze". Patriarchat, jako obowiazujacy i uswiecony tradycja porzadek, tkwii tak samo gleboko w glowach kobiet jak i mezczyzn.

        Ano niestety. gdyby kobiety byly bardziej zjednoczone, trudniej byloby nimi kierowac. A tak - latwizna.
    • havana28 Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:05
      Kompletnie nie czuję potrzeby solidaryzowania się z wszystkimi kobietami jak popadnie.
      Solidaryzuje się z ludźmi mądrymi życiowo niezależnie od płci
    • mvszka Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:10
      oczywiście,że istnieje i ja mam przykłady tego i w życiu i tu
      • myszomle Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:24
        Solidaryzuję się z ludźmi, których poglądy podzielam. Nie ma znaczenia ich płeć. Nie rozumiem, dlaczego miałabym się solidaryzować z kobietą, której postępowania nie pochwalam.

        ---
        truskawkiwmilanowku.blox.pl/html
        • mag1982 Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:27
          10/10
    • kropkacom Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:18
      Nie ma takiej solidarności. Kobiety są dla siebie najostrzejszymi sędziami, policjantami. Zwłaszcza kobiety, które obiektywnie do czegoś w życiu doszły, nie wiedzą co to empatia skierowana w stronę własnej płci. Szkoda, ale płakać nad tym faktem nie zamierzam. Widać tak ma być.
    • sumire Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:31
      dla mnie to jest yeti.
      poza tym nie widzę sensu w solidaryzowaniu się z kimś tylko dlatego, że też ma jajniki. stoję po stronie moich bliskich, ludzi o podobnych poglądach i doświadczeniach, ludzi, których podziwiam i tych, którzy potrzebują wsparcia - niezależnie od płci.
      • kropkacom Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:35
        Tu chodzi o tworzenie pewnego pozytywnego klimatu między kobietami. To chyba ma jakiś sens.
    • bei Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:36
      Np żonaty=trędowaty smilesmile
    • iuscogens Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:38
      Jak się patrzę co niektóre wyprawiają w watkach o zdradzie to dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie ma. Celem niektórych jest dokopanie zdradzanej kobiecie i dowartościowanie się jaką to ja jestem wspaniałą zoną i mnie zdrada nigdy nie spotka, a x spotkało bo to zła kobieta była, nie dbała o męża i w ogóle zasłużyła se uncertain
      Dawno takiego niesmaku nie czułam jak czytałam forum, nawet przy tym dzikim wysypie watków antykatolickich.
      • kropkacom Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 12:51
        Z drugiej strony są kobiety po przejściach, które będą nad szczęśliwą w związku panią krążyć i krakać, ze na pewno pan nie jest wyjątkiem i nawet jak jeszcze nie zdradził to to zrobi. big_grin No gdzie nie postawisz nogi tam kupa...
        • iuscogens Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 13:14
          Kropka, ja też uważam, że mój maż mnie nie zdradził i raczej się na to nie zanosi, ale tak jak asia_p ładnie napisała, nie uważam tego za swoją zasługę. Jakbym miała swoje życie podporządkować temu, żeby robić za perfect wife, żeby mnie mąż nie zdradził to bym się chyba nerwicy nabawiła.
          Niemniej czymś innym jest ta sytuacja a czym innym dobijanie zdradzonej kobiety, w bardzo trudnym momencie życia. To takie kopanie leżącego.
          • kropkacom Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 13:20
            Moja zasługa też nie. To w końcu mój mąż ma zdradzić, a nie ja big_grin Tu czynnikiem sprawczym jest facet. Koniec i kropka.
      • mindtriper Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 13:34
        Moje ulubione "to twoja wina" na kazdy zgloszony problem, malzenski, dzieciowy, problem rodzicow, spoleczny, zawodowy. Nie wyslucha, nie doczyta, ale paluch wyciagnie pierwsza, zeby ta wine wykazac. I zero empatii.
    • mindtriper Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 13:11
      Zaloz watek "boje sie, ze zaszlam w ciaze" a poznasz odpowiedz na swoje pytanie. Niestety, sadze, ze najwiekszym wrogiem kobiety jest druga kobieta. Ubolewam nad tym, sama staram sie byc empatyczna i fair wobec innych kobiet, ale nie moge zawsze liczyc na wzajemnosc. Dlatego tez tak bardzo cenie moje przyjaciolki, piekne, madre i naprawde, solidarne.
    • edelstein Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 14:47

      Ja sie solidaryzuje z kobietami podobnymi do mnie,a nie dlatego,ze jedna z druga Maja jajniki.
      Watej o zdradzie jest paskudny,nawet jesli nie czuje pokrewienstwa z autorka to nie zamierzam jej kopac dodatkowo.

      "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
      • bi_scotti Re: Solidarność kobieca? 03.01.14, 15:00
        Bo ja wiem czy nie ma? Na mala skale, taka domowo-przyjacielska to chyba jednak jest. I w pracy bardzo jest - nawet gdy baby walcza ze soba, w przypadku faktycznego nieszczescia/problemu/klopotu/zagrozenia czyms tam u ktorejs z nich, to one (rowniez te walczace) potrafia sie instantly zmobilizowac, zorganizowac i pomoc praktycznie/skutecznie/rozsadnie. Faceci maja z tym spore problemy. Kobiety generalnie duzo mowia, czesto za duzo a slow nie da sie cofnac wiec potrafia sie mocno zranic jakims glupim gadaniem z bardzo blahych powodow ale gdy przychodzi do konkretnych dzialan to kobiety sie najczesciej wspieraja bardzo skutecznie. Czy to nie jest forma solidarnosci?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka