Pytanie mam i prośbę. Pytanie: czy zaczynałyście działać w branży, w której była jakaś luka (typu w naszym powiecie nie ma żadnej sali zabaw dla dzieci) czy jednak od początku liczyłyście się z konkurencją (są dwie sale zabaw, więc w naszej muszą być wyjątkowe atrakcje)?
Chodzi mi po głowie pomysł na własną działalność i myślałam, że wielu tego typu firm w okolicy nie ma, ale poszperałam i okazało się, że są. Tendencje na rynku są jednak raczej wzrostowe, myślę, że mając ciekawe pomysły mogłabym się utrzymać, tym bardziej, że dużych nakładów finansowych nie potrzebuję (lokalu, pracowników - na początek dam radę sama).
W sumie zawsze myślałam, że firma to nie dla mnie, ale niedawno dostałam jakiegoś pozytywnego kopa, poradziłam sobie z poważnymi problemami i poczułam się silniejsza

Może brzmi patetycznie, trudno

Długo nad działalnością myślałam, myślałam o przekwalifikowaniu się w jakimś ekonomicznym kierunku, ale to jednak totalnie nie dla mnie. Przypomniałam sobie te wszystkie rady typu: co potrafisz, w czym jesteś dobra, co wiesz - i pomysł przyszedł sam. Tylko własnie nieco się obawiam, że nie wypali. Jestem nastawiona na krew, pot i łzy, wiem, że nie będzie lekko, więc tu prośba: macie w zanadrzu jakieś optymistyczne historie

? Nie typu: rekin biznesu, już w piaskownicy sprzedawał piasek, tylko typu: zwykły człowiek (najlepiej humanista

), który wpadł na dobry pomysł, pracował jak mróweczka i, choć nie jest łatwo, dobrze sobie radzi.