Dodaj do ulubionych

Diety takie, diety śmakie... a to przecież proste

20.01.14, 00:29
www.dietdoctor.com/lchf#languages
Od dawna się tak odżywiam, a nie wiedziałem że to ma jakąś nazwę :]
Obserwuj wątek
    • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 06:48
      Ale wcale nie ma gwarancji, że się schudnie jedząc w ten sposób. Ludzie z większym apetytem i tak muszą pilnować ile kalorii zjadają.
      • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 10:20
        bri napisała:
        > Ale wcale nie ma gwarancji, że się schudnie jedząc w ten sposób. Ludzie z więks
        > zym apetytem i tak muszą pilnować ile kalorii zjadają.

        Gwarancji nie ma na nic. Ale LCHF eliminuje skoki insuliny, a tym samym napady głodu. W związku z tym następuje automatyczne zmniejszenie łaknienia i w większości wypadków samoczynne ograniczenie liczby przyjmowanych kalorii. Oprócz tego z diety są też całkowicie wyeliminowane wszystkie słodycze.
        Żadnej magii, sama fizjologia.
        • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 10:53
          Wiem o tym. Ale opowiadanie ludziom, że będą mogli jeść ile chcą i schudną to po prostu kłamstwo. Nadal trzeba zadbać o deficyt kaloryczny.
          • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 11:11
            bri napisała:
            > Wiem o tym. Ale opowiadanie ludziom, że będą mogli jeść ile chcą i schudną to p
            > o prostu kłamstwo. Nadal trzeba zadbać o deficyt kaloryczny.

            Oczywiście. Co nie zmienia faktu, że wielu osobom na LCHF MŻ robi się samo.
            • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 11:24
              I to usprawiedliwia obiecywanie tego wszystkim bez wyjątku?
              • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 11:48
                bri napisała:
                > I to usprawiedliwia obiecywanie tego wszystkim bez wyjątku?

                A ktoś coś komuś obiecywał? Nie przypominam sobie.
                Faktem pozostaje, że utrzymanie ujemnego bilansu energetycznego w ketogenicznej diecie LCHF jest banalnie proste, ze względu na procesy metaboliczne z jakimi się wiąże.
                W chwili obecnej nie ma żadnej innej diety, która pozwalałaby komukolwiek chudnąć tak szybko i prosto, bez nadmiernego obciążenia dla organizmu i bez codziennej motywacji od wrzeszczącego trenera personalnego.
                • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 12:24
                  Cytat z linka "LCHF dla początkujących" z postu założycielskiego:

                  "Czy chciałbyś móc jeść prawdziwe jedzenie (w takiej ilości, jakiej lubisz) i jednocześnie polepszyć swoje zdrowie, oraz obniżyć wagę? "

                  Ja żeby zanotować zauważalny spadek wagi muszę się ograniczyć do max. 1500 kalorii. Żeby chudnąć potrzebuję nadal mnóstwo motywacji i ochota na tort, którym mnie koleżanka na urodzinach częstuje wcale mi nie przechodzi na tej diecie.

                  Większe spadki wagi, szczególnie u kobiet, wymagają wysiłku, pracy i motywacji. Ta dieta jest jak najbardziej OK, ale jeść ile się chce można tylko pod warunkiem, że będzie nam się chciało jeść mniej niż nasz bilans kaloryczny. Ujemny bilans kaloryczny oznacza zazwyczaj, że będziemy odczuwać głód - tak jest nasz organizm skonstruowany. Jest to faktycznie łatwiejsze do zniesienia niż cukrowe huśtawki, ale dla większości ludzi jak najbardziej odczuwalne.

                  Kobiety mają inny metabolizm, inny profil hormonalny, niż mężczyźni i naprawdę nie powinieneś przekładać swoich doświadczeń na całą populację.
                  • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 13:27
                    bri napisała:
                    > Cytat z linka "LCHF dla początkujących" z postu założycielskiego:
                    >
                    > "Czy chciałbyś móc jeść prawdziwe jedzenie (w takiej ilości, jakiej lubisz) i j
                    > ednocześnie polepszyć swoje zdrowie, oraz obniżyć wagę? "

                    To jest strona reklamowa, więc nie ma się co dziwić.
                    Ja jednak piszę o naukowej stronie problemu, a nie o obietnicach. LCHF działa, bo oparta jest na fizjologii człowieka, a nie na wymysłach jakiegoś dietetyka po szkole przekładania chemii w biedronce czy cudach co się jakiejś mamuśce przyśniły i teraz ją nienawidzą wszyscy lekarze.

                    > Ja żeby zanotować zauważalny spadek wagi muszę się ograniczyć do max. 1500 kalo
                    > rii. Żeby chudnąć potrzebuję nadal mnóstwo motywacji i ochota na tort, którym m
                    > nie koleżanka na urodzinach częstuje wcale mi nie przechodzi na tej diecie.
                    > Większe spadki wagi, szczególnie u kobiet, wymagają wysiłku, pracy i motywacji.
                    > Ta dieta jest jak najbardziej OK, ale jeść ile się chce można tylko pod warunk
                    > iem, że będzie nam się chciało jeść mniej niż nasz bilans kaloryczny. Ujemny bi
                    > lans kaloryczny oznacza zazwyczaj, że będziemy odczuwać głód - tak jest nasz or
                    > ganizm skonstruowany. Jest to faktycznie łatwiejsze do zniesienia niż cukrowe h
                    > uśtawki, ale dla większości ludzi jak najbardziej odczuwalne.
                    >
                    > Kobiety mają inny metabolizm, inny profil hormonalny, niż mężczyźni i naprawdę
                    > nie powinieneś przekładać swoich doświadczeń na całą populację.

                    Zadam ci niedyskretne pytanie - byłaś na diecie ketogenicznej?
                    Chęć na tort ci nie przejdzie, ale tego ci nie da żadna dieta.
                    Utrzymanie 1500kcal dziennie za to jest banalne - naprawdę. I to jedząc boczek, masło, śmietanę, jajka i łososia. Bez łażenia cały dzień i zastanawiania się, co by tu zjeść, bez płacenia dietetykowi za wymyślanie udziwnionych menu, bez jedzenia mikroskopijnych dawek co dwie godziny i bez męczenia się pięciu dni w tygodniu wyłącznie piersią z kurczaka.
                    I nie, nie tylko u mnie, ale u tysięcy ludzi którzy to robią. Bez względu na płeć, wiek czy profil hormonalny.
                    • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 13:54
                      > Ja jednak piszę o naukowej stronie problemu, a nie o obietnicach.

                      A ja piszę o praktycznej stronie stosowania tej diety u siebie i wielu znanych mi kobiet.

                      > Zadam ci niedyskretne pytanie - byłaś na diecie ketogenicznej?

                      Jestem na takiej diecie teraz i byłam już nie raz.

                      > Chęć na tort ci nie przejdzie, ale tego ci nie da żadna dieta.

                      Niestety.

                      >Utrzymanie 1500kcal dziennie za to jest banalne - naprawdę.

                      Ja mimo diety ketogenicznej, przy kaloryczności ok. 1200-1500 kalorii odczuwam głód i nic dziwnego, bo w końcu chodzi o utrzymanie ujemnego bilansu kalorycznego. Tak samo ma moja mama, moja siostra, kilka koleżanek z pracy. Może dla Ciebie jest to banalne - dla nas nie. Szczególnie jeśli jest potrzeba taką dietę utrzymać dłużej niż miesiąc.

                      To jest znakomita dieta redukcyjna, absolutnie się z tym zgadzam. Po prostu utrzymanie jej dla większości ludzi nie jest wcale proste, ani banalne, jak w kółko powtarzasz. To jest może techniczne proste, ale bez silnej motywacji się nie obędzie.



                      • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 13:56
                        bri napisała:
                        > > Zadam ci niedyskretne pytanie - byłaś na diecie ketogenicznej?
                        >
                        > Jestem na takiej diecie teraz i byłam już nie raz.

                        OK. Pokaż jadłospis.
                        • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:16
                          Jem dokładnie to co wymieniłeś, głównie jajka, mięso, ryby, pełnotłusty jogurt, śmietanę, oliwę i warzywa: papryka, ogórek, sałata, rukola, cykoria, cukinia, trochę orzechów. Nie mam spisanej diety i nie jestem w stanie powiedzieć Ci, co jadłam pięć dni temu. Liczę sobie na oko kaloryczność i trzymam się dozwolonych produktów. Wczoraj zjadłam: pół opakowania jogurtu greckiego 10% z dwoma łyżkami wiórków kokosowych; spory grillowany filet z indyka i dużą sałatkę z rukoli i roszponki z oliwą; kawałek kabanosa i sera żółtego, kawę z mlekiem.
                          • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:44
                            bri napisała:
                            > Jem dokładnie to co wymieniłeś, głównie jajka, mięso, ryby, pełnotłusty jogurt,
                            > śmietanę, oliwę i warzywa: papryka, ogórek, sałata, rukola, cykoria, cukinia,
                            > trochę orzechów. Nie mam spisanej diety i nie jestem w stanie powiedzieć Ci, co
                            > jadłam pięć dni temu. Liczę sobie na oko kaloryczność i trzymam się dozwolonyc
                            > h produktów. Wczoraj zjadłam: pół opakowania jogurtu greckiego 10% z dwoma łyżk
                            > ami wiórków kokosowych; spory grillowany filet z indyka i dużą sałatkę z rukoli
                            > i roszponki z oliwą; kawałek kabanosa i sera żółtego, kawę z mlekiem.

                            Wygląda znośnie, choć ja wariuję, jeżeli nie zjem z pół kilo warzyw.
                            Lepiej by było gdybyś pokazała konkretne składniki i rozkład makro.
                            • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:47
                              Zwykle jem więcej warzyw. Akurat rano miałam ochotę na coś na "słodko" i stąd jogurt z wiórkami.

                              O jaki rozkład makro Ci chodzi?
                              • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:49
                                bri napisała:
                                > Zwykle jem więcej warzyw. Akurat rano miałam ochotę na coś na "słodko" i stąd j
                                > ogurt z wiórkami.
                                >
                                > O jaki rozkład makro Ci chodzi?

                                Białko/węglowodany/tłuszcze.
                                Ile jesz posiłków dziennie? Czasem ciężko się odzwyczaić od schematu śniadanie/obiad/kolacja, choć tak naprawdę nie jest się głodnym.
                                • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:10
                                  > Białko/węglowodany/tłuszcze.

                                  Ty jesteś w stanie w ten sposób zanalizować swoją dietę? Jak to robisz? Masz wagę i wszystko co zjadasz wpisujesz sobie do excela dzieląc na poszczególne składniki?

                                  > Ile jesz posiłków dziennie?

                                  Nie jem nic od 21:00 (albo wcześniej) do ok. 12:00 następnego dnia. Większe posiłki - dwa. Oprócz tego jakaś przekąska lub dwie.

                                  Nie umieram z głodu, jeśli o to Ci chodzi. Mam wprawę w dietowaniu, dłuższy czas robiłam sobie dwa dwudziestoczterogodzinne posty w tygodniu. Wiem, że głód jest często uwarunkowany sytuacyjnie itp. Ale mimo to bywa mi ciężko, moje ulubione jedzenie to talerz makaronu z sosem pomidorowym, lubię ciasta z kremem - tęsknie za tym. Ciężko mi powstrzymać się od jedzenia na przyjęciach. Utrzymanie tej diety to nie jest dla mnie pikuś.
                                  • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:18
                                    bri napisała:
                                    > > Białko/węglowodany/tłuszcze.
                                    >
                                    > Ty jesteś w stanie w ten sposób zanalizować swoją dietę? Jak to robisz? Masz wa
                                    > gę i wszystko co zjadasz wpisujesz sobie do excela dzieląc na poszczególne skła
                                    > dniki?

                                    Igzakli. Konkretnie google docs, dzięki czemu nie jestem przywiązany do jednego komputera.
                                    Jak już po paru dniach zbudujesz bazę składników, to całość zajmuje może dwie minuty dziennie.
                                    Pozwala to bardzo dokładnie określić czy naprawdę jesz tyle ile ci się wydaje i bezbłędnie przyszpilić wszystkie błędy.

                                    > > Ile jesz posiłków dziennie?
                                    >
                                    > Nie jem nic od 21:00 (albo wcześniej) do ok. 12:00 następnego dnia. Większe pos
                                    > iłki - dwa. Oprócz tego jakaś przekąska lub dwie.

                                    Bardzo dobrze.

                                    > Nie umieram z głodu, jeśli o to Ci chodzi. Mam wprawę w dietowaniu, dłuższy cza
                                    > s robiłam sobie dwa dwudziestoczterogodzinne posty w tygodniu. Wiem, że głód je
                                    > st często uwarunkowany sytuacyjnie itp. Ale mimo to bywa mi ciężko, moje ulubio
                                    > ne jedzenie to talerz makaronu z sosem pomidorowym, lubię ciasta z kremem - tęs
                                    > knie za tym. Ciężko mi powstrzymać się od jedzenia na przyjęciach. Utrzymanie t
                                    > ej diety to nie jest dla mnie pikuś.

                                    No ba! Kto nie lubi zjeść całego ciasta na jedno posiedzenie? wink
                                    Nażarcie się węglowodanami daje momentalne przełożenie na poprawę samopoczucia.
                                    • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:29
                                      > Pozwala to bardzo dokładnie określić czy naprawdę jesz tyle ile ci się wydaje i
                                      > bezbłędnie przyszpilić wszystkie błędy.

                                      Nie mam ochoty tak się bawić.

                                      > No ba! Kto nie lubi zjeść całego ciasta na jedno posiedzenie? wink

                                      No ja akurat nie lubię. Ale na kawałek ciasta to mam ochotę praktycznie za każdym razem, kiedy znajdzie się w zasięgu mojego wzroku - szczególnie jeśli dłuższy czas nie miałam okazji go jeść.

                                      Dlatego nie opowiadać mi tu, że ochota na słodycze przechodzi i utrzymanie diety jest banalne. Mi nie przeszło i łatwo nie jest.
                                      • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:33
                                        bri napisała:
                                        > > Pozwala to bardzo dokładnie określić czy naprawdę jesz tyle ile ci się wy
                                        > daje i
                                        > > bezbłędnie przyszpilić wszystkie błędy.
                                        >
                                        > Nie mam ochoty tak się bawić.

                                        Jak się nie chce, to każde wytłumaczenie jest proste.

                                        > > No ba! Kto nie lubi zjeść całego ciasta na jedno posiedzenie? wink
                                        >
                                        > No ja akurat nie lubię. Ale na kawałek ciasta to mam ochotę praktycznie za każd
                                        > ym razem, kiedy znajdzie się w zasięgu mojego wzroku - szczególnie jeśli dłuższ
                                        > y czas nie miałam okazji go jeść.
                                        >
                                        > Dlatego nie opowiadać mi tu, że ochota na słodycze przechodzi i utrzymanie diet
                                        > y jest banalne. Mi nie przeszło i łatwo nie jest.

                                        Ktoś w ciebie rzuca tym ciastem, czy co?
                                        Możesz sobie upiec ciasto np. z mąki migdałowej z erytritolem, jeżeli już naprawdę nie możesz się bez tego obyć.
                          • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:50
                            A fuj! Nie dałabym rady tak sie odzywiac.
    • lola211 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 09:23
      Proste dla kogos, kto nie lubi słodyczy i jest mięsozerny.
      Nie ma nic na temat kasz, a one sa zdrowe i sprzyjaja chudnięciu i trzymaniu wlasciwej wagi.
      • feel_good_inc Zapominasz o tym... 20.01.14, 10:03
        lola211 napisała:
        > Proste dla kogos, kto nie lubi słodyczy i jest mięsozerny.
        > Nie ma nic na temat kasz, a one sa zdrowe i sprzyjaja chudnięciu i trzymaniu wl
        > asciwej wagi.

        ...że dla osoby otyłej nie ma kaszy sprzyjającej chudnięciu czy trzymaniu właściwej wagi. Serio, serio...
        • e_r_i_n Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 12:16
          BZDURA. Jak jesz odpowiednio i mądrze, to kasza jak najbardziej w diecie jest - co więcej, być powinna, tak jak i inne węglowodany.
          • feel_good_inc Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 13:29
            e_r_i_n napisała:
            > BZDURA. Jak jesz odpowiednio i mądrze, to kasza jak najbardziej w diecie jest -
            > co więcej, być powinna, tak jak i inne węglowodany.

            Ile jeszcze razy zobaczę te bzdury?
            DLA CZŁOWIEKA OTYŁEGO NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK MAGICZNE "DOBRE" WĘGLOWODANY.
            Wbić to sobie do pustych łbów.
            • e_r_i_n Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 14:21
              Dietetykiem jesteś? Głupi google Ci wypluje milion osiemset stron na temat roli węgli w odchudzaniu.
              • feel_good_inc Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 14:41
                e_r_i_n napisała:
                > Dietetykiem jesteś? Głupi google Ci wypluje milion osiemset stron na temat roli
                > węgli w odchudzaniu.

                Wypluje ci też dwadzieścia milionów wyników o tym, że taki czy owy bóg istnieje. I czego to niby dowodzi, oprócz powszechności nieprawdziwych informacji?
                • e_r_i_n Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:10
                  Cóż, ja zdecydowanie wole diety, gdzie się je tyle, ile potrzeba (a nie tyle, ile pomieści rozepchany żołądek) i gdzie nie ma ograniczeń typu zero makaronu i kaszy.
                  I, WOW, to działa, niezwykle skutecznie. I ochota na tort maleje...
            • przeciwcialo Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 14:59
              Na diecie roślinnej niskotłuszczowej zawierającej pełnoziarniste kasze jak najbardziej otyły schudnie, opanuje cukrzyce i parę jeszcze rzeczy.
              • bri Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:03
                Schudnie pod warunkiem, że utrzyma deficyt kaloryczny.
                • przeciwcialo Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:12
                  Dwie osoby które znam schudły, odstawiły leki na cukrzyce i cholesterol. Lekarz zdziwieni efektami.
                  • bri Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:14
                    Widocznie utrzymali deficyt kaloryczny.
                    • przeciwcialo Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:16
                      Musieli by wiadrami jeść aby na diecie roslinnej niskotłuszczowej przekroczyc jakies limity.
                      • feel_good_inc Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:23
                        przeciwcialo napisała:
                        > Musieli by wiadrami jeść aby na diecie roslinnej niskotłuszczowej przekroczyc j
                        > akies limity.

                        Rozumiem, że dieta ta też przewiduje drakońskie ograniczenia w ilości używanego cukru?
                        • przeciwcialo Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:26
                          Jesli chodzi ci o drakońskie ograniczenie biaółego cukreu to chyba dobrze, zdrowy to on nie jest a w diecie roslinnej cukrów wszelakich dostatek i nie trzeba do cukierniczki siegac.
                          • feel_good_inc Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:31
                            przeciwcialo napisała:
                            > Jesli chodzi ci o drakońskie ograniczenie biaółego cukreu to chyba dobrze, zdro
                            > wy to on nie jest a w diecie roslinnej cukrów wszelakich dostatek i nie trzeba
                            > do cukierniczki siegac.

                            Czyli mówisz o diecie jeszcze bardziej restrykcyjnej niż LCHF, do tego pozbawionej nośników smaku. Baaajer.
                            • przeciwcialo Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:35
                              No bajer, szczególnie że działa i wpływa pozytywnie na zdrowie.
                          • bri Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:36
                            Nie tylko białego cukru, ale też miodu, syropu klonowego, melasy, bananów, rodzynek, innych suszonych owoców - to wszystko trzeba z umiarem, bo nawet na diecie roślinnej niskotłuszczowej można jeść za dużo.
                            • przeciwcialo Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:51
                              Bez diety tez nie nalezy przesadzacwink
                              • bri Re: Zapominasz o tym... 20.01.14, 15:57
                                Tru.
      • lisciasty_pl Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 11:56
        lola211 napisała:

        > Proste dla kogos, kto nie lubi słodyczy i jest mięsozerny.

        Etam... Ja potrafiłem zeżreć duży słoik nutelli czy czekoladę 400g, tak o pod kawkę.
        Masakra, ale to prawda suspicious Po zmianie sposobu odżywiania spadło mi na szczęście
        ssanie na słodkie, teraz wystarczy że zjem kawałek czekolady czy ciasta i wystarczy.
        A jeszcze jakiś czas temu otwarcie czekolady, zjedzenie KAWAŁKA i odłożenie jej
        na półkę to był absurd i abstrakcja tongue_out

        A co do mięsożerności, to mięcha jem niewiele. Za to jajek idzie sporo tongue_out

        > Nie ma nic na temat kasz, a one sa zdrowe i sprzyjaja chudnięciu i trzymaniu wl
        > asciwej wagi.

        Można jeść kasze z umiarem, ja też lubię sobie wciągnąć wielką michę gryczanej
        polanej sosem i zarzuconej mięchem, ale jak po czymś takim idzie się siedzieć
        to w dupę pójdzie, nie ma siły tongue_out
        • lola211 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 23:47
          A, to ja wiem, ze mozna i ze jak czlowiek sie przestawi to co innego smakowac zaczyna.Uprawialam kiedys MM i po czasie słodkie było dla mnie niejadalne.Najtrudniej jest zacząc i zmienic nawyki.
          Co do kasz to jadam od kilku miesiecy,ale bez zadnych sosów i miesa.Sa sycace, przez co zjadam mniej albo i wcale pieczywa i kluch, a to z kolei przeklada sie na utrzymanie wagi.Nie zrezygnowalam ze slodyczy i pieczywa calkowicie,wage trzymam na poziomie,ktory pozwala mi z przyjemnoscia patrzec na swoje odbicie w lustrzesmile.
    • feel_good_inc Na serio tak sam z siebie... 20.01.14, 10:04
      ...jesteś na diecie ketogenicznej?
      Czy raczej po prostu jesz w sposób nieco zbliżony? wink
      • lisciasty_pl Re: Na serio tak sam z siebie... 20.01.14, 11:52
        feel_good_inc napisał:

        > ...jesteś na diecie ketogenicznej?
        > Czy raczej po prostu jesz w sposób nieco zbliżony? wink

        Nie wiem co to dieta ketogeniczna, po prostu przestałem żreć słodycze i ograniczam
        węgle, chyba że jakiś większy wysiłek mam w planie. No i nie żałuję tłuszczu,
        sałatki zalane oliwą mi wchodzą całkiem nieźle suspicious
    • kanna Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 10:31
      Montiniac smile
      • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 11:13
        kanna napisała:
        > Montiniac smile

        Że łot?
        Po pierwsze to Montingnac.
        Po drugie to jednak odmienne założenia, choć oparte na podobnym mechanizmie.
    • stacie_o Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 11:18
      Nie dla mnie, słodycze to moja miłość, za to tłuszcze czy inne węglowodany złożone, mięcho mogłoby nie istnieć.
      • ledzeppelin3 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 12:12
        No teraz się mówi dużo o glutenie i jego ograniczaniu, co ma postawić na głowie obecnie obowiązujący schemat żywienia (na dole piramidy węglowodany złożone). Może dieta złożona z ryb (wielonienasycone kwasy tłuszczowe) i warzyw jest dietą przyszłości.
        Tak naprawdę schudnąć można tylko w 1 sposób: ograniczając kalorie. Było głośno o facecie w Stanach, co chudł na M&M-sach smile - no jak jadł 2 paczki dziennie, to jest 1000 kal, i NIC więcej, to nie ma siły, musiał schudnąć wink
        • e_r_i_n Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 12:19
          ledzeppelin3 napisała:

          > Tak naprawdę schudnąć można tylko w 1 sposób: ograniczając kalorie.

          Dokładnie.
          A wszystkie diety eliminacyjne (w sytuacji, gdy rezygnacja z czegoś, np. makaronu) jest wyrzeczeniem, a nie odrzuceniem, bo się nie lubi, zazwyczaj prowadzi do jojo po diecie (a w ogóle sama dieta jest trudna, bo się ma cały czas te zakazane owoce) - bo się człowiek rzuca na to, czego nie mógł.
          Jak się kontroluje kalorie i MYŚLI, to jeść można nawet słodycze. I chudnąć.
          • verdana Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:19
            Węglowodany są konieczne dla pracy mózgu. Fakt, na takiej diecie można schudnąć, bo tłuszcz zabija apetyt. Na podobnej dziecie moja kolezanka, schudła przez rok o prawie 20 kg.
            Szkoda, ze jednocześnie było widać jak starzeje się intelektualnie - jakby dostawała przedwczesnej demencji. Lekarz ją pogonił, zaczęła jeść bardziej zróżnicowanie. 25 kilo wróciło.
            Nie tylko chudnięcie sie liczy, waga to tylko jeden z elementów zdrowia.
            • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:33
              Nie mowiac juz o tym, ze dieta ketogeniczna zakwasza organizm ze wszystkimi tego kosekwencjami. Ketony wydzielane sa w .... cukrzycy
              • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:46
                myelegans napisała:
                > Nie mowiac juz o tym, ze dieta ketogeniczna zakwasza organizm ze wszystkimi teg
                > o kosekwencjami. Ketony wydzielane sa w .... cukrzycy

                No to teraz idź się doucz i wróć opowiedzieć nam, jaka jest różnicą między ketozą dietetyczną a ketoacydozą w przebiegu cukrzycy.
                • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:03
                  A tobie, to sie te ketony rzucily na osrodek agresji w mozgu.

                  Ketoza to ketoza, zakwasza organizm czy ci sie to podoba czy nie, do jakuego stopnia zalezy od patologii.

                  Poza tym, czlowiek i jego mozg nie ewoluowal na diecie bialkowej, miesie i jajach, bo do tego dostep byl sporadyczny, a na diecie roslinnej, wiec jezeli juz to taka dieta paleo jest bardziej biologiczne nam bliska, niz wszelkie montiniaki (misspeling intended)
                  • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 21:41
                    myelegans napisała:
                    > A tobie, to sie te ketony rzucily na osrodek agresji w mozgu.
                    >
                    > Ketoza to ketoza, zakwasza organizm czy ci sie to podoba czy nie, do jakuego st
                    > opnia zalezy od patologii.

                    Rzeczywiście, widzę tu patologię i agresję. Patologiczną agresję w reakcji na wiedzę nie pasującą do światopoglądu.

                    > Poza tym, czlowiek i jego mozg nie ewoluowal na diecie bialkowej, miesie i jaja
                    > ch, bo do tego dostep byl sporadyczny, a na diecie roslinnej,

                    Doedukuj się dziewczę, bo bredzisz albo dałaś się uwieść wegianckiej propagandzie.
                    Skąd ci ludzie pierwotni przesz te kilkaset tysięcy lat (łowcy-zbieracze) brali te rośliny np. w zimie? Szli do marketu? Łuki i włócznie służyły im do polowań na bakłażana? Organizm przystosowany do polowania uporczywego wyewoluował żeby lepiej było zbierać ogórki?

                    > wiec jezeli juz t
                    > o taka dieta paleo jest bardziej biologiczne nam bliska,

                    OK, więc wymień zasady diety paleo. Szczególnie tego co się w niej je.
                    Bo przecież nie głównie mięso, nieprawdaż?

                    > niz wszelkie montiniak
                    > i (misspeling intended)

                    Średnie IQ na tym forum spada z każdą chwilą.
                    Co ma LCHF wspólnego z M, który m.in. zaleca słodzenie fruktozą?
                    • morgen_stern Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 11:08
                      Wszystko na forum zniesę, ale "niedouczona idiotka" do myelegans? Obawiam się, że ty się teraz wygłupiłeś bardziej.
                      • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 08:33
                        morgen_stern napisała:
                        > Wszystko na forum zniesę, ale "niedouczona idiotka" do myelegans? Obawiam się,
                        > że ty się teraz wygłupiłeś bardziej.

                        No to niech pokaże tę dietę człowieka pierwotnego - łowcy-zbieracza - opartą na roślinach, w szczególności tych zawierających dużo cukru czy skrobi w klimacie umiarkowanym. I niech wskaże jakieś badania mówiące o szkodliwych skutkach zakwaszenia organizmu w dietetycznej ketozie.
                        Wejdę pod stół i zaszczekam.
                    • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 14:52
                      Ludzie paleo przede wszystkim nie żarli ale niedojadali.
                • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:26
                  No to teraz idź się doucz i wróć opowiedzieć nam, jaka jest różnicą między keto
                  > zą dietetyczną a ketoacydozą w przebiegu cukrzycy

                  jaka jest roznica? Ja nie wiem, bede wdzieczna za wytlumaczenie
                  • feel_good_inc Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 21:34
                    ada1214 napisała:
                    > No to teraz idź się doucz i wróć opowiedzieć nam, jaka jest różnicą między keto
                    > > zą dietetyczną a ketoacydozą w przebiegu cukrzycy
                    >
                    > jaka jest roznica? Ja nie wiem, bede wdzieczna za wytlumaczenie

                    Ketoza to naturalny stan organizmu, kiedy przy braku źródeł glukozy, tłuszcz jest w wątrobie rozbijany na tzw. ciała ketonowe i zużywany na potrzeby energetyczne organizmu.
                    Ketoacydoza to kwasica spowodowana cukrzycą, kiedy z powodu braku insuliny, organizm produkuje olbrzymie ilości ciał ketonowych, które nie są zużywane na potrzeby energetyczne organizmu, a zakwaszają krew, zagrażając życiu.
                    Taka różnica jak między dodaniem do sałatki soku z limonki vs. stężonego kwasu solnego. Dla lokalnych niedouczonych idiotek nie ma różnicy.
                    • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 23:14
                      > Ketoacydoza to kwasica spowodowana cukrzycą, kiedy z powodu braku insuliny, org
                      > anizm produkuje olbrzymie ilości ciał ketonowych, które nie są zużywane na potr
                      > zeby energetyczne organizmu, a zakwaszają krew, zagrażając życiu.

                      Troche zapomniales dodac, ze to nie dokladnie brak insuliny powoduje produkcje tych cial ketonowych tylko niedostepnosc glukozy, ktora nie jest wychwytywana z krwi wlasnie dlatego, ze nie ma insuliny. To, tak gwoli scislosci. Znaczy GLUKOZA jest nam potrzebna do zycia. Mozna ograniczac cukier i wszystko inne, ale organizm nie moze zyc bez glukozy i bedzie ja produkowal tak czy siak, czy ja dostarczymy czy nie.
                    • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 10:38
                      > Ketoza to naturalny stan organizmu, kiedy przy braku źródeł glukozy, tłuszcz je
                      > st w wątrobie rozbijany na tzw. ciała ketonowe i zużywany na potrzeby energetyc
                      > zne organizmu.
                      > Ketoacydoza to kwasica spowodowana cukrzycą, kiedy z powodu braku insuliny, org
                      > anizm produkuje olbrzymie ilości ciał ketonowych, które nie są zużywane na potr
                      > zeby energetyczne organizmu, a zakwaszają krew, zagrażając życiu.
                      Taka różnica jak między dodaniem do sałatki soku z limonki vs. stężonego kwasu
                      > solnego.

                      Czyli mechanizm dokladnie ten sam, roznica jest w ilosci cial ketonowych. W jednym i w drugim wypadku pojawienie sie cial ketonowych oznacza ze organizm gloduje. O ile kwasica cukrzycowa moze zabic natychmiast, o tyle kwasica , jak to nazywasz, normalna, "zabija" powoli, dewastujac organizm, bo organizm zakwaszony to organizm chory.
                      • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 16:21
                        To nie do konca tak. Dotychczas nie ma dowodow aby taka ketoza dietetyczna zagrazala zyciu. Czlowiek jest w stanie przestawic swoj metabolizm z glukozowego na ketonowy, jest to bolesne przez pare tygodni ale potem podobno nie wplywa to szczegolnie na wydolnos organizmu. Mozg jest w stanie pracowac na cialach ketonowych. Dodatkowo krew ma wlasciwosi buforujace i potrafi sobie radzic z dosc sporymi wahaniami pH. Oczywiscie w cukrzycy acydoza jest piorunujaca ale w Atkinsie juz taka nie jest.
                        Jak napisalam, nie ma naukowych dowodow ze jest to stan zagrazajacy zyciu, krew jest non stop zakwaszana chocby przez dwutlenek wegla i kwas karboksylowy wiec czlowiek doskonale sobie potrafi z tym radzic.
                        Istnieja spolecznosci (Eskimosi?) ktorzy zyja na takiej diecie. Ale czy maja jakies dodatkowe przystosowanie ewolucyjne, tego nie wiemy.
                        • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 17:17
                          Dodatkowo krew ma wlasciwosi buforujace i potrafi sobie radzic z dosc spo
                          > rymi wahaniami pH.

                          Jasne, ze ph krwi musi byc utrzymane w waskich granicach bo lekkie wahniecia = zgon. To jest wlasnie dokladnie to, co zachodzi w kwasicy cukzycowej, to zakwaszenie jest zbyt duze by dalo sie zbalansowac.
                          PH krwi musi byc utrzymane miedzy -7,35-7,45. Te mechanizmy buforujace to nie we krwi, tylko w kosciach najczesciej. Zeby zamortyzowac zalew kwasow kosciec musi uwalniac zasoby wapnia (wapn jest zasadowy), a taki niefizjologiczny rozklad mineralow prowadzi do chorob. Nie mwiac juz o tym, ze w ktoryms momencie zasoby sie koncza, bo jak dobrze wiesz, nie mozna bez konca zyc na kredyt.
                          I powtarzam, organizm zakwaszony to organizm chory. W srodowisku kwasowym wspaniale rozkwitaja wszelie patologie- pasozyty, candida, no i rak, rak uwielbia zakwaszony organizm.
                          • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 17:47
                            > Jasne, ze ph krwi musi byc utrzymane w waskich granicach
                            > PH krwi musi byc utrzymane miedzy -7,35-7,45.

                            To nie do konca sa waskie granice. Pamietaj, ze jest to skala logarytmiczna i ilosc protonow miedzy jedna granica a druga jest calkiem duza. Roznica wynosi ok. 9x10 do minus 9 mol/L.
                            A to jest baaardzo duzo protonow, jakies 5x1000000000000000. I z tym krew sobie radzi zupelnie dobrze. Buforem jest w duzej mierze hemoglobina i H2co3, chyba cos jeszcze. Pierwsze slysze o wlasciwosciach buforujacych wapnia smile Nie wiem jak by to mialo wygladac od strony chemicznej, wapn nie ma wlasciwosci buforujacych bo nie jest akceptorem protonow. To musi byc jakis inny mechanizm, ktorego niestety nie znam.
                            • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 17:56
                              Buforem jest w duzej mierze hemoglobina i H2co3, chyba
                              > cos jeszcze.

                              No ale co hemoglobina? Hemoglobina nie ma czarodziejskiej rozdzki tylko musi miec zasoby do zneutralizowania kwasow. No wez logicznie- jak masz kwas to jak unieszkodliwiasz? Musisz miec roztwor zasadowy, tak? Mieszasz kwas i zasade i juz, przy odpowiednich proporcjach powtanie roztwor obojetny. To samo zachodzi wewnatrzyustrojowo. Wapn jest alkaliczny, stad kosci uwalniaja wapn zeby zmieszal sie z kwasami.
                              • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 18:13
                                > No ale co hemoglobina? Hemoglobina nie ma czarodziejskiej rozdzki tylko musi mi
                                > ec zasoby do zneutralizowania kwasow. No wez logicznie- jak masz kwas to jak un
                                > ieszkodliwiasz? Musisz miec roztwor zasadowy, tak?

                                Nie, nie tak smile To nie chemia nieorganiczna.
                                Zeby zneutralizowac proton (H+) ktory odpowiada za kwasowosc musisz miec cos co ten proton zwiaze, czyli akceptor protonu. Takimi akceptorami protonow sa niektore aminokwasy wchodzace w sklad lancucha polipeptydowego, z ktorego zrobiona jest hemoglobina. Wlasnie dlatego, ze niektore aminokwasy w pH ludzkiej krwi potrafia z duza latwoscia oddawac jak i przyjmowac protony, mowimy, ze maja wlasciwiwosci buforujace. Gdy jest za kwasno to wiaza protony krazace w krwi, gdy jest zbyt zasadowo, oddaja te protony z powrotem. Zwlaszcza aminokwas histidina ma takie zdolnosci przy pH 7.0 - istnieje w dwoch formach (z protonem i bez protonu).

                                > natrzyustrojowo. Wapn jest alkaliczny, stad kosci uwalniaja wapn zeby zmieszal
                                > sie z kwasami.

                                Jest to chemicznie niemozliwe, aby wapn byl akceptorem protonu. On sie nie miesza z kwasami. Kwas w wodzie, a takim jest cialo ketonowe rozdziela sie na dwie czesci. Anion ketonowy (nazwijmy go tak) i proton H+, czyli atom wodoru pozbawiony elektronu. To wlasnie ten proton jest odpowiedzialny za kwasowosc (pH to w skrocie ilosc protonow w roztworze) i to wlasnie ten proton wylapuja albo oddaja bufory.
                                • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 18:52
                                  dobra, bede sie musiala wglebic, bo to o czym piszesz jest mi nieznane.
                                  Zwracam jednak uwage, ze PH krwi to tylko czesc problemu, wlasciwie wierzcholek gory lodowej. Jak juz ustalilismy ph krwi musi byc i jest utrzymywane na stalym poziomie zeby nie bylo zgonu. Natomiast osobna kwestia jest PH wewntarz komorki czyli , prosciej ph organizmu.
                                  Zasadniczo uwaza sie, ze organizm o odpowiednim balansie ph to organizm zdrowy. Rownowaga kwasowo zasadowa- ale rzeczywista rownowaga a nie tylko gaszenie pozaru w postci uruchamania mechanizmow buforujacych- to wyznacznik zdrowia. Wziawszy pod uwage ze choroby degeneracyjne sa plaga obecnych spoleczenstw (juz chyba nie ma ludzi umierajacych "ze starosci", przewaznie sa to choroby krazenia, rak, cukrzyca etc) mozna spokojnie przyjac ze 90 % ludzi jest solidnie zakwaszonych.

                                  W zwiazku z tym wyraznie widac ze mechanizmy regulujace sa jednak solidnie ograniczone.
                                  I wracamy do punktu wyjscia. Sa ograniczone, bo z pustego to i Salomon nie naleje. Jakikolwiek mechanizm bys nie rozwazala, bez paliwa daleko nie zajedziesz.

                                  A wlascwie dlaczego ja o tym pisze? Aha juz wiem, ktos tam twierdzi, ze kwasica metaboliczna jest "normalna". Otoz nie jest.
                                  • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 22:16
                                    Ale to naprawde nie jest tak ze organizm jest taki bezradny. Balans pH w organizmie zachodzi bez przerwy, powstawanie kwasow to ciagly proces metaboliczny. Wiekszosc produktow przemiany materii to kwasy. Bez przerwy rozne zwiazki chemiczne sa redukowane i oksydowane bo na tym polega oddychanie komorkowe. Ten mechanizm sie naprawde nie tak szybko rozregulowuje. No chyba ze ktos ma nerki uszkodzone albo cukrzyce typu I. Juz podczas wysilku fizycznego produkujesz mnostwo kwasu mlekowego, a to tylko przyklad. Niepotrzebnie demonizujesz to.
                                    PH w komorkach tez radzi sobie doskonale i naprawde to jest ostatnia rzecz jaka sie nalezy martwic. W normalnym organizmie dieta bezweglowodanowa nie jest problemem bo organizm tworzy sobie glukoze z bialek i glicerolu z tluszczy. Ilosc cial ketonowych przy takiej diecie nie zagraza imho zdrowiu bardziej niz duzy wysilek fizyczny.
                                    • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 23:14
                                      W poprzednim wpisie popelnilam blad, piszac, ze ph komorki moze byc kwasowe. Nie moze, bo to prowadzi do smierci komorki.
                                      Zgadza sie wiec, ze organizm musi sobie jakos radzic. Kiedy systemy regulacyjne zawodza, bo podaz czynnikow zakwaszajacych przewyzsza alkalizujace, wowczas kwasy- nie mogac byc zneutralizowane- sa deponowane w organizmie. W pierwszym rzedzie tkanka laczna. Typowe wstepne objawy acydozy to bole miesni, stawow, bole glowy, alergie, pms, arytmia, oraz problemy z trawieniem- biegunki, zaparcia i wzdecia. Pozniej dochodza problemy ze snem, bole, nawracajace infekcje.
                                      Nie wiem skad taka beztroska w kwestii zakwaszania organizmu. Jestesmy czescia ekosystemu, a kazdy ekosystem wymiera pod wplywem zakwaszenia. Zakwaszone gleby, jeziora, kwasne deszcze- jesli natura sobie nie radzi z tym syfem, to jakim cudem poradzi sobie Twoje cialo?
                                      Zgadza sie ze wysilek powoduje zakwaszenie, rowniez stres, leki, chemikalia, wlasciwie wiekzosc produktow zywnosciowych. Alkaliczne sa tylko warzywa i owoce (nie wszystkie) i mineraly. Zachodni styl zycia jest wybitnie zakwaszajacy. Pewnie, ze od tego sie nie umiera tak szybko jak od kwasicy cukrzycowej, ale na litosc, nie wmawiaj, ze "organizm sobie swietnie radzi".
                                      • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 23:39
                                        Oj Ada Ada. Zapewniam Cie ze owoce i warzywa rowniez produkuja kwasy. Glukoza z cukrow wchodzi do glikolizy. Caly cykl Krebsa to cykl kwasow. Bez nich zycie nie byloby w ogole mozliwe.
                                        Twoja krew zakwasza sie nawet jak przez pare sekund wstrzymasz oddech. To jest nieodlaczny proces bo na tym polega zycie po prostu.
                                        Zapewniam Cie rowniez ze zadne kwasy nie sa deponowane w organizmie (gdzie niby? w jakiej formie?). Organizm jest troche prosty jak konstrukcja cepa. Wszystko co zbedne wyrzuca z siebie. Utlenia, redukuje. Owszem zdarzaja sie toksyny np. w fenyloketonurii produkuje sie kwas ktory uszkadza mozg, ale to sa choroby, tak jak cukrzyca. Normalne cialo ma nerki i wszystko gra.
                                        Moze Tobie sie myla kwasy z kwasem solnym?
                                      • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 23:44
                                        Oj, teraz doczytalam o tych kwasnych deszczach. To sa Ado zupelnie inne kwasy, ktore z kwasami wystepujacymi w ludzkim organizmie maja tyle wspolnego co trabka do grania z trabka eustachiusza.
                                        • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 08:08
                                          Kwasne są nie tylko kwasy wink To jak juz tak pH rozpatrujemy.
                                          • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 09:40
                                            Nie wiem co masz na mysli pod pojeciem kwasny. Smak czy odczyn. Bo ja nie znam tego pojecia w kontekscie pH. Jest pojecie kwasowy (acidic) a to jest wlasciwosc kwasow wlasnie.
                                            Kwasne to moze byc cos na jezyku.
                                      • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 08:07
                                        Organizm sobie radzi do pewnego stopnia, kazdy narząd, każda tkanka ma jakis tam współczynnik redundancji ale potem sypie sie az miło.
                                        zakwaszone społeczeństwa sa chore, miliardy sa łozone na leczenie cukrzycy, raka, zwyrodnień, osteoporozy.
                                        • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 10:05
                                          Moze zacznijmy od tego, ze zdefiniuj co masz na mysli pod pojeciem "zakwaszenie". Jaki stoi za tym mechanizm? Czy to sa jakies konkretne zwiazki chemiczne, uboczne produkty przemiany materii ktore sie kumuluja? Jesli tak to jaki jest ich metaboliczny mechanizm powstawania i dlaczego i gdzie sie kumuluja?
                                          Tylko prosze naukowo. Nie o jakichs kwasnych deszczach w organizmie czlowieka i zobojetnia iem wapniem ok bo to juz istalilismy ze to jakas bzdura.
                    • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 14:53
                      No nie do konca to prawdziwe ale polansuj sie jeszcze.
            • lady-z-gaga Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:38
              Instruktorka z mojego klubu od paru miesiecy eksperymentuje z dietą, bo przygotowywała sie do jakichś zawodów - więc najpierw żarła i budowała mięśnie, teraz zrzuca nadmiar masy.
              I własnie ona ostatnio komentowała swoją aktualną nisko-węglowodanową dietę, powiedziała że głupieje od tego i traci koncentrację. Dokładnie tak, jak pisze Verdana: objawy przypominają demencję.
              Na krótki czas mozna i bez węglowodanów, ale na bardzo krótko - jakąs ilość niezbędną do normalnego życia trzeba zjadac, nie ma siły.
              • e_r_i_n Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:40
                Poza tym węgle naprawdę nie hamują chudnięcia. Nawet przy znaczniej nadwadze.
                • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:15
                  U niektórych hamują i to znacznie.
                  • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:21
                    No to raw food zostaje. na surowym zywieniu ludzie chudną i mają sie dobrze. Tylko B12 muszą łykac.
                  • e_r_i_n Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:53
                    Jeśli utrzymują deficyt energetyczny? To chyba jakiś głębszy problem.
                    • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:56
                      No głębszy.
              • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:01
                Czuje się źle pewnie nie dlatego, że je mało węglowodanów, a dlatego, że po prostu jest szczupła i je mało kalorii. Im mniejsza nadwaga tym mniejszy deficyt jest się w stanie znieść bez uszczerbku dla samopoczucia - po prostu organizm nie ma zapasów, z których mógłby czerpać.

                Jakąś ilość trzeba zjadać, ale jest to zazwyczaj ilość dużo mniejsza niż przeciętnie zjadamy. Co piszę z wielkim żalem wink, bo spaghetti z sosem pomidorowym to moja ukochana potrawa.
              • ada1214 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 13:44
                I własnie ona ostatnio komentowała swoją aktualną nisko-węglowodanową dietę, po
                > wiedziała że głupieje od tego i traci koncentrację. Dokładnie tak, jak pisze Ve
                > rdana: objawy przypominają demencję.

                Nic dziwnego, przeciez wiadomo, ze czasami nawet hipoglikemia jest blednie diagnozowana jako depresja.
                Na sobie rowniez przetestowalam: mam spadki cukru i blyskawicznie odczuwam to w postaci napadu smutku, nawet placzu czy otepienia.
            • lisciasty_pl Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:46
              verdana napisała:

              > Węglowodany są konieczne dla pracy mózgu. Fakt, na takiej diecie można schudnąć
              > , bo tłuszcz zabija apetyt. Na podobnej dziecie moja kolezanka, schudła przez
              > rok o prawie 20 kg.

              Nie potraficie czytać ze zrozumieniem widzę. To nie jest żaden Kwaśniewski ani
              inna eliminacyjna, tu się je jajka, orzechy i inne proste jadło, które o ile mnie
              pamięć nie myli, zawiera całkiem sporo węgli. To jest "low carb" a nie "no carb".
              • lady-z-gaga Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 14:50
                A Ty nie czytasz własnego wątku tongue_out
                o węglach to nie a propos Twojego postu było, temat wypłynął w trakcie dyskusji
            • feel_good_inc OJP 20.01.14, 14:48
              verdana napisała:
              > Węglowodany są konieczne dla pracy mózgu. Fakt, na takiej diecie można schudnąć
              > , bo tłuszcz zabija apetyt. Na podobnej dziecie moja kolezanka, schudła przez
              > rok o prawie 20 kg.
              > Szkoda, ze jednocześnie było widać jak starzeje się intelektualnie - jakby dost
              > awała przedwczesnej demencji. Lekarz ją pogonił, zaczęła jeść bardziej zróżnico
              > wanie. 25 kilo wróciło.

              Dawno takich bzdur pisanych przez dyletantów nie czytałem...
              • przeciwcialo Re: OJP 20.01.14, 15:24
                To czy sie mózg zywi i z jakich źródel najłatwiej mu pozyskac to co ma go odzywic?
                • feel_good_inc Re: OJP 20.01.14, 15:34
                  przeciwcialo napisała:
                  > To czy sie mózg zywi i z jakich źródel najłatwiej mu pozyskac to co ma go odzyw
                  > ic?

                  No właśnie, czym żywi się mózg w czasie dietetycznej ketozy i ile wtedy węglowodanów potrzebuje?
              • majenkir Re: OJP 20.01.14, 15:39
                Feel_good_inc, zjedz sobie miche klusek, bo cos nerwowy jestes. Moze to z glodu?
                • przeciwcialo Re: OJP 20.01.14, 15:52
                  wink
                • feel_good_inc Re: OJP 20.01.14, 21:24
                  majenkir napisała:
                  > Feel_good_inc, zjedz sobie miche klusek, bo cos nerwowy jestes. Moze to z glodu
                  > ?

                  Nie, to taka reakcja alergiczna na wszechobecną głupotę, występuje niezależnie od poziomu glikogenu w mięśniach.
                  Znów będę sobie musiał przerwę zrobić od ematek, bo nie zdzierżę.
                  • morgen_stern Re: OJP 21.01.14, 11:10
                    Wróć, bo bez twojej tryskającej krynicy mądrości uschniemy tu jak na pustyni.
                    Czasem gadasz do rzeczy, ale w zalewie nieuzasadnionej agresji i wyzwisk ciężko się rozeznać. Nie wiem, na jakiej diecie teraz jesteś, ale ci nie służy. Przykro się czyta.
                    • feel_good_inc Co poradzić? 22.01.14, 08:20
                      morgen_stern napisała:
                      > Wróć, bo bez twojej tryskającej krynicy mądrości uschniemy tu jak na pustyni.
                      > Czasem gadasz do rzeczy, ale w zalewie nieuzasadnionej agresji i wyzwisk ciężko
                      > się rozeznać. Nie wiem, na jakiej diecie teraz jesteś, ale ci nie służy. Przyk
                      > ro się czyta.

                      A napisz mi, jak inaczej zareagować na wpisy kompletnych dyletantek, które do tego są święcie przekonane o prawdziwości swojego punktu widzenia i odporne na wiedzę?


                      Otóż w tym wątku można dowiedzieć się, że ketoza dietetyczna powoduje śmierć w męczarniach przez kwasicę. Szkoda, że o tym nie wiedzieli np. Inuici czy Masajowie, którzy często przez całe życie żywili się w ten sposób. Może dlatego zaczęli masowo chorować na serce, kiedy dotarł do nich "zdrowy" trend żywieniowy oparty na zbożach?


                      Ketoza powoduje także depresję i demencję. Ci Inuici musieli mieć przewalone - tak pół roku siedzieli po ciemku i w mrozie, nie wiedząc, że powinni mieć depresję, żeby zadowolić ematki. Może w odczuwaniu depresji przeszkodziła im ta demencja? O której nie słyszeli lekarze prowadzący dzieci chorujące na epilepsję i latami przebywające w stanie dietetycznej ketozy?

                      Niestety, nie słyszeli też o tym złośliwi naukowcy wskazujący na terapeutyczną rolę diety ketogenicznej w LECZENIU depresji, zaburzeń dwubiegunowych, Alzheimera, Parkinsona czy uszkodzeń serca i mózgu, a nawet raka.. Mogli przecież zapytać ematek, którym Chodakowska powiedziała, że trzeba jeść węglowodany, żeby schudnąć.

                      Niestety, alergia na głupotę możliwą do wyleczenia tylko za pomocą strzelby i szpadla nie mija mi nawet po snickersie sad
        • przeciwcialo Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:14
          No jadl 1000 kcal ale nie odżywiał sie.
          • verdana Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:31
            Mnie zaczyna przerażać jedno - na jedzenie coraz częściej patrzy się pod jednym kątem - czy się utyje, czy nie. Kazda dieta, która prowadzi do spadku wagi ma swoich zagorzałych zwolenników, bo nagle przyjęło sie, ze dobrze sie odżywiać to znaczy chudnąć. Czy dieta służy zdrowi staje sie marginesowe, bo z definicji, jak sie chudnie, to sie zyskuje zdrowie.
            • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 15:41
              Jakoś to patrzenie na dietę pod tym kątem nie sprawia, że nagle świat nagle zrobił się przeraźliwie chudy. Teoretyczne rozważania nie przekładają się na praktykę.
              • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:12
                Bo sie nie moga przekladac, z prostej przyczyny.... te diety nie dzialaja. Ludzie nie suegaliby i nie probwali po raz fefnasty schudnac przerzucajac sie tylko na inna diete.

                Zwolennicy czest mowia "kiedys na tej diecie schudlam ,wiec sprobuje ja jeszcze raz" czyli dieta nie zadziaala, skoro trzeba ja powtarzac, czyli nie zdzialala, bo waga powtocila z nawiazka. Bo tak wlasne te diety dzialaja, a raczej nie dzialaja....

                Podejscie ma byc kompeksowe, systematyczne pociagajace za soba zmane trybu zycia, sposobu odzywiania takiego, ktore byloby na cale zycie, nie do sagncia celowej wagi.
                • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:23
                  Żeby schudnąć trzeba mieć ujemny bilans energetyczny. Z tego chociażby względu nie ma możliwości utrzymywać całe życie diety, która doprowadziła do schudnięcia. Analogicznie, zdrowy tryb życia, który pozwala utrzymać wagę na niezmienionym poziomie nie pozwoli na schudnięcie. A niektórzy muszą schudnąć.
                  • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 17:46
                    Zdrowy tryb zycia pozwala na utrate wagi. Zbilansowana dieta, niekoniecznie mniejsza ilosc kalorii plus dolozyc ruch. Jesz tyle samo, spalasz wiecej i tez ci ujemnie wychodzi, nie pozbawiajac sie zadnej grupy skladnikow. Jesz tyle samo skladnikow pokarmowych.
                    Dieta to po prostu to co jemy, nie rowna sie odchudzajacej.
                    • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 22:00
                      Żeby się odchudzać przez ruch trzeba mieć dużo wolnego czasu. Ty się chwaliłaś, że prowadzisz taki zdrowy tryb życia i dużo biegasz. Chudniesz?
                      • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 03:43
                        Nie chudne, bo pilnuje zebym nie chudla czyli o wiele wiecej jem, bo chudnac nie chce i nie powinnam. schudlam kiedys 18kg, ktore sobie na studiach dolozylam. W tym tygodniu musialam zjesc dodatkowych 6000 kcal wiecej, (a to dopiero poczatek, bo tylko 65km biegania tygodniowego, i jeszcze nie doszlam do na prawde duzych kilometrarzy, a bedzie to blisko 90km) zeby sie zmiescic w bilansie zerowym, czyli 900kcal mniej wiecej dodatkowo dziennie, w przeciwnym razie, raz ze organizm sie upomina (jestem caly czas na ssaniu) i trace wage, a juz i tak mam maly % otluszczenia, zeby np zdrowo podtrzymywac gospodarke hormonalna, za to BMI zupelnie w normie, bo miesnie waza wiecej niz tluszcz, zwlaszcza aktywne miesnie, ktore sa nawodnione. Podczas takiego treningu jedzenie wiecej, i to zbilansowanego, dobrego jedzenia to na prawde dla mnie problem, jem prawie caly czas, bo objetosciowo duzo nie przyjmuje. Waga nie jest dobrym miernikiem aktywnosci fizycznej, tylko wyniki chemii organizmu, i ... Wymiary mierzone centymetrem.

                        Nie, nie trzeba niewiadomoile czasu na ruch, pracuje caloetatowo, mam 9-latka i ....trenuje do maratonu, ale np wcale nie ogladam TV. Wystarczy godzina dziennie zamast np ogladac TV czy siedziec na forum. Ten argument braku czasu zawsze mnie rozwala, bo jest to nic innego tylko usprawiedliwianie sie przed samym soba.
                        • bri Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 07:59
                          To nie żadna wymówka. Robię trzy razy w tygodniu godzinny trening z ciężarkami, a oprócz tego jeszcze dla rozrywki gram w squasha w łykendy, robię jogę dla kręgosłupa, chodzę z córką na basen, tudzież robimy inne rzeczy w zależności od pory roku, poza tym lubię tańczyć i uwielbiam pracę fizyczną "w domu i zagrodzie", chadzam od czasu do czasu na kilkunastokilometrowe spacerki, i wcale nie leżę przez pół dnia przed telewizorem jak mi tu imputujesz. Oglądam tv góra godzinę dziennie przed północą, a często wcale nie. I jakoś mimo to żeby schudnąć muszę ostro ograniczać kalorie. Biegać nie lubię i nie będę, bo mam biust w rozmiarze 80J i to jest dla mnie po prostu bardzo niekomfortowe. Poza tym to, że Ty możesz jeść po 6 tys kalorii nie znaczy, że każdy tak ma. Mój mąż biega ok. 4-5 razy w tyg. po godzinie (oprócz treningu siłowego) i też żeby schudnąć musi znacznie ograniczać kaloryczność posiłków; mam przyjaciółkę, która w zeszłym roku zrobiła Iron Mena i regularnie biega maratony, a mimo to nie chudnie jakoś magicznie; ważymy teraz tyle samo. Mam kolegę z pracy, który biega przełajowo po 100 km i też ma niezłą oponkę.

                          To że Ty łatwo chudniesz bo sobie pobiegasz przez godzinę dziennie nie znaczy, że wszyscy tak mają, czy to jest takie trudne do zrozumienia? Ja muszę sobie kalorie reglamentować, żeby schudnąć - Ty musisz się dodatkowo dopychać jedzeniem, żeby nie zajechać się na śmierć. Niby czemu uważasz, że to co Ty robisz jest lepsze?
                          • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 13:10
                            Nadinterpretujesz i sie tlumaczysz. Nie do ciebie osobiscie byl post kierowany, bo cie nie znam, nie wiem o tobie nic, dobrze ze jestes aktywna, i ze pilnujesz diety. Zapytalas czy chudne biegajac dlugodystansowo, to Ci odpowiedzialalm i odnioslam sie do twojego wczesniejszego postu o ujemnym bilansie. Spalam duzo kalorii tygodniowo, ktore musze dolozyc do swojego zapotrzebowania podstawowego, bo celem moim nie jest chudniecie, nie potrzebuje, gdybym musiala, prowadzac ten tryb zycia to jadlabym mniej, albo tyle samo objetosciowo, a mniej kalorycznie. Odpuscilabym sobie np orzechy, ktore lubie, albo wyeliminowala zupelnie sery.

                            Jezeli ktos biega godzine dziennie, nawet truchtajac to spala ok 600-800 kalorii x 3-4 razy w tygodniu = 1800-3200 kcal spalonych, ktorych wystarczy nie nadrabiac i objetosc leci, to juz 0.5kg tygodniowo. 3500kcal to ok. 0.5kg tluszczu.
                            Sama to tu argumentowalas, ujemny bilans energetyczny.
                            Jak sie nadrobi jedzeniowo, to pewnie, ze sie nie schudnie. Pol godzinny spacerek to 200kcla, wystarczy zjesc batonika, czy ciastko i juz sie jest kalorycznie do przodu.
                            Poza tym jeszcze raz, BMI i waga nie jest dobrym wskaznikiem, obwod w pasie i wyniki chemii krwi, tetna, wydolnosci serca sa wazniejsze, niz jakas oponka w pasie. Facet robiacy 100km tygodniowo majacy oponke, jest zdrowszym facetem, niz podobny facet z oponka siedzacy na tylku na kanapie. Zreszta obracajac sie w towarzystwie dlugodystansowcow, ktorzy takimtryb zycia prowadza od 30+ lat, tych z duzym BMI, jest garstka. Maratonczycy problemow z waga nie maja.
                            Ja jem zdrowo, jestem wegetarianka, z ostrym skretem w kierunku weganizmu, wiec golonki nie zjem. Jem tyle, zeby zaspokoic glod i nie najadac sie. Znowu ten bilans sie robi.
                            • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 16:24
                              800 kcal przy bieganiu truchtem? Chyba po pare godzin. Nikt normalny tego nie wytrzyma.
                              • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 16:55
                                trucht godzinny to 600kcal, bieganie w tempie srednim okolo 800kcal, dobry trening interwalowy, kiedy pot po tylku sie leje, a pod koniec rzygac sie chce, to podejdzie pod 1000kcal. Najlepsze sa dlugie, spokojne wybiegania do >2godzin. Zalezy ile wazysz, wiek, ogolna wydolnosc. Mozna sobie to zmierzyc na biezni mechanicznej.

                                Zapewniam cie, ze po 8-10 tygodniach jestem w stanie doprowadzic do godzinnego truchtania kazdego, kto jest w stanie przemaszerowac, energicznym tempem pol godziny w tygodniu 0. Nie, nie da sie tego zrobic z kims kto zaczyna od BMI 40+, najpierw trzeba zrzucic wage. Wiem, bo prowadze 2 razy w roku takie zajecia "walk to run" i Ci ktorzy chca spokojnie daja rade przetruchtac, albo robic interwaly marszowo-biegowe przez godzine. Wtedy masz te 600-700 kcal w plecy.

                                Aleee, 90+% to sa Ci w chcica na schudniecie, bo "powinnam po zimie", "nie mieszcze sie w spodnie", "chce zalozyc kostium kapielowy" i tak wytrzymuja dopoki trwaja zajecia, 50% sie wykrusza w trakcie, bo "cos tam", reszta konczy, ale jak juz sie koncza zajecia zostawieni samym sobie motywacja zaczyna im leciec na leb. Przychodza za rok, zaczynaja od nowa, wagi nie traca, bo sie nie da za te 2-3 miesiace, niektorzy przybieraja na wadze, za to wszyscy przyznaja, ze poprawia im sie samopoczucie i spodnie w pasie staja sie luzniejsze.
                                Taka ludzka natura...
                                Trzeba kilku miesiecy zeby wyrobic potezny nawyk, taki jak czyszczenie zebow, zeby stalo sie czescia zycia i codziennej rutyny i zeby zauwazyc efekt odstawienia.
                                Ja w tej chwili biegam bardziej ze wzgledu na glowe, niz cialo, ale cialo lubie narazac i zobaczyc, ile moze big_grin
                                • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 17:06
                                  > trucht godzinny to 600kcal,

                                  W moim tempie maksymalnie ile potrafie spalic przy jednym podejsciu (ok. 45 min truchtu i umieram) to 250 kcal, wiec nie jest znow tak rozowo jak piszesz. Moze masz wiecej miesni, szybszy metabolizm, lepszy intake tlenu nie wiem. Ja mam zuzycie tlenu na b. niskim poziomie (jako len kanapowy) i spalam malo kalorii. Wiec dla poczatkujacych Twoje predykcje sa bardzo zawyzone. Nie mowie, ze nie mozna dojsc do poziomu 600 kcal, ale to sa tygodnie pracy.

                                  Na marginesie, trening interwalowy godzinny? No coz, jesli chcesz sie zabic... Mam nadzieje, ze nie mowilas powaznie.

                                  Ale co do meritum sie zgadzam.
                                  • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 17:42
                                    Cytat Nie mowie, ze nie mozna dojsc do poziomu 600 kcal, ale to sa tygodnie pracy. o to, to, a komu by sie chcialo tygodniami, albo miesiacami nad wydolnoscia popracowac. Im dluzej pracujesz i podnosisz wydolnosc serca i miesni, tym wiecej kalorii bedziesz spalac przy tym samym wysilku. Tak, jest to wysilek, ale zycie generalnie wysilkiem jest.

                                    Tak, godzinny trening interwalowy pod okiem trenera raz w tygodniu, podnosi prog mleczanowy, V O2 max itd. W sumie caly trening z rozgrzewka i ostudzeniem po trwa 1.5 godziny. czasami sa to same Interwaly,czasami interwaly i tempo, zawsze przebiezki przed treningiem wlasciwym.
                                    • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 17:50
                                      To jest chyba jakas inna wersja interwalow. Podnoszenie heart rate do ponad 220 z przerwami przez cala godzine, tak jak ja rozumiem trening interwalowy, zabiloby normalnego czlowieka po 20 minutach.
                                      • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 18:59
                                        NIe wiem o jakich innych interwalach ty mowisz. Przejrzyj sobie plany treningowe Jack Daniels, klasyka treningow interwalowych, albo naszego Skarzynskiego, albo Roberta Canove.

                                        NIGDY nie robi sie treningu interwalowego na HRmax, wiec NIGDY nie podnosi sie rytmu serca do 220bpm. Robi sie to na wydolnosci 80-90% HRmax, z tym, ze to 90% to jest raptem km.
                                        POza tym interwalowe treningi nie powinny przekraczac 10% tygodniowej objetosci treningowej.

                                        uwierz, trener wie co robi. W grupie jest przedzial wiekowy 20+-60+ i ci 60parolatkowie sa szybsi od wielu 20kilkulatkow, ktorzy tez nie z kanapy wczoraj sie podniesli.
            • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:08
              Podpisuje sie rekoma i nogami.

              Diety z zalozenia sa krotkotrwale, ktorych celem jest utrata wagi, nie mozna zdrowo funkcjonowac na ZADNEJ diecie eliminacyjnej, odbije sie na zdrowiu wczesniej czy pozniej, nie ma bata.i
    • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:30
      Mam powazne zastrzezenia do jezyka, w jakim zostal napisany ten artykul, a nie jest on nawet na poziomie ucznia liceum. Jest w nim tyle niescislosci, ze zeby bola, co niestety wplywa na moj odbior tez, ktore zostaly przedstawione.

      "We have only eaten these starchy foods for 5 – 10 000 years, since the development of agriculture. Just a limited adaptation of our genes takes place in such a relatively short time."

      No i co z tego niby wynika? Do czego nasze geny sie musza dostosowac? Bo chyba nie do tego, ze metabolizm w glownej mierze oparty jest na glukozie, jej przetwarzaniu i produkowaniu z dostepnej zywnosci. Taki rodzaj metabolizmu wyewoluowal miliony lat temu, te same cykle metaboliczne wystepuja nawet u bakterii, a podaz "starchy foods" daje nam tylko latwy dostep do glukozy, nic wiecej.

      "We’ve hardly had time to genetically adapt to these processed foods."

      Mielismy na to miliony lat i jak najbardziej jestesmy genetycznie zaadoptowani do przetwarzania roznego rodzaju zywnosci. Przetworzone jedzenie to nie celuloza, zebysmu musieli zmieniac sie genetycznie.

      "All digestible carbohydrates are broken down into simple sugars in the intestines".

      Bardzo duza niedokladnosc.

      "insulin, our fat storing hormone"

      Jeszcze wieksza niedokladnosc. Rozumiem, ze insulina ma rozne funkcje, ale nazywanie jej "fat storing hormone" w kontekscie transportu glukozy do tkanek po posilku jest conajmniej smieszne.

      "No animals in nature need the assistance of nutritional expertise or calorie charts to eat. And still, as long as they eat the food they are designed to eat they stay at a normal weight and they avoid caries, diabetes and heart disease. Why would humans be an exception? Why would you be an exception?"

      Bo, kolokwialnie mowiac, zremy duzo za duzo. Ot cala filozofia.

      Generalnie zgadzam sie, ze nie potrzebujemy duzej podazy glukozy. Organizm sam sobie zrobi glukoze tak czy siak z bialek czy glicerolu, wiec czy ja zjemy w formie weglowodanow czy bialka to naprawde nie ma znaczenia. Tluszcze maja role energetyczna, nie biora udzialu w neoglikogenezie, wiec magiczne chudniecie bo zjadlo sie mniej cukierkow to tez nie do konca prawda, bo w pierwszej kolejnosci spada nam masa miesniowa, nie tluszczowa.


      • lisciasty_pl Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 16:54
        d.o.s.i.a napisała:

        > Jeszcze wieksza niedokladnosc. Rozumiem, ze insulina ma rozne funkcje, ale nazy
        > wanie jej "fat storing hormone" w kontekscie transportu glukozy do tkanek po po
        > silku jest conajmniej smieszne.

        Aha, czyli ten cukier transportowany w formie glukozy do komórek nie zamienia
        się w tłuszcz, tylko automagicznie znika? Huraaa, lecę po nutellę :]
        • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 17:42
          > Aha, czyli ten cukier transportowany w formie glukozy do komórek nie zamienia
          > się w tłuszcz, tylko automagicznie znika? Huraaa, lecę po nutellę :]

          Moze zacznijmy od poczatku. Insulina odpowiedzialna jest PRZEDE WSZYSTKIM za dzialanie i rekrutacje transporterow glukozy GLUT. Jak juz sie glukoza dostanie do komorek i zostanie ufosforylowana to dopiero zaczynaja sie rozne rzeczy dziac. Wiec proponuje najpierw abys zapoznal sie ze sciezkami metabolicznymi, glucogenesis, glycolisis, TCA cycle, electron trasnport chain, gluconeogenesis, deamination, trasnamination i beta-oxidation of fatty acids. To tak na poczatek. Wtedy dowiesz sie w ktorym momencie nastepuje produkcja lipidow z acetyl-CoA. A zapewniam Cie, ze nie jest to na tyle straightforward, zeby mozna mowic o insulinie jako "fat storing hormone", bo najpierw jednak ta glukoza bierze udzial w tworzeniu glikogenu, produkcji ATP i innych takich, a dopiero jej nadmiar jest odkladany jako tkanka tluszczowa. POD WARUNKIEM, ze jest nadmiar. Dlatego pisanie o insulinie jako "fat storing hormone" jest jakas piramidalna bzdura.
          • lisciasty_pl Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 21:58
            d.o.s.i.a napisała:

            > kladany jako tkanka tluszczowa. POD WARUNKIEM, ze jest nadmiar. Dlatego pisanie
            > o insulinie jako "fat storing hormone" jest jakas piramidalna bzdura.

            No i wystarczy napisać to i nic więcej, czyli wpieprzam na raz dużo cukrów = większość
            idzie w sadło (chyba że ktoś jest mega wytrenowany i właśnie wrócił z wyczerpującego
            treningu, wtedy część faktycznie pójdzie w glikogen).
            W skrócie - fat storing hormone, dla przeciętnego wpieprzacza nutelli :]
            • d.o.s.i.a Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 20.01.14, 23:24
              > W skrócie - fat storing hormone, dla przeciętnego wpieprzacza nutelli :]

              To, ze insulina odpowiedzialna jest za wylapywanie glukozy z krwioobiegu nie oznacza, ze jest fat storing hormone. Od tego sa zupelnie inne enzymy. Nie rob z insuliny Tuska, ktory jest za wszystko odpowiedzialny...
            • evee1 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 05:34
              Ha, ha, ja to bym chciala poznac tajemnice jak schudnac NIE bedac wpieprzaczem nutelli.
              Ja generalnie wage trzymam, ale co pare lat, buch, przybywa mi nagle 2-3 kilo - bez zadnego obzarstwa, ani jakichs kulinarnych ekscesow. I za nic tego dodatku nie moge zrzucic. Jestem tez w miare aktywna, od 20 lat mniej wiecej tak samo. Niestety przez ostatnie 3-4 lata waze +/- tyle samo (w ramach 2 kilo), wiec obawiam sie, ze znow nadszedl czas kolejnego "przybytku".
        • ledzeppelin3 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 13:48
          Liściasty, cykl Krebsa był w 3 klasie liceum
          • lisciasty_pl Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 16:47
            ledzeppelin3 napisała:
            > Liściasty, cykl Krebsa był w 3 klasie liceum

            Ja tam byłem w matfizie, poza tym liceum to prehistoria ;P
    • puza_666 Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 12:04
      to prawda. Jedzac tak czuje sie o wiele lepiej i chudne bardzo szybko.
      To nie jest dieta poza tym - tylko sposób odzywiania.
    • myelegans Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 21.01.14, 13:12
      Lisciasty, czy ja ciebie nie znam z biegamy.pl? Jakos mi sie o uszy obilo.
      • lisciasty_pl Re: Diety takie, diety śmakie... a to przecież pr 22.01.14, 16:46
        myelegans napisała:
        > Lisciasty, czy ja ciebie nie znam z biegamy.pl? Jakos mi sie o uszy obilo.

        Owszem, spamuję tam również, także w dziale "Strefa kobiet", huehue wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka