gaskama Re: Mąż, matka i bilet na koncert 24.01.14, 12:51 Zupełnie nie rozumiem, jak można w kochającym się (?) związku doprowadzić do takiej sytuacji. Ja nie znoszę mojej teściowej. Ale jestem gotowa ją z uśmiechem na twarzy ugościć kilka razy w roku lub ją też odwiedzić. Jest babcią mojego syna i ma prawo go odwiedzać. Aczkolwiek syna samego nie wysłałabym do niej na kilka dni (ale to już temat na inny wątek). Mąż wie jak jest i ze swojej strony stara się ograniczać mi kontakty z teściową. Mój mąż nie przypada za moimi rodzicami. Ale jest doskonałym zięciem (tak oni uważają) za to ja staram się mężowi nie "uprzyjemniać" życia zbyt częstymi kontaktami z moimi rodzicami. SZACUNEK się to nazywa. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mąż, matka i bilet na koncert 24.01.14, 15:02 Ja bym mu odpuscila ze wzgledu na smierc/chorobe jego rodzicow. Niech sam ustali z dzieckiem, kogo chcieliby zaprosic. A na przyszlosc naprawde trzeba wyeliminowac sytuacje, zeby tesciowa i ziec nie mogli cywilizowanie przebywac w swoim towarzystwie przez dwie godziny. Jak sie zra, to kto jest agresorem? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Mąż, matka i bilet na koncert 24.01.14, 16:36 cherry.coke napisała: Niech sam ustal i z dzieckiem, kogo chcieliby zaprosic. Dziecko może chcieć babcię na koncercie. W pierwszej chwili jak przeczytałam o śmierci matki, to też pomyślałam, że może lepiej odpuścić. Ale teraz uważam (jakkolwiek fatalnie to zabrzmi), że śmierć rodzica nie jest powodem do takie traktowania żony, teściowej i przy okazji dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mąż, matka i bilet na koncert 24.01.14, 16:41 misterni napisała: > Dziecko może chcieć babcię na koncercie. W pierwszej chwili jak przeczytałam o > śmierci matki, to też pomyślałam, że może lepiej odpuścić. Ale teraz uważam (ja > kkolwiek fatalnie to zabrzmi), że śmierć rodzica nie jest powodem do takie trak > towania żony, teściowej i przy okazji dziecka. Nie, racjonalnym powodem nie jest. Ale czlowiek moze byc w na tyle dziwnym stanie emocjonalnym, ze chocby i nieracjonalnie wybuchnie i popsuje wszystkim wieczor. A to jednak jedna z tych rzadkich okazji, kiedy taki niestabilny stan jest uzasadniony. Ja jestem z tych spokojnych i z nikim w rodzinie sie nie kloce, ale gdybym byla w zalobie, a obok miala kogos denerwujacego, to trudno by mi bylo dac jakies gwarancje. Moze bym sie wydarla, albo rozplakala. Odpowiedz Link Zgłoś