kali.na80
25.01.14, 11:04
Dzień dobry wszystkim. Czytam to forum, rzadko mam czas napisać ale teraz chciałabym poznać Wasze zdanie. Czeka mnie weekend z przyjaciółką - ona jest w trakcie rozwodu, oszukana, wykorzystana bezwzględnie przez męża - w sumie wykorzystał ją, zabezpieczył się prawnie tak że ona nie ma możliwości juz nic odzyskać (ma prawników - to jest niestety potwierdzone przez nich) - z tego czego sie wspólnie dorobili. Namawiam ją żeby wróciła do kraju - tam nie ma nikogo, niczego - byle jaka praca, wegetacja i do tego depresja. Ma 30 lat i uważa ze nic dobrego jej juz nie spotka - jest taka "wypalona". Z tego co czytam są tu dziewczyny po różnych przejsciach - co Wam dało siłę się podnieść? jak znalezc mądre słowa by to nie brzmiało jak banalne "będzie lepiej nie che podawać wiecej szczegółów które jej dotoczą ale jest z nią tak zle ze sie boję... to dobra osoba która trafiła na bezwzględnego i okrutnego typa, wspólczuję jej bardzo i chciałabym pomóc ale nie wiem jak...