Dodaj do ulubionych

pies i zołza

06.02.14, 16:38
zołza czyli ja, ponieważ nie pozwalam na przyprowadzanie psa do siebie do domu.
Asertywnie się nie zgadzam, sprzeciwiam, uprzedzam fakty, ale odkąd w bliskiej rodzinie jest pies (którego zresztą bardzo lubię i sama zabieram go na spacer czasem) ZA KAŻDYM RAZEM jest pytanie: czy można zabrać pieska?
Sytuacja trwa od 2,5 roku. Powtarzam to jak katarynka do urzygu.
W zeszłym roku chciałam sprawę definitywnie zamknąć i powiedziałam, że brak zgody jest nieodwołalny i proszę więcej nie próbować. Powiedziałam na głos, przy wszystkich, wyraźnie.
I co? I po drodze wpadają z pieskiem (rzadko, ale zdarza się). Pieska nie można zamknąć bo drapie drzwi, efekt jest taki, że ktoś co chwilę podchodzi do psa w korytarzu i nie pozwala mu wejść dalej. Więc spotkanie przebiega na kursowaniu od stołu do korytarza i wrzaskach, że "nie wolno, zostań, leżeć".

Z rodziną żyjemy blisko, serdecznie, pomagamy sobie, ale to nie powód, żeby te bliskie relacje wykorzystywać do tego, czego ja nie akceptuję i jeszcze wpędzać mnie w wyrzuty sumienia, bo: "no wiesz, nie będziemy mogli dłużej posiedzieć u was, bo pies..."

Zresztą pies siedzi sam w domu 8 godzin i żyje.
Jak chce się prowadzić życie poza domem to chyba nie można przyjmować, że to członek rodziny, zawsze mile widziany u każdego (nie do wszystkich znajomych pies jest zabierany). Skoro może posiedzieć sam jak są w pracy, może i wieczorem. A to że zwierza szkoda... no cóż, było się zastanowić wcześniej czy pies będzie mieć dobre warunki.
Ja się na to nie pisałam.

Wrrr !!!
Obserwuj wątek
    • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 16:43
      ale masz alergię na psią siersć, czy co,że nie chcesz go wpuszczać do domu, czy po prostu od dwóch i pół roku udowadniasz rodzinie,że masz twarde i niezłomne zasady, których nic nie skruszy i podbudowujesz w ten sposób swoje ego?
      • peggy_su Re: pies i zołza 06.02.14, 16:50
        Ma takie widzimisię, jej prawo.
        • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 16:53
          spoko, tylko gdyby każdy w rodzinie tak egzekwował swoje widzimisię to pomyśl, jak by się żylo w takim środowisku.Życie z ludźmi wymaga niejednokrotnych ustępstw i kompromisów, inaczej z nikim nie zbuduje się żadnej trwałej i dobrej relacji.
          • peggy_su Re: pies i zołza 06.02.14, 16:55
            Ale przyprowadzanie psa/kota/chomika do czyjegoś domu to nie jest sytuacja wymagająca kompromisów, tylko widzimisię właścicieli, na które z kolei autorka ma święte prawo się nie zgodzić, bo to jej dom.
            • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:02
              ale ja dalej nie rozumiem motywacji-to pies bliskiej rodziny i tez członek rodziny(tak przynajmniej powinien być traktowany).Równie dobrze można sobie postanowić,że nie wpuszcza do domu z rodziny dzieci poniżej trzeciego roku życia albo tylko w tych w garniturach.
              No chyba,że są motywacje zdrowotne.
              • mruwa9 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:07
                Bredzisz.
                Zwierze nie jest czlonkiem rodziny. Jesli ktos tak uwaza, powinien sie leczyc. Zwierze to zwierze, moze byc kochane, lubiane, ale nie jest czlowiekiem i nie ma praw czlowieka. Ma swoja role i pozycje w domu, podrzedna czlowiekowi. Pozycje wlasciwa zwierzeciu. Jesli ktos chce karmic swoje kundle schabowym, nozem i widelcem z wlasnego talerza- jego prawo w jego wlasnym domu.
                Ale zmuszanie innych do traktowania psa na rowni z ludzmi to duze naduzycie.
                • hipinka Re: pies i zołza 06.02.14, 17:12
                  nienawidzisz zwierząt, a zwłaszcza psów, co?
                  • wasia0000 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:20
                    Nienawidzi, nienawidzi. Pewnie, jakby miała możliwość, to wszystkie zwierzeta, jakie napotka, katowałaby (może to robi, kto wie). Ludzie, którzy aż tak nienawidzą zwierząt z pewnością nie są w stanie ich dobrze traktować.
                    Czyżby pani stomatolog jakieś zwierzę krzywdę zrobiło?
                  • mruwa9 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:27
                    nienawidze psow, ktorych wlasciciele sa idiotami, przypisujacemu zwierzeciu ludzkie cechy i ludzkie prawa. I zmuszaja otoczenie do tego samego.
                    Ale tak naprawde nie cierpie wlasnie tych wlascicieli-idiotow,
              • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 17:23
                a czy ja muszę mieć motyw?

                Porównujesz psa z dzieckiem 2-letnim? Hmmm
              • ichi51e Re: pies i zołza 06.02.14, 17:29
                Pitolenie. Powiedzmy ze brat ma fantazje tluc szklanke jak sie z niej napije zwyczajem wikingow albo tv ogladac w gosciach... To tez trzeba tolerowac w imie budowania relacji? Czy tylko pieski?
              • peggy_su Re: pies i zołza 06.02.14, 17:43
                Ja mam kota, który często z nami podróżuje, ale nie przyszło by mi do głowy ciągać go ze sobą tam, gdzie gospodarze go sobie nie życzą. To zwyczajny brak kultury.

                A jak już odwołujesz się do analogii z dziećmi: jak mnie ktoś poprosi przychodź sama, bez dziecka czy męża, to po prostu przestanę przychodzić, a nie będę jak durna ciągnąć ze sobą do kogoś nieproszoną personę.
              • niewiemcorobic2 Re: pies i zołza 06.02.14, 18:51
                raczek47 napisała:

                > ale ja dalej nie rozumiem motywacji-to pies bliskiej rodziny i tez członek rodz
                > iny(tak przynajmniej powinien być traktowany).Równie dobrze można sobie postano
                > wić,że nie wpuszcza do domu z rodziny dzieci poniżej trzeciego rok




                pozwolę sobie zauważyć,że jak dla innych pies jest członkiem ich rodziny,dla mnie nie musi być tak?
                i dlatego mam święte prawo nie godzić się na przyłażenie psa do mojego domu.
              • anorektycznazdzira Re: pies i zołza 06.02.14, 20:00
                Pies NIE jest członkiem rodziny.
                Żadem pies nie jest moją rodziną ani krewnym choćby nie wiem ile mieszkał u siostry, kuzyna lub ciotki. Pies nie jest tez moją koleżanką lub kolegą mimo, że jest zakwaterowany u znajomych lub przyjaciół. Wymiękam czasami na tym forum.
              • ida771 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:35
                Nie porównuj dziecka do psa.
      • mruwa9 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:03
        a co to ma za znaczenie?
        Nie zyczy sobie obecnosci kundla w domu. Jej prawo a innym nic do tego, czy ma ku temu obiektywne powody (alergie), czy po prostu nie lubi.
        • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:04
          no to po co o tym pisze?
          • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:06
            ewidentnie jest z tego dumna.Ale dla mnie to nie asertywność tylko ośli upór.
            • mruwa9 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:08
              pisze, bo jej decyzja, dotyczaca jEJ domu, nie jest respektowana.
              • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:28
                mruwa, no nie masz racji, zwierze jest członkiem rodziny i ja rozumiem,że nie zawsze idzie się w odwiedziny całą rodziną,ale przez dwa i pól roku nie wpuścić zwierza za próg?Mówię, o ile nie ma aspektów zdrowotnych dla mnie to zwykły , bezsensowny upór.
                • mruwa9 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:31
                  bzdura.
                • gryzelda71 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:10
                  jest aspekt higieniczny. Równie istotny.
                • anorektycznazdzira Re: pies i zołza 06.02.14, 21:06
                  > dla mnie to zwykły , bezsensowny upór.
                  A upór żeby przez dwa i pół roku nie uszanować prośby o nieprzyprowadzanie psa do nieswojego domu to jest baaardzo sensowny suspicious
                • antychreza Re: pies i zołza 07.02.14, 09:00
                  Zwierzę nie jest członkiem rodziny. Może, owszem, być traktowane jak członek rodziny (ale tylko mojej, tak traktuję moją Bułę). Ale pies mojej kuzynki nie jest kuśfa moim kuzynem. I nie podziewam się, że moja kuzynka będzie traktowała mojego psa jak swojego kuzyna.
                  (jestem psiarą od ponad 20 lat, ale takiego podejścia nie ogarniam)
              • nelamela Re: pies i zołza 06.02.14, 17:31
                Moje psy są członkami mojej rodziny...I nie uważam inaczej.Moja serdeczna przyjaciółka boi się psów i nie odwiedza mnie w domu-bo są psy.Spotykamy się w kawiarni albo u niej.I jest ok.Rozumiem to ja,rozumie ona.Tak więc sytuacja że ktoś nie życzy sobie psa w SWOIM domu jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała smile.I mówi to miłośniczka czterech łap wink. Pozdrawiam...
                • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 17:42
                  Dziękuję nelamela.
            • jowita771 Re: pies i zołza 07.02.14, 09:18
              > ewidentnie jest z tego dumna.Ale dla mnie to nie asertywność tylko ośli upór.

              Ciekawa logika - autorka nie ma ochoty gościć zwierząt w swoim domu (jej prawo), znajomi o tym wiedzą, ale i tak przychodzą z psami. Ja raczej u nich widzę ośli upór. Ja też nie pozwalam przyprowadzać psów do mojego domu, bo pies śmierdzi. Każdy właściciel twierdzi, że jego pies nie śmierdzi, a ja czuje każdego psa bez wyjątku i nie jest to zapach dla mnie przyjemny. Zdarzyło mi się spotkać psiego pana, który wiedział lepiej, że na pewno nie czuję tego, co czuję.
    • peggy_su Re: pies i zołza 06.02.14, 17:39
      yeerba nie pozostaje Ci nic innego jak powtarzać w kółko: zapraszam bez psa.
      Jak przyjdą z psem i będzie trzeba zostawić go w korytarzu, czyli jak piszesz spotkanie będzie rozwalone, chodzeniem do psa i uspokajaniem go, ponownie powtarzaj: gdybyście posłuchali mojej prośby i przyszli bez psa moglibyśmy spokojnie pogadać, teraz nie ma takiej możliwości; następnym razem zapraszam bez psa, będzie milej itd.
      • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 17:45
        peggy_su napisała:

        > yeerba nie pozostaje Ci nic innego jak powtarzać w kółko:

        Nieciekawa perspektywa...
        Może myli ich to, że psa szczerze lubię, zawsze się z nim witam, miziam, głaszczę, bawię się i jak mogę to zabieram na spacer. Ale to kiedy jestem u nich.
        U mnie ten sam pies nie jest mile widziany.
        • chalsia Re: pies i zołza 10.02.14, 02:36
          > Może myli ich to, że psa szczerze lubię, zawsze się z nim witam, miziam, głaszc
          > zę, bawię się i jak mogę to zabieram na spacer. Ale to kiedy jestem u nich.
          > U mnie ten sam pies nie jest mile widziany.

          no, mnie też to myli
    • run_away83 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:40
      No to jest nas dwie - do mnie też nie wolno z psem tongue_out Mój dom jest moją twierdzą, po moim salonie pelza niemowlę, a podłoga jest usiana jego zabawkami. Nie życzę sobie aby moje dziecko i jego zabawki obwąchiwał pies, ktory chwilę wczesniej być może z upodobaniem wąchał swoją kupę tongue_out

      Jak idę do kogoś, kto ma psa to inna sprawa - bo to ja tam jestem gosciem a pies jest u siebie. Więc albo akceptuję obecność psa i dostosowuję tryb wizyty (czyli na przykład nie puszczam dziecięcia na podłogę), albo rezygnuję z wizyty a w zamian proponuję spotkanie na neutralnym gruncie lub u mnie w domu - bez psa.
      • paul_ina Re: pies i zołza 06.02.14, 17:41
        Dokładnie tak samo.
      • anorektycznazdzira Re: pies i zołza 06.02.14, 21:09
        Mam podobnie. Psy u kogoś mogę szczerze lubić (może z wyjątkiem egzemplarzy durnych), ale napuszczania mi psów do domu NIE TOLERUJĘ.
    • paul_ina Re: pies i zołza 06.02.14, 17:40
      U nas na osiedlu w piekarni Oskroby na drzwiach na wysokości oczu psa wisi tabliczka: Psom wstęp wzbroniony.
      Polecam smile
    • kawad Re: pies i zołza 06.02.14, 17:45
      Nie jesteś zołza, i mówi to miłośniczka psów. Sama mam psa, ale raczej nie chciałabym obcych psów w moim domu. Tym bardziej rozumiem osobę, która nie ma swojego psa. To Twoja rodzina jest mega upierdliwa, szlag by mnie trafił gdybym musiała enty raz powtarzać, a "ludź" dalej by udawał, że nie rozumie.
      • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 17:53
        kawad napisała:

        > Nie jesteś zołza, i mówi to miłośniczka psów.

        Ależ ja jestem wielką miłośniczką psów. Kiedy idziemy do kogokolwiek kto ma psa - zawsze lubię psiaka wytarmosić i pobawić się. Bardzo wiele psów moich znajomych cieszy się nieziemsko na mój widok, znoszą mi zabawki, podstawiają się do głasków.
        Podobnie z kotem - o ile kot wyraża zgodę i o ile dany kot mnie nie uczula smile

        Tego psa lubię szczególnie i to z wzajemnością, jednak u siebie w domu nie chcę go widzieć.
        Nie ma czułych słówek, ani zabawy - jest: "zostań tu".

        Może pies szybciej ogarnie zasady niż rodzina i nie będzie przekraczać progu korytarza... Wtedy bym już chyba odpuściła.
    • anomalia_pogodowa81 Re: pies i zołza 06.02.14, 17:52
      Yerba, nie jesteś zołzą. Podejście Twoich gości jest bardzo, bardzo dziwne, skoro mimo Twoich bardzo wyraźnych komunikatów wciąż robią swoje.
      Ale spytam z czystej i życzliwej ciekawości - dlaczego nie chcesz gościć psa u siebie, skoro żywisz do niego sympatię i chętnie spędzasz z nim czas? Ciekawam smile
      • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 17:56
        no nie.
        Nie mam kłaków wszędzie rozniesionych to i nie chcę mieć.
        Podłogi mam jeszcze w całości i całkiem czyste. Drzwi całe (pies potrafi skakać na klamkę).
        • anomalia_pogodowa81 Re: pies i zołza 06.02.14, 18:06
          A to może właśnie to im zakomunikuj po prostu? Albo raz czy drugi ich po prostu nie wpuść do domu, jak przyjdą z psem. To powinno podziałać smile
          Przy czym piszę czysto teoretycznie, bo ja kocham psy i jeśli tylko moi przyjaciele przychodzą do mnie z psami to jestem przeszczęśliwa big_grin (odkurzanie kłaków po wizycie mi zupełnie nie przeszkadza). No, ale tą psy dobrze wychowane i nie ma mowy o skakaniu po drzwiach czy niszczeniu czegokolwiek. Wbrew pozorom porównanie takiego psa do małego dziecka nie jest zupełnie nietrafione wink Źle wychowany mały gość to koszmar, dobrze wychowany - czysta przyjemność. A po obu rodzajach gości i tak trzeba posprzątać wink
        • blond_suflerka Re: pies i zołza 06.02.14, 18:47
          yeerba napisał(a):

          > no nie.
          > Nie mam kłaków wszędzie rozniesionych to i nie chcę mieć.
          > Podłogi mam jeszcze w całości i całkiem czyste. Drzwi całe (pies potrafi skakać
          > na klamkę).

          A mówiłaś im to?
          Bo jeśli macie takie dobre relacje to powiedz im, że porządek jest dla Ciebie tak ważny. Że psa bardzo lubisz ale kwestia porządku to Twoja wazna potrzeba i bardzo ich prosisz, żeby to uszanowali. Możesz też powiedzieć, ze na tyle lubisz tego pieska, że nie chcesz widzieć jak się męczy, kiedy stoi w tym korytarzu. Dodatkowo spotkanie nie przebiega w sposob komfortowy. Może te wszystkie argumenty ich przekonają?
          • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 22:19
            blond_suflerka napisała:
            > A mówiłaś im to?

            Mówiłaś mówiłaś smile
            Już na różne sposoby. Dobrze wiedzą jaka jestem.
            Pies znów był, z posłankiem tym razem smile
            Dwie godziny wcześniej puściłam sms, że przypominam, że BEZ psa.

            Był na tym posłanku i trzeba było tylko co jakiś czas wydrzeć się, że "na miejsce!"
            Cholera... już sama nie wiem, może i rzadziej wołali niż ostatnio i pies zakumał zasady... a może to moje myślenie życzeniowe?
            Już nie mam chyba siły...
            • lelija05 Re: pies i zołza 06.02.14, 22:26
              Robią ci na złość?
              • yeerba Re: pies i zołza 06.02.14, 23:00
                lelija05 napisała:
                > Robią ci na złość?

                Nie - to nie są tacy ludzie.
                To ludzie o luźnym i nieskomplikowanym podejściu do życia, pewnie nie do końca rozumieją jaki ja mam problem. Próbują, ale nie ma w tym złośliwości.
                • lelija05 Re: pies i zołza 07.02.14, 09:24
                  Aha, czyli to wyluzowani, beztroscy ludzie smile
            • blond_suflerka Re: pies i zołza 07.02.14, 10:15
              yeerba napisał(a):

              > Mówiłaś mówiłaś smile
              > Już na różne sposoby. Dobrze wiedzą jaka jestem.
              > Pies znów był, z posłankiem tym razem smile
              > Dwie godziny wcześniej puściłam sms, że przypominam, że BEZ psa.
              >
              > Był na tym posłanku i trzeba było tylko co jakiś czas wydrzeć się, że "na miejs
              > ce!"
              > Cholera... już sama nie wiem, może i rzadziej wołali niż ostatnio i pies zakuma
              > ł zasady... a może to moje myślenie życzeniowe?
              > Już nie mam chyba siły...

              No to jeśli mówilaś a oni dalej swoje i do tego macie takie kontakty dobre, że nie chcesz ich nie wpuszczać bo oni nie są złośliwi, itd to są trzy rozwiązania.
              Pierwsze-przygotowujesz dom na przyjście psa. Możesz rozlożyć coś na podlodze i kanapach-tak, żeby jak najmniej zostało kłaków. Schować jakieś łatwo tłukące się przedmioty. Mieć dla niego jakąś zabawkę czy kość na czas odwiedzin, żeby mało biegał.

              Drugie-jeszcze raz-długo i ze wszystkimi możliwymi argumentami mówisz im to już mówiłaś. I pytasz dlaczego robią inaczej niż prosisz, dlaczego stawiają Cię w takim sytuacji i czy rozumieją to co im mowisz i czy możesz byc pewna, że już nie będą przyjeżdzć z psem. No nie wiem-może trzeba uzyć innych słow, mowic dłuzej? Kwieciscie? Skorzystać z jakichś specjalnej metody komunikacji(tu przydatna literatura odpowiedniatongue_out)?

              Trzecie-zostaje jak jest-cieszysz się, ze masz kochaną rodzinę i denerwujesz sie trochę mniej psem w korytarzu? I doceniasz, że macie tylko takie kłopoty rodzinnewink

              Powodzenia!
    • mamaemmy Re: pies i zołza 06.02.14, 17:52
      ja jestem oburzona,bo mnie nigdzie z kotem nie chcą ! big_grin
      Jak idę na kawę do sąsiadów,jednych czy drugich ,to mój kot (wychowany jak pies,bo ja doswiadczenia z kotami nie miałam dotąd,kot albo był psem w poprzednim wcieleniu,albo jest po prostu bardzo mądry ) mój kot idzie za mną i chetnie też wszedłby na ta kawę,ale niestety wszyscy się patrza dziwnie i biedny kot na progu czeka na mnie z 2 godziny sad
      • misterni Re: pies i zołza 06.02.14, 20:51
        To nie chodzi o mądrość, bo koty nie są wcale głupsze, tylko o uległość i oddanie typowe dla psów, które cechy występują u niektórych kotów wink
        Miałam kiedyś kota, który chodził przy nodze i generalnie zachowywał się bardziej jak pies niż kot. smile
      • klamkas Re: pies i zołza 06.02.14, 21:12
        Współczuję sąsiadów. U mnie jest radosna kocia komuna (na 6 rodzin tylko dwie nie mają kotów) - jak idę do sąsiadki, która też ma koty, to moje dwa zawsze lezą za mną, co dziwne zawsze wiedzą, kiedy wybieram się do niej (nie wiem skąd) i drą się pod drzwiami, żeby je zabrać. Kot innych sąsiadów przychodzi do nas w odwiedziny sam, bez pani, i miauczy na wycieraczce, żeby go wpuścić. Czasami wypuszczamy wszystkie na klatkę schodową i tam urządzają wielką walkę o dominację w tym dziwacznym stadzie. Sąsiedzi nie mający kotów nie mają nic przeciwko (albo pogodzili się, że są w mniejszości ;p), nawet jak kłąb kotów wpada im znienacka do mieszkania (bo akurat ktoś wchodził/wychodził w nieodpowiednim momencie).

        Rozumiem niechęć do wpuszczania do siebie zwierząt. Nie rozumiem postawy znajomych, którzy z uporem obecność psa narzucają. Z uporem maniaka powtarzałabym "zapraszam bez pieska".
    • lady-z-gaga Re: pies i zołza 06.02.14, 17:59
      Zupełnie tego nie pojmuję, ja miałam psa przez kilkanaście lat i nigdy nie przyszło mi do głowy brac go ze sobą, kiedy szłam z wizytą.
      Pies był członkiem rodziny DLA NAS. Rozumiałam to, że z punktu widzenia innych osób do rodziny nie należał i zaproszenie go nie obejmowało smile
    • edelstein Re: pies i zołza 06.02.14, 18:16

      U mnie psy tez Maja zakaz wstepu,roznie sie tym id ciebie,ze nie wpuszcze nawet za prog.Poki co nikt nie probowal przyjsc z psem.
    • zlosnica100 Re: pies i zołza 06.02.14, 18:21
      Oklaski.
      • nelamela Re: pies i zołza 06.02.14, 18:41
        A ja się zastanawiam jakie miny mieliby moi znajomi gdybym im oświadczyła że wpadnę ich odwiedzić z moimi trzema kudłaczami (owczarki niemieckie) hahaha.Pewnie byliby baaardzo zadowoleni smile.
        • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:24
          Idź do raczka, bez problemu was wpuści i ugościwink
    • niewiemcorobic2 Re: pies i zołza 06.02.14, 18:50
      tez bym się nie zgodziła.
      Mam chyba prawo nie lubić psów czy to u siebie w domu czy to w ogóle.
    • hipinka Re: pies i zołza 06.02.14, 19:05
      >Nie muszę psa nienawidzić,żeby ie chcieć jego towarzystwa i zabawy z nim.

      jasna sprawa, rozumiem, chodzi mi głównie o sposób wysławiania się mruwy. smile
      bardzo nienawistny moim zdaniem
      • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:20
        hipinka napisała:

        > >Nie muszę psa nienawidzić,żeby ie chcieć jego towarzystwa i zabawy z nim.
        >
        > jasna sprawa, rozumiem, chodzi mi głównie o sposób wysławiania się mruwy. smile
        > bardzo nienawistny moim zdaniem

        mruwa ma absolutną rację- właściciel domu ma prawo nie zyczyć sobie wizyt zwierząt, a goście maja obowiązek się podporządkować lub z wizyty zrezygnować. Tu nie ma mowy o kompromisie, tak samo, jak nie ma kompromisu w kwestii, czy ukochany członek rodziny może (tylko raz, jedej jedniutki raz) wprowadzić zabłoconą taczkę na biały dywan.
        Skoro nie lubisz mruwy-trudno, ale zachowaj obiektywizm i oddziel poglady od człowieka.
        • hipinka Re: pies i zołza 06.02.14, 19:34
          halo, mam wrażenie, że nie rozumiesz, co piszę
          po pierwsze nie napisałam, że nie lubię mruwy
          po drugie nie skrytykowałam jej poglądów - jeśli tak, to zacytuj
          ma święte prawo je mieć
          nie rozumiem tylko tego sposobu ich wyrażania
          • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:42
            > po pierwsze nie napisałam, że nie lubię mruwy
            Nie musiałaś, to widać

            > nie rozumiem tylko tego sposobu ich wyrażania
            Ale czego tu nie rozumiec? Że zwierzę to zwierzę i nie musi składać niechcianych wizyt ze swoja pańcią?
            • hipinka Re: pies i zołza 06.02.14, 20:59
              ja o grzybie, ty o rybie
              nie jesteś w stanie zrozumieć co mówię, trudno
              • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 21:40
                tak myslalam, ze chodziło wyłącznie o mruwę...
                • hipinka Re: pies i zołza 06.02.14, 21:47
                  wiesz co, albo celowo udajesz, że nie rozumiesz, albo naprawdę nie jarzysz
                  bez odbioru
          • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:45
            I ciekawa rzecz- spokojna wypowiedź mruwy została przez ciebie zakwalifikowana jako "nienawistna"- ale ten post wasi
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,149398316,149398951,Re_pies_i_zolza.html
            jakos juz nie? Interesujące...
            • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:33
              kk345 napisała: I ciekawa rzecz- spokojna wypowiedź mruwy została przez ciebie zakwalifikowana
              > jako "nienawistna"-


              aha, spokojna wypowiedz: "bredzisz", "bzdura".Bardzo spokojna wypowiedź mruwy, faktycznie.No,ale moze ty jesteś przyzwyczajona,że do ciebie się tak zwracają-krótko, z góry i ordynarnie,dlatego uważasz że to ok.
              • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 21:41
                Nie widzę twojego oburzenia pod równie "nienawistnym" postem wasi...
      • tully.makker Re: pies i zołza 07.02.14, 16:24
        Mruwa przede wszystkim nienawidzi ludzi.
    • gryzelda71 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:08
      A obrończynie 4nożnych członków rodziny tak ochoczo wpuszczałyby pytona np, bo właściciel nie mógłby się z nim rozstać?big_grin
      • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:52
        w samej dyskusji i moim stanowisku pies jest najmniej ważny-chodzi mi o maniacki upór, z jakim autorka nie chce ugiąć trochę swoich zasad, wiedząc,ze dla bliskich członków jej rodziny, z którymi, jak wynika spotyka się często to stworzenie jest ważne, robi to tylko dla zasady "nie, bo nie".
        Załóżmy, że mam świezo owdowiałą matkę, mieszka samotnie, kupuje sobie pieska, który staje się jej jedyną radością w życiu i traktuje go jak najbliższą sobie istotę.Czy naprawdę w ciągu dwóch i pół roku nie można się zgodzić,żeby kilka razy babcia przyszła na popołudniową kawę z tym właśnie pieskiem, skoro nie mam ani niemowlaka o którego mogłabym się obawiać ani alergii?
        Naprawdę, nie jestem jakąś wielką fanką psów, nienawidzę latających luzem, bez smyczy, do szał doprowadzają mnie pańcie, które krzyczą z odlegości 30-u metrów:"Pani się nie boi, on nie gryzie" i nienawidzę psich kupna trawnikach,ale nie rozumiem uporu ani zasad, dla których nie mogłabym samotnej matki z ulubionym pupilem wpuścić raz na jakiś czas do domu.
        • gryzelda71 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:56
          Problem nie dotyczy znienacka owdowiałej i osamotniałej matki.
          • gryzelda71 Re: pies i zołza 06.02.14, 19:57
            Cyba jednak samotnej hehehehe
        • koronka2012 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:02
          raczek47 napisała:

          > w samej dyskusji i moim stanowisku pies jest najmniej ważny-chodzi mi o maniac
          > ki upór, z jakim autorka nie chce ugiąć trochę swoich zasad, wiedząc,ze dla bli
          > skich członków jej rodziny, z którymi, jak wynika spotyka się często to stworze
          > nie jest ważne, robi to tylko dla zasady "nie, bo nie".

          To raczej jest kwestia maniackiego ignorowania autorki w jej własnym domu i lekceważenia jej zasad, do których ma prawo z dowolnych powodów.

          Nie ma żadnego powodu, żeby się naginać w przypadku ostentacyjnego chamstwa, jakim jest wkraczanie na cudzy teren z psem wbrew wyraźnym życzeniom.

          Inna sprawa, że problem autorki leży też w braku pewnej konsekwencji. Jak nie życzę sobie psa - to go nie wpuszczam, nawet do przedpokoju. Właściciele zapewne liczą na to, że z czasem zmięknie. Tymczasem w takiej sytuacji należy powiedzieć "jaka szkoda, wpadnijcie następnym razem bez psa" i nie naginać się.
          • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:09
            no widzisz, a dla mnie to wygląda trochę inaczej-lekceważenie(brak szacunku to może zbyt dużo) członków rodziny dla których pies jest, jak widać częścią rodziny.Naprawdę nie można trochę się ugiąć?
            • gryzelda71 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:17
              Poczekaj, czyli jak mam psa, to mogę lekceważyć innych? Ich zasady?
              • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:27
                Nie , pisałam o tym,ze nie jestem żadną psią maniaczką, ale jaki sens ma sobie obopólne robienie na złość przez dwa i pól roku?Takie "przeciąganie liny", kto kogo przemoże.
                • gryzelda71 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:41
                  Przeginają to właściciela psa, nikt inny.
            • koronka2012 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:41
              Nie, nie można. Bo nie chodzi o kurtuazyjne ugięcie się, ale o robienie czegoś wbrew sobie.

              PIES JEST PSEM, nie członkiem rodziny. Członkiem rodziny jest teściowa, ale to też jeszcze nie powód, żeby ją przyprowadzać do znajomych. Szczególnie jeśli było wyraźnie powiedziane że nie jest tam mile widziana.

              Gdzie tu lekceważenie ze strony autorki? wyraziła swoje zdanie, dotyczące zasad w JEJ domu.
              Goście mają wybór - albo przychodzą bez psa, albo wcale. A nie ładują jej się z psem z zaskoczenia. Zresztą - mam zerową tolerancję na wpadanie bez uprzedzenia, i wychowawczo bym nie wpuściła tongue_out
              • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:50
                no to się nie dogadamy, trudno,ale jakby co to zapraszam z psemhttps://emotikona.pl/emotikony/pic/41witos.gif
        • baltycki Re: pies i zołza 06.02.14, 20:09
          raczek47 napisała:

          > Załóżmy, że mam świezo owdowiałą matkę, mieszka samotnie, kupuje sobie pieska,

          Albo

          Załóżmy, że jestem niewidomym
          • raczek47 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:29
            kwestia wpuszczenia niewidomego członka rodziny z psem mam nadzieję,że nie podlega dyskusji.
            • edelstein Re: pies i zołza 06.02.14, 21:06

              Nie podlega,Pies zostalby za drzwiami.Nie jest niezbedny przy piciu kawy.W domu niewidomy moze z powodzeniem uzywac laski Jak juz koniecznie musi sie przemieszczac.
              • anomalia_pogodowa81 Re: pies i zołza 07.02.14, 09:07
                Powinnaś zostać zamknięta w rezerwacie.
                • edelstein Re: pies i zołza 07.02.14, 15:29

                  Bo do mojego domu psy Maja wstep wzbroniony?dobrebig_grin
              • raczek47 Re: pies i zołza 07.02.14, 11:36
                edelstein napisała: W domu
                > niewidomy moze z powodzeniem uzywac laski Jak juz koniecznie musi sie przemies
                > zczac.

                Nie no po co mają się niepełnosprawni przemieszczać, niech lezą w wyrach z pieluchą i nie zawracają innym d...y odwiedzinami i kawkami a już nie daj boże sowimi psami.Edel, ty nie należysz do ludzi, którzy zaprosiliby osobę odstającą od twojej życiowej normy(czyli kasa i szpan) do domu.
                • edelstein Re: pies i zołza 07.02.14, 15:33

                  Jak zwykle przeczytalas to co chcialas -przeczytac.Chodzio chodzenie pod domu w gosciach.Moze ty przelatujesz przez caly Dom u kogos w nieznanym mi celu.Ja siedze na doopie Jak i wiekszosc znanych mi ludzi.Uwazam,ze ten niewidomy,ktorego nie ma, gdyby juz musial udac sie do lazienki to moglby uzyc laski,psa miec przy sobie nie musi.
                  Ty wiesz najlepiej kogo ja zapraszam.

                  Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
          • kk345 Re: pies i zołza 06.02.14, 21:48
            baltycki napisał:

            > raczek47 napisała:
            >
            > > Załóżmy, że mam świezo owdowiałą matkę, mieszka samotnie, kupuje sobie pi
            > eska,
            >
            > Albo
            >
            > Załóżmy, że jestem niewidomym

            "A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był. To wy byście staruszkę przejechali, tak ?! A to być może wasza matka!"
        • anorektycznazdzira Re: pies i zołza 06.02.14, 21:39
          Ale dlaczego oni mogą się upierać i wmuszać psa i to nie jest ani chamowate ani maniackie jak rozumiem, ale jej niezgoda na takie traktowanie jest dziwna i nie na miejscu???
          Prosiła ileś razy i się nie doprosiła, więc powinna zmienić swoje potrzeby i się dostosować?
          Ja w ogóle nie rozumiem Twojego toku rozumowania, z jakiego klucza przyznałaś jednej stronie prawo do nadużywania czyjejś cierpliwości i stawiania na swoim mimo bardzo jasnych komunikatów, a druga strona powinna ustąpić i jest maniacka skoro tego nie robi.
          • jowita771 Re: pies i zołza 07.02.14, 09:31
            Dla mnie też niepojęte i się głowię, jak jej wyszło, że autorka ustalając zasady WE WŁASNYM DOMU i się ich trzymając robi to z uporem maniaka, zaś goście narzucając jej psa mimo próśb są w porządku i nieuginanie się jest przejawem lekceważenia ich. Chore podejście.
        • misterni No dobra, to ja powiem, że to duża 06.02.14, 22:22
          niesprawiedliwość, że Yeerba może sobie odwiedzać tego psa, a on jej nie suspicious
          • yeerba Re: No dobra, to ja powiem, że to duża 06.02.14, 23:01
            misterni napisała:

            > niesprawiedliwość, że Yeerba może sobie odwiedzać tego psa, a on jej nie suspicious

            Nooo smile
            Ale takie jest pieskie życie.
            • misterni Re: No dobra, to ja powiem, że to duża 06.02.14, 23:19
              wink
    • kosheen4 Re: pies i zołza 06.02.14, 20:44
      nie jesteś zołza i masz prawo nie chcieć.
      przy okazji udało ci się po raz kolejny uruchomić u kilku forumowiczek pokłady frustracji i piczowatości - żyłka pt. kundel nie rodzina pękła po raz kolejny suspicious
      • anorektycznazdzira Re: pies i zołza 07.02.14, 18:15
        Pierwsza jednakowoż pękła żyłka pt.' kundel to mój krewny, jak możesz'.
    • foringee z czym ty właściwie masz problem? 06.02.14, 20:56
      mówisz, żeby z psem do ciebie nie przychodzili - to jeśli przyjdą, to zwyczajnie nie wpuszczasz ani psa ani właścicieli. jeśli przychodzą do ciebie to mają przyjść bez psa i tyle.
      możesz zamienić dwa zdania w drzwiach, powiedzieć, no fajnie fajnie ale wiesz pies się męczy na korytarzu, zajmij się nim, zaprowadz go do domu i wtedy wpadnij.
      i finito! zamykasz drzwi, niech właściciele zajmą się psem.

      a ty wyraźnie dokładasz się do problemu bo cały czas wrzeszczysz, że do ciebie mają przychodzić bez psa - ale jak przyjdą z psem to im otwierasz szeroko drzwi i za próg wpuszczasz.
      Zdecyduj się czego chcesz.
      Bo jak tak strasznie nie umiesz odmówić komuś, kto włazi ci do domu i zupełnie nie szanuje tego co mówisz, to chyba masz jakiś problem z sobą, i trzymasz się ludzi byle by byli choć są byle jacy i ci po głowie chodzą.
      nie wyżywaj się na psie bo to nie on jest problemem. ale twój brak asertywności i brak szacunku w rodzinie.
      ktoś przychodzi posiedzieć w gości a psa zostawia na korytarzu.... trzeba niezłym burakiem być. szkoda tego psa.
      • blond_suflerka Re: z czym ty właściwie masz problem? 06.02.14, 21:35
        No własnie-czy to jest korytarz taki na klatce schodowej? Czy korytarz w domu? Czy hall taki?
        Tak czy tak-kwestia jest do ponownego obgadania z tą rodziną.
      • yeerba Re: z czym ty właściwie masz problem? 06.02.14, 22:50
        foringee napisała:
        (...)

        Po części masz rację, ale czym innym jest nie wpuszczenie rodziny, a czym innym nie wpuszczenie psa. Żyjemy blisko, lubimy się. Nie potrafiłabym tak zrobić rodzinie.
        Tak, liczą na to że jakoś mnie "udobruchają", więc podejmują próby. To są takie niby próby, które mają nie naruszać moich zasad, bo jak pisałam wymyślili, że pies ma nie przekraczać progu korytarza i oni teoretycznie starają się tego dopilnować (więc teoretycznie powinnam być zadowolona).

        Tak jak zauważyłaś - nie postawię sprawy na ostrzu noża.

    • misterni Daj spokój 06.02.14, 21:01
      Po prostu się nie przejmuj - niech się pytają nawet 30x w tygodniu, a Ty metodą zdartej płyty mów nie, skoro taka Twoja wola. I już. smile
      Mnie by nie przyszło do głowy zabierać zwierząt w odwiedziny, mimo że naprawdę uważam zarówno kota, jak i suczkę za członków rodziny.
      Do mnie za to można było zawsze przychodzić ze zwierzakami, do czasu kiedy kot się nie pojawił - on stanowczo nie toleruje obcych zwierząt, i nie chcąc go stresować, stanowczo odmawiam znajomym przyprowadzania zwierzaków. Całe szczęście, że małe dzieci gad toleruje, bo inaczej też bym zakazała, a to byłby większy problem, łącznie z tym, że ematka padłaby trupem big_grin
      • ann.afrodyta Re: Daj spokój 07.02.14, 07:40
        zgadzam się z przedmówczynią ja tez nie wlokę swoich pupili do nikogo mam świadomość zagrożeń i dyskomfortu u innych osób( kłaczki), a nawet jak wpadają do nas znajomi najpierw psiaki zamykam i dopiero gdy ktoś chce mieć kontakt z futrem chętnie wypuszczam psiaki, dosadnie trzeba ustalić zasady raz na zawsze, moja rada
    • zebra12 Re: pies i zołza 07.02.14, 08:28
      niewiemcorobic - bzdury piszesz!!!
      .Kiedy w końcu ludzie zrozumieją,że skoro pies JESZCZE nikogo w domu ich nie
      > pogryzł oznacza też,że NIGDY nie ugryzie jakiegoś dzieciaka???
      Na tej zasadzie to mozna to samo powiedzieć o facecie:
      "Kiedy w końcu ludzie zrozumieją,że skoro facet JESZCZE nikogo w domu ich nie
      zgwałcił oznacza też,że NIGDY nie zgwałci jakiegoś dzieciaka???
      Albo wstawić sobie dowolne słowo.
      To jest paranoja i leczy się... u psychiatry!
      Wiesz czemu Twoje dziecko tak reaguje na psy? Właśnie z powodu tego, co mu robisz/wtłaczasz do podświadomości.
    • antychreza Re: pies i zołza 07.02.14, 08:49
      I masz rację, masz prawo nie życzyć sobie zwierzęcia w domu. Z obojętne jakiego powodu. A przy okazji, po kiego grzyba oni tak ciągają tego psa ze sobą? Pies nie ma z tego żadnej przyjemności. Raz tak wzięliśmy psa do znajomych - tylko za tego powodu, że pies był wzięty z azylu 2 dni wcześniej. I kiedy zadzwoniliśmy uprzedzić znajomych, że jedno z nas musi zostać z psem żeby mu nie fundować dodatkowego stresu jak zostanie sam na noc w obcym miejscu, to znajomi sami zaproponowali żeby zabrać go ze sobą. W innym wypadku nie przyszłoby mi do głowy proponować, że wiecie, ja to z pieskiem wpadnę.
    • run_away83 Re: pies i zołza 07.02.14, 09:24
      A jeszcze taka refleksja mi się nasunęła - jakby ktoś do mnie przyszedł z yorkiem albo chiuauą w torebce, to bym pewnie przymknęła oko, o ile właścicielka by tej torebki i jej lokatora pilnowała. Gdyby odwiedził mnie ktoś z dużym, ale dobrze ułożonym psem, co do którego jest pewność, że jak usłyszy "leżeć", to będzie leżał, a nie ganiał moje dzieci i skakał po meblach - mogłabym się zastanowić czy nie wpuscić psa do przedpokoju. Mogłabym mu nawet kocyk pościelić wink

      Ale bydlątko wielkości labradora czy owczarka niemieckiego skaczące na ludzi żeby się "przywitać" i przywykłe pchać nos gdzie mu się zamarzy - czy to w czyjś talerz, czy w dziecięce twarze ("nie bój się! on cię chce tylko polizać") oraz aportować niemowlęce zabawki - nie zrobi krou za próg mojego domu. Nie ma mowy. Nawet wyjątkowo, nawet jeden raz.
    • zeldaf Re: pies i zołza 07.02.14, 15:04
      yeerba napisał(a):
      >
      i jeszcze wpędzać
      > mnie w wyrzuty sumienia, bo: "no wiesz, nie będziemy mogli dłużej posiedzieć u
      > was, bo pies..."
      >
      Ale to fakt: jak pies w domu sam, to posiedzą krócej, nie? Tragedii chyba nie ma?
      Skąd wyrzuty sumienia?

      > Zresztą pies siedzi sam w domu 8 godzin i żyje.
      > Jak chce się prowadzić życie poza domem to chyba nie można przyjmować, że to cz
      > łonek rodziny, zawsze mile widziany u każdego (nie do wszystkich znajomych pies
      > jest zabierany). Skoro może posiedzieć sam jak są w pracy, może i wieczorem. A
      > to że zwierza szkoda... no cóż, było się zastanowić wcześniej czy pies będzie
      > mieć dobre warunki.

      To go traktuj tak jakbyś traktowała niemile widzianego członka rodziny. Dla nich jest członkiem rodziny i już, nie ma czego roztrząsać. Mają prawo.

      > Ja się na to nie pisałam.
      >
      > Wrrr !!!

      Słusznie, nie Twoja decyzja, nie Twoja sprawa. Aleee... Twój dom, Twoja twierdza smile Tylko Ty chyba chciałabyś i mieć ciastko i zjeść ciastko: tzn żeby oni zachowywali się tak, jak wcześniej, jakby tego psa w ogóle nie mieli.
    • stara-a-naiwna Kocham psy ale... 10.02.14, 04:24
      Strasznie dużo odp. I nie czytam wszystkich


      Dziwię Ci się że gości z psem wpuszczasz do domu. Wybacz ale debilem trzeba być albo mieć w "nosie" uczucia gospodarza żeby słysząc "nie" na hama przyłazić z psem.

      Ja bym przy kolejnej najbliższej wizycie uprzedziła że z psem wiécej za próg nie wpuszczę i wyegzekfowała bym to.


      Mam psa, kocham go, śpimy razem w łóżku, głaszczę go i przytulam, zabieram go w różne miejsca i jest wyjątkowo karny i spokojny; grzeczny ale do głowy by mi nie przyszło iść z nim w gości (chyba žeby gospodarz sobie tego extra zażyczył).
      To trochę jak zabrač psa na wczasy - nie jest to oczywiste i taczej trzeba sie extra zapytać i nie znaczy nie - po prostu niektóre ośrodki nie akceptują i ješli ktoš przyjedzie z psem mimo zakazu powinien się liczyć ze spaniem w aucie z tymże psem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka