Dodaj do ulubionych

Zostawiłam męża.

15.02.14, 07:57
Paradoksalnie, z jednej strony czuję się strasznie, ale z drugiej o niebo lepiej.
Mój mąż niecały rok temu uległ wypadkowi. Nie chcę pisać o szczegółach, jeździł na wózku, w tej chwili już chodzi o kulach. Od początku było wiadomo, że może nigdy nie będzie biegać jak kiedyś, ale chodzić będzie. Intensywnie się rehabilituje.
Jestem odsądzana od czci i wiary przez teściów, rodziców, otoczenie. Bo zostawiłam niepełnosprawnego męża. Gdyby nie wsparcie siostry, która przyjęła mnie pod swój dach (szukam czegoś do wynajęcia, ale siostra nawet nie chce o tym słyszeć, nie chce mnie zostawiać samej w takim momencie) i przyjaciółek nie wiem co ze mną by było.
Bardzo, bardzo kocham męża. Ale nie mogłam z nim zostać. Nie miałam siły.
Mąż bardzo się zmienił, odkąd uległ wypadkowi. Starałam się wszystko zrozumieć, ale w końcu pękłam. Bo mąż zaczął znęcać się nade mną psychicznie. Sprawił, że nie chciałam żyć. Powtarzał mi, że jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję. Codziennie mówił, że mnie nie chce, żebym odeszła. Że bycie razem nie ma sensu. Później przepraszał, twierdził, że to przez wypadek, że nie czuje się pełnosprawnym mężczyzną, że nie chce być dla mnie obciążeniem. Mąż na początku chodził do psychologa, ale zrezygnował, bo mu nie pomagał.
Popełniłam kilka błędów. Tuż po wypadku starałam się mu pomagać na każdym kroku, o co miał pretensje-teraz wiem, że słuszne, bo czuł się traktowany jak dziecko, jak niepełnowartościowy, jak sam mi powiedział. Ale przecież robiłam to z miłości, nie chciałam nigdy, żeby tak się czuł.
W końcu coś we mnie pękło gdy po raz kolejny powiedział, że powinniśmy się rozstać. Wyprowadziłam się do siostry. Rodzice się mnie wyrzekli. Teściowie nie chcą mnie znać.
Pierwszy raz od kilku lat spędziłam walentynki rycząc. Czuję się podle, strasznie go kocham. Ale po prostu nie mogłam już inaczej.
Może jestem słaba psychicznie, ale na pewno nie jestem złym człowiekiem.
Mąż się odezwał przed chwilą esemesem, napisał, że mnie bardzo kocha, ale chce dla mnie życia lepszego niż z niepełnosprawnym człowiekiem.
A ja znów ryczę.
Przepraszam za długość postu i chaotyczność, do tej pory tylko podczytywałam, ale teraz musiałam się koniecznie z kimś jeszcze tym wszystkim podzielić. Mam nadzieję, że nie zostanę zlinczowana. sad


Obserwuj wątek
    • krejzimama Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 08:00
      Spadaj trollu.
    • guderianka Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 08:04
      ale chce dla mnie życia lepszego niż z niepełnosprawnym człowiekiem.

      Adoratorom , których nie chciałam urazić mówiłam ; Świetny z Ciebie facet ale zasługujesz na kogoś lepszego ode mnie, ja tylko Cię skrzywdzę

      Naprawdę tak sądziłam. Nie chodziło o brak mojego uczucia (to też) ale znałam siebie, wiedziałam jaka jestem, wiedziałam że nie da rady dać tego co jak sądziłam na tym etapie potrzebują-bo nie chciałam związku, wierności, obietnic, itd.

      Albo Twój M myśli tak samo i szczerze Ci mówi jak jest-i Wasze rozstanie jest jak najbardziej ok i nie powinnas się dołować-co to za szczęście być z kimś , kto Cie nie chce
      Albo Cię nie kocha i stąd te słowa i zachowanie
      Albo bardzo Cię kocha i chce Cię przed sobą bronić-bez dobrej terapii nie ma raczej szans by poukładać sobie wszystko co go dotknęło, zaakceptować i nauczyć się żyć na nowo
    • kerri31 Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 08:48
      Oczywiście, że zostaniesz zlinczowana. Ilość empatycznych ematek na tym forum jest bliska 0.
      Cóz, widzę że to jakaś epidemia ostatnio- zostawianie mężów.
      big_grin
      Bądź szcześliwa, z nim czy bez.
      • wieczna_zuza do Kerri poza tematem 15.02.14, 09:33
        Miałam poważne kłopoty z utrzymaniem ciąży z powodu szyjki, a Twoja sygnaturka napawa nadzieją. Dziękuję smile
    • naomi19 Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 09:28
      troll
    • nangaparbat3 Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 09:43
      Mąż miał kiepskiego psychologa.
      Ja dwukrotnie mialam w doroslym życiu ograniczona ruchomość i dwukrotnie wpadalam w depresję. Znam to, nie wyobrazam sobie jednak, co by bylo, gdybym widziala, że powazne ograniczenia są na zawsze.
      Jesli mąz regularnie biegal, czysto fizjologiczna reakcja na brak ruchu byla jeszcze powazniejsza.
      U nas lekcewazy sie psychiczne skutki chorob, urazow. Mąz powinien byc pod opieką, bo tak caly stres przerzucal na Ciebie.
      Moim zdaniem dobrze postąpiłaś - przede wszystkim jest szansa, że on cos przemysli, zacznie z soba robić. Moze jeszcze się zejdziecie i będzie dobrze.
      Moze on się nie zmieni, albo poszuka innej kobiety, nad ktorą bedzie mogł sie znecać. Dobrze, żebys to nie byla Ty.
      Gratuluję siostry - nie do przecenienia smile
      • gryzelda71 Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 10:03
        Moze on się nie zmieni, albo poszuka innej kobiety, nad ktorą bedzie mogł sie znecać. Dobrze, żebys to nie byla Ty.

        Jak juz czasami cos wysmarujesz ......
        • czar_bajry Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 11:04
          Nawet jeśli jesteś trollem to poruszyłaś sprawy do których mało kto by się przyznał.
          Zycie z osobą nagle unieruchomioną ( czasowo czy też na stałe ) jest straszne, żale, frustracje i obwinianie o całe zło najbliższych jest na dłuższą metę dobijające.
        • nangaparbat3 Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 12:05
          Tak sie czesto zdarza - przykro mi.
    • paul_ina Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 11:11
      Skoro sama siebie nie uważasz za złą osobę, to w czym problem?
    • ghrtth Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 11:29
      O Boże, co Wy macie z tym trollem? Naprawdę niemożliwe, żeby ktoś miał taki problem? Po co w ogóle coś pisać, jeśli ma się do powiedzenia tylko: troll? Raz na jakiś czas ludzie przychodzą na forum się wygadać, skąd wiecie, że to nie ten przypadek? Nikt nie zmusza do wczuwania się, komentowania i czułego radzenia jeśli macie wątpliwości, ale po co zaśmiecać każdy wątek doszukiwaniem się wszędzie trolla?

      Co do tematu: moim zdaniem należy dać wyraźny sygnał i mężowi, i otoczeniu, co zniszczyło tę relację. Że nie chodzi o niepełnosprawność, ale o to, jak Cię traktuje. Jeśli ktoś nie zrozumie i będzie wciąż miał żal - trudno, chyba tego nie zmienisz i nie warto o to walczyć miesiącami. Myślę jednak, że rodzice zrozumieją.

      Problem w tym, czy rzeczywiście chcesz odejść i czy to najlepsze wyjście. Jasny komunikat dla męża, o co Ci chodzi, terapia indywidualna dla niego i wspólna u dobrego psychologa, a może udałoby się to naprawić, jeśli go kochasz. Jeśli jesteś przekonana, że nie masz siły, że są rzeczy, na których zmianę nie ma szans, bądź silna i nie zastanawiaj się nad wykrzywionymi minami otoczenia. Ty wiesz, jak było i wiesz, że zachowałaś się zgodnie z sumieniem i niech tak zostanie.
      • bei Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 11:47
        Jeśli bym kochała to w tej sytuacji nie odpuściłabym. Spróbuj walczyć o związek.
        Stań przed nim, tupnij nogą, miej odwagę od razu mowic - to mnie rani, robisz mi przykrość, nie mow do mnie tak itd.
        Czysty przekaz.
        Mąż jest teraz zapatrzony w swoje problemy fizys i psyche.
        Zacznij od niego wymagać.
        W domu moze cos robić, zlecaj mu coś do zalatwienia, na rehabilitacji niech daje z siebie wszystko.
        Skoro kochasz, to nie rzucaj, tylko staraj się przetrwać trudny czas i nie pozwalaj na zle traktowanie.
        Nie pozwol na brak szacunku wobec siebie, bo wtedy przestaniesz go kochać ( oceniam wg siebie, nie kochalabym kogoś, kogo nie szanuję....)
    • mejerewa Re: Zostawiłam męża. 15.02.14, 11:59
      >Mąż bardzo się zmienił, odkąd uległ wypadkowi

      To jest typowe. Mam w rodzinie taki przypadek. Aktywny, młody, przystojny mężczyzna, żona, dwoje małych dzieci i poważny wypadek samochodowy (niezawiniony i w podróży służbowej, dzięki czemu przynajmniej o stronę finansową przejścia na rentę nie trzeba było się martwić).

      Wsparcie całej rodziny, poświęcenie żony w pielęgnacji, a potem powolne zmiany psychiczne męża, obwinianie całego świata o to, że nagle stał się kalekim rencistą, wyżywanie się na rodzinie. Głównie objawiło się to złośliwością, takim znęcaniem się psychicznym na zimno, a gdy wykończona żona wybuchała, wtedy robienie z siebie ofiary, na którą napadają tylko dlatego że chodzi o kulach, ma niesprawną rękę itp.

      Po dwudziestu latach małżeństwo funkcjonuje nadal, dzieci się usamodzielniły i wyprowadziły, mąż się uspokoił, zamknął w sobie, kłótnie się skończyły, ale miłość i przyjaźń także. Fajnie, że rodzina jest razem, jak dzieci przyjeżdżają na święta, ale niestety szczęścia małżeńskiego w tym związku po wypadku nie było. I sama niesprawność nie zabiła miłości, raczej zachowanie i nieumiejętność poradzenia sobie z takim dramatem zabiły uczucie.
      Żona przyznała, że nigdy nie opuściłaby męża w potrzebie, ale nie możemy mu wybaczyć, że tak ją źle traktował. Moim zdaniem nie umiał inaczej, mimo wielu operacji, pobytów w szpitalach i starań o poprawę sprawności, nikt nie zajął się psychiką i emocjami w związku.

      Zanim podejmiesz decyzję o rozwodzie, powinniście iść na terapię, niezależnie od jej efektu, będziesz miała także argument dla rodziny.
      • aniak19927 Re: Zostawiłam męża. 30.10.14, 23:47
        Ja uważam, że powinniście oboje spróbować pójść na terapię do psychologa a jeżeli to zabrnęło tak daleko jak mówisz to spróbuj namówić męża na wizytę u specjalisty. Spróbuj okazać mu dużo wsparcia poprzez np rozmowę, a jak się będzie buntował to nie poddawaj się i próbuj go motywować, wiem coś o tym, dlatego, że też jestem po wypadku.
    • rosapulchra-0 Stary wątek 31.10.14, 00:29

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka