Dodaj do ulubionych

Co z tą studniówką?

18.02.14, 09:41
Swoją miałam w 1997 roku. Jako przewodnicząca klasy aktywnie uczestniczyłam w przygotowaniach i to, co od początku nie podlegało dyskusji, to było zaproszenie nauczycieli z osobami towarzyszącymi. Jasne było, że my, maturzyści, jesteśmy gospodarzami, a nauczyciele gośćmi. Wszystkie pozostałe funkcje, w tym porządkowe (pilnowanie, by nikt się nie upił, nie pobił, by był ciepły posiłek, czysto w wc i sprawnie działał parking) pełnili chętni rodzice. Nauczycieli lubiło się bardziej lub mniej, ale kiedy z przyjemnością przyjmowali nasze zaproszenia a potem dziękowali za wspaniałą zabawę, czuliliśmy się tacy dumni dojrzali big_grin A dziś rozmawiam z młodymi ludźmi i słyszę "a po co w ogóle nauczyciele na studniówce"? Od rodziców maturzystów, że nauczyciele to pasibrzuchy a osoby im towarzyszące to darmozjady. Bo przecież trzeba wybrać najlepszą salę, najlepszą orkiestrę, najdroższego fryzjera. Solarium, stylista i suknia droższa od ślubnej. Oglądam film ze studniówki i ciągle słyszę o "drogich gościach" w odniesieniu do ...UCZNIÓW. Zatem pytam Was... kto jest kim? Dziś uczniowie są gośćmi na swojej studniówce? A nauczyciele? Niech płacą za siebie albo niech spadają. A co!
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 09:46
      Jak studniówka była w szkole i uczeń płacił niewielką kwotę za siebie i swoją osobę towarzyszącą na pokrycie wszystkich kosztów, to było ok.
      Jak studniówka odbywa się w hotelu czy restauracji i udział kosztuje od 250 zł od osoby wzwyż i w tym jest koszt zaproszeń dla nauczycieli i ich osób towarzyszących, to wcale sie nie dziwię, że rodzice uczniów mają pretensje.
      • solaris31 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 09:54
        nie tu jest problem. czasy się zmieniły, ale czasem ludzie nie dorastają do pewnych rzeczy wink

        kto normalny robi studniówkę w najlepszych knajpach, a potem ma pretensje, że drogo? kto sprowadził rolę studniówki do balu na tysiąc par, w drogich sukniach , z fryzjerem i makijazystką, z podjazdem limuzyną? czy nie sami uczniowie i przede wszystkim ich rodzice?

        gdyby wszystko miało normalniejszy wymiar, a nie polski typu-zastaw się a postaw się- nie byłoby sprawy. to sami rodzice nakręcają te cuda i cudeńka, czekoladowe fontanny i wanny z wodotryskiem, żeby dzieciątkom niczego nie zabrakło. nic dziwnego, że koszty rosną.

        w mojej szkole nauczyciele nigdy nie chodzili z osobami towarzyszącymi. to jest super sprawa i super układ. ostatnio ze względu na koszty, sami dopłacamy do studniówki, bo maturzystów jest mniej niż nauczycieli / szkoła resortowa/. Zawsze też tłumaczy się rodzicom, że nie potrzeba pieciu ciepłych dań i sto sałatek, że stół nie musi się uginać od jedzenia, i nie potrzeba 10 tortów i 20 rodzajów wina - ale rodzice i tak wiedzą swoje wink no to niech płacą i nie płaczą. wystarczy mieć zdrowe podejście i sprawa się sama rozwiązuje.
        • iwoniaw Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:25
          Częściowo się z Tobą zgodzę - to nie nauczyciele domagają się wszak sali za miliony i stu sałatek, tylko rodzice, którzy w ogóle całą sprawą się zajmują (nie mam tu na myśli oczywiście organizowania tzw. części artystycznej czy ćwiczenia poloneza, tylko organizację (zamówienie i opłacenie) sali, jedzenia i muzyki oraz dozór nad przebiegiem imprezy) i są faktycznymi gospodarzami. I tu jest rzeczywiście miejsce na realistyczne spojrzenie na sprawę i przemyślenie konieczności czekolady z wodotryskiem (kwestia ogólna, dotycząca kosztów dla wszystkich) i zajechania limuzyną z szoferem (kwestia szczegółowa, tzn. dot. tylko mego dziecka).
          Natomiast, niestety, nie każda szkoła dysponuje możliwościami lokalowymi na zrobienie na miejscu imprezy _tanecznej_ dla wszystkich maturzystów i nauczycieli, o ich osobach towarzyszących nie mówiąc. I wynajęcie lokalu jest musem, a ktokolwiek organizował imprezę na mieście wie, ile to kosztuje i jak bardzo zmieniają się ceny, gdy chodzi o imprezę w "sezonie" (czyli np. w maju są komunie, a w styczniu studniówki i ten sam obiad nagle kosztuje więcej niż w listopadzie czy marcu) - jednym słowem: studniówka poza szkołą tania nie będzie (tzn. kilka stów będzie kosztować nawet bez osoby towarzyszącej, w stare kiecce i makijażu zrobionym przez koleżankę). Więc nawet "najzdrowsze podejście" niekoniecznie problem rozwiązuje. Już nawet nie chce mi się poruszać wątku, jak bardzo będą zgodni rodzice - dajmy na to - setki uczniów, co jest zdrowym podejściem, a co pomysłem od czapy. wink
          • paskudek1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:07
            iwonia sory ale podam przykład mojej szkoły średniej - kiedy ja miałam studniówkę to były nas dwie klasy po 30 osób każda, czyli - z osobami towarzyszącymi jakieś 120 luda plus WSZYSCY nauczyciele ze szkoły plus zaproszeni goście. I zmieściliśmy się na JEDNEJ sali gimnastycznej razem z tancami, zarciem i tym polonezem tańczonym przez studniówkowiczów smile Jakoś się dało. teraz ta sama szkoła ma o wiele mniej uczniów, do studniówki jest znacznie mniej chętnych, nauczyciele idą tylko ci co uczą klasy albo i tylko dyrekcja i wychowawcy i co, nagle sala im się zmniejszyła??? Nie zauważylam. Nadal taka sama.
            • iwoniaw Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:25
              Jakby w każdej szkole były 2 klasy maturalne, to problem lokalowy by zaiste nie występował. W moim liceum klas maturalnych było 7 (a-g), w każdej 35 osób.
            • gosiasadowska77 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:27
              a u mojego syna w LO (Warszawa) jest 8 klas maturalnych po średnio 25 osób. I dodaj do tego osoby towarzyszące i nauczycieli.
              • iwles Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 12:11
                gosiasadowska77 napisała:

                > a u mojego syna w LO (Warszawa) jest 8 klas maturalnych po średnio 25 osób. I d
                > odaj do tego osoby towarzyszące i nauczycieli.

                a 15-20 lat temu klas było mniej?

                W moim roczniku też było 7 klas maturalnych, w każdej po co najmniej 30 osób.
                sale gimnastyczne dwie, w jednej były stoły, w drugiej tańce.
                I co?
                Spokojnie się zmieściliśmy, teraz się nie mieszczą ?
                Ano widocznie nie, skoro od kilku lat w szkole studniówek nie ma, a klas maturalnych jest mniej, niż "za moich czasów", i mniej liczne.
                • gosiasadowska77 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 15:00
                  ja jestem z niżu, za moich czasów były po max 3-4 klasy po 20 osób w LO.

                  u syna jest jedna sala i aula ale w kompletnie innej części budynku.
                • edelstein Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 15:59

                  Wyobrqz sobie,ze nie wszystkie licea dysponuja dwoma salami.Moje dysponowalo jedna mala,a klas bylo 6.Okolo 30osob w jednej.
                • iwoniaw Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 16:03
                  Cytat sale gimnastyczne dwie, w jednej były stoły, w drugiej tańce.
                  > I co?


                  No jak co? Wasze liceum było rozpasane lokalowo big_grin
                  U nas sala gimnastyczna była jedna i to taka mała, bo to był stary budynek z jakimiś przedwojennymi metrażowymi standardami wf-owymi, nawet rozpoczęcia i zakończenia roku odbywały się zazwyczaj na dziedzińcu (wszelako studniówkę trudno urządzać pod gołym niebem, biorąc pod uwagę, że to styczeń).
          • biotka Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 12:17
            W czasie gdy ja miałam studniowke (1999) normą było wynajmowanie na te okazję stołówek od uczelni. Wszyscy się miescili, zaplecze kuchenne było i nie kosztowało dużo. Byłam na studniowce w hotelu i na drugiej na stołówce i ta druga była dużo lepsza pod każdym względem.
    • 3eneduerabe Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 09:49
      Na mojej studniówce oczywiście zapraszaliśmy nauczycieli i było miło. Jednak jesli chodzi o aspekt finansowy to wcale mlodziezy sie nie dziwie. Placic o 100zł więcej tylko dlatego zeby nauczycieli zaprosic z os towarzyszacymi? sama studniowka to wielki wydatek dla mlodziezy. Kupuja piekne suknie, buty zapraszaja chlopaka. I nagle musza płacic 400zł za parę + 200zł sukienka+ 200zł fryzjer, makijaz+ 200zł za buty i dlaczego maja placic jeszcze za osobe towarzyszaca nauczyciela? czesto odklada caly rok zeby na studniowce wygladac piekne. Nauczyciele tak ale za osoby towarzyszace nauczyciele niech placa sami. U nas nauczyciele chociaz pokrywalismy im os towarzyszace omowili i przyszli sami, wlasnie ze wzgledu na aspekt finansowy mlodych ludzi i bylo to bardzo fair z ich strony.
      • paskudek1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:26
        no tak, bo butów nie można mieć tańszych a uczesać nie może uczennicy mama, ciotka, koleżanka, umalować też się nagle panna przestała umieć, trzeba wywalić kasę na makijaż, fryzjerkę oraz limuzynę. I pomyśleć, że na własną studniówkę poszłam, O ZGROZOOOO, nieumalowana.
        • 3eneduerabe Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:04
          To ty poszlas nieumalowana i to ty sie dobrze czulas. Moze dla ciebie studniowka nie byla jakims waznym wydarzeniem. Dla mnie tez nie. Jednak nie zabraniam innym traktowac roznych wydarzen po swojemu. I jesli dla niej jest to wazne niech odklada i niech idzie w ten dzien do wizazystki, niech sie umaluje, niech czuje sie piekna. Ja tego nikomu nie zabraniam, podobnie jak i isc w starej sukience i w kucyku. I uwazam, ze nie fair jest oczekiwanie, ze nauczyciele maja isc z osoba towarzyszaca, za darmo. Nauczyciele, wychowawcy jak najbardziej sa zapraszani, dostaja kwiaty w podziekowaniu ale jak pisze 400zł od pary i dlaczego młodziez ma płacić 2razy więcej bo maja placic za zupelnie obcych ludzi? jak nauczycielowi nie usmiecha sie isc samemu to moze odmowic i nie isc na studniowce, opiekun sie wtedy inny znajdzie w postaci rodzica, a inni nauczyciele moze z zaproszenia skorzystaja i przyjada sami. Osoby towarzyszace absolutnie nie.
          • paskudek1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:08
            a nie zauważyłaś, że pomiędzy "nieumalowana" a "makijaż od kosmetyczki" jest jeszcze pare możliwości?? I wybacz, ale 12 lat temu na makijaż ślubny wydałam mniej niż 100. Aż tak ceny wzrosły?
            • 3eneduerabe Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:24
              Nie wiem pisałam łącznie fryzjer, kosmetyczka, manicurzystka więc te 200zł to jest normalna cena. W kazdym razie płacić 400zł za nauczyciela+ os. towarzyszaca czy 250zł za nauczyciela to jest roznica. co do ceny fryzjera no to nam nie do tego jak stac dziewczyne to niech idzie i do fryzjera u ktorego zpalaci tysiac zlotych. Takim osobom pewnie obojetnie czy zaplaca za studniowke te 100zł wiecej ale jest tez cala masa rodzin ktore nie stac na studniowke i jakos tak probuja sie spiac zeby dziecko bylo szczesliwe i dlaczego one maja placic jeszcze za obcych ludzi?
              Madrzy nauczyciele jak moi z liceum, doggadali sie i nikt nie zabral osoby towarzyszacej i wszcy i tak sie dobrze bawili. Z tego co wiem nadal nie zabieraja osob towarzyszacych. Cwaniaki beda psioczyc, ze jak to, dlaczego. Ze przeciez dziewczynka moze pozyczyc stara sukienke siostry ale jak to nauczyciel bez osoby towarzyszacej, tak nie moze byc wink
    • asia_i_p Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:01
      No teraz jest trudno. Ja unikam studniówek, jak mogę, chodzę tylko, kiedy jestem wychowawczynią, czyli kiedy bezdyskusyjnie pójść muszę, bo gość gościem, ale jednak odpowiadam za ich bezpieczeństwo. Mojej klasie kiedyś wprost powiedziałam, że przykro mi się słucha takich dyskusji i komentarzy, że płacą dużo, bo nauczyciele muszą się najeść - usłyszałam, że to takie żarty.

      I czy idę, czy nie idę, mam dyskomfort i poczucie, że źle robię. Bo kiedy idę, to słucham dyskusji, czemu tak drogo, czemu nauczyciele nie płacą - a z kolei kiedy nie idę, niektórzy uczniowie mają żal.

      No i zostaje jeszcze kwestia alkoholu - o ile w czasie półmetka rodzice z nami współpracują, o tyle podczas studniówki współpracują z uczniami. A przed studniówką jeżdżą i opowiadają, że muszą kupić alkohol dla nauczycieli i uczniów (akurat przedstawiciel komitetu studniówkowego stał w kolejce do kasy przed mężem koleżanki, bezpośrednio zainteresowanej, bo wychowawczyni klasy studniówkowej - na całe szczęście, bo zadeklarowałyśmy twardo, że sobie nie życzymy, żeby nas częstowano alkoholem).

      A ja jestem może panikara, ale to jest zima i ja mam od razu wizję, że któryś z nich wracając nad ranem pada gdzieś i zamarza albo przynajmniej się nabawia ostrego zapalenia płuc czy nerek. I doskonale wiem, że jeżeli się to stanie, to wszyscy, łącznie z tym rodzicem, który oczkiem mrugał i odwracał uwagę wychowawczyni, powiedzą, że to moja wina.
      • paskudek1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:28
        asia ale z tego co wiem to teraz właśnie tak jest - idzie na studniówkę dyrekcja i wychowawcy.
        • asia_i_p Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:14
          Do tego się często sprowadza - ale u nas wciąż jednak uczniowie, lamentując nad kosztami, nadal roznoszą zaproszenia wszystkim. I część z nich jest rozczarowana, kiedy się nie przychodzi. Bardzo się cieszyłam, że w tym roku wyraźna ciąża sprawiła, że moja odmowa nie wymagała komentarzy i nikogo nie uraziła.
      • mirkar1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 12:13
        asia_i_p napisała:

        > No teraz jest trudno. Ja unikam studniówek, jak mogę, chodzę tylko, kiedy jeste
        > m wychowawczynią, czyli kiedy bezdyskusyjnie pójść muszę, bo gość gościem, ale
        > jednak odpowiadam za ich bezpieczeństwo.

        Naprawdę?
    • joa66 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:09
      Ja na świeżo po studniówce "dziecka". Studniówka w szkole, nauczyciele zaproszeni (otrzymali zaproszenia) , koszty goszczenia nauczycieli rozlożone na wszystkich uczniów - nikt nie protestował.

      Ale ...to dyrekcja i Rada Rodziców podejmowała praktycznie wszelkie decyzje związane ze studniówką (miejsce, catering, dekoracje, muzyka, fotografie, itd), w jednym aspekcie wbrew woli samych uczniów. Rodzice mieli dyżury ("żeby młodzież się nie upiła") na życzenie młodzieży czy szkoły?

      Kto był więc gospodarzem spotkania? Ta sprawa jest mocno zaburzona i niejasna w wikszości szkół. A kiedy przychodzi tragedia (smutna historia z podejmowaniem decyzji odwoływać czy nie odwoływac studniówki kiedy uczniowie jadący na to spotkanie byli ofiarami wypadku) okazuje się, że tak naprawdę nie wiadomo kto jest gospodarzem.
      • menodo Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:46
        U "nas" to było jasne.
        Studniówkę organizowali rodzice (niezwiązani z RR), w komitecie organizacyjnym - po kilkoro rodziców z każdej klasy; był jeden nauczyciel (wychowawca klasy maturalnej) - raczej wspierał i dzielił się doświadczeniami niż cokolwiek narzucał.
        Studniówka odbyła się w miejscu, z którym szkoła od lat współpracuje (nie wszyscy mają siedziby w stylu Władka czy Batoregosmile) - ale to była rekomendacja dyrekcji niż oczywista oczywistość.
        Były dyżury rodziców - aby młodzież się nie upijałasmile Osobiście pytałam dziewczynki - po co im szklaneczka, kiedy korzystają z toalety big_grin
        Niby dorosłe osoby - a jednak zabawa bez alkoholu okazała się problemem.

        Tak czy siak - "u nas" gospodarzami byli rodzice.

        • joa66 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:52
          A kto zapraszał nauczycieli?
          • menodo Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:04
            Uczniowie w imieniu rodziców; na pewno delegacje uczniów przekazywały te zaproszenia, ale nie wiem, co na tych zaproszeniach było napisane, bo ja byłam w innej sekcjismile

            Wiem, że uczniowie projektowali te zaproszenia, ale oczywiste było, że imprezę organizują rodzice dla swoich dzieci i na tę imprezę zapraszają nauczycieli.
            • iwoniaw Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:07
              U nas też tak było, tzn. na mojej studniówce milion lat temu.
    • bri Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:18
      Ze swoich czasów licealnych pamiętam, że zabawa z nauczycielami (tymi fajnymi, których się lubiło) to była normalna sprawa. Nawet na swoje osiemnastki niektórych zapraszaliśmy. Jakiś czas temu towarzysko spotkałam się z dwójką nauczycieli ze swojego ogólniaka i stwierdzili, że relacje między uczniami a nauczycielami bardzo się sformalizowały i imprezowanie z uczniami nawet prawie osiemnastoletnimi w ogóle nie wchodzi w grę.
      • marzeka1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 10:54
        Dlatego właśnie nie chodzę na studniówki, poza sytuację, gdy jestem wychowawczynią.
        I tak tam jestem w pracy.
        • bei Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:18
          Ze studniowką jak z komunią, tylko dzieci już dorosle, ale im obojętnie gdzie będą bawić się.
          Mogłaby to być sala gimnastyczna. To rodzice windują tak wysoko poprzeczkę.
          Przecież młodzież sama nie płaci za fryzury, kreacje, lokale itd.
        • mirkar1 Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 12:11
          marzeka1 napisała:

          > Dlatego właśnie nie chodzę na studniówki, poza sytuację, gdy jestem wychowawczy
          > nią.
          > I tak tam jestem w pracy.

          Jesteś pewna, ze jesteś w pracy? I że w razie wypadku byłby on uznany za wypadek przy pracy, ze wszystkimi tego faktu finansowymi konsekwencjami?
    • fomica Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 11:56
      Uczniowie mogli być gospodarzami podczas studniówek odbywających się w budynku szkoły. Wtedy to była ich sala, ich dekoracje, ustawienia stolów, nauczyciel był zapraszany do sali jako gość, odwiedzaił różne klasy, w każdej jako gość.
      Teraz, w restauracjach, uczniowie sa gośćmi, tak samo jak nauczyciele i rodzice. Nie dekorują, nie ustawiają, nie zapraszaja, siedza w jednej wielkiej sali, jak na weselu i sa obsługiwani przez kelnerów. Za to dużo więcej płacą.
      Co do osób towarzyszących nauczycielom mam mieszane uczucia. Widze tu rażąca niekonsekwencje ze strony nauczycieli - z jednej strony pada argument że na bal nie chodzi się smamemu i to oczywiste że należy zaprosić z małżonkiem. Z drugiej strony pada argument, że to żadna przyjemnośc, przeciez sa w pracy. No to zdecydujcie się, państwo nauczyciele - na studniówce jesteście w pracy - a do tego osoba towarzysząca nie jest potrzebna, czy jesteście na balu - a wtedy za zabawę kompana trzeba zapłacić?
    • maurra Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 12:24
      zaprasza się na-li na bal i oczekuje, że będą przez ileś tam godzin dreptali w debilnym kółeczku bo zaproszenie ich z mężem/żoną/partnerem to za duży koszt - sorry nie poszłabym. Do tego wychowawca jak idiota siedzi sam przy stole do 5 rano bo ni to gość, ni to wykidajło (ogromna większość nauczycieli się z reguły zwija koło północy). Pilnowanie dorosłych ludzi żeby nie popili w lokalu - kolejny absurd. Od pilnowania swoich skarbów są rodzice

      Dla większości nauczycieli studniówka w obecnej formule to upierdliwa i męcząca powinność, rzadko kiedy przyjemność.
      • paniusiapobuleczki Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 16:38
        Bardzo trafnie opisane.
    • olena.s Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 15:42
      Musiałam się solidnie zestarzeć i spierniczeć, bo najbardziej usmiechałaby mi się norma dawniejsza: skromna szkolna studniówka, bez strojów i cudów, z prostym, domowym żarciem, oraz ewentualnie bal maturalny, na którym goście już nie są uczniami tylko świeżymi absolwentami. Odpowiadają sami za siebie, zapraszają nauczycieli jakich chcą.
      • menodo Re: Co z tą studniówką? 18.02.14, 16:45
        Nie ma to jak głos z Kataru big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka